Sorry, ze po miesiącu, ale ostatnio ciut mniej czasu...
Jeździłem z 16" rowerkiem. Gdy Młody przesiadł się na 20" wcześniej
robił na 16" single-speedzie 36km bez holowania, więc mu zaczep nie był
już potrzebny, a na 16" przesiadła się z fotelika/przyczepy siostra.
Najdłuższe dystanse rzędu 40-50km, z córką cały czas na holu, syn w
prostszym terenie jechał sam, w piachu łączyliśmy rowery (i siły) -
efekt dla ciągnika porównywalny z wymianą opony 1.9" na 2.35" (jeździłem
wtedy z córką w foteliku, syn luzem lub na uwięzi).
Nawierzchnie od asfaltu przez szuter, piach, błoto, po jazdę lasem
między drzewami... Jeśli dobrze liczę, to nasz trzeci lub 4 sezon z tym
wynalazkiem.
Na plus:
+ pewne i stabilne mocowanie - i w piachu, i po szutrze, i na przełaj po
lesie - dopóki nie przesadzimy.
Przesadzić możemy z uwagi na niższy prześwit (wg. instrukcji powinno być
około 5cm między kółkiem holowanego roweru a płaskim podłożem). Zatem
jadąc polną drogą może się zdarzyć, że przednie koło holowanego będzie
szurać po drodze, co w sumie jest niegroźne. Jadąc wykrotami trzeba
uważać, by pokonywana przeszkoda nie uniosła zbyt mocno przedniego koła
holowanego roweru, bo wtedy otwierają się zamki trzymające przednie
kółko... Pozostaje pałąk mocowany do ramy, ale stabilne toto być
przestaje. Teoretycznie można wyżej unieść przednie kółko rowerka
holowanego, ale kończy się to historią o ułanie, co mu koń się skończył
i zjechał po ogonie (albo trzeba przestawić siodełko dziecku w rowerku,
co oznacza, że rowerek nie będzie się nadawał do jazdy samodzielnej).
W praktyce problem występował przy przepychaniu zestawu przez powalone
pnie 15cm+ (z rowerkiem nie da się tego przeskoczyć).
+ Sposób mocowania. Z pomocą dziecka (samo podprowadzi swój rowerek) da
się zapiąć/odpiąć rowerek jedną ręką, drugą trzymając holownik z drugim
dzieckiem na foteliku ;)
+ brak luzów na połączeniu - oba rowery jadą w tej samej płaszczyźnie,
nawet jeśli dziecko uprze się zbierać kwiatki w czasie jazdy raz po
prawej, raz po lewej stronie - niektóre inne hole i wiele "pół rowerków"
ma bardzo duże luzy, tak, ze holowany jedzie cały czas halsem. Oba
zawiasy mają dość duży rozstaw czopów w porównaniu z kostką 2x2x4cm
używaną za przegub w wielu wynalazkach. Mimo przejechania 2-3 tys. km
nie ma luzów.
+ Dziecko może sobie pokręcić - nie jest to bierna jazda w foteliku,
pomaga się oswoić dziecku z pedałowaniem. Jest to zarazem wada -
zdarzyło mi się przeciągnąć przez krzyżówkę rowerek "na smyka" (a potem
wytłumaczyć, że kręcimy "do przodu" ;) ), bo dziecięce rowerki
najczęściej są z "torpedą". W przypadku jazdy w piasku czy na podjazdach
dziecięce pedałowanie może być wydatną pomocą (mimo, że na płaskiej,
twardej drodze Szkrab nie był w stanie wprawić nas w ruch czy utrzymać
prędkości) ;)
+ No właśnie - fotelik. Jedyny znany mi zaczep, który nie koliduje z
"tylnym" fotelikiem (chciało by się rzec - także z sakwami, ale dalej
niż na jednodniówki nie jeździłem) - zresztą dlatego go nabyłem.
+ Pancerna ale i przemyślana konstrukcja. Ciężko znaleźć rowerek, do
którego nie pasuje, choć pewnie takie istnieją.
Na minus:
- Większy promień skrętu - kinematyka zaczepu przy bardzo ciasnych
zakrętach (gdy rowerek holowany jest pod kątem ok 45 stopni) nie pozwala
na pochylenie roweru do środka zakrętu, utrudniając np. zawrócenie
zestawu na wąskiej ścieżce (np. chodnik pod lodziarnią ;) ).
- WAGA i sposób mocowania "w położeniu transportowym" (tasiemka z
karabińczykiem). O ile póki jest holowany drugi rower jedzie się fajnie,
o tyle jadąc "luzem" zapomnij o podbijaniu tylnego koła przy przejeździe
przez nierówności. Dodatkowo uciążliwe jest uderzanie o
schodki/krawężniki itp. - szalenie trzeba uważać sprowadzając rower z
nierówności (np. wyprowadzając z mieszkania) bo można zarobić wymianę
kafelków... Sam zaczep znosi to dzielnie, by nie powiedzieć, że
producent to chyba przewidział (najniżej w dół wystaje element z blachy
o grubości 3-4mm - w założeniu wzmocnienie/osłona dolnego zawiasu).
Dodatkowo w transporcie wystaje kilkanaście-kilkadziesiąt cm za tylne
koło - nie da się przewieźć go na rowerze na bagażniku samochodowym na
hak (pomijając kwestię wagi). Większym "meblem" przy pakowaniu samochodu
jest tylko fotelik...
- Cena - pewnie gdyby nie okazja, zamiłowanie do dłuższych wycieczek i
perspektywa wykorzystania przez pozostałe dzieciaki, nie zdecydowałbym
się na zakup.
- Zabezpieczenie po stronie holownika - śruby motylkowe z zawleczką,
jeśli rower ma "schowane" haki, to ciężko włożyć/wyjąć zawleczki,
zwłaszcza po stronie napędowej. Z drugiej strony jazda bez tych
zawleczek nie jest rozsądna - nie jest to po prostu zabezpieczenie śruby
a właściwy element mocowania, zabezpieczeniem jest śruba. W jednym z
rowerów muszę wkładać zawleczki od dołu, bo od góry się nie da.
"Neutralne"
* Wymaganiem wstępnym jest gwintowana oś przedniego kółka w holowanym
rowerze (w zestawie końcówki dla dwóch lub 3 rodzajów gwintów) - im
więcej gwintu tym lepiej, tym bardziej, że nakrętki są dość głęboko
fazowane (za cenę gwintu krótszego o kilka mm...). Gdy gwint na ośce (po
odkręceniu standardowych nakrętek) jest zbyt krótki łatwo zerwać gwint
(raczej w nakrętce follow-me niż na osi) i będzie się ona odkręcać przy
jeździe po bardziej nierównej nawierzchni.
* Po stronie holownika w standardzie dostajemy wersję dla koła na
szybkozamykacz, są też nakrętki i adaptery do piast z wewnętrzną
przerzutką (wszystko za osobną opłatą).
* Nie miałem odwagi/nie byłem na tyle szalony, by za holowanym rowerem
zapiąć przyczepę. IMHO konstrukcja zamka wyklucza takie zabawy.
Ogólnie wszelkie hole mają sens gdy chcemy pojechać gdzieś dalej (poza
samodzielnym zasięgiem dziecka) lub dziecko nie kwalifikuje się z
jakichś względów do jazdy samodzielnej. W tym drugim wypadku może to być
etap pośredni przed zakupem tandemu.
Syn jeździł na "biegaczu" na plac zabaw, na dłuższe wyprawy na holu,
nauka jazdy samodzielnie zajęła jedno popołudnie (bez kija, bez bocznych
kółek), teraz w jego ślady poszła siostra (gdy dalsza jazda na w pełni
wyciągniętym 16" zaczęła grozić wybiciem sobie zębów kolanami).
Pozdrawiam,
Wojtek
W dniu 29.08.2018 o 11:13, ń pisze: