[2008-03-29] - Derby Prądnika - Clepardia - Prądniczanka 1-0 [długie]

3 views
Skip to first unread message

AJK

unread,
Mar 30, 2008, 5:38:19 AM3/30/08
to
Zaprawdę, powiadam Wam, że istnieje piłka poza I ligą i reprezentacją :-)

Przez cały dzień lało, ale koło wpół do czwartej rozpogodziło się,
ociepliło, wyszło słońce - no, po prostu urocze popołudnie, idealne do
spędzenia wolnego czasu na jakichś trybunach. Jakichś... Wczoraj w
Krakowie liczyły się tylko jedne trybuny! Wielkie Derby Prądnika na
stadionie... znaczy, na boisku... tego... na obiekcie Clepardii. Mecz V
ligi Clepardia - Prądniczanka. Gospodarze na miejscu 10. i goście,
stanowczo okupujący miejsce ostatnie.

Mecz rozpoczął się z kilkuminutowym opóźnieniem, bo gracze podstawowej
jedenastki Clepardii dość długo nie wychodzili na boisko. Prądniczanka
stała w rządku, sędziowie też, a po stronie Clepardii - pustka, bo
zawodnicy w szatni. Myślałem, że to takie nawiązanie do rycerskich
tradycji, ale ponieważ ani mszy nie odprawiano, ani nagich mieczów
Prądniczanka nie posłała - wszystko wskazuje na to, że Clepardia
odwoływała się nie do Jagiełły, ale do legionisty Profcosinusa i jego
teorii wojny psychologicznej (minus maczuga, oczywiście).

Początek pierwszej połowy to wyrównana gra obu zespołów - zawodnicy
jednej i drugiej drużyny biegali stadami, głównie w środku boiska, piłka
fruwała, gdzie chciała, widzowie nie bardzo zwracali uwagę na grę, bo
witali się ze znajomymi, trenerzy wykrzykiwali komendy zza linii boczej
(ale bez przekonania, bo wiadomo, że nikt ich nie słucha), a ja z nudów
zacząłem liczyć i wyszło mi, że pierwszą połowę oglądało ponad 100
widzów. Sporo naprawdę. A w dodatku ze dwadzieścia osób oglądało mecz na
krzywy ryj zza płotu lub poza zasięgiem pani kasjerki z kasetką. Jakby
Wam tę frekwencję obrazowo i w porównaniu... no to mniej więcej tak,
jakby na Cracovię przyszło 5500 widzów. Nieprzebrane tłumy po prostu.

Po dwudziestu minutach meczu jasne się stało, że Prądniczanka tego meczu
nie ma prawa wygrać. Gracze drużyny z ulicy św. Andrzeja Boboli
przystąpili do spotkania osłabieni brakiem 6 podstawowych zawodników
(kartki i kontuzje), a ci, którzy wyszli na murawę, byli słabsi
fizycznie, słabsi technicznie, mniej agresywni i w dodatku mieli białe
spodenki. Co w połączeniu z błotem dawało ciekawy widok, dosadne
komentarze z trybun i konsternację zawodników.

Clepardia przycisnęła i przez pozostałą część pierwszej połowy niemal nie
schodziła z połowy przeciwnika. 8 okazji na bramkę, z czego co najmniej
trzy stuprocentowe. Poważnie. Raz Prądniczankę uratował słupek, raz
bramkarz - w dynamicznej robinsonadzie wybijając piłkę zmierzającą w
okienko bramki, a raz do strzelenia gola zabrakło napastnikowi Clepardii
dosłownie 2-3 centymetrów. Prądniczanka odpowiedziała może ze dwa razy
kontratakiem i strzałem w narożnik boiska, Goście atakowali głównie
środkiem, co zrozumiałe, dla każdego, kto choć raz widział "tarasy"
przez liniach bocznych boiska Clepardii. Bramkarz gości od 3. (słownie -
trzeciej) minuty wrzeszczał "Czaaaaaas" i przetrzymywał piłkę, choć
czasem budził się w nim prawdziwy Kinglajon i ryczał potępieńczo
"Walkaaaaaaaa!". Clepardia częściej grała skrzydłami, do środka schodząc
dopiero w okolicy 20-15 metra, głównie krótkimi piłkami po ziemi.
Okrzykiem bojowym gospodarzy było "Przesuń, kurwa, przesuń".

Publiczność zachowywała się grzecznie, ale też i dopiero otwierała środki
dopingowe, więc fantazja nie miała dopalaczy. Królowało piwo i tylko
niektórzy zaopatrzyli się w mocniejsze specjały. Średnia wieku mocno w
okolicach 50 lat, choć sądząc po "zużyciu" - mogło być i więcej. Było
także kilka par męsko-damskich, a wszystkie zachowywały się tak samo:
chłopak prężył muskuły i starannie wyjaśniał dziewczynie taktyczne
niuanse koejnych kopnięć, a dziewczyna kiwała głową, że tak kochanie,
cokolwiek to znaczy, bylem nie musiała siadać na tym brudnym krzesełku i
zaraz będę krzyczeć 'hura', tylko odpiszę na smsa. Kibice Prądniczanki
stanowili zwartą grupę młodych obywateli, uzbrojonych w ortopedyczne
kule i jeśli mnie wzrok nie mylił, byli to m.in. wykartkowani i
kontuzjowani gracze. Było także kilku weteranów Clepardii, z czasów, gdy
nie tylko ulicy Kluczborskiej, ale nawet Żabińca nie było. Ba! "Giganta"
nie było tam, gdzie go dziś także nie ma. Górna kreda po prostu.

Druga połowa zaczęła się od ataków Prądniczanki, która przez dwadzieścia
minut atakowała z dużą ambicją, fantazją, a czasem - nie bójmy się tych,
jakże odpowiednich na V-ligowe boiska, słów - dezynwolturą i
tromtadracją. Dwa rzuty rożne, strzały w światło pola karnego, a nawet
mniej niż dwa metry nad poprzeczką bramki Clepardii. Zaczęły się także
faule, zawodnicy coraz częściej lądowali w błocie, coraz częściej
domagali się kartki. Publiczność także się domagała i coraz częściej pod
adresem bocznego arbitra (bo tego mieliśmy bliżej) padały epitety,
porównania, metafory oraz onomatopeje. Gospodarzy wsparł dopingiem
pewien autochoton, który wykończywszy opakowanie płynu, zaczął co pięć
minut drzeć japę: "Clepaaaaaaaaaaaaaaaaardia, walczyyyyć khykhykhy", a w
dodatku przyszły czarne chmury, zrobiło się zimno i zaczęło dość mocno
padać. Środki dopingujące na widowni spożyto w celu rozgrzania do reszty
i do dna, Clepardia, przetrzymawszy napór przeważających sił wroga
ruszyła do ataku, wróg zaczął faulować, pojawiły się żółte kartki,
panienki zapytały swoich panów, czy naprawdę są niezbędne w tym
badziewiu i czy nie mogłyby pójść jednak obejrzeć "Taniec z gwizdami", a
doświadczenie przeprowadzone na zawodniku gospodarzy wykazało, że jak
się dobrze rozpędzić, to można wślizgiem dojechać aż do plasitkowych
pachołków stojących dobre trzy metry za linią końcową. I nawet je
przesunąć.

Clepardia coraz groźniej i coraz częściej atakowała, głównie prawym
skrzydłem. Czyli tym bliżej "trybun". Czyli publiczność mogła oceniać
grę zawodników i pracę sędziów. Co też czyniła przy użyciu wyrażeń typu
"W dupie masz oczy chyba!", "Nie mogę, kurwa, nie mogę", "Do Bakutilu
klepkę ciąć!", oraz "Polej, Mieciu!". Niesłusznie, bo zawodnicy wyżej
nerek nie podskoczą, a sędziowie pracowali solidnie i uważnie. Nawet dwa
spalone wyłapali. Co, prawda spalone na tym poziomie rozgrywek są takim
rodzynkiem, że pewnie kto pokaże ofsajda - zostaje sędziowskim królem
polow^h^h^h^kolejki, ale nieważne. Grunt, że sędziowie pracowali dobrze,
Clepardia nie pozwalała Prądniczance na zawiązanie jakiejkolwiek akcji,
stosowała pressing (oburącz w plecy przeciwnika), atakowała, strzelała
na bramkę i w emocjach niezauważenie przeszła krótkotrwała awaria
jednego z masztów oświetleniowych. A tak, tak - masztów. Clepardia
dorobiła się oświetlenia w postaci czterech masztów z lampkami. Mogą
sobie gracze Clepardii powpisywać w sygnaturki dumne "Jasna Strona
Prądnickiej", tym bardziej, że maszty są duże, metalowe, brzydkie
niemożebnie i podobnie jak tamte szpecą okolicę.

Wreszcie "nadejszła wiekopomna chwiła" czyli okolice 80. minuty, kiedy to
obrońca Prądniczanki wykazał się głupotą kosmiczną i gdy napastnik
Clepardii usiłował w polu karnym gonić piłkę, uciekającą na aut, tenże
obrońca zamiast machnąć ręką i pozwolić naiwniakowi próbować -
przykopał mu w piszczel, powodując upadek gracza. Rzut karny. Ewidentny,
co stwierdziłem z całą odpowiedzialnością i z odległości niewielkiej.
Głupi, nie brutalny, ale ewidentny.
Rzut karny zamieniony został na bramkę, a kibice Prądniczanki zaczęli
odreagowywać na arbitrze bocznym (bo to on zasygnalizował faul
głównemu). Sugerowano, że w 85 minucie karnego się nie gwiżdże, bo to
nie comme il faut, tłumaczono, ze przecież kopnął go tylko trochę i to
nie boli, określano sędziego mianem męskiego narządu płciowego poddanego
czynności seksualnej w stronie biernej (choć ten narząd - jeśli już -
jest raczej w stronie czynnej), radzono mu, co może sobie zrobić z
chorągiewką, proponowano pomoc w tym robieniu. Były też hasła "Do
Wrocławia! Do Wrocławia cię podamy! O siódmej po ciebie przyjdą!" oraz
"Nie wyjdziesz stąd żywy! Zaczekamy!" (choć grozę tego ostatniego
osłabiał chichot krzyczącego). Wiadomo - emocje derbowe.

Końcówka to rozpaczliwe próby Prądniczanki przedarcia się w pobliże
bramki Clepardii, prośby kibiców gości "Rysiu, wejże wrzuć w pole karne"
i ponure "wiedziaaałem, że nie dokopie". Deszcz przestał padać równo z
gwizdkiem. Królową Prądnika została całkiem zasłużenie Clepardia, choć
jak słusznie zauważył Miecio, chowając do reklamówki pustą butelkę po
czystej: "Ciężko, kurwa, było". Dodam, że z taką skutecznością ciężko
to, kurwa, dopiero będzie.

Mecz, zwłaszcza w pierwszej połowie, był niezły jak na ten poziom
rozgrywek (choć nieadekwatny do ceny biletu). Kibice zachowywali się
grzecznie, spożywali dyskretnie, poza mięsem niczym nie rzucali na
murawę (jak tydzień temu na Wiśle), ani nie bili się między sobą (jak
wczoraj na Cracovii). Może wielkiej piłki na Clepardii nie ma, ale za to
jaka kultura :-)

A tu
http://tinyurl.com/2mlxc6
minirelacja fotograficzna.
Poziom relacji dostosowany do poziomu meczu : -) Sugeruję opcję "pokaz
slajdów" (raz, że większe zdjecia, dwa - że krócej je wtedy widać :-))


--
AJK

..Aldi..

unread,
Mar 30, 2008, 8:26:33 AM3/30/08
to
buahahahahaaa..

ubawiłem się setnie to czytając.. dzięki!

Koriat

unread,
Mar 30, 2008, 9:09:40 AM3/30/08
to
Użytkownik "AJK" <to-co-w-...@post.pl> napisał w wiadomości
news:1tcr8fu3...@ajk.cija...
[...]
:)


Grzegorz Gawron

unread,
Mar 30, 2008, 3:25:32 PM3/30/08
to
i pomyśleć, że mieszkam na przeciwko a nie wiedziałem o tym wydarzeniu :)

Dzięki relacji być może wybiorę się na najbliższy meczyk.

pzdr,
Grzesiek

AJK

unread,
Mar 30, 2008, 4:47:50 PM3/30/08
to
30-03-2008 o godz. 21:25 Grzegorz Gawron napisał:

> i pomyśleć, że mieszkam na przeciwko a nie wiedziałem o tym wydarzeniu :)

No weeeź, od miesiąca trąbiłem co tydzień, że Wielkie Derby tuż-tuż :-)


> Dzięki relacji być może wybiorę się na najbliższy meczyk.

90minut.pl i futbol.org.pl podają, że najbliższy mecz Clepardii na
własnym obiekcie odbędzie się 5.04 o godzinie 16.00. Przeciwnikiem będzie
wicelider grupy - Skawa Wadowice.
Bilet 7 złotych, ale płatna jest tylko I połowa - na drugą wstęp za
darmo. Centusie mogą obejrzeć pierwszą połowę zza ogrodzenia, siedząc na
barierce przy bloku ze sklepem spożywczym (jest dział z alkoholami :-)).
Jeśli chcesz siedzieć na stadionie - weź coś pod... dla ochrony spodni,
jakąś gazetę czy reklamówkę, bo krzesełka myte są jedynie przez deszcz. A
jakie są krakowskie deszcze - wiadomo :-)

--
AJK

ug...@wp.pl

unread,
Mar 30, 2008, 5:24:22 PM3/30/08
to
On 30 Mar, 22:47, AJK <to-co-w-podpi...@post.pl> wrote:

> 90minut.pl i futbol.org.pl podają, że najbliższy mecz Clepardii na
> własnym obiekcie odbędzie się 5.04 o godzinie 16.00. Przeciwnikiem będzie
> wicelider grupy - Skawa Wadowice.
> Bilet 7 złotych,

No nie mow. To jak jestes studentem to dokladasz 5 zl i ogladasz 1
lige w Bytomiu:-)

AJK

unread,
Mar 30, 2008, 6:00:25 PM3/30/08
to
30-03-2008 o godz. 23:24 ug...@wp.pl napisał:

>> 90minut.pl i futbol.org.pl podają, że najbliższy mecz Clepardii na
>> własnym obiekcie odbędzie się 5.04 o godzinie 16.00. Przeciwnikiem
>> będzie wicelider grupy - Skawa Wadowice.
>> Bilet 7 złotych,
>
> No nie mow. To jak jestes studentem to dokladasz 5 zl i ogladasz 1
> lige w Bytomiu:-)

Lanser!
:-)

--
AJK (student w Krakowie dokłada 3 zł i ma I ligę na Cracovii. Na stojąco,
ale zawsze. I z wygrywającym gospodarzem :-))

Jajco

unread,
Mar 30, 2008, 7:07:55 PM3/30/08
to
AJK wrote:
>
> Zaprawdę, powiadam Wam, że istnieje piłka poza I ligą i reprezentacją :-)
> [...]

Poplakalem sie. W kategorii relacja na wesolo: post roku. Dzieki.

Pozdro
Jajco

Yeck

unread,
Mar 30, 2008, 7:48:34 PM3/30/08
to
Piszesz wybornie
Rob to jak najczesciej!


topek

unread,
Mar 31, 2008, 4:50:43 AM3/31/08
to
AJK pisze:

> Zaprawdę, powiadam Wam, że istnieje piłka poza I ligą i reprezentacją :-)
cut

> slajdów" (raz, że większe zdjecia, dwa - że krócej je wtedy widać :-))

Swietne ! :)
Dziekuje.
Najlepszy tekst dla mnie o pressingu oburacz :)
Uwielbiam Twoje teksty (czytalem na pregu walkthrough "tajemnicy
twierdzy szyfrow".
Nie wiem co robisz zawodowo, ale moze warto by dorobic jako
dziennikarz?`:) Moze redakcja "zCzuba"?

--
topek-> jak zawsze pozdrawiający
<---napisane przez Kazika na poczatku lat 90-tych--->
Coście skurw*syny uczynili z ta krainą.
Pomieszanie katolika z manią postkomunistyczną.

Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages