W dniu 2013-11-25 11:54, m pisze:
> Nigdy nie jeździłem w zimie, więc nie wiem z czym to się wiąże.
Od 7 lat jeżdżę codziennie do pracy rowerem (Wrocław), średnio 8 km w
jedną stronę, przez te lata trasa się zmieniała ze względu na zmianę
miejsca pracy i zamieszkania.
Generalnie najbardziej wkurza mnie nie zimno ale śnieg i jego inne
postacie. Śnieg zwiększa opory co wydłuża to czas dojazdu: z 30 minut
wzrasta do 40 a nawet 50. Do tego dochodzi kilka dodatkowych minut na
ubranie się. Jeżdżę ścieżkami/chodnikami a w zimie unikam dróg jak
ognia. Najgorzej jak popada śniegiem i nie odśnieżą (we Wro tylko
nieliczne ścieżki rowerowe są odśnieżane) albo jak się zrobi breja i
przymarznie. Nieosłonięty napęd też strasznie dostaje w kość, tak samo
klocki hamulcowe znikają w oka mgnieniu i pożerają obręcz - z tego
powodu zmieniłem tylny hamulec na rolkowy. Jest też problem z ośnieżonym
rowerem po przyjeździe do domu, ja go wstawiam na kilka godzin do
piwnicy żeby śnieg stopniał, czyszczę łańcuch i na noc zabieram do domu.
No i jeszcze sprawa ubierania się a przede wszystkim pocenia się - nie
ma lekko, ja mam osobne ciuchy które ubieram na jazdę, całe szczęście
mam w pracy małą kanciapę (serwerownia) gdzie można się wygodnie
przebrać i wyłożyć te ciuchy do podsuszenia. Czasami mnie ta jazda w
zimie wkurza i mam ochotę to rzucić, ale jak słyszę od kolegów ile im
wzrasta czas jazdy samochodem to mi przechodzi - ja mam te pewne 30%
wydłużenia czasu a im się często przydarza i 200%. Gdybym miał wygodną
komunikację miejską to bym pewnie na hardkorowe zimowe dni się na nią
przerzucił.
> Widziałem takie opony z kolcami jakby schowanymi w oponie, ponoć
> nadające się od biedy do jazdy tam gdzie nie ma lodu i śniegu. Czy mają
> one sens czy to jest tylko jakiś marketingowy bullshit?
Opony zmieniłem na Schwalbe Marathon, są bardzo trwałe a przede
wszystkim (jak dotąd) nieprzebijalne. Po zimie na chodnikach jest
mnóstwo szkieł których nikt nie sprząta, to jest najgorszy czas na
łapanie dziur. Mam też jedną sztukę Marathon Winter z kolcami którą
zakładam gdy jest naprawdę ostro i ma to sens. Najlepiej byłoby mieć
drugie koło na zmianę. Przypominam, kolce zwiększają przyczepność na
lodzie a nie na śniegu.
> Czy technika jazdy jest jakoś znacząco inna niż podczas jazdy w inych
> porach roku? Czy powinienem się nastawić że bedę się często wywracał i
> wyposażyć się w kask/ochraniacze na kolana/łokcie?
Przez te 7 lat codziennej jazdy tylko raz wyłożyłem się na lodzie w
czasie jazdy i to chyba w czasie mojej pierwszej zimy. Zaryzykuję
stwierdzenie, że jeśli zaczniesz jeździć w zimie to się wyłożysz raz,
dwa razy w pierwszym tygodniu a potem już nigdy, więc nie wymiękaj po
pierwszej wywrotce :) Staram się ostrożnie albo w ogóle nie hamować
przodem, bo zablokowanie koła grozi upadkiem. Owszem czasami tylne koło
myszkuje, czasami też przód trochę uskoczy, czasami trzeba zareagować
ciałem, podeprzeć się nogą ale wszystko jest do opanowania. Być może
pomaga mi doświadczenie w jeździe rowerem po górach, także w zimie. I
jeszcze jedno, prawdziwa zima (czyli śnieg) to się dopiero zaczyna w
styczniu, do grudnia będzie co najwyżej tylko zimno.
pozdrawiam
Remigiusz