Z góry dziękuję.
Zdecydowanie polecam wybrzeze Atlantyku oraz Andaluzje. Zobacz sobie
tez
kilka (ale nie wiecej bo sie zameczysz na smierc) wiekszych katedr. Z
wyrozniajacych sie miast to Santiago, Salamanca, Segovia, Avila, San
Lorenzo
(Escorial!), Toledo (male i piekne), Cordoba, Merida (zabytki
rzymskie!),
Sevilla, Granada (Alhambra!), Barcelona (niesamowite akwarium,
niesamowita
katedra Gaudiego i w ogole ladnie miasto). W Madrycie w porownaniu z
innymi
miastami prawie nic nie ma, jesli lubisz malarstwo to zajrzyj do
muzeum
Prado; jest tam tez ladny palac krolewski. Warto zobaczyc Gibraltar.
Jednak
nie zagrzebuj sie w miastach na dlugo - to byl moj blad. Lepiej
poswiec
troche czasu na kontakt z przyroda. Wybrzeze Atlantyku, wybrzeze
poludniowe,
gory w prawie calym kraju.
Hiszpanie sa dosc przyjazni, kraj jest nastawiony na turystyke.
Autostrady
platne i to drogo. Campingi dobrze wyposazone, dosc tanie. Jedzenie w
knajpach zdecydowanie drozsze niz spanie na campingach.
Uwazac na zlodziei. Wstepy do muzeow tez sporo kosztuja ale na to
absolutnie
nie nalezy zalowac. Lepiej oszczedzic na jedzeniu. Wstepy do miejsc
najbardziej atrakcyjnych to ok. 1000 pesetas, do najtanszych nawet
ponizej
100.
W Hiszpanii 200 km autostrady w rejonie polnocno-zachodnim kosztuje
ok. 4000 ESP, na Costa Brava ok. 2x taniej. Obiad w barze 1000 ESP na
osobe, owoce w sklepie jak w Polsce, maslo 10zl, inna zywnosc w
sklepie niewiele drozsza niz w Polsce. Noclegi na campingach ok. 500
ESP za osobe plus tyle samo za namiot i tyle samo za samochod.
W sezonie bywa drozej o 30-50%.
Sporo placilem za autopista. To byly drogi o numerach zaczynajacych
sie
od A. Natomiast zdecydowanie polecam drogi dwujezdniowe o numerach
zaczynajacych sie od N - sa bezplatne i prawie tak dobre jak
autostrady z
tym ze nie ma parkingow do odpoczynku i jest malo stacji benzynowych.
Natomiast z drogami panstwowymi jednojezdniowymi trzeba uwazac bo
bywaja
zatloczone.
O autostradach francuskich jest co nieco na
http://www.autoroutes.fr/Francais/Tarif.html
Przejazd autostrada przez Francje do granicy hiszpanskiej samochodem
osobowym bez przyczepy ok. 200 FRF.
Jechalem autostradami przez Niemcy i Francje, przy czym w poludniowych
Niemczech ZAWSZE sa korki i remonty drog. Z przeprowadzonych pozniej
obliczen lepiej bylo jechac polnocna autostrada, zahaczajac o Belgie.
Spanie na campingach w namiocie jest tanie w Niemczech, we Francji tez
do przezycia za to francuskie autostrady daja po kieszeni jednak
jechac drogami panstwowymi zajmuje wiecej czasu bo wjezdzasz do
miast - wiec ja wybralem autostrady. Sa rewelacyjnie utrzymane i
przejazd jest naprawde szybki. Maja niezla infrastrukture.
Benzyne warto zatankowac w Polsce przed granica a potem w Niemczech
przed
wjazdem do Francji. We Francji jest najdrozej. W Hiszpanii w miare
znosnie -
ciut wiecej niz u nas.
Campingi masz na mapie samochodowej.
Sprobuj zdobyc program Microsoft Auto Route Express (oni to sprzedaja
za ok. 300zl). Jest rewelacyjny. Warto ta forse wydac.
pozdrawiam
Piotr
Bylem w Llore de Mar we wrzesniu w zeszlym roku. Co chcesz wiedziec?
--
*[ Łukasz Trąbiński ]*
SysAdmin @wsisiz.edu.pl
L.
> W Hiszpani
> mozesz pominac drogie autostrady , drogi drugorzedne sa wspaniale,
puste i
> bardzo szybkie.
Akurat autostrada wzdluz wschodniego wybrzeza jest tania, a tamtejsze
drogi panstwowe potwornie zakorkowane nawet poza sezonem (bylem we
wrzesniu). Co do pozostalych rejonow Hiszpanii, zgadzam sie ze
autopistas sa drogie (drozsze niz we Francji), i nalezy korzystac z
autovia (panstwowe drogi dwujezdniowe, przejazd za darmo ale zadnej
infrastruktury).
Piotr
Rzeczywiscie drogi N340 nalezy unikac jak ognia na calej dlugosci od
Barcelony po Gibraltar. Zatloczona. Rownolegle biegnie pusta autopista
po cenie do przyjecia, jezeli przeliczyc stracony czas i stres na
Nacionalce.
Gdy chodzi o jakosc drog w ogole, to przedmowca ma calkowita racje.
Nawet drugorzedne sa znakomite i zyczmy sobie miec takie w Polsce za 20
lat. Osobiscie watpie czy nam sie uda.
W ogole kraj - marzenie. Ludzie sympatyczni i przyjazni wobec
cudzoziemcow. Na Polaka nie patrza jak na potencjalnego zlodzieja, jak
to bywa niestety na blizszym Zachodzie. Aut nie kradna. Nikt sie nigdzie
nie spieszy. Pogoda gwarantowana. Jedzenie - poezja. Woda w morzu ciepla
przez 3/4 roku. I do tego w kazdej niemal wiosce patrza na przybysza
trzy tysiace lat historii: Fenicjanie, Rzym, Hannibal, Arabowie, Zydzi,
chrzescijanie, Napoleon, tragedia wojny domowej etc. - nie policzysz,
mnostwo do obejrzenia i przemyslenia.
Wlasciwie to co najmniej kilka roznych krajow w jednym. Pare
przykladow:
- na polnocy zielona Europa - jeszcze nie bylem;
- Pireneje: dojedz do Vall d´Aran droga wzdluz przepasci, zatrzymaj sie
w Parador Nacional de Viella i zamow porcje grzybow z lasow wokol
doliny, zrozumiesz wszystko;
- wybrzeza: gorzyste z zatoczkami i plaskie piaszczyste, jakie chcesz;
- poludniowy wschod -pelna Afryka, pustynie, oliwki i cytrusy;
- interior: puste plaskie przestrzenie na przemian z dzikimi gorami;
- Andaluzja: serce hiszpanskiej kultury i jedyne miejsce w Europie,
gdzie w promieniu 70 km rano zjedziesz na nartach w Sierra Nevada z
ponad 3000m, po poludniu wykapiesz sie w morzu na Costa del Sol, a
wieczorem pooddychasz jak arabski maharadza w ogrodach Alhambry.
Jezeli ktos moze sobie pozwolic na wybor, to odradzam podroze do
Hiszpanii w lipcu i sierpniu:
1. tlok,
2. drozyzna,
3. nie do wytrzymania goraco.
Najlepsza pora na zwiedzanie - od kwietnia do poczatku czerwca. Swieza
zielen, zanim slonce wypali. Przyjemne temperatury.
Urlop na morzem - miedzy polowa wrzesnia a polowa pazdziernika:
powietrze 25 °C, woda tyle samo. Prawie pusto i 2 - 3 razy taniej niz w
srodku lata.
Pzdr
JB
Rada nalezy do najgorszych z mozliwych. Bylem 2 razy, zajechac mozma,
tansza benzyna owszem, ale tlok, smrod spalin i jeden wielki
supermarket. Miasto Andorra la Vella omijac szerokim lukiem! Chyba, ze
ktos to lubi...
Pzdr
JB
We wrzesniu 1998 tez bylem. Moze sie gdzies mijalismy?
Jechalem czerwonym VW Golfem, y usted? :-)
> Zdecydowanie polecam wybrzeze Atlantyku
Ktore, bo inna jest polnoc a inne Costa de la Luz? Polnocy nie widzialem
wcale i znam tylko teoretycznie, Costa de la Luz - maly skrawek kolo
Tarify, calosc zrobie w maju razem z Algarve. Wszystkie wybrzeza
atlantyckie wydaja mi sie w gruncie rzeczy bardziej interesujace niz
srodziemnomorskie, choc i tych trudno sie czepiac.
>oraz Andaluzje.
Powiedzialbym, ze Andaluzje ponad wszystko.
> Toledo (male i piekne
>Cordoba, > Merida (zabytki
> rzymskie!),
> Sevilla, Granada (Alhambra!),
Kto tu napisal, ze nie ma w Hiszpanii nic miedzynarodowego i
starozytnego? Caly ten kraj to jeden wielki zabytek. Przeciez Kadyks
zalozyli Fenicjanie w czasach, gdy przodkowie Grekow i Rzymian - przy
calym szacunku, jak rowniez nasi - jeszcze po drzewach skakali. Wszystko
poniszczyly najazdy europejskich dzikusow i trzesienie ziemi w XVIII w.
Zarty oczywiscie. Ale co jest w calej Europie rownego Alhambrze? Mozna
dyskutowac. W sredniowieczu ponoc
uwazano, ze Awinion, Buda i Malbork. Jeden z kamienia, drugi z marmuru,
trzeci z blota czyli cegly.
:-)
> Barcelona (niesamowite akwarium,
> niesamowita
> katedra Gaudiego i w ogole ladnie miasto).
Jeszcze stadion Nou Camp, wzgorze Montjuic z obiektami olimpijskimi oraz
widokiem na miasto i port, a takze spacer od Placa de Catalunya do
kolumny Kolumba i z powrotem czyli Las Ramblas w calej ozdobie oraz
tysiac innych miejsc.
Gdyby Paryz przeniesc nad cieple morze, stalby sie pewnie tak samo
atrakcyjny jak Barcelona. :-)
>W Madrycie w porownaniu z
>innymi miastami prawie nic nie ma
Nie pierwszy raz slysze taka opinie. W ciagu swoich 4 podrozy jeszcze do
Madrytu nie zajrzalem, chociaz na przedmiesciach raz bylem. Ominalem i
pojechalem do Toledo, wydalo mi sie to lepszym pomyslem. Teraz tez nie
planuje. Moze we wrzesniu, na 1 dzien wyskocze spod Walencji. Prado raz
i w nogi. A moze nastapi mile zaskoczenie ?
> Warto zobaczyc Gibraltar.
Malpy Jej Krolewskiej Mosci chcialy zjesc moj samochod, dostaly po
cukierku mietowym i sie odczepily. Fajne widoki ze skaly. Ale Polak
mysli o jednym: lipcowy wieczor 1943 r., po pasie koluje na start B-24
Liberator, na pokladzie zmeczony po podrozy na Bliski Wschod general
Sikorski. W Londynie czekaja trudne obowiazki...
> nie zagrzebuj sie w miastach na dlugo - to byl moj blad. Lepiej
> poswiec
> troche czasu na kontakt z przyroda.
Otoz to. Zaden kraj w Europie nie jest bardziej zroznicowany
krajobrazowo i przyrodniczo. Oprocz jednego, ale tam sie na razie nie
wybieram.
> Uwazac na zlodziei.
...obrabiajacych nieostroznych turystow z portfeli i bagazu podrecznego.
O samochody nie trzeba sie bac, stoja czesto otwarte i nikt nie rusza.
Nic nie zostawiac w srodku.
> osobe, owoce w sklepie jak w Polsce, maslo 10zl, inna zywnosc w
> sklepie niewiele drozsza niz w Polsce.
W porownaniu z cenami w Niemczech i Francji jedzenie wydaje mi sie
tanie. W stosunku do Polski moze troche drozsze, ale nie nalezy brac
duzo produktow ze soba. Nie utrzymaja sie w tych
temperaturach.
Nie kupowac masla! I tak sie roztopi. Podpatrzylem sposob: pieczywo
(bulka, bagietka) polewasz oliwa z oliwek i wyciskasz na to troche
pomidora. Wtedy normalnie kladziesz reszte. Bardzo smaczne.
Warzywa i owoce - zalezy gdzie, jakie i ile kupujesz. Najsmaczniejsze i
najtansze na wsi u gospodarza. Ale w hipermercado tez bywaja niezle i
niedrogie.
Nieoceniona jest samochodowa torba-lodowka na napoje i kanapki.
> Jechalem autostradami przez Niemcy i Francje, przy czym w poludniowych
> Niemczech ZAWSZE sa korki i remonty drog. Z przeprowadzonych pozniej
> obliczen lepiej bylo jechac polnocna autostrada, zahaczajac o Belgie.
Nie zaluj, stuprocentowo nigdy nie trafisz, w Zaglebiu Ruhry mozesz tez
utknac na amen. Korkow jeszcze wiecej i budowy tak samo uciazliwe.
Przedwczoraj 140 km wlasnie po tej trasie jechalem 3 h 20 min. Wczoraj
ta sama droga z powrotem - 1 h 20 min.
> Spanie na campingach w namiocie jest tanie w Niemczech,
BTW, namiot w Niemczech prosze rozbijac wylacznie na campingu. Nigdy w
przypadkowych miejscach, co bywa klopotliwe i kosztowne. Od slowa do
slowa z policjantem i trzeba delikwenta wyciagac z mamra. Nielatwe.
> za to francuskie autostrady daja po kieszeni jednak
> jechac drogami panstwowymi zajmuje wiecej czasu
We Francji warto tez zboczyc z autostrady, ale tylko w sposob swiadomy i
zaplanowany, dysponujac zapasem czasu, np. wybrac nocleg gdzies w
Masywie Centralnym.
> ja wybralem autostrady. Sa rewelacyjnie utrzymane i
> przejazd jest naprawde szybki.
Szybki i to bez naruszania przepisow.
Wystarczy stale trzymac tempo 140 i jedziesz jak panisko. W porownaniu z
Niemcami pusto i bezstresowo. Na obwodnicach duzych miast jest za darmo,
wiec spory ruch lokalny.
W Hiszpanii podobne wrazenia: po horyzont trzy auta na krzyz.
> Sprobuj zdobyc program Microsoft Auto Route Express (oni to sprzedaja
> za ok. 300zl). Jest rewelacyjny. Warto ta forse wydac.
Si, Senor. Albo nie zalowac mniejszej kwoty na dobre mapy i praktyczny
przewodnik. Nie musisz wtedy targac komputra w bagazniku. Chyba, ze nie
mozesz zyc bez niego. :-)
Znakomity samochodowo-krajoznawczy atlas Hiszpanii i Portugalii (1:300
000, ponad 300 stron A4) kupilem w 1998 na stacji przy autostradzie za
2400 ptas.
Pozdrawiam
JB
> Najlepsza pora na zwiedzanie - od kwietnia do poczatku czerwca.
Swieza
> zielen, zanim slonce wypali. Przyjemne temperatury.
> Urlop na morzem - miedzy polowa wrzesnia a polowa pazdziernika:
> powietrze 25 °C, woda tyle samo. Prawie pusto i 2 - 3 razy taniej
niz w
> srodku lata.
Zalezy nad ktorym morzem. Atlantyk bedzie juz zimny. Ale nad
Srodziemnym owszem. Bylem pod koniec pazdziernika sluzbowo w Sitges
kolo Barcelony, w Polsce zero stopni a tam wieczorem chodzilem moczyc
nogi w morzu :-)
Piotr
> We wrzesniu 1998 tez bylem. Moze sie gdzies mijalismy?
> Jechalem czerwonym VW Golfem, y usted? :-)
Zielona Astra na poznanskich numerach :-)
Moze w tym roku sie zobaczymy.
> Ktore, bo inna jest polnoc a inne Costa de la Luz? Polnocy nie
widzialem
> wcale i znam tylko teoretycznie, Costa de la Luz - maly skrawek kolo
> Tarify, calosc zrobie w maju razem z Algarve. Wszystkie wybrzeza
> atlantyckie wydaja mi sie w gruncie rzeczy bardziej interesujace niz
> srodziemnomorskie, choc i tych trudno sie czepiac.
Bylem na polnocy - wybrzeze Biskajow jest rewelacyjne, polecam San
Sebastian. Ale naprawde niesamowite widoki masz na Porto de Bares
(43o47'N, 7o40'W). Plaze sa waskie, piaszczyste ale otoczone skałami,
wodorosty po odpływie są rano zbierane i wywożone. Piasek do południa
oczywiście mokry. Fale duże, trudno się pływa.
Teraz dla odmiany chcę zobaczyć południowy Atlantyk. Znasz jakieś
miejsce, gdzie można ponurkować? Po ostatnim pobycie na Sycylii
spodobała mi się ta zabawa.
> poniszczyly najazdy europejskich dzikusow i trzesienie ziemi w XVIII
w.
Szczególnie Portugalia ucierpiała na tym trzęsieniu. Teraz praktycznie
nie mają oryginalnych zabytków.
> planuje. Moze we wrzesniu, na 1 dzien wyskocze spod Walencji. Prado
raz
> i w nogi. A moze nastapi mile zaskoczenie ?
Też chce zajrzeć w powrotnej drodze na kilka godzin do Prado. BTW
parkowanie na pobliskim parkingu strzeżonym jest potwornie drogie, a
na ulicy wolnycvh miejsc nie ma.
> Malpy Jej Krolewskiej Mosci chcialy zjesc moj samochod, dostaly po
> cukierku mietowym i sie odczepily. Fajne widoki ze skaly. Ale Polak
Hehe, a wiesz co mi zrobiły? Wyleźliśmy na chwilę z auta żeby je
oglądać, zostawiłem otwartą szybę w drzwiach kierowcy (w końcu to
cywilizowany kraj), a małpa wskoczyła do środka, porwała z tylnej
półki worek z chlebem i zwiała
(http://www.man.poznan.pl/~piesik/Hiszpania/H400.jpg)! Strach pomyśleć
co by było, gdyby zamiast chleba porwała coś innego.
> ...obrabiajacych nieostroznych turystow z portfeli i bagazu
podrecznego.
> O samochody nie trzeba sie bac, stoja czesto otwarte i nikt nie
rusza.
> Nic nie zostawiac w srodku.
To prawda, sam samochód nie jest obiektem dla złodzieja o ile widać,
że jest pusty. Niestety, mój nigdy nie jest. Ale żelazną regułą jest
nie zostawiać cennych rzeczy. Mam nadzieję że śpiworów ani jedzenia
nam nie ukradną.
Piotr
> supermarket. Miasto Andorra la Vella omijac szerokim lukiem! Chyba,
ze
> ktos to lubi...
Chyba, ze ktos lubi gory. Podobno Andora jest niezlym punktem
wypadowym. W tamtejszych gorach sa tanie czy wrecz darmowe schroniska.
Piotr
> - Pireneje: dojedz do Vall d´Aran droga wzdluz przepasci, zatrzymaj
sie
Gdzie to dokladnie jest? nie moge znalezc na mapie.
pozdrawiam
Piotr
pozdrawiam
Sławek
_______________________________________________
chcesz poznać mnie z dobrej strony? To są moje dobre strony:
http://www.free.com.pl/costabr
http://www.republika.pl/humor4u
> Gdzie to dokladnie jest? nie moge znalezc na mapie.
Od Lleidy na polnoc moglbys jechac N230 i dojedziesz przez tunel. Ale
trzeba inaczej: w Pont de Suert skrecic w prawo na N260 kier. La Pobla
de Segur.
I zaczyna sie zabawa: wawoz z Riu Noguera Pallaresa - raj dla kajakarzy
gorskich (tamze olimpiada 1992).
Woza na pontonach turystow w kapokach, kaskach i z pagajami. Jak
wypadniesz, zadnych ruchow, woda gdzies Cie wyrzuci na skale. Wolalem
nie probowac. :-)
Tak jedziesz do Sort. Dalej lokalna 147 na Rialp - Llavorsi i 142 coraz
wyzej na przelecz la Bonaigua (2072 m npm). W oddali widzisz pasmo Pico
de Aneto, w dol do Vielha zabi skok. Z boku wlasnie ta przepasc i tak
wjezdzasz do doliny z bajki. Cisza, lasy, troche hoteli, ale bez
przesady. Do pocz. XX w. bylo to miejsce prawie izolowane od reszty
Hiszpanii.
Ja akurat jechalem (1998) w odwrotnym kierunku, z Francji. Z A64
Tuluza-Biarritz zjazd 17/Montrejeau, dalej N125 na pd. pod gore.
Wszystko przemyslane, chcialem byc Europejczykiem i zatrzymalismy sie na
nocleg w tymze Parador Nacional. Skrajny balkon na ostatnim
pietrze. Kosztowalo, ale warto bylo.
http://www.parador.es/cgi-bin/tes?de&viella
Jak Europa, to schodzimy z zona do restauracji na kolacje. Zapach nie do
opisania: jakies przyprawy, czosnek, oliwa, nie wiadomo co jeszcze...
Rozgladamy sie, a tu prawie wszyscy jedza to samo : na wielkiej patelni
(porcja 2-osobowa, ale sam tez dalbym rade), w oliwie i przyprawach
miejscowe grzybki rydzopodobne.
Oczywiscie zamowilismy, raz sie zyje i nie zapomne tego razu nigdy.
Smakowaly jeszcze lepiej niz pachnialy.
Jesli mi kasa pozwoli, to powtorze akcje w tym roku.
Port de la Bonaigua - 19IX98, na wys. 2072m temp. +23, krotkie spodenki,
slychac cisze, owce, poldzikie konie zastawily nam droge na prawie
godzine i domagaly sie suchego chleba - to cwiczylismy nastepnego dnia
przed poludniem w dalszej drodze do Cambrils, gdzie mielismy pobyt. Trwa
to ladnych pare godzin, jesli sie decydujesz, odpowiednio zaplanuj czas.
Zal sie spieszyc.
Jesli chcesz, zeskanuje pare fotek i moge przeslac.
Pzdr
JB
> > Urlop na morzem - miedzy polowa wrzesnia a polowa pazdziernika:
> > powietrze 25 °C, woda tyle samo.
>
> Zalezy nad ktorym morzem. Atlantyk bedzie juz zimny. Ale nad
> Srodziemnym owszem.
Srodziemne od Costa Brava az po Murcia i Almeria. Dalej na poludnie w
pazdzierniku woda juz zimniejsza a na powietrzu cieplej. Najlepiej gdy
woda i powietrze plus minus tyle samo. Nie marzniesz, cale morze Twoje,
chcesz - ruszasz sie, nie chcesz - nie ruszasz. Rzucisz okiem to na
palmy, to na gory, sloneczko przygrzewa, wiesz, ze zyjesz... :-)
Koniecznie okulary do plywania. Oczy pieka od soli.
Pzdr
JB
Gory lubie bardzo. Lubie tez morze. A najbardziej lubie gory nad morzem
i w Hiszpanii mam tego pod dostatkiem :-)
Powiedzialbym tak:
bardzo atrakcyjny jest dojazd do Andorry. Jechalem
zarowno od Hiszpanii, jak i od Francji, z Perpignan (N116, podobaly mi
sie sady brzoskwiniowe jeszcze przed gorami), jak i od Tuluzy (N20, ale
juz bez wjezdzania do tego mocarstwa, tylko z Puigcerda dalej N152 do
Ripoll - zakrety i przepascie, to tez lubie) :-).
Z Francji do A. oczywiscie przez przelecz a nie przez tunel. Na
przeleczy zlapala mnie taka mgla (pocz. VI 95), ze ni cholery nic nie
widzialem, ale 200-300m nizej znowu bylo piekne slonce i zjazd w dol az
do Escaldes widoki prima sort. Tam jest jeszcze OK, ale juz za pare km
zaczyna sie Andorra la Vella, ktorej w tym wariancie niestety nie da sie
ominac, a do omijania wzywam, bo miasto okropne.
Gory wokol pierwsza klasa.
:-)
Pzdr
JB
> Moze w tym roku sie zobaczymy.
Ruszam 30 IV o swicie via Lyon, od Perpignan w strone Andorry, ale nie
wjezdzam. Na noc staje w Berga - powiatowe miasto na pn. od Barcelony,
sprawdzone. Potem na Lleide-Teruel-Cuenca-Ciudad Real, droga N420. Kolo
Cuenca zahaczam o Ciudad Encantada=skalne niby-miasto i pruje szlakiem
Don Kichota przez wiatraki La Manchy.
Tyle wiem juz na pewno. Dalej mam bol wyboru: Extremadura czy bardziej
na pd.? W srode 3 V dojezdzam do Lizbony, tam i okolice jestem do
soboty, 6-13 V na Algarve. Baza w Sagres, na koncu mapy. Z powrotem
pojade wzdluz Costa da la Luz i przez niezwiedzone uprzednio fragmenty
Andaluzji (m.in. Sewilla, Ronda, Las Alpujarras-pd. stoki Sierra Nevada,
Almerie i Murcie na pn. Jesli zona i pogoda pozwola, wjade na Pico de
Veleta - najwyzsza droga w Europie, pod 3400 m npm. Ponoc widac stamtad
morze oddalone o ok. 70 km, chce sie przekonac. Na 2500 wjechalem 5 lat
temu, ale byl wieczor i musielismy wracac.
Ok. 18 V chce byc z powrotem w domu.
Cala impreza we dwoje nie powinna przekroczyc 3000 DM. Chyba, ze zrobie
za duzo zdjec. W 1995 dwutygodniowa eskapada pod Gibraltar i z powrotem
kosztowala ok. 2500 DM w cztery osoby/ 1 auto. Plus prawie 300 DM za
zdjecia! :-)
Natomiast 18IX-2X byczenie sie nad Morzem Srodziemnym. Mam rewelacyjna
mete ok. 30km na pn. od Walencji. Wynalazlem w ofercie ADAC na 1999 (=
Allgemeiner Deutscher Automobilklub). U bawarskiej gospodyni znakomite
domowe warunki wsrod sadow pomaranczowych, 100m od plazy (wlasne
dojscie) po piorunsko niskiej cenie. Wrocilismy zachwyceni i juz w
grudniu zarezerwowalem ponownie. Wiecej na zyczenie.
Trasa tez na Lyon, bo start bedzie z Lipska.
1998 i 99 jechalem z Kolonii z dwoma noclegami, mialem program
turystyczny na Francje. It´s another story. We Francji placisz zawsze.
Albo za autostrade i wiecej zuzytej benzyny (Miluza-granica hiszp. ok.
330 FF, obecnie moze byc odrobine drozej), albo zjezdzasz na nationalke
i musisz dac za nocleg, bo sie nie wyrabiasz w czasie. Wolalem czesciowo
zjechac, pozwiedzac i wydac na mily hotelik na prowincji.
Teraz oszczedzam na pirenejskie grzybki. :-)
Bede mrugac swiatlami na wszystkie zielone Astry z poznanskimi
tablicami. Limuzyna czy Caravan? :-)
> Teraz dla odmiany chcę zobaczyć południowy Atlantyk. Znasz jakieś
> miejsce, gdzie można ponurkować?
Predzej znajdziesz na skalistej zachodniej czesci Algarve. W Hiszpanii
jest to raczej wybrzeze piaszczyste i plaskie (podobno najszersze plaze
na calym polwyspie). Miedzy Tarifa (zajrzyj, miasteczko jak z Maroka,
pd. cypel Europy) i Kadyksem raj dla windsurfingowiczow, wieje zawsze.
Nad Srodziemnym zachwalaja do nurkowania Aguilas, w polowie drogi miedzy
Almeria i Murcia. Mam troche materialow.
> (http://www.man.poznan.pl/~piesik/Hiszpania/H400.jpg)
Obejrzalem, extra zabawa. Mam podobne, ale nie mam homepage. :-)
Sadze, ze teraz kolega, ktory wywolal temat, ma nad czym glowkowac. Moze
sie odezwie z pytaniami dodatkowymi, zebysmy nie zanudzili wspominkami?
:-)
Pzdr
JB
> Ruszam 30 IV o swicie via Lyon, od Perpignan w strone Andorry, ale
nie
No to 3 miesiace przede mna :-(
> Tyle wiem juz na pewno. Dalej mam bol wyboru: Extremadura czy
bardziej
> na pd.? W srode 3 V dojezdzam do Lizbony, tam i okolice jestem do
Extremadura ma swoj klimat. Moze na wiosne jest tam ladniej niz w
srodku lata. Ale poludnia na pewno nie bedziesz zalowal :-)
> Almerie i Murcie na pn. Jesli zona i pogoda pozwola, wjade na Pico
de
> Veleta - najwyzsza droga w Europie, pod 3400 m npm. Ponoc widac
stamtad
> morze oddalone o ok. 70 km, chce sie przekonac. Na 2500 wjechalem 5
lat
> temu, ale byl wieczor i musielismy wracac.
Tez jechalem przez Sierra Nevada wieczorem i nie bylo czasu :-(
Tylko towarzystwo piszczalo na zakretach.
> Cala impreza we dwoje nie powinna przekroczyc 3000 DM. Chyba, ze
zrobie
> za duzo zdjec. W 1995 dwutygodniowa eskapada pod Gibraltar i z
powrotem
> kosztowala ok. 2500 DM w cztery osoby/ 1 auto. Plus prawie 300 DM za
> zdjecia! :-)
Zgadza sie :-)
> Bede mrugac swiatlami na wszystkie zielone Astry z poznanskimi
> tablicami. Limuzyna czy Caravan? :-)
Limuzyna. Ale wiosna mnie raczej nie spotkasz :-(
BTW na jakich oponach jezdzisz? Masz podobne upodobania co do tras
wiec moze skorzystam z Twoich doswiadczen. Pytanie jest off topic, ale
wlasnie zabieram sie do kupna letnich i mam pewien dylemat.
Co do mojej trasy, to chce zaczac od Normandii i Bretanii (dlatego
Kilonia po drodze - to jest teooretycznie najkrotsza trasa z
Poznania). Potem wzdluz wybrzeza az do Sagres, a powrot przez
Extremadure, Madryt, Zaragoza i najkrotsza droga do domu.
Piotr
> nocleg w tymze Parador Nacional. Skrajny balkon na ostatnim
> pietrze. Kosztowalo, ale warto bylo.
Ile forsy mam przygotowac na nocleg + grzybki?
> Jesli chcesz, zeskanuje pare fotek i moge przeslac.
Dawaj :-)
Piotr
> Gory lubie bardzo. Lubie tez morze. A najbardziej lubie gory nad
morzem
> i w Hiszpanii mam tego pod dostatkiem :-)
Ja tez lubie gory nad morzem i dlatego goraco polecam Norwegie :-)
Z tym ze tam trzeba jechac w lipcu albo sierpniu.
Piotr
Ostanio duzo piszecie o Hiszpanii, a ja mam zamiar wybrac sie tam na dlugi
weekend ~9 dni.
Zastanawiam sie nad samochodem lub samolotem.
Prosilbym o szacunkowe koszty przejazdu Warszawa - Barcelona (pieniazki i
czas).
Chodzi mi nie tyle o paliwo co o wszelkie oplaty za autostrady itp.
Jesli ktos mialby sile to mile bylby widziany rowniez skrocony opis takiej
trasy.
Z drugiej strony moze ktos slyszal o jakis tanich ofertach lotniczych w
tamten rejon?
Pozdrawiam,
Luccini
Ze swojej strony sluze informacja o Skandynawii, Wyspach Owczych, Islandii,
czy Am. Pd.
Pozdrawiam
Tadek
Zajrzalem do starych rozliczen VISA. Rachunek stamtad wyniosl 23.460
Ptas, co mi wtedy przeliczyli na 279,93 DM (nie bylo EURO) . Na te sume
zlozyly sie:
- pokoj 2-osobowy
- kolacja dla 2 osob, byla jeszcze dla mnie baranina a dla zony bodaj
danie z drobiu , plus woda mineralna i po lampce czerwonego wina. Ale
rydze wszystko przebily.
- sniadanie dla 2 osob (tez wyborne, bufet kazdemu wg potrzeb, najesz
sie jak smok)
Ceny noclegow i sniadan sie nie zmienily. Sa na www.parador.es w kilku
jezykach.
Slyszales o tych hotelach? Inne bywaja bardziej luksusowe, ale te sa
jedyne w swoim rodzaju. Panstwowa siec, wszystkie w zabytkowych
obiektach albo w najpiekniejszej okolicy: parki, rezerwaty, etc.
Wszedzie tam, gdzie innych nie wpuszczaja. Odpowiednik w Portugalii :
pousada.
W Pirenejach pociaga mnie jeszcze P.N. de Bielsa. Na skraju parku
narodowego Ordesa, o 14 km od reszty swiata. Najbardziej ekskluzywny
jest w Granadzie (jedyna mozliwosc spedzenia nocy wewnatrz Alhambry),
ale to dlugo jeszcze bedzie ponad moja zdolnosc platnicza.
Moze ktos nocowal? Niechby opowiedzial wrazenia.
Normalnie w drodze staram sie korzystac z hoteli na prowincji - im
bardziej na wsi, tym lepiej. Przyjemnie i relatywnie taniej. Granica
bolu to dla mnie 100 DM czyli ok. 8000 ptas za pokoj 2-os. ze
sniadaniem. W porach, w jakich bywalem za 5-7 tys. ptas znajdzie sie w
dowolnym miasteczku 2-gwiazdkowy, z wykafelkowana do sufitu i
nienagannie czysta lazienka. A trafia sie nawet 3-gwiazdkowy, np. gdy sa
jakies promocje.
Pzdr
JB
> > Gory lubie bardzo. Lubie tez morze. A najbardziej lubie gory nad
> morzem
> > i w Hiszpanii mam tego pod dostatkiem :-)
>
> Ja tez lubie gory nad morzem i dlatego goraco polecam Norwegie :-)
> Z tym ze tam trzeba jechac w lipcu albo sierpniu.
>
Tam tez sie wybiore. Niestety, im jestem starszy, tym bardziej brakuje
mi czasu. Chce dojechac autem na Nordkap.
:-)
JB
> Tam tez sie wybiore. Niestety, im jestem starszy, tym bardziej
brakuje
> mi czasu. Chce dojechac autem na Nordkap.
http://www.man.poznan.pl/~piesik/Norwegia/
Piotr
> Ostanio duzo piszecie o Hiszpanii, a ja mam zamiar wybrac sie tam na
dlugi
> weekend ~9 dni.
> Zastanawiam sie nad samochodem lub samolotem.
IMHO 9 dni to malo czasu na samochod.
Piotr
> > Ostanio duzo piszecie o Hiszpanii, a ja mam zamiar wybrac sie tam na
> dlugi
> > weekend ~9 dni.
> > Zastanawiam sie nad samochodem lub samolotem.
>
> IMHO 9 dni to malo czasu na samochod.
A taki wariant?
day1 : Warszawa (umownie) - Zgorzelec
day2 : Zgorzelec - Lyon
day3 : Lyon-Barcelona
day4 : rano plaza, wieczorem autobusem po miescie lub odwrotnie
day5 : Barca - Lyon
day6 : Lyon - Zgorzelec
day7 : Zgorzelec - Warszawa jak dobrze pojdzie
Potem mowisz, ze wybrales sie na tydzien do Hiszpanii, widziales
Barcelone, kapales sie w morzu etc. I nie klamiesz :-)
Powaznie mowiac: uwazam, ze samochod na tak krotki okres nie jest dobrym
pomyslem. Lepiej samolot i ew. na dzien lub dwa wypozyczyc samochod na
miejscu, zeby liznac nieco okolicy.
Samochodem do Hiszpanii trzeba na min. 2 tygodnie, najlepiej na jeszcze
dluzej. W przeciwnym razie nie odpoczywasz.
Pozdrawiam
JB
> Extremadura ma swoj klimat. Moze na wiosne jest tam ladniej niz w
> srodku lata. Ale poludnia na pewno nie bedziesz zalowal :-)
Tez raczej sklaniam sie do jazdy na pd., w strone Cordoby.
W 1995 jechalem z Toledo przez gory Montes de Toledo, miasto Ciudad Real
i Sierra Morena. Nocowalismy w uroczym pensjonacie ok. 200m w bok od
drogi na zjezdzie z przeleczy (miala 908 m npm), nazywal sie "Sierra
Madrona".Wieczorem zlapala nas burza, padalo krotko, ale krople byly
olbrzymie. W nocy co kwadrans w oddali przejezdzal jakis samochod, a
poza tym byla kompletna cisza i ciemnosc. Rano gospodarz polal nas woda
z weza na pozegnanie i jechalismy przez plantacje oliwek i biale wioski.
Ok.poludnia bylismy w Cordobie, gdzie zwiedzilismy Mezquite i troche
pospacerowalismy, a potem ruszylismy do Antequera-Malaga.
Baza docelowa (7 dni) byla w Manilva/Puerto de la Duquesa, ok. 30 km od
Gibraltaru. Tlumek Anglikow ze sprzetem do golfa i na pieknych jachtach.
Bylo mi glupio, ze nie przyplynalem wlasnym.
Bo nie mam, ha, ha :-)
W Cordobie jest jeszcze do obejrzenia Medina Azahara i mozna by udac sie
w strone Sewilli. Stamtad na pn.-zach. do Badajoz i juz jestesmy w
Lizbonie. Wtedy w drodze powrotnej z Algarve trzymamy sie morza, tj.
Huelva, Coto de Donana, Kadyks, Trafalgar, Algeciras, drugi raz do
Gibraltaru juz nie wjezdzamy, odbijamy w glab ladu do Ronda. Koniecznie
zalew i wawoz el Chorro (widzialem raz w hiszpanskiej TV-Sat) oraz
flamingi na Laguna de Fuente de Piedra i do Granady.
To juz mi sie uklada, dalej musze sie jeszcze pozastanawiac... Lubie
ciepla wode, ale rownie zachecajace wydaja sie dzikie gory Sierra de
Cazorla (ponad 2000m).
> Tez jechalem przez Sierra Nevada wieczorem i nie bylo czasu :-(
Okolo 19-tej, gdy stalismy przy jakiejs stacji meteo czy schronisku,
nieco powyzej 2500m, uslyszelismy muzyke. Kto gral? Daleko w dole
wedrowalo stado owiec, kilkaset sztuk. Kazda miala dzwonek a kazdy
dzwonek mial inna melodie. W ogolnej ciszy tylko to bylo slychac.
W moich hiszpanskich wspomnieniach powtarza sie cisza. Pewnie
dlatego, ze tyle gor. Halas byl tylko w niektorych nadmorskich
miejscowosciach.
> > tablicami. Limuzyna czy Caravan? :-)
> Limuzyna. Ale wiosna mnie raczej nie spotkasz :-(
To bede mrugac jesienia :-)
> BTW na jakich oponach jezdzisz?
Na takich, jakie mi fabryka zalozyla, ha,ha :-)
Odpowiem na priv, bo nas kolezenstwo op... za off topic.
> Co do mojej trasy, to chce zaczac od Normandii i Bretanii (...)
> Potem wzdluz wybrzeza az do Sagres, a powrot przez
> Extremadure, Madryt, Zaragoza i najkrotsza droga do domu.
Pomysl przedni. W ile dni zamierzasz to zrealizowac? Trzy tygodnie
wydaje mi sie malo.
Ciekawe czy nasze wspominki pomieszane z przechwalkami o przyszlych
wyczynach cos kolezenstwu pozytywnego wnosza?
:-)
Pzdr
JB
> Hm, a we wrzesniu bedziesz juz z powrotem w Polsce?
> Nie chce Cie martwic, ale obawiam sie, ze grzybki moga byc sezonowo.
Nie
> znam sie na zbieraniu grzybow i nie wiem, kiedy jakie wystepuja w
> Pirenejach.
W gorach bywaja spore odchyly w stosunku do nizin.
BTW w Finlandii bylo pelno prawdziwkow w sierpniu, ale oni tego w
ogole nie zbieraja.
> W Cordobie jest jeszcze do obejrzenia Medina Azahara i mozna by udac
sie
Bylem, miejscami ciekawe, ale wiekszosc to calkowita ruina. Odbudowa
jest na etapie skladania pojedynczych kamieni
(http://www.man.poznan.pl/~piesik/Hiszpania/H316.jpg). Tam gdzie juz
odbudowali wyglada jako-tako (zdjecie H319).
Warto zobaczyc alcazabe w Cordobie. Male toto ale bardzo przyjemne no
i oczywiscie podstawa to ogrod (H311, H312) :-)
A glowna i obowiazkowa atrakcja Cordoby to katedra przerobiona z
meczetu (H284-H302). Co prawda krol Carlos zepsul widok bo zbudowal
otlarz na samym srodku, przez co podzielil widok na 4 czesci. Ale
nawet taka 1/4 dawnej wspanialosci robi niezapomniane wrazenie. Rano
mozna tam wejsc za darmo (BTW w Hiszpanii jest zwyczaj kasowania za
wstep do kazdego starego kosciola).
> Huelva, Coto de Donana, Kadyks, Trafalgar, Algeciras, drugi raz do
W Algeciras nic ciekawego nie znalazlem, oprocz nachalnych pol-Arabow
proponujacych mi bilet do Afryki (stara gadka "decyduj sie szybko bo
prom zaraz odplywa").
> zalew i wawoz el Chorro (widzialem raz w hiszpanskiej TV-Sat) oraz
Jest extra. Przejscie oficjalnie zabronione, musisz dojechac do stacji
kolejowej i dalej isc torami przez tunele (H418, uwaga na pociag,
jedzie szybko i szczegolnie na mostach trudno uciec). Przejscie wzdluz
samego wawozu po betonowej polce (H415) jest zabronione i wymaga
sprzetu. Widzialem tam ludzi z linami. Ale nawet bez tego przejscia
jest extra (H416, H417, H420).
Niedaleko stamtad jest El Torcal (niestety nie dotarlem) z wiszacymi
skalami - cos na ksztalt naszej maczugi Herkulesa. Zobacz u
sprzedawcow pocztowek, maja widoki z tym (H413) i na pewno wiedza jak
dotrzec.
> Pomysl przedni. W ile dni zamierzasz to zrealizowac? Trzy tygodnie
> wydaje mi sie malo.
Wiem :-(
Chce zaoszczedzic na wybrzezu Biskajow. Co prawda jest niesamowite (na
Porto de Bares (H075 - H080) jednak wjade), ale widzialem 2 lata temu
wiec teraz sobie daruje. No i nie bede zwiedzal za duzo miast - tym
razem stawiam an przyrode.
> Ciekawe czy nasze wspominki pomieszane z przechwalkami o przyszlych
> wyczynach cos kolezenstwu pozytywnego wnosza?
Przynajmniej kroi sie lista miejsc godnych zwiedzenia :-)
Piotr
na www.casema.net/~skib/ mam galerie zdjec z regionow o ktorych
opowiadacie.
pozdrowienia
SKiBA
Compas: http://www.casema.net/~skib/
> Dziekuje za wskazowki. A moze ew. krotka przejazdzka pociagiem?
> Sprawdzales?
Nie sprawszalem, ale moim zdaniem nic nie zobaczysz. Przejedziesz
szybko przez kilka tuneli i mostow i to wszystko. Tam sie idzie pieszo
moze pol godziny od stacji wzdluz torow.
Piotr
Wrazenia... to jest wlasnie dobre slowo. Wakacje w obcym kraju trwaja
zbyt krotko aby mozna bylo miec wiecej niz wrazenia. A wrazenia sa
bardzo subiektywne, zalezne od wielu warunkow; humoru, pogody,
zasobnosci portfela, pory roku, wieku, charakteru itd.
Sam nie dziele sie zbyt szybko swoimi wrazeniami, bo wiem, ze (dla
przykladu) moje wrazenia z kilkugodzinnego pobytu w Cordobie nie beda
raczej pomocne innym. Czy sie myle?
Sam zwiedzilem nieco poludniowe wybrzeze Iberii i jestem zafascynowany
odmiennoscia andaluzyjczyków; ich styl zycia, sposób zachowania sie,
swietowania - jakze sa inni od pólnocy Hiszpanii, nie mowiac juz o
reszcie Europy.
> Wrazenia... to jest wlasnie dobre slowo. Wakacje w obcym kraju trwaja
> zbyt krotko aby mozna bylo miec wiecej niz wrazenia. A wrazenia sa
> bardzo subiektywne...
Chyba sie zgadzam. Z tymi poprawkami prosze traktowac i moje uwagi.
Wypowiadam sie o kraju, w ktorym spedzilem lacznie raptem niecale 2
miesiace i nie pretenduje do pelnego znawstwa. Tak sie sklada, ze obaj z
Piotrem przypadkowo bylismy w szeregu tych samych miejsc i nasze
wrazenia w wielu punktach sa zbiezne.Jest to glownie zachwyt nad
roznorodnoscia zjawisk przyrody hiszpanskiej i zabytkami swiadczacymi o
przeszlosci bogatej w wydarzenia.
Daleko mi natomiast do miarodajnego wypowiedzenia sie o zyciu
codziennym. Nie bylem w zadnym hiszpanskim domu, nie rozmawialem dluzej
z zadnym Hiszpanem. Ucze sie wprawdzie ich jezyka, ale sa to pierwsze
koty za ploty. Za malo, zeby rozumiec. O tyle moje sady sa
powierzchowne. Duzo wiecej wiem np. o Niemczech, gdzie lacznie przebywam
juz osmy rok. Ale i to tez nie jest pelna wiedza.
> Sam zwiedzilem nieco poludniowe wybrzeze Iberii i jestem zafascynowany
> odmiennoscia andaluzyjczyków; ich styl zycia, sposób zachowania sie,
> swietowania - jakze sa inni od pólnocy Hiszpanii, nie mowiac juz o
> reszcie Europy.
Tez uwazam, ze kto nie byl w Andaluzji, ten nie wie, co to jest
Hiszpania.
:-)
Pzdr
JB
No... To jest TYLKO czesc Hiszpanii... To tak samo jak by powiedziec,
ze kto nie zna Bawarii ten nie zna Niemiec.
Andaluzja jest historycznie zasadniczo odmienna od reszty Hiszpanii;
najdluzej opierala sie wplywom katolickim, jest bardzo
maorska/arabska.
A tak przy okazji... jesli juz mieszkasz tak dlugo w Niemczech to
jakie regiony polecilbys jako najciekawsze turystycznie, szczegolnie
pod wzgledem piekna natury i ewentualnie starych miast (o ile takie
sie zachowaly w Niemczech)?
> No... To jest TYLKO czesc Hiszpanii... To tak samo jak by
powiedziec,
> ze kto nie zna Bawarii ten nie zna Niemiec.
Mysle, ze chodzilo raczej o to, ze najpopularniejsze rejony
wschodniego wybrzeza to nie jest naturalna Hiszpania, tylko wioska
turystyczna. Promenady, hotele, wybetonowane plaze... naprawde trudno
miec pojecie o Hiszpanii bedac tylko tam.
Co do Andaluzji zgadzam sie, ze jest odmienna. Ale jest tez wiele
innych ciekawych rejonow - rdzenna Hiszpania to Kastylia. Poza tym
kraj Baskow tez jest ciekawy, i w ogole caly polnocny zachod.
Piotr
tez tak mysle, choc tam nigdy nie bylem.
>Poza tym
>kraj Baskow tez jest ciekawy, i w ogole caly polnocny zachod.
Mozesz napisac cos konkretniej; co masz na mysli, ze 'ciekawy'?
Mozez napisac tez cos wiecej o polnocno-zachodniej Hiszpanii?
> Mozesz napisac cos konkretniej; co masz na mysli, ze 'ciekawy'?
> Mozez napisac tez cos wiecej o polnocno-zachodniej Hiszpanii?
Przewodnik Pascala jest IMHO lepszym zrodlem informacji niz moje
wlasne doswiadczenia. Ja w kazdym razie polecam San Sebastian,
wybrzeze Biskajow no i gory :-)
Z miast warto zajrzec do Burgos i Oviedo. Sa ladne chociaz nie tak
ladne jak wybrzeze :-)
Poza tym bardziej na zachod masz Santiago di Compostella.
Piotr
Tak wlasnie prosze rozumiec moje slowa.
> A tak przy okazji... jesli juz mieszkasz tak dlugo w Niemczech to
> jakie regiony polecilbys jako najciekawsze turystycznie, szczegolnie
> pod wzgledem piekna natury i ewentualnie starych miast (o ile takie
> sie zachowaly w Niemczech)?
Nielatwe zadanie na e-mail. Wprawdzie przebywam tu tylko czasowo, ale
poznalem juz nieco ten kraj i ludzi, podrozowalem sporo i dlugo moge na
ten temat... :-)
Nasze, Polakow, spojrzenie na Niemcy to, IMHO, troche strachu, troche
nienawisci, troche pogardy, a wszystko mocno podlane zazdroscia o ich
poziom cywilizacyjny. Piorunujaca mieszanka. Kto przyznaje, ze mu sie
Niemcy podobaja, bywa mocno podejrzany. Racjonalnego spojrzenia na
- bylo nie bylo - sasiada prawie nie uswiadczysz.
Zeby wiec nie byc podejrzany, odpowiem, co nastepuje:
1.W skali makro Niemcy sa par excellence europejskie i nie byly dotad w
stanie mnie szczegolnie zachwycic (tak jak to stalo sie w Hiszpanii),
chociaz ogolnie mi sie tu podoba. Ot, zwyczajny kraj, zwyczajne
krajobrazy.
Pewnie w tym punkcie konczy sie refleksja wiekszosci przy- i
przejezdnych gosci z Polski. Jedni bowiem przybywaja tu nie po to, zeby
zwiedzac, lecz w szeroko rozumianych celach gospodarczych. Inni
spogladaja zza szyby samochodu w drodze do Hiszpanii, Francji, Wloch,
gdzie oczekuje wieksza egzotyka i rzadko do glowy im przychodzi
zwiedzanie. Chca jak najszybciej miec ten kraj za soba. Bo koszty,
czasu malo i stereotypy jak wyzej.
2.Na srednim poziomie odniesienia raczej nie bede oryginalny -
najbardziej polecalbym cala doline Renu od Jeziora Bodenskiego az po
granice holenderska, zwlaszcza najpiekniejszy fragment od Moguncji
(Mainz) do Kolonii, wlacznie z biegiem Mozeli od Luksemburga do
Koblencji oraz pobliskimi gorami Eifel, kraj pelen legend, winnic oraz
bajkowych zamkow i miasteczek. Milosnikom gor - oczywiscie Alpy
Bawarskie. Dla aktywnej, niezbyt wyczerpujacej fizycznie i relatywnie
niedrogiej turystyki bardzo atrakcyjne sa pasma srednich gor i pagorkow
pomiedzy Alpami a Nizina Niemiecka: Schwarzwald, Odenwald, Jura
Szwabska, Las Bawarski, Spessart, Taunus, Sauerland, Rothaargebirge,
Harz, Las Turynski i inne. Zupelnie w Polsce nieznane, zreszta nie tylko
w Polsce, jezdza w te okolice prawie sami Niemcy.
Na wschodzie jest piekna a lekcewazona kraina tysiaca jezior: Pojezierze
Meklemburskie. Kto lubi morze, tez znajdzie cos dla siebie: wattowe
wybrzeza Fryzji, piaszczyste plaze nad Baltykiem, klify Rugii czy
Helgolandu.
Warto miec na taki urlop troche wolnej gotowki (bez przesady, nie musi
byc bardzo duzo) i nie byc noga jezykowo. Od razu mniejszy strach i
lepiej wyjazd smakuje. Mile widziany przez tubylcow jest tez, ze tak
powiem, europejski wyglad i zachowanie. Tzn. wcale niekoniecznie
superbogato. Niechby ubogo, ale chedogo: czeste mycie, uzywanie
dezodorantu, czyste ubranie i obuwie, umyty i zadbany samochod w dobrym
stanie technicznym, zyczliwy usmiech dla otoczenia. Natychmiast bedzie
inne traktowanie przybysza, niewazne z jakiego kraju.
Przykro mi o tym wspominac, ale mam z problemem codziennie zawodowo do
czynienia.
3.Prawdziwa uczta dla turysty zaczyna sie w skali mikro. Im dalej od
wielkich osrodkow i glownych szlakow komunikacyjnych, tym czesciej
zalicza sie opad szczeki. Ten poziom jest jednak znacznie trudniej
dostepny osobie z Polski. To wycieczki krotkie, weekendowe. Wyjazd
rano, powrot wieczorem lub nastepnego dnia. Od niechcenia robi sie nawet
500 i wiecej km po trasie okreznej z licznymi przystankami na
podziwianie miast i landszaftu. Niezbedne dobre mapy krajoznawcze (pelno
w kazdej ksiegarni, bardzo dobre daje za darmo swoim czlonkom ADAC) i
przyzwoita znajomosc jezyka niemieckiego (przynajmniej 1 osoba w
grupie). O jedzenie i ew.nocleg mozna sie nie martwic, pelno wszedzie w
kazdej grupie cenowej. Benzyna stala sie niewiele drozsza niz w Polsce.
Na bilety kolejowe sa tanie oferty turystyczne. Jesli wiec masz krewnych
lub znajomych w dowolnej czesci Niemiec, a zapraszaja w odwiedziny,
zawsze warto skorzystac z takiego zaproszenia. W ciagu kilkunastu dni
zdazysz i posiedziec przy piwie, i zrobic zakupy i duzo zobaczyc.
Miasta to odrebne zagadnienie. Jeszcze niedawno wiele wycieczek z Azji i
Ameryki zagladalo tylko do Heidelbergu i uwazalo Niemcy za "odfajkowany"
temat. I pewnie tak byloby dalej, ale runely mury i w odleglosci 60 km
od granic Polski powstaje nowa stolica Europy. To co sie odbywa w
Berlinie, rzuca na kolana przy kazdej tam wizycie. Zwlaszcza tych,
którzy widzieli to miasto przed zjednoczeniem. Rozmach tej najwiekszej
europejskiej budowy jest nieprawdopodobny. Nie ma nic na dzisiaj,
wszystko tworzy sie z mysla o tym, co bedzie za 20-30 lat. Konsekwencji,
jakie sie z tego biora dla Polski i Polakow, nikt u nas jeszcze nie jest
w stanie sobie powaznie uswiadomic. Przynajmniej w polskich mediach nie
spotkalem powaznej publikacji na ten temat. Dlatego kazdemu polecam
przede wszystkim zajrzec na kilka dni do Berlina. Kup sobie plan miasta,
Tages- albo Wochenticket na komunikacje miejska, idz i patrz. Niedrogo i
niezwykle pouczajaco.
Z innych duzych miast - przybysz z Trojmiasta lub Szczecina poczuje sie
niemal u siebie w Bremie, Hamburgu, Lubece, Rostocku i innych miastach z
litera H w rejestracjach samochodow. Wiadomo, Hanza. Pozostalosci po
rzymskich czasach znajdziesz w Trewirze (Trier) i Kolonii.
Najwspanialsze zabytki architektury sredniowiecznej w Akwizgranie
(Aachen), Kolonii, Moguncji (Mainz), Spirze (Speyer), Wormacji (Worms).
Najgenialniej wymyslony ogrod Europy jest w Hanowerze (dzielo
G.W.Leibniza). Sztuki piekne to Monachium, Drezno, Bonn (Beethoven),
Lipsk (Bach),Weimar (Goethe i Schiller). To tak haslowo. Wszystkiego nie
jestem w stanie wymienic, prosze mi wybaczyc, ze wiele pominalem.
Prawdziwe perelki to jednak male miasteczka. Takie jak np. Monschau, Bad
Münstereifel, Altenahr, Linz am Rhein, Zons, ze wylicze tylko pare
najblizszych od Kolonii, w ktorej jeszcze do konca maja mieszkam. W
kazdej czesci Niemiec spotka sie takich niemalo. Jedne znakomicie
zachowane, inne pieczolowicie zrekonstruowane po licznych wojnach i
kleskach zywiolowych. Wszystkie jak z bajki.
Mam nadzieje, ze na poczatek starczy. Moge rozwinac temat za kilka
tygodni, teraz niestety mam coraz mniej czasu w zwiazku z urlopem i
przeprowadzka.
:-)
Pozdrowienia
JB
Pisarz Jacek Barylak <J.Ba...@t-online.de> skrobnal do grupy:
>Nielatwe zadanie na e-mail. Wprawdzie przebywam tu tylko czasowo, ale
>poznalem juz nieco ten kraj i ludzi, podrozowalem sporo i dlugo moge na
>ten temat... :-)
Skoro mozes dlugo, to moze napiszesz cos na tematy interesujace mnie,
o ktorych napisalem kilka (moze kilkanasce) postow wyzej pod tytulem
"Wzdluz Renu"
>
>
>2.Na srednim poziomie odniesienia raczej nie bede oryginalny -
>najbardziej polecalbym cala doline Renu od Jeziora Bodenskiego az po
>granice holenderska, zwlaszcza najpiekniejszy fragment od Moguncji
>(Mainz) do Kolonii, wlacznie z biegiem Mozeli od Luksemburga do
>Koblencji oraz pobliskimi gorami Eifel, kraj pelen legend, winnic oraz
>bajkowych zamkow i miasteczek.
Wiecej, wiecej...
Pozdrawiam
Krzysztof Gasiorowski
krz...@friko3.onet.pl
Rzeczywiscie, przepraszam za klopot; Niemcy sa zbyt duze aby je mozna
bylo odwalic jednym postem...
>To wycieczki krotkie, weekendowe. Wyjazd
>rano, powrot wieczorem lub nastepnego dnia.
>Miasta to odrebne zagadnienie. Jeszcze niedawno wiele wycieczek z Azji i
>Ameryki zagladalo tylko do Heidelbergu i uwazalo Niemcy za "odfajkowany"
? ... do Heidelbergu? dlaczego?
>w odleglosci 60 km
>od granic Polski powstaje nowa stolica Europy.
... no to juz troche przesada, nie uwazasz? Moze tak wyglada z
niemieckiego punktu widzenia, ale nie z Londynu, Paryza czy Madrytu...
a ja mam nadzieje, ze Berlin nigdy nie bedzie stolica Europy :-)
>Berlinie, rzuca na kolana przy kazdej tam wizycie. Zwlaszcza tych,
>którzy widzieli to miasto przed zjednoczeniem. Rozmach tej najwiekszej
>europejskiej budowy jest nieprawdopodobny.
Nie bylem pare lat w Berlinie, ale czyz nie jest to CIAGLE wielki plac
budowy? Przepraszam za moze glupie pytania ignoranta, ale co mozna
zobaczyc w Berlinie co ma mnie rzucic na kolana?
>Konsekwencji,
>jakie sie z tego biora dla Polski i Polakow, nikt u nas jeszcze nie jest
>w stanie sobie powaznie uswiadomic.
Jakie konsekwencje masz na mysli?
>...Lipsk (Bach),Weimar (Goethe i Schiller). To tak haslowo. Wszystkiego nie
>jestem w stanie wymienic, prosze mi wybaczyc, ze wiele pominalem.
Serdecznie dziekuje za tak obszerny opis. Juz go sobie kopiowalem.
Mail przerósl i tak moje oczekiwania i srednie posty jakie na tej
grupie sie pojawiaja.
> Skoro mozes dlugo, to moze napiszesz cos na tematy interesujace mnie,
> o ktorych napisalem kilka (moze kilkanasce) postow wyzej pod tytulem
> "Wzdluz Renu"
Planowalbym wg nastepujacych zalozen:
1. objazd okolic Jeziora Bodenskiego, od ktorego zaczyna sie niemiecki
odcinek Renu, w tym miasta Konstancje i Lindau. Dalej Freiburg oraz
okoliczne krajobrazy: Kaiserstuhl, Feldberg, Schauinsland i jezioro
Schluchsee. Potem udalbym sie na polnoc.
2. Po drodze mozna zajrzec z pobudek snobistycznych do Baden-Baden a dla
wspanialych katedr do Spiry (Speyer) i Wormacji (Worms) oraz odbic nad
Neckar do Heidelbergu. (ktos juz tak radzil pare postow temu). W Spirze
jest takze swietne muzeum techniki (m.in. prawdziwy U-Boot)
3. Po zwiedzeniu ww. trzeba dojechac do Moguncji (Mainz) i tu zaczyna
sie drugi etap. Lewa czy prawa strona Renu? Pojechalbym obiema, tzn. po
trasie okreznej.
4. Po prawej masz kolejno :
- winnice az do Bonn,
- Wiesbaden,
- Rueddesheim oraz Niederwald-Denkmal (pompatyczny pomnik jednosci
Niemiec z konca XIXw. wysoko na wzgorzu ponad winnicami),
-St. Goarshausen i skale Loreley,
- zamek Marksburg - inne zamki nad Renem wlasciwie mozesz sobie darowac
(rekonstrukcje), zachwycaj sie tylko z daleka ich malowniczym
polozeniem, ten jest autentyczny;
- twierdza Ehrenbreitenstein z panorama Koblencji;
- cudowny Linz am Rhein,
- gory Siebengebirge,
- przejezdzasz na lewa strone do Bonn i dalej do Kolonii.
5. Z Kolonii mozesz jeszcze sie ew. wybrac do miasteczka Zons (warto -
tylko ok. 20 km na N), a potem wracasz przez gory Eifel :
- Brühl (palac Augustusburg wspaniale odrestaurowany przez polskich
konserwatorow z PKZ),
- Bad Münstereifel (miasteczko z IX w.),
- radioteleskop Effelsberg (najwieksza na swiecie antena sat. - 100 m
srednicy),
- Altenahr i winnice w dolinie rzeki Ahr,
- Nürburgring - tor wyscigow formuly I (mozna sie przejechac)
- Maria Laach - klasztor benedyktynow z XI w.,moze najpiekniejsza
budowla w Nadrenii,
- most na A61 pod Koblencja - najwyzszy w Niemczech (stop - punkt
widokowy)
i za mostem zjezdzasz w dol nad Mozele.
Wzdluz Mozeli jedziesz w strone Trewiru (Trier). Po drodze odbij w
Moselkern kilka km w prawo do zamku Eltz (obowiazkowo- tez autentyk,
bajkowo polozony miedzy gorami!), a na kawe i ciastko zatrzymaj sie w
Cochem albo w Bernkastel-Kues. Z Trewiru wracasz do Koblencji (jazda z
biegiem rzeki daje inne wrazenia niz pod prad).
Zwiedzasz Koblencje i przez Boppard, St. Goar i Bacharach wracasz do
Moguncji gdzie konczysz impreze.
Jesli czasu brakuje, z zalem musisz niektore miejsca odpuszczac, ale
raczej bym tego nie robil. :-)
Pzdr
JB
> ? ... do Heidelbergu? dlaczego?
Bo tak sobie wyobrazali "typisch Deutsch" : rzeka Neckar, wokolo
zalesione wzgorza, imponujacy zamek i - jak stoi w przewodnikach : na
swiecie jest wiele miast, w ktorych sa uniwersytety, ale tylko jeden
uniwersytet, w ktorym miesci sie miasto.
Bylem tam raz i krotko. Moze sie wybiore w tych dniach, to wiecej
opowiem.
Mam wlasnie gosci z Polski i wlasnie im przygotowuje plan wycieczek
na 4 dni swiat. :-)
> >w odleglosci 60 km
> >od granic Polski powstaje nowa stolica Europy.
> ... no to juz troche przesada, nie uwazasz? Moze tak wyglada z
> niemieckiego punktu widzenia, ale nie z Londynu, Paryza czy Madrytu...
> a ja mam nadzieje, ze Berlin nigdy nie bedzie stolica Europy :-)
Przesada, ale nie tak wielka, jak myslisz. Nie chce byc off topic, lecz
bez odrobiny filozofii i polityki sie nie da.
Chcialbym, zeby Europa XXI w. miala wiele stolic i zeby wsrod nich swoje
miejsce zajmowala Warszawa. Nie chce pomniejszac naszych osiagniec. Ale
- za przeproszeniem - 10 lat dyskutujemy, kto ma kasowac oplaty za
jezdzenie po nieistniejacych autostradach, zamiast budowac te
autostrady. Nie umiemy skonczyc jednej linii metra, a licytujemy sie
datami naszego wejscia do Unii. Nowoczesna Europa, to przede wszystkim
komunikacja, we wszystkich znaczeniach tego slowa. Od takiej Europy
dzieli nas przepasc.
Z nowymi mediami jest niezle, szybko nadrabiamy dystans. Ale przejedz
sie samochodem albo pociagiem z Berlina do Hanoweru i zrozumiesz, na
czym polega roznica. Po co tluc sie do Warszawy i leciec na Karaiby z
Okecia, skoro masz w Berlinie 3 miedzynarodowe lotniska i mnostwo biur
turystycznych z bogatsza i tansza oferta niz u nas? Po co jechac na
Pavarottiego, Michaela Jacksona albo mecz Ligi Mistrzow do Warszawy,
skoro mozna do Berlina? Rozejrzyj sie na parkingach berlinskich domow
towarowych, zobaczysz auta ze Szczecina, Gorzowa, Zielonej Gory, a nawet
Wroclawia i Poznania. Elektronike czy dobre ciuchy kupuje sie za Odra.
Wiekszy wybor i tansze. Niezliczone teatry i muzea z Wyspa Muzeow na
czele (tez w remoncie), dwie ekstra filharmonie, dwa zoo, znakomicie
zorganizowana komunikacja miejska, knajpy i hotele wszelkich mozliwych
rodzajow itd. Wszystko o rzut beretem.
Dopowiedz zatem sobie, jakie miasto moze byc za 30 lat stolica
zachodniej polowy Polski, jezeli nie wyciagniemy z tego stosownych
wnioskow?
Deutschland goes east (to taka tutejsza nowomowa), a my stoimy jako
narod wobec wielkiego wyzwania.
> Przepraszam za moze glupie pytania ignoranta, ale co mozna
> zobaczyc w Berlinie co ma mnie rzucic na kolana?
Miasto jako calosc. Potsdamer Platz - nowe centrum w miejscu gdzie 10
lat temu hulal wiatr po polu, a 70 lat temu byl najruchliwszy plac
Europy. W porownaniu z okolicami Alexanderplatz, Unter den Linden i
Friedrichstrasse dosc skromnie wyglada dzisiaj Kurfürstendamm - dawniej
dla Polakow synonim wielkiego swiata (moze pamietasz - do BZ bylo wolno
bez wizy).
Z zabytkow: Sanssouci w pobliskim Poczdamie nie jest gorsze od Wersalu.
>Konsekwencji, jakie sie z tego biora dla Polski i Polakow,...
> Jakie konsekwencje masz na mysli?
Jak wyzej.
Mialo byc o turystyce, wyszlo troche inaczej. A zeby o tym wszystkim
pomyslec, warto wybrac sie do Berlina chociazby na weekend. Jesli
podroze ksztalca, to taka na pewno.
:-)
Pzdr
JB
WOW!!!! Jeszcze nie ochlonalem po tej porcji informacji i nie
przelozylem tego na mape, ale to wyglada na kompletny plan trasy.
Ogromne dzieki - za chec podzielenia sie wiedza i za poswiecony czas
(tym bardziej, ze wspominales o nadchodzacym urlopie i przeprowadzce).
Zanim zabraknie Ci czasu, chcialbym jeszcze Cie troche pociagnac za
jezyk (moze za klawisze? :-) ).
Pisarz Jacek Barylak <J.Ba...@t-online.de> skrobnal do grupy:
(...)
>Jesli czasu brakuje, z zalem musisz niektore miejsca odpuszczac, ale
>raczej bym tego nie robil. :-)
1. Mam 15 dni na te wycieczke. To ile tego zalu z odpuszczania mam
sie spodziewac? Innymi slowy, na ile dni przewidujesz te trase? Przy
czym nadmienie, ze to nie ma byc trasa do zaliczenia. Chcemy
faktycznie cos zobaczyc nie pedzac na zlamanie karku.
2. Gdzie szukac noclegow - kemping (namiot, domek), hotel? Wolalbym
tanio, ale nie za wszelka cene.
Czy da sie zanocowac kilka razy w jednym miejscu, czy za kazdym razem
trzeba gdzies indziej sie rozbijac (moze bezsensowne pytanie, ale nie
patrzylem jeszcze na mape i nie 'widze' dokladnie trasy, a zalezy mi
na informacji).
Moze jakies przykladowe ceny. Pozyczylem przewodnik Pascala, ale nie
moge znalezc roku wydania. Tam pisza o kempingu mniej wiecej tak: 3-5
DM za osobe, 4-6 DM namiot. Do tego pare DM za samochod i moze jeszcze
jakies oplaty. Ale czy to aktualne?
3. Ile kosztuje zwiedzanie zamkow (ok.)?
4. Ile pieniedzy zabrac ze soba na cala droge (ok.)?
Pozdrawiam
Krzysztof Gasiorowski
krz...@friko3.onet.pl
... tak bylo zawsze...w '39 tez Deutschland goes east w Mercedesach a
Polacy na konikach. Nic sie nie zmienilo. Polak nie czyly na takie
wyzwania :-)
(to ironicznie)
>> Przepraszam za moze glupie pytania ignoranta, ale co mozna
>> zobaczyc w Berlinie co ma mnie rzucic na kolana?
>Miasto jako calosc. Potsdamer Platz ...
Moze starczy mi czasu w maju, przejazdem.
Co by nie bylo to twoje maile zachowam.
Niemcy sa tak blisko a tak nieznane i malo popularne. Na tej liscie
tez nigdy nie ma pytan o Niemcy, jedynie o mozliwosc przejechania
PRZEZ nie.
>Mialo byc o turystyce, wyszlo troche inaczej.
Nie szkodzi. To tez czesc zwiedzania.
W zasadzie powinno sie dac zrobic calosc. Z Moguncji do Kolonii drogi i
linie kolejowe biegna po obu stronach Renu tuz przy rzece. Jedziesz
sobie i podziwiasz. Najwyzej postoj potrwa krotko, pstrykniesz fotke,
popatrzysz i ruszysz dalej. Mozesz tez pomyslec o przejazdzce statkiem,
np. po Bodensee albo miedzy Bacharach i Boppard czy tez w Kolonii.
>2. Gdzie szukac noclegow - kemping (namiot, domek), hotel?
Dowolnie wg uznania. Jest tego mnostwo, baza turystyczna w Niemczech nie
ma bodaj sobie rownej w Europie. Przeciez to ojczyzna schronisk
mlodziezowych (www.djh.de). Na hotele mam pod reka np. link
www.hotelguide.de. Zobacz tez www.t-online.de/reise/. Preferowalbym male
pensjonaty i pokoje goscinne na prowincji. Im mniejsza miejscowosc, tym
tansze. Standard zawsze dobry. Ogladaj sie na napisy: "Zimmer frei" albo
cos w tym rodzaju. Poza okresami swiat i ferii latwo znajdziesz. Mozesz
tez pytac w lokalnych biurach informacji turystycznej
(Fremdenverkehrsamt). Noclegi w duzych miastach sa raczej drozsze i
chyba nie tak przyjemne.
>Czy da sie zanocowac kilka razy w jednym miejscu, czy za kazdym razem
>trzeba gdzies indziej sie rozbijac (moze bezsensowne pytanie, ale nie
Mozliwe jest spedzenie paru nocy w jednym miejscu i robienie
czastkowych tras okreznych. Nie przerazaj sie tym, ze Ci czasem wyjdzie
przy takiej kombinacji ze 300 km dziennie do przejechania. Po
niemieckich drogach idzie to dosc sprawnie i niespecjalnie sie zmeczysz.
W czesci polnocnonadrenskiej jako - jak mowia Niemcy - Geheimtip (czyli
okazje dla scislego grona wtajemniczonych) polecalbym stanac na pare dni
na nocleg w dolinie rzeki Ahr, gdzies w rejonie od Remagen przez Bad
Neuenahr-Ahrweiler po Altenahr lub nieco dalej kolo Bad Münstereifel.
Jest to bardzo piekna okolica, niewysokie gory Eifel, winnice (dobre
wina, takze czerwone), cicho, nie tak tloczno jak nad samym Renem (tlumy
tylko w weekendy i w porze winobrania), a zatem tez taniej. Blisko
wszedzie: do Kolonii 50-60 km, do Koblencji nie wiecej, nad Ren jeszcze
blizej. Mozesz zwiedzac przez caly dzien, wieczorem sie pieknie
relaksujesz i rano znowu w calodzienna trase.
>Moze jakies przykladowe ceny. Pozyczylem przewodnik Pascala, (...) Ale >czy to aktualne?
Ceny w Niemczech nie ulegaja drastycznym zmianom, aczkolwiek widze, ze
6-8 lat temu za 50 DM mialo sie caly wozek zakupow a dzis taka suma
idzie od niechcenia. Inflacja wynosila w latach 90-tych 3-4 proc.
rocznie. Czyli do cen z przewodnika dodaj z tzw. ostroznosci procesowej
ze 20 procent.
>3. Ile kosztuje zwiedzanie zamkow (ok.)?
Kilka DM od osoby plus 2-3 DM za parking, ale nie przejmowalbym sie
nadmiernie zamkami. Raczej tylko podziwiaj ich piekne polozenie i
ogladaj z daleka. Mozesz zajrzec do Burg Eltz, ew. Marksburga, na
Drachenfels i to wystarczy.
Ale moze ja jestem nieco zepsuty pod tym wzgledem. Pochodze z miasta,
gdzie jest taaaaaki zamek i inne mnie nie ruszaja.
>4. Ile pieniedzy zabrac ze soba na cala droge (ok.)?
Sprobuj sam skalkulowac stosownie do potrzeb i mozliwosci. O noclegach
bylo, litr benzyny super kosztuje obecnie ok. 1,90 DM, znaczek na list
do Polski 1,10 DM, filmy Fuji i Kodaka 9-10 DM za rolke dwusetki. W
opakowaniu 2, 3 albo 5 sztuk schodzisz na 5-6 DM za rolke.
Za chleb placisz ok. 4-5 DM, maslo ok. 2 DM. Troche suchych lub
paczkowanych wedlin lepiej zabierz z Polski, bo niemieckimi bedziesz
wnerwiony. Przewaznie nie maja zadnego smaku, jakbys jadl papier.
Warzywa zaleznie od pory roku i kraju pochodzenia: pomidory 2-6 DM za
kg, dlugi ogorek 1-2 DM sztuka. Lody kosztuja ok. 1 DM za kulke i sa
czesto wodniste. Za to dla odmiany kawa jest na ogol dobra i kosztuje w
przecietnej kawiarni ok. 2,50-3,50 DM za filizanke. Ciacho do kawy
drugie tyle. Najlepiej w malych cukierniach z wlasnym wyrobem.
Juz za kwote do 10 DM na osobe sie najesz : frytki, kurczak, pizza,
kielbaski w rozmaitych odmianach. Niuanse smakowe do wychwycenia tylko
przez koneserow. :-) Tez niedrogie i z reguly bardzo smaczne jest
jedzenie w barach prowadzonych przez Grekow, Turkow lub Azjatow.
Za 20-30 DM mozna zjesc w calkiem markowych restauracjach, czego jednak
nie preferuje, bo na wycieczce szkoda czasu na siedzenie przy stole, a
na codzien moja zona doskonale gotuje. :-).
Drogie za to sa napoje w knajpach. Za puszke coli 2-3 DM. Lepiej kupic w
zwyklym sklepie, gdzie taka sama puszka kosztuje 0,7 - 0,8 DM. Piwo ok.
1DM za puszke/butelke, w knajpie ok. 5 DM. W Kolonii taniej (ok. 3 DM),
bo mniejsze porcje. :-)
BTW, po jednym piwie mozesz jechac bezkarnie, ale nie polecalbym. W
watpliwej sytuacji bedzie to swiadczyc przeciwko Tobie.
Wlasciwie to juz wiekszosc waznych cen dla turysty.
Gdybys mial jakies jeszcze pytania, to do 30.04. bede online, potem sie
rozlaczam.
:-)
Pozdrawiam
JB
> Na poczatku czerwca bede kilka dni w Mulhouse (F), czy mozesz podac
> (chocby w skrocie) co jest wane do zobaczenia po niemieckiej stronie.
> Mam na mysli glownie Trase Basel - Konstanz, a moze co innego?
Zajrzyj do Freiburga, to bardzo sympatyczne miasto. Jesli chodzi o
nature, warto sie przespacerowac po masywie Kaiserstuhl, ok. 20 km NW od
Freiburga, a takze po czesci Schwarzwaldu SE od tego miasta, na czele z
Feldberg, Schauinsland i jeziorami Schluchsee i Titisee. Sadze jednak,
ze po Schwarzwaldzie mozna poruszac sie prosto przed siebie i zawsze
bedzie milo i atrakcyjnie.
Mozna sie tez wypuscic w strone Jeziora Bodenskiego, jesli to nie bedzie
dla Ciebie za daleko.
Pozdrawiam :-)
JB
No wlasnie bodenskie mialem bardziej na mysli (Konstanza) - co w
tamata strone jest wazne do zobaczenia?
SKiBA
Compas: http://www.casema.net/~skib/
Pisarz Jacek Barylak <J.Ba...@t-online.de> skrobnal do grupy:
>W czesci polnocnonadrenskiej jako - jak mowia Niemcy - Geheimtip (czyli
>okazje dla scislego grona wtajemniczonych) polecalbym stanac na pare dni
>na nocleg w dolinie rzeki Ahr, gdzies w rejonie od Remagen przez Bad
>Neuenahr-Ahrweiler po Altenahr lub nieco dalej kolo Bad Münstereifel.
>Jest to bardzo piekna okolica, niewysokie gory Eifel, winnice (dobre
>wina, takze czerwone), cicho, nie tak tloczno jak nad samym Renem (tlumy
>tylko w weekendy i w porze winobrania), a zatem tez taniej. Blisko
>wszedzie: do Kolonii 50-60 km, do Koblencji nie wiecej, nad Ren jeszcze
>blizej. Mozesz zwiedzac przez caly dzien, wieczorem sie pieknie
>relaksujesz i rano znowu w calodzienna trase.
>
Brzmi niezle. Zobaczylem to juz oczyma wyobrazni.
>Ceny w Niemczech nie ulegaja drastycznym zmianom, aczkolwiek widze, ze
>6-8 lat temu za 50 DM mialo sie caly wozek zakupow a dzis taka suma
>idzie od niechcenia. Inflacja wynosila w latach 90-tych 3-4 proc.
>rocznie. Czyli do cen z przewodnika dodaj z tzw. ostroznosci procesowej
>ze 20 procent.
>
>>4. Ile pieniedzy zabrac ze soba na cala droge (ok.)?
>
>Sprobuj sam skalkulowac stosownie do potrzeb i mozliwosci. O noclegach
>bylo, litr benzyny super kosztuje obecnie ok. 1,90 DM, znaczek na list
>do Polski 1,10 DM, filmy Fuji i Kodaka 9-10 DM za rolke dwusetki. W
>opakowaniu 2, 3 albo 5 sztuk schodzisz na 5-6 DM za rolke.
(...)
Jeszcze raz dziekuje. O to mi wlasnie chodzilo.
Na wypadek, gdybym nie mial juz okazji, to zycze Ci Wesolych Swiat
Wielkanocnych.
Pozdrawiam
Krzysztof Gasiorowski
krz...@friko3.onet.pl
> No wlasnie bodenskie mialem bardziej na mysli (Konstanza) - co w
> tamata strone jest wazne do zobaczenia?
Szczerze mowiac jeszcze tam nie bylem, ale rzut oka na mape i na fotki w
domowych zbiorach podpowiedzial mi co najmniej nastepujace miejsca:
- miasta Konstanz i Lindau,
- wyspy Reichenau (na Untersee) i Mainau (na Uberlinger See),
- zamek Meersburg.
Jako milosnik lotnictwa odwiedzilbym tez muzeum Zeppelina we
Friedrichshafen, a jako milosnik podrozy samochodem wszystko zalatwilbym
w ramach wycieczki dookola jeziora.
Wesolych Swiat
:-)
JB
(ciach)
> Jeszcze raz dziekuje. O to mi wlasnie chodzilo.
Dodam Ci jeszcze, ze wczoraj (piatek) w Bernkastel-Kues nad Mozela za
pokoj dwuosobowy z prysznicem i WC chcieli 35 DM od osoby. Ale to ceny
swiateczne, byl ogromny tlum ludzi, bo w Niemczech swieta trwaja 4 dni.
W okresie "normalnym" ceny te powinny spasc do ok. 20-25 DM od osoby.
Mimo tlumow mozna bylo znalezc wolne miejsca.
Wesolych swiat
:-)
JB
Serdecznie dziekuje.
Wybieram sie tam pierwszego czerwca rano - to jest dlugi weekend (w
Niemczech Dzien Wniebowstapienia?) mam nadzieje, ze nie utkne w
korkach.
Smacznego jajka
SKiBA
Compas: http://www.casema.net/~skib/
Wlasnie wrocilem z podrozy.
Jechalem wg Twoich rad i rzeczywiscie bylo wspaniale. Jeszcze raz
dziekuje za pomoc.
>
>- twierdza Ehrenbreitenstein z panorama Koblencji;
Czy to ta naprzeciw Deutsche Eck? W przewodniku Pascala nazywaja ja
jakos inaczej.
>- cudowny Linz am Rhein,
>- most na A61 pod Koblencja - najwyzszy w Niemczech (stop - punkt
>widokowy)
>i za mostem zjezdzasz w dol nad Mozele.
Strasznie drzy pod wplywem przejezdzajacych TIR'ow.
>Cochem albo w Bernkastel-Kues. Z Trewiru wracasz do Koblencji (jazda z
>biegiem rzeki daje inne wrazenia niz pod prad).
Pod jakim wzgledem? Nie rzucilo mi sie w oczy, ale moze bylem w innym
nastroju.
>
Pozdrawiam
Krzysztof Gasiorowski
krz...@friko3.onet.pl
> Wlasnie wrocilem z podrozy.
> Jechalem wg Twoich rad i rzeczywiscie bylo wspaniale. Jeszcze raz
> dziekuje za pomoc.
Ciesze sie niezmiernie, ze moje pomysly okazaly sie nienajgorsze.
:-)
> >- twierdza Ehrenbreitenstein z panorama Koblencji;
> Czy to ta naprzeciw Deutsche Eck? W przewodniku Pascala nazywaja ja
> jakos inaczej.
Ta sama. Powinno byc : Ehrenbreitstein, przeklamalem, sorry. W moim
wydaniu Pascala nazywa sie prawidlowo, zas "Festung" = twierdza.
> >- most na A61 pod Koblencja - najwyzszy w Niemczech (stop - punkt
> >widokowy)
> >i za mostem zjezdzasz w dol nad Mozele.
> Strasznie drzy pod wplywem przejezdzajacych TIR'ow.
Zgadza sie. Ale zbudowac cos takiego, to spore osiagniecie, zgoda?
Na punkcie widokowym najfajniej jest poznym latem, mozesz dotknac
winogron na krzakach. Jesc nie warto, raczej kwasne.
> >Cochem albo w Bernkastel-Kues. Z Trewiru wracasz do Koblencji (jazda z
> >biegiem rzeki daje inne wrazenia niz pod prad).
> Pod jakim wzgledem? Nie rzucilo mi sie w oczy, ale moze bylem w innym
> nastroju.
Mialem zawsze wrazenie, ze w miare jazdy z pradem perspektywa sie
rozszerza, a pod prad zweza, ale moze to zludzenie.
PZDR
JB