http://gielda.qrz.pl/
http://gielda.radio.org.pl/
I zdziwiłem się niepomiernie cenami wystawionego tam sprzętu.
Oto jeden z kolegów sprzedaje Yaesu FT-60E + dodatkowo antenę i ładowarkę za
950 zł, gdy to samo radio, nówka z gwarancją jest w Avanti po 740.
Generalnie używany, kilkuletni sprzęt jest często w cenie 90% nowego.
Hmmm, jak można sprzedać starego Radmora z syntezą za 400 zł gdy można za 500-
600 zł kupić nowego mobilowego Yaesu z wszystkimi bajerami i wielokrotnie
wyższą mocą. Podobnie liczne, bardzo stare demobilowe Motorole są w cenach
nowych ręczniaków od Kitajców.
I tu pytanie - czy te ceny to pobożne życzenie sprzedającego, czy też może
faktycznie takie lub niewiele niższe są obowiązujęce na rynku?
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
73!
Andrzej sp3iym
Rynek u nas jest bardzo płytki, z tego powodu i tak większość migracji
sprzętu
odbywa się między kolegami.
A handel jak to handel, trzeba się targować, ceny są czysto wywoławcze.
Jest też sprzęt ktory ma wartość historyczną, wręcz "dusze" i good DX'y na
koncie.
- panie na tym radiu zrobiłem 300 krajów, za darmo nie oddam.
- a wiesz pan kto tą gałką kręcił?
Artur
> Tu nie trzeba być znawcą. Jaki sens kupować używane np FT-857 za
> 2500zł, gdy nowe z tego co pamiętam kosztuje 2850zł.
Hmmm, chcieć to oni mogą, pytanie jest, jakie są rzeczywiste ceny transakcji.
Na ile sprzedający są skłonni do redukcji ceny. Bo te wywoławcze, są
przynajmniej dla mnie nie do pryjęcia.
ja pamiętam "szalone lata dziewięćdziesiąte" gdzi kupowałem radio w DLu,
uzywałem rok, dwa lata i sprzedawałem drożej niz kupiłem :)
--
VSS
> ja pamiętam "szalone lata dziewięćdziesiąte" gdzi kupowałem radio w DLu,
> uzywałem rok, dwa lata i sprzedawałem drożej niz kupiłem :)
Ja pierwsze radio przywiozłem jeszcze w 89. Wtedy w przeliczeniu to był
majątek. Po 2 latach poszło po tej samej cenie. Kolega ma je do dzisiaj,
całkowicie sprawne :-))
W latach 90-tych to była już inna historia. Ceny się urealniły i każdy chciał
mieć "fabrykę". Pojawiły się też sklepy dla krótkofalowców, pamiętam był
krótko taki w Bydgoszczy. Nawet ceny miał porównywalne.
> Hmmm, chcieć to oni mogą, pytanie jest, jakie są rzeczywiste ceny transakcji.
> Na ile sprzedający są skłonni do redukcji ceny. Bo te wywoławcze, są
> przynajmniej dla mnie nie do pryjęcia.
To poprzeglądaj sobie zakończone aukcje na Allegro, a nie te trwające.
Ja tylko w ten sposób sprawdzam ile jest coś warte.
Są pewne techniki mające na celu zareklamowanie przedmiotu w
popularnym miejscu w necie
z minimalnymi kosztami opłat dla alledrogo związanymi z wystawieniem.
Nikt nie kupi - nie ma prowizji ale poszła FAMA :) .
Może o to chodzi?
>
>
> całkowicie sprawne :-))
>
> --
Odawna też ten temat mie nurtuje, mało jest osób, które kupują urządzenie nowe
bo wiadomo kwota jest niemała (choć pewnośc że niegrzebane i gwarancja daje
satysfakcję), z drugiej jednak strony portale aukcyjne czy giełdy nie powalają
ofertą ani ilościową tymbardziej cenową. Proszę mi zatem wytłumaczyć w jaki
sposób odbywa się handel w Polsce urządzeniami? Zagraniczne portale oferują
szeroką gamę trx-ów, w różnych cenach, ale są, w SP jednak tego nie mamy, mam
to rozumieć, że jak juz ktoś coś kupi to trzyma do końca życia swojego bądz
urządzenia?
Wygląda na to, że jedynym sposobem pozyskania sprzętu jest kupowanie u
handlarza (niewiem tylko dlaczego boli nas że ktoś na tym zarobi), a kupowanie
to taka prosta czynnośc, jeśli produkt nas interesuje a cena jest przystępna to
heya do zakupu, polska mentalność, że ktoś na tym jeszcze zarabia mnie zadziwia.
Inna sprawa że czasem podawana cena jest ceną zaporową lub ceną pod specjalnego
klienta,
Dziwne czasem te nasze podejście.
Pozdrawiam Tomasz, sp9wlc
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> Odawna też ten temat mie nurtuje, mało jest osób, które kupują urządzenie
> nowe bo wiadomo kwota jest niemała
Myślę, że ta sytuacja się zmienia. Z obserwacji widzę, że jest już spora
grupa kupująca nowe, często drogie radia.
Używane nabywają ludzie młodzi (wiadomo inne priorytety) oraz ci, którzy
potrzebują sprzętu do celów konkretnych (do samochodu, APRSu, na działkę
itp.) a podstawowy już mają.
> Proszę mi zatem wytłumaczyć w jaki
> sposób odbywa się handel w Polsce urządzeniami?
Najcześciej wśród bliskiego kręgu znajomych. Czy to z radia, czy klubu. Taki
sprzęt nigdy nie trawia na giełdę.
Na giełdach królują radia sprowadzone z zagranicy, (zwykle przez kolegów
zajmujących się tym półprofesjonalnie) lub demobilowy.
> Wygląda na to, że jedynym sposobem pozyskania sprzętu jest kupowanie u
> handlarza (niewiem tylko dlaczego boli nas że ktoś na tym zarobi),
Myślę, że bardziej boli to, że ryzyko przy zakupie z takich źródeł jest
większe. Od znajomego zakup jest jednak pewniejszy, radio mozna sprawdzić lub
często się je zna z praktycznej eksploatacji.
> Inna sprawa że czasem podawana cena jest ceną zaporową lub ceną pod
> specjalnego klienta,
I tego właśnie nie rozumiem. Tak jakby im nie zależało na sprzedaży. Po co
ryzykowąć za 200 czy 300 złotych kupując niepewną rzecz?
pozdrawiam
zobacz oferty urzadzen na gielda.radio.org.pl i na allegro. wiekszosc to
te same urzadzenia oferowane od pol roku. czesc sprzedaja handlarze,
czesc sprzedaja sklepy (np. conspark wystawia sprzet yaesu). raz na
jakis czas trafi sie urzadzenie sprzedawane przez kogos kto nie jest
handlarzem i nie jest sklepem. i wtedy cena jest normalna (np. ft817 za
1200 a nie 1800 itp)
jacek