news:596a0959$0$15189$6578...@news.neostrada.pl...
>W dniu 2017-07-15 o 13:05, HF5BS pisze:
>> Przede wszystkim mam wrażenie, że częściowo przyzczyniło się do tego
>> czynienie oddziałów, oddziałków i oddzialików. Każdy na własnym... a
>> organizacja, to przecież wspólnota i wspólnie działa.
>
> Pogłoski mówią, że poszło tam o sprzęt klubowy SP2PBY, który miał być
Nie oni pierwsi. I to tak jeszcze pikuś, znam z Warszawy, przykład daleko
większego, nie waham się nazwać, skurwysyństwa, opowiadał mi jeden z
członków jednego z warszsawsksich klubów, też poszło o sprzęt, co ciekawe,
nie krótkofalarski, zwykły i to o charakterze właściwie złomu. Szczegółów
pozwolę sobie oszczędzić, nawiążę jedynie do powiastki o żmi(j)i, którą gość
wyciągnął z największej niedoli, a ona go pokąsała ot, tak.
> przejęty przez oddział OT04. Ten sprzęt następnie miał trafić do klubów
> ZHP. Podejrzewam, że w tym przypadku przyczyną rozłamu może być w
> zarządzie PZK obecność gorliwych działaczy ZHP, gdzie ewidentnie widać, że
> działalność prowadzona jest kosztem środowiska lokalnych krótkofalowców na
> rzecz środowisk ZHP. Z relacji osoby będącej naocznym
Ciekaw jestem, jakby to było, gdyby znów była powódź, jak w 1997... Nie masz
wrażenia, że żarli by się o to, kto ma udzielić pomocy?
> świadkiem są tacy co nawet do oddziały przychodzą w żabich harcerskich
> mundurkach. Coś w rodzaju piątej kolumny w ruchu krótkofalarskim. Bardzo
> dużo osób pokątnie waha się, czy na następny rok zapłacić składki...
To teraz wiecie, czemu ja się tak krępuję wrócić do PZK. I nie chodzi o moje
skromne finanse, bo jakoś bym uskrobał. Ciężko, z trudem, ale uskrobał.
Albowiem nie mam pewności, czy moje wydane złotówki przyczynią się dla dobra
naszego przecież środowiska. Ja chętnie pomogę, drobną składką (naprawdę nie
mam więcej), czy swoją pracą, bądź innym udziałem. Ale nie chcę, aby to
zostało zmarnowane, bo się będą żzreć, czy ma trafić do Gdańska, czy do
Krakowa. Albo bardziej po warszawsku (see plan miasta) na Marszałkowską, czy
Świętokrzyską (Śródmieście). Po prostu, będę oglądać co najmniej z obu
stron, każdą wydawaną złotówkę.
>
> Proces indywidualizacji postępuje od lat, natomiast o wspólnocie ciężko
> mówić, skoro do jakichkolwiek wspólnot społeczeństwa zostały zniechęcone
> poprzez notoryczne serwowanie marksizmu, czyli chorobliwego poszukiwania
> wyimaginowanego prawa do lenistwa i dostatku... bez wysiłku. Ciężko
Ale to chyba współcześnie, bo jednak za socjalizmu, w PRL, mam wrażenie, że
jednak było jakoś inaczej, a może, cytując "Kingsajz" - "Popowiększali się i
w dupach im się poprzewracało"? Jakoś bardziej byliśmy razem. Mimo
głębokiego socjalizmu i PRL...
> mówić o jakiekolwiek wspólnocie, gdzie członkowie nie chcą pracować na
> rzecz celu wspólnoty, a wręcz wcale nie chcą pracować :) Początek nowego
Ja chcę, ale zesram się, jak parafrazując, mój wysiłek pójdzie nie na np.
rozszerzenie dostępnych pasm, czy FM na 50 MHz, lecz na auto dla Łoćca
Derechtóra.
> tysiąclecia wyprodukował pokolenia roszczeniowe, otwarte bardziej na
> branie i konsumpcją, niż na tworzenie czegokolwiek.
No widzisz, taki smutek... a ja jeszcze chcę coś dać. I nawet zapytam, co
mogę zrobić dla związku. Ale, chcę wiedzieć, co związek zrobi dla mnie! A
nie tylko, że ja dla związku, ja dla związku, bo jeśli mam płacić i mieć
tylko obowiązki, to wolę nie płacić i nie mieć obowiazków :P Aha... że
QSL-ki? Pozwolenie mam dla celów gadania przez radio, dla żywego człowieka
po drugiej stronie. QSLki, to tylko dodatek, a nie cel sam w sobie.
Opowiadał mi kolega, który, jak mówił, miał 270 krajów zrobionych. Że tak w
ogóle, to on (innymi słowami) sra na QSLki, ale jeśli już, to akceptuje
tylko te, wypisane odręcznie, a nie łączność, wydruk nalepki i leci. Przy
mnie potargał jedną taką kartę, bo on nie lubi komputerówek. A co do
DX-owania, robi to dla frajdy, a nie jakiegoś osobliwego celu samego w
sobie. Jest DX, to go zrobi, nie ma DX-a, to go nie zrobi. Ja tak
potraktowałem HV0A na 50.207.
Najlepiej zapewne, jakby łączności robiły się same. Tylko komputery pluły by
raportami za poszczególne kraje... a ja tak q..a nie chcę. Chcę napluć w
sito, natitać, ale ja, temi rencamy... Sam sprawdzać, ile już natłukłem,
itd... Na komputerze to ewentualnie SSTV z gołą babą, choć wolałbym raczej
swojego pieska, albo kwiatuszki z łąki. No, w każdym razie, aby mieć
przyjemność z hobby, a nie zarzynać się, bo nie zrobiłem 200 krajów i mi
tylko 20 brakuje. Ale też, zrobic to osobiście, a komputer jedynie do
pomocy, np., w zalogowaniu łączności.