> > Maciej Szerajko, z tego wnioskuję, że poprzednicy mają sporo racji.
> Kupisz co będziesz chciał. Opieram się głównie na tym, że znam populację która zaczynała od Chili, różnych generacji w zależności od czasów i nikt nigdy nie miał problemów z bezpieczeństwem i wszyscy byli happy.
> Pomijająć "Conchity Wurst" , w rodzaju Summita czy Carrery, B to B, skrzydło przy którym działa zasada "łapki w góre" i nie ma tu wielkiego pola do debaty.
> Porady sprzedawców to specyficzna kategoria porad i nie ma sensu się tu nad nimi rozwodzić.
> Ciągne ten wątek, nie dlatego że interesuje mnie co kupisz, a dlatego, że słabo trawie demagogie typu wysoko - średnie i nisko - wysokie. Wyścig marketingowy producentów jest przerabiany na sztuczne hierarchie między pilotami.
EN B czy A nie oznacza poziomu bezpieczeństwa tylko zgodność z normą.
Tutaj masz jeden przykład na to jak to wygląda w praktyce:
https://www.youtube.com/watch?v=abahAqM4tuU
Pierwszy front zgodny z normą drugi już nie. Jak ktoś będzie latał tam gdzie występuje powietrze zgodne z normą, to można latać po kursie. Nawet na Enzo. bo Enzo jest stabilniejszy zwłaszcza na speedzie. A można go kupić za 500euro. Po co się rozdrabniać i zaczynać na EN A czy środek EN B.
Ja zaczynałem na performansie a koledzy często na competetionach. Żyjemy, latamy. Jak ktoś koniecznie chce powielać nasze błędy, nikt mu nie broni.
Ale nie powinno się wmawiać, że właściwa droga.
Pozdrawiam,
Wuj