W ubiegłym roku wybierając swój drugi po komunijnym rower (i długiej
przerwie w jakimkolwiek jeżdżeniu spowodowanej kontuzją) miałem dylemat:
dobry używany czy słabszy ale nowy. Za tym drugim rozwiązaniem
przemawiała m.in. gwarancja producenta. Nie wiem co bym wybrał, gdybym
nie znalazł na Allegro roweru "ERIES" [Eveo Disc]. Nowy rower na
(niepełnej) grupie Alivio z tarczowymi hamulcami hydraulicznymi Shimano
za 1900 zł (1899 zł – chcąc być drobiazgowym)? Długo się nie
zastanawiałem i kupiłem nie próbując nawet negocjować ceny (po sezonie
kosztowały 100 lub 200 zł mniej, nie pamiętam). Myślałem wtedy, że
należy wspierać polskie firmy, polskich producentów.
I z zakupu byłem generalnie zadowolony do czasu, gdy w trasie strzeliła
mi linka przedniej przerzutki. Pozornie błaha rzecz, wymiana łatwa,
koszt nowej markowej to kilkanaście złotych. Wymieniłem i do zimowego
serwisu o temacie zapomniałem.
Aż pewnego dnia obejrzałem sobie kolejny filmik na YT w temacie rzeczy,
które powinniśmy ze sobą wozić. Łatki lub dętka, pompka, skuwacz do
łańcucha itd. I znowu słowem nie wspomniano o linkach. Wniosek jeden:
innym nie strzelają. Zatem dlaczego mi się to przydarzyło? Zacząłem
drążyć temat aż odkryłem przyczynę: niewłaściwy typ przerzutki do
przelotki jaką mam swojej ramie. Linkę przedniej przerzutki mam
poprowadzoną pod rurą górną, więc mam ciąg górny, przy czym przelotka
jest przyspawana pod kątem w kierunku strony napędowej. Widać to na
zdjęciach, choć perspektywa drugiego zmniejsza kąt linki do pancerza,
który jest na tyle zły, że po przejechaniu 3000 km linka zdążyła
przeciąć końcówkę pancerza i zacząć piłować przelotkę.
Przerzutka jaką mam to Shimano Alivio FD-M4000 TOP Swing. Producent
powinien był jednak zastosować Shimano Alivio FD-4000 DOWN Swing.
Wniosek jest taki: rower ma wadę konstrukcyjną. Na złożoną via e-mail
reklamację sprzedawca/producent nie raczył odpowiedzieć w ciągu 72 h,
dlatego postanowiłem opisać temat i przestrzec przed tym sprzedawcą
innych. Niewypełniona karta gwarancyjna, którą otrzymujemy z rowerem
jest bezwartościowa, o ile nie zdecydujemy się dochodzić swoich praw
drogą prawną. Na przedostatniej stronie jest miejsce na notatki i można
tam sobie zapisać nr ramy i amortyzatora.
Hasło marki Eries brzmi "coś więcej niż rower". Kpina z klienta, bo
dostajemy tylko rower i to z wadą konstrukcyjną.
Przygotowując się do zimowego serwisu musiałem kupić podstawowe
narzędzia jak klucz do kaset i tarcz czy ściągacz do korby. Sprzedawca
"rowerisport" (Allegro) miał je w przyzwoitych cenach, więc pomyślałem,
że kupię u niego. Uzbierałem w koszyku narzędzi za 100 zł i pomyślałem,
że zapytam go o jakiś rabat (lub darmową wysyłkę) dla "stałego klienta",
który zostawił u nich już 1899 zł. Napisałem via gg (grzecznie: dzień
dobry, pozdrawiam). Po kilkunastu godzinach dostałem odpowiedź: "ceny
podane są na aukcjach" (–"U DON'T SAY!"), "darmowa wysyłka jest od 390
pln". Nie ma to jak świetne podejście do klienta. "Coś więcej niż
rower". Taaak.
Podsumowując ten rower:
– wada konstrukcyjna,
– klasyczna oszczędność na wkładzie suportu i korbie (Suntour),
– słabe koła,
– beznadziejne chwyty kierownicy (już wymieniłem),
– niestarannie docięte pancerze są po prostu za długie,
– amortyzator jest w rzeczywistości tylko uginaczem.
Zalety są, bo np. hydrauliczne hamulce są bardzo dobre (pomijając zbyt
długi przewód), ale w rowerze za 1800 zł chciałbym, żeby wszystko było
przynajmniej dobre. Sport traktuję poważnie. Mój średni dystans (na
Stravie, bo licznika nie mam) to ponad 75 km (na 30 przejażdżek).
Moje zdjęcia:
http://imagizer.imageshack.us/a/img922/926/WqDDGZ.jpg
http://imagizer.imageshack.us/v2/xq90/921/md2E55.jpg
http://imagizer.imageshack.us/a/img924/7214/bnrmXm.jpg
Zdjęcie ze strony producenta:
http://eries-rowery.pl/upload/1460281004eries_eveo_cross_disc_szary.jpg
(na zdjęciu przerzutka właściwa – down swing!)
Gdyby ktoś pomyślał, że rower wciąż jest warty swojej ceny i kosztu
wymiany przerzutki (zdemontowaną można przecież sprzedać!), to
powiedziałbym: JAK NAJBARDZIEJ TAK, ale NIE U TEGO SPRZEDAWCY. Nawet jak
ktoś mieszka w Poznaniu i mógłby ew. gwarancję załatwiać osobiście, to
moim zdaniem nie warto dawać zarabiać takim ludziom. Lepiej dołożyć
kilka stów, mieć gwarancję, serwis pogwarancyjny itd.
Poczekam jeszcze do końca tygodnia i jak się nie doczekam odpowiedzi, to
przerzutkę wymienię za swoje, a temat opublikuję na forach i gdzie się
tylko da.