czy kto osob tu obecnych zamieszkalych na stale w lublinie wybieral sie i
ostatecznie wybral sie i powrocil szczesliwie z Zamoscia
dodam ze jednego dnia
mile widziana opisy:)
z gory wielkie dzieki
Pozdr. Piotrek!!!
Tak, w tamtym roku, tylko szosa, jechalem po sprzet do wi-fi.
Pozdrawiam
--
: Stowarzyszenie "LSM.net" - Sieć Komputerowa : http://www,elesem,net :
> czy kto osob tu obecnych zamieszkalych na stale w lublinie wybieral
> sie i ostatecznie wybral sie i powrocil szczesliwie z Zamoscia
> dodam ze jednego dnia
Przejeżdżałem tą trasę kilkukrotnie. W jedną stronę jest to niecałe 90 km,
więc zakładając raczej patrolowe tempo i tak pozostaje dużo czasu, aby
posiedzieć i wypocząć w Zamościu i wrócić jeszcze przed zmierzchem. Nigdy
nie próbowałem jechać dwupasmówką w kierunku Piask, zawsze wybierałem drogę
przez Żółkiewkę - trzeba wyjechać z miasta w stronę Głuska, jechać cały czas
prosto, po jakimś czasie skończy się asfalt i kilka kilometrów trzeba jechać
polną drogą, potem z powrotem wjeżdża się na asfalt prowadzący w kierunku
Chmiela. W zasadzie cała droga jest dość nieskomplikowana - pierwszy rzut
oka na mapę i będziesz wiedział o którą mi chodzi :-) Na całej trasie ruch
jest niewielki, więc jadąc większą grupą nie trzeba nawet jechać gęsiego.
Pod koniec trasy wyjeżdża się na główną drogę Lublin-Zamość. Jeżeli
zamierzasz wracać późnym wieczorem lub nocą, przygotuj sobie odpowiednią
ilość jedzenia i picia - na trasie raczej brak jest sklepów czynnych w
późniejszych godzinach.
pozdrawiam,
Przemek
> jechalem po sprzet do wi-fi.
Do Cyberbajtu ? ;)
--
pozdr. Slawek
GG: 1262167
GSM: (0)601-398-348
Robilem podobna trase juz kilka razy Lublin -
Skierbieszow-Zamosc-Skierbieszow-Lublin w jeden dzien.
Mirek
:) no to bardzo mila widomosc:)
> Nigdy nie próbowałem jechać dwupasmówką w kierunku Piask, zawsze
wybierałem drogę
> przez Żółkiewkę
Ja jesli jade w tamta strone (np. krasnystaw, ew. chelm) jade tylko i
wylacznie przez Piaski
raz tylko pojechalem przez Głusk, ale sie gdzies zgubilem, i ostatecznie
pojechalem do bychawy:)
ale to troche dziwna historia:)
> Na całej trasie ruch
> jest niewielki, więc jadąc większą grupą nie trzeba nawet jechać gęsiego.
hm..... no z tym to sie nie moge zgodzic, chociaz moze na zamosc jest troche
inaczej niz na chelm,
tam jest cala masa TIROW oraz czarnych audi na ukrainskich blachach:)
> Jeżeli zamierzasz wracać późnym wieczorem lub nocą, przygotuj sobie
odpowiednią
> ilość jedzenia i picia - na trasie raczej brak jest sklepów czynnych w
późniejszych godzinach.
Jesli chodzi o moje plany to raczej jak jush pojade, to wyrusze wczesnie
rano, mysle ze godzina 8:00 to max!!
wiec biorac pod uwage dziesiecio godzinne pedalowanie (tyle tego pewnie
bedzie) + ze 3 godziny odpoczynku
to mam nadzieje ze wroce do godziny 21 moze troche pozniej!!
chcialbym naprawde bardzo Ci podziekowac za odpowiedz,
Pozdr. Piotrek!!
Dziwisz sie, jechales krajowka, a jest pare innych drog gdzie ruch jest
znikomy.
>> Jeżeli zamierzasz wracać późnym wieczorem lub nocą, przygotuj sobie
> odpowiednią
>> ilość jedzenia i picia - na trasie raczej brak jest sklepów czynnych w
> późniejszych godzinach.
Ja pamietam jak jadac z przemkiem do Krakowa w nocy uratowala nas stacja
orlenu w sandomierzu, gdzie zjedlismy kanapki, oraz jakas malutka
gaz-stacja, gdzie zesmy sie napoili. No i z ranca tuz przed otwarciem
piekarni, nie wiadomo juz gdzie, czekalismy na gorace drozdzowki :D.
kurcze to jest to!!:) tylko pozazdroscic, fajne sie ma pozneij wspomnienia!!
pozdr. Piotrek!!
P.S.
duzy RESPEKT!!
> a ile w sumie wyszlo CI to kilometrow i czasu ile??
z tego co pamietam 212 kilosow lub 220, czas od 7 rano do 21:30
Mirek
Nabardziej to pamietam burze z gradobiciem i lamaniem galezi tuz za
Lublinem, potem znow zlapal nas zdrowy deszcz w Krasniku, a potem to juz
bylo ladnie cieplo i przyjemnie. No i ten boski nocleg 1,5h na przystanku
gdzies w lesie :). No i boska lampka Przemka, która nam oswietlala ;).
Ah te wspomnienia.
Ale warto bylo. ;).
Ogolnie najlepiej jest jechac we dwoch/trzech. Samemu trudno czasami sie
zmotywowac, a tak zawsze kazdy stara sie rownac do najlepszego :).
> raz tylko pojechalem przez Głusk, ale sie gdzies zgubilem, i
> ostatecznie pojechalem do bychawy:)
Weź jakąś mapę i jedź przez Głusk :-) Droga naprawdę nie jest
skomplikowana - cały czas prosto, potem w połowie drogi, w Żółkiewce w lewo
i po kilkuset metrach w prawo, a potem znowu prosto aż do końca :-) A jazda
takimi wiejskimi asfaltami ma wielki urok - krowie placki na drodze,
odstawione laski drałujące 3 km o 6 rano do przystanku PKS-u aby udać się na
podbój lubelskich sklepów z ciuchami, a na ławkach miejscowe pijaczki
uśpione porannym winem w godzinach, o których ludzie zwykle dopiero myślą o
wstawaniu z łóżka :-)
> Jesli chodzi o moje plany to raczej jak jush pojade, to wyrusze
> wczesnie rano, mysle ze godzina 8:00 to max!!
Nie zaszkodzi wyjechać wcześniej, lepiej mieć większy zapas czasu bo
rowerowe wycieczki nigdy zgodnie z harmonogramem się nie odbywają :-) Na
samą jazdę z niewielkimi postojami 10 godzin wystarczy, ale znając życie
pozostałe 3 godziny i tak się rozejdą między palcami :-)
Z ciekawszych miejsc na trasie musisz koniecznie zobaczyć zbiornik wody w
Nieliszu - trzeba odbić dosłownie kilkaset metrów od trasy, będąc tam
domyślisz się na pewno gdzie trzeba pojechać. Jest to całkiem pokaźny
sztuczny zbiornik z fajnymi urządzeniami wbudowanymi w tamę służącymi do
spiętrzania wody - jakieś śluzy czy jak to się tam nazywa, w każdym razie
dużo na to stali poszło i robi wrażenie :-)
Poza tym na trasie znajdziesz rodzynek w postaci stacji benzynowej z
minionej epoki - nie wiem czy jeszcze działa, może coś tam od zeszłego roku
zmienili, ale dystrybutory mają tam takie, że już od dawnia nigdzie indziej
takich nie widziałem :-)
Bardzo polecam jazdę wieczorem takimi trasami, najlepiej po zmierzchu - jest
(a przynajmniej wydaje się być) bezpiecznie, samochodów praktycznie nie ma w
ogóle na tej trasie późnym wieczorem. Dość klimatycznymi miejscami o tej
porze są wiejskie sklepiki - jedyny czynny późniejszym wieczorem znajdował
się w 1/3 trasy licząc od Zamościa i chyba tradycją w takich sklepach jest,
że wieczorem schodzą się miejscowe starsze poczciwe żulki i chętnie
dyskutują z rowerzystami - tam akurat ze zdziwieniem pytali o kask - po co
to w ogóle, czy wygodne itp :-)
Las w Chmielu (kilkanaście kilometrów przed Lublinem) to chyba
najciemniejszy las jaki znam w okolicy :-) Zeszłej jesieni wracałem z
Zamościa jesienną porą, było już zupełnie ciemno, a dodatkowo całą drogę
mżyło, więc niebo było zupełnie zachmurzone. Niestety lampki przedniej nie
miałem, co akurat jakoś strasznie niebezpieczne nie było (zupełny brak
samochodów) ale utrudniało na tyle jazdę, że nie widziałem zupełnie drogi i
patrzyłem się na korony drzew - była w nich minimalnie jaśniejsza przerwa
(niebo), pod którą znajdowała się droga :-) Kilkukrotnie owa "przerwa" nie
była równolegle nad asfaltem i wjeżdżałem w błotno-ziemne pobocze :-)
W innym poście Bartek wspomniał o drożdżówkach - jeśli chcesz skosztować
cieplutkich i pysznych drożdżówek, to tuż przed Lublinem zamiast wjeżdżać
spowrotem wprost na żużlówkę (którą dojechałbyś do Głuska) jedź dalej
asfaltem - skręca ostro w lewo i po jakimś czasie sam poczujesz piekarnię
:-) Poprzednim razem za niecałe dwa złote tak się najadłem, że ledwo
ostatnie kilometry dojechałem. Najlepiej oczywiście, żeby noc była zimna, Ty
za lekko ubrany - wtedy ciepłe drożdżówki smakują najlepiej :-)
> chcialbym naprawde bardzo Ci podziekowac za odpowiedz,
Nie ma za co :-)
pozdrawiam,
Przemek
> Nabardziej to pamietam burze z gradobiciem i lamaniem galezi tuz za
> Lublinem, potem znow zlapal nas zdrowy deszcz w Krasniku
No rzeczywiście mżyło dość mocno :-) Taki wiatr wiał, że mimo że jechaliśmy
prosto, to oba koła zsuwały sie na pobocze :-)
> No i ten boski nocleg 1,5h na
> przystanku gdzies w lesie :).
Ze dwa miesiące temu skoczyłem sobie szosóweczką do Krakowa i z sentymentu
posiedziałem chyba z piętnaście minut na tym przystanku :-)
> No i boska lampka Przemka, która nam
> oswietlala ;).
Która to lampka chyba dzisiaj w końcu dokonała żywota :-) A przynajmniej
póki co się nie włącza. Ale za to wtedy nie mieliśmy jeszcze radyjka, teraz
za to wożę je cały czas na kierownicy więc dochodzi dodatkowa atrakcja :-) W
okolicach Sandomierza gra całkiem fajne radio o głupiej nazwie - Leliwa,
jedyne jakie mi tam działa :-)
pozdrawiam,
Przemek
Pozd. Piotrek