ps. Amortyzator miał podczas tych zdarzeń wyłączoną blokadę skoku.
--
jakuboff[at]megapolis.pl
Gdy niedawno dokonywałem wyboru roweru, to wielu sprzedawców przestrzegało
mnie przed zakupem sprzętu z w/w amorem, bo... w większości egzemplarzy
przestaje działać przycisk do blokady amora. Mówili, że dużo reklamacji
mieli na amor rst gila plus sl przez ten przycisk.
Pozdrawiam
Jarek Kardasz
Hmm jeżdżę od miesiąca na tym amorku (rower corratec x-vert deore).
Nie dość, że podczas jazdy z 100mm zostaje może 70, a może 65, to źle
nie jest. Tzn... no nie oszukujmy się - amor za 300 zł... on nie ma
wyłapywać dołków/górek na trasie tylko ew. amortyzować zeskakiwanie z
kraweżników :p I tę funkcję spełnia doskonale :]
A wracając do przycisku. Ten ich system jest jakiś wadliwy rzeczywiście.
Tzn. mi się dość regularnie blokuje blokada, czyli po wciśnięciu
przycisk nie wyskakuje. W ten sposób nie da się powrócić do
normalnego... "tłumienia". Pomaga najczęściej podrzucenie przedniego
koła - przy uderzeniu wyraźnie chowa się kilka milimetrów goleni i
przycisk zostaje wypchnięty :]
Narazie działa... szczególnie go nie katowałem, bo jednak w 80% twarda
nawierzchnia i niemal non-stop lockout. Za to raz byłem już na lekkim DH
i amorek jak na 100 mm okazał siębardzo pomocny - teraz wiem jakie
potrzebne jest przeciążenie, żeby się uginał :]
pozdr.
kosu
No ja jak leciałem w dół jak samobójca po szerokim szlaku, to szarpało nim
aż miło. Po wyżej opisanej awarii działa dalej, ale wygląda to tak, że cały
amortyzator pracuje, a guzik na pręcie zostaje w pozycji wyjściowej, czyli
na samej górze. Jak go wkręcę to przy gwałtownym uderzeniu o podłoże zjeżdża
po gwincie (czyli amor idzie w dół, guzik zostaje na górze). Jedynym
wyjaśnieniem dla mnie, dlaczego tak się stało wydaje się być fakt, że po
prostu cały ten pręt, wchodzący do środka na którym jest guzik, zblokował
się i nie zadziałał (nie zapracował), podczas gdy cały amortyzator się ugiął
(czyli normalnie zapracował). Możliwe, że to awaria tego samego mechanizmu,
jak w przypadku zepsucia przycisku, tylko u mnie się objawiła w ten sposób.
Dopiero jutro zawiozę rower do serwisu. Oby tylko nie robili mi jakichś
problemów :(
Pozdrawiam
Jakuboff
>Może ktoś ma coś do powiedzenia w tej kwestii? Zbyt ostra jazda (wątpliwe)?
>Felerny egzemplarz? Czy to po prostu rst?
Wydaje mi sie, ze to po prostu felerny model.
Fajny mieli pomysl z ta blokada skoku, ale niestety cos im nie wyszlo.
Niestety nie bardzo chca sie do tego przyznac...
>Czy czegoś nie powinienem mówić w serwisie? Bo nie chciałbym usłyszeć, że
>np. przyczyną było niedokręcenie tej części i jej uszkodzenie nastąpiło na
>skutek stukania i obrabiania gwintu, a moim obowiązkiem jest sprawdzić po
>zakupie czy wszystko jest skręcone (tak stoi w instrukcji). Albo, że rower
>górski nie służy do 'ewolucji' typu jazda na jednym kole, itp.
>
>ps. Amortyzator miał podczas tych zdarzeń wyłączoną blokadę skoku.
na www.reiter.art.pl/salamander.htm
jest film przedstawiający walenie tego amortyzatora.
Mi w serwisie powiedzieli, ze nie uznaja reklamacji, bo wszystkie te
amortyzatory po przejechaniu kilkudziesieciu kilometrow zaczynaja
halasowac i producent tego nie uwzglednia...
Mi walilo od nowosci.
Powiedzieli, ze jak cos sie bardziej rozwali, to wtedy zebym
reklamowal, wiec mam nadzieje, ze stanie sie jak u Ciebie.
Pozdrawiam
--
Zezero
A u mnie nie było takiego walenia, ale już od początku, gdy koło uderzało
gwałtownie o ziemię, to tak jakby był sztywny amortyzator. Czułem w rękach
takie uderzenie, zupełnie jakby go coś najpierw blokowało. Wynika z tego że
pierwsza 'amortyzacja' szła właśnie na ten pręt z guzikiem do lock-out i na
gwint, dlatego go wypieprzyło w końcu. Dowodem na to może być również fakt,
że gdy już w uszkodzonym amortyzatorze (z uszkodzonym gwintem) wkręciłem
guzik z podstawką i nacisłem na amortyzator to uginał się w pełnym zakresie.
Natomiast gdy gwałtownie uderzyłem kołem w ziemię (normalnie rękami przy
stojącym rowerze) amor szedł w dół a guzik został w pozycji wyjściowej :)
--
jakuboff[at]megapolis.pl