A jednak jest to możliwe i stało się to w poniedziałek 2010-09-27 o
godzinie 14:20:20 przy ulicy Chodźki 10 złodziej wraz z rowerem
wyjechał tylna brama z wewnętrznego placu przy budynku TPSA.
Złodziej był ubrany w kaszkietówkę, jasne spodnie jeansowe, kurtkę
sportową z trzema białymi paskami na rękawach oraz białe buty, na
plecach zielony plecak wojskowy.
Jak wiadomo Policja działa jak działa pomimo dostarczonych dowodów
pewnie szybko sprawą się nie zajmą zatem gdyby ktoś z Was widział
rower ze zdjęcia w jakimś lombardzie, komisie czy też aukcjach
internetowych lub na ulicy proszę o zgłoszenie tego faktu na V
Komisariat w Lublinie pod numerem 81 7427027.
Lub kontakt bezpośrednio ze mną pod numerem 501600497.
Za pomoc w ujęciu sprawcy przewidziana wysoka nagroda pieniężna.
Zdjęcia roweru:
http://picasaweb.google.com/artur.badevil/SkradzionyRower#
Specyfikacja:
http://www.bikestats.pl/rowery/MBIKE-RENEGADE-EVO_7216_5115.html
Robiłeś już awanture ochronie? Wszystkie sprawy załatwiaj na piśmie. Warto
wydać na radcę prawnego i mieć pismo na jego papierze firmowym.
>A jednak jest to możliwe i stało się to w poniedziałek 2010-09-27 o
>godzinie 14:20:20 przy ulicy Chodźki 10 złodziej wraz z rowerem
>wyjechał tylna brama z wewnętrznego placu przy budynku TPSA.
Oczywiście nikt nic nie widział? :/
Podaj NUMERY RAMY! Pisz na wszystkich forach gdzie popadnie, bike action,
forumrowerowe no po prostu wszędzie. Ogłoszenia na słupach etc.
--
pozdrawiam
kml
http://endurorider.pl Beskidy na rowerze.
12/08/2010 1 część tesu lampy Stork.
Tradycyjnie podaj proszę, _czym_ rower był przypięty i _czym_ dysponował
złodziej. Tak dla statystyki preclowej.
A.
> Artur BADEVIL napisał:
> Tradycyjnie podaj proszę, _czym_ rower był przypięty i _czym_ dysponował
> złodziej. Tak dla statystyki preclowej.
> A.
Cytuję z tematu dotyczącego tej kradzieży na forum Rowerowego Lublina:
"specjalnie wzmacniany lock firmy Kryptonite".
Dość interesująca sprawa, bo wynika z tego, że złodziej nie
niepokojony przez nikogo ciął (ów lock został właśnie przecięty) pod
czujnym okiem kamer ochrony.
Niestety przecinanie linki może wyglądać równie niewinnie jak szarpanie
się z zaciętym zamkiem i trwa chwilę. Oczywiście nie usprawiedliwia to
ochrony, która powinna potrafić rozróżnić takie akcje, a w razie
wątpliwości upewnić się lub chociaż poprosić o wylegitymowanie osobnika
- chociaż pewnie prawa do tego nie mają, ale każdy chyba okaże dokument
zamiast czekać na policje?
Fabian.
Awanturę robiłem ale wiadomo jak to jest ... dziś napewno podejdę do
radcy w tej sprawie.
Jak zwykle ochrona za nic nie odpowiada.
>
> Oczywiście nikt nic nie widział? :/
>
Gośc wyjechał przez główna bramę strażnik sam otworzył szlaban.
> Podaj NUMERY RAMY! Pisz na wszystkich forach gdzie popadnie, bike action,
> forumrowerowe no po prostu wszędzie. Ogłoszenia na słupach etc.
Numer Ramy: AF91010822
Kurde, szybcy tu jesteście:D:D:D:D:D. Post podpisany jako Małgorzaty
Pakuli wisiał może 10 sekund - bo tyle trwało zanim zorientowałem się,
że wklepałem tekst z konta swojej ładniejszej połowy - a mimo to
został zacytowany:):):):):)
Do pracy niestety tylko na jakims tanim, starym rowerze. Jak widac na
zalaczonych obrazkach rower moze byc przypiety do budy ochrony, a i tak
go ukradna. Tani, brzydki rower to najlepszy sposob, albo zabieranie
roweru do miejsca gdzie pracujemy, ale to rzadko sie da. Dlatego nie
kupuje na allegro uzywanych, lub 'z przebiegiem 50km' czesci. Mi sie
wydaje ze kazdy sprzedajacy uzywany rower to zlodziej/paser.
--
Pozdrawiam
Norbert
Dlatego też jednym z moich warunków w firmach, w których pracuję, jest
miejsce na rower :-) Stoi sobie w pomieszczeniu skąd ukraść go się
zwyczajnie nie da, mogę w przerwie podejść, pogładzić po siodełku, sprawdzić
stan łańcucha, jakiś serwis zrobić... I wiem, że ukradną mi go albo pod
spożywczym (czasem wchodzę na "chwilę" nerwowo zerkając przez szybę), albo z
banku (stawiam go w przedsionku z bankomatem), albo w równie głupi sposób.
Ale nie z pracy :-)
A.
Owszem, wydaje Ci sie. Widocznie uwazasz, ze jak ktos chce kupic nowy
rower to nie ma prawa sprzedac starego. Musi trzymac wszystkie sprzety
jakie tylko kupil, no bo jak bedzie chcial je sprzedac
klientowi/handlarzowi to przeciez wszyscy pomysla ze sa kradzione...
--
PoZdR
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
"A properly shaped leather saddle is an excellent
choice for the high-mileage rider who doesn't mind
the fact that it is a bit heavier than a plastic saddle."
Sheldon Brown: 1944 - 2008
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Przypomina mi się sytuacja, kiedy po kradzieży lustrzanki zadawałem pytania
pomocnicze na forum (o bazie numerów seryjnych etc.). Wnet pojawili się
mędrkowie, którzy zasugerowali że to ja jestem tym złodziejem i pytam by
potem bezpiecznie sprzedać ów aparat :-)
A.
> I wiem, że ukradną mi go
> albo pod spożywczym (czasem wchodzę na "chwilę" nerwowo zerkając przez
> szybę), albo z banku (stawiam go w przedsionku z bankomatem), albo w
> równie głupi sposób. Ale nie z pracy :-)
Różnie bywa, czasem nic nie poradzisz.
Historia sprzed ponad 10 lat: znajomy (straszliwy pechowiec swoją drogą)
kupił sobie nowy rower, bardzo dumny przypedałował na nim z domu na
studia do Gliwic, po czym wlazł do budki telefonicznej, o którą wcześnie
oparł rower i zadzwonił do kumpla, mówiąc coś w ten deseń (relacja jego
rozmówcy):
"- Przyjechałem rowerem! No, 60km! No, kupiłem w końcu nowy, super jest!
I właśnie mi go kradną..."
Podeszło dwóch gości, jeden trzymał drzwi od budki telefonicznej, a
drugi spokojnie odjechał na rowerze. Kumpel chciał szarpać tego od
drzwi, a ten wprost mu powiedział, że gówno mu może zrobić, on nie zna
tego złodzieja i nie trzymał żadnych drzwi.
--
bans
-Awanturę robiłem ale wiadomo jak to jest ... dziś napewno podejdę do
-radcy w tej sprawie.
-Jak zwykle ochrona za nic nie odpowiada.
I słusznie. Im większa awantura tym lepiej. Firmy ochraniarskie są
odpowiedzialne w jakimś zakresie za mienie. Nie wiem czy to możliwe, ale
poparcie własnej firmy bardzo pomaga w takich sprawach.
> Gośc wyjechał przez główna bramę strażnik sam otworzył szlaban.
:|
> Podaj NUMERY RAMY! Pisz na wszystkich forach gdzie popadnie, bike action,
> forumrowerowe no po prostu wszędzie. Ogłoszenia na słupach etc.
Numer Ramy: AF91010822 Napisałbym do Mbike'a ze to jest skradziony rower.
Może gdzies wypłynie w jakimś serwisie czy cuś...
LOL, Przeciez wiadomo, ze miedzy innymi cyklisci sa winni ;-)
Mój stoi właśnie obok biurka przy którym pracuję :)
--
Piotr
Jeżeli płacić za cokolwiek to PO odzyskaniu rower a NIE przed.
[...]
> Do pracy niestety tylko na jakims tanim, starym rowerze. Jak widac na
> zalaczonych obrazkach rower moze byc przypiety do budy ochrony, a i tak
> go ukradna. Tani, brzydki rower to najlepszy sposob, albo zabieranie
> roweru do miejsca gdzie pracujemy, ale to rzadko sie da. Dlatego nie
> kupuje na allegro uzywanych, lub 'z przebiegiem 50km' czesci. Mi sie
> wydaje ze kazdy sprzedajacy uzywany rower to zlodziej/paser.
Widzę w tym rozumowaniu niestety pewien problem. Skoro każdy sprzedający
używany rower to złodziej/paser, a do pracy tylko na starym, używanym
rowerze, to gdzie można kupić tani, używany rower żeby nie kupować od osoby
będącej z założenia złodziejem/paserem? :-)
--
Leszek 'Leslie' Karlik
> Do pracy niestety tylko na jakims tanim, starym rowerze
W sumie to dziwię się ludziom, którzy jeżdżą do pracy góralami za parę
koła. Jaki to ma sens? Te opory toczenia to taka fajna sprawa?
--
Tęskno i nudno jest na tym naszym świecie, proszę państwa.
Linka wzmacniana firmy kryptonite nie pamiętam teraz dokładnie modelu.
Linka została przecięta więc zakładam że złodziej dysponował
norzycami.
Dlatego też zainwestowałem w zapięcie Abus Bordo.
Zwykły cham nie da rady a je¶li trafi się "spec" to i tak każdy zamek da
radę zrobić.
Widziałem na YT jak artysta na bumpkey otwiera w mig ale takich jest na
szczę¶cie niewielu.
P.
Widziałem w Galilleo jak koleś ciął to zapięcie jednym ruchem ręki. To tylko
wygląda lepiej niż linka. Niestety nie linka do tego odcinka ani nic, ale
powinno być na tv4 w powtórkach.
Na pewno była to Dyżurna Łopata Precla.
--
Jan Srzednicki :: wrzaskd@IRCNet :: http://wrzask.pl/
Eee, chyba coś Ci sie zapięcia pomyliły, bo nozyce tych sztabek nie biorą,
no chyba, że takie metrowe ;)
P.
Jak do górala założysz oponę bez bieżnika i napomujesz na kamień to też Ci
się będzie ładnie toczyć.
Główną wadą górali to jest waga. Ale z drugiej strony duża część Polski jest
płaska jak stół (np. taki Wrocław), więc wtedy waga ma drugorzędne
znaczenie.
A za to górale potrafią zniwelować największą bolączkę dojazdów do pracy -
kiepską infrastrukturę. IMHO to od jej stanu tak naprawdę zależą opory. Ja
np. rok temu kupiłem sobie rower na dojazdy do pracy - fulla. I bardzo sobię
chwalę :))).
pozdro
Jacek
Miały poniżej metra (tak na szklane oko) i poszło raz dwa. Też byłem _lekko_
zdziwiony...
>> W sumie to dziwię się ludziom, którzy jeżdżą do pracy góralami za parę
>> koła. Jaki to ma sens? Te opory toczenia to taka fajna sprawa?
>
> Jak do górala założysz oponę bez bieżnika i napomujesz na kamień to też Ci
> się będzie ładnie toczyć.
> Główną wadą górali to jest waga. Ale z drugiej strony duża część Polski jest
> płaska jak stół (np. taki Wrocław), więc wtedy waga ma drugorzędne
> znaczenie.
jaka waga? zasadniczo można by przyjąc iż przecięty góral waży mniej niż
przeciętny mieszczuch
Żadnego. Tylko w ciągu września na preclu były 2 doniesienia o kradzieży
drogich górali spod miejsca pracy. Nie pomaga hiper zabezpieczenie,
monitoring ani ochrona.
Z resztą, kiedyś była dyskusja na temat, dlaczego ludzie nie mają
drugiego roweru na jeżdżenie do pracy/ po bułki itd. Najczęstszą
przyczyną był... brak miejsca na trzymanie 2 rowerów :|
--
P. Jankisz
O rowerach: http://coogee.republika.pl/pj/pj.html
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest
tylu idiotów" Stanisław Lem
>> W sumie to dziwię się ludziom, którzy jeżdżą do pracy góralami za parę
>> koła. Jaki to ma sens? Te opory toczenia to taka fajna sprawa?
> Jak do górala założysz oponę bez bieżnika i napomujesz na kamień to też
> Ci się będzie ładnie toczyć.
Większość, które widuję na mieście mają opony terenowe. Po wtóre, gdzie
taki rower można zostawić? Bo jak rozumiem w pracy da się, ale już coś
innego załatwić na mieście to odpada.
W sumie to prawda. Sam takie mam :). Chodziło mi o to, że to nie wina
"górala" ale konkretnego komponentu.
Ale jak ktoś kupuje rower za kilka tyś. pln, to pewnie czasami jest to coś
więcej niż "jazda po bułki" ale hobby, pasja, sport itp. Więc jazdę na
góralu traktuje(ę) też jako pewien trening i oporami się nie martwi. Ot
przyjemne z pożytecznym ;).
> Po wtóre, gdzie taki rower można zostawić? Bo jak rozumiem w pracy da się,
> ale już coś innego załatwić na mieście to odpada.
Ale na początku pisałeś, że dziwisz się ludziom jeżdżącym do _pracy_.
Z tym, że zostawianie drogiego roweru pod przysłowiowym hipermarketem to zły
pomysł oczywiście się zgadzam. Ja nigdy tak nie robię. Ale ja zakupy robię
lokalnie a do kina / pubu itp. jeżdżę komunikacją miejską żeby się nie
spocić i móc wracać pod wpływem :) więc jeden drogi rower na wycieczki i
dojazdy do pracy mi odpowiada.
Ale oczywiście jak lubisz jeździć holendrem za 300 zł to świetnie ! Ja
nikogo nie zmuszam do swojego zdania. Tylko tłumaczę, że moje podejście ma
sens z mojego punktu widzenia :). A nie jak PeJot napisał: "Żadnego".
pozdro
Jacek
> Ale oczywiście jak lubisz jeździć holendrem za 300 zł to świetnie !
Jeżdżę kolarką Specialized za 700 PLN z Allegro :)
>> W sumie to dziwię się ludziom, którzy jeżdżą do pracy góralami za parę
>> koła. Jaki to ma sens? Te opory toczenia to taka fajna sprawa?
>
> Jak do górala założysz oponę bez bieżnika i napomujesz na kamień to też Ci
> się będzie ładnie toczyć.
> Główną wadą górali to jest waga. Ale z drugiej strony duża część Polski jest
> płaska jak stół (np. taki Wrocław), więc wtedy waga ma drugorzędne
> znaczenie.
A tam od razu jak stół. Na samej obwodnicy śródmiejskiej masz 4 podjazdy (i
chyba 2 na odcinku co to go mają na dniach otwierać) pod wiadukty/estakady
;)
--
Pozdrawiam z Wrocławia
Marek Potocki
Przewodnik sudecki klasy 0
> Z resztą, kiedyś była dyskusja na temat, dlaczego ludzie nie mają
> drugiego roweru na jeżdżenie do pracy/ po bułki itd. Najczęstszą
> przyczyną był... brak miejsca na trzymanie 2 rowerów :|
Niestety tak to u nas wygląda. Mi żona czasem marudzi, że trzy duże i jeden
mały rower na balkonie to za dużo, ale co ja poradzę? Jeden rower to ma
sens mieć jak się jeździ tylko do pracy, albo tylko na wycieczki. W domu
trzymać rumaka nie będę, a w piwnicy to bym nawet słoików nie zostawił.
> Ale jak ktoś kupuje rower za kilka tyś. pln, to pewnie czasami jest to
> coś więcej niż "jazda po bułki" ale hobby, pasja, sport itp. Więc jazdę
> na góralu traktuje(ę) też jako pewien trening i oporami się nie martwi.
> Ot przyjemne z pożytecznym ;).
Łażenie np. po urzędach w butach SPD, czy zwielokrotnione ryzyko
kradzieży ma być takie przyjemne z pożytecznym ?
> Ale oczywiście jak lubisz jeździć holendrem za 300 zł to świetnie ! Ja
> nikogo nie zmuszam do swojego zdania. Tylko tłumaczę, że moje podejście
> ma sens z mojego punktu widzenia :). A nie jak PeJot napisał: "Żadnego".
MSZ pisane o "treningu" w mieście na góralu z 2" oponami to jest
zwyczajne dorabianie ideologii na siłę. Po mieście wcale nie trzeba
jeździć holendrem za 3 stówy. Na co dzień jeżdżę sztywnym MTB, z kołami
1.5". Sztywnym, bo nie mam czasu ani ochoty serwisować amortyzatora,
który w mieście i tak nie ma co robić. Prostym do bólu i celowo
podniszczonym, żeby się złodziej nie zainteresował. Ale na tyle
technicznie sprawnym, że służy mi także do wycieczek z dzieciakami.
Do sportu mam zupełnie inny rower i nie chcę żeby mi go ukradli.
Co nie znaczy że musi tak wyglądać.
> Mi żona czasem marudzi, że trzy duże i jeden
> mały rower na balkonie to za dużo, ale co ja poradzę?
To jeszcze nie wiesz że żony mają marudzenie i ból głowy jako
wyposażenie standardowe ?
> W domu
> trzymać rumaka nie będę, a w piwnicy to bym nawet słoików nie zostawił.
Mogę się mylić, ale zapewne niedasizm czy lenistwo rządzi.
Iii tam takie podjazdy :). Dla rasowego jeźdźca górskiego, to zaledwie
rozgrzewka :).
Mirek
łażenie w spd nie przeszkadza :-)
>
> Do sportu mam zupełnie inny rower i nie chcę żeby mi go ukradli.
>
Otóż to. Mam MTB, trekkiga, szosówkę, wszystko nietanie i stąd nie
zostawiam ich nigdy i nigdzie. A do miasta mam rower na ramie
huraganopodobnej. Mieszczuch wygląda paskudnie, odrapany, brudny,
złodziej by go nie chciał za dopłatą ;-) A jeździ super, przelotowa
30-35 nie jest problemem. I nie trzymam go w domu, lecz na klatce
schodowej za kratą, przykuty u-lockiem.
Więc naprawdę uważam, że drugi (czwarty) rower do miasta to nie problem,
musi być wystarczająco niedrogi brzydki aby można go było trzymac poza
domem i pod pracą, urzędem. Oczywiście sztuką jest znalezienie taniego
roweru który by sie nadał. Makrokesze odpadają, raczej pozostaje
składanie ze startych części - tak jak ja tak zrobiłem, łączie ze
starymi spd z jakiegoś serwisu, ze Spójni.
Seco
Seco
> Więc naprawdę uważam, że drugi (czwarty) rower do miasta to nie problem,
> musi być wystarczająco niedrogi brzydki aby można go było trzymac poza
> domem i pod pracą, urzędem. Oczywiście sztuką jest znalezienie taniego
> roweru który by sie nadał. Makrokesze odpadają, raczej pozostaje
> składanie ze startych części - tak jak ja tak zrobiłem, łączie ze
> starymi spd z jakiegoś serwisu, ze Spójni.
Dokładnie tak. wystarczy odrobina wiedzy co do czego pasuje, poszperanie
w lokalnych serwisach gdzie za grosze można kupić całkiem znośne części.
Przykładowo za swoją ramę z widelcem do mieszczucha dałem 30 złotych.
Błotniki adoptowałem z jakiegoś trekkinga, po uformowaniu. SPDów w
mieszczuchu nie trawię.
Mało która piwnica, jest warta adaptacji czyli dozabezpieczenia do
przechowywania rowerów. Do tej pory widziałem tylko jedną piwnice gdzie
_raczej_ mógłbym rower miejski zostawić bez stresu, ale z kolei urok tego
miejsca był taki, że przy byle deszczu wody było 0,5m :)
>> Mogę się mylić, ale zapewne niedasizm czy lenistwo rządzi.
>
> Mało która piwnica, jest warta adaptacji czyli dozabezpieczenia do
> przechowywania rowerów. Do tej pory widziałem tylko jedną piwnice gdzie
> _raczej_ mógłbym rower miejski zostawić bez stresu, ale z kolei urok
> tego miejsca był taki, że przy byle deszczu wody było 0,5m :)
Mieszkałem już pod 4 różnymi adresami i w każdym przypadku dało się
sensownie zabezpieczyć piwnicę tak aby można było bez stresu trzymać
drogi sprzęt ( nie tylko rowery ). Fakt, że wymagało to trochę
*niestandardowego* pomyślunku i wysiłku, ale było możliwe. Jak
dotychczas nie ukradziono mi roweru z piwnicy.
> Niestety tak to u nas wygląda. Mi żona czasem marudzi, że trzy duże i jeden
> mały rower na balkonie to za dużo, ale co ja poradzę? Jeden rower to ma
> sens mieć jak się jeździ tylko do pracy, albo tylko na wycieczki. W domu
> trzymać rumaka nie będę, a w piwnicy to bym nawet słoików nie zostawił.
za 100-200 zl mozna spokojnie kupic rower nadajacy sie do jazdy po
miescie. Biorac pod uwage cene biletow czy benzyny to zwraca sie
maksimum po 2 miesiacach. Takiego bym sie nie bal trzymac w piwnicy.
Jan Cytawa
Takie kandydatki trza odsiać :-)
Mojej żony głowa nie boli.
Poza tym Kasia akceptuje w domu 5 rowerów. Moje 3 i jej dwa. 4 mój stoi
na klatce schodowej. 5 mojego nie liczę, to holender, stoi koło domu
mamy i czeka na sensowne DDR w Warszawie.
Poza tym żona nalegała, że skoro mam kasę, abym sobie kupił Crossmaxy
SL, szosówkę carbonową. Sama kupiła mi stojak serwisowy, pompkę
stacjonarną, megalampę rowerową i inne pierdołki.
Nie pozostaję dłużny, Kasia dostała ode mnie koła na
mavic/competition/xtr, scareba, ramkę scott contessa 10 i inne
pomniejsze pierdoły.
Tak chwalę się, wychwalam żonę ale tylko po to, abyście waszym
towarzyszkom życia (tym, które marudzą antyrowerowo) pokazali na
przykładzie jak powinna się zachowywać kochająca żona ;-)
Seco
Nic straconego. Zawsze kiedyś jest ten pierwszy raz ;)
--
Pozdrawiam,
Jacek
>> To jeszcze nie wiesz że żony mają marudzenie i ból głowy jako
>> wyposażenie standardowe ?
>>
>
> Takie kandydatki trza odsiać :-)
Problem w tym że w/w występuje dopiero po pewnym czasie.
> Poza tym żona nalegała, że skoro mam kasę, abym sobie kupił Crossmaxy
> SL, szosówkę carbonową. Sama kupiła mi stojak serwisowy, pompkę
> stacjonarną, megalampę rowerową i inne pierdołki.
>
> Nie pozostaję dłużny, Kasia dostała ode mnie koła na
> mavic/competition/xtr, scareba, ramkę scott contessa 10 i inne
> pomniejsze pierdoły.
Dobre zioło oboje bierzecie :)
> Mieszkałem już pod 4 różnymi adresami i w każdym przypadku dało się
> sensownie zabezpieczyć piwnicę tak aby można było bez stresu trzymać drogi
> sprzęt ( nie tylko rowery ). Fakt, że wymagało to trochę
> *niestandardowego* pomyślunku i wysiłku, ale było możliwe. Jak dotychczas
> nie ukradziono mi roweru z piwnicy.
Masz i nie masz rację. Owszem można, ale trzeba mieć do tego warunki a samo
pomieszczenie musi posidać jakikolwiek potencjał bo boks piwniczny z
cegiełek postawionych na piasek to se można zabezpieczać...
> Masz i nie masz rację. Owszem można, ale trzeba mieć do tego warunki a
> samo pomieszczenie musi posidać jakikolwiek potencjał bo boks piwniczny
> z cegiełek postawionych na piasek to se można zabezpieczać...
Przerabiałem to. Postawiłem ścianę od zera. Zeszło jedno sobotnie
popołudnie.
bo lubię się po pracy przejechać kilkadziesiąt kilometrów po okolicy.
a moja żona woli mtb, bo się jej lepiej jeździ niz na trekkingu.
--
artek
> Owszem, wydaje Ci sie. Widocznie uwazasz, ze jak ktos chce kupic nowy
> rower to nie ma prawa sprzedac starego. Musi trzymac wszystkie sprzety
> jakie tylko kupil, no bo jak bedzie chcial je sprzedac
> klientowi/handlarzowi to przeciez wszyscy pomysla ze sa kradzione...
Temat można przyrównać do sprzedaży samochodu.
Masz papiery z którymi kupiłeś nowy rower i jesteś wtedy czysty.
P.
nuuuuda ...
gądowiankę w obie stony i wiadukt na klecińskiej zaliczam w drodze do pracy.
taki tam lekki truchcik.
--
artek
Oczywiście, tylko powiedz mi czego nie wydrukujesz u siebie w domu:
gwarancji, instrukcji i czy faktury? :P
Fabian.
>> A tam od razu jak stół. Na samej obwodnicy śródmiejskiej masz 4
>> podjazdy (i chyba 2 na odcinku co to go mają na dniach otwierać) pod
>> wiadukty/estakady ;)
>
> nuuuuda ...
> gądowiankę w obie stony i wiadukt na klecińskiej zaliczam w drodze do pracy.
> taki tam lekki truchcik.
a czy ja mówiłem że to ciężkie podjazdy? hint: ;) na końcu wypowiedzi.
O ile jest taka możliwość i wola administracji oraz sąsiadów. Ja mam to
szczęscie, ze mam gdzie trzymać drugi rower a piwnice u mnie są w takim
stanie, ze nawet szczurom ciarki po plecach przechodzą.
Nic podobnego. Samochodow nie trzyma sie w piwnicy/na strychu
kilanascie/kiladziesiat lat. Samochod wymaga rejestracji, w
przeciwienstwie do roweru. Samochod posiada dowod rejestracyjny i od
jakiegos czasu ksiazke wozu w przeciwienstewie do roweru. To tak jakby
porownywac wiate z domem - niby podobne a jednak to dom jest
'numerowany'. Raczej bym porownal z pralka, lodowka czy wozkiem dla
dziecka - przeciez nie kazdy trzyma przez dlugie lata dowod zakupu.
Sam mam rower kupiony 20 lat temu - sprzedawca sprowadzil sprzety w
czesciach z fabryki w Azji, skladal w Polsce i sprzedawal w swoim
sklepie, nie majacym nic wspolnego z rowerami. Dostalem tylko paragon i
kompletnie nie mam pojecia gdzie moglby teraz byc. Zreszta nawet chyba
tam nie bylo napisane (nie bylo kas fiskalnych) nic szczegolnego poza
cena. Jest tez w obiegu wiele rowerow zabytkowych przed- i powojennych -
dostanie takiego roweru z dowodem zakupu to rzadkosc i gratka.
Dotalem kiedys w prezencie stara kolarke od pierwszego wlasciciela, mam
tez Karata kupionego na poczatku lat 70-tych a znajomy ma rower
Kaminskiego kupiony lata temu od pierwszego wlasciciela. Zaden z rowerow
nie ma dowodu zakupu a jednak kazdy jest legalnie nabyty.
Stwarzanie wrazenia, ze wszyscy sprzajacy uzywane rowery weszli w ich
posiadanie nielegalnie jest szkodliwe i niezgodne z prawda.
BTW - w przypadku pojazdow zabytkowych - motocykli sprzed 1945 roku jest
nawet mozliwosc rejestracji bez papierow (zaklada sie, ze mogly sie nie
zachowac) - przechodzi sie specjalna procedure i tyle.
--
PoZdR
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
"A properly shaped leather saddle is an excellent
choice for the high-mileage rider who doesn't mind
the fact that it is a bit heavier than a plastic saddle."
Sheldon Brown: 1944 - 2008
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
widziałem, widziałem. i tak nuuuda ....
a z tego nowego odcinka obwodnicy jest przynajmniej taki zysk, że się
przyjemniej do lasu osobowickiego jedzie, i na szwedzki szaniec - jak już o
pagórach mówimy - całe 12 m przewyższenia ;P
--
artek
> Łażenie np. po urzędach w butach SPD, czy zwielokrotnione ryzyko
> kradzieży ma być takie przyjemne z pożytecznym ?
Hmm, akurat w miejskiej kolarce mam SPD i nie ma problemu z chodzeniem
po urzędach i innych przybytkach.
Ponieważ albowiem ja swój bicykl zakupiłem nie na starganie a w sklepie i
dostałem do niego książeczkę formatu A5 w której zostały dokonane
odpowiednie wpisy (marka, model, numery), umieszczony dowód zakupu oraz
potwierdzone przeglądy. Wszystko popodbijane i jak trzeba a skoro niektóre
urzędowe sprawy papierowe trzeba trzymać przez okres 5 lat, to i papiery od
bicykla leżą razem z nimi.
P.
40 lat potrzymasz? ;-)
A czy ta książeczka i dowód zakupu jest w jakiś szczególny sposób
zabezpieczone przed podrobieniem? Znaki wodne, specjalny papier lub inne
znane z banknotów lub biletów?
A kupisz rower z skserowanymi dokumentami, bo paragon oryginalny wyblakł
lub inne_równie_prawdopodobne_wytłumaczenie?
Fabian.
Linka to jest w tej sprawie słowo-klucz. Czemu nietórzy mają awers do
uloków? A, żeby nie było - sam mam Kryptonite Evolution. Zapewne
dojeżdżasz (dojeżdzałeś) nim codziennie do pracy/szkoły (codziennie to
samo miejsce). Patrząc na rower, wnioskuję, że byłeś obserwowany przez
kilka dni.
Nie obraź się, wiem, że Tobie to już nie pomoże ale może ktoś inny się
zastanowi... jeśli stać Cię choćby na Rebę to nie lepiej było
kupić/złożyć z gratów jakiegoś mieszczucha? Wiem, że to trochę takie
gadanie jak mówienie, że dziewczyna jest winna gwałtu bo miała
wyzywającą spódniczkę ale z drugiej strony jak ktoś idzie z szalikiem
np. Cracovi na trybunę Wisły to nadaje się chyba tylko do nagrody Darwina ;)
Nie, ale mają prawo do zatrzymania obywatelskiego.
No, nie, dlaczego? Przecież wyraźnie jest napisane, żę za pomoc w ujęciu
sprawcy a nie za pomoc w odzyskaniu roweru.
W piątek na pasażu Wiecha /WAW/, gdzie są stojaki rowerowe, podjechał koleś.
Zacny Giant, do tego sakwy Ortlieba, sprzęt nie tani a i gość wyglądający na
jeżdżącego. Zapiął się linką "15 sekund" i poszedł na zakupy. Policzmy:
sprzęt warty 2000 zł (+-) chroniony jest zapięciem za 30 zł. Gdzie tu sens?
Gdybym był złodziejem sam bym mu go za&*()ł. I nie zdziwię się, jak zaraz
pojawi się tu ogłoszenie "skradziono gianta". I takie widoczki widzę "co
chwilę", co mnie o tyle cieszy, że wiem że dres podejdzie to tamtego gianta
a nie do mojego zaulokowanego speca.
A.
Tak piszę, żeby ktoś się za bardzo nie ucieszył na myśl o ewentualnej
nagrodzie, jeśli gdzieś namierzy taki lub podobny rower:P:P:P.
--
Byłoby miło gdyby autor się wypowiedział i co nieco więcej w temacie
dopisał. Byc może dla kogoś to bedzie pomocne.
Poza tym sama radość :)
--
pozdrawiam
kml
http://endurorider.pl Beskidy na rowerze.
4/10/2010 test Samsung Solid B2100
> Byłoby miło gdyby autor się wypowiedział i co nieco więcej w temacie
> dopisał. Byc może dla kogoś to bedzie pomocne.
>
> Poza tym sama radość :)
Autor się nie odzywa, no to ja zamieszczam info dla ciekawskich:)
http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20101011/LUBLIN/994238697
http://www.mmlublin.pl/18334/2010/10/10/zawodowy-zlodziej-rowerow-zlapany-dzieki-determinacji-jednego-z-okradzionych?category=naSygnale
W skrócie:
Chcemy odzyskać rower? Organizujemy pospolite ruszenie ruszenie
rowerzystów, którzy zaczynają krążyć po mieście, nadkładają drogi
podczas powrotu z pracy, czy uczelni, przyglądają się każdemu rowerowi
choć trochę podobnemu do skradzionego:). Mniej więcej tak to
wyglądało.
Policja łaskawie pojawiła się na koniec.