Jak juz pisalem wczesniej, jestem szczesliwym posiadaczem Source
Classic i spelniaja moje wszystkie wymagania. Pierwsza pare kupilem 5
lat temu i sluzyla mi do maja zeszlego roku. Pomimo b. czestego (a
przez rok mieszkania na Krecie niemal codziennego uzywania) sprawowaly
sie bez zarzutu, moze ze dwa razy profilaktycznie superglutem skleilem
z przodu lekko rozlazace sie warstwy. Przez 3.5 roku nie zeszly z nich
zielone punkty (Source ma taka gwarancje - 2 lata, potem do starcia
sie zielonych punktow), wiec jak w maju zauwazylem ze tylny pasek w
jednym sandale wychodzi mi z gumy, poszedlem do sklepu, gdzie po
tygodniu oddali mi kase. Kupilem druga pare, znowu mieszkam na Krecie
i uzywam ich codziennie, i znowu sprawuja sie idealnie. Laze w nich
tez po nizszych gorach. Wlasciwie nie widze w nich minusow, moze
jeden, ze jednak po 3 latach zaczely wydzielac zapachy, trzeba je bylo
czesciej myc. Moja zona ma takie same, wciaz te sama pierwsza pare
(zielone punkciki sa slabo, ale ciagle widoczne).
Z "tipow" - oboje mamy sandaly o numer wieksze niz inne buty, wydaja
sie wygodniejsze. Ja tez testowalem model Source, ale prawde rzeklszy
przedni pasek mnie troche obcieral, czego przy Classic nie mam.
> I na koniec - czy noszenie sandalow (albo innych gadgetow) Made in
> Israel w krajach arabskich jest na pewno bezpieczne?
Bylismy w naszych sandalach w Syrii. Profilaktycznie ucialem metki
"Made in Israel" ale i tak nikt mi na nogi za bardzo nie patrzyl..
S.
> Jak juz pisalem wczesniej, jestem szczesliwym posiadaczem Source
> Classic i spelniaja moje wszystkie wymagania. Pierwsza pare kupilem
> 5 lat temu i sluzyla mi do maja zeszlego roku. Pomimo b. czestego
> (a przez rok mieszkania na Krecie niemal codziennego uzywania)
> sprawowaly sie bez zarzutu, moze ze dwa razy profilaktycznie
> superglutem skleilem z przodu lekko rozlazace sie warstwy. Przez 3.5
> roku nie zeszly z nich zielone punkty (Source ma taka gwarancje - 2
> lata, potem do starcia sie zielonych punktow), wiec jak w maju
> zauwazylem ze tylny pasek w jednym sandale wychodzi mi z gumy,
> poszedlem do sklepu, gdzie po tygodniu oddali mi kase. Kupilem druga
> pare, znowu mieszkam na Krecie i uzywam ich codziennie, i znowu
> sprawuja sie idealnie. Laze w nich tez po nizszych gorach. Wlasciwie
> nie widze w nich minusow, moze jeden, ze jednak po 3 latach zaczely
> wydzielac zapachy, trzeba je bylo czesciej myc. Moja zona ma takie
> same, wciaz te sama pierwsza pare (zielone punkciki sa slabo, ale
> ciagle widoczne).
A takie pytanko, czy nie pęka Ci skóra na stopach (paluch, pięty) od
częstego łażenia w sandałach bez skarpet?
Ja jestem takim wyznawcą świętego sandała - łażę w sandałach od
kwietnia do października, ale niestety w okresie letnim przy chodzeniu
bez skarpet muszę pilnować by mi skóra nie pękała.
Do TA:
Mam Tevy Fi, pewnie wersję I, bo kupione co najmniej 5lat temu. I mogę
polecić. Dodatkowe wyściółki/podkładki pod paski się przydają jeżeli
zamierzasz na prawdę sporo chodzić w sandałkach, a szczególnie w
jakimś trudniejszym terenie. Bez tego można się obetrzeć. Minus, że
przez to dłużej schną. Miałem wcześniej Sholle oraz jakieś czeskie bez
tych wyściółek i do bardziej dynamicznych aktywności były gorsze przez
to.
Natomiast, żeby jakoś specjalnie waliły to raczej nie. Podeszwa pod
stopą nie jest nasiąkliwa i tylko tyle co raz na tydzień trzeba ją
szczotą pszeszorować. Raczej to nie postępuje z upływem czasu. W
miękkich nasiąkliwych Sholach trochę tak było. Natomiast też już
muszę co jakiś czas butarenem czubki sklejać po już zaczynają się
rozdziawiać. Jednak po takim użytkowaniu jak ja użytkuje to mają
prawo.
--
Uzdrawiam
Paweł Suwiński
OK No Brake / Rącza Gazela
http://pawelsuwinski.ovh.org/fotoblog/index.php?k=200710_RaczaGazela
Niestety, piety :( Pomaga troche smarowanie kremem, najlepiej tlustym.
S.
> I na koniec - czy noszenie sandalow (albo innych gadgetow) Made in
> Israel w krajach arabskich jest na pewno bezpieczne?
nigdy nie slyszalem o tym, nawet jako urban legend.
btw, sandaly moga obcierac (chyba niezaleznie od firmy), szczegolnie przy
wielodniowych marszach w suchym, zapylonym klimacie.
btw2, o tych paskach przechodzacych (lub nie) slyszalem, ale _bardzo_ dawno,
wiele lat temu. Podobno merrell i teva przepuszczaja pod spodem we
wszystkich modelach, a przynajmniej tak mi dzwoni.
btw3, wydaje mi sie, ze sandaly source sa _bardzo_ ciezkie, ale _moglem_
pomylic firme.
marek
W zwyklym sklepie - w Warszawie w Sklepie Podroznika i w turystycznym
przy Jana Pawla, kolo Hali Mirowskiej. Gdzie indziej - nie wiem..
Przez internet - http://www.source-vagabond.com/ .
BTW, w wczesniej chodzilo mi o model "Stream", ktory mnie obcieral :-)
S.
> btw2, o tych paskach przechodzacych (lub nie) slyszalem, ale _bardzo_ dawno,
> wiele lat temu. Podobno merrell i teva przepuszczaja pod spodem we
> wszystkich modelach, a przynajmniej tak mi dzwoni.
Ciekawe jak to mozna zweryfikowac. Poza przeciem sandala.
> btw3, wydaje mi sie, ze sandaly source sa _bardzo_ ciezkie, ale _moglem_
> pomylic firme.
>
Przemacam.
Ale chyba na source sie zdecyduje. Cena (przy zamowieniu z Izraela) jest
rewelacyjna.
TA
> Przemacam.
> Ale chyba na source sie zdecyduje. Cena (przy zamowieniu z Izraela) jest
> rewelacyjna.
>
> TA
Jaka jest cena przy zamowieniu z Izraela? Najprawdopodobniej tez
zdecyduje sie na te sandaly.
Strona producenta aktualnie zle dziala, wiec nawet nie moge sprawedzic
ceny.
Pozdrawiam
Grzegorz