Wpadla mi okazyjnie w lapy ladniutka, nowiutka, leciutka jak
piorko, i mocna jak diament kierownica do roweru szosowego (tzw.
"baranek").
Jako ze jezdze MTB i szosa mnie nie.interesuje, zastanawiam sie
jakby wykorzystac ja wlasnie do roweru MTB/trekking.
Jak odwrocic zupelnie ja do gory nogami, zaczyna przypominac
zmiejszona wersje kierownicy typu cruiser (do roweru
miejskiego/turystycznego) ale znacznie WEZSZA i z chwytami
zupelnie pod katem prostym.
Powiem szczerze, za jak przymierzam to nawet sprawia wrazenie
wygodnej, kregoslup jest prosto, zwlaszcza jesli chwyty sie
wezmie bardziej pionowo.
Pytanie do Was jakie babole ergonomiczne moga pojawic sie po kilku
godzinach lub dniach uzywania takiego ukladu. Teraz moze jest
wygodnie ale potem moga pojawic sie bole plecow, szyi, lub
nadgarskow. Ja sobie w pelni zdaje z tego sprawe i dlatego Was
pytam. ;)
Jeszcze dodam ze jak chwyty sa bardziej pionowo, konce chwytow na
dole to przykrecenie tam klamkomanetek stwarza fajny efekt,
wygodnie "prztykac" dzwignia NACIAGAJACA manetki nie-kciukiem
(jak normalnie) lecz otwarta dlonia przy nadgarstku :) Tak wiec z
manetkami jest ok, tylko jak z pionowymi chwytami i
ergonomia?
Probowal ktos?
----Android NewsGroup Reader----
http://usenet.sinaapp.com/