W dniu 2016-07-14 o 09:47, Rowerex pisze:
> Jest niedziela, jasny słoneczny dzień koło godz 17, jadę rowerem i widzę
> rowerzystę z migającym tylnym światłem, podjeżdżam i pytam czy światło jest
> włączone celowo, czy może przypadkiem - okazuje się że celowo...
Bardzo przydatne, zwłaszcza na jezdni. Zwraca uwagę kierujących.
>
> Tydzień później, podobna pora dnia, ta sama pogoda, z naprzeciwka jedzie kilkoro
> starszych rowerzystów, jedna z rowerzystek mimo bardzo jasnego dnia "wali" po
> oczach mocną lampką przednią,
Bardzo przydatne zwłaszcza w jeździe w korku (zwracanie uwagi na
rowerzystę w lusterku).
> tylna też włączona, tym razem o nic nie pytam.
> Kilkaset metrów dalej rodzina na rowerach - samiec alfa ma włączoną małą
> migającą lampkę tylną, ale przednia jest wyłączona.
>
> Parę dni później, pora dnia podobna, lekko zachmurzone niebo, z naprzeciwka
> jedzie rowerzysta na szosówce z włączoną migającą lampką przednią, przy czym
> "drobna" uwaga: z przodu migała lampka czerwona!
To jest irytujące i nawet bardzo niebezpieczne, zwłaszcza w nocy, bo
czasem człowiek może się czołowo zderzyć z takim antybatmanem.
> Czy to jakaś nowa moda? Pytanie czy dobra czy zła, akurat ojciec rodziny jadący
> na końcu z włączoną lampką zapewne dba o bezpieczeństwo pozostałych.
>
> Może ja też zacznę jeździć z włączonymi światłami w dzień?
>
> Jestem ciekaw jakie będę miał obserwacje gdy dni się skrócą i zacznę jeździć po
> zmroku.
Ogólnie twoje pytania sugerują, wbrew nickowi, że chyba mało jeździsz,
skoro dziwią cię takie codzienne obserwacje?
--
Liwiusz