W dniu 2020-08-18 o 17:41, kdkaminski pisze:
Qrna - jak ja bym miał koło Warszawy takie górki, to bym o..ujał ze
szczęścia...
Pandemonium zniechęciło mnie do wyjazdu w Tatry czy Karkonosze - tłumu
potencjalnych roznosicieli DHV na szlakach ;-) Na Mazurach czy w
Kujawsko-Pomorskiem gdzie mieliśmy agro miejscówkę są górki ale wszystko
poprzecinane liniami elektrycznymi albo innymi przeszkodami. Do Jurasic
World eksperymentalnie przybyłem pierwszy raz a tutaj dużo górek, mało
napowietrznego prądu, z kosą nikt nie goni jak na jakiś trawnik albo
rżysko wejdziesz, że nie wspomnę o Police czy SM, jak tu kolega jeden
ostatnio relacjonował - żyć nie umierać...
No szkoda, że to wszystko się tak zaniedbało, bo większość tych obecnych
drzew to kiedyś ręką albo kosiarką można było usunąć. I znowu wychodzi
NATO, że cudze chwalimy a swego nie znamy. Na "stancji" była ekipa
wspinaczy skałkowych (przenieśli się eksplorować inny rejon Jury) i oni
mieli taką fajną książeczkę, w której było masę skałek/tras
wspinaczkowych rozrysowanych, opisanych - taki atlas. Już któreś tam
wydanie ponoć, uzupełniane po raz kolejny. No u nas też by się takie coś
przydało a zwłaszcza na takie okolice jak Jura, gdzie tych miejsc jest
chyba sporo, na różne kierunki itd. Nie każdy przecież chce walić 100-kę
od razu... Ile to kilosów trzeba zwalić, żeby na Lijak czy Kobalę się
dostać, a tutaj - podjeżdża się, pyk i można trenować, szlifować albo po
prostu cieszyć się lotem...
TEN Krzysztof Kamiński? Mam gdzieś Twoją książeczkę sprzed 20 lat -
Nauka ... w weekend :-)
Dziękuję i jak ktoś coś jeszcze wie, to poproszę, będę badał tematy,