Byłem w zeszłym roku (3 tygodnie w sierpniu) GORĄCO POLECAM!!!!!!
Teraz po kolei.
Dotarcie na miejsce:
Jest kilka możliwości:
- samolot (pieruńsko drogo, nawet się nie interesowałem)
- prom z Niemiec do Talina -> prom Talin-Helsinki (nie próbowałem, tak często
podróżują Niemcy)
- Autobus do Talina -> prom Talin-Helsinki (odjazd 2-3 razy w tygodniu z
Warszawy, cena to coś około 100zł w jedną stronę, jedzie chyba 24h, nie wiem
jak z rowerami, moża namiary znaleźć w dodatku ,,turystyka'' Gazety
Wyborczej)
teraz wypróbowane przez mnie:
TAM: Prom Gdańsk -> Nynescham (Szwecja, koło Sztokholmu), potem rowerem do
Sztokholmu -> prom Sztokholm - Finlandia (Turku, lub Helsinki) (prom do
Szwecji to około 180zł, szwecja -turku poniżej 100zł, są zniżki na EURO<26,
Helsinki są droższe).
Podróż dość przyjemna, nie ma problemów z rowerami (przypina się/przywiązuje
na pokładzie samochodowym) warto przyjechać jako pierwszy -- wtedy rower
jest na samym początku, więc wyjeżdżasz jako pierwszy. Wyjazd z Polski po
południu dopływasz do Szwecji w południe. Następnie masz do przejechania
około 50km do portu w Sztokholmie. I tutaj jest problem -- miałem tylko mapę
drogową, a połowa drogi to autostrada po której rowery nie mogą jeździć:(((
Ścieżki rowerowe są dobrze oznaczone, pod warunkiem, że wiesz gdzie ich
szukać:))) Ja o mały włos nie spóźniłem się na następny prom. Prom ze
Sztokolmu odpływa chyba o 20.00. W Turku jest się o 6-7 rano.
Na obu promach warto ze sobą wziąść śpiwór i karimatę -- zawsze znajdzie się
miejsce do przespania.
Z POWROTEM:
Jechałem przez Helsinki, Talin, Rygę, Kowno, do Suwałk. Poza ostatnim
etapem (Kowno -- Suwałki) wszsytkie etapy jechałem autobusami. Jest chyba
bezpośredni autobus Talin ->Kowno, ale nie zdążyłem kupić biletów.
Podróżuje się gorzej niż w Finlandii, kierowcy robią łaskę, że przyjmują
rowery ale można się przemęczyć a w/w miasta (szczególnie Rygę) warto
zobaczyć. Cen nie pamiętam, ale w sumie zapłaciłem mniej niż 100zł.
FINLANDIA właściwa.
Czysta przyjemność!!!. Drogi super, kupa dróg/szlaków/ścieżek rowerowych,
szosy mają bardzo duże pobocze, mijające ciężarówki też jakieś inne:
najczęściej zostawiają za sobą zapach lasu:))). Kierowcy uprzejmi, na północy
można i przez godzinę nie spotkać żadnego samochodu. Profil terenu przypomina
Suwalszczyznę: dużo pagórków, więc jazda nie jest nudna.
Drogi w super stanie, pod warunkiem, że ich akórat nie remontują: wtedy bardzo
często jest zerwana zupełnie nawierzchnia, szutr/kamienie itd. W każdej
informacji turystycznej rozdają mapę Finlandii z zaznaczonymi remontowanymi
odcinkami dróg. O ile nie jedziesz na szosówce to nie ma się czego obawiać,
spokojnie można takie kawałki przejechać.
Problemem są ścieżki rowerowe i miasta:))). Każde duże miasto ma 10-20 km
przed centrum drogę, po której nie mogą jeździć rowery. Oczywiście można tam
dojechać po ścieżkach, ale zanim je się znajdzie to mija kupa czasu.
Generalnie polecam omijanie dużych miast -- chyba, że chcesz je zwiedzić.
NOCLEGI. Spałem ,,na dziko'' w namiocie. Pola namiotowe są drogie, ze spaniem
na dziko nie ma problemów. Raz spałem na wyspie w parku miejskim -- obok
kręciła się pijana fińska młodzież. Przyjechala policja zabrała dzieciaki, nas
zapytali czy wszsytko OK, przeprosili za zakłócanie spokoju, życzyli spokojnej
nocy i odjechali:)))
ŻYWNOŚĆ. Wziąłem ze sobą makarony, kostkę sojową, barsz w proszku itd.
Gotowałem na kuchence. Warto robić zakupy w większych sklepach -- taniej. Nie
należy kupować wody -- woda jest tam potwornie droga (sami Finowie to
przyznają). Wszyscy piją kranówę -- jest czysta i smaczna. Najtańszym
napojem jest 100% sok pomarańczowy, często tańszy niż w Polsce. Nie zawsze
większe opakowanie jest tańsze -- często mleko w opakowaniu 1l jest tańsze niż
2l (oczywiście w przeliczeniu na litr). Tanie są owoce w puszce. Alkohol jest
drogi, w normalnych sklepach można kupić tylko piwo ( i to też tylko do 22),
sklepów monopolowych (Alko) bardzo mało. jak ktoś chce coś kupić to najlepiej
na promie.
TRANSPORT Z ROWEREM. Po Finlandii można jeździć pociągiem lub autobusami.
W pociągach są przedziały bagażowe przystosowane do przewozu rowerów -- na
podłodze położona jest kratownica, opiera się rower o rower. Teoretycznie
trzeba zdjąć sakwy, ale mi kolejarze nie kazali tego robić. Wagony pasażerskie
przypominają autobus/samolot: nie ma przedziałów są fotele lotnicze.
W pociągach jest drożej niż w autobusach, więc częściej wybierałem autobusy.
Bilet osobowy kupuje się w kasie, a rowerowy u kierowcy. Kierowca może odmówić
przyjęcia roweru, jeżeli nie ma miejsca w lukach bagażowych. To jest teoria. W
praktyce kierowcom nie chce się sprzedawać biletów rowerowych, więc
przewożą je za darmo, a luki bagażowe są tak duże, że rower wchodzi
spokojnie na stojąco (z sakwami:)))). Jak raz rowery z sakwami nam nie
wchodziły, to kierowca nas przepraszał i w ramach rekompensaty wymontował 3
rzędy siedzeń i samodzielnie wpakował i wypakował rowery do autobusu:))) Sama
przyjemność!!!.
Oczywiście, podróżowanie jest droższe niż w Polsce. Dokładnych cen nie
pamietam.
SPRAWY OKOŁOROWEROWE. Przeciętny fiński sklep rowerowy jest wyposażony lepiej
niż wszystkie Warszawskie sklepy razem wzięte:)). Ceny porównywalne, może
odrobinę droższe, ale można kupić takie rzeczy o jakich można tylko marzyć w
polskich sklepach. Dużo rowerzystów ma kolarki lub rowery miejskie z
barankami.
Kupa ludzi jeździ na rowerach po mieście, wszyscy mają zapięcia, ale spinają
tylnie koło z ramą -- nikt nie przypina roweru do słupków. Nieraz wygląda to
kuriozalnie: widziałem rower Cannondale nówka ze sklepu (naklejki na pedałach
SPD), model też nie najgorszy, spięty najwyżym modelem zapięcia Kryptonite
(New York), oczywiście tylnie koło do ramy.
Na trasach spotykałem głównie obcokrajowców -- nie widzialem Finów
sakwiarzy:(((
GDZIE WARTO JECHAĆ. Moim zdaniem na północ, w okolice koła podbiegunowego.
Można dojechać pociągiem lub autobusem do Rovaniemi, zobaczyć siedzibę
Świętego Mikołaja i koło podbiegunowe (namalowane na ziemi:))) i dalej
wyruszyć na północ. Tak naprawdę Mikołaja można sobie darować (zupełna
komercha, nawet zdjęcia nie można mu zrobić:((() ale okolice są bardzo miłe i
Rovaniemi można potraktować za punkt wypadowy. Dużo ludzi jedzie na NordKap
(ale to już Norwegia), ale tam podobno gęsto od rowerzystów. Często widuje się
renifery, jakieś dzikie ptactwo, powietrze rześkie, czuć przyrodę. Warto
zakosztować sauny -- super przeżycie.
POGODA. Temperatury były około 15C w południe. Na południu kraju odpowiednio
cieplej. Jak nie pada jest super, jak pada gorzej, ale można przeżyć. Tamtn
rok był wyjątkowy bo nie było komarów -- normalnie tną niemiłosiernie, więc
warto zabrać za sobą jakieś specyfiki.
Na koniec: jescze raz gorąco polecam!!!
W razie pytań z chęcią odpowiem.
pozdrawiam,
maciek