Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Zanęta na zimną wodę?

172 views
Skip to first unread message

Ariusz

unread,
Apr 9, 2013, 3:44:56 AM4/9/13
to
W tą niedzielę (14.04) moje dzieciaki maj pierwsze zawody. Pogoda jaka
jest każdy widzi, woda też pewnie jeszcze zimna i nie ma co liczyć, że
do niedzieli cokolwiek się zmieni.

Proszę o radę co do zanęty i sposobu nęcenia. Cel płoć i leszcz

Wymyśliłem coś takiego

1. 2 litry ziemi z jokersem

2. 1,5 litra ciemnej ziemi rozpraszającej + 0,5 litra gotowej zanęty
Bruda. Do tego jakiś zapach ochotkowy lub smrodek.

3. 1 litra ziemi klejącej tak by kule zaczęły pracować po dwóch
godzinach + 0,5 litra gotowej zanęty Bruda + zapach jak wyżej

Na początek do wody powędrują kule 3. całość, w małych kulkach wielkości
mandarynki, potem po połowie 2. i 1. również w małych kulach. Reszta
zostawiona na donęcanie.


W rezerwie 2 litry ziemi i pinka czerwona 0,25 litra + patki owsiane
mielone - na ukleje jak by nic innego nie brało


Jeszcze nigdy nie łowiliśmy w tak zimnej wodzie, to co wyżej napisałem
wynika z rozmów i z tego co wyczytałem w necie.
Jeżeli macie jakieś uwagi propozycje to z chęcią wysłucham.

--
Pozdrawiam ARIUSZ
http://www.ariusz.com

odziu

unread,
Apr 9, 2013, 5:00:36 PM4/9/13
to
W dniu 2013-04-09 09:44, Ariusz pisze:

> Je�eli macie jakie� uwagi propozycje to z ch�ci� wys�ucham.

Moim zdaniem to na ryb� w takich warunkach s� ma�e szanse, zimno i mamy
akurat zmian� pogody. Co do zan�t, to trudno mi si� wypowiedzie�, bo w
takich warunkach to ja nie �owi�, a z opisu wygl�daj� dobrze, czyli
ma�o syc�ce, a mocno wabi�ce.

Mo�e jednak do niedzieli pogoda si� ustabilizuje.

--
odziu


Ariusz

unread,
Apr 12, 2013, 7:07:03 AM4/12/13
to
W dniu 09.04.2013 23:00, odziu pisze:
> W dniu 2013-04-09 09:44, Ariusz pisze:
>
>> Jeżeli macie jakieś uwagi propozycje to z chęcią wysłucham.
>
> Moim zdaniem to na rybę w takich warunkach są małe szanse, zimno i mamy
> akurat zmianę pogody. Co do zanęt, to trudno mi się wypowiedzieć, bo w
> takich warunkach to ja nie łowię, a z opisu wyglądają dobrze, czyli mało
> sycące, a mocno wabiące.
>
> Może jednak do niedzieli pogoda się ustabilizuje.
>


A czy możesz coś mi podpowiedzieć z ochotką i jej wersją zanętową jokersem.

Nigdy jeszcze ani ja, a tym bardziej moje dzieci nie nęciły i nie łowiły
na ochotkę.

Zamówiłem gazetę jokersa i paczkę ochotki haczykowej.

Najpierw haczykowa - nie mam sitka aby oddzielić te ok od martwych, jak
mogę to zrobić inaczej? Jak ją trzymać już na samych zawodach – w wodzie?

Co do jokersa, to kupiłem glinkę rozpraszającą niby jakaś specjalna do
jokersa. Tym pewnie oprószę robaczki po wypłukaniu i wysuszeniu w
ręczniku. Potem wymieszam z ziemią rozpraszającą, kilka kulek, do reszty
dodam odrobinę gliny i znów kilka kulek, i jeszcze więcej gliny i
kolejne kulki. Na donęcanie zostawię tylko tą mieszaną z ziemią
rozpraszającą.

Tylko, że nigdy tego nie robiłem. Boję się, że jak dzieciak będzie lepił
kule to pozgniata te, wyglądające na bardzo delikatne, robaczki.
Czy wymieszane z ziemią na donęcanie trzeba jakoś specjalnie nawilżyć?
Czy możesz mi coś podpowiedzieć?

Nigdy też nie używałem gliny, a tylko samą ziemię. Czy znasz może jakie
proporcje, ile jej trzeba dodać by kula zaczęła pracować po godzinie, dwóch.

Łowić będą na wodzie stojącej. Nigdy jednak na tak zimnej wodzie.
Ryby ponoć wtedy są bardzo płochliwe więc na początek do wody ma
powędrować sporo zanęty ale tak by pracowała prawie przez cały okres
łowienia

Mam zamiar jutro zrobić eksperyment.

odziu

unread,
Apr 14, 2013, 2:24:02 AM4/14/13
to
Szkoda, �e na grupie nie udziela si� kto� kto �owi jako zawodnik. Np.
znany niekt�rym ze zlot�w Seba m�g�by Ciebie konkretnie o�wieci�. Ja
jako kompletny amator (na rybach unikam nawet kole�e�skiej rywalizacji,
bo mnie nie kr�ci) mog� tu pom�c Tobie tylko og�lnikowo. Zan�ty robi�
jak najmniejszym kosztem finansowym oraz czasowym, przewa�nie na oko i
zazwyczaj nie pami�tam proporcji jakie u�y�em poprzednio. Dotyczy to
tak�e dodanej ilo�ci wody, po prostu r�ka wyczuwa, �e wilgotno�� jest
ju� odpowiednia i tyle. Zawodnik nie mo�e sobie na takie uproszczenia
pozwoliďż˝.
Ochotki nie u�ywam na przyn�t�, bo mam bardzo du�e d�onie z grubymi
paluchami i zak�adanie jej na haczyk to dla mnie mord�ga. Jokersa do
zan�ty u�ywam w najprostszy mo�liwy spos�b, kupuj� i trzymam w gazecie
w lod�wce, przed �owieniem p�ucz� i oddzielam trupki, mieszam z zan�t�
i dalej juďż˝ siďż˝ nim nie martwiďż˝ czy pozgniatam czy nie.
Je�eli chodzi o gliny i ro�ne dodatki zan�towe, to mam generalna
zasad�, �e o wiele lepiej da� za ma�o jak za du�o.

--
odziu

Ariusz

unread,
Apr 15, 2013, 6:28:43 AM4/15/13
to
W dniu 14.04.2013 08:24, odziu pisze:
> Szkoda, że na grupie nie udziela się ktoś kto łowi jako zawodnik. Np.
> znany niektórym ze zlotów Seba mógłby Ciebie konkretnie oświecić. Ja
> jako kompletny amator (na rybach unikam nawet koleżeńskiej rywalizacji,
> bo mnie nie kręci) mogę tu pomóc Tobie tylko ogólnikowo. Zanęty robię
> jak najmniejszym kosztem finansowym oraz czasowym, przeważnie na oko i
> zazwyczaj nie pamiętam proporcji jakie użyłem poprzednio. Dotyczy to
> także dodanej ilości wody, po prostu ręka wyczuwa, że wilgotność jest
> już odpowiednia i tyle. Zawodnik nie może sobie na takie uproszczenia
> pozwolić.
> Ochotki nie używam na przynętę, bo mam bardzo duże dłonie z grubymi
> paluchami i zakładanie jej na haczyk to dla mnie mordęga. Jokersa do
> zanęty używam w najprostszy możliwy sposób, kupuję i trzymam w gazecie w
> lodówce, przed łowieniem płuczę i oddzielam trupki, mieszam z zanętą i
> dalej już się nim nie martwię czy pozgniatam czy nie.
> Jeżeli chodzi o gliny i rożne dodatki zanętowe, to mam generalna zasadę,
> że o wiele lepiej dać za mało jak za dużo.
>


Bardzo szkoda, że nie ma tu nikogo znającego się dobrze na tej dziedzinie.

No ale już jesteśmy po zawodach i się pochwalę.

Syn (kadet), zajął 4 miejsce (2 kg ryb) w kategorii młodzież (do 18 lat)
i pierwsze wśród kadetów – ale tych było tylko dwóch więc konkurencja
niewielka.

O wygranej w dużej mierze decydowało wylosowane stanowisko. Na zawodach
było dwóch mistrzów, którzy od lat ze sobą konkurują choć są w dwóch
kategoriach wiekowych młodszy U24 (jest w kadrze polski) wylosował
skrajne lewe stanowisko na nieco płytszej wodzie i złowił 9 kg ryb -
głównie karpie. Senior miał drugie stanowisko skrajne, złowił 3 kg ryb i
miał chyba 4 miejsce. Syn łowił zaraz koło tego seniora.

Niestety karpie wprawdzie dotarły do prawych stanowisk ale dopiero na 10
min przed końcem zawodów. Jeszcze na stanowisku obok syna przed samym
końcem złowiony został 2kg karp. Syn nie miał brania karpia, a senior
miał jedno branie ale niestety po kilku minutach spiął się.

Najważniejsze, że syn łowił dość regularnie, Choć stracił pół godziny.
Zaczął łowić 8 metrowym batem, wydawało się, że będzie ok. Senior obok
łowił, też daleko, na tyczkę, wyciągając pojedyncze płotki, Syn cały
czas na zero. Wyciągane przez seniora niektóre płotki miały już wysypkę
tarłową. Zmienił więc syn ósemkę na szóstkę, choć ta odległość wydawała
się dość pechowa bo przy gruntowaniu okazało się, że nie jest w stanie
ustawić dobrze gruntu bo miał tam mocny porośnięty spadek. Nie
przeszkadzało to na szczęście rybom i łowił płotki czasem ukleje dość
regularnie. Z resztą senior też jak widział, że bliżej lepiej biorą to
łowił na sam top i przegruntowany zestaw, który pewnie układał mu się,
podobnie jak mojemu synowi na stoku.

Nie obyło się bez problemów przed zawodami. Zamówiona ochotka nie
dotarła, na szczęście okazało się, że Bogusław Brud - producent zanęt
wędkarskich Boland – ma jej sporo na prywatny użytek i odsprzeda . Choć
do firmy tej miałem ponad 60 km to postanowiłem wybrać się by móc
osobiście porozmawiać z Panem Bogusławem wielokrotnym mistrzem i
członkiem kadry narodowej. Kilka cennych rad od niego dostałem.

Niby wszystko było zrobione wg planu i rady Pana Bruda.
Jednak ziemia rozpraszająca zbyt mocno rozpraszała, a gliny mieliśmy
zdecydowanie za mało. W wodzie to nawet pracowało uklejek było mało i
nie wyjadały jokersa problem jednak był z ulepieniem kul, a jak kuli nie
dało się ulepić to i rzucić ciężko było. Jeszcze przed samym mieszaniem
zanęt podpytałem doświadczonych kolegów co i jak i niby było wszystko
ok. Tylko na jedną rzecz nie zwrócili uwagi oni podają zanętę kubkiem
więc kula nie musiała lecieć w całości i nie musiała przejść
drastycznego upadku na wodę, jak w przypadku nęcenia ręką.

Mimo wszystko uważam, że syn wypadł bardzo dobrze - ciężko bowiem w
jednej turze zrobić rzetelną rywalizację. Złowił 2 kg ryb, co dało mu 4
lokatę, przy czym pierwsi to już prawie osiemnastolatkowie i wyłącznie
łowiący na płytszej wodzie. Na dodatek robi postępy. W zeszłym roku miał
problemy z zestawem poniżej jednego grama na szóstce, teraz łowił
półgramowym i mimo wiatru radził sobie dobrze.

Ośmiometrowy bat, który miał okazał się nieprzydatny choć zarzucanie 1,5
gramowym zestawem przy bocznym wietrze szło mu nawet dobrze.
Nawet ochotka, której trochę się obawiał nie stwarzała problemu.

Musimy dopracować jeszcze proporcje ziemi w zanęcie i mam nadzieję, że
wygra mistrzostwa okręgu.


Córka niestety, która również miała starować, w piątek, skręciła torebkę
stawową i z nogą w szynie została w domu.

Trochę mi przydługie wyszło ;)

odziu

unread,
Apr 17, 2013, 4:27:16 AM4/17/13
to
W dniu 2013-04-15 12:28, Ariusz pisze:

> Troch� mi przyd�ugie wysz�o ;)

I bardzo dobrze, kiedy� by�o tutaj sporo takich sympatycznych
sprawozda�, ale niestety to ju� przesz�o��...

--
odziu

Paweł R

unread,
May 3, 2013, 7:15:59 PM5/3/13
to
Cóź, daaawno już nie łowiłem na spławik, ale były czasy gdy musiałem
być na każdych zawodach w kole i okręgu :)

Podam to co wiem, czy coś się zmieniło w technice - nie wiem.

Przecierać ochotkę - pierwsze słysze..
My jokersa wrzucaliśmy prosto z gazety w zanętę/ziemię/glinkę. Po co
to myć - -żeby zniszczyć ją? Żeby wypłukać jej nęcący zapach?

Zawsze można próbować ponabijać jokeersa w pęczki - były kiedyś takie
przyżądy małe, gdzie nawlekało się kawałek uciętego wentyla, i
przeciągało na łopatkę z ochotkę.

Ochotkę haczykową trzymałem zawsze w pudełk, można dodać jakiejś ziemi
rozpraszającej żeby im lepiej było i łatwiej je wyciągało.


Co do zapachów - nie próbowałem ochotkowytch, może ich nawet nie
było.. Ale moja stara zasada, to żeby na zimną wodę dawać zapachy
korzenne. Kiedyś w marcu naprawdę super sprawdziła mi się mielona
kolendra - nie taka ze sklepu wedkarskiego, bo to kiszka, ale kupiłem
chyba w aptece ziarenka i zmieliłem w młynku el. do kawy. Zapach był
suuper :) A jakie płocie szły, hehe.

I jeszcze raz, ochotki nigdy bym nie przecierał przez żadne sito. A że
cos bedize martwe - nie mart sie. byle nie bylo zgnile. Jak lepisz
kule to i tak je zgniatasz. Jak masz mrożoną ochotkę, to i tak
martwa. Ważne by była świerza i pachniała ochotką. Zawsze jest opcja
że ci do ochotki wbije okonek lub jazgarz, co przy probie sciagniecia
ploci czy leszczy raczej nie jest pożąddane..

Tyle mojego co pamiętam :) Pomały myśle sprowadzić chociaż część
swoich gratów i zacząć łowić na śródlądziu, pogoda kusi, na razie
pozostają wyprawy morskie

Paweł R

unread,
May 3, 2013, 7:21:33 PM5/3/13
to
Cóż, nie doczytałem że już po zawodach :)
Gratuluję wynikków. A rady p. Bruda radzę zanotować na przyszłość, co
by nie zapomnieć, a fachowiec z niego uznany.

Ariusz

unread,
May 6, 2013, 4:08:45 AM5/6/13
to
W dniu 04.05.2013 01:15, Paweł R pisze:
> Cóź, daaawno już nie łowiłem na spławik, ale były czasy gdy musiałem być
> na każdych zawodach w kole i okręgu :)
>
> Podam to co wiem, czy coś się zmieniło w technice - nie wiem.
>
> Przecierać ochotkę - pierwsze słysze..
> My jokersa wrzucaliśmy prosto z gazety w zanętę/ziemię/glinkę. Po co to
> myć - -żeby zniszczyć ją? Żeby wypłukać jej nęcący zapach?
>

Chodziło mi nie o przecieranie, a o sitko, przez które żywe ochotki
sobie przejdą.

Z tym myciem to może i racja - skoro to taka świetna naturalna przynęta,
która naturalnie śmierdzi to po co ją "uszlachetniać"


> Zawsze można próbować ponabijać jokeersa w pęczki - były kiedyś takie
> przyżądy małe, gdzie nawlekało się kawałek uciętego wentyla, i
> przeciągało na łopatkę z ochotkę.

Na zawodach zabronione

>
> Ochotkę haczykową trzymałem zawsze w pudełk, można dodać jakiejś ziemi
> rozpraszającej żeby im lepiej było i łatwiej je wyciągało.
>

Przetestowałem w samej wodzie i jest OK

>
> Co do zapachów - nie próbowałem ochotkowytch, może ich nawet nie było..
> Ale moja stara zasada, to żeby na zimną wodę dawać zapachy korzenne.
> Kiedyś w marcu naprawdę super sprawdziła mi się mielona kolendra - nie
> taka ze sklepu wedkarskiego, bo to kiszka, ale kupiłem chyba w aptece
> ziarenka i zmieliłem w młynku el. do kawy. Zapach był suuper :) A jakie
> płocie szły, hehe.
>
> I jeszcze raz, ochotki nigdy bym nie przecierał przez żadne sito. A że
> cos bedize martwe - nie mart sie. byle nie bylo zgnile. Jak lepisz kule
> to i tak je zgniatasz. Jak masz mrożoną ochotkę, to i tak martwa. Ważne
> by była świerza i pachniała ochotką. Zawsze jest opcja że ci do ochotki
> wbije okonek lub jazgarz, co przy probie sciagniecia ploci czy leszczy
> raczej nie jest pożąddane..
>
> Tyle mojego co pamiętam :) Pomały myśle sprowadzić chociaż część swoich
> gratów i zacząć łowić na śródlądziu, pogoda kusi, na razie pozostają
> wyprawy morskie

Dzięki za rady
0 new messages