Prosiłbym o pominięcie kwestii typu "skoro stać cię na wyjazd do Ameryki
Południowej, to powinno cię stać na samolot" i pochodnych.
Dziękuję.
--
Czy świat tak bardzo się zmieni, gdy z młodych gniewnych wyrosną starzy,
wkurwieni?
Lufthansa przysłała mi niedawno reklamę, Buenos Aires od 2199 PLN (cena
całkowita w obie strony), podróż w maju i w czerwcu 2011, ale zdaje się
że już za późno żeby się załapać. Czyli taki statek to od 15/22 do 10/11
ceny przelotu ;)
Warto zapisać się np. do programu miles-and-more i zaznaczyć żeby
przysyłali informacje - czasami promocje Lufthansy (rzadziej LOTu) są
naprawdę atrakcyjne.
pozdr.
Piotr
Czasem jest jeszcze taniej.
W 2009 dało się lecieć do Quito z Madrytu za 675 PLN z wszystkimi
opłatami (bilet powrotny).
Znajomy leciał za 200 EUR z Farnkfurtu do Brazyli Condorem (też powrotny
bilet z wszystkimi opłatami).
Po prostu trzeba utrafić promocję :P
Pozdrawiam
Marcin Lubojański
--
www.tramping.slask.pl - relacje z wypraw, galeria, porady, niusy,
tablica ogłoszeniowa 'szukam ludzi do wyprawy', rozkład PKS Katowice
www.duzy-biust.pl - porady dla Pań obdarzonych dużym biustem, recenzje
staników, jak dobrać odpowiedni biustonosz na duży biust, ćwiczenia na
jędrny biust
Chyba żartujesz.
Ja byłem w Ameryce Południowej za 700 zł w dwie strony.
Fakt, że obecnie takich ofert nie ma, ale za 2000 zł na pewno coś
znajdziesz.
Trzeba tylko dobrze poszukać.
> Odbyłem dzisiaj krótką rozmowę z kolegą pracującym dla jednego z
> przewoźników morskich. Z pewną dozą niepewności potwierdził on
> zasłyszaną gdzieś przeze mnie plotkę dotyczącą możliwości przyłączenia
> się, jako pasażer, do statku handlowego ("na michę", za sprzątanie kibla
Polecam, wzialem raz, dawno, dawno temu i bylo to fantastyczne przezycie.
Wlasna kabina na statku pasazerskim (ale najlepiej drobnicowym, w zadnym
razie kontenerowym, czy ro-ro).
> to podobno nie te czasy, ewentualnie potrzeba byłoby kupę zezwoleń).
> Koszt takiego przedsięwzięcia oszacował na ca. 1500-2000zł co, było nie
Nie uwierze, ze to moze byc tak tanio. Moje info sa tak stare ze nie
aktualne,
ale ta kwota powyzej jest po prostu smieszna.
> było, jest 1/3 ceny lotniczej (nawet jeśli 3/5, to i tak dobrze). Mowa
> była o Argentynie, docelowo interesuje mnie Peru.
Jezeli ma byc taniej niz samolot, to obawiam sie ze pozostaje tylko
materac.
> Czy ktoś może wie coś na temat tego rodzaju transportu, czy też ma jakiś
> inny sprawdzony sposób redukcji kosztów?
Pozdroz statkiem to podroz dla samej podrozy. Cel mniej wazny.
Jaksa
> On Sun, 09 Jan 2011 16:43:08 +0100, Prof. T. Alent
> <prof.t.alent_bo...@op.pl> wrote:
>
>> Odbyłem dzisiaj krótką rozmowę z kolegą pracującym dla jednego z
>> przewoźników morskich. Z pewną dozą niepewności potwierdził on
>> zasłyszaną gdzieś przeze mnie plotkę dotyczącą możliwości przyłączenia
>> się, jako pasażer, do statku handlowego ("na michę", za sprzątanie kibla
>
> Polecam, wzialem raz, dawno, dawno temu i bylo to fantastyczne przezycie.
> Wlasna kabina na statku pasazerskim (ale najlepiej drobnicowym, w zadnym
mialo byc na statku NIE pasazerskim. Pasazer to jak hotel,
a zwykly statek handlowy to po prostu przygoda. Atmosfera.
Jaksa
To lepiej złapać jachtospot albo samolot cargo. 2k za taką zabawę i
mycie kibli to śmiech na sali :). No chyba, że lubisz. Lepiej polować
na tanie loty.
> Odbyłem dzisiaj krótką rozmowę z kolegą pracującym dla jednego z
> przewoźników morskich. Z pewną dozą niepewności potwierdził on
> zasłyszaną gdzieś przeze mnie plotkę dotyczącą możliwości przyłączenia
> się, jako pasażer, do statku handlowego ("na michę", za sprzątanie
> kibla to podobno nie
Płynąłem statekiem handlowym do Argentyny kilkanaście lat temu. Udało
się wtedy załatwić za niewielką opłatą. Fajna sprawa, ale musisz wziąć
pod uwagę, że to trochę trwa :). W moim przypadku było to ponad 40 dni
w jedną stronę, z czego dużą część zajęły postoje w portach. Załapałem
się na statek spólki Pol-America, ale oni chyba już nie istnieją.
Na pewno można natomiast popłynąć za darmo jachtostopem, przynajmniej
przez Pacyfik. Poznałem ostatnio kolesia który przypłynął w ten sposób
z Ameryki Środkowej do Nowej Zelandii. Ale na to potrzeba jeszcze
więcej czasu :)
Bartek
Kwestia przygody żeglarskiej jest pociągająca, zobaczymy.
W dniu 2011-01-10 10:35, Pr0NET pisze:
>
> To lepiej złapać jachtospot albo samolot cargo. 2k za taką zabawę i
> mycie kibli to śmiech na sali :). No chyba, że lubisz.
2k za bycie pasażerem, bez mycia kibli. Korona z głowy by nie spadła,
ale wiadomo ;)
Jak masz duzo czasu to pewnie ze sie oplaca. Oblicz tylko ze podroz w
jedna strone moze potrwac do 3 tygodni jak wszystko bedzie szlo
normalnie. Ostatecznie statek bedzie zawijal do roznych portow i malo
prawfopodobne jest to ze pojedziesz bezposrednio od ....do... .
> Dzięki wszystkim za odpowiedzi - faktycznie nie przestudiowałem zbyt
> wnikliwie internetu. Na szybko znalazłem lot z Madrytu do Limy w obie
> strony za 3122zł (czerwiec), a jak się uprzeć, to pewnie da się i taniej.
Imo, to zadna okazja. W ciagu ostatnich 12 miesiecy otrzymalem z miles&more
oferte lotu do Buenos Aires za 2100 zl czy cos kolo tego, pamietam dobrze,
bo sie nawet chwile zastanawialem czy nie skorzystac, ale te cholerne 3
dni
na decyzje to jednak malo, a Caracas pojawilo sie przynajmniej kilka razy,
za jakies chyba 1600-1700 zl. A wiec mozna.
Jaksa
> Czy ktoś może wie coś na temat tego rodzaju transportu, czy też ma jakiś
> inny sprawdzony sposób redukcji kosztów?
Jachtostop. Sporo ludzi chce płynąć przez Atlantyk a nie mają załogi.
Oczywiście mając doświadczenie w żeglowaniu po morzu szybciej
znajdziesz jednostkę z kapitanem, ale czasem szukają nawet
niedoświadczonych osób, żeby było do kogo gębę otworzyć przez 2
miesiące. Jak dobrze trafisz, to Twoim kosztem będzie współudział w
zakupie wody, prowiantu i paliwa.
Zerknij choćby tutaj:
http://www.findacrew.net/
--
mihau