Cały tekst dotyczy czegoś co można nazwać turystyką ekstremalną -
pseudooryginalność +duże koszty, które autor w wielu miejscach nazywa to
trampingim.
Nie mam wątpliwości że założyciele najlepszych takich biur podróży zdobywali
swoje doświadczenie na trampingu jednak prawdziwy tramping polega właśnie
na tym aby podróżować po jak najniższych kosztach, nie korzystać z biur
podróży
i pośredników -przynajmniej w kraju zamieszkania bo później czasami wyboru i
różne lokalne ograniczenia zmuszają nas czasem do opłacenia przewodnika itp.:)
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Co, chcesz zadbać o czystość rasy trampingowców. Co to tramping przeczytaj w
słowniku wyrazów obcych. W Polsce to określenie jest równie idiotyczne jak
np. sklepy lub odzież outdoorowa. Wg mnie jest turystyka indywidualna i
zorganizowana. Ile kto wydaje nie ma tu nic do rzeczy. Marek
Moim zdaniem facet pisze o trampingu, ale takim, na który większości z nas
nie stać. A zacytuję tutaj wypowiedź kobiety:
"Dzisiaj wiem, choć to paradoks, że wycieczki z biurem są tańsze. Sama, idąc
w ciemno przez nieznany mi dziki ląd, za każdym razem płaciłam frycowe"
A z drugiej strony, ja osobiście bałbym się wyjechać gdzieś do Azji czy
Afryki bez kogoś, kto już jest trochę obyty w miejscowych klimatach. Nie mam
znajomych którzy zwiedzali np. Wenezuelę, więc zamiast gdzieś w stolicy tego
egzotycznego kraju, wynajmuję przewodnika już w Polsce, który wszystko
organizuje. Nie jest to korzystne? A jeżeli zapłacę mu za to trochę więcej,
to moja wyprawa nie będzie się już nazywała "trampingiem"?
Siwy
Nie zgodze sie - tramping moze byc zorganizowany - ot biuro dostarcza bilety
samolotowe przewodnika, ubezpieczenie, wizy, zbiera ekipe, reszta na zywiol.
Kiedys bylem na takim wyjezdzie z Haxelem, naprawde nie mialo to wiele
wspolnego z podrozwaniem "klasycznym zorganiowanym".
Z drugiej strony trudno trampingiem nazwac, gdy ktos jedzie zupelnie sam do
wynajetego apartamentu i przez 2 tygodnei smazy sie na plazy ( nie zebym to
potepial ).
Tekst w GW byl dziwaczny i troche bez sensu.
--
Jacek
a mozna prosic o link(e) do tego artykulu, jesli jest w internecie?
marek
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Wiesz, znalezc to nie jest trudno, ale prosze.
http://wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=911520&dzial=011201
--
Jacek
On Fri, 5 Jul 2002, Maciej SIWY Siwiński wrote:
> Moim zdaniem facet pisze o trampingu, ale takim, na który większości z nas
> nie stać. A zacytuję tutaj wypowiedź kobiety:
> "Dzisiaj wiem, choć to paradoks, że wycieczki z biurem są tańsze. Sama, idąc
> w ciemno przez nieznany mi dziki ląd, za każdym razem płaciłam frycowe"
>
Nie ma jasnej definicji trampingu, slownik Kopalinskiego okresla
tym mianem zegluge nieregularna. Mi sie zawsze tramping kojarzyl
z samodzielnym podrozowaniem (wymianie informacji na ten temat miala
sluzyc ta grupa), w przeciwienstwie do turystyki zorganizowanej, gdzie
korzystasz z uslug profesjonalnego organizatora.
Jesli korzystasz z uslug biura, ktore wszystko organizuje, to jest to
forma turystyki zorganizowanej. Wlasnie cos takiego opisuje GW.
Uzywajac pojecia tramping, moze maja na mysli trekking, albo to ze
wycieczki sa "objazdowe" i w egzotyczne miejsca?
Pzdr,
Grzesiek
Zupełnie niepotrzebnie ...z autopsji
Azja - (bardzo) bliski wschód i daleki wschód (aż po Filipiny) - niesamowicie
gościnne kraje, podróżowanie tam jest bardzo proste co widać np po licznej
reprezentacji samotnie podróżujących kobiet ( w dowolnym wieku:))
Ameryka pd. -Boliwia , Andy itp. - sytuacja jak powyżej.
Stereotypowe przekonanie o niebezpieczeństawach, egzotyce i oryginalności
pomysłu podróży w tamte strony szybko mija po przybyciu. Wszędzie
tam jest mnóstwo turystów, "podróżników" więc po co komu biura
turystyki trampingowej ... dobre to chyba tylko na środkową Afrykę.