Pojecha�em tam po pracy. Ju� �ladu ni popio�u po wypadku nie ma.
Chcia�bym zostawi� tam taki �lad. Ustawi� tam ducha roweru.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Duch_roweru
Tylko roweru nie mam.
Gdyby wi�c kto� mia� na zbyciu rower, stary, z kt�rym nie wie, co zrobi�, w
Warszawie lub okolicach, to ja bym reflektowa�. Mo�e by� pordzewia�y, p�kni�ty
i pogi�ty, byle nie dzieci�cy. Najlepiej na klasycznej m�skiej ramie, bo taki
naj�atwiej si� z daleka kojarzy z rowerem. Reszt� (farb�, �a�cuch, k��dk� itd)
jakoďż˝ skombinujďż˝.
rmikke
--
Wys�ano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Pomys� nie jest z�y. Tylko s�dz�, �e najpierw by wypada�o zapytac o
zgod� rodzin� rowerzysty. Nic na si��.
Seco
Nie zamierzam dawaďż˝ tam tabliczki, nazwiska, nic takiego.
Tylko rower.
I oczywiscie konserwatora zabytkow?
I miejscowego szamana?
Dobry pomysl. Spytalbym sie w squacie Elba.
Noszwmorde, miesi�c temu dok�adnie o tym pisa�em w pi�mie do ZDM z
pro�b� o zamontowanie tam jakich� element�w zmuszaj�cych popylaj�ce
ci�ar�wki do zwolnienia, zw�aszcza �e zza trafostacji kierowca z
cyklistďż˝ kompletnie siďż˝ nie widzďż˝... ciekawe, co odpisali...
Jak możesz to pokaż tu lub na priva skan pisma.
Odpowiedź też jak już będzie.
Mam starego w w miarďż˝ kompletnego Waganta w piwnicy
mieszkania na Grochowie. Mog� pom�c przy malowaniu.
Odezwij siďż˝ na priv ( pawel_xx at gazeta pl )
--
Paweďż˝ X
W zale�no�ci od tego co odpisz�, warto spr�bowa� zrobi� jak�� zadym�,
skoro kto� tam zgin��. W razie czego masz gazety, radio i telewizj�.
--
http://miki.menek.one.pl mi...@menek.one.pl
Gadu-gadu: 2128279 Mobile: +48607345846
> Ale to tylko moje prywatne zdanie, korzystam z mo�liwo�ci przedstawianie
> swojej opini wi�c prosz� o racjonalne argumenty a nie jebanie mnie jak psa
> z odmienno��.
Nie musisz si� tak zastrzega�, chocia� faktycznie ta grupa przypuszcza
czasem ataki na odmiennie my�l�cych.
Ja jestem "za" ale r�wniez "przeciw". Co innego rower w Kalifornii, gdzie
klimat go nie tknie, a lekko po��k�a bia�a farba przetrwa na nim nast�pnych
10 lat, a co innego w naszym kraju-raju, gdzie ju� po tygodniu pokryje go
warstwa b�ota, a s�l i mr�z obior� go do go�ej rdzy w p� roku.
Za jestem r�wnocze�nie - poniewa� jest to pewien spos�b, aby unaoczni�
kierowcom (lub raczej politykom i "osobowo�ciom", kt�re o ich wzgl�dy
zabiegaj�), �e wbrew temu, co s�dz�, rowerzy�ci faktycznie gin� na drodze.
Takie memento, bo ka�dy rower to jedno ludzkie �ycie.
Inna sprawa, �e np. takie krzy�e przydro�ne ju� dawno nie robi� na nikim
wra�enia, wi�c dlaczego akurat rower mia�by. Minimalnie na korzy�� tego
drugiego dzia�a efekt zaskoczenia.
t
> 10 lat, a co innego w naszym kraju-raju, gdzie juďż˝ po tygodniu pokryje go
> warstwa b�ota, a s�l i mr�z obior� go do go�ej rdzy w p� roku.
Zanim do tego dojdzie to z�omiarze go zwin�.
--
bans
Nie zgodzę się. Krzyże są faktycznie opatrzone, ale biały rower będzie
zwracał uwagę.
A z tą degradacją farby też bym nie przesadzał - jeżeli rower nie będzie
tuż przy jakiejś regularnej kałuży na jezdni, to przeżyje długo.
Bardziej obawiałbym się złomiarzy, więc solidne ołańcuchowanie jest
wskazane.
--
Jan Srzednicki :: wrzaskd@IRCNet :: http://wrzask.pl/
Zlomiarze prawie na pewno beda probowac swoich szans.
Okolice trasy Siekierkowskiej sa odludne i znane z tego,
ze nawet latarnie i barierki tam ginely.
--
Pawel X
> Chcia�bym zostawi� tam taki �lad. Ustawi� tam ducha roweru.
moze zacznij od ustawienia jakiegos znaku ostrzegawczego?
sciezka wzdluz siekierkowskiej to moja stala trasa no i niestety ciagle
jestem swiadkiem jak ludzie beztrosko przelatuja przez te skrzyzowania.
ruch samochodow nie jest duzy ale przecinanie skrzyzowania bez
sprawdzenia czy nic nie jedzie to normalnie jak ruska ruletka.
granat
>> Noszwmorde, miesi�c temu dok�adnie o tym pisa�em w pi�mie do ZDM z
>> pro�b� o zamontowanie tam jakich� element�w zmuszaj�cych popylaj�ce
>> ci�ar�wki do zwolnienia, zw�aszcza �e zza trafostacji kierowca z
>> cyklistďż˝ kompletnie siďż˝ nie widzďż˝... ciekawe, co odpisali...
>
> Jak mo�esz to poka� tu lub na priva skan pisma.
> Odpowied� te� jak ju� b�dzie.
kilometr wczesniej jest duzo gorsze skrzyzowanie z antoniewska/polska.
tam nie tylko ciezarowki ale i autobus 108 poluje na rowerzystow. a
widocznosc jest jeszcze mniejsza bo wszystko zaslania nasyp trasy
siekierkowskiej.
granat
> Inna sprawa, �e np. takie krzy�e przydro�ne ju� dawno nie robi� na nikim
> wra�enia, wi�c dlaczego akurat rower mia�by.
na mnie akurat zazwyczaj robia. Choc zapewne nie robia na tych, na kt�rych
najbardziej powinny - bo ci zazwyczaj nawet ich nie zauwaza, podobnie jak
nie zauwazaja znak�w, skrzyzowan, przejsc dla pieszych, rowerzyst�w...
pozdr
> Noszwmorde, miesi�c temu dok�adnie o tym pisa�em w pi�mie do ZDM z pro�b�
> o zamontowanie tam jakich� element�w zmuszaj�cych popylaj�ce ci�ar�wki do
> zwolnienia, zw�aszcza �e zza trafostacji kierowca z cyklist� kompletnie
> siďż˝ nie widzďż˝... ciekawe, co odpisali...
w Bia�ymstoku trzeba by�o a� dw�ch wypadk�w, aby w ko�cu wyci�to
niebezpieczne krzaki:
http://rowerowy.bialystok.pl/index.php?art=1082
pozdr
Wycieto? Zrobcie nowa fote!
Problem w tym �e oni dochodza potem do absurdalnych wniosk�w typu:
Wywali� rowerzyst�w wsz�dzie z jezdni i namalowac lub pobudowa� jak
najwiecej DDR a to wcale nie o to chodzi.
Jak najmniej DDR , tylko tam gdzie nat�enie ruchu i pr�dko�ci s� du�e.!
Nikt Ci nie broni pożytkować swojej energii na coś, co uważasz za
bardziej konstruktywne..
Zgadzam sie w kwestii zasmiecania przestrzeni. Idac tym tropem powinny
sie pojawic w danym miejscu - wrak motocykli w przypadku smierci
motocyklisty, wrak samochodow - w przypadku smierci kierowcy auta,
deskorolka - w przypadku smierci rolkarza, buty - pieszego itp. itd.
--
PoZdR
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
"Speed comes from fitness, not hard & skinny tires."
Grant Petersen
Rivendell Bicycle Works
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
> kilometr wczesniej jest duzo gorsze skrzyzowanie z antoniewska/polska.
> tam nie tylko ciezarowki ale i autobus 108 poluje na rowerzystow. a
> widocznosc jest jeszcze mniejsza bo wszystko zaslania nasyp trasy
> siekierkowskiej.
Dokładnie, tamto miejsce jest wprost idealne na wypadki - bo nic nie
widać, na drodze powinien być spowalniacz, a na ścieżce też jakieś
bramki, czy przynajmniej wyraźnie ostrzeżenie, bo jak pamiętam to tam
się jeszcze z górki zjeżdża. A już w ogóle kuriozum jest zjazd ścieżką
z mostu na Wał Miedzeszyński (w kierunku południowym) - wyraźnie w
dół, spokojnie da się jechać ponad 30km i w pewnym momencie ścieżka
dzieli się na pół - rowerzyści na prawo, schody dla pieszych w dół. A
nachylenie jest takie, że jadąc tych schodów długo nie widać,
pojawiają się w ostatniej chwili.
--
http://www.wyprawyrowerowe.neostrada.pl
Projektant da� d... krzy�uj�c kolizyjnie �cie�k� dla rower�w z drog� dla
samochod�w, bez �wiate�, znak�w pierwsze�stwa przejazdu itp.
--
Wys�ano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
ok, projektant si� nie popisa�, mo�e te� np. inaczej si� nie da�o.
ale ja nie rozumiem jak mo�na wjechac na ulic�, nie wiedz�c czy nie jedzie tam
jakis tir.
mk.
Je�li kto� twierdzi, �e "inaczej si� nie da�o" to znaczy, �e
najprawdopodobniej "nie powinien siďż˝ tym zajmowaďż˝".
Pozdrawiam
Maciej R�alski
--
gg:1716136 ... johnkelly(at)wp.pl ... kontakt(at)maciejrozalski.eu
.................. blog: www.maciejrozalski.eu ...................
> Zgadzam sie w kwestii zasmiecania przestrzeni. Idac tym tropem powinny
> sie pojawic w danym miejscu - wrak motocykli w przypadku smierci
> motocyklisty...
... np. taki:
http://img171.imageshack.us/img171/3002/motof.jpg
--
Bogdan
53.659956 N, 17.347842 E
bodro_malpa_wp.pl
Polecam wys�a� list (EMIAL) do komendy policji odpowiedniej dla danej
drogi np powiatowej. Z opisem b�ednej organizacji ruchu. Oni nie
zostawi� tego je�li argumentacja b�dzie sensowna, z prozaicznego powodu
�e musza albo zanegowac albo zareagowa�.
W li�cie dobrze jest podkre�li� i� rowerzysta to nie pieszy a osoba
kieruj�ca pojazdem z pr�dko�ci� nawet do 40km/h to daje do my�lenia
troszkďż˝ osobom nie w temacie.
Opis najlepiej poprze� cho� jednym zdj�ciem.
A.
--
Pozdrawiam
RafalVFR
GG: 85456
http://etacar.put.poznan.pl:8443/rafal.kowalski/
No to bardziej ma sens.
Seco
Nie jest to dobre miejsce na �arty
Seco
Co do z�omiarzy... to te� stworzenia bo�e, tak jak �uczek-gnojarek,
komar-krwiopijca, �limak-truskawko�erca, z�omiarze tez chc� �y�,
traktujmy ich ekologicznie. Dzi�ki temu taki "duch" podzia�a edukacyjnie
na naszych [potencjalnych] morderc�w, a jak si� opatrzy, z�omiarze go
sobie zaiwani�. "Naturalnyj abmien wieszczestw". Oczywi�cie okres
p�trwania "ducha" wyd�u�y solidne przypi�cie, ale nie warto upiera� si�
i robi� go z materia��w nieatrakcyjnych dla z�omiarzy.
Jestem za. Pomysďż˝ dobry, lepszy niďż˝ nielegalny znak drogowy. Nie jest to
za�miecanie, bo w ko�cu zabijaj� naszych bezkarnie, a my nie za bardzo
mamy jak si� broni�. Nie przepraszajmy ci�gle, �e �yjemy!
Mam kilka takich z�om�w, jak b�dzie potrzeba w 3m, s�u��.
T
Czekasz a� kt�ry� �le sko�czy ?, no nie �adnie tak reklamowa� us�ugi
pogrzebowe za �ycia ;-)
Ustawianie znak�w pozostawiam uprawnionym do tego organom.
Hmm... W �odzi paru go�ci zrobi�o w nocy pr�g na jezdni.
Mo�e TO by by�o rozwi�zanie?
rmikke
--
A teraz, już nie w odpowiedzi na Twojego posta, ale ogólnie - w
odniesieniu do całości tego wątku - uważam, że:
- taki "duch" (mimo, że wcześniej nie znałem takiego czegoś) jest
dobrym pomysłem.
- powinien być zrobiony zgodnie z "tradycją", czyli biały
- powinien zawierać dużą i czytelną tabliczkę informującą, że
upamiętnia śmierć rowerzysty w wypadku - napis możliwie największy
- żaden tam śnieg, deszcz czy błoto lub sól nie zaszkodzą mu tak
bardzo, jak ktoś sugerował (i tu właśnie przywołuję wspominane przez
kogoś innego "wraki" rowerów /reklamy)
Ponadto wypowiem się jeszcze o przydrożnych krzyżach itp.
upamiętniających wypadki. Na mnie ROBIĄ wrażenie. Co więcej. Oglądałem
kiedyś w TV reportaż, w którym pokazywano, że przy gruntownej
przebudowie jakiejś tam drogi krajowej, jej poszerzeniu etc,
"drogowcy" przenosili te krzyże "na chwilę" gdzieś na bok, a później
stawiali w miejsce, gdzie stały pierwotnie, tylko już przy nowej
drodze. I to wcale nie przez jakiś tam szacunek dla zmarłych,
dyktowany wyznaniem, ale dlatego, że takie właśnie symbole ponoć (jak
podobno potwierdziły jakieś badania) działają na kierowców bardziej
niż znaki drogowe z ograniczeniami prędkości. Choć tu wiadomo - nie
działają tak na wszystkich.
Konkludując - IMO - zdecydowanie należy ducha postawić.
pzdr.
> Gdybym nie przeczyta� tego w�tku i nie dowiedzia� si� co oznacza taki
bia�y
> "pojad" odebra�bym to jako zwyk�y �mie� co gorsza bliko wody .....
> Mo�e to przykre ale ja naprawd� nie wiedzia�em, �e istnieje co� jak "duch"
> ....
> Co nie zmienia faktu, �e wygl�da to raczej nie po dzisiejszym trendzie
> ekologii.
http://img171.imageshack.us/img171/3002/motof.jpg
ta fotka to troch� nadu�ycie - nie jest to ( na szcz�cie ) "duch"
motocykla, na kt�rym kto� zgin��. Podobnie jak te "maszkarony" po s�siedzku:
http://img265.imageshack.us/img265/2666/duchy.jpg
to nie "duchy" ofiar wypadku. To efekty pleneru rze�biarskiego...:-)
> zabijajďż˝ naszych bezkarnie, a my nie za bardzo
> mamy jak si� broni�. Nie przepraszajmy ci�gle, �e �yjemy!
Jacy "my"? Rowerzy�ci? Korzystaj�cy z pl.rec.rowery? Popatrz na to
obiektywnie, w�r�d "nas" jest te� mn�stwo burak�w maj�cych przepisy w
d... - nie jeste�my potulnymi barankami "przepraszaj�cymi ci�gle, �e
�yjemy".
W ka�dym razie odpu�� sobie to "my" - twoje pomys�y s� mi oboj�tne, a
ciebie nawet nie znam.
--
bans
> Mnie te� si� ten pomys� nie podoba. Uwa�am, �e to za�miecanie przestrzeni
> publicznej. Zreszt� ma�o kto b�dzie wiedzia� co ten rower oznacza. Trzeba by
> jeszcze postawiďż˝ przy nim link do wikipedii. Poza tym takie symbole niczego
> nie ucz� i nikogo nie ostrzegaj�. Moim zdaniem lepiej spo�ytkowa� energi� na
> coďż˝ konstruktywnego.
Podpisuj� sie pod tym. Czy my si� w ko�cu oduczymy bawienia w symbole?
--
bans
> to nie "duchy" ofiar wypadku. To efekty pleneru rze�biarskiego...:-)
Ale te "dzie�a" chyba kto� sprz�tn�� po plenerze?
--
bans
> Ustawianie znak�w pozostawiam uprawnionym do tego organom.
> Hmm... W �odzi paru go�ci zrobi�o w nocy pr�g na jezdni.
> Mo�e TO by by�o rozwi�zanie?
Czy ty masz schizofreniďż˝? Znaki pozostawiasz "uprawnionym organom", a
pr�g chcesz sam montowa�?
--
bans
Po prostu - osoba jest czyims synem/corka - "nalezy" do rodziny
jest jednoczesnie uczniem/pracownikiem - "nalezy" do grupy swoich
kolegow
jest rowerzysta - inni rowerzysci z zainteresowaniem beda czytali
informacje, w ktorych moze on wystapic.
Kazda z tych (i innych grup) ma w mojej opinii prawo do wyrazenia w
jakis sposob zalu/smutku z powodu jego smierci i fakt, ze ta osoba
najbardziej "nalezy" do rodzicow nie oznacza, ze kazda inicjatywa
wyrazona przez kogokolwiek z pozostalych grup musi wpierw uzyskac ich
aprobate.
Pomysl umieszczenia roweru-ducha bez tabliczki uwazam za jak
najbardziej trafiony. Tym bardziej, jesli czesc/wiekszosc osob
mijajacych go nie bedzie wiedziala co to znaczy - jak inaczej sie
dowiedza? Wiadomo, ze ktos zapyta kogos, porozmawia z kims i w koncu
trafi do osoby, ktora uswiadomi, ze to miejsce smierci rowerzysty.
Czesc osob domysli sie po bialym kolorze.
I jeszcze - inni twierdza, ze to tylko zasmieca przestrzen, ze nikt
sie nie interesuje krzyzami przy drodze. I ze kazda inna grupa powinna
miec swoj pomnik w wypadku smierci. Otoz nie kazda, bo nie mowimy mu
to sprawiedliwosci typu "kazdemu po rowno", tylko mowimy o inicjatywie
innych rowerzystow. Nikt motocyklistom nie zabrania postawic
motocykla, ale tak jak w przypadku wypadkow samochodowych, ewentualne
rodziny zostawiaja kwiaty / krzyz. Poniewaz ten zwyczaj trwa juz
dlugo, a wiec sie opatrzyl innym uzytkownikom drog. Byc moze rowery-
duchy tez sie opatrza po jakims czasie, ale:
1) Potrwa to co najmniej kilka lat
2) W porownaniu do innych pojazdow, na rowerach ginie zdecydowana
mniejszosc ludzi, wiec watpie, zeby w danym miescie pojawialy sie
takie pomniki czesciej niz 2 razy w roku, prawdopodobnie nawet tyle
nie.
Reasumujac, jestem jak najbardziej ZA.
A mi przysz�o na my�l �e zamist robi� progi zwalniaj�ce, trzeba na
ulicach zacz�� wstawia� na skrzy�owaniach kraw�niki protopadle do
kierunku ulicy. ;-)
Najlepiej przed urz�dami , to na pewno by da�o do my�lenia o co chodzi
... tw�rcy.
> > to nie "duchy" ofiar wypadku. To efekty pleneru rze�biarskiego...:-)
> Ale te "dzie�a" chyba kto� sprz�tn�� po plenerze?
no chyba �artujesz - na sztuce wysokiej si� nie znasz :-). A nawet nasza
"profesja" zosta�a tam artystycznie przetworzona :-). Mam nadziej�, �e
z�omiarze o tym miejscu nie wiedz�...
http://img7.imageshack.us/img7/7337/74526813.jpg
[ciach]
>
> Reasumujac, jestem jak najbardziej ZA.
W �wietle przytoczonych argument�w zgadzam si� z Tob�.
Seco
> Pomysl umieszczenia roweru-ducha bez tabliczki uwazam za jak
> najbardziej trafiony. Tym bardziej, jesli czesc/wiekszosc osob
> mijajacych go nie bedzie wiedziala co to znaczy - jak inaczej sie
> dowiedza? Wiadomo, ze ktos zapyta kogos, porozmawia z kims i w koncu
> trafi do osoby, ktora uswiadomi, ze to miejsce smierci rowerzysty.
> Czesc osob domysli sie po bialym kolorze.
To akurat jest argument ZA umieszczeniem jakiejďż˝ tabliczki,
tyle �e bez nazwiska. Np. "Tu zgin�� rowerzysta" i link
do wiki, albo do jakiejďż˝ strony akcji.
Inaczej wi�kszo�� tych, co nie wiedz�, pomy�li tylko "znowu
jaki� p****olni�ty artysta co� wymy�li�" i p�jdzie dalej.
> Mnie te� si� ten pomys� nie podoba. Uwa�am, �e to za�miecanie przestrzeni
> publicznej. Zreszt� ma�o kto b�dzie wiedzia� co ten rower oznacza. Trzeba by
> jeszcze postawiďż˝ przy nim link do wikipedii. Poza tym takie symbole niczego
> nie ucz� i nikogo nie ostrzegaj�. Moim zdaniem lepiej spo�ytkowa� energi� na
> coďż˝ konstruktywnego.
Moim zdaniem to JEST konstruktywne. Przynajmniej przez jakiďż˝ czas
b�dzie z daleka widoczna informacja �e tu kto� zgin��.
I dla rowerzyst�w i dla kierowc�w. To dzia�a, nie na darmo ustawia
siďż˝ przy drogach "czarne punkty".
Tu akurat pud�o. Czarne punkty nie b�d� ju� ustawiane, bo okaza�o si�,
�e nic nie daj� i program upad�.
--
http://miki.menek.one.pl mi...@menek.one.pl
Gadu-gadu: 2128279 Mobile: +48607345846
> To akurat jest argument ZA umieszczeniem jakiejś tabliczki,
> tyle że bez nazwiska. Np. "Tu zginął rowerzysta" i link
> do wiki, albo do jakiejś strony akcji.
Oczywiście. Dobrze byłoby gdyby samo zdanie, które ująłeś w cudzysłów
było linkiem.
Wówczas przechodnie będą sobie klikać w ten link.
Ja rozumiem, że bardzo chcesz... ale nie przekraczaj granic zdrowego
rozsądku.
Nie jestem przeciw.
Jacek
> I dla rowerzyst�w i dla kierowc�w. To dzia�a, nie na darmo ustawia
> si� przy drogach "czarne punkty".
Na takich nie dzia�a:
http://www.treehugger.com/files/2008/01/driver_sues_dea.php
t
Ktoś podrzucił pomysł progów spowalniających na drodze - tak, jak
najbardziej tak.. Poszedłbym dalej i ustawiłbym balustrady na drodze
rowerowej takie jak na przejściach przez tory - tak, byłoby to
strasznie niewygodne, każdy by na to by klął, ale może dzięki temu nie
byłoby konieczności "kombinowania" pomników.. Mam nadzieję że coś się
zmieni po tym wypadku. Kierowca zrobił wszystko żeby nie potrącić tego
człowieka odbił na chodnik, w chwili wypadku jechał niecałe 40 km/h..
Rowerzysta wyskoczył zza stacji trafo gadając przez komórkę.
Zdumiewające jest to że nie wypuścił tej komórki z ręki nawet po
śmierci - w wyniku uderzenia i skurczy, leżał na ziemi z ręką
zaciśniętą na telefonie..
Przyznam szczerze, że zwalniałem na tych przejazdach, ale niestety
byłem przekonany o pierwszeństwie rowerzysty na takim skrzyżowaniu.
Tak samo myśleli moi rowerowi kumple gdy z nimi o tym rozmawiałem..
Tymczasem rowerzysta ma pierwszeństwo TYLKO GDY JEST JUŻ NA
PRZEJEŹDZIE. Sytuacja analogiczna do przejścia dla pieszych. Warto to
sobie uświadomić.
Wcale nie tylko. Czy mógłbyś (albo ktoś inny) rozrysować sytuację?
--
Jan Srzednicki :: wrzaskd@IRCNet :: http://wrzask.pl/
B�agam, tylko nie to! Progi w zupe�no�ci wystarcz�. Samochody zwolni� na nich
na tyle, �e najbardziej zagadany czy rozp�dzony rowerzysta b�dzie w stanie
przejechaďż˝ bezpiecznie.
> Tymczasem rowerzysta ma pierwsze=F1stwo TYLKO GDY JEST JU=AF NA
> PRZEJE=ACDZIE. Sytuacja analogiczna do przej=B6cia dla pieszych. Warto to
> sobie u=B6wiadomi=E6.
Art. 27. 1. Kieruj�cy pojazdem, zbli�aj�c si� do przejazdu dla
rowerzyst�w, jest obowi�zany zachowa� szczeg�ln� ostro�no�� i
ust�pi� pierwsze�stwa rowerowi znajduj�cemu si� na przeje�dzie.
Jest tu te� mowa o "szczeg�lnej ostro�no�ci". Pi�kny przyk�ad takiej
ostro�no�ci daj� teraz kierowcy ci�ar�wek jad�cy przez miejsce wypadku.
Zwalniaj� przed przejazdem i sprawdzaj�, czy nie nadje�d�a rowerzysta, po
czym wolno jadďż˝ dalej.
�miem twierdzi�, �e w czasie kiedy kierowca zachowuje t� ostro�no��,
rowerzysta jest w stanie wjecha� na przejazd nie stwarzaj�c zagro�enia. A jak
ju� jest na tym przeje�dzie... no to ma pierwsze�stwo.
Czy siďż˝ mylďż˝?
A gdzie zgina�.., jak nie na przeje�dzie ?
> �miem twierdzi�, �e w czasie kiedy kierowca zachowuje t� ostro�no��,
> rowerzysta jest w stanie wjecha� na przejazd nie stwarzaj�c zagro�enia.
> A jak ju� jest na tym przeje�dzie... no to ma pierwsze�stwo.
> Czy siďż˝ mylďż˝?
Je�li planowane zmiany w PoRD:
Art. 27. 2. Kieruj�cy pojazdem, kt�ry skr�ca w drog�
poprzeczn�, jest obowi�zany zachowa�
szczeg�ln� ostro�no�� i ust�pi� pierwsze�stwa
rowerzy�cie jad�cemu na wprost po jezdni, pasie
ruchu dla rower�w lub drodze dla rower�w
stanowi�cych cz�� drogi, kt�r� zamierza
opu�ci�."
nie zostan� utr�cone, to wkr�tce nie b�dziesz si� myli�a :-)
Planowane zmiany w PoRD wprowadzają tylko i wyłącznie zgodność z
Konwencją Wiedeńską, która jest nadrzędna nad PoRD - więc w porządku
prawnym owe poprawki nic nie zmienią.
> Planowane zmiany w PoRD wprowadzają tylko i wyłącznie zgodność z
> Konwencją Wiedeńską, która jest nadrzędna nad PoRD - więc w porządku
> prawnym owe poprawki nic nie zmienią.
może i tak, ale będzie to czarno na białym, po "polskiemu", w polskiej
ustawie :-). I nie trzeba będzie przekonywać lub uświadamiać kierowników,
wymiarów czy innych służb, co to jest KW i dlaczego jej zapisy są ponad
uregulowania w PoRD :-)
A to jak najbardziej. ;)
*Skreca w droge poprzeczna* - ZTCR kierowca ciezarowki nie skrecal,
rowerzysta wyjechal nagle zza obiektu? Co z tego, ze rowerzysta mialby
np. pierwszenstwo na krzyzowce DR i linii kolejowej jezeli pociag ma tak
duza droge hamowania? Ciezarowka to nie maluch i trzeba brac poprawke na
mase pojazdu. O rozproszeniu uwagi podczas rozmowy przez komorke juz nie
wspominajac...
--
PoZdR
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
"Speed comes from fitness, not hard & skinny tires."
Grant Petersen
Rivendell Bicycle Works
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Hmm... Ciekawe, �e od poniedzia�ku pod Mostem Siekierkowskim masa ci�ar�wki
pozwala kierowcy zwolni� przed przejazdem dla rower�w, a nawet si� zatrzyma�.
Patrzy�am na to jak zahipnotyzowana. Nawet gadaj�c przez kom�rk� mo�na
przejechaďż˝ bezpiecznie.
Czy mam odbiera� to jako ust�pstwo na rzecz rowerzyst�w, czy te� jako
respektowanie praw rowerzyst�w?
Cholera za latwo poszlo :/
Marcepan
Jak dlugo? 12 godzin? 24 godziny? 10 minut? Skad pewnosc, ze tydzien,
miesiac temu tez tak nie robili? Ilu jest kierowcow ciezarowek?
Jak na razie jedyne dane dotyczace wypadku podal kolega muzzy:
"[...] Kierowca zrobi� wszystko �eby nie potr�ci� tego
cz�owieka odbi� na chodnik, w chwili wypadku jecha� nieca�e 40 km/h...
Rowerzysta wyskoczy� zza stacji trafo gadaj�c przez kom�rk�. [...]
Fragment: "[...] Zdumiewaj�ce jest to �e nie wypu�ci� tej kom�rki z r�ki
nawet po �mierci - w wyniku uderzenia i skurczy, le�a� na ziemi z r�k�
zaci�ni�t� na telefonie.. [...]" sugeruje, ze muzzy byl swiadkiem wypadku.
> Nawet gadaj�c przez kom�rk� mo�na
> przejechaďż˝ bezpiecznie.
Uhm, na gazete wyprzedzic rowerzyste tez mozna bezpiecznie.
> Czy mam odbiera� to jako ust�pstwo na rzecz rowerzyst�w, czy te� jako
> respektowanie praw rowerzyst�w?
>
Najpierw trzeba udowodnic, ze nie jest to normalne dzialanie.
> Ma�gorzata Piechura wrote:
> > Ciezarowka to nie maluch i trzeba brac poprawke na
> >> mase pojazdu. O rozproszeniu uwagi podczas rozmowy przez komorke juz nie
> >> wspominajac...
> >
> >
> > Hmm... Ciekawe, �e od poniedzia�ku pod Mostem Siekierkowskim masa
ci�ar�wki
> > pozwala kierowcy zwolni� przed przejazdem dla rower�w, a nawet si�
zatrzymaďż˝.
>
> > Patrzy�am na to jak zahipnotyzowana.
>
> Jak dlugo? 12 godzin? 24 godziny? 10 minut? Skad pewnosc, ze tydzien,
> miesiac temu tez tak nie robili? Ilu jest kierowcow ciezarowek?
Od ponad czterech miesi�cy je�d�� t�dy codziennie do pracy. Do tej pory �ADNA
ci�ar�wka, kt�r� ja widzia�am, nie zwalnia�a przed przejazdem. Od
poniedzia�ku KA�DA ci�ar�wka, kt�r� widz�, zwalnia.
Co do osobowych to zdarza�o si�, �e przepuszczali mnie tak�e przed
wypadkiem.
PS. Co mam kurka zrobi�, �eby mi si� mail normalny pokazywa�, a nie jakie�
skasuj?
Może od feralnego poniedziałku kierowcy ciężarówek zdali sobie sprawę
że za są w 100% odpowiedzialni za bezbieczeństwo na drogach, bo na
innych użytkowników dróg np.: rowerzystów nie ma co liczyć. Gdyby było
inaczej nie doszłoby do tego pechowego wypadku.
Rozumie �e ty jad�c samochodem na ka�dym skrzy�owaniu gdzie masz
pierwsze�stwo zwalniasz i upewniasz si� �e nikt nie wymusi go ?
Nazwij to szale�stwem, ale m�j kierowca tak robi. Mo�e nie na ka�dym,
ale bardzo cz�sto. Dlatego czuj� si� z nim bezpieczna, bo wiem, �e my�li
r�wnie� za pozosta�ych wariat�w.
--
Dorota,
Szprota.
Czyli nie zawsze, wi�c zaliczasz si� do grupy na kt�r� nie mo�na liczy�
w/g 'Kierowca i rowerzysta '
Co to jest?
--
Dorota,
Szprota.
Taki ma nick osoba kt�rej przyklasne�a�.
Pomyliłeś dźwięki. To było mlaśnięcie, właśnie jadłam pizzę własnej
roboty.
--
Dorota,
Szprota.
CO NOWEGO W SPRAWIE DUCHA?!!
> pierdu pierdu ciach.
>
>
> CO NOWEGO W SPRAWIE DUCHA?!!
Rower ju� jest, materia�y te�, dzi�, mam nadziej�, co najmniej
posk�adamy ten rower do kupy i przyspawamy kawa� blachy.
Dam zna�, jak b�d� wiedzie�, kiedy go postawimy.
rmikke
--
Wys�ano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> > Hmm... Ciekawe, �e od poniedzia�ku pod Mostem Siekierkowskim masa
ci�ar�wki
> > pozwala kierowcy zwolni� przed przejazdem dla rower�w, a nawet si�
zatrzymaďż˝.
> Mo�e od feralnego poniedzia�ku kierowcy ci�ar�wek zdali sobie spraw�
> �e za s� w 100% odpowiedzialni za bezbiecze�stwo na drogach, bo na
> innych u�ytkownik�w dr�g np.: rowerzyst�w nie ma co liczy�. Gdyby by�o
> inaczej nie dosz�oby do tego pechowego wypadku.
a mo�e po prostu w ko�cu stosuj� si� do przepis�w?
"Kieruj�cy pojazdem zbli�aj�cy si� do miejsca oznaczonego znakiem D-6, D-6a
albo D-6b jest obowi�zany zmniejszy� pr�dko�� tak, aby nie narazi� na
niebezpiecze�stwo pieszych lub rowerzyst�w znajduj�cych si� w tych miejscach
lub na nie wchodz�cych lub wje�d�aj�cych"
(art. 47 pkt 4. rozporz�dzenia o znakach i sygna�ach drogowych)
pozdr
By�a propozycja strony.
Kto� ch�tny do stworzenia szaty graficznej i redagowania ?
Ja ze swojej strony mog� j� umie�ci� na swoim serwerze za free.
--
Pozdrawiam Roland
Przepisy dodatkowe o ruchu rowerów, motorowerów oraz pojazdów
zaprzęgowych - Ruch pojazdów - Ruch Drogowy
Art. 33.punkt 4:
Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się:
wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd;(! ! !)
zwalniania lub zatrzymywania się bez uzasadnionej przyczyny
Skoro już przywołujesz ten przepis, to wytłumacz, proszę, najlepiej na
konkretnych przykładach, co to właściwie oznacza?
> Przepisy dodatkowe o ruchu rower�w, motorower�w oraz pojazd�w
> zaprz�gowych - Ruch pojazd�w - Ruch Drogowy
>Art. 33.punkt 4:
> Na przeje�dzie dla rowerzyst�w, kieruj�cemu rowerem zabrania si�:
> wje�d�ania bezpo�rednio przed jad�cy pojazd;(! ! !)
> zwalniania lub zatrzymywania siďż˝ bez uzasadnionej przyczyny
to jest bardzo z�y, za ma�o og�lny i zdecydowanie zbyt niebezpieczny dla
rowerzyst�w przepis. �e pozwol� sobie zacytowa� pewnego preclowicza, ju�
dawno powinno si� zmieni� jego brzmienie pozostawiaj�c wy��cznie
"Kieruj�cemu rowerem zabrania si�". Wtedy dopiero mo�e b�dzie bezpiecznie...
pozdr
Poprosz� o interpretacj� w spos�b wymierny najlepiej w uk��dzie
jednostek SI np. m sformu�owania "wje�d�ania bezpo�rednio przed jad�cy
pojazd".
Poprosz� tak�e o �r�d�o i podstaw� prawn� tej interpretacji.
IMHO martwy przepis nie zmieniaj�cy przepisu o pierwsze�stwie na
przeje�dzie rowerzysty, je�li dojdzie do wypadku na przeje�dzie
to:
- rowerzysta mo�e dodatkowo dostac mandat np po�miertnie ale nie zmienia
to faktu ni�ej:
- kieruj�cy pojazdem wymusi pierwsze�stwo powoduj�c wypadek NA
PZREJE�DZIE wi�c i tak jest winny.
> Przyznam szczerze, �e zwalnia�em na tych przejazdach, ale niestety
> by�em przekonany o pierwsze�stwie rowerzysty na takim skrzy�owaniu.
> Tak samo my�leli moi rowerowi kumple gdy z nimi o tym rozmawia�em..
> Tymczasem rowerzysta ma pierwsze�stwo TYLKO GDY JEST JU� NA
> PRZEJE�DZIE. Sytuacja analogiczna do przej�cia dla pieszych.
Kiedy jest to nieprawda w obu przypadkach.
To jest co�, co "zerojedynkowcom" :) nie chce sie pomie�ci�
w g�owie: jad�cy z pierwsze�stwem ma jakie� obowi�zki wobec
innych u�yszkodnik�w drogi.
Oczywi�cie wje�d�aj�cy (lub wchodz�cy "pod mask�") faktycznie
�amie ten przepis, ale pierwsze�stwa to nie zmienia.
"Pierwszenstwo" jest tu nadinterpretowane - we� sobie dla przyk�adu
regulacj� odwrotn�, czyli przypadek autobusu wyje�d�aj�cego
z przystanku.
On *nie ma* pierwsze�stwa, ale inni s� obowi�zani go "wpu�ci�".
W podobnej sytuacji co ci "inni" jest pieszy lub rowerzysta
(wg stanu na dzi�) - on MA pierwsze�stwo, ale "nie powinien"
wpakowa� si� przed jad�cych.
Powoduje to uzurpowanie sobie (przez jad�cych) "pierwsze�stwa",
w my�l logiki: "jak zd�rz� wjecha� mu przed nos, to on b�dzie
mia� obowi�zek nie wjecha� mi".
Co prawda to prawda - ale pierwsze�stwa to nie zmienia.
> Warto to sobie u�wiadomi�.
A owszem, ale nie w wersji propagowanej przez zmotoryzowanych ;)
pzdr, Gotfryd
Do tego dochodz� jeszcze s�ynne Art.3 i 4 PoRD.
--
d'`'`'`'`'`'`'`'`'`'`'`'`'Yb
`b Kr...@epsilon.eu.org d'
d' http://epsilon.eu.org/ Yb
`b,-,.,-,.,-,.,-,.,-,.,-,.d'
W�asnej roboty w sensie ciasto tez?
Czy gotowy podk�ad?
Jak w�asny to jak, na dro�d�ach czy bez?
Wbrew pozorom pytam powa�nie. Mam dosy� syfnych gotowych podk�ad�w i
patrze jak tu zrobi� co� na kszta�t pizzerii "Na Barskiej"
W�asny, na dro�d�ach. Ale jestem na etapie pr�b i b��d�w. Tzn. smakowo
wychodzi dobrze, ale pracuj� nadal nad tym, by nie by�o za cienkie,
grube, twarde, mi�kkie, itp :) A, no i to co na cie�cie rekompensuje
wszelkie niedoci�gni�cia. Odezwij si� na priv, to podyskutujemy :)
--
Dorota,
Szprota.
olewam propozycje strony :)
Przepis pochodzi oczywiście z Kodeksu Drogowego i pewnie powstał po to
aby przytemperować troszkę zapędy nadużywających przywileje
rowerzystów. A konkretny przykład to właśnie ten wypadek gdzie koleś
wieżdża z telefonem w ręku bezpośrednio przed ciężarówkę poruszającą
sie z dopuszczalną szybkością. Jednak fizyki się nie oszuka i 15 ton w
miejscu nie stanie.
Ale to nie jest odpowiedź na moje pytanie. Ja pytałem, co konkretnie
oznacza "wjazd bezpośrednio pod pojazd" - kiedy to jest "bezpośrednio
przed pojazd", a kiedy jeszcze nie? Przy jakich prędkościach? Czy
wytyczną ma być droga hamowania? Hamowania z pedałem w podłodze czy
lekkiego naciśnięcia hamulca? Konkrety, panie, konkrety, a nie jeden
przykład z którego niewiele wynika.
O to już musisz zapytać ustawodawcę, bo nie ja to wymyśliłem.Co do
drogi hamowania to chyba oczywiste że kiedy sytuacja robi się
krytyczna to pedał hamulca jest wciśnięty do oporu., chyba tylko
psychopata w takiej sytuacji nie użyje maksymalnych dostępnych
środków mogących zapobiec tragedii. Znalazłem w necie taką jeszcze
interpretację przepisów o przejazdach dla rowerów:
Prawo o ruchu drogowym określa zasady poruszania rowerem po drogach
rowerowych oraz relacje między rowerzystami i kierowcami na punktach
styku tego typu dróg z jezdniami.
Zasady te omawia (z punktu widzenia kierowcy) art. 27 aktualnej ustawy
- Prawo o ruchu drogowym:
Art. 27.
Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejazdu dla rowerzystów, jest
obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa
rowerowi znajdującemu się na przejeździe.
Kierujący pojazdem, przejeżdżając przez drogę dla rowerów poza
jezdnią, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa rowerowi.
Kierującemu pojazdem zabrania się wyprzedzania pojazdu na przejeździe
dla rowerzystów i bezpośrednio przed nim, z wyjątkiem przejazdu, na
którym ruch jest kierowany.
A z punktu widzenia rowerzysty zasady te zawarte są w art. 33:
1. Kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z drogi
dla rowerów lub z drogi dla rowerów i pieszych. Kierujący rowerem,
korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować
szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym. W razie braku drogi
dla rowerów lub drogi dla rowerów i pieszych kierujący rowerem
jednośladowym jest obowiązany korzystać z pobocza, z zastrzeżeniem
art. 16 ust. 5, a jeżeli nie jest to możliwe - z jezdni.
1a. W razie braku drogi dla rowerów lub drogi dla rowerów i pieszych
kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z pobocza, z
zastrzeżeniem art. 16 ust. 5, a jeżeli nie jest to możliwe - z
jezdni.
4. Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się:
4.1. wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd;
4.2. zwalniania lub zatrzymywania się bez uzasadnionej przyczyny.
W praktyce wynika z tego, że:
na przejeździe rowerowym przez ulice poprzeczne, rowerzysta
praktycznie rzecz biorąc nie ma pierwszeństwa, gdyż nie wolno mu
wjeżdżać na przejazd "bezpośrednio przed nadjeżdżającym pojazdem",
nawet, jeśli droga rowerowa jest częścią drogi z pierwszeństwem. Jest
to w istocie ten sam rodzaj "pierwszeństwa" jaki pieszy ma w Polsce na
przejściu dla pieszych - jak już jest na przejeździe to ma
pierwszeństwo, ale nie wolno mu wjechać na przejazd gdy do niego
zbliża się samochód, przy czym nie ma znaczenia czy ścieżka rowerowa
biegnie równolegle do jezdni z pierwszeństwem, czy też nie.
rowerzysta nie może poruszać się po przejściu dla pieszych w poprzek
jezdni, nawet jeśli jezdnia z przejściem przecina drogę rowerową -
może to robić wyłącznie na oznakowanym przejeździe rowerowym, będącym
częścią drogi rowerowej. Na każdym przejściu dla pieszych ma obowiązek
zejścia z roweru i prowadzeniu go na piechotę.
Kto jest autorem tej interpretacji?
> > rowerzysta nie może poruszać się po przejściu dla pieszych w poprzek
> > jezdni, nawet jeśli jezdnia z przejściem przecina drogę rowerową -
> > może to robić wyłącznie na oznakowanym przejeździe rowerowym, będącym
> > częścią drogi rowerowej. Na każdym przejściu dla pieszych ma obowiązek
> > zejścia z roweru i prowadzeniu go na piechotę.
> Kto jest autorem tej interpretacji?
ja rozumiem, że można przejechać przecznicę obok przejścia ( jeśli drogowe
buce nie wymalowały tam przejazdu dla bicykli ) pod warunkiem ustąpienia
pierwszeństwa pojazdom na przecznicy...
--
Bogdan
53.659956 N, 17.347842 E
bodro_malpa_wp.pl
Nie wiem znalazłem to gdzieś w necie, jak znajdę to podam napewno
źródło.
Podaj, bo kwestia jest było nie było dosć istotna.
Ale niezbyt istotne jest widzimisię jakiegoś łebka na forum, tym
bardziej, że jest sprzeczne z przykładami orzecznictwa odnośnie kwestii
pierwszeństwa i zakazów/nakazów, które przytaczał Gotfryd.
Bo ten przepis można interpretować skrajnie odwrotnie. Dodatkowo,
powiedziałbym, że w.w. interpretacja jest błędna chociażby w kwestii
dróg podporządkowanych - gdyż drogę podporządkowaną określają stosowne
znaki, które z definicji są nadrzędne wobec przepisów ogólnych.
> Do tego dochodz� jeszcze s�ynne Art.3 i 4 PoRD.
A, to jest teza (bardzo s�uszna) za usuni�ciem *zb�dnego* przepisu :)
(nadinterpretowanego w�a�nie jako "pierwsze�stwo").
Dowodzi jedynie, w jak wielkim b��dzie s� twierdz�cy �e teraz
b�dzie mo�na *umy�lnie* powodowa� wypadek (a pozosta�ym stawiaj�cy
pytanie, czy procent samob�jc�w jest w�r�d rowerzyst�w istotnie wi�kszy
ni� �rednia).
pzdr, Gotfryd
> Co do
> drogi hamowania to chyba oczywiste �e kiedy sytuacja robi si�
> krytyczna to peda� hamulca jest wci�ni�ty do oporu., chyba tylko
> psychopata w takiej sytuacji nie u�yje maksymalnych dost�pnych
> �rodk�w mog�cych zapobiec tragedii.
Oj nie.
Wcale nie tak rzadko wci�ni�cie do oporu nie jest jedynym
i najlepszym rozwi�zaniem, a opanowanie tego odruchu zdaje
si� wymaga troch� �wicze� na ka�dym poje�dzie.
Polecam jaki� jedno�lad, mo�e by� rower, na lodzie (�eby
wystarcza�y ma�e pr�dko�ci, ale wersja z rowerem na mokro
teďż˝ ujdzie) ;)
pzdr, Gotfryd
A proszę bardzo podaję link:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Droga_rowerowa#Prawo_a_drogi_rowerowe
Oto link do cytatu:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Droga_rowerowa#Prawo_a_drogi_rowerowe
No wybacz, ale wikipedia ma być wyznacznikiem obowiązującego porządku
prawnego?
> Oto link do cytatu:
>
> http://pl.wikipedia.org/wiki/Droga_rowerowa#Prawo_a_drogi_rowerowe
Przepraszam, ale co maj� wsp�lnego gdybania anonimowego admina z wiki na
zasadzie "w praktyce wynika" z wyk�adni� i orzecznictwem?
Pozdrawiam
Maciej R�alski
--
gg:1716136 ... johnkelly(at)wp.pl ... kontakt(at)maciejrozalski.eu
.................. blog: www.maciejrozalski.eu ...................
To na pewno jest cytat z jakiegoś Kodeksu Drogowego z komentarzem, są
takie w sprzedaży. Raczej nikt sobie tego ni wymyślił bez powodu. Mam
jeszcze taki ciekawy tekst:
Skąd ta pewność? Z jakiego kodeksu? Wydawnictwo, tytuł?
> Mam jeszcze taki ciekawy tekst:
>
> http://lanckoronska.zm.org.pl/?a=pord-rpo-083
Nie ma tam niczego mądrego. Jest mętne stwierdzenie, że rowerzysta przed
przejazdem jest w "zbliżonej sytuacji, w jakiej jest kierujący
pojazdem", cokolwiek to ma znaczyć.
To znaczy tyle że przepisy są do du.y, nie jest nic jasno
powiedziane. i tyle. Szkoda że nie wszyscy na drodze są rozsądni bo
byłoby mniej wypadków. Niestety ja jestem bardziej kierowcą niż
rowerzystą i wiem że rowerzyści bardzo nadużywają pierwszeństwa które
gwarantuje im prawo, wręcz ryzykując własnym zdrowiem (al KEN na
warszawskim Ursynowie to idealny tego przykład) Ja zaś sam jeżdżąć
rowerem nigdy nie spróbowałbym nawet przejechać z dużą szybkoscią jak
na rower i nie upewniwszy się czy nie jadą samochody jakiejkolwiek
drogi.
Cóż, Ameryki tutaj nie odkryłeś.
> i tyle. Szkoda że nie wszyscy na drodze są rozsądni bo byłoby mniej
> wypadków. Niestety ja jestem bardziej kierowcą niż rowerzystą i wiem
> że rowerzyści bardzo nadużywają pierwszeństwa które gwarantuje im
> prawo, wręcz ryzykując własnym zdrowiem (al KEN na warszawskim
> Ursynowie to idealny tego przykład)
Cóż, rowerzysta też jest zobowiązany do zachowania szczególnej
ostrożności (nawet, jeśli nie ma tego w przepisach, nie chce mi się już
dzisiaj sprawdzać, to zdrowy rozsądek nakazuje). Wymęczyłem Cię, bo sam
chciałbym wiedzieć, co tak naprawdę oznaczają wspomniane wcześniej mętne
przepisy - chociażby dlatego, żeby wiedzieć, czy je łamię, czy nie.
> Ja zaś sam jeżdżąć rowerem nigdy nie spróbowałbym nawet przejechać z
> dużą szybkoscią jak na rower i nie upewniwszy się czy nie jadą
> samochody jakiejkolwiek drogi.
Niezależnie od przepisów jest to faktycznie po prostu głupota. W
polskich realiach rowerzysta powinien uważać nawet w sytuacjach, gdy
wedle przepisów ma absolutne i niepodważalne pierwszeństwo.
A swoją drogą: wie ktoś, czyją winę orzeczono przy wypadku, który
zapoczątkował ten wątek?