W dniu .02.2015 o 20:47 Robert Tomasik <
robert....@gazeta.pl> pisze:
> W dniu 12-02-15 o 19:54, Trefniś pisze:
>
>> Szczerze mówiąc, nie widzę możliwości namierzenia tego kogoś inaczej,
>> niż przez cudowny przypadek.
>> Jeśli ktoś pobiegał sobie z odbiornikiem ARS (amatorska radiolokacja
>> sportowa) po lesie wie dokładnie, że sygnał 1..2 sekundy, do tego bywa
>> raz na kilka miesięcy - to jest sprawa niemierzalna de facto.
>
> Jakby to było prostsze, to bym nie pytał, tylko to zrobił.
To raczej powinieneś pogodzić się z twierdzeniem, że tego nie namierzysz.
>> Albo dlaczego autor pytania zakłada "dużą", do tego "stacjonarną"
>> antenę?
>
> To założenie wynika z faktu, że sygnał w obszarze górskim jest odbierany
> na dość rozległym obszarze. Chodzi o częstotliwości 140~160 MHz. Mniej
> więcej mam doświadczenie w propagacji takiego sygnału. Rozległość tego
> obszaru sugeruje stacjonarkę na solidnym maszcie na którymś z pagórków.
Właśnie dlatego możesz zapomnieć o założeniu "stacjonarna antena na jednym
z pagórków".
W pasmie dwumetrowym może to być na przykład ktokolwiek z radiotelefonem
FM. Wiele z nich może pracować poza pasmami amatorskimi, 160 MHz nie są
problemem. Praca z pagórka to możliwość zasięgu nawet ponad stu kilometrów
i to nie jest żaden wyczyn przy antenie przypiętej do takiego ręczniaka!
Antenie długości nawet kilku centymetrów - przy mocy rzędu pojedynczych
watów!
>>
>> Jeśli zaś to jest UKF albo jeszcze wyższe częstotliwości - nawet
>> pelengacja za wiele nie pomoże (przy tak krótkim i rzadkim nadawaniu).
>
> No właśnie wiem i myślałem,że jest coś, o czym nie wiem :-)
>>
>> Skąd dziwna wiara w jakieś wzory do liczenia siły sygnału?
>> To można rozpatrywać _tylko_ w ramach dobrego żartu.
>> Wzory oczywiście obowiązują, ale dla sytuacji laboratoryjnie "czystych".
>>
> Na zasadzie różnicy w czasie odbioru sygnału działa GPS i GLOSNAS, a ja
> próbowałem to powtórzyć.
Ale w GPS masz widoczność (radiową!) kilku satelitów. Porównujesz ich czas
wzorcowy (!) ze swoim czasem wzorcowym. Ew. błędy są niwelowane, bo cały
system ma właśnie "naprawiać" błędy.
Sygnały wyraźnie odbiegające od pozostałych namiarów mają inną "wagę".
To oczywiście uproszczenie, ale wystarczy do wskazania, że to twoje
rozumowanie jest niewłaściwe.
Bo tu masz _jeden_ sygnał, bez radiowej widoczności anten (i bez sygnału
czasu wzorcowego). Sygnał może dochodzić różnymi dziwnymi drogami (choćby
linia kolejowa może stać się wtórnym promiennikiem sygnału, przy tak
krótkim nadawaniu mógłbyś uznać ten wtórny sygnał za właściwy).
Przy ARS na paśmie dwumetrowym wszyscy to wiedzą i starają się brać pod
uwagę.
I teraz kilkoma odbiornikami (każdy odbiera "jakiś" sygnał, nie wiadomo
skąd!) chcesz pomierzyć zależności czasowe. Nie da to dokładnie żadnej
informacji o odległościach od nadajnika.
Nawet przy założeniu, że równocześnie odbierasz kilkoma odbiornikami
sygnał tej radiostacji w tym samym czasie - na podstawie siły sygnału
(albo owego czasu) nie odpowiesz nawet na pytanie, która ze stacji jest
bliżej nadajnika.
>>
>> Poza tym chciałbym wiedzieć, w jakiej formie występują te zakłócenia?
>> Nośna niemodulowana?
>
> Nie mogę napisać o co dokładnie chodzi. Na określonej częstotliwości
> zostaje nadany określony sygnał analogowy, który jest odbierany przez
> sieć odbiorników powodując zadziałanie automatyczne mechanizmów. Później
> trzeba to "ręcznie" odkręcać. Zakładam, że sprawca powziął skądś
> informację o tym systemie (nie jest powszednie znana, ale jakieś tam
> okruchy są w sieci), zrobił (albo raczej kupił okazyjnie) moduł
> podłączany do stacji i nadający ten sygnał i teraz się bawi.
Czyli powinieneś wiedzieć, że "dowcipnisiów" może być już całe mnóstwo.
Takie informacje są traktowane jako możliwość zabłyśnięcia w środowisku.
Nawet, jeśli jest konkretna osoba, która chce szkodzić - nie wyklucza to
rozsiania informacji wśród całej grupy posiadaczy urządzeń (sam piszesz o
internecie).
Lepiej pomyśl - kto chce szkodzić. Bo raczej go nie namierzysz.
Jeśli UKE nie pomogło, to raczej powinieneś to przyjąć do wiadomości jako
raczej niewykonalne.
Teraz pobaw się w śledczego - kto może chcieć szkodzić. Ale Tych osób może
być już sporo...
Do tego wierz mi - z "ręczniakami" biegających w różne miejsca.
>> Jakiś sygnał modulowany? Jak ten sygnał zakłócający wygląda spektralnie?
>> Czy pytający zdołał już nagrać to zakłócenie? Jeśli nie - to na pewno go
>> nie pomierzy z wielu lokalizacji.
>> A posłuchanie tego mogłoby wielu z nas sporo powiedzieć.
>
> Nie sądzę. To mniej więcej taki sygnał, jak tzw. kukułka w starej sieci
> TP SA informująca o uszkodzeniu linii.
Takiś tajemniczy, że chyba powinieneś to zgłosić CBŚ.
Ale też chyba nic ważnego, skoro UKE cię spuściło...
:)
Jeśli jest to sygnał specjalny, który powoduje efekty - powinieneś szukać
wśród ludzi z wiedzą, jak "to" przełączać. Nadajnika nie namierzysz.
Jeśli to może być sygnał przypadkowy, wiele nie zdziałasz.
>> Poza tym nie wiem, na jakiej podstawie twoierdzenie, że to jedna
>> "osoba"?
>
> Uwierz, że większość normalnych ludzi wiedząc co robią by tego nie
> zrobiło i tyle.
Nie sądzę. Kolejowy radio-stop ktoś włączał i nawet za to odpowiadał.
14-letni Adam z Łodzi spowodował wykolejenie tramwaju za pomocą pilota na
podczerwień, 12 osób rannych...
Wcześniej chwalił się pilotem w Klubie Miłośników Starych Tramwajów...
Niektórzy dowcipkują sobie na pasmach służb!
>
>> Skąd założenie, że "efekty" są odczuwalne w promieniu 10km?
>
> Bo później trzeba ręcznie objechać teren i paluszkiem powłączać to, co
> do, to by facet wyłączył. Wiadomo,co "stoi" :-)
To nadal nie implikuje takiego jednoznacznie określonego zasięgu.
Ale podajesz dość dużo informacji, żeby jednak próbować szukać w sieci, o
jaki system chodzi.
Wiadomo coraz więcej, możesz dorobić się kolejnych żartownisiów...
:)
>> Może te zakłócenia przy dobrych warunkach propagacyjnych (dla _tego_
>> pasma) są słyszalne (dlatego bywa, że nie występują przez kilka
>> miesięcy). A normalnie tego nie słyszy - bo nadajnik "na antypodach".
>> :)
>
> Nie. To sprawdziłem. Jak idzie "dowcip", to zasięg jest mniej więcej
> stały. Mniej więcej, bo część urządzeń jest mobilnych, no i te odbierają
> sygnał w miejscu swojego chwilowego pobytu.
:)
To rzeczywiście może sugerować pracę z jednej lokalizacji, ale o antenie
nie można nic powiedzieć.
Może być malutka i z ręczniaka. Kilka watów powinno starczyć.
>>
>> Póki nie znamy częstotliwości - równie dobrze mogę powiedzieć: "Panie,
>> toż to nadajnik w Berdyczowie", ale też "to na pewno chińskie badania
>> warstw sporadycznych" :)
>>
> Uwierz, ze gdybym mógł mógł, to bym Ci podał dokładna częstotliwość, ale
> wówczas większość z Was by się domyśliła, na co postanowiłem
> "zapolować", a tego nie chcę.
Ok, ale to trzeba było od razu podać fakty. Nawet to, że musisz utajnić ów
system.
Bo rzeczywiście zaczynałem widzieć pieniacza :)
Może jednak coś pomogłem?
Czyli doradzam śledztwo, kto to może być. Nadajnik namierzyć będzie trudno
(a wręcz niemożliwe)!
--
Trefniś