Rower dostał w przód z boku. widelec i koło pogięte. jakiś szlag
(odbicie) poszedł na kierownice bo rura i róg też są zgięte. Zastanawiam
sie nad ramą, ale nie bardzo jak mam ja pomierzyć. tak czy siak, tylne
koło jest przesunięte na jedną stronę. Czy jest jakiś prosty sposób
pozwalający z dużym przybliżeniem oszacować czy rama jest prosta czy nie?
JAk jest z rzeczoznawcami? Czy warto szukać, płacić a potem żądać zwrotu
kosztów? JAkie kryteria trzeba spełnić zeby zostać rzeczoznawcą?
Pozdrawiam
ToMasz
Miałem nieprzyjemność spotkać się z blachosmrodem z jego winy.
Ubezpieczony był w PZU. Procedura wyglądała następująco:
- odebranie z komendy notatki o wypadku
- zgłoszenie szkody w ubezpieczalni (ksero notatki z komendy)
- przyjechanie z rowerem do centrum likwidacji szkód, obfotografowali rower
- dostałem telefon z prośbą o wycenę szkód
- rzeczowa rozmowa telefoniczna (rzeczoznawca wiedział, co to jest
bomber mxc air i jakie bebechy ma w środku, a także co porównywalnego
chodzi obecnie na allegro ;D)
- została określona wartość zniszczonych części (nieco mniej niż cena
nowych części na podstawie katalogów)
- wypłacili pieniądze przelewem
- za odszkodowanie poskładałem sobie nowe koło o minimalnie wyższym
standardzie + ściągnąłem z Niemiec z leżaków magazynowych RS Psylo
Ubezpieczalnia nie przewidywała opcji naprawy bezgotówkowej, czy zwrotu
na podstawie paragonów/faktur. Sytuacja miała miejsce w drugiej połowie
2007 roku.
pozdrawiam
karbar
--
[wro][Leniwa MuShellka]
rower: Merida Matts Sport 100, RS Psylo SL
blog: http://szosaimtb.blog.pl
gg:2240510
W allianz dodałem jeszcze przejazd taksówką z miejsca zdarzenia do domu.
Gdyby kazali mi jechać z nim gdziekolwiek zażyczyłbym sobie też zwrot za
dojazd i powrót, ale przyjechali sami. Typ zrobił zdjęcia, bo nie mieli
"terenowych rzeczoznawców rowerowych" dla takowego w centrali, po kilku
dniach pieniądze na koncie. Roweru nie docenili, ale ciuchy przecenili i
wyszedłem na swoje.