Mam poważne pytanie.
CO NALEŻY ROBIĆ JEŚLI SPOTKA SIE OKO W OKO:
A) NIEDŹWIEDZIA
B) WILKA
To nie jest żart. Wiem ze te zwierzęta boja sie człowieka, ale mimo
wszystko.
Mam zamiar pochodzić z namiotem po Karpatach i wiem ze takie sytuacje
sie zdarzają. Nie chciałbym być pokiereszowany przez misia albo pokąsany
przez wilka :)
Z góry informuje ze jestem wegetarianinem i pomysły typu "wziąć kamień i
ukatrupić niedźwiadka" nie wchodzą w grę (no chyba że: "albo on albo ja")
Niech mnie ktoś poprawi, ale bardzo głośny dźwięk powinien je wystraszyć
- trąbka stadionowa na sprężone powietrze, albo petardy.
--
Łukasz.
> Niech mnie ktoś poprawi, ale bardzo głośny dźwięk powinien je wystraszyć
> - trąbka stadionowa na sprężone powietrze, albo petardy.
>
Pomysł z petardami mi się podoba ale obawiam sie ze w takiej sytuacji
nie znajdę zapałek ;)
wycofac sie powoli nie odwracajac do niego plecami. bardzo wazne: jakbys
nie byl zmeczony, oddychaj przez nos. dyszenie czesto przez niedzwiedzie
jest odbierane jako oznaka agresji i wtedy nastepuje 'wet za wet'
> B) WILKA
nic. po pierwsze szansa spotkania jednego wilka graniczy z cudem niemal
:) one żyją w watahach. po drugie spotkanie watahy wilkow tez jest malo
prawdopodobne: uslysza lub predzej wywesza cie z daleka i zejda z drogi.
opowiesci o groznych wilkach co zjadaja czerwone kapturki i babcie to
naprawde tylko bajka :)
bardziej bym na twoim miejscu sie bal natkniecia na zmije na przyklad :)
zdarzylo mi sie na taka nadepnac wygrzewajaca w sloncu na sciezce. nie
dziabnęła ale niezle sie wystrszylem sama mysla co by bylo gdyby
ugryzla. ja sam w srodku lesnej gluszy...
--
body {
name: '|<ońrad Karpieszu>|';
blog: url('http://konradjestwrwandzie.wordpress.com/');
}
Bartek Suder
http://suder.cc/
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> mcdomell pisze:
> > Witam,
> >
> > Mam poważne pytanie.
> >
> > CO NALEŻY ROBIĆ JEŚLI SPOTKA SIE OKO W OKO:
> > A) NIEDŹWIEDZIA
>
>
Niedzwiedzia spotkalem na wolnosci, polecam wycofac sie i nie zaczepiac
zwierzatka, nie probowac robi zdjec, zejsc mu z oczu jak najszybciej.
Wilka raczej nie spotkasz, unika on czlowieka jak moze.
Koledzy napiszcie, jak sobie radzic ze zdziczalym glodnym psem lub
wataha takich psow.
Spotkalem kiedys takiego potwora, byl strasznie wychudzony, żebra na
wierzchu, wygladal jakby byl wsciekle glodny. Na szczescie nie
zdecydowal sie na atak - byl bardzo slaby (z glodu lub choroby).
--
Marek, Wroclaw
http://www.stepow.pl/
Wróciłem właśnie z Rumunii i półdzikich psów jest tam mnóstwo ale nie
wyglądają na głodne, no może nie na "bardzo głodne".
W takich spotkaniach z reguły pomagało ... miłe słowo, cmokanie,
gwizdanie - pies zaczynał merdać ogonem.
Jeszcze lepszy efekt był jak się mu rzuciło (nie rzucaj w niego bo
pomyśli ze go atakujesz) cokolwiek do jedzenia - wtedy miałeś już
przyjaciela z niego i zdarzyło się że autentycznie za kawałek pokarmu
leżał całą noc przed namiotem i obszczekiwał i odganiał inne psy i ludzi
(spałem na dziko na parkingu).
W każdym razie bardzo mi zal było tych psów - ludzie je kopią i biją,
odganiają itd a wystarczy dac im kawałek żarcia i sprawa załatwiona -
pies Cię nie ruszy - to mądre zwierze
> Koledzy napiszcie, jak sobie radzic ze zdziczalym glodnym psem lub
> wataha takich psow.
> Spotkalem kiedys takiego potwora, byl strasznie wychudzony, żebra na
> wierzchu, wygladal jakby byl wsciekle glodny. Na szczescie nie
> zdecydowal sie na atak - byl bardzo slaby (z glodu lub choroby).
W miare mozliwosci ignorowac (to oznaka sily, a pies to padlinozerca, woli
slabych ;). Jesli sie nie da, to schylic sie po cokolwiek (wiekszosc psow
odskoczy na pewna odleglosc, ale nie nastroi je to zbyt przyjaznie ;). Jesli
podbiega blisko, to schowac rece za siebie i nie uciekac (maja w biosie
gonic uciekajacego). Jesli widac ze zaatakuje, to owinac jedna reke np
kurtka i dac sie za ta reke zlapac, a nastepnie przelozyc mu reke pod
brzuchem, zlapac za ta druga przednia noge i przewrocic na bok, a nastepnie
kleknac mu calym ciezarem ciala na klatke piersiowa, wpychajac ta zlapana
wczesniej reke jak najglebiej w pysk. Masywnych psow typu amstaf czy pitbul
raczej sie nie przewroci, ale wiekszosc przy pewnej wprawie bez problemu.
Tak "naklekniety" pies zaczyna gwaltownie wiezgac, skomlec i usiluje sie
wyrwac. Puszczony podkula ogon i wieje skowyczac. Ponoc, jesli przytrzymac
dluzej to zdechnie, ale tego wariantu nie przerabialem.
Wilki i niedzwiedzie starannie unikaja ludzi, wiec wg mnie to problem
wydumany. Kiedys wyladowalem na paralotni w miescie-widmie w Sierra Nevada i
szedlem potem caly dzien do cywilizacji przez dzikie gory. Sadzac po
odchodach i sladach bylo tam pelno niedzwiedzi, ale nie widzialem zadnego
Pewnie za bardzo halasowalem przeciskajac sie z plecakiem przez chaszcze ;)
uriuk