"Ja, Klaudiusz" - jak to jest z tym dubbingiem?

158 wyświetleń
Przejdź do pierwszej nieodczytanej wiadomości

Jo'Asia

nieprzeczytany,
12 sie 1998, 03:00:0012.08.1998
do
-----BEGIN PGP SIGNED MESSAGE-----

Chyba większość z nas ostrzyła sobie zęby na ucztę po zapowiedzi
powtórki w wspaniałego serialu "Ja, Klaudiusz" w TVP1. I ta sama
większość zareagowała raczej gwałtownie słysząc LEKTORA zamiast
genianego dubbingu zapamiętanego z lat mlodzieńczych (lub znanego
wyłącznie z opowieści). TVP tłumaczyła się, że taśmy z dubbingiem uległy
zniszczeniu w wynku pożaru w 1989 roku. Załóżmy, że to prawda (o tym,
dlaczego "załóżmy" dalej). W takim przypadku ŻĄDAM NAPISÓW! I proszę mi
nie wmawiać, że zmniejszyłoby to widownię serialu!

A teraz wyjaśnię, dlaczego "załóżmy". Otóż w dzisiejszej "Polityce" jest
artykuł Stanisława Brejdyganta (Klaudiusza właśnie), w którym wyraża on
zdanie podobne do mojego powyżej. A w PS. stwierdza, że dwa lata temu
bez problemu wypożyczył taśmy z kilkoma odcinkami "Klaudiusza" w wersji
zdubbingowanej jako materiał pomocniczy do wykładu o dubbingu na
szkoleniach zorganizowanych przez TVP.

Kręcić też trzeba umieć...

Jo'Asia

- --
<< Joanna Słupek mailto:jsl...@wa.onet.pl >>
<< ---------------------------------------------- >>
<< This novel wasn't released - it escaped! >>

-----BEGIN PGP SIGNATURE-----
Version: PGPfreeware 5.0i for non-commercial use
Charset: noconv

iQBVAwUBNdHxwe3bh2ctSCr1AQGNhAH+PSEDTGf72E+U3o69NYKyWVIIgLsDJqHZ
MxTH8bv+FhDcvsjrRFEQiJERGG5xOVQfWXllXS0h/4KNXlmIbCMj6Q==
=F1rx
-----END PGP SIGNATURE-----

Grzegorz W. Fedorynski

nieprzeczytany,
13 sie 1998, 03:00:0013.08.1998
do

On Wed, 12 Aug 1998, Jo'Asia wrote:

> Chyba większość z nas ostrzyła sobie zęby na ucztę po zapowiedzi
> powtórki w wspaniałego serialu "Ja, Klaudiusz" w TVP1. I ta sama
> większość zareagowała raczej gwałtownie słysząc LEKTORA zamiast
> genianego dubbingu zapamiętanego z lat mlodzieńczych (lub znanego
> wyłącznie z opowieści).

Kiedyś nie oglądałem, bo byłem za mały i mnie to nie interesowało. Ale
tata mi opowiadał, jaki to fajny dubbing. Na zajawkach słychać było
lektora i wtedy zacząłem coś podejrzewać. Potem pierwszy odcinek i
odrzucający lektor...

> A teraz wyjaśnię, dlaczego "załóżmy". Otóż w dzisiejszej "Polityce" jest
> artykuł Stanisława Brejdyganta (Klaudiusza właśnie), w którym wyraża on
> zdanie podobne do mojego powyżej. A w PS. stwierdza, że dwa lata temu
> bez problemu wypożyczył taśmy z kilkoma odcinkami "Klaudiusza" w wersji
> zdubbingowanej jako materiał pomocniczy do wykładu o dubbingu na
> szkoleniach zorganizowanych przez TVP.

Trzeba mu było tych kaset nie oddawać...

> Kręcić też trzeba umieć...

Tata mówił, że zrobi się chryja. I właśnie się robi... :)

Pozdrawiam,

Alojzy

Michal Jankowski

nieprzeczytany,
13 sie 1998, 03:00:0013.08.1998
do
"Grzegorz W. Fedorynski" <alo...@usa.net> writes:

> > Chyba większość z nas ostrzyła sobie zęby na ucztę po zapowiedzi
> > powtórki w wspaniałego serialu "Ja, Klaudiusz" w TVP1. I ta sama
> > większość zareagowała raczej gwałtownie słysząc LEKTORA zamiast
> > genianego dubbingu zapamiętanego z lat mlodzieńczych (lub znanego
> > wyłącznie z opowieści).
>
> Kiedyś nie oglądałem, bo byłem za mały i mnie to nie interesowało. Ale
> tata mi opowiadał, jaki to fajny dubbing. Na zajawkach słychać było
> lektora i wtedy zacząłem coś podejrzewać. Potem pierwszy odcinek i
> odrzucający lektor...

No wlasnie, o ile dubbingu generalnie nie trawie, o tyle dubbing kilku
seriali telewizyjnych byl zrobiony GENIALNIE. Wlasnie Klaudiusza tez.

Ciekawe, co za tym sie kryje?

Zeby mozna bylo zaplacic pieniadze nowemu tlumaczowi i lektorowi?

Zeby NIE trzeba bylo placic tantiem aktorom dubbingujacym (czy w ogole
im sie placi cos przy ponownej emisji?)?

Zwykla glupota? Zapomnieli, ze to maja?

Skad pochodzi tlumaczenie o pozarze, ja go nie widzialem?

NB. Byl taki film z cyklu o Pippi L., pod tytulem "Pippi w kraju
Taka-Tuka". Z dubbingiem, jak to dla dzieci. Tez niezlym (*)(zwlaszcza
ze glosow szwedzkich aktorow i tak sie nie zna). Pokazywany w kinach i
pare razy w tv. A tu nagle jakies 4 lata temu w Teleranku film "Pippi
na morzach poludniowych". Ten sam film, tylko z dubbingiem ANGIELSKIM
i lektorem. Ratunku!!!!!!!!

MJ

(*) "Grrruba Dynia ucieka!!" w wykonaniu papugi...

Rumi

nieprzeczytany,
13 sie 1998, 03:00:0013.08.1998
do
Jo'Asia wrote:
> Otóż w dzisiejszej "Polityce" jest
> artykuł Stanisława Brejdyganta (Klaudiusza wła nie), w którym wyraża on

> zdanie podobne do mojego powyżej.


Powiem szczerze, ze troche mnie zniesmaczyl ten tekst Brejdyganda. Nie
zebym sie nie zgadzal, ale ja bym jednak sie zastanowil, zanim
napisalbym w tygodniku, ze chce uslyszec siebie...
--
Rumi

-----------------------------------------------------
Wenn ist das Nunstrück git und Slotermeyer?
Ja! ...
Beiherhund das Oder die Flipperwaldt gersput!
Monty Python
-----------------------------------------------------
Artur Rumianek Polskie Radio Kraków 101.6
mailto:art...@friko2.onet.pl ul. Szlak 71
31-153 Krakow
filmowy magazyn "Zaraz Wracam" - pt. 13-15
mailto:news...@radio-krakow.pl

w...@my-dejanews.com

nieprzeczytany,
13 sie 1998, 03:00:0013.08.1998
do
In article <35D1FCF2...@wa.onet.pl>,
Jo'Asia <jsl...@wa.onet.pl> wrote:

> Chyba większość z nas ostrzyła sobie zęby na ucztę po zapowiedzi
> powtórki w wspaniałego serialu "Ja, Klaudiusz" w TVP1.

[---]

> A teraz wyjaśnię, dlaczego "załóżmy". Otóż w dzisiejszej "Polityce" jest
> artykuł Stanisława Brejdyganta (Klaudiusza właśnie), w którym wyraża on
> zdanie podobne do mojego powyżej. A w PS. stwierdza, że dwa lata temu
> bez problemu wypożyczył taśmy z kilkoma odcinkami "Klaudiusza" w wersji
> zdubbingowanej jako materiał pomocniczy do wykładu o dubbingu na
> szkoleniach zorganizowanych przez TVP.
>

> Kręcić też trzeba umieć...

W telewizji panuje upiorny balagan. W tzw. zapowiedziach rozsylanych prasie z
rozpedu podali obsade polskiej wersji jezykowej (m.in. wlasnie z
Brejdygantem), wprowadzajac w blad dziennikarzy zapowiadajacych ten serial w
gazetach (aaaarrgh!!!). Mnie akurat to wytlumaczenie o 'zagubieniu'
specjalnie nie zdziwilo, bo jedno drugiego nie wyklucza. Po pierwsze,
Brejdygant pozyczal kasety VHS, a nie bety (z ktorych sie robi emisje). Po
drugie, mogli zgubic tylko kilka odcinkow. Poza tym oni naprawde sami nie
wiedza, gdzie co maja. Odnalezienie glupiego teledysku, ktory w telewizji
nadawany byl setki razy, moze sie nagle okazac niemozliwe (bo ktos ukradl,
albo bo ktos Ciebie nie lubi, itd.). Te instytucje nalezy zamknac, a budynki
rozebrac, bo sie i tak do niczego nie nadaja.

--
Wojciech Orlinski 'de omnibus dubitandum'
http://www.geocites.com/CapitolHill/2594

-----== Posted via Deja News, The Leader in Internet Discussion ==-----
http://www.dejanews.com/rg_mkgrp.xp Create Your Own Free Member Forum

Michal Jankowski

nieprzeczytany,
13 sie 1998, 03:00:0013.08.1998
do
w...@my-dejanews.com writes:

> W telewizji panuje upiorny balagan.

Oj tak. Kiedys nadano - i to chyba ze dwa razy - starego Pana Tadeusza
bez jednej ksiegi, bo sie zgubila. A po paru latach - o dziwo, w
calosci...

MJ

phenomen

nieprzeczytany,
13 sie 1998, 03:00:0013.08.1998
do
On Wed, 12 Aug 1998 22:37:06 +0200, Jo'Asia <jsl...@wa.onet.pl>
> Kręcić też trzeba umieć...

Ale dlaczego mieli by krecic?

pozdr

Phenomen ...OO+-...
phen...@kki.net.pl UIN /2746827/
|Everything is based on immensity|

Jo'Asia

nieprzeczytany,
13 sie 1998, 03:00:0013.08.1998
do
-----BEGIN PGP SIGNED MESSAGE-----

w...@my-dejanews.com wrote:

> In article <35D1FCF2...@wa.onet.pl>,
> Jo'Asia <jsl...@wa.onet.pl> wrote:
>
> W telewizji panuje upiorny balagan. W tzw. zapowiedziach rozsylanych prasie z
> rozpedu podali obsade polskiej wersji jezykowej (m.in. wlasnie z
> Brejdygantem), wprowadzajac w blad dziennikarzy zapowiadajacych ten serial w
> gazetach (aaaarrgh!!!).

Jak nie czytałeś tekstu w Polityce, to sięgnij - jest tam też parę ciepłych słów
o Tobie :)

> Mnie akurat to wytlumaczenie o 'zagubieniu'
> specjalnie nie zdziwilo, bo jedno drugiego nie wyklucza. Po pierwsze,
> Brejdygant pozyczal kasety VHS, a nie bety (z ktorych sie robi emisje).

Być może. Ale czy na pewno nie ma możliwości "przerzucenia" dźwięku z VHS na
Bety? I czy dwadzieścia lat temu to było nagrywane na taśmę video?

No i najważniejsze: dlaczego w takim razie nie dali napisów!?

Jo'Asia

- --
* Leci kretyn, leci | Leci, leci drugi *
* Wysoko i nisko | Cały w kropki bordo *
* Bardzo mu się śpieszy | Jeżeli nie zwolni *
* Żeby było blisko | Zaryje gdzieś mordą! *

-----BEGIN PGP SIGNATURE-----
Version: PGPfreeware 5.0i for non-commercial use
Charset: noconv

iQBVAwUBNdNHyu3bh2ctSCr1AQHr0AH/Y19jM7S0G+QRS9yDTrn8P9Frs2Ee7gGY
dRbnp8bugRvJh/+oGuqZWkK9rO7H/ZeBosyGOBCKM193gYmH7fOhaQ==
=eS0F
-----END PGP SIGNATURE-----

Wacek

nieprzeczytany,
13 sie 1998, 03:00:0013.08.1998
do
A ja mam Klaudiusza nagranego w oryginalnej wersji angielskiej i bardzo mi
sie glosy Anglikow podobaja, podobnie jak polski dubbing. Niestety nie
wyobrazam sobie tego serialu z lektorem

--
Wacek
ICQ 13714393


Jo'Asia skrev i meddelandet <35D1FCF2...@wa.onet.pl>...
>-----BEGIN PGP SIGNED MESSAGE-----


>
>Chyba większość z nas ostrzyła sobie zęby na ucztę po zapowiedzi

Cezar "Thannatos" Matkowski

nieprzeczytany,
13 sie 1998, 03:00:0013.08.1998
do
> dlaczego "załóżmy" dalej). W takim przypadku ŻĄDAM NAPISÓW! I proszę mi
> nie wmawiać, że zmniejszyłoby to widownię serialu!

Dokladnie! Jacobi gra Klaudiusza po prostu genialnie (dotczy to szczegolnei
glosu)i wlasciwie tylko jego mialbym ochote sluchac w oryginale (co i tak
jest mi bez roznicy), ew. z napisami. Dodatkowo, lektor tez nie jest
najlepszy, gdyz juz wyczailem sporo kwiatkow jezykowo-translacyjnych. Po
prstu spieprzyli serial (juz wiem po co puszczaja ZAX na 2.


--
+++++++++++++++++++++++++
++ Homo hominis lycanthropus ++
+++++++++++++++++++++++++
Cezar "Thannatos" Matkowski
E-Mail: interp...@opnt.optimus.wroc.pl


Lucas

nieprzeczytany,
14 sie 1998, 03:00:0014.08.1998
do
Powiem tylko jedno, nawet najdoskonalszy dubbing nie zastapi wersji
oryginalnej (tu mnie nikt nie przekona).IMHO bardzo dobrze zrobili
puszczajac wersje z lektorem, gdyz tu przynajmniej jako tako slychac
glosy prawdziwych aktorow
(oczywiscie optymalnym rozwiazaniem bylyby napisy)

=======LUCAS=======
Lukasz Czyczylo
lu...@intercafe.krakow.pl

Roman Mitka

nieprzeczytany,
14 sie 1998, 03:00:0014.08.1998
do
> Powiem tylko jedno, nawet najdoskonalszy dubbing nie zastapi wersji
> oryginalnej (tu mnie nikt nie przekona).IMHO bardzo dobrze zrobili
> puszczajac wersje z lektorem, gdyz tu przynajmniej jako tako slychac
> glosy prawdziwych aktorow
> (oczywiscie optymalnym rozwiazaniem bylyby napisy)

I tu sie nie zgodzę. Dla osób nie znających języka, żenienie napisów
czy głosu lektora z orginalną intonacą głosów aktorów jest trudne i
niewygodne.
A dobrze zrobiony dabing formalnie niczym się nie różni od orginalnej
ścieżki dialogowej. Poza niezgodnością ruchu ust. Przecież ściezkę
dźwiekową
nagrywa się tak samo jak dabing. Tylko trzeba to zrobic dobrze.
A swoja drogą to widziałem filmy (szczegłnie te z aktorami dzieciencymi)
polskie z fatalną, oryginalną scieżką dialogową. Dzieci mówiły jak w
teatrzyku
szkolnym. Beznadzieja.
Pomiętacie dabing do starych 'Jaskiniowców' albo do 'Pipi'
albo do starych fimów disneya 'Królewna Śnieżka', albo 'Zakochany
kundel'.
Tylko trzeba umieć. Tzn. zaangazować aktorów którzy sie na tym znają,
a są tacy. Ale pewnie więcej kosztują.

Roman Mitka

Michal Jankowski

nieprzeczytany,
14 sie 1998, 03:00:0014.08.1998
do
Jo'Asia <jsl...@wa.onet.pl> writes:

> No i najważniejsze: dlaczego w takim razie nie dali napisów!?

Dlatego, ze TVP NIGDY nie daje napisow... Nie zauwazylas? 8-)
Nawet jak sie trafila kopia kinowa z napisami, to i tak Suzinek
czytal...

MJ

Lucas

nieprzeczytany,
14 sie 1998, 03:00:0014.08.1998
do
On Fri, 14 Aug 1998 08:23:09 +0200, Roman Mitka
<mi...@convector.com.pl> wrote:


>I tu sie nie zgodzę. Dla osób nie znających języka, żenienie napisów
>czy głosu lektora z orginalną intonacą głosów aktorów jest trudne i
>niewygodne.
>A dobrze zrobiony dabing formalnie niczym się nie różni od orginalnej
>ścieżki dialogowej. Poza niezgodnością ruchu ust.

...ale brakuje podstawowej sprawy ORYGINALNYCH GLOSOW AKTOROW
Tu nalezy postawic pytanie co sie dla kogo liczy.Wyobraz sobie
np.Fronczewskiego granego przez jakiegos niemieckiego aktora- czysty
absurd.Glos(oryginalny) to 50% gry aktorskiej, dubbing moze byc
idealny, ale nie tak wyobraza to sobie rezyser.

A, jeszcze jedno wybraz sobie zdubbingowane piosenki np. Bono z U2 w
wykonaniu jakiegos innego znakomitego polskiego wokalisty - ,brzmi
podobnie, sciezka dzwiekowa ta sama, ale to juz nie to samo U2 i kto
tego bedzie sluchal? (przyklad identycznej sytuacji jak z filmem)

=======LUCAS=======
Lukasz Czyczylo
lu...@intercafe.krakow.pl

irek

nieprzeczytany,
14 sie 1998, 03:00:0014.08.1998
do
Lucas napisał(a) w wiadomości: <35d67c64...@news.task.gda.pl>...

>Powiem tylko jedno, nawet najdoskonalszy dubbing nie zastapi wersji
>oryginalnej (tu mnie nikt nie przekona).IMHO bardzo dobrze zrobili
>puszczajac wersje z lektorem, gdyz tu przynajmniej jako tako slychac
>glosy prawdziwych aktorow
>(oczywiscie optymalnym rozwiazaniem bylyby napisy)
>
>=======LUCAS=======
> Lukasz Czyczylo
>lu...@intercafe.krakow.pl

Nawet najlepszy lektor nie bedzie mówic kilkoma glosami na raz, nie bedzie
jednoczesnie kobieta, mezczyzna i dzieckiem, nie bedzie plakal, szeptal,
krzyczal, jakal sie.
Irek Kurus, ir...@friko.onet.pl


Lucas

nieprzeczytany,
14 sie 1998, 03:00:0014.08.1998
do

Zgadza sie, ale w tym przypadku slyszysz przynajmniej -marnie bo
marnie- oryginalne glosy ,a w ogole to najlepsze sa kolejno; napisy,
lektor i ten nieszczesny...brrrrr... dubbing ;)

=======LUCAS=======
Lukasz Czyczylo
lu...@intercafe.krakow.pl

Grzegorz W. Fedorynski

nieprzeczytany,
14 sie 1998, 03:00:0014.08.1998
do

On Thu, 13 Aug 1998, Rumi wrote:

> Powiem szczerze, ze troche mnie zniesmaczyl ten tekst Brejdyganda. Nie
> zebym sie nie zgadzal, ale ja bym jednak sie zastanowil, zanim
> napisalbym w tygodniku, ze chce uslyszec siebie...

Spójrz na to z tej strony. TVP dała ciała i ktoś powinien na to zwrócić
uwagę. Na przykład pisząc artykuł w Polityce. Kto ma taki tekst napisać?
Ktoś kto jest dobrze zorientowany. Brejdygand jest dosyć dobrze
zorientowany - widział Klaudiusza zapewne więcej razy niż zagorzały widz.
Też bym się czuł zniesmaczony, gdyby moja praca szła na marne (wiem, że
zapłacili mu za to, ale podobno aktorstwo to nie tylko pieniądze). Poza
tym dobrze, że napisał to ktoś, kto może zarzucić TVP kłamstwo - bo akurat
on miał taśmy w ręku po rzekomym zaginięciu.

Pozdrawiam,

Alojzy


Grzegorz W. Fedorynski

nieprzeczytany,
14 sie 1998, 03:00:0014.08.1998
do

On Thu, 13 Aug 1998 w...@my-dejanews.com wrote:

> gazetach (aaaarrgh!!!). Mnie akurat to wytlumaczenie o 'zagubieniu'


> specjalnie nie zdziwilo, bo jedno drugiego nie wyklucza. Po pierwsze,

> Brejdygant pozyczal kasety VHS, a nie bety (z ktorych sie robi emisje). Po
> drugie, mogli zgubic tylko kilka odcinkow. Poza tym oni naprawde sami nie

To właśnie nazywa się kręcenie. Nie wiem, czy w czasie, gdy pierwszy raz
puszczano Klaudiusza TVP używała już bety. Nawet jeżeli, to nie kopiowali
tego zapewne od razu na VHS (bo po cholerę). Kopie powstały zapewne wtedy,
gdy Brejdygant zechciał je wypożyczyć. Nawet jeżeli nie, to nie sądzę aby
przerzucenie samej ścieżki dźwiękowej z VHS na betę przerastało
technologicznie speców z telewizji. I nawet, jeżeli zachowały się tylko
niektóre odcinki - należało właśnie te puścić z dubbingiem.

Pozdrawiam,

Alojzy


Andrzej Kijanowski

nieprzeczytany,
14 sie 1998, 03:00:0014.08.1998
do
[...]

>nie sądzę aby przerzucenie samej ścieżki
>dźwiękowej z VHS na betę przerastało
>technologicznie speców z telewizji.

Dzwiek z vhsa nie nadaje sie do emisji - ograniczone pasmo oraz
kompresja wprowadzana przez uklad automatycznej regulacji wzmocnienia
powoduja gwaltowny spadek jakosci dzwieku oraz zauwazalna i denerwujaca
roznice w porownaniu z typowym dzwiekiem telewizyjnym. Watpie, aby owe
tajemnicze vhsy byly nagrane na magnetowidzie hifi, a nawet jesli, to i
tak nie sadze, by mozna by je wyemitowac.

Andrzej Kijanowski
andr...@pol.pl


Artur Rumianek

nieprzeczytany,
15 sie 1998, 03:00:0015.08.1998
do
Lucas wrote:
> Tu nalezy postawic pytanie co sie dla kogo liczy.Wyobraz sobie
> np.Fronczewskiego granego przez jakiegos niemieckiego aktora- czysty
> absurd.Glos(oryginalny) to 50% gry aktorskiej, dubbing moze byc
> idealny, ale nie tak wyobraza to sobie rezyser.

Po raz dwusetny zatem przytocze (ale akurat teraz najbardziej jest to
zwiazane z tematem) zaslyszana kiedys wypowiedz Woody
Allena, ktory powiedzial, ze niemiecki dubbing jego filmow bardziej mu
sie podoba od jego oryginalnych sciezek dzwiekowych...

--
A.R.

----------------------------
Sygnaturkę zostawiłem w pracy

MotaBoy

nieprzeczytany,
16 sie 1998, 03:00:0016.08.1998
do
Lucas napisał(a) w wiadomości:

>Powiem tylko jedno, nawet najdoskonalszy dubbing nie zastapi wersji
>oryginalnej (tu mnie nikt nie przekona).IMHO bardzo dobrze zrobili
>puszczajac wersje z lektorem, gdyz tu przynajmniej jako tako slychac
>glosy prawdziwych aktorow
>(oczywiscie optymalnym rozwiazaniem bylyby napisy)

Optymalnym rozwiazaniem bylaby cyfrowka i mozliwosc wyboru wersji. ;-) Na
razie najlepiej robi to Canal+ , ja wole napisy od lektora i dubbingu..
Szkoda tylko, ze tego tak malo. :-(

-------------- mot...@friko5.onet.pl
Your memory's gone and so is your life (your life)
Mota Boy
But losing out might feel okay all night
MOTA! --------------

Grzegorz W. Fedorynski

nieprzeczytany,
16 sie 1998, 03:00:0016.08.1998
do

On Fri, 14 Aug 1998, Andrzej Kijanowski wrote:

> Dzwiek z vhsa nie nadaje sie do emisji - ograniczone pasmo oraz
> kompresja wprowadzana przez uklad automatycznej regulacji wzmocnienia
> powoduja gwaltowny spadek jakosci dzwieku oraz zauwazalna i denerwujaca
> roznice w porownaniu z typowym dzwiekiem telewizyjnym. Watpie, aby owe
> tajemnicze vhsy byly nagrane na magnetowidzie hifi, a nawet jesli, to i
> tak nie sadze, by mozna by je wyemitowac.

Sądzę, że były nagrane przy użyciu magnetowidu dobrej jakości (w końcu to
jednak telewizja). Wiemy, że technika VHS jest miernej jakości. Nie
zmienia to jednak faktu, że użycie dźwięku z VHS w przypadku filmu takiego
jak "Ja, Klaudiusz" (potwornie studyjny) nie zostałoby przez większą część
widowni zauważone. Reszcie możnaby wyjaśnić, że to materiały archiwalne,
co niejako automatycznie rozgrzesza jakość. Ale, jak już napisałem, nie
bardzo wierzę w to zaginięcie. Burdel burdelem, a jakiś porządek musi być.
:)

Pozdrawiam,

Alojzy


slawomir

nieprzeczytany,
16 sie 1998, 03:00:0016.08.1998
do

Grzegorz W. Fedorynski <alo...@usa.net> wrote in article
<Pine.LNX.3.96.98081...@joanna.jfedor.org>...


>
> On Fri, 14 Aug 1998, Andrzej Kijanowski wrote:
>
> > Dzwiek z vhsa nie nadaje sie do emisji - ograniczone pasmo oraz
> > kompresja wprowadzana przez uklad automatycznej regulacji wzmocnienia
> > powoduja gwaltowny spadek jakosci dzwieku oraz zauwazalna i denerwujaca
> > roznice w porownaniu z typowym dzwiekiem telewizyjnym. Watpie, aby owe
> > tajemnicze vhsy byly nagrane na magnetowidzie hifi, a nawet jesli, to i
> > tak nie sadze, by mozna by je wyemitowac.
>
> Sądzę, że były nagrane przy użyciu magnetowidu dobrej jakości (w końcu to
> jednak telewizja). Wiemy, że technika VHS jest miernej jakości. Nie
> zmienia to jednak faktu, że użycie dźwięku z VHS w przypadku filmu
takiego
> jak "Ja, Klaudiusz" (potwornie studyjny) nie zostałoby przez większą
część
> widowni zauważone.

VHS w stereo ma jakosc radia FM czyli nei gorsza niz TV.

--


pozdrawia slawomir

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
polskie rozglosnie radiowe 24 godziny na dobe
po polsku, na calym swiecie
zobacz: http://members.theglobe.com/radiorama
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Roman Mitka

nieprzeczytany,
17 sie 1998, 03:00:0017.08.1998
do
> >Nawet najlepszy lektor nie bedzie mówic kilkoma glosami na raz, nie bedzie
> >jednoczesnie kobieta, mezczyzna i dzieckiem, nie bedzie plakal, szeptal,
> >krzyczal, jakal sie.
> >Irek Kurus, ir...@friko.onet.pl
>
> Zgadza sie, ale w tym przypadku slyszysz przynajmniej -marnie bo
> marnie- oryginalne glosy ,a w ogole to najlepsze sa kolejno; napisy,
> lektor i ten nieszczesny...brrrrr... dubbing ;)

Absolutnie sie z tobą nie zgodzę.
Najlepszy jest dabing ale musi być dobrze zrobiony. Dobrze zrobiony
dabbing
niczym sie nie rozni od orginalnego dzwieku.
Zreszta w wielu amerykanskich filmach masz dabing niejako w pisany w
orginał.
Indianie mówią po angielsku, chinczycy, Hitler, Stalin wszyscy.
A pamietacie film Deja Vu polski film a tylko jedno słowo padło po
polsku,
reszta po angielsku i po rusku tak jak ma byc.
A napisy też mają wadę i to dużą, nie patrzysz na to co sie dzieje na
ekranie
tylko na napisy.
Osobiście nie znoszę dabingu bo od lat nikt tego nie umie zrobić dobrze.

Roman Mitka

Roman Mitka

nieprzeczytany,
17 sie 1998, 03:00:0017.08.1998
do
> ...ale brakuje podstawowej sprawy ORYGINALNYCH GLOSOW AKTOROW
> Tu nalezy postawic pytanie co sie dla kogo liczy.Wyobraz sobie
> np.Fronczewskiego granego przez jakiegos niemieckiego aktora- czysty
> absurd.Glos(oryginalny) to 50% gry aktorskiej, dubbing moze byc
> idealny, ale nie tak wyobraza to sobie rezyser.

Dlaczego absurd. Orginalny głos aktora jest rzeczą bardzo mało istotną.
Istotne jest jak dabingujący 'zagra głosem'. Cięzko jest czytać
napisy, śledzić akcje i jednocześnie wsłuchiwać sie w oryginalny
głos aktora. Ja osobiście niewielu aktorow zagranicznych poznałbym
po głosie. Polskich tak, jak najbardziej. Ale jeśli komus zalezy na
orginalnych głosach to niech nauczy sie języka.

> A, jeszcze jedno wybraz sobie zdubbingowane piosenki np. Bono z U2 w
> wykonaniu jakiegos innego znakomitego polskiego wokalisty - ,brzmi
> podobnie, sciezka dzwiekowa ta sama, ale to juz nie to samo U2 i kto
> tego bedzie sluchal? (przyklad identycznej sytuacji jak z filmem)

Piosenek się raczej nie dabinguje, chyba że dla dzieci i to jest
jak najbardziej usprawiedliwione.
Po za tym, oglądałeś film The Doors, tam piosenki były niejako
"dabingowane"
w oryginale.

Roman Mitka

Tomasz Kromrych

nieprzeczytany,
17 sie 1998, 03:00:0017.08.1998
do

Artur Rumianek wrote in message <35D58157...@friko2.onet.pl>...

>Lucas wrote:
>> Tu nalezy postawic pytanie co sie dla kogo liczy.Wyobraz sobie
>> np.Fronczewskiego granego przez jakiegos niemieckiego aktora- czysty
>> absurd.Glos(oryginalny) to 50% gry aktorskiej, dubbing moze byc
>> idealny, ale nie tak wyobraza to sobie rezyser.
>
>Po raz dwusetny zatem przytocze (ale akurat teraz najbardziej jest to
>zwiazane z tematem) zaslyszana kiedys wypowiedz Woody
>Allena, ktory powiedzial, ze niemiecki dubbing jego filmow bardziej mu
>sie podoba od jego oryginalnych sciezek dzwiekowych...


Allen mogl ironizowac, nie znam kontekstu tej wypowiedzi, ale ja polubilem
dubbing wlasnie dzieki niemieckim wersjom. Tylko, ze nie chodzi tutaj o to,
co daja w TV, tylko o filmy kinowe. Nie zdawalem sobie sprawy ile traci sie
czytajac napisy; uciekaja gesty, mimika, takie szczegoliki, ktore w wielu
filmach sa wazne. Oczywiscie idealnie byloby ogladac filmy w oryginale, ale
wtedy trzeba by znac dobrze conajmniej kilka jezykow .....

Poza tym mamy juz dobre przyklady - bajki Disney'a albo "Toy Story". Tam
trudno sie do czegokolwiek przyczepic.

--
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Tomasz Kromrych
E-mail: tomasz....@lst.com.pl
ICQ: 7149027
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
A swoja droga: Ciekawe co takiego
zrobil ten Dworcow, ze w kazdym
miescie ma swoja ulice?
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^


Lucas

nieprzeczytany,
17 sie 1998, 03:00:0017.08.1998
do
On Mon, 17 Aug 1998 11:05:40 +0200, Roman Mitka
<mi...@convector.com.pl> wrote:


>Dlaczego absurd. Orginalny głos aktora jest rzeczą bardzo mało istotną.
>Istotne jest jak dabingujący 'zagra głosem'. Cięzko jest czytać
>napisy, śledzić akcje i jednocześnie wsłuchiwać sie w oryginalny
>głos aktora. Ja osobiście niewielu aktorow zagranicznych poznałbym
>po głosie. Polskich tak, jak najbardziej. Ale jeśli komus zalezy na
>orginalnych głosach to niech nauczy sie języka.

Zastanow sie nad tym co powiedziales, chyba nie wiesz co mowisz.
Jak oryginalny glos aktora moze byc malo istotna rzecza?Chyba zbyt
powierzchownie traktujesz filmy i przyznam ze Cie nie rozumiem.
Co do nadazania z odbiorem filmu to jest niestety Twoj problem, ja
doskonale nadazam .Teksty czytam blyskawicznie, wystarczy jedno
spojrzenie i przydaje sie tutaj trening w postaci czytania ksiazek(to
tak na marginesie :))) Doskonale rozpoznaje takze glosy aktorow
zagranicznych, ale to chyba normalne.

I jeszcze jedno apropo DVD, pewnie gdyby tylko istniala taka
mozliwosc to ogladalbys wszystkie filmy z polskim -oczywiscie
perfekcyjnie zrealizowanym- dubbingiem, nie?


=======LUCAS=======
Lukasz Czyczylo
lu...@intercafe.krakow.pl

Roman Mitka

nieprzeczytany,
17 sie 1998, 03:00:0017.08.1998
do
> >Dlaczego absurd. Orginalny głos aktora jest rzeczą bardzo mało istotną.
> >Istotne jest jak dabingujący 'zagra głosem'. Cięzko jest czytać
> >napisy, śledzić akcje i jednocześnie wsłuchiwać sie w oryginalny
> >głos aktora. Ja osobiście niewielu aktorow zagranicznych poznałbym
> >po głosie. Polskich tak, jak najbardziej. Ale jeśli komus zalezy na
> >orginalnych głosach to niech nauczy sie języka.
>
> Zastanow sie nad tym co powiedziales, chyba nie wiesz co mowisz.
> Jak oryginalny glos aktora moze byc malo istotna rzecza?Chyba zbyt
> powierzchownie traktujesz filmy i przyznam ze Cie nie rozumiem.
> Co do nadazania z odbiorem filmu to jest niestety Twoj problem, ja
> doskonale nadazam . Teksty czytam blyskawicznie, wystarczy jedno
> spojrzenie

Bardzo dobrze, że nadążasz. Ja też nadążam czytać, ale wiele drobnych
rzeczy umyka. Cała TV ignoruje tak dla Ciebie istotną rzecz jak
orginalny
głos, zagłuszając go głosem lektora.
Przedkładam jednak, uwagę poświeconą śledzeniu obrazu nad Twoja
oryginalność.

> i przydaje sie tutaj trening w postaci czytania ksiazek(to
> tak na marginesie :)))

Rozumiem, że chciałeś mnie obrazić sugerujac, że książka jest
mi obca. Ubawiłeś mnie tylko nietrafnością swego sądu.



> I jeszcze jedno apropo DVD, pewnie gdyby tylko istniala taka
> mozliwosc to ogladalbys wszystkie filmy z polskim -oczywiscie
> perfekcyjnie zrealizowanym- dubbingiem, nie?

Tak! Gdyby to tylko było mozliwe. Ale nie łudźmy sie.
Nie będzie perdekcyjnie zrealizowanego dabingu. Będzie
taka kicha jak na C+.
Jeśli w życiu widziałeś tylko tak zrealizowany dabing to Cię,
rozumiem. Dabingowanego fimu z C+ nie jestem w stanie ogladać
nawet jak bym chciał.

Roman Mitka

Tomasz Kromrych

nieprzeczytany,
17 sie 1998, 03:00:0017.08.1998
do

Lucas wrote in message <35d67c64...@news.task.gda.pl>...

>Powiem tylko jedno, nawet najdoskonalszy dubbing nie zastapi wersji
>oryginalnej (tu mnie nikt nie przekona).IMHO bardzo dobrze zrobili
>puszczajac wersje z lektorem, gdyz tu przynajmniej jako tako slychac
>glosy prawdziwych aktorow
>(oczywiscie optymalnym rozwiazaniem bylyby napisy)


To dyskusja o wyzszosci jednych swiat nad drugimi, tym niemniej wtrace swoje
trzy grosze:

Po pierwsze, dubbing przedzej, czy pozniej do nas dotrze. Wg mnie najpierw
do telewizji, potem do kin. Dubbing telewizyjny jest najczesciej co najwyzej
sredniej jakosci, a w przerazajacej ilosci przypadkow jest beznadziejny.
Taka jest specyfika telewizji, szczegolnie komercyjnej, ze daje chlam, bo
jej widzowie to kupuja. Bedziemy wiec mieli dubbingowanego Alfa, Roseanne,
Bewerly Hills itd. Widac te tendencje nawet w sieci C+, ktora aspiruje do
telewizji wyzszych lotow - tamtejsze dubbingi wolaja o pomste do nieba.
Pozostaje miec nadzieje, ze TV publiczna bedzie kontynuowac znakomite
tradycje "Klaudiusza" i teatrow BBC.

Inaczej nieco ma sie sprawa w przypadku filmow kinowych. Tam wersja lokalna
musi byc przygotowana profesjonalnie, aby nie zepsuc produktu. Zreszta
niektore wytwornie zastrzegaja sobie prawo do weryfikacji, czy dubbing
zostal wykonany na odpowiednim poziomie. Dlatego tez pojawia sie aktorzy,
ktorzy beda specjalizowac sie w podkladaniu glosow, w Niemczech
(podejrzewam, ze w innych krajach tez) np. kazda z gwiazd Hollywood ma swoj
"cien" - aktora uzyczajacego mu swego glosu. Dlatego tez nie wystepuje taka
sytuacja, ze Mel Gibson w dwoch roznych "zabojczych broniach" mowi innym
glosem.
Piszesz w innym poscie, ze czytasz blyskawicznie. To bardzo dobrze. Ja
rowniez - pochlebiam sobie - potrafie ogarnac napis kinowy jednym rzutem
oka, ale ten rzut oka we wspolczesnym kinie znaczy bardzo duzo. Np.
bohaterowie akcji lubia sobie pogadac ("Mamy lata 90-te. Nie wystarczy
podejsc do goscia i mu przywalic. Musisz jeszcze cos powiedziec.") i to w
czasie najdzikszych ewolucji, gdzie sytuacja jest w ciaglym ruchu.
"Rzucajac" co chwila okiem na dol ekranu traci sie, moim zdaniem, calkiem
sporo.
No i pozostaje sprawa ludzi, ktorzy nie sa zbyt biegli w czytaniu. Jasne,
mozna powiedziec : niech sie ucza. Ale niby dlaczego umiejetnosc sprawnego
czytania ma byc warunkiem koniecznym do odbioru filmu? Mysle, ze
dystrybutorzy, zwlaszcza sciagajacy kino akcji, dojda w koncu do wniosku, ze
dzieki dubbingowi, dla sporej czesci widowni ich filmy stana sie
przystepniejsze.

Po drugie - dobrym zwyczajem w Europie sa seanse filmow w wersji
orygilnalnej. Zwykle maja miejsce w dobrych kinach w tygodniu o stalej
porze. Wtedy kazdy, kto wlada jezykiem obcym, lub probuje sie go nauczyc, ma
szanse zobaczyc film w takim ksztalcie, jak zostal on wyprodukowany. No i w
doborowym towarzystwie ;-)))

pozdrowionka

Lucas

nieprzeczytany,
17 sie 1998, 03:00:0017.08.1998
do
On Sat, 15 Aug 1998 13:16:37 GMT, Artur Rumianek
<art...@friko2.onet.pl> wrote:

>Lucas wrote:
>> Tu nalezy postawic pytanie co sie dla kogo liczy.Wyobraz sobie
>> np.Fronczewskiego granego przez jakiegos niemieckiego aktora- czysty
>> absurd.Glos(oryginalny) to 50% gry aktorskiej, dubbing moze byc
>> idealny, ale nie tak wyobraza to sobie rezyser.
>
>Po raz dwusetny zatem przytocze (ale akurat teraz najbardziej jest to
>zwiazane z tematem) zaslyszana kiedys wypowiedz Woody
>Allena, ktory powiedzial, ze niemiecki dubbing jego filmow bardziej mu
>sie podoba od jego oryginalnych sciezek dzwiekowych...

W takim razie to nienajlepiej o nim swiadczy, gdyz widocznie sie do
własnego filmu nie przyłożyl. :)))))


=======LUCAS=======
Lukasz Czyczylo
lu...@intercafe.krakow.pl

Michal Jankowski

nieprzeczytany,
17 sie 1998, 03:00:0017.08.1998
do
"Tomasz Kromrych" <tomasz....@lst.com.pl> writes:

> Po pierwsze, dubbing przedzej, czy pozniej do nas dotrze. Wg mnie
> najpierw do telewizji, potem do kin.

Mam nadzieje, ze do kin, to po mojej smierci.

W Skandynawii dubbing NIE ISTNIEJE i jakos sobie ludzie zyja... Nawet
wywiad z Kwasniewskim w tv bedzie po polsku z napisami...

> "Rzucajac" co chwila okiem na dol ekranu traci sie, moim zdaniem,
> calkiem sporo.

Niczym nie trzeba rzucac, caly ekren ma sie w polu widzenia. Chyba ze
w 1 rzedzie ("ja widze samo lasso").

> Po drugie - dobrym zwyczajem w Europie sa seanse filmow w wersji
> orygilnalnej. Zwykle maja miejsce w dobrych kinach w tygodniu o
> stalej porze. Wtedy kazdy, kto wlada jezykiem obcym, lub probuje sie
> go nauczyc, ma szanse zobaczyc film w takim ksztalcie, jak zostal on
> wyprodukowany.

Juz nie mowie o tym, ze u nas takich seansow prawie nie ma. To jeszcze
co, japonskiego mam sie nauczyc??? Albo wszystkich europejskich? Nie
samym Hollywoodem czlowiek zyje...

MJ

Tomasz Kromrych

nieprzeczytany,
17 sie 1998, 03:00:0017.08.1998
do
>"Tomasz Kromrych" <tomasz....@lst.com.pl> writes:
>
>W Skandynawii dubbing NIE ISTNIEJE i jakos sobie ludzie zyja... Nawet
>wywiad z Kwasniewskim w tv bedzie po polsku z napisami...


A w Niemczech, Francji, Wloszech i wielu innych istnieje...... A Kwasniewski
ma sie
tak do kina, jak zaba do polowania.

>> "Rzucajac" co chwila okiem na dol ekranu traci sie, moim zdaniem,
>> calkiem sporo.
>
>Niczym nie trzeba rzucac, caly ekren ma sie w polu widzenia. Chyba ze
>w 1 rzedzie ("ja widze samo lasso").

Jakos trudno mi to sobie wyobrazic w porzadnym kinie o slusznych rozmiarach
ekranu.
Np. w gdanskim Neptunie musze wodzic oczami, aby przyjrzec sie szczegolom, a
co dopiero
przeczytac napis u dolu. Ale moze to tylko moj brak motoryczno-okulistyczny.
Tym bardziej
jednak domagam sie dubbingu!

>> Po drugie - dobrym zwyczajem w Europie sa seanse filmow w wersji
>> orygilnalnej.
>

>Juz nie mowie o tym, ze u nas takich seansow prawie nie ma. To jeszcze
>co, japonskiego mam sie nauczyc??? Albo wszystkich europejskich? Nie
>samym Hollywoodem czlowiek zyje...


Piszac "wersja oryginanlna", mialem na mysli "z napisami" - przepraszam.
Te napisy sluza wtedy jako pomoc w przypadku, gdy sie czegos nie rozumie,
a nie sa glownym srodkiem przekazu.

pozdrowionka

irek

nieprzeczytany,
17 sie 1998, 03:00:0017.08.1998
do

>Co do nadazania z odbiorem filmu to jest niestety Twoj problem, ja

>doskonale nadazam .Teksty czytam blyskawicznie, wystarczy jedno
>spojrzenie i przydaje sie tutaj trening w postaci czytania ksiazek(to
>tak na marginesie :))) Doskonale rozpoznaje takze glosy aktorow
>zagranicznych, ale to chyba normalne.

Owszem, nadążasz lecz tylko dla tego, że część tekstu mówionego w napisach
jest pomijana, a trudniejsze wyrażenia upraszczane po to aby wszyscy zdążyli
z czytaniem.

Co do oglądania filmów w oryginale to przypuszczam, że osoby mające takie
zdanie z góry zakładają, iż oryginalna ścieżka dźwiękowa filmu będzie po
angielsku co najwyżej niektórzy sądzą, że po niemiecku. Co będzie gdy pokażą
film duński lub gruziński?

Irek Kuruś, ir...@friko.onet.pl


Lucas

nieprzeczytany,
17 sie 1998, 03:00:0017.08.1998
do
On Mon, 17 Aug 1998 16:01:48 +0200, "Tomasz Kromrych"
<tomasz....@lst.com.pl> wrote:

>Po pierwsze, dubbing przedzej, czy pozniej do nas dotrze. Wg mnie najpierw
>do telewizji, potem do kin.

(...)

Nie sadze aby w naszych kinach dubbing sie zadomowil , ale to by byla
prawdziwa tragedia, armageddon, nie mam slow.
(Drugie Niemcy ??? Tak na marginesie to mi ich zal )
Wtedy juz nic innego nie pozostanie jak DVD.

>Piszesz w innym poscie, ze czytasz blyskawicznie. To bardzo dobrze. Ja
>rowniez - pochlebiam sobie - potrafie ogarnac napis kinowy jednym rzutem
>oka, ale ten rzut oka we wspolczesnym kinie znaczy bardzo duzo. Np.
>bohaterowie akcji lubia sobie pogadac ("Mamy lata 90-te. Nie wystarczy
>podejsc do goscia i mu przywalic. Musisz jeszcze cos powiedziec.") i to w
>czasie najdzikszych ewolucji, gdzie sytuacja jest w ciaglym ruchu.

>"Rzucajac" co chwila okiem na dol ekranu traci sie, moim zdaniem, calkiem
>sporo.

Bez przesady, trwa to tylko chwile i obraz caly czas mam w polu
widzenia, poza tym znam jezyk na tyle dobrze, ze jestem w stanie
zrozumiec co mowia (chyba ze jakis slang, lub niewyraznie), wiec nie
jestem przykuty tylko do napisow. Oczywiscie wiekszosc spoleczenstwa
moze polegac tylko na nich.


=======LUCAS=======
Lukasz Czyczylo
lu...@intercafe.krakow.pl

Pinio

nieprzeczytany,
18 sie 1998, 03:00:0018.08.1998
do
>Absolutnie sie z tobą nie zgodzę.
>Najlepszy jest dabing ale musi być dobrze zrobiony.

ok ale dalej piszesz

>Osobiście nie znoszę dabingu bo od lat nikt tego nie umie zrobić
dobrze.

?????

Nic z tego nie rozumiem, najlepszy ale nie znosisz.
Jezeli nikt tego nie potrafi zrobic to jest nie moze rowniez byc
najlepszy. Zaden zle zrobiony produkt nie moze byc dobry.
Dotyczy to samochodow, zywnosci i dubbingu.

3manko
Pinio

Pinio

nieprzeczytany,
18 sie 1998, 03:00:0018.08.1998
do
Hej

>Dlaczego absurd. Orginalny głos aktora jest rzeczą bardzo mało
istotną.

A ogladales moze "Ostatniego Smoka"? Dla mnie postac smoka gral
Sean Connery i nie wyobrazam sobie innego glosu. To byl bardzo
mocny atut filmu.

>Istotne jest jak dabingujący 'zagra głosem'. Cięzko jest czytać
>napisy, śledzić akcje i jednocześnie wsłuchiwać sie w oryginalny
>głos aktora.

Da sie. Najczesciej ogladamy filmy w jezyku angielskim, ktory
czesc publiki zna, wiec traktuje napisy jako wspomaganie.
Zdarzylo mi sie ogladac przedstawienie na zywo po hebrajsku,
sluchawka na jednym uchu pozwalala zrozumiec tresc. Bylo
super. Jestem pewien, ze gdybym obejzal ten spektakl
z dubbingiem nie zrobilby na mnie takiego wrazenia.

3manko
Pinio


Pinio

nieprzeczytany,
18 sie 1998, 03:00:0018.08.1998
do
>> Po pierwsze, dubbing przedzej, czy pozniej do nas dotrze. Wg mnie
>> najpierw do telewizji, potem do kin.
>
>Mam nadzieje, ze do kin, to po mojej smierci.


Brr


>W Skandynawii dubbing NIE ISTNIEJE i jakos sobie ludzie zyja... Nawet
>wywiad z Kwasniewskim w tv bedzie po polsku z napisami...

I wlasnie dlatego ogladam programy skandynawskie ( sporo jest w
angielskim)
a nie ogladam programow niemieckich czy francuskich.


>> "Rzucajac" co chwila okiem na dol ekranu traci sie, moim zdaniem,
>> calkiem sporo.
>

>Niczym nie trzeba rzucac, caly ekren ma sie w polu widzenia. Chyba ze
>w 1 rzedzie ("ja widze samo lasso").

Czytanie rzecz nabyta szybkosc zawsze mozna poprawic. A tym ktorym nie
zalezy orginalnych glosach i nie umieja czytac poecam wypozyczalnie
kaset.

Pinio

milosz danielewski

nieprzeczytany,
18 sie 1998, 03:00:0018.08.1998
do
On Mon, 17 Aug 1998 16:01:48 +0200, "Tomasz Kromrych"
<tomasz....@lst.com.pl> wrote:

>Po pierwsze, dubbing przedzej, czy pozniej do nas dotrze. Wg mnie najpierw
>do telewizji, potem do kin.

To dosc dyskusyjna teza. Komu bedzie sie oplacalo zmieniac status quo
? Musial by za tym stac motyw finansowy. Lobby aktorow ? Dresiarzy nie
umiejacych czytac ? Na zachodzie pewnie by tez chcieli wprowadzic
napisy i zrezygnowac z kosztownego dubbingu ale juz na to za pozno...
U nas poki co w miastach ( a widownia kinowa to mieszczuchy ) z
czytaniem jest chyba nie najgorzej.

>No i pozostaje sprawa ludzi, ktorzy nie sa zbyt biegli w czytaniu. Jasne,
>mozna powiedziec : niech sie ucza. Ale niby dlaczego umiejetnosc sprawnego
>czytania ma byc warunkiem koniecznym do odbioru filmu? Mysle, ze
>dystrybutorzy, zwlaszcza sciagajacy kino akcji, dojda w koncu do wniosku, ze
>dzieki dubbingowi, dla sporej czesci widowni ich filmy stana sie
>przystepniejsze.

Takie filmy i dla tej widowni moga byc z powodzeniem po chinsku im to
i tak bez roznicy.

milosz danielewski
--
mas...@taboo.eu.org
mas...@katowice.elbacsb.com.pl

Lucas

nieprzeczytany,
18 sie 1998, 03:00:0018.08.1998
do
On Mon, 17 Aug 1998 15:16:59 +0200, Roman Mitka
<mi...@convector.com.pl> wrote:


>Bardzo dobrze, że nadążasz. Ja też nadążam czytać, ale wiele drobnych
>rzeczy umyka. Cała TV ignoruje tak dla Ciebie istotną rzecz jak
>orginalny
>głos, zagłuszając go głosem lektora.
>Przedkładam jednak, uwagę poświeconą śledzeniu obrazu nad Twoja
>oryginalność.

Na prawde wole sluchac doskonalego lektora od zdubbingowanego filmu i
podejrzewam, ze wiekszosc na tej grupie sie ze mna zgodzi.
Niestety dubbing to wymysl dla ludzi leniwych nie przywiazujacych wagi
do pelnego i prawdziwego odbioru filmu i nie oszukujmy sie ze dubbing
to zapewnia...(to sztuczne "unaturalnienie")

>> i przydaje sie tutaj trening w postaci czytania ksiazek(to
>> tak na marginesie :)))
>

>Rozumiem, że chciałeś mnie obrazić sugerujac, że książka jest
>mi obca. Ubawiłeś mnie tylko nietrafnością swego sądu.

Co??? Nie rozumiem dlaczego mialbym Cie obrazac nie wiedzac nawet czy
czytasz ksiazki czy tez nie.To byloby bezpodstawne.Po prostu twierdze,
ze czytanie ksiazek jest bardzo pomocne i niektorzy robia to szybko, a
inni wolniej, nie mozna ich za to winic.To byla tylko luzna uwaga, a
jezeli wziales ja do siebie to przepraszam, w kazdym razie nie mialem
zlych intencji. :))

Acha, mozna by zrobic tak dla ciekawostki male glosowanie i w ten
prosty sposob stwierdzic kto na tych dwoch grupach bardziej preferuje
dubbing od napisow, co Ty na to?


=======LUCAS=======
Lukasz Czyczylo
lu...@intercafe.krakow.pl

Szyba

nieprzeczytany,
18 sie 1998, 03:00:0018.08.1998
do

Lucas <lu...@intercafe.krakow.pl> napisał(a) w artykule
<35d939f2...@news.task.gda.pl>...
>(codzi i Woody Allena)


> W takim razie to nienajlepiej o nim swiadczy, gdyz widocznie sie do
> własnego filmu nie przyłożyl. :)))))
>
>

No wiec nie wiem czy wiecie, jaki byl pierwszy film W.A. Otoz zdubingowal
on jakis beznadziejny japonski film, i dolozyl wlasne dialogi, nieco inne
niz orginalne. I publika zwariwala B-). A co do dubbingu... Mel Gibson, to
Mel Gibson. Nie moze on mowic glosem np. Emiliana Kaminskiego, gdyz wowczas
nie widze Gibsona, ale Kaminskiego. Albo jedna aktorka nie moze dubbingowac
polowy filmow ( czemu "Babe- swinka z klasa" mowila glosem Pocahontas ?
dobrze ze nie mam dzieci, i nie musze im tlumaczyc, ze w Polsce jest tylko
50 aktorow). BTW- co sadzicie o dubbingu "12 prac Asterixa" ?- moim zdaniem
koszmar. Cezar i Asterx wolali o pomste do nieba.
Pozdro !
Szyba

Jo'Asia

nieprzeczytany,
18 sie 1998, 03:00:0018.08.1998
do
-----BEGIN PGP SIGNED MESSAGE-----

Pinio wrote:

Może nie nikt, ale mało kto potrafi dzisiaj zrobić porządny dubbing.
Nielicznymi perełkami są filmy Disneya (których pilnuje producent) oraz
IMHO C+sowy dubbing "Herculesa Poirot". (ogólnie dubbingi na C+ bardzo
się poprawiły w porównaniu z początkami i teraz są znośne w porywach do
niezłych - wprawdzie nadal daje się zauważyć ich teatralność, ale do
Poirota to bardzo dobrze pasuje). W tym drugim przypadku gdy kolejne
odcinki zaczęły lecieć w TVN coś mi nie nie grało, bo przecież to było
po polsku :))).

Z dawniejszych przykładów perełek jest oczywiście "Klaudiusz".
"Elżbieta, królowa Anglii" i powtarzana niedawno w TV Polonia
"Arabella". I pewnie jeszcze dużo innych, np. Szekspir w wersji BBC...
Nie można też zapominać o "Między nami Jaskiniowcami" :)

I gdyby wszystkie dzisiejsze dubbingi były tej jakości nie
powiedziałabym złego słowa. Niestety, nowa kadra dubbingujących aktorów
musi się uczyć, a przez dłuższy czas nie mieli gdzie.

Jo'Asia

PS. Jaki był dubbing Batmana IV? Nie miałam (nie)przyjemności
obejrzeć...

- --
* Leci kretyn, leci | Leci, leci drugi *
* Wysoko i nisko | Cały w kropki bordo *
* Bardzo mu się śpieszy | Jeżeli nie zwolni *
* Żeby było blisko | Zaryje gdzieś mordą! *

-----BEGIN PGP SIGNATURE-----
Version: PGPfreeware 5.0i for non-commercial use
Charset: noconv

iQBVAwUBNdmzdO3bh2ctSCr1AQHd9gH8CA7Pdpp8ZGKUOTJBLpJQ/ODSFGAfh5Bi
jLcH60kmlniOQYXvtDRwAe+yJ4M0EP6vXqhjBAcbJ+fAIU/M5DWDWg==
=APGl
-----END PGP SIGNATURE-----

Marac

nieprzeczytany,
18 sie 1998, 03:00:0018.08.1998
do
Tomasz Kromrych <tomasz....@lst.com.pl> wrote in article
[cch]

> No i pozostaje sprawa ludzi, ktorzy nie sa zbyt biegli w czytaniu. Jasne,
> mozna powiedziec : niech sie ucza. Ale niby dlaczego umiejetnosc sprawnego
> czytania ma byc warunkiem koniecznym do odbioru filmu? Mysle, ze
> dystrybutorzy, zwlaszcza sciagajacy kino akcji, dojda w koncu do wniosku, ze
> dzieki dubbingowi, dla sporej czesci widowni ich filmy stana sie
> przystepniejsze.
Proponuje zatrudnic lektora, ktory bedzie mowil, co widac na
ekranie. Niby dlaczego wzrok ma byc warunkiem koniecznym do
odbioru filmu? I drugiego, ktory by objasnial, dlaczego
bohaterowie zachowuja sie tak, a nie inaczej. Niby dlaczego
inteligencja ma byc warunkiem koniecznym do odbioru filmu?

>
> Po drugie - dobrym zwyczajem w Europie sa seanse filmow w wersji
> orygilnalnej. Zwykle maja miejsce w dobrych kinach w tygodniu o stalej
> porze. Wtedy kazdy, kto wlada jezykiem obcym, lub probuje sie go nauczyc, ma
> szanse zobaczyc film w takim ksztalcie, jak zostal on wyprodukowany. No i w
> doborowym towarzystwie ;-)))
Od kiedy to z zachodu przybywaja do nas _dobre_ zwyczaje?
Pozdrawia Marac
--
Michal Maracewicz
UWAGA! ZMIANA ADRESU! >>> e-mail: ma...@friko6.onet.pl
"Be my mama, I'll be your lama
Be my diva, I'll be your shiva"

Tomasz Cejner

nieprzeczytany,
18 sie 1998, 03:00:0018.08.1998
do
Lucas wrote:
> Na prawde wole sluchac doskonalego lektora od zdubbingowanego filmu i
> podejrzewam, ze wiekszosc na tej grupie sie ze mna zgodzi.
> Niestety dubbing to wymysl dla ludzi leniwych nie przywiazujacych wagi
> do pelnego i prawdziwego odbioru filmu i nie oszukujmy sie ze dubbing
> to zapewnia...(to sztuczne "unaturalnienie")

A lektor umozliwia ci "pelny i prawdziwy odbior filmu"?
Przeciez lektor to najwieksze kretynstwo - nikt poza naszym zabawnym
krajem chyba
tego nie praktykuje. Ludzie sa moim zdaniem do lektorow przyzwyczajeni,
podobnie
jak do wielu rzeczy, ktore mnie raza.

Ja z przyjemnoscia ogladam dubbingowany film, zwracam uwage i
wschluchuje sie,
jak zostal zrealizowany... Czasem to nawet mam straszna ochote sam jakis
dubbing wyprodukowac...


--
---------------------------------------------------
her...@rejs.art.pl http://www.rejs.art.pl
"Nobody expects the Spanish Inquisition"
---------------------------------------------------

Maciej Czerwinski

nieprzeczytany,
19 sie 1998, 03:00:0019.08.1998
do
Marac wrote:
[ciach]

> Proponuje zatrudnic lektora, ktory bedzie mowil, co widac na
> ekranie. Niby dlaczego wzrok ma byc warunkiem koniecznym do
> odbioru filmu? I drugiego, ktory by objasnial, dlaczego
> bohaterowie zachowuja sie tak, a nie inaczej. Niby dlaczego
> inteligencja ma byc warunkiem koniecznym do odbioru filmu?

> Pozdrawia Marac

Niedługo po powstaniu kina, tak właśnie było. Bunuel w swojej
autobiografii pisze o "explicador'ach", którzy tłumaczyli publice
nienawykłej do nowego sposobu narracji to, co działo się na ekranie.
BTW polecam tę książkę.

pozdrawiam Maciek


Lucas

nieprzeczytany,
19 sie 1998, 03:00:0019.08.1998
do
On Tue, 18 Aug 1998 23:56:42 +0200, Tomasz Cejner
<her...@NOSPAM.rejs.art.pl> wrote:

>A lektor umozliwia ci "pelny i prawdziwy odbior filmu"?
>Przeciez lektor to najwieksze kretynstwo - nikt poza naszym zabawnym
>krajem chyba
>tego nie praktykuje. Ludzie sa moim zdaniem do lektorow przyzwyczajeni,
>podobnie
>jak do wielu rzeczy, ktore mnie raza.

Powiedzialem wyraznie, ze wole lektora od dubbingu,a nie ze w ogole
najlepszy jest lektor. I tak najbardziej odpowiadaja mi napisy,
podejrzewam ze wiekszosci na tej grupie takze.

>Ja z przyjemnoscia ogladam dubbingowany film, zwracam uwage i
>wschluchuje sie,
>jak zostal zrealizowany... Czasem to nawet mam straszna ochote sam jakis
>dubbing wyprodukowac...

Jezu, nastepny zwolennik tego koszmaru. Jak mozesz ogladac tak
okaleczone filmy? Nie jestem w stanie tego pojac... :((((


=======LUCAS=======
Lukasz Czyczylo
lu...@intercafe.krakow.pl

Roman Mitka

nieprzeczytany,
19 sie 1998, 03:00:0019.08.1998
do
> dobrze ze nie mam dzieci, i nie musze im tlumaczyc, ze w Polsce jest tylko
> 50 aktorow). BTW- co sadzicie o dubbingu "12 prac Asterixa" ?- moim zdaniem
> koszmar. Cezar i Asterx wolali o pomste do nieba.

Racja! Cezar był fatalny. Ale za to Obelix był w pożądku.
"Oczywiście, ze jestem głodny, dlaczego nie
miałbym być głodny?"

Roman Mitka

nieprzeczytany,
19 sie 1998, 03:00:0019.08.1998
do
> >> i przydaje sie tutaj trening w postaci czytania ksiazek(to
> >> tak na marginesie :)))
> >
> >Rozumiem, że chciałeś mnie obrazić sugerujac, że książka jest
> >mi obca. Ubawiłeś mnie tylko nietrafnością swego sądu.
>
> Co??? Nie rozumiem dlaczego mialbym Cie obrazac nie wiedzac nawet czy
> czytasz ksiazki czy tez nie.To byloby bezpodstawne.Po prostu twierdze,
> ze czytanie ksiazek jest bardzo pomocne i niektorzy robia to szybko, a
> inni wolniej, nie mozna ich za to winic.To byla tylko luzna uwaga, a
> jezeli wziales ja do siebie to przepraszam, w kazdym razie nie mialem
> zlych intencji. :))

W takim razie przepraszam.
Jednak czytanie książki to coś innego.
Jak czytam ciekawą książkę, to czytam ją długo i dokładnie.
Jeśli interesuje mnie kto zabił, czytam szybko.
Nieciekawych, żeczy staram się nie czytać, albo czytać szybko.
A to taka luźna uwaga.

> Acha, mozna by zrobic tak dla ciekawostki male glosowanie i w ten
> prosty sposob stwierdzic kto na tych dwoch grupach bardziej preferuje
> dubbing od napisow, co Ty na to?

Rozwiązanie niczego nie rozwiąże. Ja też wolę oglądać napisy niż dabing.
Ale uważam, że dabing jako idea jest najlepszy.
Tak samo, albo mniej wpływa na zmianę "dziela" jak tłumaczenie.
A powoduje, że "dzieło" jest w swej naturalności blizsze orginałowi.
Tzn. kobieta mówi żenskim głosem, facet męskim, dziecko dziecęcym.

Wiele ludzi chodzi do kina ogladać aktora, a przecież film pokazuje
bohatera, a nie aktora, aktor jest tylko narzędziem, swoistym
"dabingiem".
Nie mamy prawdziwego Rambo angażujemy Stalona, żeby go udawał.
Nie mamy prawdziwego Stalona mówiącego po polsku, angażujemy człowieka
aby go udawał. I jak spieprzy, to dbing jest zły.
Jak spierzy Stalon, to film jest zły. Analogia.

Roman

Roman Mitka

nieprzeczytany,
19 sie 1998, 03:00:0019.08.1998
do
Pinio wrote:
>
> Hej
> >Dlaczego absurd. Orginalny głos aktora jest rzeczą bardzo mało
> istotną.
>
> A ogladales moze "Ostatniego Smoka"? Dla mnie postac smoka gral
> Sean Connery i nie wyobrazam sobie innego glosu. To byl bardzo
> mocny atut filmu.

Sean Connery dabingował głos smoka. Dlaczego nie wolałbyś
ogrinalnego głosu smoka? Przecież jestes przeciwnikiem dabingu.

>
> >Istotne jest jak dabingujący 'zagra głosem'. Cięzko jest czytać
> >napisy, śledzić akcje i jednocześnie wsłuchiwać sie w oryginalny
> >głos aktora.
>
> Da sie. Najczesciej ogladamy filmy w jezyku angielskim, ktory
> czesc publiki zna, wiec traktuje napisy jako wspomaganie.
> Zdarzylo mi sie ogladac przedstawienie na zywo po hebrajsku,
> sluchawka na jednym uchu pozwalala zrozumiec tresc. Bylo
> super. Jestem pewien, ze gdybym obejzal ten spektakl
> z dubbingiem nie zrobilby na mnie takiego wrazenia.

Tu masz racje. Głupio jest gdy rabin mówi po angiesku.
Ale np "Skrzypek na Dachu" grany na Brodwayu też jest
z dabingiem. Robią go ci sami aktorzy podkładając swój
głos pod głos np. Tewiego. Przecierz Tewi nie mówił
po angielsku.

Tak samo dziwnym byłby Hitler, albo Zulus Czaka mówiący po angielsku.

Czasem tam gdzie autor filmu chce pokazac obcy jezyk, dabing jest
niedopuszczalny. Np. Tanczący z Wilkami. Były obawy, że film
odniesie klapę, bo w przypadku indian zastosowano napisy
zamiast "dabingu". Czego amerykanie nie lubią.

Ale w większości filmów język bohaterów nie ma znaczenia.

Roman Mitka

Roman Mitka

nieprzeczytany,
19 sie 1998, 03:00:0019.08.1998
do
> Nic z tego nie rozumiem, najlepszy ale nie znosisz.
> Jezeli nikt tego nie potrafi zrobic to jest nie moze rowniez byc
> najlepszy. Zaden zle zrobiony produkt nie moze byc dobry.
> Dotyczy to samochodow, zywnosci i dubbingu.

Przecież to proste.
Wyobraź sobie Włocha, który uwielbia pizze. I chciałby w Polsce
zjeść pizze. Nie zje bo mu nie bedzie smakować.

Dabing jako idea - jest najlepszy.
Zadko sie taki trafia. Ale bywa. A raczej bywał.
Przypomnij sobie czeskie filmy wyświetlane u nas 15 lat temu.
Ten dabing który obecnie serwuje C+ jest nie do przyjecia.

Wy wszyscy, przeciwnicy dabingu popełniacie ten sam błąd.
Doswiadczenia z dabingiem opieracie na filmach w C+.

Roman

Michal Jankowski

nieprzeczytany,
19 sie 1998, 03:00:0019.08.1998
do
Roman Mitka <mi...@convector.com.pl> writes:

> Wy wszyscy, przeciwnicy dabingu popełniacie ten sam błąd.
> Doswiadczenia z dabingiem opieracie na filmach w C+.

W zyciu nie widzialem zadnego filmu na C+.

Dubbingu nie znosze (poza nielicznymi naprawde wyjatkami jak filmy
rysunkowe dla dzieci, gdzie i tak nie widac aktorow a dzieci nie
umieja czytac... i moze wlasnie kilkoma serialami w TVP lata temu).

MJ

Pinio

nieprzeczytany,
19 sie 1998, 03:00:0019.08.1998
do
Hej

>Sean Connery dabingował głos smoka. Dlaczego nie wolałbyś
>ogrinalnego głosu smoka? Przecież jestes przeciwnikiem dabingu.

Tu troche naginasz :-)
W tym filmie glos Sean'a byl glosem smoka, ten glos nadawal postaci
smaczku. Zreszta "mimika" smoka byla komputerowo przetworzona
mimika Sean'a. Podajac ten przyklad chcialem pokazac jak wazny
jest glos w odbiorze postaci.

>Tak samo dziwnym byłby Hitler, albo Zulus Czaka mówiący po angielsku.
>
>Czasem tam gdzie autor filmu chce pokazac obcy jezyk, dabing jest
>niedopuszczalny. Np. Tanczący z Wilkami. Były obawy, że film
>odniesie klapę, bo w przypadku indian zastosowano napisy
>zamiast "dabingu". Czego amerykanie nie lubią.
>
>Ale w większości filmów język bohaterów nie ma znaczenia.

Co do jezyka jestem sklonny przyznac Ci racje, chociaz sa jezyki,
ktorych nie lubie sluchac.
Nie lubie dabbingu dlatego, ze brzmi bardzo sztucznie, "sterylnie".
Z daleka zajezdza studiem, wscieka mnie dokladnie kiedy tekst
nie pasuje do ruchu ust aktorow wtedy film traci realizm.

3 manko
Pinio

Pinio

nieprzeczytany,
19 sie 1998, 03:00:0019.08.1998
do
Hej

>Wy wszyscy, przeciwnicy dabingu popełniacie ten sam błąd.
>Doswiadczenia z dabingiem opieracie na filmach w C+.

I tu sie mylisz, dubbing w C+ jest oczywiscie be, ale
dubbing przerazil mnie w niemieckiej i francuskiej telewizji,
kiedy ogladalem ten sam film w orginale, a pozniej z dubbingiem.

3manko
Pinio

Maciej Czerwinski

nieprzeczytany,
19 sie 1998, 03:00:0019.08.1998
do
Roman Mitka wrote:
[ciach]

> Wy wszyscy, przeciwnicy dabingu popełniacie ten sam błąd.
> Doswiadczenia z dabingiem opieracie na filmach w C+.
>
> Roman
Ja, przeciwnik dubbingu, nie opieram swoich doświadczeń z tymże na C+,
ale na przeświadczeniu, że Amerykanie mówią po angielsku, a nie po
polsku.
Maciek


Rumi

nieprzeczytany,
19 sie 1998, 03:00:0019.08.1998
do
Pinio wrote:
> Tu troche naginasz :-)
> W tym filmie glos Sean'a byl glosem smoka, ten glos nadawal postaci
> smaczku. Zreszta "mimika" smoka byla komputerowo przetworzona
> mimika Sean'a. Podajac ten przyklad chcialem pokazac jak wazny
> jest glos w odbiorze postaci.

No własnie - to jest argument przeciw dubingowi. Bo kto w polskiej
wersji dostrzeglby ten smaczek.? Ze co - że smok rusza usatmi jak
Kołbasiuk?

--
Rumi

-----------------------------------------------------
Wenn ist das Nunstrück git und Slotermeyer?
Ja! ...
Beiherhund das Oder die Flipperwaldt gersput!
Monty Python
-----------------------------------------------------
Artur Rumianek Polskie Radio Kraków 101.6
mailto:art...@friko2.onet.pl ul. Szlak 71
31-153 Krakow
filmowy magazyn "Zaraz Wracam" - pt. 13-15
mailto:news...@radio-krakow.pl

Marac

nieprzeczytany,
19 sie 1998, 03:00:0019.08.1998
do
Maciej Czerwinski <m...@kki.net.pl> wrote in article <35DA19...@kki.net.pl>...

> Marac wrote:
[ciach]
>> Proponuje zatrudnic lektora, ktory bedzie mowil, co widac na
>> ekranie. Niby dlaczego wzrok ma byc warunkiem koniecznym do
>> odbioru filmu? I drugiego, ktory by objasnial, dlaczego
>> bohaterowie zachowuja sie tak, a nie inaczej. Niby dlaczego
>> inteligencja ma byc warunkiem koniecznym do odbioru filmu?
>
>Niedługo po powstaniu kina, tak właśnie było. Bunuel w swojej
>autobiografii pisze o "explicador'ach", którzy tłumaczyli publice
>nienawykłej do nowego sposobu narracji to, co działo się na ekranie.
>BTW polecam tę książkę.
No wlasnie, zwolennicy zmian. Precedens juz byl. Moze przywrocic
ten swietny zwyczaj, co? Bedzie tak fajnie: dubbing + glos zza
kadru, opisujacy co sie dzieje. Dopiero bedzie jazda. I
superpelny odbior filmu. Nic nie umknie.

Karol Bryd

nieprzeczytany,
19 sie 1998, 03:00:0019.08.1998
do
On 19-Aug-98, Pinio <ne...@inet.com.pl> wrote:

> Hej


>
>> Wy wszyscy, przeciwnicy dabingu popełniacie ten sam błąd.
>> Doswiadczenia z dabingiem opieracie na filmach w C+.
>

> I tu sie mylisz, dubbing w C+ jest oczywiscie be, ale

Czy pisząc, że dubbing w C+ jest "be" macie na myśli filmy,
czy seriale? Osobiście nie znoszę dubbingu ale ten, który
można było uslyszeć w "Friends" uważam za dobry. Zaś co
do filmów to na C+ (i nie tylko) filmy z dubbingiem
omijałem z daleka...

> dubbing przerazil mnie w niemieckiej i francuskiej telewizji,
> kiedy ogladalem ten sam film w orginale, a pozniej z dubbingiem.

Napisy rules! :)

Pozdrawiam.
--
Karol Bryd //
http://www.kki.net.pl/kbryd \ // Team *AMIGA*
kb...@kki.net.pol \X/
---------------------------------------------------------------------
Wiadomosc wyslana za pomoca YAM'a 2.0
Wiecej informacji na http://www.kki.net.pl/kbryd

Pinio

nieprzeczytany,
20 sie 1998, 03:00:0020.08.1998
do
Hej

>Czy pisząc, że dubbing w C+ jest "be" macie na myśli filmy,
>czy seriale? Osobiście nie znoszę dubbingu ale ten, który
>można było uslyszeć w "Friends" uważam za dobry. Zaś co
>do filmów to na C+ (i nie tylko) filmy z dubbingiem
>omijałem z daleka...

Dubbingu z zasady nie lubie, w szczegolnosci takiego,
ktory zajezdza studiem. Pialem juz tu o tym.

3manko
Pinio

Tomasz Cejner

nieprzeczytany,
21 sie 1998, 03:00:0021.08.1998
do
Jo'Asia wrote:
> Chyba większo ć z nas ostrzyła sobie zęby na ucztę po zapowiedzi
> powtórki w wspaniałego serialu "Ja, Klaudiusz" w TVP1. I ta sama
> większo ć zareagowała raczej gwałtownie słyszšc LEKTORA zamiast
> genianego dubbingu zapamiętanego z lat mlodzieńczych (lub znanego

Ciekaw jestem, czy pan Tomasz Raczek czytuje pl.rec.telewizja,
ale we "Wprost" nr 34 jest felieton o dubbingu w "Ja, Klaudiuszu"
i o jego historii.

Goršco polecam, również zagorzałym przeciwnikom dubbingu.

Michal Olszewski

nieprzeczytany,
23 sie 1998, 03:00:0023.08.1998
do
Tomasz Cejner wrote:

> Ja z przyjemnoscia ogladam dubbingowany film, zwracam uwage i
> wschluchuje sie,
> jak zostal zrealizowany... Czasem to nawet mam straszna ochote sam jakis
> dubbing wyprodukowac...

Na Allacha... ciarki mnie przeszly jak to przeczytalem.

--
Michal Olszewski | http://polbox.com/m/misiu2 |
'Love will keep you warm in the rising zone of change.'
Dreadzone, 'Moving On'
_=- -\| EnD 0f tRansm|ss!0n |/- -=_


Bogdan Kwietniak

nieprzeczytany,
24 sie 1998, 03:00:0024.08.1998
do
Lucas wrote:
> >Ja z przyjemnoscia ogladam dubbingowany film, zwracam uwage i
> >wschluchuje sie,
> >jak zostal zrealizowany... Czasem to nawet mam straszna ochote sam jakis
> >dubbing wyprodukowac...
>
> Jezu, nastepny zwolennik tego koszmaru. Jak mozesz ogladac tak
> okaleczone filmy? Nie jestem w stanie tego pojac... :((((

Jesli ktos nie zna np. angielskiego to woli dubbing. (To tylko teoria, a nie
jakies podejrzenia ;). Choc dubbing filmu np. japonskiego wiele by stracil na
przekazie 'emocji'.

BogdanKa
--
Jesli Pana Boga nie ma ((__))
- to chwala Bogu, (00) Bogdan Kwietniak
ale jesli nie daj Boze jest nn-(o__o)-nn val...@hotmail.com
- to niech nas reka boska broni.

Jan Rudzinski

nieprzeczytany,
24 sie 1998, 03:00:0024.08.1998
do
Michal Jankowski wrote:
>
[ciach]

>
> Dubbingu nie znosze (poza nielicznymi naprawde wyjatkami jak filmy
^^^^^^
przepraszam, ale nie mogę się powstrzymać, czy naprawdę "znosisz"
ohydnego
lektora, który drewniamym głosem morduje film?
dyskusję na temat wyższości napisy/dubbig moża prowadzić
do końca świata, ale lektor to jest obrzydliwy, oszczędościowy wymysł,
nie stosowany NIGDZIE na świecie.

Kiedy powstał RTL7, jego dyrektor Maciej Pawlicki powiedział:
"u nas nie będzie dubbing'ów, bo nie lubię, jak Marlon Brando
mówi po polsku" (ile było filmów z MB na RTL7) - gdyby chociaż
powiedział, że w naszym kraju przyjął się bardzo TANI zwyczaj, i on
też chce oszczędzać...

BTW podziwiam wszystkich, którzy oglądając film prawniczy z lektorem
mogą się połapać, kto w danej chwili mówi - tych dialogów jest tyle, że
lektor ciurkiem podaje kwestie sędziego, świadków i obrony i nie sposób
się
połapać.


> rysunkowe dla dzieci, gdzie i tak nie widac aktorow a dzieci nie
> umieja czytac... i moze wlasnie kilkoma serialami w TVP lata temu).
>
> MJ

--
Pozdrowienia
Janek

Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić.

Marac

nieprzeczytany,
24 sie 1998, 03:00:0024.08.1998
do
Jan Rudzinski <ja...@mimuw.edu.pl> wrote in article <35E19F96...@mimuw.edu.pl>...

> [ciach]
> > Dubbingu nie znosze (poza nielicznymi naprawde wyjatkami jak filmy
> ^^^^^^
> przepraszam, ale nie mogę się powstrzymać, czy naprawdę "znosisz"
> ohydnego
> lektora, który drewniamym głosem morduje film?
Wyglad lektora nie ma tu chyba znaczenia, a co do glosu,
to zdecydowanie wole jeden drewniany, zza ktorego slychac
oryginalne glosy, niz cale mnostwo drewnianych glosow i
wyciszone oryginalne.

> dyskusję na temat wyższości napisy/dubbig moża prowadzić
> do końca świata, ale lektor to jest obrzydliwy, oszczędościowy wymysł,
> nie stosowany NIGDZIE na świecie.

Czy naprawde musimy u nas wprowadzac kazde rowno, tylko dlatego,
ze tak jest nazachodzie?

> BTW podziwiam wszystkich, którzy oglądając film prawniczy z lektorem
> mogą się połapać, kto w danej chwili mówi - tych dialogów jest tyle, że
> lektor ciurkiem podaje kwestie sędziego, świadków i obrony i nie sposób
> się połapać.

Dziekuje za wyrazy podziwu.
Pozdrawia oryginalny Marac


--
Michal Maracewicz
UWAGA! ZMIANA ADRESU! >>> e-mail: ma...@friko6.onet.pl

"Nie zawsze byłem windą"

Lucas

nieprzeczytany,
24 sie 1998, 03:00:0024.08.1998