W dniu wtorek, 8 marca 2016 10:59:07 UTC+1 użytkownik ToMasz napisał:
> W dniu 07.03.2016 o 17:16, ąćęłńóśźż pisze:
> > Zastanawiam się nad podgrzaniem korb ręcznym elektrycznym Steinelem
> > Ktoś z Was borykał się z podobnym problemem?
owszem. to jest standard korb alu.
dawniej używano rowerów dłużej niż dzisiejsze "spoueczeństwo koń sumentów"
i są stare dobre, proste, metody
> krociotko: ratujesz pedaly czy korby?
i to jest właściwie postawione pytanie.
( niemal jak przy porodzie :-))
trzeba próbować ratować obie rzeczy, ale bez strat może się nie obejść.
agresywna chemia na gwinty, plus smary, potem imadła i żabki.
Zbyt mocny chwyt może dać uszkodzoną platformę, ale jeszcze częściej zbyt mocny skręt da zniszczony gwint korby.
Ale to jest DOPUSZCZALNA strata. Uszkodzony gwint da się naprawić,
narzynając większy i wstawiając stalową wstawkę, której nazwy nie pamiętam, ale ona ma wewnątrz standardowy gwint rowerowy, a na zewnątrz ten większy ratunkowy. Te wstawki miewają warsztaty, ale można tez je kupić na Allegro i eBay, są tanie. Gwintarka jest droższa, ale do połknięcia dla amatora garażowego, choć prościej gwintowanie zlecić. Mi to zrobił Rowerek@Sopot, polecam gościa, szybki nie jest, ale jest dobry..
Nie wiedziałem o tym, gdy ratowałem mojego leciwego Steigera. (Dziś ma nowe życie jako ostre koło, z przednim kołem w słoneczko, przełożeniem, 52x16x28,5", monstrum-spacerówka. Raz go chciał ukraść jeden żul i nie dał rady nim ruszyć.) Nie wiedząc że to przetarty szlak zeszlifowałem część korby by dobrać się do osi pedału. Męka, udręka. A parę dni potem znalazłem jakiś poradnik w sieci i to okazała się banalnie łatwa procedura, jak się ją zna. Podgrzanie też bym spróbował, elektryczne pewnie najlepsze, mi polecano acetylen. Delikatnie, a jednak z grubej rury.
Potwierdzam, że gwint pedału to szczególnie rozpowszechniony standard. Nawet Ukrainy i Urale miały ten sam co dzisiejsze cywilizowane marki. I moja rada, rozważył bym zmianę serwisu. Twój to może być raczej sprzedaż i montownia nówek, niż Warsztat.