Zbieg okoliczności :)

53 views
Skip to first unread message

Andrzej Ozieblo

unread,
Jun 30, 2022, 10:41:51 AMJun 30
to
To się nazywa zbieg okoliczności. ;)

1. Kilka dni temu naprawiałem na wsi w górach rower znajomej. Jedna dętka do wyrzucenia. Postanowiłem dać jej zapas jaki wożę ze sobą na wycieczki w moim MTB. Załozyłem, napompowałem i... uszło powietrze. Czyli dętka, moja gwarancja w racie złapania gumy w trasie, była do d... Dobrze, że przekonałem sie o tym w bezpiecznym miejscu.

2. Dzis jadę na mały objazd, tym razem crossem (MTB zostawiam w górach). Chciałem przetestowac nową sztycę amortyzowana Suntour NCX, BTW - super. Ujechałem kilka km i... nagle uszło powietrze z przedniego koła. Nic to, przecież woże ze sobą zapasową dętkę i mini pompkę. Wyjąłem zapas (28'), chcę założyć i... d... zbita. Za szeroki wentyl (Dunlop, a powinna być wąska Presta). Sam kupiłem. Nie mieści sie w otworze w obręczy. Ale, i tu kolejny zbieg okoliczności, gumę złapałem 10 m obok otwartego sklepu rowerowego. Kupiłem dobrą dętkę i voila.

Wniosek, prócz tego że Opatrzność czuwa? Starzeję się :) Jak można było włożyć jako zapas dziurawą dętkę? Jak można było wziąć jako zapas dętkę z niedopasowanym wentylkiem? 20 a nawet 10 lat temu byłoby to niemożliwe. Inna sprawa, że nie złapałem gumy od dobrych kilku tys. km. A tu nagle dwa takie dętkowe eventy.

PeJot

unread,
Jun 30, 2022, 11:14:22 AMJun 30
to
W dniu 2022-06-30 o 16:41, Andrzej Ozieblo pisze:
Miałem podobne hece z gumami, lata temu.

1. Po złapaniu kapcia chciałem nakleić łatkę ale okazało się że *stara*
tubka kleju okazała się być całkowicie zaschnięta. Po kilku minutach
pchania roweru w kierunku cywilizacji natrafiłem na wiejski sklep
all-in-one a w nim zakupiłem nową tubkę kleju. Od tego czasu przyjąłem
zasadę że na każdy *nowy sezon* kupuję *nową tubkę* kleju.

2. Jedziemy z małżonką drogą ze Szczawnicy do Czerwonego Klasztoru i z
powrotem. Małżonka łapie kapcia za kapciem a ja z uporem maniaka łatam i
łatam. Dopiero za n+1 razem zobaczyłem że łatki na dętce układają się
wzdłuż jednej linii. Biorę w rękę oponę i okazuje się że puścił oplot i
dętka wystrzeliwała przez dziurę w oponie.

3. Nowiutkie opony Panaracer Pasela w wymiarze 26x1". Niedługo się nimi
cieszyłem bo przy pierwszej jeździe tylna opona została zdeflorowana
przez 10 cm gwoździa który wylazł bokiem, całkowicie demolując delikatną
oponę.

ATSD, może ktoś opisze na jakiej zasadzie trzymają się łatki na zimno i
jaką rolę pełni klej.


--
P. Jankisz
Sygnaturka zastępcza

Jacek G.

unread,
Jun 30, 2022, 12:28:13 PMJun 30
to
W dniu 2022-06-30 o 16:41, Andrzej Ozieblo pisze:
Bo z gumami, to chyba tak jest, że miesiącami może się nic nie dziać, a
jak już strzelają, to co najmniej dwie pod rząd.
A co do dopasowania różnych elementów - kolega pojechał sobie parę lat
temu do Austrii, w góry (bez roweru) na samotną wędrówkę, I jak już
wyszedł gdzieś wysoko i chciał sobie ugotować herbatkę, to okazało się,
że zabrał kartusz gazowy z innego systemu niż palnik.
--
Jacek G.

Andrzej Ozieblo

unread,
Jun 30, 2022, 3:29:30 PMJun 30
to
czwartek, 30 czerwca 2022 o 17:14:22 UTC+2 PeJot napisał(a):

> ATSD, może ktoś opisze na jakiej zasadzie trzymają się łatki na zimno i
> jaką rolę pełni klej.

Jak rozumiem chodzi tu o wulkanizację gumy na zimno. Klej w tym pomaga. I ciśnienie. Na czym proces polega nie wiem, ale ostatnio naprawiałem oponę w KIA Sportage. Uchodziło powietrze obok wentylka z czujnikiem ciśnienia. Gość zdemontował oponę, oczyścił miejsce w feldze gdzie wchodzi uszczelka od czujnika, założył i... stwierdził, że jest jeszcze mała dziura w samej oponie. Zdemontował opone ponownie, rozsmarował klej wokół dziurki od wewnątrz opony, poczekał i przyłożył łatkę. W sumie to samo co robimy w naszych dętkach.

Andrzej Ozieblo

unread,
Jul 1, 2022, 4:11:56 AMJul 1
to
czwartek, 30 czerwca 2022 o 18:28:13 UTC+2 jgi...@wp.pl napisał(a):

> Bo z gumami, to chyba tak jest, że miesiącami może się nic nie dziać, a
> jak już strzelają, to co najmniej dwie pod rząd.

Do tych moich rowerowych kłopotów z gumami, dołożę samochodową. Pojechałem przedwczoraj do wulkaniarza, bo mi opona delikatnie popuszczała powietrze, typu 0.1 bara na dzień. Ten stwierdził, że popuszcza wokół czujnika ciśnienia. Zdjął oponę, przeczyścił uszczelkę czujnika i felgę, założył opone, wyważył i... stwierdził, że jest jeszcze jedna mała dziurka. Znów musiał zdejmować oponę, zakleić, wyważyć. Dwie awarie oponowe na raz. :) Podobno bardzo rzadki przypadek.

rowerex rowerex

unread,
Jul 1, 2022, 11:21:57 AMJul 1
to
czwartek, 30 czerwca 2022 o 16:41:51 UTC+2 Andrzej Ozieblo napisał(a):
> To się nazywa zbieg okoliczności. ;)
>
> 1. Kilka dni temu naprawiałem na wsi w górach rower znajomej. Jedna dętka do wyrzucenia. Postanowiłem dać jej zapas jaki wożę ze sobą na wycieczki w moim MTB. Załozyłem, napompowałem i... uszło powietrze. Czyli dętka, moja gwarancja w racie złapania gumy w trasie, była do d... Dobrze, że przekonałem sie o tym w bezpiecznym miejscu.

A w czym woziłeś tą zapasową dętkę? Ja mam złe doświadczenia z długim wożeniem
zapasowych dętek, bo potrafią się przetrzeć od samego wożenia, szczególnie gdy się
dętkę gdzieś ciasno upcha z braku miejsca...

Wożenie kleju i łatek też bywa złudne, bo gdy trzeba w trasie kleju użyć, to się okazuje,
że zmienił trwale stan skupienia, a samoprzylepna łatka przestała być czymkolwiek
przylepna....

Już nie mówię o kamienistych drogach, które okoliczni tubylcy "utwardzili" gruzem
z jakiegoś zburzonego budynku - jak widzę dziury w drodze wypełnione fragmentami
cegieł z zaprawą i gipsem, to mi włosy stają dęba nie tylko na głowie - po
przejechaniu takich dróżek wyciągałem już z dętek kilkukrotnie druty i gwoździe
o takich rozmiarach, że po kilku obrotach koła w miejscu wbicia robiły z dętek niemożliwe
do załatania strzępy porozrywanej gumy...

Najlepszym wyjściem jest sprawdzanie wszelkich wożonych zapasów, klejów, łatek itp.
co parę miesięcy... Ale kto by to robił, jeżeli przez rok lub dwa nie złapał gumy - ale jak
już złapał, to się okazuje, że wożone "gwarancje bezpieczeństwa" od nieznanego czasu
były wyłącznie zbędnym balastem...

Pozdr-
-Rowerex

Olivander

unread,
Jul 2, 2022, 6:21:21 AMJul 2
to
> chodzi o wulkanizację na zimno

Zgaduję, że to będzie next twór Cywilizacji, z której ona dobrowolnie zrezygnuje, zastępując naprawę wymianą na "nowe lepsiejsze", bo "oni" wiincyj zarobią, jak stare wy*my, a kolejne kupimy. Przyszłość to góry śmieci jak z filmu wall-e.

Fascynują mnie te zapomniane z marnych powodów technologie. Najstarsze teź, np. zrobiłem i używam w ogrodzie siekiery tulejowe, bo nigdy się nie luzują, a w razie draki można je użyć jako motykę. Podobno onuce były lepsze niz skarpety, choć wymagały umiejętności. Bicykl miał opony z pełnej gumy, napinanie i łączenie jej - boli.

Ale rowerowo, ilu z nas pamięta wulkanizację NA GORĄCO? Jeszcze pamiętam jak mój starszy (o dziesięć lat!) brat łatał tak dętkę roweru. Łatał ją tak w warunkach polowych, byle kawałkiem gumy, z użyciem małego ogniska i takiej chitrej łapki dociskającej. To był sposób nie tylko na dętki i opony rowerowe,a i samochodowe. Któryś z tych wczesnopowojennych polskich westernów (nie pamiętam teraz, Wilcze echa? Ogniomistrz Kaleń?) zaczynał się od wedrówki na "koniu Gomółki" (taki pojazd mechaniczny) obwoźnego wulkanizatora, który łatał wszystko, dętki, podeszwy, kalosze, byle była w tym guma albo choćby skóra. To se ûź nevrati. OK, ja też wolę kupić nowe skarpety, niż cerować, a jednak żal.

Jacek

unread,
Jul 4, 2022, 4:42:25 AMJul 4
to
Jedzie baca z żoną wozem do Nowego Targu. Rozpętała się burza. Piorun
walnął niedaleko od nich. Baca mówi: nooooo!
Za chwilę drugi piorun niedaleko do wozu. Baca: noooo!
Ujechali kawałek i trzeci piorun trafił żonę bacy.
Baca: no!

J.F

unread,
Jul 5, 2022, 9:44:08 AMJul 5
to
On Sat, 2 Jul 2022 03:21:19 -0700 (PDT), Olivander wrote:
>> chodzi o wulkanizację na zimno
>
> Zgaduję, że to będzie next twór Cywilizacji, z której ona dobrowolnie zrezygnuje, zastępując naprawę wymianą na "nowe lepsiejsze", bo "oni" wiincyj zarobią, jak stare wy*my, a kolejne kupimy. Przyszłość to góry śmieci jak z filmu wall-e.
>
> Fascynują mnie te zapomniane z marnych powodów technologie. Najstarsze teź, np. zrobiłem i używam w ogrodzie siekiery tulejowe, bo nigdy się nie luzują, a w razie draki można je użyć jako motykę. Podobno onuce były lepsze niz skarpety, choć wymagały umiejętności. Bicykl miał opony z pełnej gumy, napinanie i łączenie jej - boli.
>
> Ale rowerowo, ilu z nas pamięta wulkanizację NA GORĄCO? Jeszcze
> pamiętam jak mój starszy (o dziesięć lat!) brat łatał tak dętkę
> roweru. Łatał ją tak w warunkach polowych, byle kawałkiem gumy, z
> użyciem małego ogniska i takiej chitrej łapki dociskającej.

IMO - to nie byl "byle kawalek gumy", tylko specjalny, do
wulkanizowania wlasnie.
Pamietam wersje samochodową, z takim wkladem grzewczym.

> To był
> sposób nie tylko na dętki i opony rowerowe,a i samochodowe. Któryś
> z tych wczesnopowojennych polskich westernów (nie pamiętam teraz,
> Wilcze echa? Ogniomistrz Kaleń?) zaczynał się od wedrówki na "koniu
> Gomółki" (taki pojazd mechaniczny) obwoźnego wulkanizatora, który
> łatał wszystko, dętki, podeszwy, kalosze, byle była w tym guma albo
> choćby skóra. To se ûź nevrati. OK, ja też wolę kupić nowe
> skarpety, niż cerować, a jednak żal.

Moze po prostu nowe kleje lepsze, i nie trzeba sie bawic w
wulkanizacje?

Ale ale ... ropa sie skonczy, chemia moze sie skonczyc,
i trzeba bedzie wrocic do kauczyku i wulkanizacji :-)

J.



PeJot

unread,
Jul 5, 2022, 10:07:53 AMJul 5
to
W dniu 2022-07-05 o 15:43, J.F pisze:
> On Sat, 2 Jul 2022 03:21:19 -0700 (PDT), Olivander wrote:
>>> chodzi o wulkanizację na zimno
>>
>> Zgaduję, że to będzie next twór Cywilizacji, z której ona dobrowolnie zrezygnuje, zastępując naprawę wymianą na "nowe lepsiejsze", bo "oni" wiincyj zarobią, jak stare wy*my, a kolejne kupimy. Przyszłość to góry śmieci jak z filmu wall-e.
>>
>> Fascynują mnie te zapomniane z marnych powodów technologie. Najstarsze teź, np. zrobiłem i używam w ogrodzie siekiery tulejowe, bo nigdy się nie luzują, a w razie draki można je użyć jako motykę. Podobno onuce były lepsze niz skarpety, choć wymagały umiejętności. Bicykl miał opony z pełnej gumy, napinanie i łączenie jej - boli.
>>
>> Ale rowerowo, ilu z nas pamięta wulkanizację NA GORĄCO? Jeszcze
>> pamiętam jak mój starszy (o dziesięć lat!) brat łatał tak dętkę
>> roweru. Łatał ją tak w warunkach polowych, byle kawałkiem gumy, z
>> użyciem małego ogniska i takiej chitrej łapki dociskającej.
>
> IMO - to nie byl "byle kawalek gumy", tylko specjalny, do
> wulkanizowania wlasnie.
> Pamietam wersje samochodową, z takim wkladem grzewczym.

Albo z wkładem który po podpaleniu żarzył się odpowiednio długo; pytanie
co to takiego było ?

> Ale ale ... ropa sie skonczy, chemia moze sie skonczyc,
> i trzeba bedzie wrocic do kauczyku i wulkanizacji :-)

Ojtam, ojtam. Się wymyśli gumę z ryżu albo z wodorostów :>
Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages