--
zcxz
>Planuje sobie pojechac do niego rowerem. Na małe zakupy i na pizze zalozmy.
[...]
>Czy moge spokojnie wejsc na teren marketu czy centrum handlowego z
>rowerem? I jesli tak to jakimi przepisami sie podpierac jak trafie na
>jakiegoś nadgorliwego ochraniacza ktoremu sie akurat uwidzi by sie do
>mnie przywalic?
Może być kiepsko, ja co tydzień jeżdżę na zakupy do Castoramy Włochy i
C. H. Reduta (Warszawa) i rower po prostu przypinam i zostawiam, ale
ja mam dość stary i mało atrakcyjny dla złodziei rower i przypinam go
porządnym zamkiem (Kryptonite 4) do solidnych barierek okalających
taras pod C.H. lub do barierek chroniących latarnie przed najechaniem
przez samochód (Castorama).
OIDP widziałem jednak w środku (w Reducie) parę razy gości z rowerem,
ale na terenie "ogólnym" nie na terenie Carrefoura i szczere mówiąc to
na miejscu obsługi/ochrony, na teren samego hipermarketu chyba bym
człowieka z rowerem nie wpuścił.
Ale tak przy okazji to nie przesadzasz aby? Zainwestuj w dobry zamek,
przypnij do solidnego obiektu i możesz spokojnie iść na zakupy. Kiedyś
postawiłem rower pod Arkadią (również W-wa) i gdy go potem odpinałem,
grzebałem przy nim przez dłuższy niż normalnie czas - od razu wyszedł
ochroniarz, stanął z 5m ode mnie i bacznie się przyglądał co robię -
widać pilnują.
> Ale tak przy okazji to nie przesadzasz aby? Zainwestuj w dobry zamek,
> przypnij do solidnego obiektu i możesz spokojnie iść na zakupy. Kiedyś
> postawiłem rower pod Arkadią (również W-wa) i gdy go potem odpinałem,
> grzebałem przy nim przez dłuższy niż normalnie czas - od razu wyszedł
> ochroniarz, stanął z 5m ode mnie i bacznie się przyglądał co robię -
> widać pilnują.
Wedle tego co widywałem nie uwazam za przesade. Swego czasu dorabialem
troche w ochronie i nie chcesz wiedziec jak to od środka wyglada. Za
marne kilka zł za godzine wiekszosc woli byc z dala od wszelkich
sytuacji stresowych. Tylko tam gdzie obejmuje kamera musza się
przetaczac raz na jakis czas by bylo ich widac. A operator kamer w 90%
przypadkow ma przed soba stos gazetek i w nie woli patrzec niz w
monitory a tylko na magiczne hasło "kontrolny na obiekcie" gazetki sie
chowa i bacznie robi to od czego tam jest ochrona.
Jak ukradna market nie odpowiada, a ochroniarz podejdzie albo i nie.
Ciezko pracowalem na wydane pieniadze na sprzet i nie zaufam ochronie
marketów ze nic mu nie grozi jak strace go z oczu.
A nawet jak nie rower to pourywane lampki itd tez kosztuja i nie mam
ochoty by jakis wandal rozwalił dla zabawy to co dla mnie oznaczalo
wydane pieniadze.
A co do wpuszczania... przeciez nie mam zamiaru jezdzic rowerem tylko go
prowadzic. Z wozkiem moge wejsc, wiec co za roznice robi rower?
A jak wezme ze sobą córkę w foteliku na ramie to co , mam ją nosić na
reku i robic zakupy? Bo wygodniej by mi bylo po prostu ja prowadzic w
foteliku na rowerze.
Zreszta tak naprawde nie chodzi tu o to co sie komu wydaje tylko o
przepisy, czy sa jakies stanowiace o takich sytuacjach.
Jutro chyba sie pokusze o podobny post na grupie prawnej jak i naskrobie
zapytania do samych hipermarketow o ich stanowisko w sprawie.
Znaczki zakazu wejscia z psem , jedzeniem itp widywalem , ale nie
widzialem jeszcze z rowerem i stad moje rozwazania.
Po pierwsze: ochroniarz się nie przywala, tylko wykonuje swoją pracę.
Market jest obiektem użyteczności publicznej (choć prywatnym) i stosuje
się do niego mnóstwo przepisów, które mają sprawić, że każdy będzie mógł
z niego korzystać (zresztą nie jestem zwolennikiem tego rozwiązania, ale
cóż poradzić...).
Generalnie chodzi o różne dziwaczne przepisy bezpieczeństwa/higieny,
których nikt nie zna. Wystarczy że dają one możliwość zakazu wstępu
ludziom z rowerami, rolkami, lodami itp. Wejście musisz sobie jakoś sam
wynegocjować z ochroniarzem. Możesz go przekonać, że to na chwilę i
będziesz ostrożny. Możesz mu powiedzieć, że idziesz do serwisu w sklepie
rowerowym, jeśli taki w CH się znajduje.
Statystyczny rowerzysta wpuszczony do centrum handlowego (czy mniejszych
sklepów) ma ~30 lat, a na sobie przylegające ciuchy i kask. Pcha w miarę
schludnie wyglądający rower szosowy.
Na pewno nie przejdą żadne teksty o dyskryminacji, bo rower to nie wózek
inwalidzki.
pozdrawiam,
PK
> Znaczki zakazu wejscia z psem , jedzeniem itp widywalem , ale nie
> widzialem jeszcze z rowerem i stad moje rozwazania.
Bywają zakazy wprowadzania rowerów.
Fakt że bardzo rzadko ale można trafić.
Pozdrawiam
> Bywają zakazy wprowadzania rowerów.
> Fakt że bardzo rzadko ale można trafić.
W Łodzi chyba nie spotkałem marketu, na którym nie ma zakazu.
A generalnie to często pojawia się tekst o kradzieży roweru spod marketu
i obiektywów kamer...
--
Solar www.solar.blurp.org GG 1834424
"Polacy to naród antyklerykałów, którzy jednocześnie z jakiegoś powodu
mają zwyczaj tłumnego chodzenia do kościoła."
kat. intelektualista Jerzy Turowicz
No bo chyba nie ma większej bzdury niż wiara w te kamery. Jeśli Twój
rower złapie jakiś łysy debil, żeby zaimponować lasce, no to masz jego
twarz (zakładając, że akurat dorze stanie, bo kamera jest najczęściej
tylko jedna). No ale jaki to problem założyć czapkę dla rybaków i
pochyić głowę... Nie mówiąc już o tym, że do wielu kradzieży dochodzi w
miejscach, gdzie jest po prostu pusto. Nawet jakby facet szedł w
kominiarce i z obcęgami w dłoni, to nikt by nie zwrócił uwagi :)
Niestety z przypinaniem rowerów jest tak, że zawsze ktoś może ukraść.
Jedynym pomysłem jest rower do zostawiania, czyli tani. Tak tani, że
nawet jak nam go ukradną raz na rok, to wciąż wyjdzie dużo taniej niż
miesięczny :]
pozdrawiam,
PK
> A co do wpuszczania... przeciez nie mam zamiaru jezdzic rowerem tylko go
> prowadzic.
Tak sobie myślę, że warto znać przepisy i sam jestem ciekaw jak to jest.
Stawiam na to, że jak nie ma oznaczenia zakazu to można.
Tylko po co Ci tam chodzić z tym rowerem :D Promenada czy jak? A do
sklepów też będziesz się z nim pchał? IMO to wszystko niewygodne, łazić
między ludźmi, wymijać ich, uważać na dzieci, łeee. Ja w ogóle omijam
centra handlowe ze względu właśnie na to, a jeszcze pchać się tam rowerem.
Lepiej zostawić przed i już. Ale to oczywiście moje zdanie, które nie
wyklucza tego, że może będę miał taką potrzebę wejścia z rowerem. Dlatego
jestem ciekaw.
--
pzdr, Piotr M
"Najczęstsze kłamstwo w Internecie?
- Szukałem, ale nie znalazłem."
> Wejście musisz sobie jakoś sam wynegocjować z ochroniarzem. Możesz go
> przekonać, że to na chwilę i będziesz ostrożny. Możesz mu powiedzieć, że
> idziesz do serwisu w sklepie rowerowym, jeśli taki w CH się znajduje.
Nie zgadzam się z Tobą.
Otóż oto chodzi o to, aby nie zawracać sobie głowy i aby ochroniarz nie
zawracał nam głowy i o to aby w ogóle nie gadać z nim, sądzę że każdy z
nas ma więcej osób z którymi lubi rozmawiać i tematy bardziej ciekawsze
niż "negocjowanie" z ochroniarzem. Jakie negocjowanie, co Ty w ogóle
piszesz, od razu sobie usiądźcie przy kawie..
A jeżeli jest zakaz, to najczęściej jakiekolwiek negocjacje nie pomagają,
on ma swoją pracę i ma gdzieś nadstawiania karku, a i może i dobrze, jest
zakaz to po to aby go przestrzegać.
Oczywiście prezentując swój pogląd, aby jakiś ochroniarz nie zawracał nam
głowy i aby nie "negocjować" z nim, nie jest sprzeczny z tym, aby unikać
relacji międzyludzkich, bo jestem za.
Tak samo ten rower może zostać ukradziony z domu, z piwnicy, z garażu
lub poprzez "dawaj rower frajerze" na ulicy. Tak samo może zostać
okradzione Twoje mieszkanie, Ty sam lub ukradziony może zostać samochód.
Wszystkie te zdarzenia są prawdopodobne i tak naprawdę nie można im
zapobiec, tylko zmniejszyć w jakiś sposób prawdopodobieństwo.
Fabian.
I to jest najlepsze rozwiązanie. Na allegro najtańsze miejskie
singlespeedy można kupić poniżej 300zł. Koszt roweru zwraca się po
dwóch - trzech miesiącach. Można kupić za grosze np. składaczek wigry
i odnowić go małym kosztem. Taki rower spokojnie można zostawić
przypięty na dłuższy czas w mieście bez martwienia się czy będzie na
miejscu kiedy do niego wrócimy.
> Można kupić za grosze np. składaczek wigry
> i odnowić go małym kosztem. Taki rower spokojnie można zostawić
> przypięty na dłuższy czas w mieście bez martwienia się czy będzie na
> miejscu kiedy do niego wrócimy.
I na takim jezdze od lat po miescie. Slynna Wiagra 3, jak mowi moja
corka. Ostatnio nawet go nie przypinam. Procz tego mam jeszcze... niech
policze, ok. 4 innych rowerow. Pisze okolo, bo niektore nie sa
kompletne. Ale tych uzywam tylko na wycieczki i nie rozstaje sie z nimi
nawet na chwile. Kiedys podjechalem na jednym z nich do sklepu, wszedlem
do srodka caly czas patrzac na rower. I mimo to probowano mi go ukrasc.
Jeden koles zablokowal wyjscie, drugi odjezdzal. Przewrocil sie po kilku
metrach...
Nie zgadzam się!
Bo Wy tylko w aspekcie opłacalności, materialiści jedni ;) A co z
przyjemnością jeżdżenia, delektowaniem, komfortem, i całą radością płynącą
ze swojego ulubionego roweru? Nie wyobrażam sobie (przynajmniej na razie i
może do czasu ;) ), zostawiania swojego roweru w domu, po to aby jakimś
Wigry w centrum pozałatwiać sprawy..
[...]
> Tylko po co Ci tam chodzić z tym rowerem :D Promenada czy jak? A do
> sklepów też będziesz się z nim pchał? IMO to wszystko niewygodne, łazić
> między ludźmi, wymijać ich, uważać na dzieci, łeee.
A z takim koszykiem to już w ogóle mega niewygodne, powinni tego zabronić
;-))
--
Leszek 'Leslie' Karlik
> Po pierwsze: ochroniarz się nie przywala, tylko wykonuje swoją pracę.
O ktorej spora liczba ochroniarzy nie ma pojecia bo sa z łapanki. Ale to
malo wazne.
> I to jest najlepsze rozwiązanie. Na allegro najtańsze miejskie
> singlespeedy można kupić poniżej 300zł. Koszt roweru zwraca się po
> dwóch - trzech miesiącach. Można kupić za grosze np. składaczek wigry
> i odnowić go małym kosztem. Taki rower spokojnie można zostawić
> przypięty na dłuższy czas w mieście bez martwienia się czy będzie na
> miejscu kiedy do niego wrócimy.
Jak bym mial market 500m od domu to by bylo dobre rozwiazanie.
W traske 30km w jedna strone do marketu wole juz jechac na moim rowerku
bo mam do niego wieksze zaufanie.
Takie ciągłe trzymanie przy sobie roweru jest niewygodne.
> Mam dobrego u-Locka i przypinam rowerek do solidnej
> barierki.
No i się zaraz zacznie.
> Takie ciągłe trzymanie przy sobie roweru jest niewygodne.
W Belgii widziałem składane rowery, zawsze taki można potem do plecaka
wrzucić. Nie to żart ale z takim złożonym to pewnie można by wszędzie
wejść.
--
piecia aka dracorp
pisz na: piotr kropka rogoza at wp kropka eu
I chociażby też np sakwy..
No nie jest, taki u-lock może uwierać w łóżku. Zdecydowanie łańcuch.
> Tak samo ten rower może zostać ukradziony z domu, z piwnicy, z garażu
> lub poprzez "dawaj rower frajerze" na ulicy. Tak samo może zostać
Nie do końca. Przypięty rower jest na widoku i pomysł jego buchnięcia
pewnie często jest pod wpływem impulsu: Oo! Stoi niczyj rower.
Poza tym parkingi rowerowe są często obserwowane właśnie pod tym kątem.
--
Solar www.solar.blurp.org GG 1834424
"Spaliłbym stu niewinnych, gdyby tylko znalazł się między nimi jeden winny."
inkwiz. Konrad z Marburga
p.s.
Nie ma to jak rodzinna wyprawa z dzieckiem w wozku do marketu ;)
Dogadaj sie z ochroniarzem, pewnie za jakas kase zernknie na Twoj rower.
Ty bedziesz mial spokoj i inni konsumenci tez :)
--
zcxz
Gdyż i bo?
> Rower to przyjemnosc, a market to nieprzyjemna koniecznosc.
To zawiść? Rower to środek transportu.
--
Jan Srzednicki :: wrzaskd@IRCNet :: http://wrzask.pl/
To odpisz im że sklepy "DECATHLON" pozwalają wprowadzić rower z tym że
zakładają na rower kartki.
Po zdrówka Wiesiek.
Taka na przykład "galeria" Zakopianka stosuje podwójne myślenie rodem z
Orwella. Jeśli wprowadzam rower do Intersportu, który sprzedaje i serwisuje
rowery, to wolno wejść z rowerem. A jeśli ten sam rower wraz z właścicielem
chce wejść dziesięć metrów dalej do stoiska z sokami, to już mu nie wolno.
Zaczepiony przez ochroniarza na odcinku od wejścia do intersportu do
sokodajni powiedziałem coć w stylu "nie mam pana płaszcza i co pan mi zrobi"
i poszedłem dalej.
Dla zasady opuściłem przybytek najodleglejszym wejściem od Intersportu i
czekałem, czy się ktoś przystosunkuje. Nikomu się nie chciało.
Dodam, że rower czysty, zadbany, podobnie jak jego właściciel.
t
> On 05-09-2010 02:25, Norbert wrote:
> > A co do wpuszczania... przeciez nie mam zamiaru jezdzic rowerem tylko go
> > prowadzic. Z wozkiem moge wejsc, wiec co za roznice robi rower?
> > A jak wezme ze sobą córkę w foteliku na ramie to co , mam ją nosić na
> > reku i robic zakupy? Bo wygodniej by mi bylo po prostu ja prowadzic w
> > foteliku na rowerze.
> Jako konsument nie chce Cie spotkac chodzacego z rowerem po markecie.
> Rower to przyjemnosc, a market to nieprzyjemna koniecznosc.
Obawiam sie, ze nie rozumiem.
> p.s.
> Nie ma to jak rodzinna wyprawa z dzieckiem w wozku do marketu ;)
> Dogadaj sie z ochroniarzem, pewnie za jakas kase zernknie na Twoj rower.
> Ty bedziesz mial spokoj i inni konsumenci tez :)
Ale dlaczego z gory zakladasz ze jestes reprezentatywnym konsumentem?
Mi tam rowery w centrum handlowym nie przeszkadzalaby.
TA
Ja ma ten problem, z glowy jeden rower to przyjemnosc drugi to srodek
transportu :-)
> Oto jaką odpowiedz w sprawie wprowadzania rowerów otrzymałem z Media
> Markt:
Tam z rowerem się pchać?? Bujna wyobraźnia. I podziw nad zdolnościami
ekwilibrystycznymi w poruszaniu się.
> Uprzejmie informuję, że nie jest dozwolone wprowadzanie rowerów
> na teren sklepów Media Markt i nie jest nam wiadomo, żeby którekolwiek
> sklepy, czy instytucja państwowe istniejące w Polsce umożliwiały takie
> działanie.
Co za zarozumiałość lub próba szukania sił w gromadzie :)
Pisałem do wielu wiec napisałem i do MM.
>
>> Uprzejmie informuję, że nie jest dozwolone wprowadzanie rowerów
>> na teren sklepów Media Markt i nie jest nam wiadomo, żeby którekolwiek
>> sklepy, czy instytucja państwowe istniejące w Polsce umożliwiały takie
>> działanie.
>
> Co za zarozumiałość lub próba szukania sił w gromadzie :)
I jakoś na moją ripostę nie odpowiedzieli jak narazie.
Odpowiedzi od reszty ( auchan, tesco itd...) jeszcze nie dostałem.
Całkiem prawdopodobne że nie dostaniesz. Z punktu widzenia dużych sieci
takie mejle od rowerzysty są pomijalne. Jak najbardziej rozumiem że z
Twojego punktu widzenia to jest ważka sprawa, ale nie oszukujmy się, my jako
codzienni rowerzyści, a zwłaszcza jako rowerzyści jeżdżący do "marketów"
rowerami jesteśmy jakimś tam pryszczatym promilem. Nie zdziwiłbym się gdyby
szefostwo tego czy innego marketu uznałoby Cię za oszołoma. Dla nich i tak
sam postawienie stojaka wyrwikółki pod marketem to już wielkie rowerowe
poświęcenie. A Ty byś chciał z rowerem przeciskać się między półkami!
Ze swoich miejskich obserwacji dodam, że czasem widzę rowrzystów z rowerami
np. w dość odludnym Tesco przy zachodniej granicy Warszawy. A w Tesco /
Media Markcie przy Górczewskiej dość często jakiś rower przynajmniej stoi
już w środku przypięty linką. Niemniej w atrakcjach w rodzaju warszawskiej
Arkadii, Złych Tarasów czy Galerii Mokotów rower będzie potraktowany surowo
jak bomba terrorysty islamskiego. Zresztą tam jest tak tłoczno, że
spacerowanie z rowerem sam uważam za niezbyt rozsądne.
Aby nie mnożyć postów dodam, że już ze 2 lata temu "obraziłem" się na
osiedlowy supermarket. Zawsze pakowałem się z rowerem do środka, t.zn.
stawiałem go przy wózkach bo jeździłem bez zapięcia więc było to
bezpieczniejsze niż pozostawienie go na zewnątrz. Nikomu nie szkodził, nic
nie błocił, podejrzewam że wózki dziecięce robiły więcej syfu. Pewnego dnia
nowa kierowniczka wyraziła sprzeciw, po krótkiej dyskusji olałem temat i
poszedłem robić zakupy. Po chwili okazało się że laska wyprowadziła rower na
zewnątrz i go tam zostawiła samopas. Teraz aż dziwię się że jej nie
skrzywdziłem. Tak czy siak od tej pory zakupy robię w innych miejscach,
bardziej rowerowych, przez co w skali rocznej sklep traci pewnie ze 3 kafle
plus minus. Zresztą i tak nie lubiłem tamtejszej obsługi, hak im w smak!
A.
"Szanowny Panie,
Taką odpowiedź otrzymaliśmy od sklepu. Przekazujemy ją Panu.
W sklepach sieci TESCO można zapoznać się z Regulaminem Centrum
Handlowego, który został sporządzony przez właściciela/administratora
obiektu, czyli TESCO Polska Sp. z o.o.
Rowery, między innymi ze względów bezpieczeństwa nie mogą być wprowadzane
do obiektów. Mogą być pozostawiane w wyznaczanych do tego celu miejscach.
TESCO nie ponosi odpowiedzialności za pozostawione mienie.
Infolinia Tesco
801 650 650"
Pięknie... kolejny "wykolejony" sklep. Rowery sprzedają ale z rowerem
nie wejdziesz.
Kiedyś się czepiali plecaków , nie chciano mnie wpuścić i kazano
zostawić plecak w depozycie. Po wezwaniu kierownika zapytalem tylko czy
depozyt odpowiada materialnie na pozostawione pod ich nadzorem mienie.
Okazało sięże nie... więc wręczyłem kierownikowi sklepu plecak i
stwierdziłęm że deklaruje , że w środku znajduje się sprzęt
elektroniczny będący moją własnością o wartości łącznej 20tys.zł.
I akurat było to w tym momencie prawdą , dlatego też nie pozostawiłęm
plecaka w samochodzie. Zarządałem spisania przekazania mojego mienia o
danej wartości pod opieke depozytu tesco na co kierownik zdębiały
wręczył mi plecak i stwierdziłże w takiej sytuacji mogę wejść z plecakiem.
Dziwne? Moim zdaniem tragiczne...
No nie bardzo. Kradzieże w mieszkaniach to naprawdę ewenement. Nawet w
Polsce, która nie jest najbezpieczniejszym krajem na świecie.
Obrabianie mieszkań to już profesjonalizm - wymaga planowania. Kradzieże
rowerów (nawet samochodów), to często efekty impulsu w głowie łysego
nastolatka w spodniach w paski (przynajmniej tak to wygląda w
Warszawie). Tak samo napady typu "dawaj rower frajerze". Chyba nikt nie
sterczy w parku i nie czeka na okazję.
Od biedy można by było zbadać stawki u ubepieczycieli. Obawiam się, że
jak zgłosisz nowy, błyszczący, modny rower za ~5kz, który przez pół dnia
stoi przypięty na ulicy, to może wyjść porównywalnie z przeciętnym
mieszkaniem :P
pozdrawiam,
PK
Komfort i radość z jazdy to jedno, ale pamiętajmy, że nie każdy dojeżdża
rowerem 2km przez miasto, a często po ścieżce. W dużych algomeracjach
ludzie robią codziennie 30km po szosie (a potem powrót). Singiel może
się nie sprawdzić :]
pozdrawiam,
Kosu
Nie zawsze, ale zdarza się. Zresztą te nalepki na drzwiach, to nie
zakazy ruchu. To informacja o regulaminie sklepu, który nie jest aktem
prawnym.
Poza tym ja nie mówię o jakimś negocjowaniu z ochroniarzem co 2 dni, bo
trzeba kupić pieczywo. Czasem jedziesz gdzieś na rowerze i robisz się
głodny, a nie masz zapięcia. To lepiej spróbować wybłagać ochroniarza,
niż zemdleć na trasie :)
Poza tym oczywiście zgadzam się, że regulamin sklepu jest i już. Zresztą
w ogóle irytuje mnie to, że firmy muszą się tłumaczyć, czemu zatrudniają
samych facetów albo dlaczego nie wpuszczają na pokład samolotu kobiety
szerszej niż fotel z podłokietnikami... No ale w takich żyjemy
czasach... Chodziło mi o nietypowe sytuacje typu ta wyżej, gdzie warto
poprosić o wyjątkowe potraktowanie.
Oczywiście mówienie, że idzie się do serwisu rowerowego, to czyste
cwaniactwo, ale nie każdy się przejmuje regulaminami, a każdy musi jeść.
To było rozwiązanie dla mniej moralnych :]
poydrawiam,
PK
Liczby, jakieś liczby? Bo mi się nie wydaje, jak Tobie się wydaje ;)
Słyszałem o osobach, którym okradli mieszkanie lub piwnicę, a roweru z
ulicy nie ;)
> Obrabianie mieszkań to już profesjonalizm - wymaga planowania. Kradzieże
> rowerów (nawet samochodów), to często efekty impulsu w głowie łysego
> nastolatka w spodniach w paski (przynajmniej tak to wygląda w
> Warszawie). Tak samo napady typu "dawaj rower frajerze". Chyba nikt nie
> sterczy w parku i nie czeka na okazję.
Wg mnie sterczy. Znałem takie miejsce blisko mojego miejsca zamieszkania
gdzie często kradli rowery zdejmując z nich.
> Od biedy można by było zbadać stawki u ubepieczycieli. Obawiam się, że
> jak zgłosisz nowy, błyszczący, modny rower za ~5kz, który przez pół dnia
> stoi przypięty na ulicy, to może wyjść porównywalnie z przeciętnym
> mieszkaniem :P
Stawiki ubezpieczeń związanych z rowerem są IMHO niereprezentatywne z
powodu braku oferty innych ubezpieczycieli niż PZU.
Fabian.
To chyba zależy od ukształtowania terenu, a nie od odległości? Przy
właściwie dobranym przełożeniu można wygodnie przejechać wiele
kilometrów. Niektórzy na OK to nawet >500 km na raz potrafią przejechać
i nie narzekają.
Fabian.
> Po chwili okazało się że laska wyprowadziła rower na
> zewnątrz i go tam zostawiła samopas.
No widzisz.
Sam jestes sobie winien.
Trzeba bylo przypiac ulockiem.
TA
> Ze swoich miejskich obserwacji dodam, że czasem widzę rowrzystów z
> rowerami np. w dość odludnym Tesco przy zachodniej granicy Warszawy.
Od razu zobaczyłem, oczami wyobraźni, panią z rowerem co robi sobie zakupy
w takim Tesco. Chodzi i wrzuca do koszyka, oczywiście do koszyka
rowerowego ;P To by była wygoda. A żeby było mało, te kasy radiowe, co
swego czasu były testowane w GB, co zamiast kodów to przechodzi się
wózkiem i wszystko na raz jest sczytywane. To była by już wygoda max :)
Mądralo, jakbym miał przy sobie uloka to nie pchałbym się z rowerem do
środka :-)
A.
Ciekawe czy są np 50-letnimi księgowymi :]
pozdrawiam,
PK
>Mądralo, jakbym miał przy sobie uloka to nie pchałbym się z rowerem do
>środka :-)
A to tak trudno wozić go ze sobą? W życiu by mi do głowy nie przyszło
żeby pchać się do sklepu samoobsługowego z rowerem i przepychać się z
nim między półkami. Chamstwo i brak poszanowania dla innych ludzi.
Może jeszcze wózek sklepowy sobie na lince zaczepię do bagażnika,
wsiądę na rower i będę z taką przyczepą pedałował po markecie? :-)
Do zwykłego sklepu typu "poproszę to i to", to czasami (ale bardzo
rzadko) zdarza mi się tak wejść, ale pod warunkiem że: są to małe,
szybkie zakupy (np. napój), w środku jest b. mało ludzi, nie ma
znaku/napisu itp. zabraniającego wprowadzania rowerów, zapytam się
będąc w drzwiach "Czy mogę na chwilkę wejść z rowerem?" i otrzymam
odpowiedź twierdzącą. W przeciwnym przypadku szukam miejsca gdzie mogę
rower przypiąć ulockiem, który wożę zawsze ze sobą.
W całości popieram, bardzo zdroworozsądkowe myślenie.
Tylko sprawa hipermarketów i centrów handlowych, to już czynnik ludzki ma
IMHO mniejszy element. Miejsca te to machiny i warto znać przepisy i
oficjalne stanowiska..
> A to tak trudno wozić go ze sobą? W życiu by mi do głowy nie przyszło
> żeby pchać się do sklepu samoobsługowego z rowerem i przepychać się z
> nim między półkami. Chamstwo i brak poszanowania dla innych ludzi.
> Może jeszcze wózek sklepowy sobie na lince zaczepię do bagażnika,
> wsiądę na rower i będę z taką przyczepą pedałował po markecie? :-)
Kolego za przeproszeniem co ty pierdzielisz?
Jakie chamstwo? Nie chamstwo tyko zyjemy w zlodziejskim kraju i kazdy ma
prawo bronic swojej wlasnosci jak chce. Co ci przeszkadza ze ktos
prowadzil by rower przy sobie. Jak ma rozum to nie pcha sie gdzie jest
malo miejsca. A mowa o hipermarketach gdzie alejki sa szerokie jak
jezdnia. Wiec zastanow sie o czym mowisz.
A koszyk nie potrzebny jak jest zamontowany na rowerze albo sakwy.
> Jakie chamstwo? Nie chamstwo tyko zyjemy w zlodziejskim kraju i kazdy ma
> prawo bronic swojej wlasnosci jak chce. Co ci przeszkadza ze ktos
> prowadzil by rower przy sobie. Jak ma rozum to nie pcha sie gdzie jest
> malo miejsca. A mowa o hipermarketach gdzie alejki sa szerokie jak
> jezdnia. Wiec zastanow sie o czym mowisz
Hipermarketowe alejki szerokie jak jezdnia LOL
Chyba że pójdziesz do Tesco 24h o 4 nad ranem..
Samochodem też wjeżdżasz do sklepu?
--
live_evil
> Samochodem też wjeżdżasz do sklepu?
>
A powinienem?
> Hipermarketowe alejki szerokie jak jezdnia LOL
> Chyba że pójdziesz do Tesco 24h o 4 nad ranem..
Ja caly czas pisze o wieeeelkich marketach.
I alejki w nich są jak dla mnie szerokie. Samochod by przejechal wiec
dlaczego czlowiek z rowerem nie?
I nigdzie nie pisalem ze mam zamiar sie pchac w godzinach szczytu bo nie
lubie stac dlugo w kolejce. A w tesco owszem , czesto bywam w godzinach
nocnych.
> Piotr M napisał(a):
>
>> Hipermarketowe alejki szerokie jak jezdnia LOL
>> Chyba że pójdziesz do Tesco 24h o 4 nad ranem..
>
> Ja caly czas pisze o wieeeelkich marketach.
Hipermarkety są znormalizowane, z małymi wyjątkami takie same.
> I alejki w nich są jak dla mnie szerokie. Samochod by przejechal wiec
> dlaczego czlowiek z rowerem nie?
> I nigdzie nie pisalem ze mam zamiar sie pchac w godzinach szczytu bo nie
> lubie stac dlugo w kolejce. A w tesco owszem , czesto bywam w godzinach
> nocnych.
Tak też sobie myślę o tym swobodnym poruszaniu się i w ogóle i może trochę
zbaczając z tematu.
Ogólnie w Polce (w porównaniu do krajów zachodniej Europy) nam IMO brakuje
bardzo ogólnej swobody bycia i wolności. Na to IMO składa się wiele
czynników, pierwszy jaki mi się narzuca to standard (jakość) życia, czyli
z jakimi problemami mamy do czynienia, tam komuś nadepniesz z tyłu na buta
(zrobisz piętkę) to ktoś się odwróci i uśmiechnie, u nas w najlepszym
przypadku zabije wzrokiem. Inne problemy, inna nerwowość, mentalność,
pierwsze potrzeby. Ktoś Ci ukradnie lampkę za 100zł to agresja, problem,
itd, tam po prostu pójdziesz kupić drugą. (Jakie zdziwienie mnie wzieło
gdy Niemcy podjechali do Lidla, owszem zamknęli rowery sprzężynkami, ale
wszystko zostawili, sakwy jakieś duperele na nich a nawet lampek nie
wyłączyli.. Druga sprawa, Polska IMO to tak naprawdę kraj bardzo
nietolerancyjny i zawistny. Można by dużo pisać. Ale właśnie tak wiele i
różnorodne czynniki składają sie właśnie na to, że jak idzie się gdzieś z
rowerem to po prostu sie idzie. A u nas to od razu dlaczego, bo tu nie, bo
tu za mało miejsca, bo tu nie wypada, bo można gdzie indziej, bo lepiej
jest przypiąć, itd itd. Nawet samo to że dyskutujemy tu na tym poziomie
składa się ku temu że tej swobody nie ma i jest daleko do niej.
I wlasnie o to chodzi. Jak dla mnie najwyzszy czas to zmienic a nie
chowac glowe w piasek. Samo sie nie zrobi. A dzialanie na zasadzie
poczekam , niech inni przetrą szlak jest niestety w naszym kraju
powszechne bo i poco sie wybijac przed szereg.
I tu jest wyższość samochodu nad rowerem.
Jakoś nikt nie obawia się spuścić samochodu z oka,
nawet na cały dzień pracy,
nawet jeśli jest wart grubo ponad 10 tysiaków....
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Transportu rekreacyjnego.
Tak? To wyjaśnij mi te podchody na miejsca parkingowe pod moim blokiem :D
Fabian.
Znaczy Prawdziwy Transport (tm) to tylko taki, który jest niezdrowy,
nieprzyjemny i w ogóle be?
--
Jan Srzednicki :: wrzaskd@IRCNet :: http://wrzask.pl/
I jeszcze jedno.
http://www.statystyka.policja.pl/portal/st/840/53654/Kradzieze_rowerow.html
http://www.policja.pl/portal.php?serwis=pol&dzial=4&id=187&poz=2&update=1
z czego wynika, że jednak więcej kradną samochodów. Widać rowerzyści
bardziej boją się o swoje cacka.
Fabian.
Nie dziwne.
W ruchu drogowym to nie wiem nawet czy na 100 samochodów przypada 1 rower, czy
mniej.
Tak, podróże rowerem w miastach to coś około 2%, ale za to samochodów w
Polsce jest tylko około 2 razy więcej niż rowerów.
Fabian.
po miastach.
A jak to wygląda jeśli wziążć pod uwage wszystkie drogi, nie tylko miasta?
> I tu jest wyższość samochodu nad rowerem.
> Jakoś nikt nie obawia się spuścić samochodu z oka,
> nawet na cały dzień pracy,
> nawet jeśli jest wart grubo ponad 10 tysiaków....
I zostawia go otwartego, bez żadnego autoalarmu?
Krzysztof
A co to ma za znaczenie gdy dyskutujemy o możliwości kradzieży
_zaparkowanego_ pojazdu?
Fabian.
Co więcej, z tego co się orientuje to do droższych samochodów zakładają
klika różnych niezależnych od siebie blokad. W byle najtańszym
samochodzie są co najmniej 3 niezależne mechanizmy uniemożliwiające
kradzież.
Strzeżone parkingi też nie świecą pustkami.
Fabian.
Ma, i to bardzo dużo.
Policyjne statystyki obejmują kradzieże pojazdów ze wszystkich miejsc w kraju,
a nie tylko z miast.
Stad pytanie o procentowy udział rowerów w całokształcie ruchu drogowego w
Polsce.
autoalarm jest moze w 50% samochodów (nie mylić z centralnym zamkiem)
Uloka wożę w 1%-cie moich tras, bo tak często mam realną potrzebę jego
użycia. Więc nawet nie trudno, a bez sensu.
> W życiu by mi do głowy nie przyszło żeby pchać się do sklepu
> samoobsługowego z rowerem i przepychać się z nim między półkami. Chamstwo
> i brak poszanowania dla innych ludzi.
Kolego, spokojnie. Nie pcham się między półkami, tylko stawia(łe)m rower
kulturalnie przy wózkach, gdzie _nikomu_ tam nie przeszkadzał. Do czasu, aż
nowa kierowniczka powiedziała "nie bo nie". Choć nie umiała wyjaśnić
dlaczego rower bardziej brudzi posadzkę w sklepie niż wózek ("Nie będę z
panem rozmawiała").
> W przeciwnym przypadku szukam miejsca gdzie mogę
> rower przypiąć ulockiem, który wożę zawsze ze sobą.
Ulok na moim miejskim rowerze to dodatkowe ok. 1/5 jego całego ciężaru. Nie
upadłem na głowę żeby wozić go _zawsze_ po to, by raz na miesiąc go użyć :-)
Nie zmuszaj innych do swoich zwyczajów, które nie muszą sprawdzać się u
innych.
A.
Burlakow do tego nie mieszaj! ;-)
--
PoZdR
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
"A properly shaped leather saddle is an excellent
choice for the high-mileage rider who doesn't mind
the fact that it is a bit heavier than a plastic saddle."
Sheldon Brown: 1944 - 2008
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
>Kolego za przeproszeniem co ty pierdzielisz?
>Jakie chamstwo? Nie chamstwo tyko zyjemy w zlodziejskim kraju i kazdy ma
>prawo bronic swojej wlasnosci jak chce.
Naprawdę boisz się przypiąć rower na 30-40 minut dobrym zamkiem do
porządnego kawałka metalu, pod sklepem gdzie są kamery, chodzi sporo
ludzi, jest ochrona (no dobra, ochronę pomińmy, bo wiadomo jak to z
nimi bywa)? Biedny Ty musisz być nie mogąc się nigdzie ruszyć od
swojego roweru. W zasadzie zostaje Ci tylko jeżdżenie rekreacyjne, bo
o użytkowym nie ma w takiej sytuacji mowy. Jeżeli ma być inaczej, to
chyba będziesz jednak musiał zmienić swoje podejście zamiast próbować
na siłę przystosować świat do swojego widzimisię.
Wyobraź sobie taką sytuację z samochodem... :-D
Nie wydaje Ci się że przesadzasz, że popadasz w jakąś paranoję?
Naprawdę można rower przypiąć i zostawić i jeszcze go zastać po
wyjściu ze sklepu. Nawet jeżeli złodziej kradłby rower spod
supermarketu, to nie będzie się mocował z dobrym ulockiem, wybierze
inny rower (zapewne taki przypięty linką za 10zł).
>Co ci przeszkadza ze ktos
>prowadzil by rower przy sobie. Jak ma rozum to nie pcha sie gdzie jest
>malo miejsca. A mowa o hipermarketach gdzie alejki sa szerokie jak
>jezdnia.
Różnie bywa z tą szerokością, nawet w wielkich sklepach część alejek
jest wąskich, a poza tym chodzą ludzie, jeżdzą wózki zakupowe, jeżdzą
paleciaki, maszyny sprzątające itp. Wyobrażasz sobie sytuację kiedy
przy regale stoją np. trzy osoby, w pobliżu ich wózki, a Ty, tachając
swój pojazd chesz też wziąć coś z tego akurat miejsca na regale?
Spokojnie wbijesz wtedy komuś kierownicę w dupę/plecy, zaczepisz o
ubranie, najedziesz kołem na stopę, ubrudzisz spodnie oponą, ktoś nie
będzie mógł przejechać z wózkiem obok, albo zaczepi niechcący o
kierownicę, posyłając twój pojazd w ludzi/regał. Naprawdę nie będzie
Ci przeszkadzało że jesteś upierdliwy, szkodliwy dla innych bo Ty
tylko "bronisz swojej własności"?
Rower, w przeciwieństwie do wózka sklepowego:
- prowadzi się obok siebie, nie przed sobą, co powoduje że gorzej się
nad nim panuje i trudniej jest obserwować jego otoczenie
- nie jest stabilny, trzeba stale dbać żeby się nie przewrócił, może
się też powoli wyłożyć na bok jak go niewłaściwie uchwycić, a w
dodatku może "zmieniać kształt" - chodzi mi o skręcanie przedniego
koła i kierownicy
- wystaje z niego sporo elementów o które można się zaczepić
(kierownica, pedały) oraz ma sporo elementów w które coś może się
zaplątać/wkręcić
- może komuś ubrudzić ubranie oponami - nawet w suchy letni dzień nie
są one krystalicznie czyste - to chyba jasne
- ma niezerowy promień skrętu
Jeszcze raz powiem, wchrzanienie się do supermarketu (nawet wielkiego)
z takim sprzętem i chodzenie z nim między półkami i ludźmi to by było
duże chamstwo i taki klient słusznie dostałby opierdol i został
wyprowadzony.
>A koszyk nie potrzebny jak jest zamontowany na rowerze albo sakwy.
Sakwy :-D Ciekawe jakbym tak zamiast z wózkiem, chodził po markecie z
torbą i do niej wkładał zakupy... :-)
>Uloka wożę w 1%-cie moich tras, bo tak często mam realną potrzebę jego
>użycia. Więc nawet nie trudno, a bez sensu.
Jak kto lubi. Tylko wtedy nie płacz że nie masz co z rowerem zrobić i
nie wciskaj się z nim na siłę, tam gdzie Cię z nim nie chcą.
Jak to mówią, los nagradza przygotowanych...
Nienawidzę takich założeń - może coś tym razem nie będzie potrzebne to
nie zabiorę tego ze sobą. Może się przydać to znaczy że warto/należy
ze sobą to zabrać. Oczywiście bez przesady, np. gdy jeżdżę po mieście,
zwykle nie biorę narzędzi/materiałów umożliwiających naprawę w razie
walnięcia dętki. Ewentualnie dotoczę rower te parę kilometrów lub
przewiozę komunikacją miejską (raz tak jechałem). Zresztą odkąd
pompuję koła "na kamień" to dziwnym trafem przestały mi dętki padać.
Ale ulocka zabieram zawsze i prawie zawsze się przydaje, bo a to coś
akurat się przypomni że trzeba kupić do domu, albo zgłodnieję w drodze
i pójdę gdzieś na jakieś żarcie, a to jeszcze coś innego...
>Ulok na moim miejskim rowerze to dodatkowe ok. 1/5 jego całego ciężaru. Nie
>upadłem na głowę żeby wozić go _zawsze_ po to, by raz na miesiąc go użyć :-)
>Nie zmuszaj innych do swoich zwyczajów, które nie muszą sprawdzać się u
>innych.
Jak powyżej. Nie narzekaj wtedy że nie masz co zrobić z rowerem i
bardzo się o niego boisz. Ulock waży ok 2kg. Masz rower o masie 10kg?
Bo mój tak ze dwa razy tyle waży (tak na wyczucie, bo nie ważyłem
nigdy, po co mi to).
>nietolerancyjny i zawistny. Można by dużo pisać. Ale właśnie tak wiele i
[...]
>tu za mało miejsca, bo tu nie wypada, bo można gdzie indziej, bo lepiej
>jest przypiąć, itd itd.
Fajnie, ale tam (na Zachodzie) zapewne do tej swobody dochodzi jeszcze
to żeby być nieupierdliwym dla innych.
> Sakwy :-D Ciekawe jakbym tak zamiast z wózkiem, chodził po markecie z
> torbą i do niej wkładał zakupy... :-)
Akurat to czasem uskuteczniam, np w takim Lidlu nie ma małych koszyków i
jak jestem samochodem to często pakuje do kartonu, a jak jestem rowerem
to do sakwy, chyba, że wcześniej miałem w niej sporo klamotów. W innych
sklepach też mi się zdarzało tak robić.
Fabian.
To jakoś tak jest, że prócz swojej wolności szanuje się wolność drugiego
człowieka? Dziś w sklepie sam się zastanawiałem, czekając w kolejce do
kasy, dlaczego u nas wszyscy są tak wrogo nastawieni, nawet ja sam mam
jakąś zawziętą minę, a gdzie indziej ludzie mogą się do siebie
uśmiechać, nawet w przydługiej kolejce do kasy, która nie chce się
posuwać. Chwilę po tym ktoś z tyłu porządnie dźgnął mnie wózkiem, a za
chwilę ktoś inny poprawił z bara przeciskając się przy kasie chcąc wyjść
- oczywiście nic nie mówiąc. I wszystko jasne.
Fabian.
Chyba pomyliłeś rozmówców. Pisałem, że zirytowała mnie postawa laski ze
sklepu, która wyprowadziła rower ze sklepu i zostawiła samopas. Choć przez
kilka lat do tamtej pory nie było z tym problemu.
> Nienawidzę takich założeń - może coś tym razem nie będzie potrzebne to
> nie zabiorę tego ze sobą. Może się przydać to znaczy że warto/należy
> ze sobą to zabrać. Oczywiście bez przesady
No właśnie, bez przesady. Jeśli rower zostawiam pod sklepem raz na 200
przejażdżek, wożenie ulocka byłoby masochizmem.
> Ale ulocka zabieram zawsze i prawie zawsze się przydaje, bo a to coś
> akurat się przypomni że trzeba kupić do domu, albo zgłodnieję w drodze
> i pójdę gdzieś na jakieś żarcie, a to jeszcze coś innego...
Kiedy wiem, że będę tego dnia łaził po urzędach czy sklepach, biorę uloka. I
tylko wtedy. W pozostałych sytuacjach improwizuję - wchodzę z rowerem tam
gdzie wejść się da, unikam sklepów czy instytucji gdzie jest zakaz. Czasem
ryzykuję bezpieczeństwo roweru. Proste. Dzięki temu 200 dni w roku jeżdżę
bez zbędnego obciążenia, co daje 4 tony mniej w kręgosłupie rocznie :-)
>> Ulock waży ok 2kg. Masz rower o masie 10kg?
O ile dobrze pamiętam 8,9, jakoś tak...
Widzisz, Ty reprezentujesz takiego, jakby to nazwać, miejskiego trapera
rowerowego. Masz kilkunastokilogramowy rower, pewnie sakwy lub plecak, do
tego ulok, narzędzie i tysiąc innych dupereli, które musisz mieć ze sobą. Ja
natomiast cenię sobie szybkość w poruszaniu się po zakorkowanym mieście. W
80% mam ze sobą supermałą nerkę do której upycham komórkę, portfel, małą
kurteczkę pdeszcz i bardzo mały zestaw ampuli, niewiele większy od kciuka.
Czaisz? Ulok pozostaje na wyjątkowe okazje.
Pzdr
A.