Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Pytanie o pompkę, naboje i co wozicie z sobą?

266 views
Skip to first unread message

Jacek

unread,
Sep 26, 2012, 11:56:18 AM9/26/12
to
Z racji nabycia pierwszej kolarki mam pytanko odnośnie pompki.
Już wiem, że mam wentyle "presto". Podobno nadają się do nich tylko
pompki z wężykiem. Czy to prawda?
Mam też z zestawu do napraw dętek Tip-Top końcówkę, którą się z jednej
strony nakręca na zawór, a z drugiej wkręca się nabój CO2. Nabojów nie mam.
http://www.tinyurl.pl?pUlkrkiN

W powyższym zestawie jest pokazana ta końcówka i naboje.
Czy do tego pasuje każdy nabój, czy też były to jakieś inne?
Na ile pompowań starcza jeden nabój, bo w tym zestawie na 100% nie dało
się go po przebiciu membrany zamknąć i był jednorazowy?
Co jest lepsze/tańsze/praktyczniejsze, pompka, czy naboje?
No i na koniec pytanko, co wozić z sobą?
Skłaniam się ku zestawowi: pompka (albo nabój CO2) + dętka + łyżki.
Jacek

Jacek Maciejewski

unread,
Sep 26, 2012, 1:10:22 PM9/26/12
to
Dnia Wed, 26 Sep 2012 17:56:18 +0200, Jacek napisaďż˝(a):

> Ju� wiem, �e mam wentyle "presto". Podobno nadaj� si� do nich tylko
> pompki z w�ykiem. Czy to prawda?
Nieprawda.

> No i na koniec pytanko, co woziďż˝ z sobďż˝?
> Sk�aniam si� ku zestawowi: pompka (albo nab�j CO2) + d�tka + �y�ki.
Ja wo�� pompk� i �atki. D�tk� zabieram jak jad� na d�u�ej ni� miesiac :)


--
J
-acek

kawoN

unread,
Sep 26, 2012, 3:17:09 PM9/26/12
to
W dniu 12-09-26 17:56, Jacek pisze:

> No i na koniec pytanko, co wozić z sobą?
> Skłaniam się ku zestawowi: pompka (albo nabój CO2) + dętka + łyżki.

Zakładam, że pytasz o kolarkę?
To samo co na innym rowerze, ale...
Nie wiem dlaczego (tzn. podejrzewam, że chodzi o
współczynnik profi) ale duża część "profesjonalnie"
wyglądających użytkowników szosówek nie wozi nic...
No może mają telefon, żeby w razie awarii wezwać
zaprzyjaźnioną pomoc.
Oczywiście, można ukuć teorię o maksymalnym odchudzeniu
roweru (tyle, że to teoria dobra na wyścigi),
można o zepsuciu wyglądu minimalistycznej
szosówki (gdzieś tą dętkę i pompkę trzeba wozić).

Od lat psuję sobie obydwa wymienione wyżej współczynniki
wożąc ze sobą zestaw:
- pompka ( Decathlon 9,99 zł) z mocowaniem pod koszykiem na bidon
- dętka + łyżki umieszczona w malutkiej sakiewce podsiodłowej

--
kawoN
-
dziennik rowerowy
www.bike4win.pl

rmikke

unread,
Sep 26, 2012, 3:40:27 PM9/26/12
to
W dniu środa, 26 września 2012 17:56:19 UTC+2 użytkownik Jacek napisał:

> No i na koniec pytanko, co wozić z sobą?
>
> Skłaniam się ku zestawowi: pompka (albo nabój CO2) + dętka + łyżki.

Zależy, jak Ci klejenie wychodzi :D
Mi wcale, więc wożę dętkę, łyżki i pompkę. Do presty to jeszcze możesz
wozić maleńki reduktorek do Schradera, wtedy czasem będziesz mógł skorzystać
z kompresora na stacji benzynowej, pompki samochodowej w razie awarii Twojej itd.

(Masz zawór presta, nie presto ;) )

Titus_A...@somewhere.in.the.world

unread,
Sep 26, 2012, 5:51:16 PM9/26/12
to
In article <9ea80995-f9ed-45ce...@googlegroups.com>,
rmikke <spam...@mailinator.com> wrote:

>
> (Masz zaw�r presta, nie presto ;) )

A ja mam skladaka Presto.
--
TA

arturb

unread,
Sep 26, 2012, 6:16:04 PM9/26/12
to
On 2012-09-26 17:56, Jacek wrote:
> Z racji nabycia pierwszej kolarki mam pytanko odnośnie pompki.
> Już wiem, że mam wentyle "presto". Podobno nadają się do nich tylko
> pompki z wężykiem. Czy to prawda?

Mam samochodową końcówke w pompce i przejściówkę w torebce podsiodłowej
na presto.

> Mam też z zestawu do napraw dętek Tip-Top końcówkę, którą się z jednej
> strony nakręca na zawór, a z drugiej wkręca się nabój CO2. Nabojów nie mam.
> http://www.tinyurl.pl?pUlkrkiN

W torebce podsiodlowej (malutkiej)
- zapasowa 1 detka shwalbe extra light 65gr,
- zwykle łatki i klej,
- bez lyzek bo opony kevlarowe (Schwalbe Durano S) zakladam i zdejmuje
golymi rekoma.
- mały zestawik kluczy (imbusy, nozyk etc) rowerowych

Szosówke mam niedlugo od 1,5 roku i zrobilem 9000 na niej i jeszcze
nigdy nie przebilem. Durano S sa bardzo wytrzymale i lekkie zarazem
dzieki kevlarowi, a ze zmieniam raz na rok opony (bo tak lubie nowe) to
w zasadzie tylnia sie lekko splaszcza na koniec roku wiec ma daleko do
calkowitego zuzycia.

PeJot

unread,
Sep 27, 2012, 12:53:41 AM9/27/12
to
W dniu 2012-09-26 17:56, Jacek pisze:

> No i na koniec pytanko, co wozić z sobą?
> Skłaniam się ku zestawowi: pompka (albo nabój CO2) + dętka + łyżki.

Ja wolę zwykłą pompkę, którą zrobię te 4-5 bar, 8 kompresorem na
najbliższej stacji benzynowej. Do tego *dętka* ( na wypadek np. wyrwania
zaworu ), łyżki ( żółte, z Decathlonu ), inbus 5 i spinka do łańcucha. W
swoim rowerze mam powymieniane śruby na inbus 5, stąd nie mam potrzeby
wozić żadnych scyzoryków typu milion w jednym.


--
P. Jankisz
O rowerach: http://coogee.republika.pl/pj/pj.html
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest
tylu idiotów" Stanisław Lem

rmikke

unread,
Sep 27, 2012, 2:23:59 AM9/27/12
to
W dniu czwartek, 27 września 2012 06:53:42 UTC+2 użytkownik PeJot napisał:
> W dniu 2012-09-26 17:56, Jacek pisze:
>
> Ja wolę zwykłą pompkę, którą zrobię te 4-5 bar, 8 kompresorem na
> najbliższej stacji benzynowej.

No nie wiem. W stolycy co najmniej połowa kompresorów na stacjach
się poddaje, zanim dojdzie do moich 5 bar. Może w terenie jest lepiej,
bo TIRy...

> Do tego *dętka* ( na wypadek np. wyrwania
> zaworu ), łyżki ( żółte, z Decathlonu ), inbus 5 i spinka do łańcucha. W
> swoim rowerze mam powymieniane śruby na inbus 5, stąd nie mam potrzeby
> wozić żadnych scyzoryków typu milion w jednym.

To ostatnie, nie powiem, sprytne...

2late

unread,
Sep 26, 2012, 6:35:10 PM9/26/12
to
On 26/09/2012 4:56 PM, Jacek wrote:

> Co jest lepsze/tańsze/praktyczniejsze, pompka, czy naboje?
> No i na koniec pytanko, co wozić z sobą?
> Skłaniam się ku zestawowi: pompka (albo nabój CO2) + dętka + łyżki.

Jestem jednym z tych co nic nie woza. Ale z miasta sie za bardzo nie ruszam
wiec co 2 km zawsze jakas stacja sie znajdzie. ;)
Przez ostatnie 4 lata raz sie wybralem na ok. 300km dwudniowke - wtedy
wzialem detke, latki i pompke.

Pozdrawiam
--
2late™ Outspace Communication Inc.® 1999*2012©
Stupidity, like virtue, is its own reward

--- news://freenews.netfront.net/ - complaints: ne...@netfront.net ---

PeJot

unread,
Sep 27, 2012, 3:16:30 AM9/27/12
to
W dniu 2012-09-27 08:23, rmikke pisze:

>> Do tego *dętka* ( na wypadek np. wyrwania
>> zaworu ), łyżki ( żółte, z Decathlonu ), inbus 5 i spinka do łańcucha. W
>> swoim rowerze mam powymieniane śruby na inbus 5, stąd nie mam potrzeby
>> wozić żadnych scyzoryków typu milion w jednym.
>
> To ostatnie, nie powiem, sprytne...

Cicho, bo producenci scyzoryków pójdą z torbami :>

BTW: muszę jeszcze w/w uskutecznić w rowerach dzieciaków i żony, bo na
wyjazdy rodzinne trzeba brać więcej kluczy. Tu też twardo stosuję
standaryzację części ( wymiary kół, napęd, hamulce itd. ). To mi
znacznie ułatwia serwis stada rowerów.

rmikke

unread,
Sep 27, 2012, 3:39:31 AM9/27/12
to
W dniu czwartek, 27 września 2012 09:16:31 UTC+2 użytkownik PeJot napisał:
> W dniu 2012-09-27 08:23, rmikke pisze:
>
> >> W
> >> swoim rowerze mam powymieniane śruby na inbus 5, stąd nie mam potrzeby
> >> wozić żadnych scyzoryków typu milion w jednym.
>
> > To ostatnie, nie powiem, sprytne...
>
> Cicho, bo producenci scyzoryków pójdą z torbami :>
>
> BTW: muszę jeszcze w/w uskutecznić w rowerach dzieciaków i żony, bo na
> wyjazdy rodzinne trzeba brać więcej kluczy. Tu też twardo stosuję
> standaryzację części ( wymiary kół, napęd, hamulce itd. ). To mi
> znacznie ułatwia serwis stada rowerów.

Rozmiar koła i typ zaworu, to jedyne, o standaryzację czego zadbałem (i.e.
żonie spacerówkę kupiłem na kołach 26"). Reszty mi się nie chciało,
wolę wozić ten scyzoryk (i pare innych narzędzi).

A potem i tak nabyłem poziomkę z innymi rozmiarami kół ;)
Ale poziomką i tak na ogół bez rodziny jeżdżę.

PeJot

unread,
Sep 27, 2012, 3:59:25 AM9/27/12
to
W dniu 2012-09-27 09:39, rmikke pisze:

>> BTW: muszę jeszcze w/w uskutecznić w rowerach dzieciaków i żony, bo na
>> wyjazdy rodzinne trzeba brać więcej kluczy. Tu też twardo stosuję
>> standaryzację części ( wymiary kół, napęd, hamulce itd. ). To mi
>> znacznie ułatwia serwis stada rowerów.
>
> Rozmiar koła i typ zaworu, to jedyne, o standaryzację czego zadbałem (i.e.
> żonie spacerówkę kupiłem na kołach 26"). Reszty mi się nie chciało,
> wolę wozić ten scyzoryk (i pare innych narzędzi).

Jeszcze jeden ( + ) standaryzacji sprzętu w rodzinie jest taki, że
swojego mieszczucha utrzymuję przy życiu używanymi ( nie zużytymi )
częściami z pozostałych rowerów ( np. opony, klocki hamulcowe ). To
pozwala utrzymać mieszczucha praktycznie za darmo.

...::QRT::...

unread,
Sep 27, 2012, 7:21:09 AM9/27/12
to
Dnia Wed, 26 Sep 2012 17:56:18 +0200, Jacek napisał(a):


> No i na koniec pytanko, co wozić z sobą?
> Skłaniam się ku zestawowi: pompka (albo nabój CO2) + dętka + łyżki.
> Jacek

pompka + przejściówka na wszelki wypadek, dętka, klej+łatki, łyżki,
podstawowe narzędzia (jakiś multitool), pin do łańcucha + spinka do
łańcucha, hak przerzutki, maleńka buteleczka z olejem do łańcucha (2 ml po
jakimś jednorazowym płynie do soczewek)

Wszystko (poza pompka) sie miesci w normalnej podsiodłowce.

...::QRT::...

unread,
Sep 27, 2012, 7:21:10 AM9/27/12
to
Dnia Wed, 26 Sep 2012 17:56:18 +0200, Jacek napisał(a):


> No i na koniec pytanko, co wozić z sobą?
> Skłaniam się ku zestawowi: pompka (albo nabój CO2) + dętka + łyżki.
> Jacek

Alfer_z_pracy

unread,
Sep 27, 2012, 7:27:27 AM9/27/12
to
...::QRT::... napisał:
> maleńka buteleczka z olejem do łańcucha (2 ml po jakimś jednorazowym
> płynie do soczewek)

O proszę, w końcu ktoś z dobrym pomysłem :-)

Też mam taką mikrobuteleczkę na czarną godzinę. Rozwalają mnie natomiast
koledzy, którzy w środku wycieczki po górach (czy innym Kampinosie) wyjmują
z przepastnego plecaka 120 ml butlę Finisha. Jak widać każdy ma swoje
sposoby na utrudnienie sobie życia ;)

A.

rmikke

unread,
Sep 27, 2012, 7:40:18 AM9/27/12
to
Mi jakoś wożenie 60 lub 120ml (jak się trafi) życia nie utrudnia,
za to przelewanie tego do mikrobuteleczek... #niechcemisie.

Alfer_z_pracy

unread,
Sep 27, 2012, 7:44:38 AM9/27/12
to
rmikke napisał:
> Mi jakoś wożenie 60 lub 120ml (jak się trafi) życia nie utrudnia

Tylko potem niech taki jeden z drugim nie piszą, że szukają tytanowych śrub
do zębatki bo chcą odciążyć rower :-)))

A.

rmikke

unread,
Sep 27, 2012, 7:55:34 AM9/27/12
to
Jakbym ja tym samym rowerem jeździł na co dzień i czasami na maratony,
to normalnie bym woził 120ml, a na maraton bym pewnie przelewał
do mikrobuteleczki. A śruby tytanowe to bym chciał ze względu na maratony...

Poza tym - różne są zboczenia. Ten gość, co narobił dziur w przerzutce,
żeby zyskać jeden gram na wadze pewnie i przelewa. Ja tam chromolę.

kawoN

unread,
Sep 27, 2012, 7:56:59 AM9/27/12
to
W dniu 12-09-27 13:21, ...::QRT::... pisze:
> pompka + przejściówka na wszelki wypadek, dętka, klej+łatki, łyżki,
> podstawowe narzędzia (jakiś multitool), pin do łańcucha + spinka do
> łańcucha, hak przerzutki, maleńka buteleczka z olejem do łańcucha (2 ml po
> jakimś jednorazowym płynie do soczewek)

Na pewno wozisz to wszystko w wypadach szosówkowych?

...::QRT::...

unread,
Sep 27, 2012, 7:59:07 AM9/27/12
to
Dnia Thu, 27 Sep 2012 13:56:59 +0200, kawoN napisał(a):

> W dniu 12-09-27 13:21, ...::QRT::... pisze:
>> pompka + przejściówka na wszelki wypadek, dętka, klej+łatki, łyżki,
>> podstawowe narzędzia (jakiś multitool), pin do łańcucha + spinka do
>> łańcucha, hak przerzutki, maleńka buteleczka z olejem do łańcucha (2 ml po
>> jakimś jednorazowym płynie do soczewek)
>
> Na pewno wozisz to wszystko w wypadach szosówkowych?

nie robie takowych :)

...::QRT::...

unread,
Sep 27, 2012, 7:58:49 AM9/27/12
to
tutaj nie chodziło o wagę ale o to by w podsiodłowce sie to mieściło bez
kłopotu.

PeJot

unread,
Sep 27, 2012, 8:00:50 AM9/27/12
to
W dniu 2012-09-27 13:40, rmikke pisze:

> Mi jakoś wożenie 60 lub 120ml (jak się trafi) życia nie utrudnia,
> za to przelewanie tego do mikrobuteleczek... #niechcemisie.

Olej w ilościach potrzebnych do łańcucha można zorganizować na każdej
stacji benzynowej. Naturalnie, o ile ktoś nie uważa awaryjnego
smarowania łańcucha olejem silnikowym za świętokradztwo.

BTW: w Bieszczadach bywało że olej organizowałem u pilarzy, czy u leśnika.

PeJot

unread,
Sep 27, 2012, 8:07:03 AM9/27/12
to
W dniu 2012-09-27 13:55, rmikke pisze:

> Jakbym ja tym samym rowerem jeździł na co dzień i czasami na maratony,
> to normalnie bym woził 120ml, a na maraton bym pewnie przelewał
> do mikrobuteleczki.

Nie widziałem jeszcze nikogo, kto by na maratonie poświęcał cenne
sekundy na smarowanie napędu :)

Alfer_z_pracy

unread,
Sep 27, 2012, 8:29:36 AM9/27/12
to
PeJot napisał:
> BTW: w Bieszczadach bywało że olej organizowałem u pilarzy, czy u leśnika.

Na hiszpańskiej wyspie ratowałem się codziennie oliwą z oliwek (bo niby z
czego ma być oliwa?) i bez żartów, byłem pod wrażeniem jej skuteczności.

A.

rmikke

unread,
Sep 27, 2012, 8:34:10 AM9/27/12
to
Odkąd na strzeżonym podziemnym parkingu podpieprzyli mi lampkę za 7zł
i imbusowy scyzoryk za 20zl, wożę takie rzeczy w torebce przy pasie.
Lampkę też, zażyczyłem sobie, żeby torebka miała odpowiednie mocowanie
i lampka mi z tyłka świeci ;)

W podsiodłówce są tylko dętki i szmatka do czyszczenia łańcucha.

Idea była taka, że zsiadam z roweru i wszystko zsiada ze mną.

A potem dałem sobie wcisnąć licznik, nabyłem trąbę i i tak coś tam
z roweru ściągać trzeba... ;)

MaOr

unread,
Sep 27, 2012, 8:54:59 AM9/27/12
to
>
> Nie widziałem jeszcze nikogo, kto by na maratonie poświęcał cenne
>
> sekundy na smarowanie napędu :)
>

Są maratony i maratony :) Jak jedziesz maraton niby MTB po suchych szutrach np. dookoła Nałęczowa to faktycznie szkoda czasu, jak jedziesz w górach po opadach, w błocie, to lepiej przesmarować niż się męczyć, a i wspomniane 2 ml może czasami nie wystarczyć.

bans

unread,
Sep 27, 2012, 9:00:54 AM9/27/12
to
W dniu 2012-09-27 14:54, MaOr pisze:

> jak jedziesz w górach po opadach, w błocie, to lepiej przesmarować niż się męczyć,

Mam takie pytanie, zupełnie poważne: na czym polega to "męczenie się"?

Bo jeżdżę po w górach, a nawet nie zabieram nic do smarowania, najwyżej
trochę popiszczy... Na zjazdach łomot jest taki, że praktycznie tego nie
słychać, a na podjazdach zagłuszam łańcuch własnym sapaniem ;)

Szosówka - co innego - tu terkotanie nienasmarowanego łańcucha mnie
wykańcza psychicznie ;)

--
bans

Wilk

unread,
Sep 27, 2012, 10:50:50 AM9/27/12
to
On 27 Wrz, 13:57, kawoN <bike4...@bike4win.pl> wrote:
> W dniu 12-09-27 13:21, ...::QRT::... pisze:
>
> > pompka + przejściówka na wszelki wypadek, dętka, klej+łatki, łyżki,
> > podstawowe narzędzia (jakiś multitool), pin do łańcucha + spinka do
> > łańcucha, hak przerzutki, maleńka buteleczka z olejem do łańcucha (2 ml po
> > jakimś jednorazowym płynie do soczewek)
>
> Na pewno wozisz to wszystko w wypadach szosówkowych?

A co w tym niby dziwnego? Chyba każdy kto robi jakieś porządniejsze
trasy zabiera podobny ekwipunek, jedynie z hakiem do przerzutki na
szosie można polemizować (w terenie już nieco prędzej). Pozostałe
rzeczy wozi masa osób - to podstawowe narzędzia do często spotykanych
awarii (dętka, łańcuch, czy potrzeba dokręcenia śruby lub zmiana
jakiegoś ustawienia, smarowanie łańcucha). Jadąc na szosie na trasę
powyżej 200km zawsze zabieram też zapasową oponę, która już parę razy
mi się bardzo przydała; bo oponę szosową łatwiej rozedrzeć niż
bardziej pancerne w innych typach rowerów.
--
http://www.wyprawyrowerowe.neoestrada.pl

Wilk

unread,
Sep 27, 2012, 10:55:27 AM9/27/12
to
On 27 Wrz, 13:27, "Alfer_z_pracy" <alferwywa...@mp.pl> wrote:
> Rozwalają mnie natomiast
> koledzy, którzy w środku wycieczki po górach (czy innym Kampinosie) wyjmują
> z przepastnego plecaka 120 ml butlę Finisha. Jak widać każdy ma swoje
> sposoby na utrudnienie sobie życia ;)

A co w tym takiego dziwnego? Ja tak do Kampinosu właśnie jeżdżę.
Przeciążysz się tymi 120g? Zestaw łatki, dętka, pompka, ściągacz do
łańcucha i smar wejdzie do większości małych podsiodłówek, nie mówiąc
już o dużych. Na tej samej zasadzie można wozić pół bidonu i wody
dolewać w chałupach na trasie, wyciśniesz tych gramów nawet więcej.
--
http://www.wyprawyrowerowe.neostrada.pl

biodarek

unread,
Sep 27, 2012, 11:01:22 AM9/27/12
to
W dniu 2012-09-27 09:16, PeJot pisze:
> W dniu 2012-09-27 08:23, rmikke pisze:
>
>>> Do tego *dętka* ( na wypadek np. wyrwania
>>> zaworu ), łyżki ( żółte, z Decathlonu ), inbus 5 i spinka do łańcucha. W
>>> swoim rowerze mam powymieniane śruby na inbus 5, stąd nie mam potrzeby
>>> wozić żadnych scyzoryków typu milion w jednym.
>>
>> To ostatnie, nie powiem, sprytne...
>
> Cicho, bo producenci scyzoryków pójdą z torbami :>

Sprytne... do czasu kiedy spotka się na drodze rowerzystkę potrzebującą
pomocy technicznej. W takiej sytuacji wolę mieć multitoola :)

--
biodarek


biodarek

unread,
Sep 27, 2012, 11:11:35 AM9/27/12
to
W dniu 2012-09-27 15:00, bans pisze:
> W dniu 2012-09-27 14:54, MaOr pisze:
>
>> jak jedziesz w górach po opadach, w błocie, to lepiej przesmarować niż
>> się męczyć,
>
> Mam takie pytanie, zupełnie poważne: na czym polega to "męczenie się"?
>
> Bo jeżdżę po w górach, a nawet nie zabieram nic do smarowania, najwyżej
> trochę popiszczy... Na zjazdach łomot jest taki, że praktycznie tego nie
> słychać, a na podjazdach zagłuszam łańcuch własnym sapaniem ;)

Poza tym, wystarczy przejechać przez jakiś strumyk albo kałużę - woda
jest świetnym smarem... tylko szybko wysycha ;)
Zdarzało mi się jechać 100km na maratonie w deszczu i jakoś jedno
obfitsze smarowanie przed startem wystarczało, a czasami w ferworze
walki nie omija się błotnych przeszkód. Z drugiej strony smarowałem
łańcuch podczas Harpagana. Tam czas aż tak bardzo się nie liczy. A
musiałem to zrobić po wydobyciu roweru z bagna :)

> Szosówka - co innego - tu terkotanie nienasmarowanego łańcucha mnie
> wykańcza psychicznie ;)

Tak, na szosie cisza pożądana.

--
biodarek


Piecia aka dracorp

unread,
Sep 27, 2012, 11:33:17 AM9/27/12
to
W dniu czwartek, 27 września 2012 13:57:05 UTC+2 użytkownik kawoN napisał:
> W dniu 12-09-27 13:21, ...::QRT::... pisze:
> Na pewno wozisz to wszystko w wypadach szosówkowych?

Ja mam pewien podstawowy zestaw który zawsze biorę ze sobą bez względu czy jadę góralem czy szosówką. Oprócz imbusów, mam skuwacz do łańcucha i spinki, łatki, klej, łyżki, 2 małe śrubokręty i klucz do szprych. Nie wspominając o zapasowych dętkach(1-2) i pompce. Staram się szanować swój i innych czas a mi to nie przeszkadza że tyle wożę. Fakt że wygodniej bez plecaka ale można się przyzwyczaić. Zawsze jest torba podsiodłowa, bo w kieszeniach na plecach to nie lubię.
Oleju nie wożę, bo używam raczej gęstych które długo siedzą na łańcuchu.

Piecia aka dracorp

unread,
Sep 27, 2012, 11:35:29 AM9/27/12
to
W dniu czwartek, 27 września 2012 16:50:50 UTC+2 użytkownik Wilk napisał:
> Jadąc na szosie na trasę
> powyżej 200km zawsze zabieram też zapasową oponę, która już parę razy
> mi się bardzo przydała; bo oponę szosową łatwiej rozedrzeć niż
> bardziej pancerne w innych typach rowerów.
Ja na razie wożę zakupione łatki do opon. Od kiedy kupiłem je to jeszcze ich nie używałem.

PeJot

unread,
Sep 28, 2012, 12:37:26 AM9/28/12
to
W dniu 2012-09-27 14:54, MaOr pisze:
>>
>> Nie widziałem jeszcze nikogo, kto by na maratonie poświęcał cenne
>>
>> sekundy na smarowanie napędu :)
>>
>
> Są maratony i maratony :) Jak jedziesz maraton niby MTB po suchych szutrach np. dookoła Nałęczowa to faktycznie szkoda czasu, jak jedziesz w górach po opadach, w błocie, to lepiej przesmarować niż się męczyć, a i wspomniane 2 ml może czasami nie wystarczyć.

Ja o tm wiem, ale nie widziałem nikogo, kto by to robił. Takich słychać
z kilometra.

Sam smaruję napęd na półmetku trasy złożonej z 2 pętli. W aucie mam
wszystko co trzeba.

kawoN

unread,
Sep 28, 2012, 3:08:20 AM9/28/12
to
W dniu 12-09-27 16:50, Wilk pisze:
> On 27 Wrz, 13:57, kawoN <bike4...@bike4win.pl> wrote:
>> W dniu 12-09-27 13:21, ...::QRT::... pisze:
>>
>>> pompka + przejściówka na wszelki wypadek, dętka, klej+łatki, łyżki,
>>> podstawowe narzędzia (jakiś multitool), pin do łańcucha + spinka do
>>> łańcucha, hak przerzutki, maleńka buteleczka z olejem do łańcucha (2 ml po
>>> jakimś jednorazowym płynie do soczewek)
>>
>> Na pewno wozisz to wszystko w wypadach szosówkowych?
>
> A co w tym niby dziwnego?

Ano pewnie wszystko zależy jakie dystanse się jeździ,
w jakich warunkach - i jak zużytym sprzętem.
Bo trudno udzielić uniwersalnej odpowiedzi, chodzi raczej
o zestaw minimum - gdzie prawdopodobieństwo awarii jest
duże nawet w najlżejszych warunkach (w dobrze utrzymanym
rowerze to jest wyłącznie ogumienie, nie licząc oczywiście
przypadków losowych w postaci wypadków).
Znałem człowieka, który zabierał ze sobą prawie pół roweru
części zapasowych - wynikało to z jego wybitnego pecha
do awarii - i po każdej z nich starał się zabezpieczać
na przyszłość... :)

kawoN

unread,
Sep 28, 2012, 3:15:27 AM9/28/12
to
W dniu 12-09-27 17:33, Piecia aka dracorp pisze:
Moja wątpliwość dotyczyła haka i oleju do łańcucha :)
Zestaw narzędzi oczywiście jest przydatny i każdy może
coś sobie dobrać - nawet plecaka nie trzeba wozić, raczej
zmieści się w torebce podsiodłowej - tutaj uwaga dla
niedoświadczonych: wożenie niezabezpieczonej dętki
razem z metalowymi narzędziami może się skończyć
przykrą niespodzianką w postaci przetarcia/przecięcia
dętki w torebce. Druga niespodzianka jaką kiedyś zaliczyłem
to zbyt długie wożenie dętki w stanie zgiętym, przez co
dętka sparciała i się zrobiła dziura - ale przypuszczam
że to raczej było spowodowane kiepską jakością gumy -
wydaje mi się że to jeszcze za komuny było. Ale nie zawadzi
raz na rok skontrolować stan dętki (o ile się miało szczęście
jej nie ruszać :)

rmikke

unread,
Sep 28, 2012, 3:24:02 AM9/28/12
to
W dniu piątek, 28 września 2012 09:15:30 UTC+2 użytkownik kawoN napisał:

> wożenie niezabezpieczonej dętki
> razem z metalowymi narzędziami może się skończyć
> przykrą niespodzianką w postaci przetarcia/przecięcia
> dętki w torebce.

Nawet nie trzeba z narzędziami, wystarczy mieć tam zapasowy hak
i parę metalowych resztek po montażu bagażnika.

...::QRT::...

unread,
Sep 28, 2012, 3:39:39 AM9/28/12
to
Dnia Fri, 28 Sep 2012 09:08:20 +0200, kawoN napisał(a):

> W dniu 12-09-27 16:50, Wilk pisze:
>> On 27 Wrz, 13:57, kawoN <bike4...@bike4win.pl> wrote:
>>> W dniu 12-09-27 13:21, ...::QRT::... pisze:
>>>
>>>> pompka + przejściówka na wszelki wypadek, dętka, klej+łatki, łyżki,
>>>> podstawowe narzędzia (jakiś multitool), pin do łańcucha + spinka do
>>>> łańcucha, hak przerzutki, maleńka buteleczka z olejem do łańcucha (2 ml po
>>>> jakimś jednorazowym płynie do soczewek)
>>>
>>> Na pewno wozisz to wszystko w wypadach szosówkowych?
>>
>> A co w tym niby dziwnego?
>
> Ano pewnie wszystko zależy jakie dystanse się jeździ,
> w jakich warunkach - i jak zużytym sprzętem.
> Bo trudno udzielić uniwersalnej odpowiedzi, chodzi raczej
> o zestaw minimum

już nie przesadzajmy cały czas mowa o zestawie minimum a nie wyprawie z
sakwami gdzie sie wozi szprychy, klucz do kaset i inne takie klamoty.

Dętka, klej, łatki, narzędzia, łyżki, pompka to zupełnie zwyczajny
standardowy zestaw.
A spinka, pin do łańcucha, hak i buteleczka ze smarem to naprawde
niewielki dodatek.

kawoN

unread,
Sep 28, 2012, 4:46:03 AM9/28/12
to
W dniu 12-09-28 09:24, rmikke pisze:

> Nawet nie trzeba z narzędziami, wystarczy mieć tam zapasowy hak
> i parę metalowych resztek po montażu bagażnika.

A już trochę nie na temat - przypomniał mi się
człowiek, który dętkę woził w ... bidonie uciętym
od góry - a bidon oczywiście był w koszyku.
Dodam że drugiego nie miał, w związku z czym...
nie zabierał picia na przejażdżki. Bynajmniej
nie były to wyjazdy po bułki w przyjemnej temperaturze,
ale 100km w dość szybkim tempie (może tak mu
się pić chciało :) przy 30C.
Kolega faktycznie prawie się nie pocił i miał całkiem
niezłą kondycję. Jak oglądam zdjęcia jednego
z naszych grupowiczów to bardzo mi się ten kolega
przypomina - są bardzo podobni, chociaż tamtem musi
mieć już teraz jakieś 60 lat.

...::QRT::...

unread,
Sep 28, 2012, 5:03:01 AM9/28/12
to
Dnia Fri, 28 Sep 2012 09:15:27 +0200, kawoN napisał(a):

> W dniu 12-09-27 17:33, Piecia aka dracorp pisze:
>> W dniu czwartek, 27 września 2012 13:57:05 UTC+2 użytkownik kawoN napisał:
>>> W dniu 12-09-27 13:21, ...::QRT::... pisze:
>>> Na pewno wozisz to wszystko w wypadach szosówkowych?
>>
>> Ja mam pewien podstawowy zestaw który zawsze biorę ze sobą bez względu czy jadę góralem czy szosówką. Oprócz imbusów, mam skuwacz do łańcucha i spinki, łatki, klej, łyżki, 2 małe śrubokręty i klucz do szprych. Nie wspominając o zapasowych dętkach(1-2) i pompce. Staram się szanować swój i innych czas a mi to nie przeszkadza że tyle wożę. Fakt że wygodniej bez plecaka ale można się przyzwyczaić. Zawsze jest torba podsiodłowa, bo w kieszeniach na plecach to nie lubię.
>> Oleju nie wożę, bo używam raczej gęstych które długo siedzą na łańcuchu.
>
> Moja wątpliwość dotyczyła haka i oleju do łańcucha :)

miałem taki okres ze łamałem haki naprawdę często - jednego roku zdarzyło
mi sie chyba ze 4 razy. A to już nie przelewki bo na trasie nie poradzisz
sobie z taką awarią w żaden sposob poza zrobieniem z roweru singla. Hak
wiele miejsca nie zajmuje i jest płaski, wiec nie widze problemu

A smar? Przydaje sie czasem i tyle.

cytawa

unread,
Sep 28, 2012, 5:31:40 AM9/28/12
to
...::QRT::... pisze:

> miałem taki okres ze łamałem haki naprawdę często - jednego roku zdarzyło
> mi sie chyba ze 4 razy. A to już nie przelewki bo na trasie nie poradzisz


Bo haki to osobny problem. Nie do konca rozumiem (poza chamskim
marketingiem) dlaczego te haki sa takie slabe, dlaczego firmy nie robia
hakow stalowych i dlaczego jest ich taka mnogosc.

Jan Cytawa

PeJot

unread,
Sep 28, 2012, 5:43:58 AM9/28/12
to
W dniu 2012-09-28 11:31, cytawa pisze:

> Bo haki to osobny problem. Nie do konca rozumiem (poza chamskim
> marketingiem) dlaczego te haki sa takie slabe,

Lepiej urwać słaby hak niż zmielić przerzutkę, koło i kawałek ramy.

> dlaczego firmy nie robia
> hakow stalowych

Kiedyś Marin w stalowych ramach miał haki niewymienne, ale za to
miękkie i dające się prostować. Niektórzy uważali to za wadę.

rmikke

unread,
Sep 28, 2012, 6:12:10 AM9/28/12
to
To akurat jest oczywiste. Po to jest hak jako osobna część, żeby
w razie czego to hak się złamał, bądź wygiął, a nie rama.
Czyli hak nie może być za sztywny, ani za mocny.

cytawa

unread,
Sep 28, 2012, 6:59:05 AM9/28/12
to
rmikke pisze:

> To akurat jest oczywiste. Po to jest hak jako osobna część, żeby
> w razie czego to hak się złamał, bądź wygiął, a nie rama.
> Czyli hak nie może być za sztywny, ani za mocny.


Na tyle to ja potrafie rozumowac, tylko jesli haki pekaja przy lada
uderzeniu to chyba cos tu nie tak. Ile razy zbyt sztywny hak stal sie
przyczyna awarii? Przypuszczam, ze sa to bardzo nieliczne sytuacje. W
kazdym razie moje haki sa mocne i nie narzekam. Przerzutek tez nie
wymieniam bez potrzeby.


Jan Cytawa

rmikke

unread,
Sep 28, 2012, 7:13:00 AM9/28/12
to
Szczerze, to w życiu mi hak nie pękł. Natomiast co jakiś czas się wyginały
do wewnątrz i nie bardzo wiedziałem od czego (pewnie od jakichś wywrotek,
z przyczyn zdrowotnych wywracam sie zwykle na prawą stronę ;) ).
Problem ustał, kiedy w którymś serwisie mnie uświadomili, że przepłacam
za haki od Gary Fishera i założyli identyczny (i ponad dwa razy tańszy)
hak od Authora...

...::QRT::...

unread,
Sep 28, 2012, 7:17:57 AM9/28/12
to
Dnia Fri, 28 Sep 2012 11:31:40 +0200, cytawa napisał(a):

> ...::QRT::... pisze:
>
>> miałem taki okres ze łamałem haki naprawdę często - jednego roku zdarzyło
>> mi sie chyba ze 4 razy. A to już nie przelewki bo na trasie nie poradzisz
>
>
> Bo haki to osobny problem. Nie do konca rozumiem (poza chamskim
> marketingiem) dlaczego te haki sa takie slabe,

wtedy kiedy owe haki nagminne łamałem miałem w rowerze mtb hak szosowy od
gianta ocr/tcr. I fakt nie było to mocne tyle ze wówczas przerzutka
osiągnęła zdumiewającą długowieczność. Kres jej nadszedł już w nowej ramie
która ma masywny i mocny hak i IMO występuje korelacja miedzy tymi faktmi
:)

Inna kwestia ze hak potrafi kosztować niewiele mniej niż przerzutka wiec
korzysci z miękkich haków takie oczywiste nie sa.


0 new messages