Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Służebność gruntów

61 views
Skip to first unread message

BoDro

unread,
May 18, 2012, 5:23:04 AM5/18/12
to
Trochę także w kontekście ostaniej sprawy z Poznania, gdzie prywatny
właściciel zaorał istniejącą "od zarania dziejów" ścieżkę rowerową do
Strzeszynka:

"Politycy PO działają na rzecz wprowadzenia przepisu, który da inwestorom
budującym wyciągi prawo zajmowania prywatnych gruntów - donosi
"Rzeczpospolita". Taki zapis pojawił się w nowelizacji kodeksu cywilnego.
Choć zmiany przygotowano w resorcie sprawiedliwości, to jednak tam nikt
nie chce przyznać się do ich autorstwa - pisze dziennik.
[...]
Zgodnie z proponowanym nowym prawem na cudzym gruncie będzie można budować
koleje linowo-terenowe, napowietrzne, gondolowe i krzesełkowe oraz
narciarskie. Przepis obejmie też infrastrukturę sportowo-rekreacyjną tj.
hotele, trasy narciarskie, ROWEROWE i wspinaczkowe - pisze
"Rzeczpospolita". Decyzję o tym, jaka budowa będzie celem publicznym
podejmować mają władze lokalne"

http://www.tvn24.pl/-1,1744914,0,1,zajma-grunt-pod-wyciag-bez-zgody-wlasciciela,wiadomosc.html

--
Bogdan
53.659956 N, 17.347842 E
bodro_malpa_wp.pl

Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 6:32:11 AM5/18/12
to

Hikikomori Mint

unread,
May 18, 2012, 6:32:45 AM5/18/12
to
On 18.05.2012 11:23, BoDro wrote:
haha, piekne, fut na prega

remo

unread,
May 19, 2012, 3:40:52 AM5/19/12
to
> http://www.tvn24.pl/-1,1744914,0,1,zajma-grunt-pod-wyciag-bez-zgody-wlas=
> ciciela,wiadomosc.html

"Choć zmiany przygotowano w resorcie sprawiedliwości, to jednak tam nikt nie
chce przyznać się do ich autorstwa - pisze dziennik."

Zapytajcie pana Sobiesiaka.

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

BoDro

unread,
May 19, 2012, 5:32:57 AM5/19/12
to
Dnia 19-05-2012 o 09:40:52 remo <mbk28....@gazeta.pl> napisał(a):


> "Choć zmiany przygotowano w resorcie sprawiedliwości, to jednak tam nikt
> nie
> chce przyznać się do ich autorstwa - pisze dziennik."

> Zapytajcie pana Sobiesiaka.

Trzeba p. Sobiesiaka najpierw znaleźć, bo chyba nie lubi szumu wokół
siebie :-)
Swoją drogą ciekawe, czy projektodawcy opierali się na rozwiązaniach
prawnych np. krajów alpejskich czy skandynawskich, gdzie podobno nie ma
tak wielkich jak u nas problemów ze służebnością gruntów prywatnych w
kontekście sportu, rekreacji czy turystyki...

...::QRT::...

unread,
May 19, 2012, 5:49:55 AM5/19/12
to
może tam poprostu ustalając służebność nie starają sie za wszelką cenę
wydymać włascicieli…

ToMasz

unread,
May 19, 2012, 12:59:36 PM5/19/12
to
W dniu 19.05.2012 11:49, ...::QRT::... pisze:
jakoś nie rozumiem problemu. ostatnio załatwiałem służebność, i sprawa
miała się tak: Droga musi być, i właściciel działki nie może się nie
zgodzić. natomiast ma prawo pobierać opłaty w kwocie zależnej od wielu
czynnkików - to ustala sąd.
Ni wiem czemu miasto/gmina nie może płacić za kawałek ścieżki prywatnemu
właścicielowi....

ToMasz

Hikikomori Mint

unread,
May 19, 2012, 1:06:30 PM5/19/12
to
On 19.05.2012 18:59, ToMasz wrote:

> Ni wiem czemu miasto/gmina nie może płacić za kawałek ścieżki prywatnemu
> właścicielowi....
moze, ale nie chce



--

nie wiedzialem, ze plyte wydalem ;)
http://elscar.bandcamp.com/album/hikikomori

Tomasz Minkiewicz

unread,
May 19, 2012, 3:46:23 PM5/19/12
to
Ale wiesz, droga, linia energetyczna czy wodociąg, to jednak trochę co
innego niż wyciąg narciarski. Jest nas dużo, planeta ciasna i jeśli
mamy na niej wszyscy mieszkać (a jak na razie brakuje alternatyw),
musimy się jakoś dogadywać, bo inaczej się pozagryzamy. Natomiast
zmuszanie kogokolwiek, żeby się ugiął i wpuścił obcych ludzi, bo chcą
uprawiać sport i rekreację akurat na jego podwórku, to już IMO
niesprawiedliwe i niesłuszne.
Jak się kiedyś wzbogacę (nie, żeby się na to zanosiło) i na starość
kupię kawał ziemi w Beskidach, gdzie postawię małą chatkę, to ostatnią
rzeczą, której bym chciał, byłaby linia słupów wyciągu narciarskiego,
dokładnie, kurwa, przez środek landszaftu, który widzę z okna!
I nie! Opłaty oferowane za użytkowanie mojego terenu mogą być dowolnie
astronomiczne, a ja i tak zdania nie zmienię, bo jego wartość dla mnie
polega właśnie na tym, że _nie ma na nim wyciągu_.
Jeśli się będziecie zachowywać cicho i nie przeszkadzać, możecie sobie
przez mój spłachetek przejeżdżać na biegówkach albo rowerach, możecie
latem w moim lesie szukać grzybów czy jagód, mogę nawet pozwolić na
rozbicie namiotu, w miejscu które wskażę, ale z tym złomem precz mi
z pola, bo złapię za widły!

--
Tomasz Minkiewicz

Michoo

unread,
May 20, 2012, 5:09:52 PM5/20/12
to
On 19.05.2012 21:46, Tomasz Minkiewicz wrote:
> Jak się kiedyś wzbogacę (nie, żeby się na to zanosiło) i na starość
> kupię kawał ziemi w Beskidach, gdzie postawię małą chatkę, to ostatnią
> rzeczą, której bym chciał, byłaby linia słupów wyciągu narciarskiego,
> dokładnie, kurwa, przez środek landszaftu, który widzę z okna!
> I nie! Opłaty oferowane za użytkowanie mojego terenu mogą być dowolnie
> astronomiczne, a ja i tak zdania nie zmienię, bo jego wartość dla mnie
> polega właśnie na tym, że _nie ma na nim wyciągu_.
Tylko widzisz, prawo własności nigdy nie było prawem absolutnym, i takim
być nie może. (Afaik np w starożytnym Rzymie musiałeś utrzymywać swój
budynek w na tyle dobrym stanie, żeby budujący się sąsiad się mógł o
niego oprzeć.)

A w podanej przez Ciebie sytuacji - Państwo ma dbać o ogół obywateli,
więc twoja niewygoda związana z oglądaniem wyciągu jest mniejsza
gatunkowo niż niewygoda wszystkich użytkowników wyciągu związana z jego
brakiem.

I tak, mimo, że dla _jednostek_ to jest niekorzystne to musi tak być. W
przeciwnym wypadku dajesz nieporównywalnie większe przywileje jednemu
osobnikowi, a odbierasz prawo do decydowania np kilkudziesięciu osobom.
(Standardowy przykład - wyciąg/droga na kilkunastu/kilkudziesięciu
działkach i jeden oporny.)

Inną sprawą jest to, że rekompensata powinna być w ogólnym rozumieniu
"uczciwa".

Podsumowując - chcesz nie mieć widoku wyciągu to wykup cały teren. Masz
tylko niewielki fragment terenu - musisz się pogodzić z niedogodnościami.

--
Pozdrawiam
Michoo

Tomasz Minkiewicz

unread,
May 21, 2012, 5:18:07 AM5/21/12
to
On Sun, 20 May 2012 23:09:52 +0200
Michoo <micho...@vp.pl> wrote:

> On 19.05.2012 21:46, Tomasz Minkiewicz wrote:
> > Jak się kiedyś wzbogacę (nie, żeby się na to zanosiło) i na starość
> > kupię kawał ziemi w Beskidach, gdzie postawię małą chatkę, to ostatnią
> > rzeczą, której bym chciał, byłaby linia słupów wyciągu narciarskiego,
> > dokładnie, kurwa, przez środek landszaftu, który widzę z okna!
> > I nie! Opłaty oferowane za użytkowanie mojego terenu mogą być dowolnie
> > astronomiczne, a ja i tak zdania nie zmienię, bo jego wartość dla mnie
> > polega właśnie na tym, że _nie ma na nim wyciągu_.
> Tylko widzisz, prawo własności nigdy nie było prawem absolutnym,

Jak mi pokażesz, gdzie absolutyzowałem własność, to masz u mnie flachę
koniaku.

> A w podanej przez Ciebie sytuacji - Państwo ma dbać o ogół obywateli,

Hej, nie rozpędzaj się. Demokrację tu podobno mamy. Której wartość,
wbrew temu, co się czasem uważa, leży głównie w tym, że skutecznie
blokuje możliwość dokopywania mniejszościom, nawet tak ekstremalnie
mniejszościowym jak ja sam jeden.

> więc twoja niewygoda związana z oglądaniem wyciągu jest mniejsza
> gatunkowo niż niewygoda wszystkich użytkowników wyciągu związana z jego
> brakiem.

No nie bardzo, bo jeśli wartość tego spłachetka dla mnie bierze się
z braku takich urządzeń na nim, to cholernie dużo tracę, jeśli ten
wyciąg jednak zbudują. Jedynym sposobem, żeby tę stratę zniwelować,
jest dla mnie przenieść się gdzie indziej, a to już jest niewygoda
kolosalna (zwłaszcza że mam zerową gwarancję, że na nowym miejscu
też mi wyciągu nie wybudują), której nie wyrównuje suma drobnych
niewygódek ludzi, którzy chcieliby pozjeżdżać na nartach.

A tak wogle, to przestań się bawić w demagogiczne szermowanie
„użytkownikami”. Użytkownicy mogą sobie pojechać gdzie indziej, nikt
ich tu nie zapraszał i nic ich nie zmusza, żeby jeździli akurat
u mnie. Jedynym podmiotem, który tu jest w wyraźnej opozycji do mnie,
nie są użytkownicy, tylko firma eksploatująca stok.

> I tak, mimo, że dla _jednostek_ to jest niekorzystne to musi tak być. W
> przeciwnym wypadku dajesz nieporównywalnie większe przywileje jednemu
> osobnikowi, a odbierasz prawo do decydowania np kilkudziesięciu osobom.
> (Standardowy przykład - wyciąg/droga na kilkunastu/kilkudziesięciu
> działkach i jeden oporny.)

Nie zgadzam się na zamazywanie różnicy przez pisanie „wyciąg/droga”.
To są zupełnie różne przypadki.

> Inną sprawą jest to, że rekompensata powinna być w ogólnym rozumieniu
> "uczciwa".
>
> Podsumowując - chcesz nie mieć widoku wyciągu to wykup cały teren. Masz
> tylko niewielki fragment terenu - musisz się pogodzić z niedogodnościami.

Że co? A gdzie ja mówiłem, że mam prawo decydować, co na swojej ziemi
stawia sąsiad? Ja mówiłem, że wyciągu ma nie być u mnie, na pierwszym
planie mojego landszaftu. Jeśli widzę, że teren sprzyja budowie
wyciągów, to decyduję, czy mi to bardzo będzie przeszkadzało i albo się
z tym godzę, albo tam nie buduję domku. Ale jeśli już oceniłem, kupiłem
i się pobudowałem, to sorry Winnetou, u mnie tego nie postawicie.
Trzeba było mnie ubiec i samemu wykupić ten kawałek, albo w planach
zagospodarowania zapisać, że tam będzie wyciąg. Jeśli nie byłem
uprzedzony wcześniej, a teraz na siłę chcecie u mnie wyciąg stawiać,
to zostałem przez wprowadzenie w błąd doprowadzony do niekorzystnego
rozporządzenia swoimi pieniędzmi, a na to jest paragraf.

--
Tomasz Minkiewicz <tom...@gmail.com>

Piotr Rościszewski

unread,
May 21, 2012, 7:21:55 AM5/21/12
to
Polecam artykuł w Rzeczypospolitej http://www.rp.pl/artykul/69745,877350-
Narciarskie-lobby-cisnie-skutecznie.html
Środowiska turystyczne od lat domagają się uregulowania spraw
własnościowych, które niekiedy uniemożliwiają dalsze istnienie niektórych
stuletnich szlaków turystycznych i tworzenie nowych zgodniez oczekiwaniami i
upodobaniami turystów, a z drugiej strony mamy do czynienia z róznymi
drapieżnymi lobby, które gotowe są zrobić każde świństwo dla własnego
interesu. A powodu tych lobby zaniechano prac nad ustawą zwaną "Prawem
Szlaku", ale jak widać lobby włazi kuchennymi drzwiami przez poprawianie
Kodeksu Cywilnego.

Piotr Rościszewski

unread,
May 21, 2012, 7:43:18 AM5/21/12
to
> Nie wiem czemu miasto/gmina nie może płacić za kawałek ścieżki prywatnemu
> właścicielowi....
>
> ToMasz

Pewnie nie zwróciłeś uwagi, ale w tym przypadku w ogóle nie chodzi o drogi,
ale o możliwość prowadzenia kolei linowych np. nad prywatnymi domami bez
zgody ich właścicieli. Takiego przpisu nie ma w żadnym kraju na świecie, a
tam, gdzie są podobne przepisy, to dotyczą tylko niektórych przypadków, gdy
przebieg takiej kolei jest nieuciążliwy dla właścicieli, a niezbędny dla jej
istnienia i do tego wymaga ponoszenia stałej opłaty przez właściciela kolei
na rzecz użyczającego gruntu.

Gotfryd Smolik news

unread,
May 22, 2012, 5:43:44 AM5/22/12
to
On Mon, 21 May 2012, Tomasz Minkiewicz wrote:

> On Sun, 20 May 2012 23:09:52 +0200
> Michoo <micho...@vp.pl> wrote:
>
>> A w podanej przez Ciebie sytuacji - Państwo ma dbać o ogół obywateli,
>
> Hej, nie rozpędzaj się. Demokrację tu podobno mamy. Której wartość,
> wbrew temu, co się czasem uważa, leży głównie w tym, że skutecznie
> blokuje możliwość dokopywania mniejszościom, nawet tak ekstremalnie
> mniejszościowym jak ja sam jeden.

Pomyliłes praworzadnosc z demokracja.
Zaiste :)
Spytam z przezornosci czy wiesz, że Sokratesowi dokopano
całkiem demokratycznie, smiertelnie zreszta (i do dzis sa
AFAIR spory co to za trucizna była)?
Demokracja jest przeciwieństwem np. dyktatury, ale wobec
praworzadnosci jest ortogonalna.
Zapewnia tylko prawo do udziału w stanowieniu prawa, i to
w aktualnej wersji tylko posrednio. Koniec listy.

>> więc twoja niewygoda związana z oglądaniem wyciągu jest mniejsza
>> gatunkowo niż niewygoda wszystkich użytkowników wyciągu związana z jego
>> brakiem.
>
> No nie bardzo, bo jeśli wartość tego spłachetka dla mnie bierze się
> z braku takich urządzeń na nim, to cholernie dużo tracę, jeśli ten
> wyciąg jednak zbudują.

Zgadza się, ale na to rozwiazania sa dwa:
- wykupic obciażenie hipoteczne na gruntach na których go nie chcesz
(co i tak w istniejacym stanie prawnym nie zabezpiecza przed
wywłaszczeniem); AFAIR relatywnie niedawno prasa opisywała
taki przypadek w Anglii (jakis arystokrata w końcu zmiękł
i wykupił grunt, który własciciele uważali za bezużyteczny,
bo pra[^n]dziad arystokraty nabył u pra[^n]dziada włascicieli
prawo do "niezabudowania i niezepsucia widoku łaki" (mogli
używać w roli pastwiska czy jakos tak, ale psucie płotami
odpadało).
- wprowadzic podatek od nieruchomosci, przy ktorym własiciel
sam wycenia ile toto jest dlań warte i w razie kolizji o której
mowa za tę cenę razy "współczynnik rekompensaty za niedogodnosci"
zostaje wywłaszczony; w istniejacym stanie prawnym taka konstrukcja
słabo się broni, wymagałaby np. dopisania solidarnosci podatkowej
dla posiadacza (żeby w razie czego to posiadacza, najemcę czy
dzierżawcę, też dało się "wywalic z gruntu", bez obrony
wersja "ale ja mam umowę na 28 lat a za podatek nie odpowiadam
ICMPTZ?").

pzdr, Gotfryd

Tomasz Minkiewicz

unread,
May 22, 2012, 7:11:16 AM5/22/12
to
On Tue, 22 May 2012 11:43:44 +0200
Gotfryd Smolik news <smo...@stanpol.com.pl> wrote:

> On Mon, 21 May 2012, Tomasz Minkiewicz wrote:
>
> > On Sun, 20 May 2012 23:09:52 +0200
> > Michoo <micho...@vp.pl> wrote:
> >
> >> A w podanej przez Ciebie sytuacji - Państwo ma dbać o ogół obywateli,
> >
> > Hej, nie rozpędzaj się. Demokrację tu podobno mamy. Której wartość,
> > wbrew temu, co się czasem uważa, leży głównie w tym, że skutecznie
> > blokuje możliwość dokopywania mniejszościom, nawet tak ekstremalnie
> > mniejszościowym jak ja sam jeden.
>
> Pomyliłes praworzadnosc z demokracja.

Tego się nie da pomylić, bo to różne poziomy.

> Zaiste :)
> Spytam z przezornosci czy wiesz, że Sokratesowi dokopano
> całkiem demokratycznie, smiertelnie zreszta (i do dzis sa
> AFAIR spory co to za trucizna była)?
> Demokracja jest przeciwieństwem np. dyktatury, ale wobec
> praworzadnosci jest ortogonalna.
> Zapewnia tylko prawo do udziału w stanowieniu prawa, i to
> w aktualnej wersji tylko posrednio. Koniec listy.

Ale może nie rozważajmy idealnie sferycznej demokracji zawieszonej
w doskonałej próżni. To, co tu i teraz, w krajach zachodu, usiłujemy
implementować i nazywamy dla uproszczenia demokracją, polega zasadniczo
na decydowaniu większością, ale kładzie olbrzymi nacisk na ochronę
mniejszości i w tym leży wartość tego podejścia. Gdyby ten nasz
ustrój się kiedyś przerodził w twardą dyktaturę większości, można
by spokojnie mówić, że nasza demokracja upadła (mimo, że technicznie
mógłby to nadal być ustrój demokratyczny).

> >> więc twoja niewygoda związana z oglądaniem wyciągu jest mniejsza
> >> gatunkowo niż niewygoda wszystkich użytkowników wyciągu związana z jego
> >> brakiem.
> >
> > No nie bardzo, bo jeśli wartość tego spłachetka dla mnie bierze się
> > z braku takich urządzeń na nim, to cholernie dużo tracę, jeśli ten
> > wyciąg jednak zbudują.
>
> Zgadza się, ale na to rozwiazania sa dwa:
> - wykupic obciażenie hipoteczne na gruntach na których go nie chcesz
> (co i tak w istniejacym stanie prawnym nie zabezpiecza przed
> wywłaszczeniem); AFAIR relatywnie niedawno prasa opisywała
> taki przypadek w Anglii (jakis arystokrata w końcu zmiękł
> i wykupił grunt, który własciciele uważali za bezużyteczny,
> bo pra[^n]dziad arystokraty nabył u pra[^n]dziada włascicieli
> prawo do "niezabudowania i niezepsucia widoku łaki" (mogli
> używać w roli pastwiska czy jakos tak, ale psucie płotami
> odpadało).

Chyba nie rozumiem. Tzn. rozumiem sytuację, którą opisujesz, ale nie
widzę analogii. Tamci właściciele gruntu wyrazili zgodę na ograniczenie
swoich praw korzystania z niego, wzięli za to pieniądze i dopiero po
czasie ich to zaczęło uwierać. Natomiast ja odmawiam takiej zgody,
pieniędzy żadnych nie chcę, a rozwiązanie polegające na tym, że po
prostu sprzedaję firmie od wyciągu swoją działkę, zupełnie nie jest
dla mnie atrakcyjne.

> - wprowadzic podatek od nieruchomosci, przy ktorym własiciel
> sam wycenia ile toto jest dlań warte i w razie kolizji o której
> mowa za tę cenę razy "współczynnik rekompensaty za niedogodnosci"
> zostaje wywłaszczony; w istniejacym stanie prawnym taka konstrukcja
> słabo się broni,

Nie, no mnie się taka instytucja nawet całkiem podobała, z tym że w
odniesieniu do dróg, wodociągów czy linii energetycznych. One budowane
być muszą, a przynajmniej sytuacja prawna byłaby jasna, uregulowana
i możliwość dokopania właścicielowi terenu zminimalizowana.
Natomiast zupełnie nie rozumiem, czemu miałoby się to stosować również
w przypadku wyciągu, czy jakiegokolwiek innego biznesu.

--
Tomasz Minkiewicz <tom...@gmail.com>

Gotfryd Smolik news

unread,
May 22, 2012, 8:47:37 AM5/22/12
to
On Tue, 22 May 2012, Tomasz Minkiewicz wrote:

> Ale może nie rozważajmy idealnie sferycznej demokracji

Ba, rzekłbym że rozważałem własnie takie bardzo mało
sferyczne.
Z taka, która w tym tysiacleciu była w któryms afrykańskim
kraju, w wyniku czego wojsko po wyborach zrobiło pucz,
bo demokratycznie wybrane władze zaczęły od uchwalenia,
że od dzis islam jest "równiejszy" :>

> implementować i nazywamy
> dla uproszczenia demokracją
^^^^^^^^^^^^^^^^

No proszę Cię...
Własnie w tym leży sedno nieporozumienia.
Prawo do "ochrony słabszych" *NIE* jest cecha demokracji.
Kropka.

> polega zasadniczo
> na decydowaniu większością, ale kładzie olbrzymi nacisk na ochronę
> mniejszości

No i sam sobie odpowiedz, jak tę mniejszosc chroni.
Okaże się, że własnie niedemokratycznie - przez stawianie prawa
przed demokracja.

> Chyba nie rozumiem. Tzn. rozumiem sytuację, którą opisujesz, ale nie
> widzę analogii. Tamci właściciele gruntu wyrazili zgodę na ograniczenie
> swoich praw korzystania z niego, wzięli za to pieniądze i dopiero po
> czasie ich to zaczęło uwierać.

Nie w tę stronę.
Ten nie-własciciel, który wykupił hipoteczne obciażenie na
niezabudowywaniu i niezastawianiu "gruntu z widokiem" wyswiadczył
grzecznosc włascicielom i wykupił.
Ale przez cały czas było tak własnie jak chcesz: oni nie mogli
na swoim "zastawić widoku".
No to jest proste rozwiazanie: zbiera się setka takich
posiadaczy i wzajemniej wpisuja sobie do hipoteki obciażenie
jak wyżej.
2% PCC się należy jakby co :P
I w ten sposób teren jest dosc skutecznie chroniony przed tym,
żeby NIEKTÓRZY zastawiali go czymkolwiek.

Oczywiscie, jak tylko jeden jest zainteresowany czyms takim,
to przy kupowaniu swojego kawałka ma problem, bo musi wynegocjować
z wszystkimi własicicielami ile chca za wpisanie "prawa do niezastawiania
widoku" :]

Nie wiem czy widzisz, że własnie kota ogonem obracam: to chcacy
"ładnego" widoku *MA* prawo do załatwienia sobie "niezastawiania".
Problem w tym, że taka impreza dosc drogo wyjdzie.

> pieniędzy żadnych nie chcę, a rozwiązanie polegające na tym, że po
> prostu sprzedaję firmie od wyciągu swoją działkę, zupełnie nie jest
> dla mnie atrakcyjne.

Przecież rozumiem.
Pytaniem jest, czy w takim przypadku dopuscić takie rozwiazanie,
jakie stosuje się "od zawsze" przy podziale gruntów: skoro sasiad
uważa, że "trzeba", to albo sasiad wykupuje od Ciebie, albo
Ty wykupujesz od sasiada.

Co do zasady zgadzam się - problemem jest brak planów przestrzennego
zagospodarowania i ich naruszanie.

>> - wprowadzic podatek od nieruchomosci, przy ktorym własiciel
>> sam wycenia ile toto jest dlań warte
[...]
> Nie, no mnie się taka instytucja nawet całkiem podobała, z tym że w
> odniesieniu do dróg, wodociągów czy linii energetycznych.

Nienienie.
Skoro ktos bardzo wysoko wycenia "przywiazanie do konkretnego
kawałka", to ono JEST dla niego dużo warte.
Dlaczego ewentualne "poszkodowanie" ma być zalezne od widzimisię
projektanta drogi czy linii?
W koncepcie z podatkiem projektant patrzy ile by kosztowało
pociagnięcie tędy a ile owędy i ma jasnosc.

> Natomiast zupełnie nie rozumiem, czemu miałoby się to stosować również
> w przypadku wyciągu, czy jakiegokolwiek innego biznesu.

W "sprawie podatku" wręcz nie chodzi o biznes, a dowolne posiadanie
osobiste :)

pzdr, Gotfryd

Jan Srzednicki

unread,
May 22, 2012, 10:06:26 AM5/22/12
to
On 2012-05-22, Gotfryd Smolik news wrote:
> On Tue, 22 May 2012, Tomasz Minkiewicz wrote:
>
>> Ale może nie rozważajmy idealnie sferycznej demokracji
>
> Ba, rzekłbym że rozważałem własnie takie bardzo mało
> sferyczne.
> Z taka, która w tym tysiacleciu była w któryms afrykańskim
> kraju, w wyniku czego wojsko po wyborach zrobiło pucz,
> bo demokratycznie wybrane władze zaczęły od uchwalenia,
> że od dzis islam jest "równiejszy" :>

Ten afrykański kraj nazywa się Turcja.

--
Jan Srzednicki :: wrzaskd@IRCNet :: http://wrzask.pl/

Olgierd

unread,
May 22, 2012, 10:21:16 AM5/22/12
to
On Tue, 22 May 2012 14:06:26 +0000, Jan Srzednicki wrote:

>> Z taka, która w tym tysiacleciu była w któryms afrykańskim
>> kraju, w wyniku czego wojsko po wyborach zrobiło pucz, bo
>> demokratycznie wybrane władze zaczęły od uchwalenia,
>> że od dzis islam jest "równiejszy" :>
>
> Ten afrykański kraj nazywa się Turcja.

Jeśli już musi leżeć w Afryce to może być Algieria.

--
pozdrawiam, Olgierd
http://olgierd.rudak.org

Gotfryd Smolik news

unread,
May 22, 2012, 4:04:53 PM5/22/12
to
On Tue, 22 May 2012, Olgierd wrote:

> On Tue, 22 May 2012 14:06:26 +0000, Jan Srzednicki wrote:
>
>> Ten afrykański kraj nazywa się Turcja.
>
> Jeśli już musi leżeć w Afryce to może być Algieria.

To już prędzej.
Może koniec walk mi się skojarzył z bieżacym tysiacleciem.

pzdr, Gotfryd

Gotfryd Smolik news

unread,
May 22, 2012, 4:03:13 PM5/22/12
to
On Tue, 22 May 2012, Jan Srzednicki wrote:

> On 2012-05-22, Gotfryd Smolik news wrote:
>> On Tue, 22 May 2012, Tomasz Minkiewicz wrote:
>>
>>> Ale może nie rozważajmy idealnie sferycznej demokracji
>>
>> Ba, rzekłbym że rozważałem własnie takie bardzo mało
>> sferyczne.
>> Z taka, która w tym tysiacleciu była w któryms afrykańskim
>> kraju, w wyniku czego wojsko po wyborach zrobiło pucz,
>> bo demokratycznie wybrane władze zaczęły od uchwalenia,
>> że od dzis islam jest "równiejszy" :>
>
> Ten afrykański kraj nazywa się Turcja.

Nie, zdecydowawanie nie, pucz w Turcji nie był w tym
tysiacleciu ale jeszcze 20 lat wczesniej.
Zdecydowanie zależało mi na w miarę aktualnym przykładzie
(aby argument że wyciaganie starożytnosci się "nie liczy"
nie wchodził w rachubę) i mam silne wewnętrzne przekonanie
że taki istnieje w Afryce :)
(co najwyżej w roku 199x i to pod koniec 10-lecia a nie 200x,
ale nie dawniej).


pzdr, Gotfryd
0 new messages