W przyszłym roku planuję się wybrać z żoną oraz 2,5-letnim i 6-letnim
dzieckiem na egzotyczną miesięczną wyprawę. Planowane cele to:
1. Tanzania Kenia Zanzibar lub
2. Tajlandia Vietnam Kambodża lub
3. Indie Nepal
4. RPA
I tutaj jest problem wyboru takiego, który byłby bezpieczny dla
malucha?
Czytałem w internecie i radziłem się lekarza iż te kierunki mogą być
dla dzieci szczególnie niebezpiecznie, ze względu na malarię oraz inne
choroby tropikalne. Ponadto zażywanie leków antymalarycznych przez
dzieci jest bardzo szkodliwe. Jeśli chodzi o RPA to z kolei
niebezpieczeństwo napadów.
Czy ktoś może ma doświadczenie w podróżowaniu po tych krajach z tak
małymi dziećmi?
Może pomysł w jakieś inne, bezpieczne dla dzieci ale równie egzotyczne
miejsce?
Pozdrawiam serdecznie
Maciek
ja bylem tylko w twoim punkcie 2, obecnie udaje sie w pkt1,
na podstawie tego co wiem i przygotowan do pkt1 zdecydowanie polecam pkt 2
;)
mam wrazenie ze tam jest duzo bezpieczniej niz w polsce.
Cześć
Jezeli chodzi o malarie to Indie i Nepal są bezpieczne.
Polecam zwłaszcza Andamany:)
Grzegorz
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Zmiast komentarza pozwole sobie zacytowac ze stron WHO
Malaria
Risk
Malaria risk exists throughout the year in the whole country below 2 000 m,
with overall 40% to 50% of cases due to P. falciparum. There is no
transmission in parts of the states of Himachal Pradesh, Jammu and Kashmir,
and Sikkim. Risk of falciparum malaria and drug resistance are relatively
higher in the north-eastern states, in Andaman and Nicobar Islands,
Chhattisgarh, Goa, Gujarat, Jharkhand, Karnataka (with exception of the city
of Bangalore), Madhya Pradesh, Maharashtra (with the exception of the cities
of Mumbai, Nagpur, Nasik and Pune), Orissa and West Bengal (with the
exception of the city of Kolkata) P. falciparum resistance to chloroquine
and sulfadoxine-pyrimethamine reported.
Użytkownik "Robcio" <robb...@interia.pl> napisał w wiadomości
news:fjauoa$178$1...@news.onet.pl...
> tajlandia tez jest bezpieczna - nic nie trzeba brac
> w zasadzie jak kambodze ograniczy sie do siem reap, a laos do luang
> prabang to tez bym nic nie bral (i nie bralem)
Zmiast komentarza - cytat ze stron WHO
Thailand
Malaria
Risk
Malaria risk exists throughout the year in rural, especially forested and
hilly, areas of the whole country, mainly towards the international borders.
There is no risk in cities (e.g. Bangkok, Chiangmai city, Pattaya), Samui
island and the main tourist resorts of Phuket island. However, there is a
risk in some other areas and islands. P. falciparum resistant to chloroquine
and sulfadoxine-pyrimethamine reported. Resistance to mefloquine and to
quinine reported from areas near the borders with Cambodia and Myanmar.
Cambodia
Malaria
Risk
Malaria risk-predominantly due to P. falciparum-exists throughout the year
in the whole country except in Phnom Penh and close around Tonle Sap. Risk
within the tourist area of Angkor Wat is limited. P. falciparum resistant to
chloroquine and sulfadoxine-pyrimethamine reported. Resistance to mefloquine
reported in western provinces near the Thai border.
Lao People's Democratic Republic
Malaria
Risk
Malaria risk-predominantly due to P. falciparum-exists throughout the year
in the whole country except in Vientiane. Chloroquine and
sulfadoxine-pyrimethamine resistant P. falciparum reported.
MichalL
Jestem na etapie planowania wyjazdu z maluszkiem (w tej chwili ma 10
miesiecy, będziemy jechac jak bedzie miał niecałe 1,5 roku max)
mam w związku z tym pytanie, czy nie obawialiście się powikłań po
malarone(chyba nie jest to w 100% bezpieczny i pewny lek), jak się domyslam
byliście gdzieś u jakiegoś lekarza medycyny tropikalnej? Co mówił na temat
malarii u dzieci? co na temat malarone podawanego dziecią?
Ja z marszu wykluczyłem obszary z zagrożeniem malarycznym, nie uważasz że to
jednak duże ryzyko dla dziecka, które z takiego wyjazdu nie bedzie zbyt dużo
pamiętać (mówię o tym 1,5 roku)?
Pozdrawiam
marcin
Zwracam uwage na jeszcze jedno zagrozenie - chorobe wysokosciowa. Z
doswiadczenia wiem, ze dzieci zle znosza dluzszy pobyt na wysokosci powyzej
1500 m. Tak wiec polnocne Indie, choc piekne, raczej odpadaja.
Znajomi byli 2 lata temu z osmio letnia corka wlasnie w Tajlandii i Laosie.
Wiem, ze mieli problem z biegunka u malej, ale szczegolow nie pamietam (moge
spytac). W kazdym razie musieli odwiedzic tamtejsza klinike. Poza tym
wszystko bylo OK. Mala wrocila wniebowzieta i teraz tylko czeka, kiedy
pojedzie w przyszlym roku do Japonii.
Pozdrawiam
Jarek
Photo gallery: http://jfrak.w.interia.pl/
Moja żona jest lekarzem, pytała w swoim środowisku i wszyscy
zdecydowanie odradzają podawanie czegokolwiek przeciw malarii tak
małym dzieciakom. Ich komórki nerwowe się dopiero rozwijają i może to
być dla nich niebezpieczne. Dlatego ja raczej wykluczam Afryke
Wschodnią. Nie ma co ryzykować, są inne fantastyczne miejsca, a Afryka
może poczekać.
Można zapytać dokąd planujecie wyjazd?
Właśnie tu jest problem, szukam i szukam, i jak narazie nie mam pomysłu,
"rezerwowym" krajem jest Tajlandia, choć tez nie jest optymalna ze względu
na dość długi lot,
Chętnie pojechałbym do keni (choć tam również jest malaria)
Trudna decyzja, może tu ktoś jeszcze coś podpowie (może kraje karaibskie ?)
Pozdrawiam
Nie wiem, co rozumiesz pod pojeciem "wyprawa egzotyczna". Ale może warto
rozwazyć bliższe kraje np. Syria, Iran - wysokie bezpieczeństwo, brak
kłopotów z malarią., łatwość podróżowania. Oczywiście pewne minusy są, ale w
sumie nie aż tak ogromne. Gdyś chciał lecieć do Indii, to raczej bym polecał
południowe - wydały mi się znacznie spokojne oraz jednek czyściejsze od
północnych
--
Jacek
http://www.zoch.pl
Trochę mi niezręcznie odpowiadać, bo sam nie mam dzieci, a mądra maksyma mówi
"nie ucz ojca dzieci robić", ale parę ogólnych uwag: dla młodszego dziecka
wszystko jedno gdzie pojedzie, byle sie nie męczyło, bo wrażeń żadnych nie
zapamięta i tak. Moje najwcześniejsze wspomnienia z dzieciństwa sięgają 3-ciego
roku życia [skansen przemysłu naftowego w Bóbrce i wyciąganie Trabanta z błota w
Iwoniczu].
Tym samym tym razem jeszcze są to wakacje dla Was, a nie dla najmłodszego
[starsze -jak najbardziej]. Może więc warto pojechać tam, gdzie jest
egzotycznie, ale blisko. Ja bym gorąco polecił Wam Turcję - ale nie w wersji
nasiadówa w hotelu na Riwierze przez 2 tygodnie za ciężkie pieniądze. Tylko coś
bardziej mobilnego,żeby trochę pozwiedzać, a od czasu do czasu jakiś kemping nad
morzem, by najmłodszy(-a) się nie nudził. Zawsze możecie mu pokazać biegającego
jak rakieta żółwia albo wielbłąda, albo swojskiego bociana ;-)) Kraj jest
ogromny [to w kontekście miesięcznego pobytu -i tak nie zobaczycie wszystkiego],
byłem tam 4x i jeszcze pewnie zajrzę. Dobrze rozwinięta komunikacja autobusowa
ułatwi Wam przemieszczanie się z dziećmi na dłuższe dystanse -a to jak
przypuszczam jeden z większych problemów przy podróży z maluchem. Autobusy duże,
wygodne z klimą, dają coś do pica w trasie, liczne postoje na stacjach
benzynowych z restauracją i WC. Od iluś tam lat nie można palić w czasie jazdy,
co kiedyś było upiorną zmorą.
Ktoś tu polecał Iran, to też fajna opcja, ale z małym dzieckiem będzie ciężko,
bo jednak przyzwoitej infrastruktury turystycznej brak, a Wam większy komfort i
dostępność zakwaterowania będą niezbędne ze względu na małe dziecko. W Turcji
także klimat jest znośniejszy niż w większości miejsc w Iranie. Zmorą Iranu jest
b. niebezpieczny ruch uliczny. W Turcji też trzeba uważać, ale w porównaniu z
tamtym to sielanka.
Pozdrawiam
-J.
Bardzo poważnie myślę tez o turcji, byłem tam już kilkanście razy i chetnie
bym tam wrócił jeszcze, więc może teraz...
pozdrawiam
Z tym "nie zapamięta" bym się nie zgodził. Takie małe dziecko napewno
nie zapomni kolorów, kształtów, zapachów.
Nasz starszy synek co jakiś czas wspomina jakieś obrazy, wydarzenia z
podróży kiedy miał może z 2-3 latka.
W Turcji, Syrii i Egipcie już byliśmy i mamy trochę dosyć arabskiej
kultury. Dlatego podane wyżej propozycje.
Wydaje mi się najbezpieczniejszy kierunek MEKSYK-GWATEMALA-BELIZE.
Ostatnio myśle też o Peru.
Nie widzę jednak żadnych wypowiedzi na temat tych kierunków? Był tam
ktoś z maluchami?
Ponadto jeśli chodzi o Azję to zastanawiamy się nad Tajlandia-Kambodża-
Wietnam lub Tajlandia-Malezja. Jakieś sugestie?
Zainteresowała mnie też propozycja Indii południowych. Może coś więcej
na ten temat?
pozdrawiam
Maciek
Byliśmy u lekarza medycyny tropikalnej, dowiedzieliśmy się dużo mniej, niż
wcześniej wyczytaliśmy z b. wielu stron w internecie (bazowaliśmy na stanach
WHO oraz "medyczno-tropikalnych" instytutów: francuskich, niemieckich,
amerykańskich i kanadyjskich ;-).
Według większości tych źródeł Malarone Junior jest polecanym antymalarykiem
dla dzieci o wadze powyżej 9 kg (gdzieś była mowa o 11 kg, Francuzi polecali
już od 4,5 kg). Malarone jest najnowszym lekiem profilaktycznym, bez
większych skutków ubocznych. Lekarz polski specjalizujący się w chorobach
tropikalnych polecił lariam, który wykluczyliśmy z uwagi na bardzo wiele
skutków ubocznych i jego nieskuteczność w tym regionie.
> > jednak duże ryzyko dla dziecka, które z takiego wyjazdu nie bedzie zbyt
dużo pamiętało (mówię o tym 1,5 roku)?
Dziecko z podróży niewiele pamiętało. Dla dziecka w tym wieku ważna jest
przede wszystkim bliskość rodziców i tylko dlatego warto brać dziecko w
podróż. Oczywiście później będzie wiedziało, że było w jakimś kraju, może
głęboko w podświadomości zachowa się dobre wspomnienie o ludziach o innym
kolerze skóry. Na pewno z zainteresowaniem po kilku latach będzie oglądał
zdjęcia z wyprawy. (Ostatnio przy oglądaniu slajdów sprzed 2 lat z Wietnamu
nasz 6-letni teraz synek wspominał, że nie poszedł w miejsce, gdzie robiłem
to zdjęcie, bo został z mamą na górze. Faktycznie!)
Przy wyborze celu podróży najważniejsze są plany dorosłych. Oczywiście
należy wziąć pod uwagę kwestie zdrowotne (nie tylko malarię!, ale i inne
choroby), dostęp do jedzenia akceptowalnego przez "malucha", czy do jedzenia
w ogóle, pieluch, łatwość przemieszczania się na miejscu itp. Ale są to
sprawy drugorzędne, którymi należy się koniecznie zająć dopiero podczas
przygotowania do podróży.
> Moja żona jest lekarzem, pytała w swoim środowisku
Na temat profilaktyki antymalarycznej dla dzieci wypowiadała się niedawno
m.in. Agnieszka Wroczyńska z Krajowego Ośrodka Medycyny Tropikalnej w Gdyni
(podając granicę stosowania Malarone Junior 11 kg).
Konsultowała też raport o malarii napisany przez Anię Olej-Kobus na
www.malypodroznik.pl (który Ania pisała konsultując również z nami :-)).
Ja osobiście jestem zwolennikiem profilaktyki, ale też chcę zwrócić uwagę,
że zagrożenie malarią w poszczególnych miesiącach jest zmienne. Nawet w
najbardziej malarycznych obszarach Laosu (Pakbeng) na początku pory
deszczowej nie widziałem żadnego komara. W Wietnamie przez miesiąc było ich
ledwie kilka. Do tego malerii nie roznoszą wszystkie komary, a jedynie
samiczki widliszka, która nie występuje powyżej określonej wysokości (dzięki
temu wolne od malarii są np. góry Birmy). Trzeba mieć pecha, żeby zarazić
się malarią w czasie miesięcznej podróży. Oczywiście trzeba się przed tym
pechem zabezpieczyć.
Co do innych wspominanych w wątku kierunków: malaria w Gwatemali jak
najbardziej występuje. Peru odradzam ze względu na duże wysokości nad poziom
morza i szczególnie dotkliwą w Ameryce Południowej chorobę wysokościową.
Jeśli nie jesteście zdecydowani co do celu, proponuję przemyśleć kwestie,
gdzie sami najbardziej chcielibyście pojechać, nie patrząc na dzieci.
Jednak z punktu widzenia dzieci pomyślałbym o Cejlonie. Malaria wprawdzie
występuje, ale zagrożenie jest niewielkie, odległości niewielkie,
infrastruktura turystyczna jest, więc służba zdrowia w razie czego też w
miarę godna zaufania.
Z dzieckiem ? Sprawdź występowanie w tych krajach malarii i odpuść,
MichalL
Problem polega na tym, że u małego dziecka malaria to śmierć.
Nie polecam.
MichalL
MichalL
Marcin
Wg. http://www.malypodroznik.pl/porady/p_malaria.htm
Malaria a dzieci
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) generalnie odradza podróż z dziećmi
w rejony zagrożone "najgorszą" postacią malarii (tj wywołaną przez P.
falciparum). Między innymi dlatego, że malaria u dzieci w ciągu kilku
godzin może wywołać groźne dla życia powikłania, a malaria u niemowląt
może objawiać się początkowo bardzo nietypowo - bez gorączki. Wiek
poniżej 5 lat jest czynnikiem ryzyka rozwoju ciężkiego przebiegu
choroby w przypadku przywleczonej malarii (P. falciparum).
Statystycznie 15-20% przypadków przywlekanej malarii w Europie i USA
dotyczy dzieci.
MichalL
Jak ja kocham takie argumenty. Oczywiście, że jak już się ma dziecko, to
należy siedzieć z nim w domu i nigdzie się nie ruszać. Najlepiej nie
wychodzić z domu, bo przecież można zginąć w wypadku drogowym. Tak się
składa, że w Pieninach też można zginąć. Nie tylko dlatego, że można tam
dojechać samochodem/autobusem.
Szkoda, MichalL, że zacytowałeś tylko ten fragment WHO, nie podając, iż w
kraje tropikalne rocznie udaje się rocznie ok. 2 mln dzieci. To u nas w
Polsce wielu nie mieści się w głowie to, że można gdzieś pojechać z dziećmi.
Może dlatego, że nie mieliśmy kolonii zamorskich, gdzie małżonki bardzo
często odwiedzały mężów, czy też mieszkały razem z nimi.
Stawianie pytań "czy kochacie bardziej egzotyczne wakacje czy dziecko" jest
bezsensowne. W tym nie ma żadnych argumentów, bo 99,99% dzieci zabranych w
podróż wraca w pełni zdrowa i bez żadnych problemów zdrowotnych na miejscu.
Czy polecałbyś rezygnację z przyjazdu do Polski, bo w Polsce jest sepsa?
Twój argument, że malaria to śmierć do tego się sprowadza.
Podróżować z dziećmi można praktycznie wszędzie tam, gdzie mieszkają i rodzą
się dzieci. Nawet do Czadu i Zairu (choć tych krajów akurat bym nie
polecał). Zupełnie inną kwestią jest odpowiednie przygotowanie do podróży, w
tym także wybór jego celu. I o to pytał Maciek. Gdzie z dziećmi pojechać i
jak się do tej podróży przygotować.
> Jeszcze jedno - biorąc małe dziecko trzeba sie liczyć z tym że
> zachoruje. I na przykład na tydzień trzeba będzie zatrzymać się w
> jednym miejscu.
Zachorować może również dorosły. Nie tylko na malarię, ale również na wiele
innych chorób. I wtedy też trzeba się zatrzymać, albo zwolnić.
Podstawową kwestią jest dobre przygotowanie się do podróży i przewidzenie
dostatecznego marginesu na zmianę planów, zatrzymanie się, czy też
rezygnację z części trasy.
Pozdrawiam,
Artur
> Oczywiście, że jak już się ma dziecko,
> to należy siedzieć z nim w domu i nigdzie się nie ruszać. Najlepiej
> nie wychodzić z domu, bo przecież można zginąć w wypadku drogowym.
To jest demagogia.
Poza tym sam jeżdżę z dzieckiem na wakacje w różne ciekawe miejsca.
> Szkoda, MichalL, że zacytowałeś tylko ten fragment WHO, nie podając,
> iż w kraje tropikalne rocznie udaje się rocznie ok. 2 mln dzieci.
I codziennie miliony ludzi robi różne głupoty, na przykład gra w
totolotka albo wierzy w horoskopy.
Można, tylko czy to jest rozsądne ?
>W tym nie ma żadnych argumentów, bo 99,99%
> dzieci zabranych w podróż wraca w pełni zdrowa i bez żadnych
> problemów zdrowotnych na miejscu.
Nie życzę ci, żeby twoje dzieci były w tym 0,01% . Ale mogą.
>Czy polecałbyś rezygnację z
> przyjazdu do Polski, bo w Polsce jest sepsa?
Sepsa może Cię dopaść wszędzie i ryzyko że na nią zapadniesz w Polsce
nie jest większe niż w innych krajach. Poza tym jej częstość
występowania jest drastycznie (tysiące razy) niższa niż malarii. Znów
demagogia.
> Podróżować z dziećmi można praktycznie wszędzie tam, gdzie mieszkają
> i rodzą się dzieci. Nawet do Czadu i Zairu (choć tych krajów akurat
> bym nie polecał).
Pewnie że można, tyle że sprawdź jaka jest tam umieralność dzieci.
Poza tym lokalni mieszkańcy sa często odporni na lokalne choroby, albo
jak w przypadku ameby nie jest to dla nich żaden problem. Biały jedzie
i choruje.
>Zupełnie inną kwestią jest odpowiednie
> przygotowanie do podróży, w tym także wybór jego celu. I o to pytał
> Maciek. Gdzie z dziećmi pojechać i jak się do tej podróży
> przygotować.
Jak napisałeś - można pojechać wszędzie. Ale trzeba wziąć pod uwagę
ryzyko i potencjalne konsekwencje takiego wyjazdu. To ma byc
przyjemność a nie traumatyczne wspomnienia do końca życia.
Na przykład z proponowanych miejsc w Tanzanii i Indiach musi się
stosować profilaktykę antymalaryczną, a taka dla malutkich (do 11 kg)
dzieci nie jest sprawdzona pod kątem działań ubocznych.
> Zachorować może również dorosły. Nie tylko na malarię, ale również
> na
> wiele innych chorób.
Konsekwencje chorób tropikalnych u dzieci są statystycznie o wiele
poważniejsze niż u dorosłych. Na przykład biegunka u dorosłego to
ewentualnie dolegliwość związana z niemożnościa zwiedzania i
przywiązaniem do toalety, a u dziecka może skończyć się odwodnieniem i
śmiercią.
pozdrawiam,
MichalL
Wiele osób odpowie, że tak :-).
Ale tu chodzi o innego. Ryzyko, że coś się stanie jest zawsze, zarówno w
czasie podróży jak i podczas pobytu w kraju. Malaria jest zagrożeniem, przed
którym można się stosunkowo łatwo zabezpieczyć. Dużo trudniej jest
zabezpieczyć małe dziecko przed problemami biegunkowymi np. amebą, żeby
dziecko nie napiło się wody podczas kąpieli i mycia główki.
> Nie życzę ci, żeby twoje dzieci były w tym 0,01% . Ale mogą.
Pewnie że mogą. Podczas podróży do Wietnamu też dzieci miały problemy
zdrowotne. Ale nie ze względu na choroby tropikalne, tylko na ospę wietrzną,
któa ujawniła się dopiero w podróży. Pomimo pozostawienia dzieci w domu z
dala od przedszkola innych dzieci złapały wirusa od znajomych.
Plany trzeba było nieco zmienić. Podróż nie zamieniła się w traumę, a
dzieciaki ciągle ją pamiętają i pytają, kiedy pojedziemy w następną daleką
podróż.
> Sepsa może Cię dopaść wszędzie i ryzyko że na nią zapadniesz w Polsce
> nie jest większe niż w innych krajach. Poza tym jej częstość
> występowania jest drastycznie (tysiące razy) niższa niż malarii. Znów
> demagogia.
To nie demagogia. Ostatnio do szkoły w Otrębusach, gdzie pojawiła się sepsa,
nie przyszło żadne dziecko. Dopiero akcja uświadamiająca spowodowała, że
ludzi opuściła panika.
> Jak napisałeś - można pojechać wszędzie. Ale trzeba wziąć pod uwagę
> ryzyko i potencjalne konsekwencje takiego wyjazdu. To ma byc
> przyjemność a nie traumatyczne wspomnienia do końca życia.
Tu się zgadzamy w 100%.
Napisałeś jednak wcześniej bardzo demagogicznie "co kochamy bardziej -
dzieci, czy podróże egzotyczne", co nieco wyprowadziło mnie z równowagi.
Jasne, że bardziej kochamy dzieci i dlatego właśnie z nimi chcemy podróżować
i dzielić się z nimi poznawaniem świata. Z dziećmi można pojechać do Konga,
Czadu i Afganistanu i to według mnie byłoby bardzo ryzykowne nie tylko ze
względów zdrowotnych, ale można też pojechać w podróż do krajów, gdzie
ryzyko zachorowania jest niewielkie, a słuzba zdrowia dobrze rozwinięta.
Szanuję, że nie chcesz jechać ze swoim dzieckiem do krajów, gdzie występuje
jakiekolwiek zagrożenie malarią. Ale decyzję inych rodziców pozostaw
właśniem im.
Zupełnie z boku tej dyskusji - jeszcze w XX wieku na Mazurach notowano
chorobę, która nazywa się zimnica.
> Na przykład z proponowanych miejsc w Tanzanii i Indiach musi się
> stosować profilaktykę antymalaryczną, a taka dla malutkich (do 11 kg)
> dzieci nie jest sprawdzona pod kątem działań ubocznych.
Półtoraroczne dziecko przeważnie waży już ponad 11 kg. Zresztą jak
wspominałem niektóre instytucje, np. amerykański rządowy Disease Control and
Prevention http://wwwn.cdc.gov/travel/contentMalariaKidsPublic.aspx,
państwowa francuska (wybacz, nie pamiętam nazwy, a nie chce mi się teraz
szukać na potrzeby tej dyskusji) wskazują znacznie niższe granice wagowe - 5
kg (francuska 4,5 kg).
> Konsekwencje chorób tropikalnych u dzieci są statystycznie o wiele
> poważniejsze niż u dorosłych.
To prawda, zresztą dotyczy to nie tylko chorób tropikalnych. Dlatego należy
być bardzo ostrożnym i uważnym, a jako jeden z najważniejszych elementów
przygotowawczych należy potraktować kwestie zabezpieczeń, a także dostępu do
służby zdrowia na miejscu.
pozdrawiam
Też myślałem o Kubie.
Jednak wydaje mi się że dla dzieciaków najbardziej interesująca będzie
przyroda i zwierzaki !
Afryka wschodnia jednak odpada - jedno z największych zagrożeń
malarią.
Może skoncentrujemy się na RPA? - praktycznie brak malarii, warunki
prawie europejskie, zwierzaki są.
Straszą jednak napadami...Nie wiem na ile duże jest to zagrożenie?
pozdrawiam
Maciek
cześć,
Znalazłem ekstra stronke żądową o parkach w RPA: http://www.sanparks.org/
Na temat malarii pisze tam że tylko w dwóch parkach jest małe ryzyko.
Pozdrawiam
Maciek
A myśleliście np. o Bali + ew. Lombok w Indonezji? Wydaje się ciekawą opcją...
pozdrawiam
Ala
Może być. Ale Kuba też ma pewne ryzyka:
1. Nie wiadomo kiedy w końcu odejdzie Fidel, a jego odejście może być
burzliwe.
2. Warunki noclegu są takie sobie, chyba że ograniczysz się
doVaradero.
3. Może zabraknąć na przykład pieluch i możesz mieć problemy z
dostępem do niektórych towarów - to kraj niedoborów wszystkiego z
wyjątkiem Komitetów Obrony Rewolucji (czyli po prostu kolaborantów).
4. Co to za egzotyka - kraj jak Polska lat 80-tych, tyle że cieplej i
kolorowi ludzie.
Co ciekawe - płatna opieka zdrowotna jest chyba na wysokim poziomie,
nie korzystałem.
tyle z mojej strony
MichalL