[fotki][turystyka rowerowa, sakwy] --- LITWA --- "Wilenszczyzna", pogranicze polsko-litewsko-bialoruskie --- fotorelacja z krotkiej wycieczki rowerowej

40 views
Skip to first unread message

Paweł Pontek

unread,
Jul 30, 2008, 11:17:05 AM7/30/08
to
Czesc,

W miniony weekend wybralismy sie na wycieczke rowerowa na Litwe.
Naszym glownym celem, byl zaledwie skrawek (tzn lezacy na Litwie),
"Wilenszczyzny".

Trasa wycieczki obejmowala przejazd z Wilna do Suwalk, oczywiscie
przede wszystkim polnymi i lesnymi drogami, zahaczajac o male wioski,
osady, zagubione wsrod bezdrozy pojedyncze zagrody, itp. W wielu
miejscach trzymalismy jak najblizej obecnej granicy
litewsko-bialoruskiej.

Pogoda dopisala bo nie padalo - w tym czasie prognozy pogody dla
poludniowych "rubiezy" byly skrajnie niekorzystne. Za to niestety
bylo upalnie, co szczegolnie na slynnych litweskich "zwirach" (drogach
"szutrowych" - kto byl ten wie co mam na mysli) dalo nam niezle w kosc.
O dziwo - komary tym razem daly nam spokoj ... Nie zabraklo tez
litewskich specjalow kulinarnych ... na poziomie nielicznych w tych
stronach wiejskich sklepow :-)

Po drodze chyba najmniej mielismy do czynienia z jezykiem litweskim,
za to dominowal rosyjski i polski.

Jak by ktos mial ochote popatrzec jak bylo "po drodze" - zapraszam
do obejrzenia krotkiej fotorelacji:

http://picasaweb.google.com/karpacki

Dla zainteresowanych - kronika wycieczki (trasa, przejazdy, wykaz map
jakie uzywalismy, kursy walut, itp.) - na naszej klubowej stronie WWW:

http://www.klub-karpacki.org/rowery.html#roweryKronika25072008


Pozdrawiam i zapraszam !
PABLO
-----------------------------------------------------------------------
Zapraszam na strone WWW Klubu Karpackiego: http://www.klub-karpacki.org

Rafał Wawrzycki

unread,
Jul 30, 2008, 11:36:13 AM7/30/08
to
Dnia 30 lip 2008 w liście [news:g6q0lh$o1i$1...@news.onet.pl] Paweł
Pontek [ppo...@interia.pl] napisał(a):

> Dla zainteresowanych - kronika wycieczki (trasa, przejazdy, wykaz
> map jakie uzywalismy, kursy walut, itp.) - na naszej klubowej
> stronie WWW:
>
> http://www.klub-karpacki.org/rowery.html#roweryKronika25072008

Zapewniam cię, że są tacy, co o każdym waszym wypadzie czytają i
oglądają od deski do deski :)

--
Pozdrawiam, Rafał W.

http://rowery.cayco.pl

bans

unread,
Jul 31, 2008, 2:31:26 AM7/31/08
to
Rafał Wawrzycki pisze:

> Zapewniam cię, że są tacy, co o każdym waszym wypadzie czytają i
> oglądają od deski do deski :)

Ja się włączam zimą, kiedy się skitury zaczynają ;)

--
bans

Paweł Pontek

unread,
Jul 31, 2008, 4:08:07 AM7/31/08
to
bans napisał(a):

To bardzo mile co piszecie. Ale w takim razie, jezeli macie podobne
zainteresowania, moze rozwazycie po prostu dolaczenie sie do Klubu
i udzial "w realu".

Zapraszam i pozdrawiam,

Rafał Wawrzycki

unread,
Jul 31, 2008, 4:37:50 AM7/31/08
to
Dnia 31 lip 2008 w liście [news:g6rrt7$u09$1...@news.onet.pl] Paweł
Pontek [ppo...@interia.pl] napisał(a):

> To bardzo mile co piszecie. Ale w takim razie, jezeli macie
> podobne zainteresowania, moze rozwazycie po prostu dolaczenie sie
> do Klubu i udzial "w realu".

Nie śmiałem proponować. Kiedyś się zapewne odezwę :)

Paweł Pontek

unread,
Jul 31, 2008, 5:07:10 AM7/31/08
to
Rafał Wawrzycki napisał(a):

> Dnia 31 lip 2008 w liście [news:g6rrt7$u09$1...@news.onet.pl] Paweł
> Pontek [ppo...@interia.pl] napisał(a):
>
>> jezeli macie
>> podobne zainteresowania, moze rozwazycie po prostu dolaczenie sie
>> do Klubu i udzial "w realu".
>
> Nie śmiałem proponować.


Bez przesady z ta niesmialoscia ...

Zgodnie z tym co piszemy na naszej klubowej stronie WWW - Klub ma
otwarta formule i zapraszamy do udzialu w Klubie wszystkie osoby, ktore
maja zainteresowania zgodne z dzialalnoscia Klubu i chcialyby w ramach
Klubu je realizowac w gronie osob o podobnych zainteresowaniach.

To czego oczekujemy to wspolne pasje, chec zaangazowania sie w Klubowe
dzialania, zapoznanie sie i swiadoma akceptacja zasad na ktorych dziala
nasz Klub oraz deklaracja ich przestrzegania.


Klub Karpacki powolalismy kiedys do zycia, przede wszystkim wlasnie po
to aby stworzyc grupe ludzi, o w miare podobnych zainteresowaniach i
pasjach, w ramach ktorej byloby mozliwe organizowanie wspolnych wedrowek
w rozne ciekawe miejsca. Taka grupa, potrafiacych ze soba wspolpracowac
ludzi, do ktorych mozna miec zaufanie w kazdej sytuacji jest nie do
przecenienia podczas wielu sytuacji jakie moga sie przytrafic podczas
gorskich (i nie tylko) wedrowek, poza tym, odpada problem dlugotrwalego
umawiania sie z roznymi osobami na konkretne wyjazdy no i co
najwazniejsze ewentualnego rozczarowania i poczucia straty czasu, jaka
moze miec miejsce w przypadku spedzenia wolnego czasu w towarzystwie
osob o odmiennych zainteresowaniach lub preferencjach turystycznych
(kto "wypadl" ze srodowiska turystycznego - praca, rodzina, itp. - ten
zapewne wie co mam na mysli ...)

Razem latwiej, taniej i bezpieczniej, a przede wszystkim razem razniej !


Oczywiscie zrezygnowalismy z wszelkich formalnosci zwiazanych z
istnieniem Klubu (siedziba, wladze, legitymacje, skladki, zebrania,
itp.), skupiajac sie raczej na tym aby na poczatku uzgodnic sprawy
zwiazane ze wspolnymi zainteresowaniami oraz wlasciwym przygotowaniem
sie do wspolnych wycieczek i ich charakterem, tak aby pozniej moc
efektywnie razem wspolpracowac - kazdy wie czego moze sie spodziewac
na wycieczkach i jak sie do tych wycieczek najlepiej przygotowac.

Dzialy na zasadach non-profit.

Warto wziac pod uwage, ze nie jest to swego rodzaju "misja" lub inne
"spolecznikostwo" - raczej pragmatyczne dzialanie majace na celu
stworzenie sobie (i przy okazji tym ktorzy zechca wziac w tym udzial)
grupy towarzystwa na wspolne wycieczki. Takiego samego zaangazowania
oczekujemy od innych, jak i od samych siebie, chetnie przekazemy
wlasne doswiadczenia zebrane przez kilkanascie lat "dzialanosci" jak
i chetnie bedziemy czerpac z doswiadczen nowych osob, ktore zechca sie
do nas dolaczyc.

Nie organizujemy wyjazdow (jak np. biura podrozy), raczej "oferujemy"
wyprobowane towarzystwo na wycieczki o okreslonym charakterze.

Wiecej informacji na naszej klubowej stronie WWW.

bans

unread,
Jul 31, 2008, 6:19:38 AM7/31/08
to
Paweł Pontek pisze:

> moze rozwazycie po prostu dolaczenie sie do Klubu
> i udzial "w realu".

Kto wie, kto wie... na razie w kwestii skiturów jestem baaardzo
początkujący, a rower aż tak mnie nie kręci, więc daleko się nigdy nie
wybieram, czyli mogę spokojnie jeździć sam :)


--
bans

Paweł Pontek

unread,
Jul 31, 2008, 6:35:54 AM7/31/08
to
bans napisał(a):

> Paweł Pontek pisze:
>
>> moze rozwazycie po prostu dolaczenie sie do Klubu
>> i udzial "w realu".
>
> Kto wie, kto wie... na razie w kwestii skiturów jestem baaardzo
> początkujący,

Zeszlismy na OT - ale wyjasnie:

W Klubie nie zajmujemy sie skitor'em - raczej wedrowkami narciarskimi
a to sa zupelnie inne "dyscypliny" (przede wszystkim inny jest cel
wycieczek, ale takze inne sa trasy, wymagania, ekwipunek, charakter
wycieczek, wrazenia, no i ... last but not least (!): "ludzie").

... zreszta podobnie jest z klubowymi wycieczkami rowerowymi.

Nasze wycieczki narciarskie maja wbrew pozorom malo wspolnego z
popularnym narciarstwem turowym lub zjazdowym. Nie ma wiec mowy
o typowej "jezdzie" na nartach.

Jest to forma wedrowki tyle ze przy uzyciu nart. Celem wycieczek nie
jest jazda na nartach tylko wedrowanie przez zasypane sniegiem gory -
narty sa tutaj _narzedziem_ do pokonywania przeszkod takich jak snieg,
natomiast nie sa _celem_ samym w sobie.

W tego typu turystyce liczy sie przede wszystkim doswiadczenie gorskie,
turystyczne no i zapal oraz pasja wedrownictwa. Dlatego na takie
wycieczki zabieramy ze soba tylko te osoby, ktore wczesniej
uczestniczyly w kilku klubowych wycieczkach pieszych - tak aby nabrac
doswiadczenia praktycznego w takiej formie wedrowki/turystyki, jaka sie
w klubie zajmujemy no i nauczyc sie efektywnej wspolpracy, nabrac
wzajemnego zaufania, itp.

Moze trudno w to uwierzyc, ale sa osoby, ktore pierwszy raz w zyciu
zalozyly narty przy okazji klubowych wycieczek :-) ... i daly rade.

Zimowe wycieczki narciarskie sa trudne, i wymagajace, potrafia zmeczyc,
ale dla osob ktore sa pasjonatami gor (trzeba to po prostu lubic !) -
daja naprawde wiele satysfakcji i niezapomnianych wrazen !

bans

unread,
Jul 31, 2008, 6:47:14 AM7/31/08
to
Paweł Pontek pisze:

> Zeszlismy na OT - ale wyjasnie:

Nie trzeba, śladówki też mam i łazić lubię, tylko od 2 lat za mało
śniegu u mnie, a góry to jednak wolę skitury :)

> Moze trudno w to uwierzyc, ale sa osoby, ktore pierwszy raz w zyciu
> zalozyly narty przy okazji klubowych wycieczek :-) ... i daly rade.

O, i to jest argument "za" :)

--
bans

Paweł Pontek

unread,
Jul 31, 2008, 7:14:47 AM7/31/08
to
bans napisał(a):

> Paweł Pontek pisze:
>
>> Zeszlismy na OT - ale wyjasnie:
>
> Nie trzeba, śladówki też mam i łazić lubię, tylko od 2 lat za mało
> śniegu u mnie, a góry to jednak wolę skitury :)
>

My tez korzystamy ze sprzetu "skitour", ale uzywamy go nie do typowego
"skituru", ale do wedrowek narciarskich - subtelna roznice pomiedzy tymi
dyscyplinami staralem sie wyjasnic w poprzednim poscie. Uzywamy raczej
starszych modeli, bo pomimo ze sa ciezsze to sa znacznie tansze,
bardziej wytrzymale i dajace sie latwo naprawic metodami dostepnymi w
terenie. A to, w przypadku wedrowek z dala od "infrastruktury",
szczegolnie zima, kiedy sniegu jest po szyje i wyzej, ma istotne znaczenie.

W latwiejszym terenie korzystamy z typowych nart sladowych - szerokosc
i dlugosc jak dla nart "skitour'owych" tyle ze sa delikatniejsze i przez
to slabo nadaja sie do takiej turystyki jak nasza (krzal, bezdroza,
wymagajacy teren, z dala od utartych szlakow, ciezkie plecaki - biwak,
nieprzewidywalny transport, itp.).

stefandora

unread,
Jul 31, 2008, 1:20:42 PM7/31/08
to
Paweł Pontek wrote:
> To bardzo mile co piszecie. Ale w takim razie, jezeli macie podobne
> zainteresowania, moze rozwazycie po prostu dolaczenie sie do Klubu
> i udzial "w realu".

Hm... szczerze... wyprawy są super i jestem przekonana, że jesteście
przesympatyczną grupą, ale po przeczytaniu zasad stwierdziłam, że
pzynajmniej niektórym nie podołałabym :)

--
Pzdr,
Dorota

bans

unread,
Aug 1, 2008, 2:35:25 AM8/1/08
to
stefandora pisze:

> przesympatyczną grupą, ale po przeczytaniu zasad stwierdziłam, że
> pzynajmniej niektórym nie podołałabym :)

"Oczekujemy ludzi samodzielnych, odpowiedzialnych, zdolnych do działania
w grupie, posiadających podstawowe umiejętności niezbędne w górach." -
ty sie lepiej nie przyznawaj, co z tej listy ci nie pasuje ;)

--
bans

R

unread,
Aug 1, 2008, 3:10:43 AM8/1/08
to
Po obejrzeniu galeri stwierdzam: 1. Jestescie
miłosnikami sakw Crosso i ich nieustannego łatania.
Po co? Nie lepiej mieć Ortlieba i cieszyc sie
jazda? 2. Łapiecie dosc czesto gumy. Nie lepiej
zainwestowac w Maratony?

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Wojtek Paszkowski

unread,
Aug 1, 2008, 3:37:53 AM8/1/08
to
"R" <rostr...@interia.pl> wrote in message
news:77d6.000000...@newsgate.onet.pl...

> Po obejrzeniu galeri stwierdzam: 1. Jestescie
> miłosnikami sakw Crosso i ich nieustannego łatania.
> Po co? Nie lepiej mieć Ortlieba i cieszyc sie
> jazda?

a nie lepiej te namioty zostawić w domu i spać w agroturystyce? :) Odpada
problem z szukaniem miejsca, rozbijaniem i zwijaniem się, robieniem
posiłków - zostaje więcej czasu na jazdę ;)

> 2. Łapiecie dosc czesto gumy. Nie lepiej
> zainwestowac w Maratony?

Marathony fatalnie się spisują poza ubitymi drogami, trochę piasku, błota
czy mokrego bruku - i latają na boki jak oszalałe. Jakieś porządne
semislicki czy nawet opony klockowane się lepiej sprawdzą w sakwiarstwie
wszędobylskim.

pozdr

ejka

unread,
Aug 1, 2008, 4:10:47 AM8/1/08
to
R pisze:

> Po obejrzeniu galeri stwierdzam: 1. Jestescie
> miłosnikami sakw Crosso i ich nieustannego łatania.
> Po co? Nie lepiej mieć Ortlieba i cieszyc sie
> jazda?

Crosso nie sa zle, łatania wymagaja tylko raz na jakis czas a ich
podstawowa zaleta jest cena i łatwosc łatania :)
A Ortlieby sa ciutek za male :(

> 2. Łapiecie dosc czesto gumy. Nie lepiej
> zainwestowac w Maratony?

Na Litwie jedna z tych trzech gum zlapalam ja, a mam Marathony XR :), a
to co na zdjeciach to tez Schwalbe tylko Smart Sam :)
Ale tak jak napisal nizej Wojtek Marathony strasznie tancza na piasku
(wystarczy mala warstewka) i ja ich raczej nie polecam poza asfaltami.

pozdrawiam
Ejka

www.klub-karpacki.org

Paweł Pontek

unread,
Aug 1, 2008, 4:30:18 AM8/1/08
to
R napisał(a):

> Po obejrzeniu galeri stwierdzam: 1. Jestescie
> miłosnikami sakw Crosso i ich nieustannego łatania.
> Po co?

Wg mnie, mimo wszystko, sakwy Crosso sa bardzo dobrym rozwiazaniem
- o ile ma sie pelna swiadomosc ich zalet i wad (!) i w zwiazku z tym
jest sie przygotownaym do ich naprawy i zdaje sie sprawe z ograniczen.

Podstawowe zalety to:
- duza pojemnosc (!!!),
- szybkie i latwe zakladanie i zdejmowanie,
- kazda sakwa niezalezna,
- prostota konstrukcji; zadnych kieszonek, siateczek, suwakow i innych
zbednych cudow - po prostu wor i tyle dzieki czemu nie ma rzeczy ktore
moga sie popsuc w taki sposob, aby nie dalo sie tego latwo i szybko
naprawic w terenie, bez posiadania przy sobie jakichs specjalnych
narzedzi lub materialow (bardzo duza zaleta !!!)
- wzglednie niska cena,
- reagownaie producenta na zgloszone wady.


Podstawowe wady to:
- kiepskie materialy,
- kiepska jakos wykonania,
- nieprzemyslane pewne szczegoly, ktore w prosty sposob, robiac
minimalnie inaczej daloby sie zmienic na tyle, ze przestalyby sie
uszkadzac, np.:
--- pasek-guma napinajaca (ani stare rozwiazanie ani nowe sie nie
nadaje - tymczasem, wykonane metoda chalupnicza - sprawdza sie)
--- zastosoac inne klamry,
--- zastosowac paski do noszenia na ramieniu,
--- zastosowac sruby zamiast nitow przy montazu hakow,
--- zapasowy hak (gorny/dolny w zestawie),
--- do klejenia uzyc innego kleju (!!!)
--- przydaloby sie zeby byly troche wyzsze - dluzszy odcinek do
zwijania,
--- wiele innych.


Obojetne:
- teoretycznie sa nieprzemakalne ale nie zaliczalbym tego ani do zalet
ani do wad bo:
--- nie ma workow nieprzamakalnych,
--- i tak wszystko zawsze powinno sie trzymac w sakwie zabezpieczone
przed wilgocia, sakwa moze wpasc do rzeki w czasie przeprawy, trzeba
ja czasami otworzyc na ulewnym deszczu, itp.
--- jak juz do srodka dostanie sie woda (np. przez dziury w sakwie
lub po otwarciu na deszczu lub cos sie rozleje) to niestety dlugo
nie mozna sie jej pozbyc ... czyli raczej wada;
--- dobrze unosza rower sila wyporu przy przeprawach przez glebsze
rzeki i rozlwiska ... czyli zaleta :-)


Rozgladalem sie za innymi sakwami, ale naprawde nie znalazlem niczego
konkurencyjnego, i nie chodzilo mi tylko o koszty, bo to bralem pod
uwage w drugiej kolejnosci. Oczywiscie w pierwszej kolejnosci probowalem
wybrac cos w ofercie Ortlieba, ale ....


> Nie lepiej mieć Ortlieba i cieszyc sie
> jazda?


... sakwy Ortlieba sa niestety zbyt male, a stosowanie dodatkowo sakw
z przodu odpada. Na tego typu wyjazdy sa zbedne, a w podrozy stanowia
znaczny problem:
--- do przeniesienia jest wiecej pakunkow,
--- dluzej trwa montowanie i demontaz,
--- trudniej ukryc sakwy w pociagu przd konduktorem lub przed oczami
kierowcow autobusow - w chwili podejmowania decyzji - "wziac nie wziac",
... ktorzy od razu uwazaja ze "ma sie" duzo bagazu.

Uchwyt ortlieba jak juz sie uszkodzi w terenie to ... kaplica.

Sakwy sa drogie.


2. Łapiecie dosc czesto gumy. Nie lepiej
> zainwestowac w Maratony?

Klub to nie druzyna pilkarska w ktorej kazdy ma takie same koszulki.

Jest pewien obowiazujacy wykaz ekwipunku, zapewniajacy niezaleznosc
w terenie, bezpieczenstwo, itp., ale chodzi raczej o funkcjonalnosc
niz o konketne firmy czy marki.

Czesc z nas uzywa wlasnie Marathony XR, inni nie. Nie zauwazylem
jakiegos duzego natezenia lapania gum czy awarii opon. Np. opona ktora
sie uszkodzila na ostatniej wycieczce to byly nowe opony Schwalbe,
majace na koncie mniej niz 500 km - ale to byl rower trekingowy, ktory
wg mnie slabo nadaje sie do tego typu wycieczek - czesci do takiego
roweru nie sa projektowane na tego typu obciazenia.

Ludzie dostosowuja sprzet do swoich mozliwosci finansowych, tego
jak czesto wybieraja sie na wycieczki, w jaki teren, itp.

Ja uzywalem wczensej opony CST za 19-21 PLN i wytrzymywaly po 10
12 tysiecy kilometrow (jazda po miescie przez caly rok, jazda w terenie,
jazda z ciezkimi sakwami w trudnym terenie, itp.) - i te opony sie
niezle sprawdzalay. teraz np. uzywam Marathony XR, raz zlapalem
gume, na razie nie musialem latac ani szyc opony - ale czy te
opony sa lepsze ... tego nie wiem.

Tanie "toporne" opony wbrew pozorom moga byc calkiem niezle, bo nie
optymalizuje sie w nich wagi - moga wiec byc znacznie bardziej
wytrzymale na doze obciazenia - pekanie z boku pod ciezarem. Wiele
lat uzywalem opony Debica Varan i byly to bardzo dobre opony.

PABLO

Paweł Pontek

unread,
Aug 1, 2008, 4:40:05 AM8/1/08
to
Wojtek Paszkowski napisał(a):

> "R" <rostr...@interia.pl> wrote in message
>

> a nie lepiej te namioty zostawić w domu i spać w agroturystyce? :)

Nie lepiej, ani nie gorzej - bo to zupelnie inny rodzaj turystyki.
To ze spimy w namiotach to nie jest akurat chec oszczedzenia pieniedzy
czy spanie z koniecznosci - to jest element takiego a nie innego rodzaju
turystyki, jak sie zajmujemy i jaka lubimy.

Nazwalbym ja turystyka wedrowkowo-biwakowa. Wrazenia i przezycia se
zupelnie inne niz w przypadku jazdy w oparciu o stala baze lub "od
schorniska do schorniska"

Zatrzymujac sie na noc "pod dachem" wycieczka traci wiele uroku, to
niejako przerwa w wycieczce, powort "do miasta", ograniczenie swobody,
itp.


> Odpada problem z szukaniem miejsca, rozbijaniem i zwijaniem się,
> robieniem posiłków - zostaje więcej czasu na jazdę ;)
>

Nie ma czegos takiego jak problem szukania miejsca - tam gdzie zwykle
jezdzimy, praktycznie wszedzie jest dobre miejsce, czasami staramy sie
tylko wybrac takie jeszcze lepsze miejsce :-)

Akurat czasu na jazde nam nie brakuje, poza tym biwak, przygotowywanie
biwaku, przygotowywanie posilkow, podroz, itp. to takze wazne elementy
wycieczki - bez tego, wyjazd tracilby wiele na swoim charakterze.
Nie jest to problem, to raczej czesc przyjemnosci z wedrowki i bycia w
drodze, w terenie, itp. Tego trzeba sprobowac i posmakowac - potem
trudno robic to inaczej.

Poza tym, majac ze soba wszystk oco potrzeba - osiaga sie ogromna
swobode, jedzie sie tam gdzie oczy i sily poniosa. Wypatrujesz na
mapie lub w terenie miejsca ktore Cie interesuja, wsiadasz na rower
i jedziesz, nawet brak drogi czxesto nie jest tu przeskoda -
- a dotracie do celu daje duzo radosci i satysfakcji.


>> 2. Łapiecie dosc czesto gumy. Nie lepiej
>> zainwestowac w Maratony?
>
> Marathony fatalnie się spisują poza ubitymi drogami, trochę piasku,
> błota czy mokrego bruku - i latają na boki jak oszalałe. Jakieś porządne
> semislicki czy nawet opony klockowane się lepiej sprawdzą w sakwiarstwie
> wszędobylskim.

To prawda. Tanie opony CST byly znacznie lepsze.


PABLO

Wojtek Paszkowski

unread,
Aug 1, 2008, 5:05:04 AM8/1/08
to

"Paweł Pontek" <ppo...@interia.pl> wrote in message
news:g6ui55$od2$1...@news.onet.pl...
> Wojtek Paszkowski napisał(a):

>> a nie lepiej te namioty zostawić w domu i spać w agroturystyce? :)
>
> Nie lepiej, ani nie gorzej - bo to zupelnie inny rodzaj turystyki.
> To ze spimy w namiotach to nie jest akurat chec oszczedzenia pieniedzy
> czy spanie z koniecznosci - to jest element takiego a nie innego rodzaju
> turystyki, jak sie zajmujemy i jaka lubimy.

/ciach/

mi tego nie musisz tłumaczyć ;)

> To prawda. Tanie opony CST byly znacznie lepsze.

Jaki model? Nie miałeś problemu z deformacją opony i dużym biciem
(standardowy problem tańszych opon, cierpiały na niego m.in. ostatnie
Dębice - poza tym felerem niezwykle pancerne opony)? W rowerze-osiołku mam
jakąś tanią Duro kupioną awaryjnie w sklepie wędkarskim i Marathona -
którego Duro bije na głowę pod względem przyczepności, zarówno na asfalcie
jak i w piachu (mimo że obydwie opony to slicki w tych samych rozmiarach).
Ale niestety po ok. 1,5kkm opona złapała "węża" - jakoś specjalnie to nie
przeszkadza, ale jest wyczuwalne przy jeździe gładkim asfaltem albo z
załączonym dynamem.

pozdr

Paweł Pontek

unread,
Aug 1, 2008, 5:15:59 AM8/1/08
to
Wojtek Paszkowski napisał(a):

>
> "Paweł Pontek" <ppo...@interia.pl> wrote in message
> news:g6ui55$od2$1...@news.onet.pl...
>> Wojtek Paszkowski napisał(a):
>
>>> a nie lepiej te namioty zostawić w domu i spać w agroturystyce? :)
>>
>> Nie lepiej, ani nie gorzej - bo to zupelnie inny rodzaj turystyki.
>> To ze spimy w namiotach to nie jest akurat chec oszczedzenia pieniedzy
>> czy spanie z koniecznosci - to jest element takiego a nie innego rodzaju
>> turystyki, jak sie zajmujemy i jaka lubimy.
> /ciach/
>
> mi tego nie musisz tłumaczyć ;)
>

sorry, nie wyczulem ironii z poprzedniego maila
:-)


>> To prawda. Tanie opony CST byly znacznie lepsze.
>
> Jaki model?

nie mam pojecia, nie zwracalem uwagi na oznaczenia. To byl taki
semi-slick, na gladkiej czesci mial takie mini "pryszcze" - nie
byl tak gladki jak np. Debica, za to czec agresywna byla dosyc
wyrzezbiona. Cena ok. 19-21 PLN w zaleznosci od sklepu. Mysle,
ze to byl/jest bardzo popularny model w tanszych sklepach i
w supermarketach.


> Nie miałeś problemu z deformacją opony i dużym biciem

nie, dopiero po zimie (staram si ezmienaic opony po zimie, tak
aby dojezdzic je wlasnie zima) guma byla juz na tyle podziurawiona
i zuzyta ze zaczela lapac gumy o "byle co" - wtedy wymienilem, a
ze nigdzie nie bylo wlasnie tych CST ani varanow Debicy to
postanowilem sprobowac czy jest jakas roznica z tymi legendarnymi
Marathonami XR - no i sprawdzam ... Z lapaniem gum jest podobnie
(moze troche lepiej), guma po kolejnych tysiacach kilometrow na
oko wyglada lepiej, ale stabilnosc na zakretach, albo w terenie
(piach, zwir, bloto, itp.) jest gorsza. Takze gorzej sie podjezdza
na podjazdach w blocie lub w piachu.

PABLO

R

unread,
Aug 1, 2008, 4:11:28 PM8/1/08
to
> "R" <rostr...@interia.pl> wrote in message
> news:77d6.000000...@newsgate.onet.pl...
>
> > Po obejrzeniu galeri stwierdzam: 1. Jestescie
> > miłosnikami sakw Crosso i ich nieustannego łatania.
> > Po co? Nie lepiej mieć Ortlieba i cieszyc sie
> > jazda?
>
> a nie lepiej te namioty zostawić w domu i spać w agroturystyce? :) Odpada
> problem z szukaniem miejsca, rozbijaniem i zwijaniem się, robieniem
> posiłków - zostaje więcej czasu na jazdę ;)

Nie kumam...

>
> > 2. Łapiecie dosc czesto gumy. Nie lepiej
> > zainwestowac w Maratony?
>
> Marathony fatalnie się spisują poza ubitymi drogami, trochę piasku, błota
> czy mokrego bruku - i latają na boki jak oszalałe. Jakieś porządne
> semislicki czy nawet opony klockowane się lepiej sprawdzą w sakwiarstwie
> wszędobylskim.

Bezapelacyjnie masz racje mowiac,ze opony klockowe sa the best w sakwiarstwie.
Jest tylko jeden warunek. Owo sakwiarstwo musi trwac 2-3 dni bo przy 14 dniach
jazdy na oponach z grubym protektorem nie ma sie zadnej przyjemnosci z
jazdy...caly energia idzie w napedzenie owych kol!

R

unread,
Aug 1, 2008, 4:27:28 PM8/1/08
to

> Crosso nie sa zle, łatania wymagaja tylko raz na jakis czas a ich
> podstawowa zaleta jest cena i łatwosc łatania :)
> A Ortlieby sa ciutek za male :(

Sakwy crosso
Pojemność: 60 litrów (kpl.)
Waga: 1650g (kpl.)

Sakwy Ortlieb
materiał: PD 620, PS 490
waga: 1340 g
pojemność: 25 l

Masz racje. Sakwy Crosso maja o 10 l wieksza pojemnosc.
Cena rowniez jest mniejsza. Tylko jak jest sens kupowac co 2-3 lata nowe sakwy
Crosso skoro sakwy Ortlieba masz na wieki?


>
> > 2. Łapiecie dosc czesto gumy. Nie lepiej
> > zainwestowac w Maratony?
>
> Na Litwie jedna z tych trzech gum zlapalam ja, a mam Marathony XR :), a
> to co na zdjeciach to tez Schwalbe tylko Smart Sam :)
> Ale tak jak napisal nizej Wojtek Marathony strasznie tancza na piasku
> (wystarczy mala warstewka) i ja ich raczej nie polecam poza asfaltami.

A to dziwne. Ja na nich przejechalem kilka wypraw od asfaltow, przez szutry,
polne i gorskie drogi a na piachach konczac i nic podobnego nie zauwazylem.
Moze mialem za ciezki rower?
http://tiny.pl/2jnx

Wojtek Paszkowski

unread,
Aug 1, 2008, 4:41:40 PM8/1/08
to

"R" <rostrowsk...@interia.pl> wrote in message
news:77d6.000002...@newsgate.onet.pl...

>> a nie lepiej te namioty zostawić w domu i spać w agroturystyce? :) Odpada
>> problem z szukaniem miejsca, rozbijaniem i zwijaniem się, robieniem
>> posiłków - zostaje więcej czasu na jazdę ;)
>
> Nie kumam...

nic nie szkodzi ;)

> Bezapelacyjnie masz racje mowiac,ze opony klockowe sa the best w
> sakwiarstwie.
> Jest tylko jeden warunek. Owo sakwiarstwo musi trwac 2-3 dni bo przy 14
> dniach
> jazdy na oponach z grubym protektorem nie ma sie zadnej przyjemnosci z
> jazdy...caly energia idzie w napedzenie owych kol!

pisałem wyraźnie o sakwiarstwie wszędobylskim - a nie "twardotraktowym".
Prędzej przyjemność stracisz od ciągłego pchania roweru przy każdym
najmniejszym piasku (którego na naszych drogach polnych i leśnych nie
brakuje) albo od gleb na mokrym bruku (a bruków niestety coraz mniej
:-/ )niż poczujesz te olbrzymie straty energii na klockach. Już nie mówiąc o
jeździe od jesieni do wiosny, gdzie na Marathonach po drogach polnych, ze
względu na śliskość, praktycznie w ogóle nie da się jechać.
Ostatnio z sakwami jeżdżę tylko na slikach (w tym 1 Marathonie), ale to
raczej przez lenistwo i niechęć do zmieniania opon - do jazdy polskimi
bezdrożami i "drożami" sliki się średnio nadają, zwłaszcza gdy jest mokro,
zdecydowanie polecałbym jakieś mocne semislicki (tak się zastanawiam nad
wstawieniem na tył Hutchinsona Rock&Road, jest dość ciężki i może wytrzyma,
a bieżnik ma bardzo fajny jako napędówka).

Natomiast jak ktoś ma ochotę pochłaniać kilometr za kilometrem asfaltami -
to tylko slicki. Ale zdaje się, że autorowi wątku (i tego posta) taka forma
turystyki jest raczej obca.

pzodr

Jan Srzednicki

unread,
Aug 1, 2008, 4:54:58 PM8/1/08
to
On 2008-08-01, Wojtek Paszkowski <wo...@pocztanawirtualnej.pl> wrote:
>
>> Bezapelacyjnie masz racje mowiac,ze opony klockowe sa the best w
>> sakwiarstwie.
>> Jest tylko jeden warunek. Owo sakwiarstwo musi trwac 2-3 dni bo przy 14
>> dniach
>> jazdy na oponach z grubym protektorem nie ma sie zadnej przyjemnosci z
>> jazdy...caly energia idzie w napedzenie owych kol!
>
> pisałem wyraźnie o sakwiarstwie wszędobylskim - a nie "twardotraktowym".
> Prędzej przyjemność stracisz od ciągłego pchania roweru przy każdym
> najmniejszym piasku (którego na naszych drogach polnych i leśnych nie
> brakuje) albo od gleb na mokrym bruku (a bruków niestety coraz mniej
>:-/ )niż poczujesz te olbrzymie straty energii na klockach. Już nie mówiąc o
> jeździe od jesieni do wiosny, gdzie na Marathonach po drogach polnych, ze
> względu na śliskość, praktycznie w ogóle nie da się jechać.

Czy na XR-ach też jeździć się w takich warunkach nie da? Bieżnik mają
wszak znacznie bardziej agresywny, niż "zwykły" Marathon.

--
Jan Srzednicki :: wrzaskd@IRCNet :: http://wrzask.pl/

r

unread,
Aug 3, 2008, 1:44:58 AM8/3/08
to

> Prędzej przyjemność stracisz od ciągłego pchania roweru przy każdym
> najmniejszym piasku (którego na naszych drogach polnych i leśnych nie
> brakuje) albo od gleb na mokrym bruku (a bruków niestety coraz mniej
> :-/ )niż poczujesz te olbrzymie straty energii na klockach. Już nie mówiąc o
> jeździe od jesieni do wiosny, gdzie na Marathonach po drogach polnych, ze
> względu na śliskość, praktycznie w ogóle nie da się jechać.

Sa jednak i takie drogi, na ktorych opona klockowa nie spisze sie...

http://tiny.pl/2p71

http://tiny.pl/2p7j

Ja takze jezdze z rodzina po bezdrozach jednak ilosc drog "miekkich" w
stosunku do twardych jest na tyle mala, ze niewidze sensu meczenia sie na
traktorach. Wielki protektor jest dobry na maratony i niedzielne lesne
wycieczki ale nie na sakwiarstwo nawet jesli jest to sakwiarstwo wszedobylskie.

http://www.bike.pl/fotogaleria/duze.php?idu=1247&id=588&offset=6

To jest wyprawa przez Ukraine, Wegry, Chorwacje, Slowenie, Austrie odbyta na
oponach 1,5". Jak widzisz te oponki dawaly rade po bezdrozach natomiast nigdy
w zyciu tej trasy bym nie przejechal na klockach. Moze zatem na bezdroza
wazniejsze sa umiejetnosci a nie sprzet, nieprawdaz?

r

unread,
Aug 3, 2008, 7:06:03 AM8/3/08
to
> > Już nie mówiąc o
> > jeździe od jesieni do wiosny, gdzie na Marathonach po drogach polnych, ze
> > względu na śliskość, praktycznie w ogóle nie da się jechać.
>
> Czy na XR-ach też jeździć się w takich warunkach nie da? Bieżnik mają
> wszak znacznie bardziej agresywny, niż "zwykły" Marathon.

Oto trasa przejechana na Maratonie XR. Niestety mialem go zalozonego tylko na
tyl, na przodzie bylo co innego, przez co od czasu do czasu lapalem gume.

http://picasaweb.google.com/Robertnarowerze/RumuniaLipiec2007

Jak widac trasa prowadzila zarowno po szosie suchej jak i deszczowej, po
szutrach, po kamieniach i po drodze o nawierzchni ciezkiej do zdefiniowania.
Wrazenia... po kazdej nawierzchni da sie jechac na tych oponkach z tym, ze po
szutrach tempa maratonczyka sie nie osiagnie a po asfalcie napewno szosowca
sie nie doscignie.

Jan Srzednicki

unread,
Aug 3, 2008, 7:14:17 AM8/3/08
to
On 2008-08-03, r <rostrowsk...@interia.pl> wrote:
>> > Już nie mówiąc o
>> > jeździe od jesieni do wiosny, gdzie na Marathonach po drogach polnych, ze
>> > względu na śliskość, praktycznie w ogóle nie da się jechać.
>>
>> Czy na XR-ach też jeździć się w takich warunkach nie da? Bieżnik mają
>> wszak znacznie bardziej agresywny, niż "zwykły" Marathon.
>
> Oto trasa przejechana na Maratonie XR. Niestety mialem go zalozonego tylko na
> tyl, na przodzie bylo co innego, przez co od czasu do czasu lapalem gume.

Jaka szerokość, jeśli mogę spytać? :)

R

unread,
Aug 3, 2008, 7:51:50 AM8/3/08
to

> Jaka szerokość, jeśli mogę spytać? :)

700*35C

http://www.cyklotur.com/x_C_Sz2.html?PT=53028344&PZTA=8&HNT=T

Jan Srzednicki

unread,
Aug 3, 2008, 8:03:32 AM8/3/08
to
On 2008-08-03, R <rostrowsk...@interia.pl> wrote:
>
>> Jaka szerokość, jeśli mogę spytać? :)
>
> 700*35C
>
> http://www.cyklotur.com/x_C_Sz2.html?PT=53028344&PZTA=8&HNT=T

O, to miło wiedzieć, że nawet na takiej wąskiej sobie w miarę radziłeś.
Właśnie się przymierzam do 42-622. ;)

stefandora

unread,
Aug 3, 2008, 6:39:06 PM8/3/08
to

Znalazłoby się parę innych cytatów, które tendencyjnie ominąłeś :p

--
Pzdr,
Dorota

local maiden

unread,
Aug 4, 2008, 12:17:52 AM8/4/08
to
On 1 Sie, 10:30, Paweł Pontek <ppon...@interia.pl> wrote:

> Np. opona ktora
> sie uszkodzila na ostatniej wycieczce to byly nowe opony Schwalbe,
> majace na koncie mniej niz 500 km - ale to byl rower trekingowy, ktory
> wg mnie slabo nadaje sie do tego typu wycieczek

Co ma wspolnego peknieta opona z typem roweru?

> czesci do takiego
> roweru nie sa projektowane na tego typu obciazenia.

Jakie obciazenia i jakie czesci?

> Tanie "toporne" opony wbrew pozorom moga byc calkiem niezle, bo nie
> optymalizuje sie w nich wagi

No, te drozsze opony przede wszystkim nie parcieją, ogolnie wytrzymuja
wieksze przebiegi.

> moga wiec byc znacznie bardziej
> wytrzymale na doze obciazenia - pekanie z boku pod ciezarem.

Raczej nie, boki w niektorych tanich oponach szybko 'szmacieją', poza
tym opony przewidziane pod sakwy maja wzmocnione boki (wg.producentów)

bans

unread,
Aug 4, 2008, 2:56:45 AM8/4/08
to
stefandora pisze:

> Znalazłoby się parę innych cytatów, które tendencyjnie ominąłeś :p

Łi, tam ;)


--
bans

Wojtek Paszkowski

unread,
Aug 4, 2008, 3:11:22 AM8/4/08
to

"r" <rostrowsk...@interia.pl> wrote in message
news:77d6.000004...@newsgate.onet.pl...

> Sa jednak i takie drogi, na ktorych opona klockowa nie spisze sie...
>
> http://tiny.pl/2p71

skrajem piasku nawet na semislickach 2.0 zazwyczaj spokojnie daje radę
jechać - tu też widzę taką ścieżynkę ;p

> http://tiny.pl/2p7j

a z tą nawierzchnią też mam problemy, zwłaszcza że na polach utrzymuje się
przez pół roku. Tu chyba wąska, gęsto klockowana opona do CX powinna się
najlepiej spisać (tylko trudno coś takiego dostać na 26''), aczkolwiek wąski
semi też daje radę dopóki nie próbuje się skręcać :)

> Ja takze jezdze z rodzina po bezdrozach jednak ilosc drog "miekkich" w
> stosunku do twardych jest na tyle mala, ze niewidze sensu meczenia sie na
> traktorach.

i tu jest pies pogrzebany - zależy od tras, które wybierasz. Jadąc na
weekend w Polskę też się tłukę na slickach, licząc sie z podprowadzaniem i
rezygnując z niektórych wątpliwie wyglądających tras przez sosnowe lasy. Ale
wybierając się na tydzień w Bory Tucholskie, Puszczę Białą czy inne sandrowe
tereny: wrzuciłbym jakieś szersze semislicki, szkoda nerwów ;)

> Wielki protektor jest dobry na maratony i niedzielne lesne
> wycieczki ale nie na sakwiarstwo nawet jesli jest to sakwiarstwo
> wszedobylskie.
> http://www.bike.pl/fotogaleria/duze.php?idu=1247&id=588&offset=6

i jak sobie na takim błocie radziły XR? Nie trzeba było z buta zapodawać? I
przy okazji - jak XR "się prowadzą" na piasku? Najlepiej, jeśli miałeś
doświadczenia z jednym i drugim - w porównaniu np. z semislickami ok. 1.9''?

> To jest wyprawa przez Ukraine, Wegry, Chorwacje, Slowenie, Austrie odbyta
> na
> oponach 1,5". Jak widzisz te oponki dawaly rade po bezdrozach natomiast
> nigdy w zyciu tej trasy bym nie przejechal na klockach. Moze zatem na
> bezdroza
> wazniejsze sa umiejetnosci a nie sprzet, nieprawdaz?

kwestia gustu, wygody, preferencji. Dla niemal 100% użytkowników tak tępione
przez Ciebie sakwy Crosso też świetnie dają radę. Galerii z wypraw, na
których "dały radę", nie brakuje. ;-p

> nigdy w zyciu tej trasy bym nie przejechal na klockach

jako osoba, która za młodu przejechała 2 tyg na głównie asfaltowych drogach
na endurzastych oponach 2.1 i jakoś niespecjalnie jej to przeszkadzało,
pozwolę sobie sparafrazować przedmówcę:
"Moze zatem wazniejsze sa umiejetnosci a nie sprzet?" ;)

pozdr

Paweł Pontek

unread,
Aug 4, 2008, 4:49:00 AM8/4/08
to
R napisał(a):

>> A Ortlieby sa ciutek za male :(
>
>

> Masz racje. Sakwy Crosso maja o 10 l wieksza pojemnosc.

> Cena rowniez jest mniejsza. Tylko jak jest sens kupowac co 2-3 lata nowe sakwy
> Crosso skoro sakwy Ortlieba masz na wieki?


Co z tego, jezeli Ortlieby sa po prostu za male, i nie chodzi tu o te
10 litrow, ktore wynika z parametrow deklarowanych przez producentow.
Tak naprawde ta roznica jest wieksza, moze to kwestia sposobu
definiowania pojemnosci lub sposobu zamykania sakw (dodatkowe "litry"
pojemnosci), itp. - nie wiem. Ale ...

... w dwie sakwy Crosso bez problemu mozna sie zapakowac, na niemal
dowolny wyjazd wedrowkowo-biwakowy (czy to na weekend czy na miesiac)
nie wymagajacy przewozenia wiekszych zapasow zywnosci (tzn. wszedzie
tam gdzie sa po dordze jakies sklepy i da sie kupic zywnosc po
akceptowalnych cenach), bez koniecznosci stosowania przednich sakw,
wora transportowego, "kombinacji" na bagazniku, itp.

To samo nie wychodzi z sakwami Ortlieba.

Gdyby nie to ograniczenie, bez dluzszego zastanowienia kupilbym sakwy
Ortlieba.

PABLO

ejka

unread,
Aug 4, 2008, 4:58:23 AM8/4/08
to
R pisze:

> Masz racje. Sakwy Crosso maja o 10 l wieksza pojemnosc.
> Cena rowniez jest mniejsza. Tylko jak jest sens kupowac co 2-3 lata nowe sakwy
> Crosso skoro sakwy Ortlieba masz na wieki?

Te 10 litrow roznicy do dla mnie duzy plus dla Crosso bo nie zamierzam
inwestowac w przedni bagaznik i przednie sakwy. Wazna dla mnie jest
takze ilosc pakunkow w czasie podrozy np. pociagiem, a dwie sakwy i
rower troche latwiej opanowac niz cztery i rower. Poza tym moje sakwy
Crosso trzymaja sie dobrze a mam je juz ze trzy lata wlasnie :)

Wiem, ze na zdjeciach w naszej galerii pokazujemy jedne sakwy kompletnie
rozklejone ale jest to jedna sakwa na kilka par jakie w sumie mamy my i
nasi znajomi. I jak na razie nie mozemy narzekac na firme Crosso jesli
chodzi o obsluge reklamacji :))

>>> 2. Łapiecie dosc czesto gumy. Nie lepiej zainwestowac w Maratony?
>> Na Litwie jedna z tych trzech gum zlapalam ja, a mam Marathony XR :), a
>> to co na zdjeciach to tez Schwalbe tylko Smart Sam :)
>> Ale tak jak napisal nizej Wojtek Marathony strasznie tancza na piasku
>> (wystarczy mala warstewka) i ja ich raczej nie polecam poza asfaltami.
>
> A to dziwne. Ja na nich przejechalem kilka wypraw od asfaltow, przez szutry,
> polne i gorskie drogi a na piachach konczac i nic podobnego nie zauwazylem.
> Moze mialem za ciezki rower? http://tiny.pl/2jnx

Moze to kwestia wagi roweru, moze umiejetnosci rowerzysty, ja na piasku
z Marathonami czuje sie niepewnie, wczesniej, na zwyklych semislikach
CST jezdzilo mi sie piachami o wiele lepiej.

pozdrawiam Ejka

www.klub-karpacki.org

Marcin Hyła

unread,
Aug 4, 2008, 6:12:36 AM8/4/08
to
ejka wrote:

> Te 10 litrow roznicy do dla mnie duzy plus dla Crosso bo nie zamierzam
> inwestowac w przedni bagaznik i przednie sakwy.

Nie do końca rozumiem takie podejście. Przednie sakwy pozwalają dużo
lepiej rozłożyć obciążenie na rowerze. Mnie się _znacznie_ lepiej jeździ
z przednimi (i tylnymi) sakwami niż bez sakw przednich i z przeciążonym
tyłem. OIDP rozkład masy na gołym rowerze (bez bagażu) jest taki, że
przód to 40%, tył 60% a w ten sposób zmieniasz obciążenia nawet na >70%
i <30%?

> Wazna dla mnie jest
> takze ilosc pakunkow w czasie podrozy np. pociagiem, a dwie sakwy i
> rower troche latwiej opanowac niz cztery i rower.

Ja w sumie mam pięć sakw (przednie, tylne i na kierownice) i nie mam z
tym najmniejszego problemu przy pakowaniu do pociągu. Ale może popadłem
w rutynę bo już ponad 10 lat już jeżdżę z sakwami pociągami ;-)

> Wiem, ze na zdjeciach w naszej galerii pokazujemy jedne sakwy kompletnie
> rozklejone ale jest to jedna sakwa na kilka par

Jak masz dwie sakwy i jedna się rozklei to masz większy problem niz
gdybyś miał cztery sakwy i jedna się popsuła.

> Moze to kwestia wagi roweru, moze umiejetnosci rowerzysty, ja na piasku
> z Marathonami czuje sie niepewnie, wczesniej, na zwyklych semislikach
> CST jezdzilo mi sie piachami o wiele lepiej.

Zwykłe Marathony na piachu sprawują się słabo (za to na szosie są bardzo
szybkie), XR - o niebo lepiej (choć dla odmiany na szosie gorzej
jeżdżą). Od sześciu lat jak jeżdżę na marathonach udało mi się złapać
gumę dopiero w tym roku, niedawno. Nie wierzę w "tanie, dobre opony" -
tym bardziej że z bagażem i rowerem ważę 150 kg+ .

marcin ha
--
Miasta dla rowerów http://www.rowery.org.pl

Marcin Hyła

unread,
Aug 4, 2008, 6:21:34 AM8/4/08
to
Wojtek Paszkowski wrote:

> Marathony fatalnie się spisują poza ubitymi drogami, trochę piasku,
> błota czy mokrego bruku - i latają na boki jak oszalałe.

Zwykłe - tak, ale to mi nie przeszkodziło zrobić na nich pare tysięcy km
pod sakwami. W tym prawie 700 na przeciętym z boku marathonie
podklejonym "kropelką":

http://www.rowery.org.pl/day3/peknietaguma.jpg
http://www.rowery.org.pl/day4/dziurawekolo.jpg

XR już nie latają "jak oszalałe".

> Jakieś porządne
> semislicki

Marathon to jest semislick. Uważasz że jest nieporządny? :-)

> czy nawet opony klockowane się lepiej sprawdzą w sakwiarstwie
> wszędobylskim.

Jak się przenosi rower na grzbiecie, ciągnie go i pcha to rodzaj opony
nie ma żadnego znaczenia :-P

Marcin Hyła

unread,
Aug 4, 2008, 7:47:42 AM8/4/08
to
Paweł Pontek wrote:

> Podstawowe wady to:
> - kiepskie materialy,

(ciach)
> --- wiele innych.

No to słaba reklama Crosso wyszła :-P

A w zasadzie wyszła _antyreklama_ :-/

> Obojetne:
> - teoretycznie sa nieprzemakalne ale nie zaliczalbym tego ani do zalet
> ani do wad bo:
> --- nie ma workow nieprzamakalnych,

Oczywiście, że istnieją worki nieprzemakalne. I jest to ich _ogromna_ i
_podstawowa_ zaleta. Ja sobie nie wyobrażam używania _przemakalnych_ sakw.

> --- i tak wszystko zawsze powinno sie trzymac w sakwie zabezpieczone
> przed wilgocia, sakwa moze wpasc do rzeki w czasie przeprawy,

Ja miałem takie przypadki że wpadła do wody i nic nie zamokło. Raz nawet
nie przypadek, tylko zwykłe testowanie z ciekawości ;-) A pare razy
_nosiłem_ w nich wodę. Sakwy Ortlieb. Oczywiście muszą być dobrze
zrolowane żeby nie puszczały wody do środka, ale to akurat żadna filozofia.

> trzeba
> ja czasami otworzyc na ulewnym deszczu, itp.

Da się tak pomyśleć, że otwarcie sakwy na ulewnym deszczu nie powoduje
zamoczenia wnętrza sakwy. A sakwa przemakalna na takim deszczu
przemoknie bez otwierania.

> --- jak juz do srodka dostanie sie woda (np. przez dziury w sakwie
> lub po otwarciu na deszczu lub cos sie rozleje) to niestety dlugo
> nie mozna sie jej pozbyc ... czyli raczej wada;

Dziurę to miałem owszem, w sakwie Crosso (nie wiem, czy ortlieb by też
nie miał w tej sytuacji - przednia, nisko wisząca na lowriderze, musiała
uderzyć o ostry kamień).

Ale to co piszesz to bzdura, bo jak sakwa byłaby _przemakalna_ to nie
musiałoby nic się w środku rozlewać, żeby wszystko było mokre.

A sakwe nieprzemakalną (czyli crosso dry, ortlieby) wymyjesz i wysuszysz
w trzy minuty choćby ręcznikiem czy papierem toaletowym. Wystarczy
pomyśleć.

Oczywiście, jak Ci się rozleje w środku syrop malinowy to jest pewien
hjuston, ale to akurat nie ma nic wspólnego z konstrukcją sakwy - raczej
z myśleniem, co gdzie wsadzać do bagażu i po co :-)

> ... sakwy Ortlieba sa niestety zbyt male, a stosowanie dodatkowo sakw
> z przodu odpada. Na tego typu wyjazdy sa zbedne, a w podrozy stanowia
> znaczny problem:
> --- do przeniesienia jest wiecej pakunkow,
> --- dluzej trwa montowanie i demontaz,

Pięć sekund dłużej? :-)

Nie mam wrażenia, że dodatkowe pare litrów Crosso to byłaby jakaś wielka
zaleta. Raczej wada w sensie zachęty do przeciążania tyłu roweru. Jeśli
trzeba, to używam front-rollerów i akurat mi się bagaż idealnie rozkłada
na przód i tył. Zresztą po to są przednie sakwy i przednie bagażniki.

W dodatku cztery sakwy to dużo większa łatwość dostępu do różnych rzeczy
- np. ja w przednim ortliebie wożę biwakowe kuchenne kuchenności i
narzędzia rowerowe, w drugiej - żarełko, w tylnej sakwie na wierzchu
pedeszcz a w drugiej na wierzchu cieplejsze ubranie. I żadna typowa
potrzeba w drodze nie powoduje konieczności grzebania w sakwie po sam
dół i patroszenia jej. Co w przypadku choćby ulewnego deszczu o którym
pisałeś może mieć znaczenie.

> Uchwyt ortlieba jak juz sie uszkodzi w terenie to ... kaplica.

Jest to ciekawy problem: _jak_ uszkodzić uchwyt ortlieba. BTW - ja
kiedyś przejechałem doobre kilkanaście km z potężnie obciążoną sakwą
ortlieba wiszącą tylko na jednym haku, i to w terenie. Nawet nie
zauważyłem że wisi lekko krzywo. Działa do dzisiaj.

Owszem, Crosso ma mocowanie zdecydowanie bardziej "radzieckie" ale nie
budzi mojego zaufania bardziej niż ortlieb. Sam pisałeś o jakości
materiałów itp.

> jakiegos duzego natezenia lapania gum czy awarii opon. Np. opona ktora
> sie uszkodzila na ostatniej wycieczce to byly nowe opony Schwalbe,
> majace na koncie mniej niz 500 km - ale to byl rower trekingowy, ktory
> wg mnie slabo nadaje sie do tego typu wycieczek - czesci do takiego
> roweru nie sa projektowane na tego typu obciazenia.

Co ma rodzaj roweru wspólnego z przebiciem opony? Obręcz pękła i
przedziurawiła dętkę?

> Tanie "toporne" opony wbrew pozorom moga byc calkiem niezle, bo nie
> optymalizuje sie w nich wagi - moga wiec byc znacznie bardziej
> wytrzymale na doze obciazenia - pekanie z boku pod ciezarem. Wiele
> lat uzywalem opony Debica Varan i byly to bardzo dobre opony.

Ja używałem w miejskim rowerze Dębicy Gronostaj, pisałem o tym na preclu
jako o świetnej przedniej oponie zimowej (700x35) ale na wyprawy nie
ryzykowałbym. Na podklejonym, przeciętym z boku Marathonie przejechałem
prawie 700 km i do teraz trzymam te opone jako tymczasowo-rezerwową,
bieżnik ma nówkę i jest podklejona. A tanie opony to może i owszem, jak
ktoś waży 50 kilo i ma 15 kilo bagażu.

Pawel Paron

unread,
Aug 4, 2008, 9:06:24 AM8/4/08
to
Dnia 04.08.2008 Marcin Hyła <ci...@rowery.org.pl.niespamuj.pl> napisał/a:

> Oczywiście, że istnieją worki nieprzemakalne. I jest to ich _ogromna_ i
> _podstawowa_ zaleta. Ja sobie nie wyobrażam używania _przemakalnych_ sakw.

Są nieprzemakalne do czasu. Mamy jeden komplet Ortliebów, które nie wiadomo
kiedy przestały być nieprzemakalne i po każdym większym deszczu trzeba
pamiętać, żeby wszystko wyjąć i wysuszyć, bo za kilka dni można znaleźć na
dnie sakwy różne zgniłe rzeczy. Sakwa zaczęła przeciekać gdzieś na
połączeniach, albo w okolicy mocowania, nie udało mi się znaleźć dziury.

> Owszem, Crosso ma mocowanie zdecydowanie bardziej "radzieckie" ale nie
> budzi mojego zaufania bardziej niż ortlieb. Sam pisałeś o jakości
> materiałów itp.

Bardziej bym się martwił co się stanie, jak te haczyki Crosso spadną z
bagażnika i sakwa znajdzie się w szprychach, a zwłaszcza jak to się stanie z
przodu i w czasie jazdy z górki. Czasem się zastanawiam ile mogą kosztować
takie kawałki plastiku, jak w Ortliebach albo chociażby w Cumulusach
(jeszcze prostsze, bo bez sprężynki i nie odpinają się automatycznie jak się
podnosi sakwę), że producent-spryciarz nie kupi takiego czegoś, tylko pcha
do sakw jakieś blaszane haczyki i gumkę od majtek, przecież te blaszki i
gumka też kosztują. Raz kupiłem od Cumulusa dwa komplety tych plastikowych
zatrzasków i dolnych mocowań, bo miałem dwie sakwy uszkodzone po wypadku,
razem z przesyłką zapłaciłem chyba 50zł i w tym był pewnie zarobek dla
sprzedawcy, czyli komplet takich mocowań do dwóch sakw nie powinien
zwiększyć ich ceny o więcej niż 30-40zł.

Za to Ortlieby moim zdaniem mają inną wadę (Crosso chyba też): obie sakwy
mają taki sam kształt - długi, cienki wór, zwężający się do dołu z obu
stron, przez to miejsce jest źle wykorzystane i trudno coś wyciągnąć ze
spodu. A przecież sakwa prawa i lewa nie muszą być identyczne, od strony
pedałów muszą mieć ukośne ścięcie, ale z tyłu mogą być proste, wtedy przy
tej samej objętości mogłyby być niższe (tzn. nie trzeba by napychać
wysokiego komina), albo miałyby większą pojemność. No ale
producent-spryciarz zaoszczędził i robi jedną sakwę zamiast dwóch różnych.

Mam bardzo zniszczone sakwy Cumulusa, których nie polecam, ale sam używam,
bo kiedyś wydałem na nie dużo pieniędzy i jakoś tam działają (chociaż są
dziurawe, połamały się usztywnienia i popsuły suwaki), gdybym teraz miał
kupić nowe, to nie mam pojęcia jakie. Raczej nie Ortlieby ze względu na ten
kiepski kształt i cenę, oraz brak kieszeni, nie Crosso z uwagi na te haczyki
i gumki, oraz brak kieszeni i cenę za wysoką jak na produkt zrobiony tak
"oszczędnościowo", a inne chyba nie są łatwo dostępne, a przynajmniej nie
widzę nic w sklepach, oprócz jakichś wynalazków wiązanych do bagażnika na
paseczki i tasiemki.

> Ja używałem w miejskim rowerze Dębicy Gronostaj, pisałem o tym na preclu
> jako o świetnej przedniej oponie zimowej (700x35) ale na wyprawy nie
> ryzykowałbym. Na podklejonym, przeciętym z boku Marathonie przejechałem
> prawie 700 km i do teraz trzymam te opone jako tymczasowo-rezerwową,
> bieżnik ma nówkę i jest podklejona. A tanie opony to może i owszem, jak
> ktoś waży 50 kilo i ma 15 kilo bagażu.

Ważę więcej niż 50kg i zawsze na wyprawach miałem więcej bagażu, a przez
parę lat kupowałem na wyjazd jakieś opony Dębicy po 16-17zł, slicki 26",
nazwy nie znam, chyba nawet nie miały, i nigdy nie było problemów. Jedyna
wada to słaba trwałość, trzeba było wymienić po 4tys. km, czyli już po
powrocie. Na ostatnią wyprawę kupiłem Marathony, bo miały być
"nieprzebijalne". Okazały się zwyczajnie przebijalne, ale bardzo trwałe,
dlatego w sumie warto je kupić, w przeliczeniu na kilometry kosztują tyle co
tanie opony Dębicy.

Paweł

--
Cztery kontynenty - nasze wyprawy rowerowe http://acn.waw.pl/pawelp

jab...@o2.pl

unread,
Aug 4, 2008, 9:33:10 AM8/4/08
to
On 4 Sie, 15:06, Pawel Paron <pawelpBEZSP...@freeland.lublin.pl>
wrote:

> Za to Ortlieby moim zdaniem mają inną wadę (Crosso chyba też): obie sakwy
> mają taki sam kształt - długi, cienki wór, zwężający się do dołu z obu
> stron, przez to miejsce jest źle wykorzystane i trudno coś wyciągnąć ze
> spodu. A przecież sakwa prawa i lewa nie muszą być identyczne, od strony
> pedałów muszą mieć ukośne ścięcie, ale z tyłu mogą być proste, wtedy przy
> tej samej objętości mogłyby być niższe (tzn. nie trzeba by napychać
> wysokiego komina), albo miałyby większą pojemność. No ale
> producent-spryciarz zaoszczędził i robi jedną sakwę zamiast dwóch różnych.

Tylne sakwy Crosso Dry (a przynajmniej model który ja mam, sprzed 3
lat) nie są takie same - jest lewa i prawa, jak założy się na odwrót,
to zahacza się piętami, jak prawidłowo, to nie. Także chyba są
pozbawione wady o której piszesz.

Pozdrawiam, JG
--
Wyprawy rowerowe po Europie
www.jgdula.friko.pl

ejka

unread,
Aug 4, 2008, 10:06:26 AM8/4/08
to
Marcin Hyła pisze:

> Nie do końca rozumiem takie podejście. Przednie sakwy pozwalają dużo
> lepiej rozłożyć obciążenie na rowerze. Mnie się _znacznie_ lepiej jeździ
> z przednimi (i tylnymi) sakwami niż bez sakw przednich i z przeciążonym
> tyłem. OIDP rozkład masy na gołym rowerze (bez bagażu) jest taki, że
> przód to 40%, tył 60% a w ten sposób zmieniasz obciążenia nawet na >70%
> i <30%?

Byc moze kiedys zmienie zdanie, na razie nie potrzebuje sakw przednich,
pewno to kwestia przyzwyczajenia ale jezdzi mi sie dobrze tylko z
tylnymi sakwami, choc nie twierdze, ze nie ma w ogole sensu jezdzic tez
z przednimi.

>> Wazna dla mnie jest takze ilosc pakunkow w czasie podrozy np.
>> pociagiem, a dwie sakwy i rower troche latwiej opanowac niz cztery i
>> rower.
>
> Ja w sumie mam pięć sakw (przednie, tylne i na kierownice) i nie mam z
> tym najmniejszego problemu przy pakowaniu do pociągu. Ale może popadłem
> w rutynę bo już ponad 10 lat już jeżdżę z sakwami pociągami ;-)

Ja jeszcze nie mam szansy popasc w taka rutyne :)
Jednak nie widze sie oczami wyobrazni, jak targam z jednego pociagu do
drugiego, podczas przesiadki 2 par sakw i to tego np. zlozonego roweru -
bo podrozuje pociagiem w kraju, gdzie nie mozna roweru jako takiego
przewozic pociagiem.


>
>> Wiem, ze na zdjeciach w naszej galerii pokazujemy jedne sakwy
>> kompletnie rozklejone ale jest to jedna sakwa na kilka par
>
> Jak masz dwie sakwy i jedna się rozklei to masz większy problem niz
> gdybyś miał cztery sakwy i jedna się popsuła.

Gdybys miala :)
Niewatpliwie, masz racje, latwiej przepakowac cztery w trzy niz dwie w
jedna :)

>> Moze to kwestia wagi roweru, moze umiejetnosci rowerzysty, ja na
>> piasku z Marathonami czuje sie niepewnie, wczesniej, na zwyklych
>> semislikach CST jezdzilo mi sie piachami o wiele lepiej.
>
> Zwykłe Marathony na piachu sprawują się słabo (za to na szosie są bardzo
> szybkie), XR - o niebo lepiej (choć dla odmiany na szosie gorzej
> jeżdżą). Od sześciu lat jak jeżdżę na marathonach udało mi się złapać
> gumę dopiero w tym roku, niedawno. Nie wierzę w "tanie, dobre opony" -
> tym bardziej że z bagażem i rowerem ważę 150 kg+ .

Ja pisze o Marathonach XR - jezdze na nich od jakis 3 miesiecy i nie
czuje sie na nich w piasku pewnie, a na ostatnim wyjezdzie udalo mi sie
zlapac gume w przednim kole. Oczywiscie po tych trzech miesiacach nie
widac zadnego zuzycia po biezniku :)
Na tanich oponach jezdzilo mi sie pewniej, gumy lapalam raczej rzadko/w
normie (2 na rok) choc na pewno Marathony xr posluza mi dluzej, bo tanie
opony wystarczaly mi srednio na jeden sezon.

pozdrawiam
Ejka

www.klub-karpacki.org

Marcin Hyła

unread,
Aug 4, 2008, 10:06:40 AM8/4/08
to
Pawel Paron wrote:

> Są nieprzemakalne do czasu. Mamy jeden komplet Ortliebów, które nie wiadomo
> kiedy przestały być nieprzemakalne i po każdym większym deszczu trzeba
> pamiętać, żeby wszystko wyjąć i wysuszyć, bo za kilka dni można znaleźć na
> dnie sakwy różne zgniłe rzeczy. Sakwa zaczęła przeciekać gdzieś na
> połączeniach, albo w okolicy mocowania, nie udało mi się znaleźć dziury.

Wsadź do wanny, nalej wody do pełna i zobacz co się dzieje, tzn. którędy
ciurka. Jak są z PCV to się mogło przetrzeć - ja mam torbe na kierownice
Ortlieba, która ma dziurkę w klapie bo się materiał w tym miejscu stale
zaginał. Ale i tak nie przecieka.

Jasne jest, że nic nie jest wieczne i po jakimś czasie się zacznie psuć.
Pytanie - po jakim i jak bardzo ;-) Ile macie te ortlieby?

Ja mam ortlieby chyba od 10 lat, używam w sumie 20-30 dni w roku więc
nie jest to może hiper-reprezentatywne (tym bardziej, że używałem PCV, a
teraz kordurowych), ale Olek Buczyński ma ortlieba z pcv ktorego chyba
używa non-stop (także w mieście na codzień) więc może by coś skrobnął
ftemacie.

> Za to Ortlieby moim zdaniem mają inną wadę (Crosso chyba też): obie sakwy
> mają taki sam kształt - długi, cienki wór, zwężający się do dołu z obu
> stron, przez to miejsce jest źle wykorzystane i trudno coś wyciągnąć ze
> spodu. A przecież sakwa prawa i lewa nie muszą być identyczne, od strony
> pedałów muszą mieć ukośne ścięcie, ale z tyłu mogą być proste, wtedy przy
> tej samej objętości mogłyby być niższe (tzn. nie trzeba by napychać
> wysokiego komina), albo miałyby większą pojemność. No ale
> producent-spryciarz zaoszczędził i robi jedną sakwę zamiast dwóch różnych.

Ale by ich wtedy nie można nosić jak plecaka. A można :-)

Dla mnie to nie jest wada ale może mam kompatybilny z ortliebem system
pakowania. Aha - system QL2 pozwala "przechylić" Ortlieby tak, żeby
pięta nie zawadzała. Nie rozwiązuje to problemu o którym piszesz, ale
jest sprytne.

> Ważę więcej niż 50kg i zawsze na wyprawach miałem więcej bagażu, a przez
> parę lat kupowałem na wyjazd jakieś opony Dębicy po 16-17zł, slicki 26",
> nazwy nie znam, chyba nawet nie miały, i nigdy nie było problemów. Jedyna
> wada to słaba trwałość, trzeba było wymienić po 4tys. km, czyli już po
> powrocie. Na ostatnią wyprawę kupiłem Marathony, bo miały być
> "nieprzebijalne". Okazały się zwyczajnie przebijalne, ale bardzo trwałe,
> dlatego w sumie warto je kupić, w przeliczeniu na kilometry kosztują tyle co
> tanie opony Dębicy.

No właśnie :-)

Aleksander Buczynski

unread,
Aug 4, 2008, 10:22:45 AM8/4/08
to
Marcin Hyła pisze:

> Ja mam ortlieby chyba od 10 lat, używam w sumie 20-30 dni w roku więc
> nie jest to może hiper-reprezentatywne (tym bardziej, że używałem PCV, a
> teraz kordurowych), ale Olek Buczyński ma ortlieba z pcv ktorego chyba
> używa non-stop (także w mieście na codzień) więc może by coś skrobnął
> ftemacie.

Moje 7-letnie obecnie ortlieby były 100% szczelne przez jakieś dwa lata.
Potem zaczęły przeciekać od dołu, być może ze względu na zimową sól na
ulicach, a być może ze względu na kanciastość niektórych przewożonych w
nich przedmiotów. Próbowałem łatać, ale efekty są takie sobie - woda
lecąca z góry czy nawet krótkie wodowanie w strumieniu nie stanowią
problemu, ale po dłuższej jeździe szosą w deszczu dolna część zawartości
bywa mokra.

pozdrawiam, olek

Marcin Hyła

unread,
Aug 4, 2008, 10:23:07 AM8/4/08
to
ejka wrote:

> Jednak nie widze sie oczami wyobrazni, jak targam z jednego pociagu do
> drugiego, podczas przesiadki 2 par sakw i to tego np. zlozonego roweru -
> bo podrozuje pociagiem w kraju, gdzie nie mozna roweru jako takiego
> przewozic pociagiem.

Ja ćwiczyłem samodzielnie ładowanie, wyładowywanie i przesiadki z
rowerem wraz z w/w pięcioma sakwami _oraz_ przyczepką ekstrawheel.
Dasię, zero problemu :-P

Natomiast składanie roweru "do wora" to rzeczywiście inna sprawa, tego
nie ćwiczyłem (poza samolotem) ale tu można (chyba?) przecież sakwy
przywiązać do złożonego roweru i taszczyć w tym samym worze?

Ach, i przepraszam za _fopa_ gramatycznopłciowe :-)

Aleksander Buczynski

unread,
Aug 4, 2008, 10:28:04 AM8/4/08
to
Paweł Pontek pisze:

> ... w dwie sakwy Crosso bez problemu mozna sie zapakowac, na niemal
> dowolny wyjazd wedrowkowo-biwakowy (czy to na weekend czy na miesiac)
> nie wymagajacy przewozenia wiekszych zapasow zywnosci (tzn. wszedzie
> tam gdzie sa po dordze jakies sklepy i da sie kupic zywnosc po
> akceptowalnych cenach), bez koniecznosci stosowania przednich sakw,
> wora transportowego, "kombinacji" na bagazniku, itp.
>
> To samo nie wychodzi z sakwami Ortlieba.

Mnie na dłuższych wyjazdach zdarzało się wozić śpiwór w nieprzemakalnym
worku przytroczony do kierownicy (mam taki raczej zabytkowy). Reszta
spokojnie się mieściła w Ortliebach. Można też np. śledzie od namiotu
przyczepić do widelca. Ot, taki kompromis pomiędzy przednimi sakwami a
ich brakiem ;-)

pozdrawiam, olek

Paweł Pontek

unread,
Aug 4, 2008, 10:50:10 AM8/4/08
to
Aleksander Buczynski napisał(a):


Ja nie narzekam. Spokojnie mieszcze wszystkie potrzebne rzeczy do sakw
tylnych. Zostaje tez wolne miejsce na wiekszy zapas prowiantu (kiedy to
konieczne) lub np. na rzeczy, potrzebne w czasie podrozy, tak, aby miec
wolne rece i nie miec ze soba zbyt wielu pakunkow.

Na specjalne okazje, woze ze soba taka "ruska sumke" bazarowa, mieszcza
sie do niej dwie sakwy, karimata, namiot, rozne drobiazgi. Majac w reku
tylko jeden pakunek latwiej wsiasc do pociagu kiedy jest tylko chwila
czasu, kiedy trzeba przebic sie ze zlozonym rowerem kilka peronow dalej,
kiedy w pociagu jest tlok, kiedy brudne i mokre sakwy trzeba wrzucic na
polke lub zostawic gdzies z dala od miejsca gdzie sie siedzi, itp. Poza
tym, majac bagaz w postaci takiej "sumki" nie wzbudza sie
zainteresowania i nie wyglada sie jak rowerzysta, co zaoszczedza wielu
komplikacji i dodatkowych kosztow, pociagowi zlodzieje nie widza, ze
jest cos do skrojenia, konduktor w pociagu lub kierowca autobusu nie
ma argumentow o "zbyt duzym bagazu", itp.


Kazdy ma swoje ulubione patenty, dostosowane do tego, jakim rodzajem
turystyki sie zajmuje, i wynikajace z wieloletniej praktyki, itp. Nie
zamierzam nikogo na sile do niczego przekonywac. Czasem warto uczyc
sie na bledach i niewygodach innych, niz na wlasnych.

Gdybym chcial zamienic rower w choinke, poprzywiazywalbym rozne rzeczy
do roznych czesci roweru i sakwy pewnie wogole nie bylyby mi potrzebne
:-)

Widywalem juz ludzi ze zbyt malymi, lub niewlasciwie spakowanymi
sakwami, ktorzy mieli poprzywiazywane rozne rzeczy, a to kubek, a to
klapki, a to spiwor, itp. ... ja po prostu nie preferuje tego typu
rozwiazan.

PABLO

R

unread,
Aug 4, 2008, 4:10:22 PM8/4/08
to
> Byc moze kiedys zmienie zdanie, na razie nie potrzebuje sakw przednich,
> pewno to kwestia przyzwyczajenia ale jezdzi mi sie dobrze tylko z
> tylnymi sakwami, choc nie twierdze, ze nie ma w ogole sensu jezdzic tez
> z przednimi.

Widzisz, kochana, jednak powoli miekniesz. Ja na pierwszej wyprawie tak samo
myslalem jak ty i tak samo jak ty budowalem piramidke na tylnym bagazniku.
Jednak juz na kolejnej wyprawie, samotnej wyprawie kiedy to na wszystko trzeba
byc przygotowanym ilosc niezbednych rzeczy jaki musialem zabrac wymusila na
mnie koniecznosc zalozenia low-ridera i przednich sakw. I o dziwo nie
biadolilem nad tym ale odkrylem wlasnie lepsze prowadzenie roweru.

>
> >> Wazna dla mnie jest takze ilosc pakunkow w czasie podrozy np.
> >> pociagiem, a dwie sakwy i rower troche latwiej opanowac niz cztery i
> >> rower.
> >
> > Ja w sumie mam pięć sakw (przednie, tylne i na kierownice) i nie mam z
> > tym najmniejszego problemu przy pakowaniu do pociągu. Ale może popadłem
> > w rutynę bo już ponad 10 lat już jeżdżę z sakwami pociągami ;-)

Ja takze nie odczuwam zadnego dyskomfortu.

>
> Ja jeszcze nie mam szansy popasc w taka rutyne :)
> Jednak nie widze sie oczami wyobrazni, jak targam z jednego pociagu do
> drugiego, podczas przesiadki 2 par sakw i to tego np. zlozonego roweru -
> bo podrozuje pociagiem w kraju, gdzie nie mozna roweru jako takiego
> przewozic pociagiem.

Od 8 lat jezdze na wyprawy i od 8 lat wracam z nich pociagami i autokarami i
jak dotad tylko 2 razy odnioslem porazke. Jednak te porazki wcale nie
zaklocily mojego rytmu podrozy.


> >
> >> Wiem, ze na zdjeciach w naszej galerii pokazujemy jedne sakwy
> >> kompletnie rozklejone ale jest to jedna sakwa na kilka par
> >
> > Jak masz dwie sakwy i jedna się rozklei to masz większy problem niz
> > gdybyś miał cztery sakwy i jedna się popsuła.
>
> Gdybys miala :)
> Niewatpliwie, masz racje, latwiej przepakowac cztery w trzy niz dwie w
> jedna :)

Ja powiem wiecej. Majac 2 bagazniki masz 1 awaryjny/zapasowy. Przy jednym
bagazniku, jego awaria praktycznie wyklucza cie z dalszej jazdy. Mowie tu
oczywiscie o wyprawach samotnikow bo gdy sie jedzie w kilka osob awaria
bagaznika nie jest bardzo dokuczliwa.

> Ja pisze o Marathonach XR - jezdze na nich od jakis 3 miesiecy i nie
> czuje sie na nich w piasku pewnie, a na ostatnim wyjezdzie udalo mi sie
> zlapac gume w przednim kole.

Wiec tak naprawde nie masz zadnego doswiadczenia!

ejka

unread,
Aug 5, 2008, 4:58:23 AM8/5/08
to
R pisze:
> Widzisz, kochana,

Milo mi, ze zywisz do mnie tak cieple uczucia :), mam nadzieje, ze nie
postawisz mnie w jakiejs niezrecznej sytuacji :)

jednak powoli miekniesz. Ja na pierwszej wyprawie tak samo
> myslalem jak ty i tak samo jak ty budowalem piramidke na tylnym bagazniku.

Ja zadnych piramidek nie buduje :) spokojnie mieszcze sie w dwoch
tylnych sakwach i na razie nie widze potrzeby sprawiania sobie przednich
sakw - choc daje innym prawo do tego :)

> Jednak juz na kolejnej wyprawie, samotnej wyprawie kiedy to na wszystko trzeba
> byc przygotowanym ilosc niezbednych rzeczy jaki musialem zabrac wymusila na
> mnie koniecznosc zalozenia low-ridera i przednich sakw. I o dziwo nie
> biadolilem nad tym ale odkrylem wlasnie lepsze prowadzenie roweru.

Czy ktos tu biadoli ? Moze troche narzeka lub ostrzega ale nie biadoli.

> Od 8 lat jezdze na wyprawy i od 8 lat wracam z nich pociagami i autokarami i
> jak dotad tylko 2 razy odnioslem porazke. Jednak te porazki wcale nie
> zaklocily mojego rytmu podrozy.

Ja jezdze na bardziej zaawansowane wyjazdy rowerowe (wyprawami jakos nie
smiem tego nazywac) od jakis trzech lat i na razie nie zanotowalam
porazek. Ale wszystko sie moze zdazyc :)

> Ja powiem wiecej. Majac 2 bagazniki masz 1 awaryjny/zapasowy. Przy jednym
> bagazniku, jego awaria praktycznie wyklucza cie z dalszej jazdy. Mowie tu
> oczywiscie o wyprawach samotnikow bo gdy sie jedzie w kilka osob awaria
> bagaznika nie jest bardzo dokuczliwa.

To moim zdaniem kwestia dobrego przygotowania sprzetu przed wyjazdem, i
bycia przygotowanym na ewentualne awarie w trakcie. A naprawic bagaznik
mozna na wiele sposobow, na samotne wyjazdy sie na razie nie wybieram -
mysle o wariancie minimum dwuosobowego wyjazdu.


>
>> Ja pisze o Marathonach XR - jezdze na nich od jakis 3 miesiecy i nie
>> czuje sie na nich w piasku pewnie, a na ostatnim wyjezdzie udalo mi sie
>> zlapac gume w przednim kole.
>
> Wiec tak naprawde nie masz zadnego doswiadczenia!

Oczywiscie, nie mnie sie porownywac to wytrawnych znawcow i podroznikow ;)
Wydaje mi sie jednak, ze kilka tysiecy wykreconych km rocznie daje mi
jakies podstawy do wyrazania swojego zdania i porownywania jazdy na tych
czy innych oponach :) Btw na marathonach xr przez te 3 miesiace
przejechalam ponad 2000 km - to chyba juz moge cos o nich powiedziec ?

pozdrawiam Ejka

www.klub-karpacki.org

Paweł Pontek

unread,
Aug 5, 2008, 5:56:42 AM8/5/08
to
R napisał(a):

>
> Od 8 lat jezdze na wyprawy i od 8 lat wracam z nich pociagami i autokarami i
> jak dotad tylko 2 razy odnioslem porazke. Jednak te porazki wcale nie
> zaklocily mojego rytmu podrozy.
>

Ciezko z tego wyciagnac jakies wnioski. Np. ile razy w ciagu tych osmiu
lat tak naprawde jechales tymi pociagami ? Samo okreslenie "od 8 lat"
niesie niewiele informacji - sa tacy co jezdza na urlop raz do roku i
tylko latem, a sa tacy, co jezdza po kilka razy w miesiacu, w ciagu
calego roku, itp.

Inaczej sie jedzie bezposrednim pociagiem lub autokarem, a inaczej,
kiedy jedziesz wariantem kombinowanym, wiele zalezy od tego w jak
licznej grupie podrozujesz, itp., itp., itp.

Np. na dluzszej trasie, z wieloma przesiadkami (w tym takze nocnymi
przesiadkami, albo kiedy w nocy dojezdzasz "gdzies tam", skladasz
rower, jedziesz "gdzies tam", po drodze przekraczasz granice, jedziesz
"gdzies tam" i jeszcze tej samej nocy lapiesz kolejny pociag "na styk"),
w duzym tloku (ledwo mozesz wejsc samemu do pociagu, a tu trzeba wlozyc
jeszcze rowery i bagaze ... !), przez kraje, gdzie wogole nie wolno
przewozic rowerow w pociagu (nawet nie ma takiego biletu jak na rower
czy na bagaz - choc bys chcial go kupic to nie mozesz), albo w
pociagach, do ktorych nie wolno zabierac rowerow, gdzie przesiadki sa
doslownie 2-5 minutowe - a strata polaczenia oznacza dluzsze
kiblowanie w podrozy, lub znacznie wieksze koszty, itp. ? Przy okazji,
kupujac po drodze bilety na kolejne odcinki - tak aby nie przeplacac
jadac na bilecie miedzynarodowym, itp. W sytuacji, kiedy nie masz
mozliwosci zaplanowac (w sensie kupienia biletow lub zaklepania sobie
miejsca) podrozy wczesniej, bo w ostatniej chwili wiesz gdzie, ze_wogole
(urlop, wolny weekend) i gdzie (pogoda) pojedziesz.

Nie przekonasz mnie, ze w takich sytuacjach lepiej miec cztery sakwy
zamiast dwoch - szczegolnie wtedy, kiedy spokojnie mozna sie zapakowac
do tych dwoch. Oczywiscie czasami to niezbedne - pisalem juz o tym -
np. kiedy trzeba zabrac naprawde duze zapasy prowiantu bo nie ma
szans by zdobyc go na miejscu (np. zupelne odludzie przez miesiac) lub
jest koszmarnie drogi.


Jak sie jedzie raz na jakis czas, ma sie duzo czasu - bo wyjazd dluzszy
- to podroz nie jest tak kluczowa czescia wycieczki, koszty nie sa
takie krytyczne (urlop, wakacje, itp.) niz w przypadku, kiedy jezdzisz
czesto, na krotko (np. weekendy lub 3-4 dniowe wyjazdy, ale nie "pod
domem", tylko gdzies dalej, poza PKP i innymi przyjaznymi kolejami
(wbrew pozorom PKP jest dosyc przyjazne dla rowerzystow), kiedy jak
wtopisz cos w podrozy to w zasadzie caly wyjazd trafia szlag ... bo na
miejsce, zamiast o swicie docierasz okolo poludnia, itp.; przez kraje
gdzie konduktor czy pogranicznik nie jest twoim "przyjacielem", itp. ?

Przy dluzszych wyjazdach, mozna sobie pozwolic na takie zaplanowanie
podrozy, aby bylo wygodnie, aby dalo sie legalnie przewiezc rower, aby
miec czas na spokojne zapakowanie sie do pociagu, itp. Ale nie zawsze
to jest mozliwe ...

PABLO

Renata Golebiowska

unread,
Aug 5, 2008, 7:18:40 AM8/5/08
to
Dnia 04.08.2008 Aleksander Buczynski <ab15...@zodiac.mimuw.edu.pl> napisał/a:

> Moje 7-letnie obecnie ortlieby były 100% szczelne przez jakieś dwa lata.
> Potem zaczęły przeciekać od dołu, być może ze względu na zimową sól na
> ulicach, a być może ze względu na kanciastość niektórych przewożonych w
> nich przedmiotów. Próbowałem łatać, ale efekty są takie sobie - woda
> lecąca z góry czy nawet krótkie wodowanie w strumieniu nie stanowią
> problemu, ale po dłuższej jeździe szosą w deszczu dolna część zawartości
> bywa mokra.

To samo u mnie. Okres szczelności podobny, sposób przemakania też -
raczej od dołu niż od góry. Dodatkowo problem w porównaniu np. ze
szmacianymi Cumulusami polega na tym, że w Cumulusach jak po deszczu
przygrzeje słońce, to i sakwy i ich zawartość mogą wyschnąć, w
Ortliebach choćby prażyło wiele godzin, to jeśli zapomni się wyjąć i
wysuszyć zawartość sakw, wszystko prędzej zgnije niż samo wyschnie.

Irytujące jest, że przy tylu latach doświadczenia i takich cenach tak
naprawdę nikt nie produkuje nic naprawdę dobrego. Najważniejsze jest
oczywiście mocowanie, od kiepskiego można zostać kaleką, więc
gdy przeprowadzi się wstępną selekcję, niewiele już zostaje.

O sakwach i innym sprzęcie można poczytać tu:
http://www.downtheroad.org/Equipment/Bikes/Bicycle_Touring_Panniers.htm


Warto im zrobić trochę ruchu na stronie, bo z tego żyją i podróżują.

Renata

--
Cztery kontynenty - nasze wyprawy rowerowe http://acn.waw.pl/pawelp

Najnowsza wyprawa - http://wyprawa.vox.com

Renata Golebiowska

unread,
Aug 5, 2008, 7:30:49 AM8/5/08
to
Dnia 01.08.2008 Paweł Pontek <ppo...@interia.pl> napisał/a:

> Wg mnie, mimo wszystko, sakwy Crosso sa bardzo dobrym rozwiazaniem
> - o ile ma sie pelna swiadomosc ich zalet i wad (!) i w zwiazku z tym
> jest sie przygotownaym do ich naprawy i zdaje sie sprawe z ograniczen.
>
> Podstawowe zalety to:
> - duza pojemnosc (!!!),
> - szybkie i latwe zakladanie i zdejmowanie,


Na tej grupie czytałam, że komuś w czasie jazdy odczepiły się te haki
i sakwa spadła. Dla mnie natychmiastowa dyskwalifikacja, bo taka sakwa
może cię kiedyś zabić.

Paweł Pontek

unread,
Aug 5, 2008, 7:49:08 AM8/5/08
to
Renata Golebiowska napisał(a):

>
>
> Na tej grupie czytałam, że komuś w czasie jazdy odczepiły się te haki
> i sakwa spadła.

Sakwa moze spasc z wielu powodow (przynajmniej mnie sie np. takie
przypadki parokrotnie zdarzaly):

- (najczesciej), po prostu jest zle zalozona, czyli:
--- slabo napiete gumy (!)
--- zle zalozone haki,
--- rozgiete haki (trzeba to sprawdzac przy zakladaniu i w razie
potrzeby "przygiac") (!)
--- uzyto niewlasciwy bagaznik.

- czasami z uwagi na awarie:
--- urwany naciag haka dolnego (da sie przeciwdzialac, ogladajac np.
raz dziennie stan naciagu),
--- urwane nity trzymajace hak gorny (ja wymienilem na sruby - znacznie
pewniejsze rozwiazanie),
--- urwany/zlamany hak gorny,
--- zlamany hak dolny.

Przy odrobinie wprawy i swiadomym uzywaniu sakw - daje sie nad tym
przejsc do "porzadku dziennego" i skutecznie uzywac sakwy.

> Dla mnie natychmiastowa dyskwalifikacja,

Zeby sprawa byla jasna: ja tych sakw ani nie zachwalam, ani nie
krytykuje !

Poniewaz czesto wraca na Precla dyskusja nt. sakw - wymienilem te cechy,
ktore akurat mnie wydaly sie wazne "za" lub "przeciw" uzywaniu tych
wlasnie sakw. Wynikaja raczej z mojej osobistej praktyki. Kazdy samemu
moze sobie podjac decyzje o tym, ktore sakwy uzyje, ktore cechy sa
z danego zastosowania wazne, a ktore wydumane czy nieistotne.

Moge dodac tylko ze akurat te sakwy samemu uzywam - dlaczego - napisalem
wczesniej.

Inne sakwy:
- Ortlieby dokladnie ogladalem i widzialem u kolegow ktorzy uzywaja (lub
uzywali bo zamienili na Crosso wlasnie z uwagi na ograniczona pojemnosc
Ortliebow). Nie wybralem ich, chociaz aspekt finansowy nie dotyczyl
mojego wyboru.
- innych sakw, przynajmniej w miare sensownych nie widzialem.


> bo taka sakwa może cię kiedyś zabić.


Pewnie wiesz ile rzeczy/zjawisk/itp. moze Cie zabic podczas jazdy
rowerem i nie tylko. Nie sadze aby to (spadajaca sakwa Crosso) byl powod
dominujacy albo nie dajacy sie - przy uzyciu z wyobraznia -
zminimalizowac.

Ciekawe jakie sa statystyki - tzn. ile osob "zabily" sakwy Crosso (ja
bym zaryzykowal ze nikogo - ale wiem ze to niejst zaden argument), a ile
osob, zginelo z innych, bardziej blachych powodow (tu bym sie upieral
ze wiele ...).


Zeby tylko nie bylo tak jak z tymi drzewami przy mazurskich drogach,
ktore wycina sie masowo w trosce o kierowcow, tak zeby nie "zabijaly"
kierowcow .... a wilu ludzi jest o tym swiecie przekonanych ze tak
wlasnie jest.

PABLO

Grzegorz Baltazar Kajdrowicz

unread,
Aug 5, 2008, 8:23:07 AM8/5/08
to
w odpowiedzi R na post news:77d6.00000b...@newsgate.onet.pl
z Pn 04 sie 2008 22:10:22 pisze co nastepuje:

> Ja powiem wiecej. Majac 2 bagazniki masz 1 awaryjny/zapasowy. Przy
> jednym bagazniku, jego awaria praktycznie wyklucza cie z dalszej
> jazdy. Mowie tu oczywiscie o wyprawach samotnikow bo gdy sie
> jedzie w kilka osob awaria bagaznika nie jest bardzo dokuczliwa.
>

do wszelkich awarii z bagaznikami niezastapione sa zipki.
zawsze woze takie opaski w ilosci ok. 50 szt.

--
Grzegorz Baltazar Kajdrowicz | http://www.rower.orbit.pl
o__, -"Szukaj swojej Przygody! A gdy juz znajdziesz
,>_/-_- zmierz sie z nia wszystkim co masz, z cala
(*)(*) swoja moca, doswiadczeniem i pasja!"-Sir Edmund Hillary

Renata Golebiowska

unread,
Aug 5, 2008, 8:25:54 AM8/5/08
to
Dnia 05.08.2008 Paweł Pontek <ppo...@interia.pl> napisał/a:
> Renata Golebiowska napisał(a):
>
>>
>>
>> Na tej grupie czytałam, że komuś w czasie jazdy odczepiły się te haki
>> i sakwa spadła.
>
> Sakwa moze spasc z wielu powodow (przynajmniej mnie sie np. takie
> przypadki parokrotnie zdarzaly):
>
> - (najczesciej), po prostu jest zle zalozona, czyli:
> --- slabo napiete gumy (!)
> --- zle zalozone haki,
> --- rozgiete haki (trzeba to sprawdzac przy zakladaniu i w razie
> potrzeby "przygiac") (!)

Wystarczające powody, by zrezygnować z haków i gumek.

Paweł Pontek

unread,
Aug 5, 2008, 8:41:56 AM8/5/08
to
Renata Golebiowska napisał(a):

> Dnia 05.08.2008 Paweł Pontek <ppo...@interia.pl> napisał/a:
>> Renata Golebiowska napisał(a):
>>
>>>
>>> Na tej grupie czytałam, że komuś w czasie jazdy odczepiły się te haki
>>> i sakwa spadła.
>> Sakwa moze spasc z wielu powodow (przynajmniej mnie sie np. takie
>> przypadki parokrotnie zdarzaly):
>>
>> - (najczesciej), po prostu jest zle zalozona, czyli:
>> --- slabo napiete gumy (!)
>> --- zle zalozone haki,
>> --- rozgiete haki (trzeba to sprawdzac przy zakladaniu i w razie
>> potrzeby "przygiac") (!)
>
> Wystarczające powody, by zrezygnować z haków i gumek.

niekoniecznie, bo:

- w/w sa calkowicie do opanowanie (np. mnie juz od bardzo dlugiego czasu
sakwy nie spadaja), wystarczy raz napiac pasek/gume, zawsze wlasciwie
zakldac haki, jak sie zauwazy ze sie z jakiegos powodu hak odgial - to
go po prostu przygiac ... i tyle, po klopocie. Nie stanowi to _zadnego_
zauwazalnego problemu (!),

- mocowanie jest tak proste, ze kazda awarie da sie naprawic w terenie,
samodzielnie, bez zadnych specjalnych narzedzi czy materialow oraz
umiejetnosci,

- nie ma jakiejs wyraznie lepszej alternatywy. W innych sakwach sa np.
stosowane elementy z tworzywa, ale, pomimo ze wygladaja solidnie i sa
naprawde trwale - kiedys moga sie uszkodzic, a wtedy naprawic je, jest
w terenie naprawde trudno (raczej niemozliwa naprawa).


Rozumujac w ten sposob jak Ty, zawsze mozna stwierdzic, ze np. w
tworzywie moga wystapic pekniecia, ktorych nie widac golym okiem i moga
sie w kazdej chwili objawic w postaci pekniecia calego elementu.
Z punktu widzenia braku mozliwosc naprawy - jest to wystarczajacy powod,
aby zrezygnowac z tego typu uchwytow.

Raz jeszcze zwracam uwage na to, ze mozesz uzywac takich sakw, na jakie
masz ochote i do ktorych masz zaufanie. Latwo jest krytykwoac cos
co istnieje, ale moze sprobuj z innej strony, napisz co jest innego,
lepszego i dlaczego - pokrytykujemy ... i my - tzn. znajdziemy powody,
ktore sa wystarczajace do tego, by z nich zrezygnowac - czyli tzw.
"krytyka konstruktywna" :-)

PABLO

Paweł Pontek

unread,
Aug 5, 2008, 8:46:48 AM8/5/08
to
Grzegorz Baltazar Kajdrowicz napisał(a):

> w odpowiedzi R na post news:77d6.00000b...@newsgate.onet.pl
> z Pn 04 sie 2008 22:10:22 pisze co nastepuje:
>
>> Ja powiem wiecej. Majac 2 bagazniki masz 1 awaryjny/zapasowy. Przy
>> jednym bagazniku, jego awaria praktycznie wyklucza cie z dalszej
>> jazdy. Mowie tu oczywiscie o wyprawach samotnikow bo gdy sie
>> jedzie w kilka osob awaria bagaznika nie jest bardzo dokuczliwa.
>>
>
> do wszelkich awarii z bagaznikami niezastapione sa zipki.
> zawsze woze takie opaski w ilosci ok. 50 szt.
>

Przydaja sie do roznych zastosowan, chociaz akurat w przypadku awarii
bagaznika, ze wzgledu na obciazenia znacznie bardziej skuteczne moga
byc male cybanty. Poza tym, oczywiscie standardowe wyposazenie, czyli:
sznurek, srebrna tasma, stalowy drut, kawalki pretow (lub dlugich,
grubych srob) no i kawalki blachy aluminiowej.

Przy pomocy cybantow i preta mozna "zlapac" i unieruchomic wzgledem
siebie uszkodzone czesci, mozna tez okrecic scisle blacha (stworzy sie
cos w rodzaju rurki), calosc unieruchomic cybantami lub drutem i
zabezpieczyc srebrna tasma. Czasami wystarczy sam drut, odpowiednio
naciagajacy uszkodzone czesci.

Nie wiem jak zipki, ale bywalo tak, ze drut stalowy sie rwal pod
obciazeniem ... wiec zipki moga sie po prostu zerwac.

PABLO

Marcin Hyła

unread,
Aug 5, 2008, 9:06:40 AM8/5/08
to
Paweł Pontek wrote:

> Zeby sprawa byla jasna: ja tych sakw ani nie zachwalam, ani nie
> krytykuje !

Ale wychodzi na to, że mało kto się na nie zdecyduje po takiej lekturze ;-P

Od 10 lat jeżdżę z Ortliebami i ani razu mi nie spadły. Mimo, że przez
jeden sezon (2004) jeździłem z bagaznikiem SL Bike _niedostosowanym_ (co
oficjalnie było w instrukcji) do mocowania QL1 (potem już miałem QL2).
Raz jak źle założyłem sakwe to jechałem chyba z dziesięć kilometrów
zanim zauważyłem ze sakwa wisi na jednym haku. Nie zdarzyła się żadna -
powtarzam - żadna awaria.

Crosso używałem przez dwa sezony. Mam w nich w związku z tym dwie dziury
i pewne wątpliwości co do ich radzieckiego mocowania. Crosso używam
nadal w extrawheelu - ale wory a nie sakwy.

> Ciekawe jakie sa statystyki - tzn. ile osob "zabily" sakwy Crosso (ja
> bym zaryzykowal ze nikogo - ale wiem ze to niejst zaden argument), a ile
> osob, zginelo z innych, bardziej blachych powodow (tu bym sie upieral
> ze wiele ...).

Na razie z tego co sam napisałeś, wiadomo, że:
- spadaja z bagażnika
- haki im sie rozginają
- psują się
- drą się
- nie są nieprzemakalne

Ja bym do tego dodał, że mają miękkie "plecy" - przynajmniej moje dry
front. A to znacznie utrudnia wieszanie na bagażniku jak są wypchane i
wygięte.

Marcin Hyła

unread,
Aug 5, 2008, 9:07:42 AM8/5/08
to
Grzegorz Baltazar Kajdrowicz wrote:

> do wszelkich awarii z bagaznikami niezastapione sa zipki.
> zawsze woze takie opaski w ilosci ok. 50 szt.

Zipki? Chodzi ci o _trytytki_ ?

Grzegorz Baltazar Kajdrowicz

unread,
Aug 5, 2008, 9:18:01 AM8/5/08
to
w odpowiedzi Marcin Hyła na post
news:g79jdo$ljp$2...@atlantis.news.neostrada.pl z Wt 05 sie 2008 15:07:42
pisze co nastepuje:

> Zipki? Chodzi ci o _trytytki_ ?
>

to po krakusku? :)

Pawel Paron

unread,
Aug 5, 2008, 9:26:09 AM8/5/08
to
Dnia 05.08.2008 Marcin Hyła <ci...@rowery.org.pl.niespamuj.pl> napisał/a:

> - spadaja z bagażnika
> - haki im sie rozginają
> - psują się
> - drą się
> - nie są nieprzemakalne

To wszystko byłoby do zaakceptowania, gdyby cena była odpowiednia do
jakości, jak na mój gust tak do 100zł za parę. Kiedyś kupiłem sakwy Duo,
mocowane na haczyki i gumkę, kosztowały 50zł i kilka lat jeździły na wyprawy
i po zakupy, jak na sakwy za 50zł to nie były złe. Na stronie Crosso widzę,
że namnożyli modeli (jest i model "dla eksperta"), ale wszystko na haczyk i
gumkę. I jak już ktoś mi napisał, nawet kształt sakw jest chyba taki, jak
powinien być, nie zwężają się symetrycznie jak Ortlieby, ale co z tego, jak
mocowanie na bieda-haczyk.

Paweł