Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Smierc rowerzysty....

608 views
Skip to first unread message

Marcin Mastykarz

unread,
Apr 27, 1998, 3:00:00 AM4/27/98
to

Krakow, piatek, zjazd asfaltowy z Lasku Wolskiego. Szybkosc okolo 60
km/h.
W okolicach Baby Jagi (dla znajacych teren) na drodze rowerzysty pojawia
sie samochod. #$*(&$
Jechal bez kasku, po zlamaniu podstawy czaszki i dniu w szpitalu umarl.
Bartek Sobol.

jechal bez kasku...

...


Wojciech Teperski

unread,
Apr 27, 1998, 3:00:00 AM4/27/98
to

SMUTNE
Ale prawdziwe.
W sobote qpilem siostrzenicy kaska na komunie. Dostanie razem z rowerem.
Wracajac do tematu pamietacie ile osob mialo zapiete pasy jak jechalo z
DIANA ?
no wlasnie

+--------=== \\'ojciech Teperski ===------------+
| witrynka http://zeus.polsl.gliwice.pl/~teper |
| email : te...@silesia.pl |
+-----------------------------------------------+

Dariusz K. Ladziak

unread,
Apr 27, 1998, 3:00:00 AM4/27/98
to

On Mon, 27 Apr 1998 11:49:09 +0200, Marcin Mastykarz
<mas...@eskadra.com.pl> wrote:

>Krakow, piatek, zjazd asfaltowy z Lasku Wolskiego. Szybkosc okolo 60
>km/h.
>W okolicach Baby Jagi (dla znajacych teren) na drodze rowerzysty pojawia
>sie samochod. #$*(&$
>Jechal bez kasku, po zlamaniu podstawy czaszki i dniu w szpitalu umarl.
>Bartek Sobol.
>
>jechal bez kasku...

Podstawy? To niewiele ten kask by mu pomogl - kask chroni przed
wstrzasnieniem mozgu (szybkie, twarde a krotkie uderzenie) i zlamaniem
sklepienia czaszki - (twarde uderzenia boczne). Jesli zas wyrznal
bykiem w blachy podpierajac udezenie cala masa ciala to i kask pewnie
by nie pomogl - nie kask a to co pod nim najlepiej chroni przed
nieszczesciem. jesli zas pod kaskiem calkiem pusto - to co nim
chronic???

Darek

Cezar

unread,
Apr 27, 1998, 3:00:00 AM4/27/98
to

Jak tak sobie poczytam to z dnia na dzień jeżdżę coraz wolniej...

--
cezar
mailto:ac...@polbox.com
--------------------------------------------------------------


Marcin Mastykarz

unread,
Apr 27, 1998, 3:00:00 AM4/27/98
to

Dariusz K. Ladziak wrote:

> Jesli zas wyrznal
> bykiem w blachy podpierajac udezenie cala masa ciala to i kask pewnie
> by nie pomogl - nie kask a to co pod nim najlepiej chroni przed
> nieszczesciem. jesli zas pod kaskiem calkiem pusto - to co nim
> chronic???

Jestes kibicem pilkarskim???

Pozdrawiam
Marcin


Szymon Zbooy Madej

unread,
Apr 27, 1998, 3:00:00 AM4/27/98
to

On Mon, 27 Apr 1998 11:49:09 +0200, Marcin Mastykarz
<mas...@eskadra.com.pl> wrote:

>Krakow, piatek, zjazd asfaltowy z Lasku Wolskiego. Szybkosc okolo 60
>km/h.
>W okolicach Baby Jagi (dla znajacych teren) na drodze rowerzysty pojawia
>sie samochod. #$*(&$

Samochod jechal z naprzeciwka? Swoją połówką jezdni? Znasz więcej
szczegółów?
Brrr, sam tam czasem pędzę z górki!

Swoją drogą, pamiętam, że parę lat temu jakaś dziewczyna też się
zabiła na rowerze w Lasku Wolskim, ale nie pamietam detali.

>Jechal bez kasku, po zlamaniu podstawy czaszki i dniu w szpitalu umarl.
>Bartek Sobol.

To jakieś znane nazwisko, nie? To ten od Bikershopu?

zbooy

Szymon 'Zbooy' Madej
zb...@virgo.ii.uj.edu.pl
rowerki-> http://www.ii.uj.edu.pl/~zbooy/polish/biking.html

Marcin Hyla

unread,
Apr 27, 1998, 3:00:00 AM4/27/98
to Szymon Zbooy Madej

Szymon Zbooy Madej wrote:

>
> Samochod jechal z naprzeciwka? Swoją połówką jezdni? Znasz więcej
> szczegółów?

Wg. moich informacji, wine ponosi pani kierowca samochodu, ktora
zajechala mu droge.

> To jakieś znane nazwisko, nie? To ten od Bikershopu?

Bardzo mozliwe, bo dzwonili do mnie wlasnie stamtad - chca po pogrzebie
zrobic jakis rowerowy protest przeciw kierowcom, nie respektujacym
przepisow. Jutro bede wiedzial wiecej.

marcin hyla

Piotr Marek Jr.

unread,
Apr 27, 1998, 3:00:00 AM4/27/98
to

Szymon "Zbooy" Madej <zb...@virgo.ii.uj.edu.pl> wrote:

> >Krakow, piatek, zjazd asfaltowy z Lasku Wolskiego. Szybkosc okolo 60
> >km/h.
> >W okolicach Baby Jagi (dla znajacych teren) na drodze rowerzysty pojawia
> >sie samochod. #$*(&$

> Swoją drogą, pamiętam, że parę lat temu jakaś dziewczyna też się


> zabiła na rowerze w Lasku Wolskim, ale nie pamietam detali.

o ile mi dobrze wiadomo (powiedzial mi o to policjant zatrzymujacy
mnie zaraz za Baba Jaga na rogatce za przekroczenie predkosci)
to juz 3 ofiara tego zakretu smierci. byl jeszcze jakis chlopak,
jakies 3-4 lata temu. ta dziewczyna zabila sie dokladnie
na zakrecie - z tego co pamietam wpadla na barierke...

faktem jest, ze ja tam kiedys tez zjezdzalem okolo 50-55kmh.
jezeli przy takie predkosci auto wjedzie mi na pas i tak nie zdaze
odbic... brrr...

co do kasku - mysle, ze moglby mu nie pomoc w przezyciu, co nie
usprawiedliwia jezdzenia (szczegolnie szybkiego) bez kasku.
co innego spacer bulwarami nad wisla a co innego np. zjazd
sciazke w lesie wolskim pomiedzy drzewami przy 50kmh.
to jest glupota.

Piotrek

==============================================================================
PIOTR MAREK, JR. E-mail: <p...@usk.pk.edu.pl>
~~~~~~~~~~~~~~~~ WWW: <http://www.pk.edu.pl/~pmj/>
`But I don't want to go among mad people,' Alice remarked.
`Oh,you can't help that,'said the Cat:`we're all mad here.I'm mad.You're mad.'
Lewis Carroll "Alice's Adventures in Wonderland"
==============================================================================

abfc

unread,
Apr 27, 1998, 3:00:00 AM4/27/98
to

Niezależnie od tego co o tym myślicie:
każda taka śmierc jest okropna...
To mógł być każdy z nas.

Wyrazy współczucia dla rodziny i przyjaciół.
Jesteśmy z Wami.

Andrzej Kopański
ab...@priv.onet.pl


POUL

unread,
Apr 27, 1998, 3:00:00 AM4/27/98
to

>po zlamaniu podstawy czaszki i dniu w szpitalu umarl.
>Bartek Sobol.
>
>jechal bez kasku...
>
>...


ja się nawróciłem ...
nie uczmy się tylko na swoich błędach!!!

Łukasz Faciejew

unread,
Apr 27, 1998, 3:00:00 AM4/27/98
to

>To jakieś znane nazwisko, nie? To ten od Bikershopu?


Tez mialem wrazenie, ze znam to nazwisko. Zobaczcie do BikeBoardu (nr 7/8 z
1997 roku) na strone 39. Wyglada na to, ze to byl doswiadczony rowerzysta...
Oj trzeba uwazac...

xawy

unread,
Apr 27, 1998, 3:00:00 AM4/27/98
to

>>po zlamaniu podstawy czaszki i dniu w szpitalu umarl.
>>Bartek Sobol.
Ludzie ....
Czy naprawde jest sens czadzić po asflacie ? Czy to daje aż taką
dziką satysfakcję ? Przecież podobno mamy rowery terenowe....

xawy
PS:on był chyba downhill'owcem tak?

Szymon Zbooy Madej

unread,
Apr 27, 1998, 3:00:00 AM4/27/98
to

On Mon, 27 Apr 1998 21:58:11 +0200, "xawy"
<xa...@sobieski.bci.krakow.pl> wrote:

>>>po zlamaniu podstawy czaszki i dniu w szpitalu umarl.
>>>Bartek Sobol.
>Ludzie ....
>Czy naprawde jest sens czadzić po asflacie ? Czy to daje aż taką
>dziką satysfakcję ? Przecież podobno mamy rowery terenowe....

Czy naprawdę jest trudniej się zabić czadując w terenie zamiast po
asfalcie?

Baltazar

unread,
Apr 28, 1998, 3:00:00 AM4/28/98
to

to rzuc to co sie dowiesz na liste
baltazar

Stanislaw Polak

unread,
Apr 28, 1998, 3:00:00 AM4/28/98
to

Marcin Mastykarz wrote:

> Krakow, piatek, zjazd asfaltowy z Lasku Wolskiego. Szybkosc okolo 60
> km/h.
> W okolicach Baby Jagi (dla znajacych teren) na drodze rowerzysty pojawia
> sie samochod. #$*(&$

> Jechal bez kasku, po zlamaniu podstawy czaszki i dniu w szpitalu umarl.
> Bartek Sobol.

Pisza o tym w dzisiejszym Dzienniku
Polskim:----------------------------------------------------------

Krzyż przy ul. Księcia Józefa

Rowerowa "normalka"

Przy ul. Księcia Józefa (u wylotu ul. Mirowskiej), w
miejscu, gdzie
w miniony piątek uległ wypadkowi
22-letni Bartłomiej Sobol, należący do
sekcji kolarskiej Klubu Sportowego
"Cracovia", pojawił się drewniany krzyż
ze zdjęciem rowerzysty. Jak
informowaliśmy w "Dzienniku" -
mężczyznę potrąciła kierująca
polonezem kobieta. Z pęknięciem
podstawy czaszki i w stanie śpiączki
został on przewieziony śmigłowcem do
szpitala na ul. Botanicznej, gdzie zmarł
o godz. 3 nad ranem. Pamięć tragicznie
zmarłego rowerzysty uczczono m.in.
przez zapalenie zniczy przy
przydrożnym krzyżu.

Nie był to, niestety, jedyny wypadek
z udziałem rowerzysty w ciągu ostatnich
dni. W minioną sobotę kierowca
poloneza potrącił w Czernichowie
10-letniego chłopca jadącego na
rowerze górskim. Chłopiec z urazem
głowy i wstrząsem mózgu został
przewieziony śmigłowcem do Instytutu
Pediatrii w Prokocimiu. - O tej porze
roku wypadki rowerzystów to, niestety,
normalka - powiedział nam oficer
dyżurny "drogówki". (MAŁ)
------------------------------------

--
_/ _/_/ _/_/ Stanislaw Polak -- Research Scientist
_/ _/ _/ University of Mining and Metallurgy
_/ _/ _/_/ ave. Mickiewicza 30, 30-059 Cracow, POLAND
_/ _/ _/ Institute of Computer Science, TEL. +48 12 6173494
_/ _/_/ _/_/ WWW page: http://galaxy.uci.agh.edu.pl/~polak/


Wojtek Cieslak

unread,
Apr 28, 1998, 3:00:00 AM4/28/98
to
Szymon Zbooy Madej wrote:
Czy naprawdê jest trudniej siê zabiæ czaduj±c w terenie zamiast po
asfalcie?

zbooy

Moze nie trudniej ,a le napewno przyjemniej...
Tak wogole to szybko po asfalcie mnie nie kreci. W lesie to co innego

moja strona MTB->    http://www.kki.net.pl/cieslus 
strona PS Grundiga-> http://www.kki.net.pl/~grundig
Zapraszam!!

SHIeMANkO
Cieslus

Kirjentaaja

unread,
Apr 28, 1998, 3:00:00 AM4/28/98
to

Szymon Zbooy Madej wrote:
> To jakieś znane nazwisko, nie?

Jak mawial moj nauczyciel matematyki z liceum, gdy uwierzysz w
swoj talent - przepadles.

Kirjentaaja

unread,
Apr 28, 1998, 3:00:00 AM4/28/98
to

Wojciech Teperski wrote:
> Wracajac do tematu pamietacie ile osob mialo zapiete pasy jak jechalo z
> DIANA ?
> no wlasnie

Ta ktora przezyla.
A teraz pytanie: czego zabraklo temu czlowiekowi?
Dla ulatwienia dodam, ze kask pomaga w okolo 10% wypadkow, bo sa
inne czesci ciala niz 1/2 glowy..

Szymon Zbooy Madej

unread,
Apr 28, 1998, 3:00:00 AM4/28/98
to

On Tue, 28 Apr 1998 16:37:28 +0200, Wojtek Cieslak
<cie...@kki.net.pl> wrote:

>Tak wogole to szybko po asfalcie mnie nie kreci. W lesie to co innego

Eee szybko z górki to i po asfalcie jest fajnie, np. 80 km/h
zakopianką na góralu to czad (jak 130 w maluchu)... ale jakby tak np.
poszła dętka, to ręka-noga-mózg-na-szosie, nawet w kasku.

Szymon Zbooy Madej

unread,
Apr 28, 1998, 3:00:00 AM4/28/98
to

On Tue, 28 Apr 1998 11:36:46 +0200, Stanislaw Polak
<po...@icsr.agh.edu.pl> wrote:

>Marcin Mastykarz wrote:
>
>> Krakow, piatek, zjazd asfaltowy z Lasku Wolskiego. Szybkosc okolo 60
>> km/h.
>> W okolicach Baby Jagi (dla znajacych teren) na drodze rowerzysty pojawia
>> sie samochod. #$*(&$

> Przy ul. Księcia Józefa (u wylotu ul. Mirowskiej),

Well, czyli jednak nie Baba Jaga. Pewnie jechał od serpentyn, a baba
go nie zobaczyla i wyjechala z prawej. Totalnie bezsensowna śmierć.

TwixTwix

unread,
Apr 29, 1998, 3:00:00 AM4/29/98
to

Jak ktos chce zjezdzac to wymyslono takie wynalazki jak kaski integralne,
zbroje i inne ochraniacze.

Przemek
Szymon "Zbooy" Madej napisał(a) w wiadomości:
<35461131...@news.cyf-kr.edu.pl>...


>On Tue, 28 Apr 1998 16:37:28 +0200, Wojtek Cieslak
><cie...@kki.net.pl> wrote:
>
>>Tak wogole to szybko po asfalcie mnie nie kreci. W lesie to co innego
>
>Eee szybko z górki to i po asfalcie jest fajnie, np. 80 km/h
>zakopianką na góralu to czad (jak 130 w maluchu)... ale jakby tak np.
>poszła dętka, to ręka-noga-mózg-na-szosie, nawet w kasku.
>

Marcin Korzonek

unread,
Apr 29, 1998, 3:00:00 AM4/29/98
to

parokrotnie czytalem ze 80-90% przypadkow zgonow rowerzystow jest
powodowanych przez urazy glowy ...

a wiec KASK !!!!

Mariusz Grzeca

unread,
Apr 29, 1998, 3:00:00 AM4/29/98
to

On Wed, 29 Apr 1998, TwixTwix wrote:

> Jak ktos chce zjezdzac to wymyslono takie wynalazki jak kaski integralne,

> zbroje i inne ochraniacze. ^^^^^^^^^^^^^^^^

Ktore, podobnie jak kazde inne kaski chronia (w ograniczonym
stopniu) przed urazami czaszki, ale poteguja ryzyko uszkodzenia gornego
odcinka kregoslupa. Wiec przy wypadku, przy predkosci 60, czy 80 km/h
umiera sie albo z peknieta czaszka (przy jezdzie bez kasku), albo ze
zlamanym kregoslupem (przy jezdzie z kaskiem), a przezywa nie ten, kto ma
bardziej wymyslny kask i ochraniacze, tylko ten, kto ma glupie szczescie.

> Przemek
> Szymon "Zbooy" Madej napisał(a) w wiadomości:
> <35461131...@news.cyf-kr.edu.pl>...
> >On Tue, 28 Apr 1998 16:37:28 +0200, Wojtek Cieslak
> ><cie...@kki.net.pl> wrote:
> >
> >>Tak wogole to szybko po asfalcie mnie nie kreci. W lesie to co innego
> >
> >Eee szybko z górki to i po asfalcie jest fajnie, np. 80 km/h
> >zakopianką na góralu to czad (jak 130 w maluchu)... ale jakby tak np.
> >poszła dętka, to ręka-noga-mózg-na-szosie, nawet w kasku.
> >
> >zbooy
> >
> >Szymon 'Zbooy' Madej
> >zb...@virgo.ii.uj.edu.pl
> >rowerki-> http://www.ii.uj.edu.pl/~zbooy/polish/biking.html
>
>
>
>

_ +-----------------------------------+ _
/ )| MARIUSZ GRZECA |( \
/ / | Email :=mgr...@bigfoot.com= | \ \
_( (_ | _ _ | _) )_
(((\ \)+-/ )---------------------------( \_+(/ /)))
(\\\\ \_/ / \ \_/ ////)
\ / \ /
\_____/ \_____/

Andrzej Langer

unread,
Apr 29, 1998, 3:00:00 AM4/29/98
to

Z rozmowy transplantologów:

... wiosna idzie, dawcy wychodza na drogi...

mysle ze maja na mysli rowerzystów i motocyklistów.

Andrzej Langer

Marcin Polok

unread,
Apr 29, 1998, 3:00:00 AM4/29/98
to

Hi!
Juz pare razy poruszany byl temat jazdy z kaskiem. Pozwolcie, ze i ja sie
wypowiem na ten temat. Kiedy zaczalem jezdzic na rowerku kupilem sobie tez
kask. Moze bardziej dla bajeru niz z przekonania. Jednak teraz nie wyobrazam
sobie jazdy bez niego. To tak jak zapinanie pasow i zapalanie swiatel w
samochodzie. Wsiadam na rower z kaskiem na glowie. Nie mam pojecia o ile %
zwiekszy sie moja szansa na przezycie ale juz pare razy sie przydal. Pewnie
w razie spotkania czolowego z samochodem niewiele pomoze, ale sa przeciez
inne sytuacje!!!
- galezie w lesie
- upadki (jesli sie przewracacie :))
- slonce padajace prosto na glowe (malo przyjemne uczucie)
- i inne sytuacje
Mowcie co chcecie, ale ja z kasku nie zrezygnuje. U mnie poziom adrenalinki
wzrasta nie dlatego, ze jade bez kasku! I nech inni sie ze mnie smieja. Mnie
to nie rusza.

Pozdrawiam i do zobaczenia na trasie, Chopek.

Marcin Korzonek napisał(a) w wiadomości:
<3546C877...@box43.gnet.pl>...

Marcin Hyla

unread,
Apr 29, 1998, 3:00:00 AM4/29/98
to Marcin Mastykarz

Marcin Mastykarz wrote:
>
> Krakow, piatek, zjazd asfaltowy z Lasku Wolskiego. Szybkosc okolo 60
> km/h.
> Jechal bez kasku, po zlamaniu podstawy czaszki i dniu w szpitalu umarl.
> Bartek Sobol.

Pogrzeb odbedzie sie we wtorek, 5 maja o godz. 11:30 na cmentarzu w
Batowicach.

W srode, 6 maja o 17:00 na Rynku Gl. przyjaciele + Krakow Miastem
Rowerow zapraszaja wszystkich rowerzystow na przejazd trasa Rynek -
Urzad Miasta - Pilsudskiego - Kaluzy (klub Cracovia) - Senatorska - Ks.
Jozefa - Bielany na miejsce wypadku. Przejazd jest uzgodniony z rodzina.

Zawiadomcie znajomych, na Slawkowskiej 12 IIIp. bedzie od piatku rano
troche ulotek do wziecia i rozdawania rowerzystom w trakcie dlugiego
weekendu.

To nie jest _zadna demonstracja_ - chociaz chcemy tez zwrocic uwage na
nierespektownie praw rowerstow zarowno przez kierowcow, jak i planistow,
odpowiedzialnych za bezpieczenstwo i organizacje ruchu.

Marcin Hyla

kontakt FZ (12) 422 22 63, 422 21 47;
Bikershop (12) 423 32 62

Perzan

unread,
Apr 29, 1998, 3:00:00 AM4/29/98
to

Marcin Hyla <kra...@fz.most.org.pl> napisał(a) w artykule
<3546F35B...@fz.most.org.pl>...

> Marcin Mastykarz wrote:
> >
> > Krakow, piatek, zjazd asfaltowy z Lasku Wolskiego. Szybkosc okolo 60
> > km/h.
> > Jechal bez kasku, po zlamaniu podstawy czaszki i dniu w szpitalu umarl.
> > Bartek Sobol.
>
> Pogrzeb odbedzie sie we wtorek, 5 maja o godz. 11:30 na cmentarzu w
> Batowicach.
>
> W srode, 6 maja o 17:00 na Rynku Gl. przyjaciele + Krakow Miastem
> Rowerow zapraszaja wszystkich rowerzystow na przejazd trasa Rynek -
> Urzad Miasta - Pilsudskiego - Kaluzy (klub Cracovia) - Senatorska - Ks.
> Jozefa - Bielany na miejsce wypadku. Przejazd jest uzgodniony z rodzina.
[...]

> To nie jest _zadna demonstracja_ - chociaz chcemy tez zwrocic uwage na
> nierespektownie praw rowerstow zarowno przez kierowcow, jak i planistow,
> odpowiedzialnych za bezpieczenstwo i organizacje ruchu.
>
> Marcin Hyla
>
> kontakt FZ (12) 422 22 63, 422 21 47;
> Bikershop (12) 423 32 62
Wiem, że tym co napiszę pewnie się narażę sporej rzeszy cyklistów,
ale uważam, że nie jest to dobra okazja do organizowania takiego przejazdu.
Rozumiem, chcecie okazać wyrazy współczucia rodzinie - zróbcie to 5-go.
Nie wiem, przyjedźcie na rowerach, odprowadźcie go na miejsce spoczynku
w ubiorach rowerzystów... (byle nie wściekłe kolory...) Sposobów może
byćwiele...
Co do zwracania uwagi kierowcom, planistom itd... to już jest raczej całkiem
nie na miejscu. Z artykułu Marcina Mastykarza wnioskuję, że te 60 km/h
dotyczyło rowerzysty (o kasku nie wspominając). Wybaczcie Szanowni
Cykliści i oświećcie mnie, jeżeli się mylę, ale wg. mnie winny jest ten
człowiek sam sobie. Wiem, że to co piszę jest dość brutalne, ale takie
są moje odczucia po przeczytaniu poprzedniego postu. Nie bronię tu wcale
kierowców, tylko zwracam uwagę, że w bardzo wielu wypadkach rowerzystów
winni są oni sami sobie. To nadmierna prędkość, to brak kasku, to nadmierna
brawura, itd... To samo tyczy się również samochodziarzy, nie kwestionuję
tego, tylko kierowców chroni (a czasem też zabija) w miarę mocna konstrukcja,
coraz bardziej naszpikowana różnymi bajerami względem bezpieczeństwa.
Rower, choć rozwija często podobne prędkości, niestety nie będzie
nigdy tak bezpieczny...
A co zrobicie 5-go i 6-go to już zostawiam pod Waszą rozwagę.
Pozdrawiam.
Perzan.

--
**********************************************
Tomasz Perzanowski
per...@priv.sos.com.pl

Marcin Hyla

unread,
Apr 29, 1998, 3:00:00 AM4/29/98
to Perzan

Perzan wrote:

> Wiem, że tym co napiszę pewnie się narażę sporej rzeszy cyklistów,

Niekoniecznie - masz wielce sporo racji.

> Co do zwracania uwagi kierowcom, planistom itd... to już jest raczej
> całkiem
> nie na miejscu.

IMHO byloby gorzej pokazywac sie z rowerami w poblizu cmentarza, bo np.
rodzicom mogloby sie to zle skojarzyc.

Natomiast pomysl kilku jego znajomych wydaje mie sie _duzo_
sensowniejszy, niz rozne "czarne marsze" bezradnosci itp. Dlatego, ze
wielu rowerzystow - zwlaszcza dzieciakow - zupelnie nie zdaje sobie
sprawy, ze na rowerze mozna sobie zrobic krzywde - np. wjezdzajc w
dziure w jezdni. Podobnie czesto kierowcy jak widza rower, to wydaje im
sie, ze go nie ma, albo jedzie siedem i pol km/h. O tym trzeba mowic.

> Z artykułu Marcina Mastykarza wnioskuję, że te 60 km/h
> dotyczyło rowerzysty (o kasku nie wspominając). Wybaczcie Szanowni
> Cykliści i oświećcie mnie, jeżeli się mylę, ale wg. mnie winny jest ten
> człowiek sam sobie.

Wine ponosi skrecajaca pani kierowca. W Polsce nie ma obowiazku
podrozowania w kasku - zreszta z dyskusji na pl.rec.rowery wynikala
smutna prawda, ze na zlamanie podstawy czaszki kask nie jest _zadnym_
lekarstwem - kask chroni przed urazami glowy, a nie gornej czesci
kregoslupa.

marcin hyla

Jaroslaw Strzalkowski

unread,
Apr 29, 1998, 3:00:00 AM4/29/98
to

In pl.regionalne.krakow Marcin Hyla <kra...@fz.most.org.pl> wrote:
:> Z artykułu Marcina Mastykarza wnioskuję, że te 60 km/h

:> dotyczyło rowerzysty (o kasku nie wspominając). Wybaczcie Szanowni
:> Cykliści i oświećcie mnie, jeżeli się mylę, ale wg. mnie winny jest ten
:> człowiek sam sobie.

: Wine ponosi skrecajaca pani kierowca. W Polsce nie ma obowiazku
: podrozowania w kasku - zreszta z dyskusji na pl.rec.rowery wynikala
: smutna prawda, ze na zlamanie podstawy czaszki kask nie jest _zadnym_
: lekarstwem - kask chroni przed urazami glowy, a nie gornej czesci
: kregoslupa.

!!! Przecież o "kasku nie wspominając".

60 km/h w tym miejscu jest już szaleństwem samo w sobie.
Człowiek ma czasem ochotę sobie poszaleć, ale takie coś czasem
kończy się źle.

Np. mnie kiedyś (chyba jeszcze w podstawówce) w tym samym miejscu
śmierć w oczy zajrzała gdy na tworze roweropodobnym "Wigry 3" zaparłem
się, żeby zjechać z samej góry bez dotykania hamulca. Nie udało się -
na tym zakręcie nad Babą Jagą miałem tak na oko z 70 km/h i żadnych
szans na wyrobienie się przed barierką (zresztą wiem o ludziach
którzy tak właśnie się tam zabili - pieprznęli z dużą prędkością w
barierkę i polecieli w las) - rozpaczliwie przyhamowałem, położyłem
rower i szczęśliwie skończyło się na podartych spodniach i wydartej
dziurze w nodze. Ale wiem że to moja wina - widziałem jaka to droga
i dlatego jestem szczęśliwy że się wtedy nie zabiłem a nie zasmucony
z powodu dziury w nodze. Tam jest limit prędkości - chyba nawet 30
km/h i nie jest to bynajmniej ograniczenie przesadne.

Nie znam zdarzenia, nie wiem jaka jest konkretnie wina kierowcy
samochodu, który stanął na drodze rowerzysty, ale 60 km/h w tym
miejscu jest samo w sobie zabójcze - urządzanie z okazji tego wypadku
"w żadnym wypadku nie demonstracji" przeciwko kierowcom jest co najmniej
nieprzemyślane.
--
Jaroslaw Strzalkowski, Uczelniane Centrum Informatyki AGH, Krakow

Przemyslaw Babka

unread,
Apr 29, 1998, 3:00:00 AM4/29/98
to

Dnia Wed, 29 Apr 1998 11:00:32 GMT, Marcin Hyla
<kra...@fz.most.org.pl> napisal(a):

>Marcin Mastykarz wrote:
>>
>> Krakow, piatek, zjazd asfaltowy z Lasku Wolskiego. Szybkosc okolo 60
>> km/h.
>> Jechal bez kasku, po zlamaniu podstawy czaszki i dniu w szpitalu umarl.
>> Bartek Sobol.

A tak wlasciwie to jakie byly okolicznosci tego wypadku? Bo ja
slyszlem inna wersje, ze kobieta jadac "Polonezem" potracila
rowerzyste, kolarskiego zawodnika Cracovii. Czy to mowa o tym samym?
Pozdrawiam!


Przemyslaw Babka _<>________ __-________
"Mokum" /_|__|__|__|\ /_|__|__|__|\
mo...@virtual.pl \o_o_____o_o/=\o_o____o_o_/
http://www.pestka.idc.com.pl/ - POLSKA STRONA KOMUNIKACYJNA

Marcin Hyla

unread,
Apr 29, 1998, 3:00:00 AM4/29/98
to Przemyslaw Babka

Przemyslaw Babka wrote:

>
> A tak wlasciwie to jakie byly okolicznosci tego wypadku? Bo ja
> slyszlem inna wersje, ze kobieta jadac "Polonezem" potracila
> rowerzyste, kolarskiego zawodnika Cracovii. Czy to mowa o tym samym?

tak

mh

Slawomir Wawak

unread,
Apr 29, 1998, 3:00:00 AM4/29/98
to

Marcin Hyla napisał(a) w wiadomości: <35473106...@fz.most.org.pl>...


>Wine ponosi skrecajaca pani kierowca. W Polsce nie ma obowiazku
>podrozowania w kasku - zreszta z dyskusji na pl.rec.rowery wynikala
>smutna prawda, ze na zlamanie podstawy czaszki kask nie jest _zadnym_
>lekarstwem - kask chroni przed urazami glowy, a nie gornej czesci
>kregoslupa.

Umowmy sie - droga hamowania na rowerze z 30km/h wynosi moze 15 metrow. Jak
masz dobre hamulce to i 10. Nie wierze w wylaczna wine kierowcy. Tam zaden
rowerzysta nie jezdzi 30km/h, a taki tam jest znak. Hamowanie z 50-60km/h na
tamtej drodze jest praktycznie niemozliwe ponizej 100 metrow. no chyba, ze z
hydrauliką.
Slawek.

--
Slawomir Wawak - AE Krakow | "TQM is an idea whose time has come. But
waw...@wizard.ae.krakow.pl | there's confusion over what it is, where it
uuw...@cyf-kr.edu.pl | came from, and what it can do" - Bill Creech
http://wizard.ae.krakow.pl/~wawaks - Wszystko o T_Q_M


Adam Ryba

unread,
Apr 29, 1998, 3:00:00 AM4/29/98
to

On Tue, 28 Apr 1998 20:46:20 GMT, zb...@virgo.ii.uj.edu.pl (Szymon
"Zbooy" Madej) wrote:

>Eee szybko z górki to i po asfalcie jest fajnie, np. 80 km/h
>zakopianką na góralu to czad (jak 130 w maluchu)... ale jakby tak np.
>poszła dętka, to ręka-noga-mózg-na-szosie, nawet w kasku.

Prawde mowiac jechalem kiedys maluchem 130 (tyle bylo na liczniku)
na obwodnicy trojmiejskiej. Wiatr w plecy, ladnie z gorki... w sumie
kupa wrazen, silnik mi prawie do srodka nie wskoczyl :-)
tylko silnik musialem potem uszczelniac :-)

Adam Ryba
po...@t17.ds.pwr.wroc.pl


Arkadiusz Dabrowski

unread,
Apr 29, 1998, 3:00:00 AM4/29/98
to

On Wed, 29 Apr 1998 09:26:42 +0200, Mariusz Grzeca <mg17...@bigfoot.com>
wrote:

>On Wed, 29 Apr 1998, TwixTwix wrote:
>
>> Jak ktos chce zjezdzac to wymyslono takie wynalazki jak kaski integralne,
>> zbroje i inne ochraniacze. ^^^^^^^^^^^^^^^^
>
>Ktore, podobnie jak kazde inne kaski chronia (w ograniczonym
>stopniu) przed urazami czaszki, ale poteguja ryzyko uszkodzenia gornego
>odcinka kregoslupa. Wiec przy wypadku, przy predkosci 60, czy 80 km/h
>umiera sie albo z peknieta czaszka (przy jezdzie bez kasku), albo ze
>zlamanym kregoslupem (przy jezdzie z kaskiem), a przezywa nie ten, kto ma
>bardziej wymyslny kask i ochraniacze, tylko ten, kto ma glupie szczescie.

Tu dochodzimy do pewnego bardzo ważnego wniosku:
Życiem ludzkim rządzi przypadek
W każdym momencie naszego życia istnieje niezerowe prawdopodobieństwo
śmierci. Nie można więc przez odpowiednie zachowanie zapewnić sobie długiego
życia. Można co najwyżej zmniejszać prawdopodobieństwo śmierci.
Wymyślanie, że nieszczęsny rowerzysta sam sobie winien jest kompletnie
niezasadne i zakrawa na brak szacunku. Nikt nie zna dnia ani godziny więc
pozostaje nam zwiększać swoje szanse mając świadomość, że nieśmiertelności
sobie w ten sposób nie zapewnimy.

P.S.1
Nie nazywaj szczęścia głupim, bo taka cecha nie stosuje się do zdarzeń
losowych.

P.S.2
Sorry, że tak czarno ale widziałem dzisiaj skutki dwóch wypadków, co
kompletnie mnie rozbiło i zniechęciło do wsiadania na rower lub do
samochodu.

+--\ /--\ +--\ +--\ /--\ | | Arkadiusz Dabrowski
| | | | |--< |--/ | | | | dob...@priv.onet.pl
+--/ \--/ +--/ | \ \--/ \/

Alfer

unread,
Apr 29, 1998, 3:00:00 AM4/29/98
to

Slawomir Wawak napisał(a) w wiadomości: <6i80ng$cki$2...@info.cyf-kr.edu.pl>...


>Umowmy sie - droga hamowania na rowerze z 30km/h wynosi moze 15 metrow. Jak
>masz dobre hamulce to i 10. Nie wierze w wylaczna wine kierowcy. Tam zaden
>rowerzysta nie jezdzi 30km/h, a taki tam jest znak. Hamowanie z 50-60km/h
na
>tamtej drodze jest praktycznie niemozliwe ponizej 100 metrow. no chyba, ze
z
>hydrauliką.
>Slawek.


Umowmy sie - to 15 metrow to lekka przesada. A 100 metrow to juz wielka
przesada. No chyba ze mowisz o asfalcie pokrytym lodem. Albo ze masz hamulce
Rometu.

Marcin Mastykarz

unread,
Apr 30, 1998, 3:00:00 AM4/30/98
to

Slawomir Wawak wrote:

> Umowmy sie - droga hamowania na rowerze z 30km/h wynosi moze 15 metrow. Jak
> masz dobre hamulce to i 10. Nie wierze w wylaczna wine kierowcy. Tam zaden
> rowerzysta nie jezdzi 30km/h, a taki tam jest znak. Hamowanie z 50-60km/h na
> tamtej drodze jest praktycznie niemozliwe ponizej 100 metrow. no chyba, ze z
> hydrauliką.

Mala poprawka - to byl zjazd na serpentynach z Kryspinowa (tam z prawej strony
na dole dochodzi droga z autostrady i wlasnie z niej wyjechala kobieta
polonezem). Pierwsze info podane mi przez kumpla okazalo sie niescisle.

Pozdrawiam
Marcin


Piotr <POKREC> Struski

unread,
Apr 30, 1998, 3:00:00 AM4/30/98
to

Jaroslaw Strzalkowski wrote:
>
> 60 km/h w tym miejscu jest ju¿ szaleñstwem samo w sobie.
> Cz³owiek ma czasem ochotê sobie poszaleæ, ale takie co¶ czasem
> koñczy siê ¼le.
>
> Np. mnie kiedy¶ (chyba jeszcze w podstawówce) w tym samym miejscu
> ¶mieræ w oczy zajrza³a gdy na tworze roweropodobnym "Wigry 3" zapar³em
> siê, ¿eby zjechaæ z samej góry bez dotykania hamulca. Nie uda³o siê -
> na tym zakrêcie nad Bab± Jag± mia³em tak na oko z 70 km/h i ¿adnych
> szans na wyrobienie siê przed barierk± (zreszt± wiem o ludziach
> którzy tak w³a¶nie siê tam zabili - pieprznêli z du¿± prêdko¶ci± w
> barierkê i polecieli w las) - rozpaczliwie przyhamowa³em, po³o¿y³em
> rower i szczê¶liwie skoñczy³o siê na podartych spodniach i wydartej
> dziurze w nodze. Ale wiem ¿e to moja wina - widzia³em jaka to droga
> i dlatego jestem szczê¶liwy ¿e siê wtedy nie zabi³em a nie zasmucony
> z powodu dziury w nodze. Tam jest limit prêdko¶ci - chyba nawet 30

> km/h i nie jest to bynajmniej ograniczenie przesadne.
>
> Nie znam zdarzenia, nie wiem jaka jest konkretnie wina kierowcy
> samochodu, który stan±³ na drodze rowerzysty, ale 60 km/h w tym
> miejscu jest samo w sobie zabójcze - urz±dzanie z okazji tego wypadku
> "w ¿adnym wypadku nie demonstracji" przeciwko kierowcom jest co najmniej
> nieprzemy¶lane.

> --
> Jaroslaw Strzalkowski, Uczelniane Centrum Informatyki AGH, Krakow

No,taaak. Ja tez jechalem tamtedy na rowerku (gorskim). I to dobre pare
razy. Z tego, co slysze co mowia ci, ktorzy wyszli z tego zakretu z
zyciem, to albo mieli oni zle ustawiony obwod kola w licznikach, albo to
ja jestem lamerem i nie umiem brac zakretow. Wszedlem sobie w ten zakret
35 km/h - i poczulem, ze mnie sila odsrodkowa chce wyrzucic z niego. Nic
nie pomogalo balansowanie cialem i pochylanie roweru bardziej do ziemi.
Z dusza na ramieniu wyjechalem i przyrzeklem sobie NIE WCHODZIC w ten
zakret szybciej niz 30 km/h. Wtedy nie mam problemow z wyrobieniem. A do
bicia rekordow predkosci (choc to nie jest rozrywka dla zdrowych na
umysle rowerzystow) to mam inne gorki - bez zakretow.

Niech nasz zmarly Kolega spoczywa w pokoju wiecznym.
Kondolencje dla Jego Rodziny.
Pokrec.

Perzan

unread,
Apr 30, 1998, 3:00:00 AM4/30/98
to

Marcin Mastykarz <mas...@eskadra.com.pl> napisał(a) w artykule
<3548371E...@eskadra.com.pl>...

> Slawomir Wawak wrote:
>
> > Umowmy sie - droga hamowania na rowerze z 30km/h wynosi moze 15 metrow. Jak
> > masz dobre hamulce to i 10. Nie wierze w wylaczna wine kierowcy. Tam zaden
> > rowerzysta nie jezdzi 30km/h, a taki tam jest znak. Hamowanie z 50-60km/h
na
> > tamtej drodze jest praktycznie niemozliwe ponizej 100 metrow. no chyba, ze
z
> > hydrauliką.
Tu się obawiam, że nawet z hydrauliką (moja edukacja rowerowa skończyła się
na Wigry 3) nie wyrobisz, z tej przyczyny, że masz zbyt małą powierzchnię
styku opona-asfalt.

>
> Mala poprawka - to byl zjazd na serpentynach z Kryspinowa (tam z prawej
strony
> na dole dochodzi droga z autostrady i wlasnie z niej wyjechala kobieta
> polonezem). Pierwsze info podane mi przez kumpla okazalo sie niescisle.

A to zmienia postać rzeczy... Ona pewnie by wyjechała nawet jakby tam sadził
TIR z fest przyczepą. "O rany ! Nie widziałam pana..." :-(
A swoją drogą jest jeszcze coś takiego jak zasada ograniczonego zaufania...
Ale teraz temat jest klarowny i myślę, że bezdyskusyjny.
>
> Pozdrawiam
> Marcin

Slawomir Wawak

unread,
Apr 30, 1998, 3:00:00 AM4/30/98
to

Marcin Mastykarz napisał(a) w wiadomości:
<3548371E...@eskadra.com.pl>...


>Mala poprawka - to byl zjazd na serpentynach z Kryspinowa (tam z prawej
strony
>na dole dochodzi droga z autostrady i wlasnie z niej wyjechala kobieta
>polonezem). Pierwsze info podane mi przez kumpla okazalo sie niescisle.

No to mowimy o zupelnie innej drodze... tam nie jest dobrze jechac szybko,
bo niestety nie mozna scinac zakretow.

Slawomir Wawak

unread,
Apr 30, 1998, 3:00:00 AM4/30/98
to

Piotr Struski napisał(a) w wiadomości:
<35488C...@castor.if.uj.edu.pl>...


>No,taaak. Ja tez jechalem tamtedy na rowerku (gorskim). I to dobre pare
>razy. Z tego, co slysze co mowia ci, ktorzy wyszli z tego zakretu z
>zyciem, to albo mieli oni zle ustawiony obwod kola w licznikach, albo to
>ja jestem lamerem i nie umiem brac zakretow. Wszedlem sobie w ten zakret
>35 km/h - i poczulem, ze mnie sila odsrodkowa chce wyrzucic z niego. Nic

Zaprawde powiadam Ci: da sie... sam kiedys nie wierzylem i wjezdzalem tam
znacznie wolniej, ale jak nie ma piasku to drzesz po krawedziach jezdni i
sie miescisz. Mozna tez wykorzystac niewielkie koleiny zrobione przez
autobusy. Ciezko, ale jak sie pocwiczy, to sie da. Za pierwszym razem -
pamietam - tylne kolo mialem juz za droga (wtedy bylo jakies 35-40).

Slawomir Wawak

unread,
Apr 30, 1998, 3:00:00 AM4/30/98
to

Perzan napisał(a) w wiadomości: <01bd7424$61e3b6c0$6401...@lajkonik.pl>...


>Tu się obawiam, że nawet z hydrauliką (moja edukacja rowerowa skończyła się
>na Wigry 3) nie wyrobisz, z tej przyczyny, że masz zbyt małą powierzchnię
>styku opona-asfalt.

nie zawsze hamujesz oponami. Znacznie skrocisz droge hamowania, jak
zmniejszysz predkosc do ok 30-40, wprowadzisz sie w poslizg i polozysz na
ziemi. oczywiscie jesli nie jestes w krotkich spodenkach... mozna nawet
polozyc sie bez zarysowan...

>A to zmienia postać rzeczy... Ona pewnie by wyjechała nawet jakby tam
sadził
>TIR z fest przyczepą. "O rany ! Nie widziałam pana..." :-(

Juz by tego nie powiedziala...

>A swoją drogą jest jeszcze coś takiego jak zasada ograniczonego zaufania...
>Ale teraz temat jest klarowny i myślę, że bezdyskusyjny.

wobec kobiet za kierownicą? W kodeksie chyba sa wypisane przypadki, gdzie
stosuje sie zasade ograniczonego zaufania. nie pamietam, zeby wymieniali
kobiety, aczkolwiek czesto mi ich tam brakuje...
nie mozna niestety hamowac przed kazdym polonezem z niepewnym typem za
kierownica.

Szymon Zbooy Madej

unread,
Apr 30, 1998, 3:00:00 AM4/30/98
to

On 29 Apr 1998 20:01:01 +0200, Jaroslaw Strzalkowski
<j...@galaxy.uci.agh.edu.pl> wrote:

>Np. mnie kiedyś (chyba jeszcze w podstawówce) w tym samym miejscu
>śmierć w oczy zajrzała gdy na tworze roweropodobnym "Wigry 3" zaparłem
>się, żeby zjechać z samej góry bez dotykania hamulca. Nie udało się -

>na tym zakręcie nad Babą Jagą miałem tak na oko z 70 km/h

70 tam na składaku - zimny pot mnie oblał, jak to sobie wyobraziłem.
Ten zakręt jest faktycznie wredny, nie znam drugiego takiego koło
Krakowa, żeby tak ładnie demonstrował siłę odśrodkową. Jak się ktoś
zagapi, to po nim.

Ale ale - pierwotna informacja z grupy była nieścisła: Bartek Sobol
nie zabił się koło Baby Jagi, tylko koło Bielan, u dołu serpentyn!!!

Slawomir Wawak

unread,
Apr 30, 1998, 3:00:00 AM4/30/98
to

Alfer napisał(a) w wiadomości: <6ial97$jss$1...@sunsite.icm.edu.pl>...


>Umowmy sie - to 15 metrow to lekka przesada. A 100 metrow to juz wielka
>przesada. No chyba ze mowisz o asfalcie pokrytym lodem. Albo ze masz
hamulce

Sprawdz... Tylko nie licz od wcisniecia hamulca, tylko od poczatku czasu
reakcji - tu tracisz wiele metrów.

widzisz problem ---> decyzja o hamowaniu -----> hamowanie ----> zatrzymanie.

Zbycho

unread,
May 1, 1998, 3:00:00 AM5/1/98
to

Dnia Wed, 29 Apr 1998 23:29:25 +0200, "Alfer" <al...@mp.pl> wystukał:

>Slawomir Wawak napisał(a) w wiadomości: <6i80ng$cki$2...@info.cyf-kr.edu.pl>...
>>Umowmy sie - droga hamowania na rowerze z 30km/h wynosi moze 15 metrow. Jak
>>masz dobre hamulce to i 10. [...]

>
>Umowmy sie - to 15 metrow to lekka przesada. A 100 metrow to juz wielka
>przesada. No chyba ze mowisz o asfalcie pokrytym lodem. Albo ze masz hamulce
>Rometu.

15 metrów to przesada? A w którą stronę?
Na mojej stroniczce hamulcowej
http://www.softel.gda.pl/~zbyszeka/rowery/hamulce.htm
jest kalkulator drogi hamowania, zerżnięty z innej strony, musiałem
tylko go przeskalować z mil na kilometry. Wydawało mi się, że głupoty
pokazuje, dopóki nie wziąłem licznika, miary, i nie popróbowałem sam.
Zdziwił byś się, na ilu metrach można wyhamować z 30km/h. Zakładam, że
mówimy o drodze hamowania, a nie czasie potrzebnym na podjęcie
decyzji.

swoje 5 groszy wtrącił
Zbycho

Alfer

unread,
May 2, 1998, 3:00:00 AM5/2/98
to

Zbycho napisał(a) w wiadomości: <354976e7...@news.miracle.net>...

>15 metrów to przesada? A w którą stronę?
>Na mojej stroniczce hamulcowej
>http://www.softel.gda.pl/~zbyszeka/rowery/hamulce.htm
>jest kalkulator drogi hamowania, zerżnięty z innej strony, musiałem
(...)

Hej Zbychu !
Twoj kalkulator swietnie znam, i nawet go czasem uzywam. Przy predkosci 30
km/h pokazuje on okolo 4m. A wiec przesada jest w strone "zbyt duzo". Z
codziennej praktyki wydaje mi sie ze kilka metrow to max jak dla takiej
predkosci, tylko dzieki temu wielokroc udalo mi sie nie wladowac w tyl
jadacego przede mna samochodu, ktory nieoczekiwanie hamowal.

A z kolei Slawomir Wawak napisał(a) w wiadomości:


> Sprawdz... Tylko nie licz od wcisniecia hamulca, tylko od poczatku czasu
> reakcji - tu tracisz wiele metrów.

Aha, wiec dochodzi tu czynnik czasu reakcji. Prosze bardzo - zakladamy ze
jedziemy z predkoscia 60 km/h, a czas reakcji wynosi 1 sekunde (to jest
duzo!): zatem mamy okolo 16m (hamowanie) + niecale 17 m (tyle przejedziesz
przez sekunde) = niewiele ponad 30 metrow. Zeby wyszlo 100 metrow, to przed
hamowaniem trzeba by jeszcze "reagowac" okolo 5 sekund. Czyli ze jednak
kolega troszke przesadzil.

Z pozdrowieniami krotkiej drogi hamowania
Alfer.

Piotr <POKREC> Struski

unread,
May 2, 1998, 3:00:00 AM5/2/98
to

Slawomir Wawak wrote:
>
> Zaprawde powiadam Ci: da sie... sam kiedys nie wierzylem i wjezdzalem tam
> znacznie wolniej, ale jak nie ma piasku to drzesz po krawedziach jezdni i
> sie miescisz. Mozna tez wykorzystac niewielkie koleiny zrobione przez
> autobusy. Ciezko, ale jak sie pocwiczy, to sie da. Za pierwszym razem -
> pamietam - tylne kolo mialem juz za droga (wtedy bylo jakies 35-40).
> Slawek.
>
> --
Bomba! Jestes wiec lepszy ode mnie. Ale jednak pozwol, ze nie podejme
prob bicia rekordow. Wole umrzec na bosaka. Po prostu bez specjalnej
potrzeby nie ma po co narazac zycia. To jest oczywiscie moje prywatne
zdanie.
Zycze, Ci abys nigdy nie stracil rownowagi na biku,
Pokrec.

Perzan

unread,
May 2, 1998, 3:00:00 AM5/2/98
to

Slawomir Wawak <waw...@lame.wizard.ae.krakow.pl> napisał(a) w artykule
<6ia93g$akt$7...@info.cyf-kr.edu.pl>...

> nie zawsze hamujesz oponami. Znacznie skrocisz droge hamowania, jak
> zmniejszysz predkosc do ok 30-40, wprowadzisz sie w poslizg i polozysz na
> ziemi. oczywiscie jesli nie jestes w krotkich spodenkach... mozna nawet
> polozyc sie bez zarysowan...
>
O szlag !
Z tego, co tu czytam, wychodzi na to, że chcąc jeździć na rowerze,
trzeba być samobójcą, a co najmniej masochistą :-)
Ten wyleciał, tamten wyrżnął, inny znowu wprawił sobie zębatkę w kolano...
Hamowanie własnym ciałem... to nie narty !
Czy to jest życie codzienne cyklisty ??? Bo jeżeli tak, to jak długo
człowiek jest w stanie coś takiego wytrzymać i ile ciuchów miesięcznie
się zdziera ?
W takim układzie zostaję przy 4-ch kółkach. Przynajmniej nie tak łatwo
je wywrócić :-) A już mi chodziło po głowie kupno 2-ch pedałów z gumami ;-)
Ale czytając te wszystkie opowieści, można się zniechęcić...
Ale to już chyba na nowy wątek...
Pozdrawiam i życzę mało plastrów ;-)

Kirjentaaja

unread,
May 3, 1998, 3:00:00 AM5/3/98
to

Szymon Zbooy Madej wrote:
> On Mon, 27 Apr 1998 21:58:11 +0200, "xawy"
> >Ludzie ....
> >Czy naprawde jest sens czadzić po asflacie ? Czy to daje aż takš
> >dzikš satysfakcję ? Przecież podobno mamy rowery terenowe....
>
> Czy naprawdę jest trudniej się zabić czadujšc w terenie zamiast po
> asfalcie?

A czy gleba albo krzaczory nie sa przypadkiem nie tak twarde jak
szare?

Kirjentaaja

unread,
May 3, 1998, 3:00:00 AM5/3/98
to

Marcin Korzonek wrote:

>
> Kirjentaaja wrote:
>
> parokrotnie czytalem ze 80-90% przypadkow zgonow rowerzystow jest
> powodowanych przez urazy glowy ...

Przy predkosci 60 km/h ??? Wcale nie trzeba walic glowa w asfalt.

> a wiec KASK !!!!

a wiec wyobraznia !!!!

Slawomir Wawak

unread,
May 3, 1998, 3:00:00 AM5/3/98
to

Perzan napisał(a) w wiadomości: <01bd75d8$bbc864a0$6401...@lajkonik.pl>...


>Z tego, co tu czytam, wychodzi na to, że chcąc jeździć na rowerze,
>trzeba być samobójcą, a co najmniej masochistą :-)
>Ten wyleciał, tamten wyrżnął, inny znowu wprawił sobie zębatkę w kolano...
>Hamowanie własnym ciałem... to nie narty !
>Czy to jest życie codzienne cyklisty ??? Bo jeżeli tak, to jak długo

Nie, nie, to jest inaczej - na 6 000 km, ktore zrobilem na rowerze (zgodnie
z licznikiem, bynajmniej nie podkreconym) to mialem tylko 3-4 upadki i
troche przypadkow ,,o malo co''. Tak wiec widzisz jakie jest
prawdopodobienstwo. A przeciez nikt nie bedzie pisal o setkach kilometrow
bezkolizyjnej jazdy, bo to jest nudne.
A upadac trzeba umiec - tak dla wlasnego bezpieczenstwa.

Slawomir Wawak

unread,
May 3, 1998, 3:00:00 AM5/3/98
to

Piotr Struski napisał(a) w wiadomości:

<354B3F...@castor.if.uj.edu.pl>...


>Bomba! Jestes wiec lepszy ode mnie. Ale jednak pozwol, ze nie podejme
>prob bicia rekordow. Wole umrzec na bosaka. Po prostu bez specjalnej
>potrzeby nie ma po co narazac zycia. To jest oczywiscie moje prywatne
>zdanie.
> Zycze, Ci abys nigdy nie stracil rownowagi na biku,

Jakos nie marze specjalnie o powtarzaniu mojego wyczynu - wyszedl po prostu
przez przypadek (tzn. akurat tyle jechalem).

Mariusz Grzeca

unread,
May 4, 1998, 3:00:00 AM5/4/98
to

On Sun, 3 May 1998, Kirjentaaja wrote:

> > a wiec KASK !!!!
>
> a wiec wyobraznia !!!!

Wlasnie, to przede wszystkim !

_ +-----------------------------------+ _
/ )| MARIUSZ GRZECA |( \
/ / | Email :=mgr...@bigfoot.com= | \ \
_( (_ | _ _ | _) )_
(((\ \)+-/ )---------------------------( \_+(/ /)))
(\\\\ \_/ / \ \_/ ////)
\ / \ /
\_____/ \_____/

Jacek Osiecki

unread,
May 4, 1998, 3:00:00 AM5/4/98
to

Dnia Thu, 30 Apr 1998 18:05:29 +0200, Slawomir Wawak napisał(a):

>Perzan napisał(a) w wiadomości: <01bd7424$61e3b6c0$6401...@lajkonik.pl>...

>>A swoją drogą jest jeszcze coś takiego jak zasada ograniczonego zaufania...


>>Ale teraz temat jest klarowny i myślę, że bezdyskusyjny.

>wobec kobiet za kierownicą? W kodeksie chyba sa wypisane przypadki, gdzie
>stosuje sie zasade ograniczonego zaufania. nie pamietam, zeby wymieniali
>kobiety, aczkolwiek czesto mi ich tam brakuje...

A ja do dzisiaj nie rozumiem, czemu facet od kursów prawa jazdy tak się
dziwnie na mnie popatrzył gdy przy opisie zasady ograniczonego zaufania
wybrałem opis, który można by streścić "trust noone" :-)

A to jest jedyna dobra zasada - jak widzę to, co się czasami wyprawia na
ulicach...

Pozdrówka,
--
| Jacek Osiecki, ul. K.Jagiellonczyka 12, 31-704 Krakow 60 tel. (012)6455787|
|mailto:jos...@linux.uci.agh.edu.pl http://linux.uci.agh.edu.pl/~joshua2/ |

Marcin Hyla

unread,
May 4, 1998, 3:00:00 AM5/4/98
to

Szymon Zbooy Madej wrote:

> Ale ale - pierwotna informacja z grupy była nieścisła: Bartek Sobol
> nie zabił się koło Baby Jagi, tylko koło Bielan, u dołu serpentyn!!!


Dokladnie tak. Przejezdzalem tam w sobote - na skrzyzowaniu stoi krzyz z
kwiatami. Kobieta jechcla polonezem z prawej strony od autostrady (miala
_podporzadkowanie_) i nie zatrzymala sie.

Glupie skrzyzownie, nie znam szczegolow wypadku, ale jadac z gory mialem
wrazenie, ze gdyby ktos nie ustapil mi pierwszenstwa, to musialbym albo
wjechac w niego, albo wyjezdzajacy_zza zakretu_ samochod z
naprzeciwka... ....brrr. Az prawie sie odruchowo zatrzymalem.

Marcin Hyla

POUL

unread,
May 4, 1998, 3:00:00 AM5/4/98
to

>A czy gleba albo krzaczory nie sa przypadkiem nie tak twarde jak
>szare?


przy styku głowa+drzewo przy 60kmph to już chyba nie ma znaczenia

Majcy

unread,
May 4, 1998, 3:00:00 AM5/4/98
to

Perzan napisał(a) w wiadomości:
<01bd75d8$bbc864a0$6401...@lajkonik.pl>...

>[...]
>O szlag !


>Z tego, co tu czytam, wychodzi na to, że chcąc jeździć na rowerze,
>trzeba być samobójcą, a co najmniej masochistą :-)

Samobójcy, to ci którzy już nie mogą pisać o tym co zrobili. Masochistą nie
wolno być, bo można zaszkodzić otoczeniu.

>Ten wyleciał, tamten wyrżnął, inny znowu wprawił sobie zębatkę w kolano...
>Hamowanie własnym ciałem... to nie narty !

Hamujesz poślizgiem, gdy alternatywą jest centralny wjazd w przeszkodę.
Lepiej podciąć turystę rowerem niż go zmasakrować centralnie. Co do krótszej
drogi hamowania, to nie zwróciłem uwagi :)

>Czy to jest życie codzienne cyklisty ??? Bo jeżeli tak, to jak długo

>człowiek jest w stanie coś takiego wytrzymać

Wytrzymasz tyle ile będziesz miał zapału.

> i ile ciuchów miesięcznie
>się zdziera ?

Jedne krótkie spodenki na sezon starczają (lykra jest wytrzymała).

>W takim układzie zostaję przy 4-ch kółkach. Przynajmniej nie tak łatwo
>je wywrócić :-)

Wywrócić może nie jest łatwo, ale zostać zgniecionym jak sardynka to nie
problem :-)

> A już mi chodziło po głowie kupno 2-ch pedałów z gumami ;-)
>Ale czytając te wszystkie opowieści, można się zniechęcić...
>Ale to już chyba na nowy wątek...
>Pozdrawiam i życzę mało plastrów ;-)


Pozdrawiam i życzę trafnych decyzji ;-)
Majcy

Majcy

unread,
May 4, 1998, 3:00:00 AM5/4/98
to

Alfer napisał(a) w wiadomości: <6iee85$g4l$1...@sunsite.icm.edu.pl>...
[...]


>Aha, wiec dochodzi tu czynnik czasu reakcji. Prosze bardzo - zakladamy ze
>jedziemy z predkoscia 60 km/h, a czas reakcji wynosi 1 sekunde (to jest

>duzo!): zatem mamy okolo 16m (hamowanie) + [...]

!!!! z 60km\h chcesz wyhamować rowerem na 16 metrach ???

Powodzenia
Majcy

Paweł Paroń

unread,
May 4, 1998, 3:00:00 AM5/4/98
to

On Sat, 2 May 1998 00:22:38 +0200, "Alfer" <al...@mp.pl> wrote:

> Prosze bardzo - zakladamy ze
> jedziemy z predkoscia 60 km/h,

Nie zakładamy, bo rower nie służy do jeżdżenia z prędkością 60 km/h, nawet
jak komuś się wydaje, że z górki można go do takiej prędkości rozbujać.

Paweł


Piotr Marek Jr.

unread,
May 4, 1998, 3:00:00 AM5/4/98
to

??? a w takim razie do czego sluzy rower? rownie dobrze mozna
powiedziec, ze samochod nie sluzy do jezdzenia 200km/h i rownie
sie to rozminie z prawda, jak to co napisales...
sa ludzie, ktorzy jezdzac autem nie przekraczaja np. 100km/h
i sa tacy ktorzy jezdza 160-180 (bo tyle raczej mozna "bezpiecznie"
u nas jezdzic ze wzgledu na stan drog).
tak samo z rowerami. ja nie mam nic do ludzi jezdzacych 20-30km/h
ale niech mi nie zabraniaja jezdzic 50-70...

mysle, ze przy okazji dyskusji wywolanej tym koszmarnym wypadkiem
w grodzie Kraka troszke mieszaja sie watki:
- co innego zdrowy rozsadek i odpowiedzialnosc za wlasne czyny
(chlopak ktorego "zabila" ta kobieta mial swoje "prawo" jechac
60km/h - dopoki nie zagrazalo to zdrowiu innych)
- co innego przepisy, ktore mowia, ze na drodze podporzadkowanej
nalezy przepuscic jadacych po drodze glownej (tego warunku nie dopelnila
pani prowadzaca auto)

z twojej wypowiedzi wnioskuje, ze uwazasz gdyby on jechal 30-40km/h
to nie doszloby do tragedii. blad. nawet gdyby jechal 30km/h
ta pani wjechalaby w niego. skonczyloby sie tak samo.

oczywiscie mozna dyskutowac o sensownosci takiej predkosci w tym
miejscu (jestem z krakowa, wiem dokladnie jak tam to wyglada),
ale to oczywiscie bylo ryzyko kolarza. natomiast ta pani nie miala
prawa wyjezdzac w niego z podporzadkowanej, nawet gdyby sie wlokl
20km/h...


==============================================================================
PIOTR MAREK, JR. E-mail: <p...@usk.pk.edu.pl>
~~~~~~~~~~~~~~~~ WWW: <http://www.pk.edu.pl/~pmj/>
`But I don't want to go among mad people,' Alice remarked.
`Oh,you can't help that,'said the Cat:`we're all mad here.I'm mad.You're mad.'
Lewis Carroll "Alice's Adventures in Wonderland"
==============================================================================

Slawomir Wawak

unread,
May 4, 1998, 3:00:00 AM5/4/98
to

Jacek Osiecki napisał(a) w wiadomości: ...


>A ja do dzisiaj nie rozumiem, czemu facet od kursów prawa jazdy tak się
>dziwnie na mnie popatrzył gdy przy opisie zasady ograniczonego zaufania
>wybrałem opis, który można by streścić "trust noone" :-)
>
>A to jest jedyna dobra zasada - jak widzę to, co się czasami wyprawia na
>ulicach...

Zasada rowerzysty - prawo pierwszenstwa na drodze rosnie wprost
proporcjonalnie do wagi pojazdu.

<ogloszenie>
Kupie tanio czołg. Moze byc bez wieżyczki.
</ogloszenie>

Kirjentaaja

unread,
May 4, 1998, 3:00:00 AM5/4/98
to

Alfer wrote:
> Hej Zbychu !
> Twoj kalkulator swietnie znam, i nawet go czasem uzywam. Przy predkosci 30
> km/h pokazuje on okolo 4m. A wiec przesada jest w strone "zbyt duzo". Z
> codziennej praktyki wydaje mi sie ze kilka metrow to max jak dla takiej
> predkosci, tylko dzieki temu wielokroc udalo mi sie nie wladowac w tyl
> jadacego przede mna samochodu, ktory nieoczekiwanie hamowal.

Przecietnie dobry samochod hamuje z 40 km/h na 7 metrach. Co daje
43.75 metra ze 100 km/h (przecietnie dobry - dla porownania). A
to jest przyspieszenie, kiedy wisisz na pasach i za bardzo nie
masz sily ruszac kierownica. Z 30 km/h daje to wlasnie 4 metry!!!
Z takim przyspieszeniem lezysz na kierownicy jak pijany na
barierce, jezeli nie zegnasz pupy z siodelkiem

PS +/- kilka % ze wzgledu na nierownomierna sile hamowania w
funkcji czasu cisniecia raczki/pedalu.

Alfer

unread,
May 4, 1998, 3:00:00 AM5/4/98
to

POUL napisał(a) w wiadomości: <6ikals$2ek$1...@sunsite.icm.edu.pl>...


>>A czy gleba albo krzaczory nie sa przypadkiem nie tak twarde jak
>>szare?
>przy styku głowa+drzewo przy 60kmph to już chyba nie ma znaczenia


Przy takiej predkosci nawet woda jest twarda.

Alfer

unread,
May 4, 1998, 3:00:00 AM5/4/98
to

Majcy napisał(a) w wiadomości: ...


>!!!! z 60km\h chcesz wyhamować rowerem na 16 metrach ???


Racja, ze sa to jedynie teoretyczne obliczenia - patrz "kalkulator
hamulcowy" Zbycha. Chcialem tylko pokazac rzad wielkosci, jak dluga taka
droga moze byc. W momencie zagrozenia - np. jak wyjezdza przed ciebie
polonez - zapewne nie dbasz o opony czy lakier na ramie i nawet pod wplywem
odruchu robisz wszystko, zeby jednak zdazyc sie zatrzymac przed przeszkoda.
Na szczescie nie mialem okazji "testowac" drogi hamowania przy takiej
predkosci w groznej sytuacji. I dla zaspokojenia ciekawskich takiego
eksperymentu robic nie bede :-)
Zyczenia dla wszystkich, coby im sie skutecznie hamowalo.
Kazdy z nas mogl sie znalezc na miejscu Bartka Sobola ...

Tomasz Piekarczyk

unread,
May 4, 1998, 3:00:00 AM5/4/98
to

hi
moze nie na temat ale zauwazylem to juz pare razy i bardzo mnie to
denerwuje.Jest pewna grupa ludzi ktorzy za nic nie moga uwierzyc ze na
goralu mozna poejchac szybciej niz te np 50 kmh
60 mozna zrobic naprawde bez zadnego problemu i nawet nie trzeba do tego
wielkiej gorki wystarczy plaski teren i wiatr w plecy(niestety bez wiatru mi
sie nie udalo :))
kilkakrotnie przekroczylem 70 kmh i to tez nie bylo trudne ...dla wiadomosci
wszystkich niedowiarkow na przelozeniu 42*11.Faktycznie powyzej 70 kmh juz
kadencja jest kolo 150 i przyspieszyc sie nie da ,ale wtedy trzeba miec
duuuza gorke lub szybki autobus i samo idzie :)..nawet do 80
co do tematu to hamowac nie probowalem tak od razu do zera ale mysle zeby
miec te 16 metrow to tez wazne sa bardzo dobre opony ...na moich nie ma
szans na taki wynik .

Tomasz Piekarczyk

Paweł Paroń wrote in message ...


służy do jeżdżenia z prędkością 60 km/h, nawet
>jak komuś się wydaje, że z górki można go do takiej

^^^^^^^^^^^^ ^^^^^^
prędkości rozbujać.
>Paweł
>

TwixTwix

unread,
May 4, 1998, 3:00:00 AM5/4/98
to

Ze sam sie nie potrafisz sie rozpedzic do 60km/h to nie zabraniaj tego
innym. Jak lubisz tylko podjezdzac a z gorki staczasz sie na hamulcach to
twoja prywatna sprawa.
A tak wogole to kto powiedzial ze rower nie sluzy do zjazdu. Moze slyszales
ale jest nawet taka konkurencja ;)

Pozdrawiam Przemek"TwixTwix"Salyga

Paweł Paroń napisał(a) w wiadomości: ...


>On Sat, 2 May 1998 00:22:38 +0200, "Alfer" <al...@mp.pl> wrote:
>
>> Prosze bardzo - zakladamy ze
>> jedziemy z predkoscia 60 km/h,
>

>Nie zakładamy, bo rower nie służy do jeżdżenia z prędkością 60 km/h, nawet
>jak komuś się wydaje, że z górki można go do takiej prędkości rozbujać.
>
>Paweł
>

Przemek Gawel

unread,
May 5, 1998, 3:00:00 AM5/5/98
to

przy 70kmph przy 42/11 masz raczej kolo 180 rpm
przelozenie 42/11 daje 3,8
przelozenie 52/13 daje 4
twoje kola sa mniejsze od moich ( gorski nie ?)
przy 74 kmph mam ok 170 rpm
sprobuj sobie wyciagnac jakos na luzie 180 rpm ( bez ciagniecia )
powodzenia bo mnie to by sie raczej nie udalo
albo jestes naprawde tak dobry, albo przeskaluj sobie licznik

--
Przemek "rysiek"
rys...@friko.onet.pl

Tomasz Piekarczyk napisał(a) w wiadomości:
<6il7if$rfj$1...@sunsite.icm.edu.pl>...


>hi
>moze nie na temat ale zauwazylem to juz pare razy i bardzo mnie to
>denerwuje.Jest pewna grupa ludzi ktorzy za nic nie moga uwierzyc ze na
>goralu mozna poejchac szybciej niz te np 50 kmh
>60 mozna zrobic naprawde bez zadnego problemu i nawet nie trzeba do tego
>wielkiej gorki wystarczy plaski teren i wiatr w plecy(niestety bez wiatru
mi
>sie nie udalo :))
>kilkakrotnie przekroczylem 70 kmh i to tez nie bylo trudne ...dla
wiadomosci
>wszystkich niedowiarkow na przelozeniu 42*11.Faktycznie powyzej 70 kmh juz
>kadencja jest kolo 150 i przyspieszyc sie nie da ,ale wtedy trzeba miec
>duuuza gorke lub szybki autobus i samo idzie :)..nawet do 80
>co do tematu to hamowac nie probowalem tak od razu do zera ale mysle zeby
>miec te 16 metrow to tez wazne sa bardzo dobre opony ...na moich nie ma
>szans na taki wynik .
>
>Tomasz Piekarczyk
>
>Paweł Paroń wrote in message ...

> służy do jeżdżenia z prędkością 60 km/h, nawet
>>jak komuś się wydaje, że z górki można go do takiej

Paweł Paroń

unread,
May 5, 1998, 3:00:00 AM5/5/98
to

On Mon, 04 May 1998 20:41:38 GMT, "TwixTwix" <twix...@polbox.com> wrote:
>Ze sam sie nie potrafisz sie rozpedzic do 60km/h to nie zabraniaj tego
>innym. Jak lubisz tylko podjezdzac a z gorki staczasz sie na hamulcach to
>twoja prywatna sprawa.
>A tak wogole to kto powiedzial ze rower nie sluzy do zjazdu. Moze slyszales
>ale jest nawet taka konkurencja ;)

Może moja czacha jest cenniejsza niż Twoja, dlatego bardziej na nią uważam?
Nie napisałem, że nie potrafię sie rozpędzić, bo z górki każdy potrafi. Po
prostu potrafię sobie wyobrazić to i owo, a to już niestety nie każdy potrafi.

A co do konkurencji, to są też zawody w pluciu na odległość i rzucie krowim
plackiem. We wszystkich bierzesz udział ? ;-)

Paweł


Tomasz Piekarczyk

unread,
May 5, 1998, 3:00:00 AM5/5/98
to

Hi
Po poerwsze na luzie faktyc\nie sie da tyle wyciagnac takiej kadenscji...ale
jesli ja stoponiowo przechodze od 90 rpm w gore to i 150-160 sie da.Raz przy
tych 70 probowalem po przerwie znow zaczac pedalowac i malo sobie nog nie
urwalem .Ale rozpedzic pod 70 sie da
Po drugie jednak uparcie twierdze ze przy 70 mam okolo 150-160 kadencji
.Rozmiar kola 26*2.1 daje obwod w okolicach 2100 mm co odpowiada okolo 8
metrom na obrot korby czyli przy kadencji 60 rpm kolo 30 przy 120 kolo 60 i
wiecej juz ciezko ale sie da :)
Co do przeskalowania licznika to wzorowalem sie na instrukcjach z podanymi
obwodami plus wlasne pomiary i liczniki kumpli.Z doswiadzczenia wynika ze
blad jesli jest to nei przekracza 2-3 km przy np 60 .
Wszyscy znajomi ludzie ktorzy choc troche jezdza tez maja podobne maxymalne
predkosci na asfalcie (nawet na rowerach z altus/acera)
a przy okazji:w ostatnia niedziele na zjezdzie asfaltem ze swietego krzyza
mialem predkosc rzedu 72 kmh.Wiem ze moglem wiecej choc raczej niewiele .A
z zebatka 48 mialbym pewnie z 80 kmh.Do tej predkosci nie trzeba wcale duzej
gory W moim miescie jest wiadukt na ktorym mozna zrobic to samo bez
problemu.Mysle ze na liscie jest duzo ludzi ktorzy przekroczyli 70 na swoich
maszynach


Przemek Gawel wrote in message ...

Majcy

unread,
May 5, 1998, 3:00:00 AM5/5/98
to

Napisz bliżej jak uzyskujesz tak dużą kadencję, nie machając nogami w
powietrzu. Ja na 42/11 dokręcam max 61km/h i dalej nie wyrabiam, bo rower
się zbyt buja na boki.
Prawdą jest, że 60-70 km/h to żaden problem na małej górce. Większych
prędkości bez odpowiednio długiej stromizny nie udało mi się osiągnąć. Koło
Odrodzenia w Sudetach jakiś czas temu wyciągnąłem 86, ale to było jeszcze na
biopase'ie 46 (albo 48)/13 i górka była naprawdę stroma. Hamowanie odbywało
się na przeciw stoku. Przy tej prędkości gwałtowne hamowanie to b. duże
ryzyko. Wiele zależy od techniki i pozycji. Moi znajomi wyciągali wtedy
powyżej 90. Podobno z sakwami ktoś na tym zjeździe wyciągnął ponad 100 - jak
tam będę to spróbuję.
Mój znajomy ma przełożenie 46/11 i dokręca powyżej 70 - szczęściarz :)


Majcy

Tomasz Piekarczyk napisał(a) w wiadomości:

<6imgua$3l5$1...@sunsite.icm.edu.pl>...


>Po poerwsze na luzie faktyc\nie sie da tyle wyciagnac takiej
kadenscji...ale
>jesli ja stoponiowo przechodze od 90 rpm w gore to i 150-160 sie da.Raz
przy
>tych 70 probowalem po przerwie znow zaczac pedalowac i malo sobie nog nie
>urwalem .Ale rozpedzic pod 70 sie da
>Po drugie jednak uparcie twierdze ze przy 70 mam okolo 150-160 kadencji
>.Rozmiar kola 26*2.1 daje obwod w okolicach 2100 mm co odpowiada okolo 8
>metrom na obrot korby czyli przy kadencji 60 rpm kolo 30 przy 120 kolo 60 i

>wiecej juz ciezko ale sie da :) [...]

POUL

unread,
May 5, 1998, 3:00:00 AM5/5/98
to

>Przy takiej predkosci nawet woda jest twarda.

smutna prawda

Tomasz Piekarczyk

unread,
May 5, 1998, 3:00:00 AM5/5/98
to

Hi
Na prostej tak bez zadnego powodu (np autobus )tych swoich 70 nie pociagne
...ale jak ostatnio jechalem za pks nawet nie bylo plasko a lekka gorka i
ciagnalem 67 kmh czyli kadecje musialem miec spora...faktycznie nogi lataja
okropnie ale mi sie jakos jeszcze udalo ,pewnie dlatego ze mam mocno
przykrecone SPD .Frajer i tak mnie urwal bo sil nie starczylo :))
Powtarzam powyzej 70 nie ma co marzyc zeby jakos przyspieszyc w miare
sensownie czy wyczuc opor pod pedalami..mahcham i machame i od czasu do
czasu cos lapie i to daje mi na zjezdzie te dodatkowe kilometry
natomiast do 70 jeszcze nie jest tak dokuczliwie ...chociaz wrazenie ze
lancuch spadal pozostaje :))
no i przy wiekszych predkosciach pomoga bardzo efekt zyroskopowy .Zakrety to
pewna smierc ale na prostej jest nieoceniony bo rower nie kiwa sie bardzo na
boki i w ogole malo podatny na rozne sily .
Tomasz Piekarczyk


Majcy wrote in message ...

Andrzej Ława

unread,
May 6, 1998, 3:00:00 AM5/6/98
to

-----BEGIN PGP SIGNED MESSAGE-----

On Sat, 2 May 1998 00:22:38 +0200, "Alfer" <al...@mp.pl> wrote:

>Aha, wiec dochodzi tu czynnik czasu reakcji. Prosze bardzo - zakladamy ze
>jedziemy z predkoscia 60 km/h, a czas reakcji wynosi 1 sekunde (to jest

>duzo!): zatem mamy okolo 16m (hamowanie) + niecale 17 m (tyle przejedziesz
>przez sekunde) = niewiele ponad 30 metrow. Zeby wyszlo 100 metrow, to przed
>hamowaniem trzeba by jeszcze "reagowac" okolo 5 sekund. Czyli ze jednak
>kolega troszke przesadzil.

AFAIR czas reakcji jest w wielu tego typu wyliczeniach przyjmowany właśnie na 5s

-----BEGIN PGP SIGNATURE-----
Version: PGP for Personal Privacy 5.0
Charset: noconv

iQCVAwUBNU+Yvkmvcuyun8jNAQEspgP/R9GH3kH2th/BXCltCg+Eow48Y8tQGCfs
TjexO7AuqG10Xn5/bvE+AsEcBn/hhQfmTPJ/l0fatSt4WmOnZC2DQXevyGnIPpGZ
66S08m6s+637nYojAIIV3fBaOGMWOSeiF5sRQI0ta6MHz26yDBKWbzYnixKgT0Cx
RXA4UgxeV3Y=
=oozN
-----END PGP SIGNATURE-----


Alfer

unread,
May 6, 1998, 3:00:00 AM5/6/98
to

Andrzej Ława napisał(a) w wiadomości: <3580a6c8...@news.icm.edu.pl>...

>AFAIR czas reakcji jest w wielu tego typu wyliczeniach przyjmowany właśnie
na 5s


1) Powaznie ?! Wedlug mnie to bardzo dlugi czas, w zasadzie trzeba by
przejechac kilkadziesiat metrow - to chyba ze jak ktos jest mocno
roztargniony, albo zakochany :-) Moze to zalezy jak sie liczy ten czas.
2) Nie na temat: co to sa te AFAIKi i AFAIRy? Nie moge dojsc co to
oznacza...

Kirjentaaja

unread,
May 7, 1998, 3:00:00 AM5/7/98
to

POUL wrote:
>
> >Przy takiej predkosci nawet woda jest twarda.
>
> smutna prawda

Nawet bardziej twarda od krzaczorow.

--
/////...I feel her body tremble as I touch her breasts...\\\\\
\\\\\ Mozesz teraz bezpiecznie wylaczyc komputer /////


Andrzej Ława

unread,
May 8, 1998, 3:00:00 AM5/8/98
to

-----BEGIN PGP SIGNED MESSAGE-----

On Wed, 6 May 1998 15:34:44 +0200, "Alfer" <al...@mp.pl> wrote:

>>AFAIR czas reakcji jest w wielu tego typu wyliczeniach przyjmowany właśnie
>na 5s
>
>
>1) Powaznie ?! Wedlug mnie to bardzo dlugi czas, w zasadzie trzeba by
>przejechac kilkadziesiat metrow - to chyba ze jak ktos jest mocno
>roztargniony, albo zakochany :-) Moze to zalezy jak sie liczy ten czas.

Ewentualnie może być zaskoczony wtoczeniem się czegoś na drogę. IMHO lepsze jest
oszacowanie "z góry" niż "z dołu".

>2) Nie na temat: co to sa te AFAIKi i AFAIRy? Nie moge dojsc co to
>oznacza...

AFAIR - As Far As I Remember (o ile pamiętam)
AFAIK - As Far As I Know (o ile wiem)
IMHO - In My Humble Opinion (moim skromnym zdaniem)

-----BEGIN PGP SIGNATURE-----
Version: PGP for Personal Privacy 5.0
Charset: noconv

iQCVAwUBNVOEOEmvcuyun8jNAQFFngQAxLJ7NqyeX/2tmz0ixNUgJBGCOtJ2TzbV
Ts3GWbdoUWM6KkdVvMzBqFaq8juRnuQ2TLrOAA6+2nbiBAytYazC3QcMLYFk5QWy
Or7jfPriPK7uefqYpXdlwLrgK75UZ5xP08/iN3KXpNjSMThO393GIDlrLYadnr8s
dHBvngugBGY=
=rDgX
-----END PGP SIGNATURE-----


Przemek Borys

unread,
May 11, 1998, 3:00:00 AM5/11/98
to

On Tue, 05 May 1998 06:37:08 GMT, Przemek Gawel <rys...@friko.onet.pl> wrote:
>przy 70kmph przy 42/11 masz raczej kolo 180 rpm
Hmm... Tylko zwrócę uwagę na to, że aby jechać te 70km/h, w sprzyjająych
warunkach nie musisz działać non-stop maksymalną siłą na pedał, możesz też
naciskać impulsowo z prędkością kątową tych 180 czy więcej rpm.

--
( ) Przemek [http://rhea.ids.pl/~pborys][mr mailreader home]

Tomasz Piekarczyk

unread,
May 11, 1998, 3:00:00 AM5/11/98
to

Wlasnie ...ja tez tak robie .
Ostatnio szykuje sie do pobica 80 kmh .dlaczego??-zapomnialem sobie piasty
posmarowac i nie wiedzialem ze takie opory ma ze robila dokladnie obrot
.MUsialo mnie ro spowalniac wiec teraz jak bede na swietym krzyzu to sobie
pod 80 podejde :)
A swoja droga to trzeba byc lama zeby o posmarowaniu piasty zapomniec :)
Tomasz Piekarczyk
PS:wiadomosc dla kolegi niedowiarka:ostatnio za malym samochodem
dostawczym(jakis maly zuk,niski) po w miare plaskim terenie malutko z gorki
jechalem 75.8 kmh (jeszcze zanim piaste posmarowalem :P

Przemek Borys wrote in message ...


>On Tue, 05 May 1998 06:37:08 GMT, Przemek Gawel <rys...@friko.onet.pl>
wrote:
>>przy 70kmph przy 42/11 masz raczej kolo 180 rpm

Przemek Gawel

unread,
May 12, 1998, 3:00:00 AM5/12/98
to

nie da sie zaprzeczyc, tylko czy w ten sposob jestes sie w stanie rozpedzac
jakkolwiek znaczaco?

--
Przemek "rysiek"
rys...@friko.onet.pl


Przemek Borys napisał(a) w wiadomości: ...


>On Tue, 05 May 1998 06:37:08 GMT, Przemek Gawel <rys...@friko.onet.pl>
wrote:
>>przy 70kmph przy 42/11 masz raczej kolo 180 rpm

>Hmm... Tylko zwrócę uwagę na to, że aby jechać te 70km/h, w sprzyjająych

>warunkach nie musisz działać non-stop maksymalną siłą na pedał, możesz też

Przemek Borys

unread,
May 12, 1998, 3:00:00 AM5/12/98
to

On Tue, 12 May 1998 13:45:02 GMT, Przemek Gawel <rys...@friko.onet.pl> wrote:
>nie da sie zaprzeczyc, tylko czy w ten sposob jestes sie w stanie rozpedzac
>jakkolwiek znaczaco?
>Przemek Borys napisał(a) w wiadomości: ...
>>Hmm... Tylko zwrócę uwagę na to, że aby jechać te 70km/h, w sprzyjająych
>>warunkach nie musisz działać non-stop maksymalną siłą na pedał, możesz też
>>naciskać impulsowo z prędkością kątową tych 180 czy więcej rpm.
Oczywiście -- w sprzyjających warunkach. M.in. dlatego takie prędkości
zwykle się osiąga albo z górki, albo za autobusem :)))

TwixTwix

unread,
May 13, 1998, 3:00:00 AM5/13/98
to

Paweł Paroń napisał(a) w wiadomości: ...


>On Mon, 04 May 1998 20:41:38 GMT, "TwixTwix" <twix...@polbox.com> wrote:

[...]


>Może moja czacha jest cenniejsza niż Twoja, dlatego bardziej na nią uważam?
>Nie napisałem, że nie potrafię sie rozpędzić, bo z górki każdy potrafi. Po
>prostu potrafię sobie wyobrazić to i owo, a to już niestety nie każdy
potrafi.

O swoja czache dbam podejzewam bardziej niz Ty gdyz jezdze w kasku
downhillowym (taki z oslona szczeki). Jezeli chodzi o wyobraznie to mam
bardzo dobra. Jezdze zgodnie ze swoimi umiejetnosciami w komplecie
ochraniaczy. Odnosnie gorki to Cie moge zabrac na taka gdzie sie nie
bedziesz potrafil rozpedzic:)
Powtarzam raz jeszcze bo chyba nie zrozumiales:
Jak Ci sie ta dyscyplina nie podoba to nie musisz w niej brac udzialu. Ale
to ze downhill istnieje jest faktem.
Mnie nie przeszkadza ze ktos sie podnieca crossem chociarz sam za tym nie
przepadam.
To co ktos robi na rowerze jest jego indywidualna sprawa.


>A co do konkurencji, to są też zawody w pluciu na odległość i rzucie krowim
>plackiem. We wszystkich bierzesz udział ? ;-)

Nie, nie biore:)

bodek

unread,
May 14, 1998, 3:00:00 AM5/14/98
to


Slawomir Wawak <waw...@lame.wizard.ae.krakow.pl> napisał(a) w artykule
<6ikrdi$afm$6...@info.cyf-kr.edu.pl>...

> <ogloszenie>
> Kupie tanio czołg. Moze byc bez wieżyczki.
> </ogloszenie>
>
> Slawek.
>

Może być na dmuchanych gąsienicach .
b.

Sławomir Burzyński

unread,
Jun 7, 1998, 3:00:00 AM6/7/98
to

1.Prawa jechać 60 nie miał stoi (nie jestem Krakusem tej drogi nie znam)
znak ograniczenia prędkości do 30 km/h
2.To może zabrzmi brutalnie, ale taka prędkość właśnie zagroziła i to
skutecznie temu kolarzowi.
Chciałbym przedstawić taką oto hipotetyczną sytuację:
Wyjeżdżasz z drogi "podporządkowanej" patrzysz w lewo pusto dokąd wzrok
tylko sięga, patrzysz w prawo pusto dokąd tylko wzrok sięga (zakładam, że
nie jesteś krótkowidzem) naciskasz pedały (pedał gazu w samochodzie)
wjeżdżasz na jezdnie i !!bumbummhgg!! ..... i film się kończy. To tylko był
"kamikadze" w swoim cudownym sportowym ....... (tutaj wpisz markę)
samochodzie jadący tak ze 200 km/h.
Napewno znasz wiele takich miejsc gdzie nigdy by nie można było wyjechać z
ulicy podporządkowanej gdyby samochody i inne pojazdy na tej ulicy jechały
ze zbyt dużą prędkością tak aby wypuścić na drogę pojazd z ulicy
podporządkowanej bez wymuszenia pierwszeństwa przejazdu.
Ten znak ograniczenia prędkości to nie tylko dbałość o bezpieczeństwo na tym
trudnym odcinku, ale również chęć umożliwienia wyjazdu z ulicy
podporządkowanej.

--
es...@friko2.onet.pl
s...@friko5.onet.pl


Piotr Marek Jr. napisał(a) w wiadomości:
<6ikkdj$136$1...@info.cyf-kr.edu.pl>...

[...]

0 new messages