W dniu 14.04.2013 08:24, odziu pisze:
> Szkoda, że na grupie nie udziela się ktoś kto łowi jako zawodnik. Np.
> znany niektórym ze zlotów Seba mógłby Ciebie konkretnie oświecić. Ja
> jako kompletny amator (na rybach unikam nawet koleżeńskiej rywalizacji,
> bo mnie nie kręci) mogę tu pomóc Tobie tylko ogólnikowo. Zanęty robię
> jak najmniejszym kosztem finansowym oraz czasowym, przeważnie na oko i
> zazwyczaj nie pamiętam proporcji jakie użyłem poprzednio. Dotyczy to
> także dodanej ilości wody, po prostu ręka wyczuwa, że wilgotność jest
> już odpowiednia i tyle. Zawodnik nie może sobie na takie uproszczenia
> pozwolić.
> Ochotki nie używam na przynętę, bo mam bardzo duże dłonie z grubymi
> paluchami i zakładanie jej na haczyk to dla mnie mordęga. Jokersa do
> zanęty używam w najprostszy możliwy sposób, kupuję i trzymam w gazecie w
> lodówce, przed łowieniem płuczę i oddzielam trupki, mieszam z zanętą i
> dalej już się nim nie martwię czy pozgniatam czy nie.
> Jeżeli chodzi o gliny i rożne dodatki zanętowe, to mam generalna zasadę,
> że o wiele lepiej dać za mało jak za dużo.
>
Bardzo szkoda, że nie ma tu nikogo znającego się dobrze na tej dziedzinie.
No ale już jesteśmy po zawodach i się pochwalę.
Syn (kadet), zajął 4 miejsce (2 kg ryb) w kategorii młodzież (do 18 lat)
i pierwsze wśród kadetów – ale tych było tylko dwóch więc konkurencja
niewielka.
O wygranej w dużej mierze decydowało wylosowane stanowisko. Na zawodach
było dwóch mistrzów, którzy od lat ze sobą konkurują choć są w dwóch
kategoriach wiekowych młodszy U24 (jest w kadrze polski) wylosował
skrajne lewe stanowisko na nieco płytszej wodzie i złowił 9 kg ryb -
głównie karpie. Senior miał drugie stanowisko skrajne, złowił 3 kg ryb i
miał chyba 4 miejsce. Syn łowił zaraz koło tego seniora.
Niestety karpie wprawdzie dotarły do prawych stanowisk ale dopiero na 10
min przed końcem zawodów. Jeszcze na stanowisku obok syna przed samym
końcem złowiony został 2kg karp. Syn nie miał brania karpia, a senior
miał jedno branie ale niestety po kilku minutach spiął się.
Najważniejsze, że syn łowił dość regularnie, Choć stracił pół godziny.
Zaczął łowić 8 metrowym batem, wydawało się, że będzie ok. Senior obok
łowił, też daleko, na tyczkę, wyciągając pojedyncze płotki, Syn cały
czas na zero. Wyciągane przez seniora niektóre płotki miały już wysypkę
tarłową. Zmienił więc syn ósemkę na szóstkę, choć ta odległość wydawała
się dość pechowa bo przy gruntowaniu okazało się, że nie jest w stanie
ustawić dobrze gruntu bo miał tam mocny porośnięty spadek. Nie
przeszkadzało to na szczęście rybom i łowił płotki czasem ukleje dość
regularnie. Z resztą senior też jak widział, że bliżej lepiej biorą to
łowił na sam top i przegruntowany zestaw, który pewnie układał mu się,
podobnie jak mojemu synowi na stoku.
Nie obyło się bez problemów przed zawodami. Zamówiona ochotka nie
dotarła, na szczęście okazało się, że Bogusław Brud - producent zanęt
wędkarskich Boland – ma jej sporo na prywatny użytek i odsprzeda . Choć
do firmy tej miałem ponad 60 km to postanowiłem wybrać się by móc
osobiście porozmawiać z Panem Bogusławem wielokrotnym mistrzem i
członkiem kadry narodowej. Kilka cennych rad od niego dostałem.
Niby wszystko było zrobione wg planu i rady Pana Bruda.
Jednak ziemia rozpraszająca zbyt mocno rozpraszała, a gliny mieliśmy
zdecydowanie za mało. W wodzie to nawet pracowało uklejek było mało i
nie wyjadały jokersa problem jednak był z ulepieniem kul, a jak kuli nie
dało się ulepić to i rzucić ciężko było. Jeszcze przed samym mieszaniem
zanęt podpytałem doświadczonych kolegów co i jak i niby było wszystko
ok. Tylko na jedną rzecz nie zwrócili uwagi oni podają zanętę kubkiem
więc kula nie musiała lecieć w całości i nie musiała przejść
drastycznego upadku na wodę, jak w przypadku nęcenia ręką.
Mimo wszystko uważam, że syn wypadł bardzo dobrze - ciężko bowiem w
jednej turze zrobić rzetelną rywalizację. Złowił 2 kg ryb, co dało mu 4
lokatę, przy czym pierwsi to już prawie osiemnastolatkowie i wyłącznie
łowiący na płytszej wodzie. Na dodatek robi postępy. W zeszłym roku miał
problemy z zestawem poniżej jednego grama na szóstce, teraz łowił
półgramowym i mimo wiatru radził sobie dobrze.
Ośmiometrowy bat, który miał okazał się nieprzydatny choć zarzucanie 1,5
gramowym zestawem przy bocznym wietrze szło mu nawet dobrze.
Nawet ochotka, której trochę się obawiał nie stwarzała problemu.
Musimy dopracować jeszcze proporcje ziemi w zanęcie i mam nadzieję, że
wygra mistrzostwa okręgu.
Córka niestety, która również miała starować, w piątek, skręciła torebkę
stawową i z nogą w szynie została w domu.
Trochę mi przydługie wyszło ;)