On 22 Kwi, 12:05,
abn...@googlemail.com wrote:
> Hmmm, jest sobie rowerek. Manetka deore, tyl deore xt.
> Zestaw w miare zacny i smigalo toto bardzo dobrze!
> Tak sie jednak stalosie ze manetka pojechala do Shimano na gwarancje a sprzedawca wstawil manete Alivio, ponoc najnowsze - cokolwiek to znaczy...
> No i czar prysl!
Nie bardzo rozumiem - jeśli manetka XT była tak wspaniała, to po co
sobie "pojechała do Shimano na gwarancję"?
> Nagle caly zestaw chodzi 'kanciato' i 'chropowato' jak w najgorszym parchu z Makro....
Nie nagle. Nie da się zmienić manetki nie ingerując w "krwioobieg"
czyli nie wykonując niczego co jest związane z linką i pancerzem.
Zmieniając manetkę ów sprzedawca musiał wyciągnąć linkę z pancerza.
Pytania: czy zmienił linkę, czy zmienił pancerze? itd
Np.: wyciągając brudną linkę z pancerza można wciągnąć do jego wnętrza
sporo brudu, który wcale nie musi wyleźć przy ponownym wpychaniu
linki, zwłaszcza tej samej i do tego samego pancerza.
> To manetki daja az taka roznice??
> To jak lepiej kompletowac sprzet? Wyzej na kierownicy nizej na dole, czy jak wielu robi - odwrotnie?
> Bo jesli juz inwestowac troche kasy to w co?
Inwestować w sprzęt dobry i wytrzymały.
Np. stare manetki LX SL-M570 biją na głowę "nowe" XT SL-M770 i temu
podobne. LX-y po 8 latach użytkowania przez okrągły rok nadal chodzą
jak masełko, nie czuć luzu na dźwigniach, nic w środku nie zgrzyta,
mają szczelną obudowę itd.
A "nowe" XT? Gówniana plastikowa obudowa ma takie szpary, że piach i
woda lezą do środka jak chcą. Po 3 latach użytkowania musiałem je
rozebrać i wysypać z nich zaskakująco grube ziarna piasku. Dźwignie
dostały dziwnych luzów, na szczęście nie klekoczą same z siebie, ale
wyraźnie czuć pod paluchami jakieś dziwne martwe ruchy... Gdyby nie
fakt, że w XT można regulować położenie manetki względem obejmy, to
wróciłbym do starych LX-ów. Niestety bez tej możliwości LX nie wlezie
mi na kierownicę (mam na niej wszystko zbyt mocno upchane).
Odpowiedź na pytanie "dobre manetki czy dobre przerzutki" brzmi: dobre
linki i dobre pancerze, najlepiej z minimalną ilością uszczelnień na
końcach.
Każda przerzutka N-rzędowa, niezależnie od grupy będzie działać tak
samo, dopóki nie nabierze luzów lub się nie pokrzywi.
Każda manetka N-rzędowa, niezależnie od grupy będzie działać tak samo,
dopóki z jakiegoś powodu (luzy, wytarcie jakichś trybów, plastików
itp) nie zmieni się uciąg linki.
Drzewiej z przerzutkami tylnymi było tak, że im wyższa grupa tym
większa trwałość. Miałem dwie przerzutki XT RD-M750 i to była
katastrofa - odpadały wózki przy spotkaniu z byle patykiem i
straszliwie łapały luzy. Natomiast kultowy szary XTR RD-M952 to
zupełnie inna bajka - sprzęt nie do zarżnięcia. Najpierw pogiąłem, a
po roku urwałem zintegrowany stalowy hak w ramie cro-mo Orłowskiego
(rama musiała pojechać do naprawy) - ot nieszczęśliwie złapany wielki
badyl, a przerzutka przeżyła, owszem lekko skrzywiło wózek, pękło
dolne kółko i fragment mocowania ("płytka" z ogranicznikiem która
dociska się do haka), ale zrobiłem przeszczep owej płytki z połamanego
XT, wymieniłem kółko dolne i XTR nadal chodzi jak trzeba, z naprawdę
minimalnymi luzami.
A teraz? Im wyższa grupa tym więcej plastiku, carbonu zwanego węglem,
marnie połączonych i nadmiernie wycieniowanych elementów, aż strach
jechać po terenie usłanym patykami...
Pozdr-
-Rowerex