W dniu 2012-01-25 13:11, ToMasz:
> W dniu 25.01.2012 11:43, Paveu pisze:
>> Jadąc na starym holendrze, najechałem (chyba) zbyt szybko na jakiś
>> krawężnik. W pierwszej chwili zdało mi się, że pękła szprycha. Dotarłem
>> do celu i nuże macać szprychy. Rzeczywiście, jedna dynda luzem, ale
>> okazało się, że cała. Nie główka się urwała (jak przeważnie bywa), ale
>> odleciał kawałek rantu piasty z dziurką, w której główka szprychy
>> tkwiła.
> doraźnie wywalić tą szprychę i wywiercić nowy otwór i dać
> dłuższą/krótszą szprychę. tak naprawdę to by jeszcze trzeba było
> zaspawać. Z drugiej strony jak to się "samo stało" to w najbliższym
> czasie, "samo się stanie" w innym miejscu.
Swoją drogą zastanowił mnie wygląd materiału na "ulecianym" fragmencie -
wygląda jak odlew aluminiowy. W naiwności swojej myślałem, że takie
rzeczy robi się zawsze ze stali, jako materiału znacznie mniej kruchego,
choć o większej gęstości.
Zastanowię się nad nawierceniem, ale obawiam się trochę owej kruchości
metalu.
P.