Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Psychika a paralotniarstwo.

2,644 views
Skip to first unread message

Wloczykij

unread,
Oct 25, 2014, 10:26:31 AM10/25/14
to
Pogoda tzw. dupówa i wielu bierze na smęty lub lepiej nazywając refleksję .
W wątku o problemach ze startem PPG na nowym skrzydle zrobił się niezły burdel.
Od tematów związanych ze szkoleniem na religii kończąc .
W jakimś stopniu przyczyniłem się do tego zamieszania więc żeby odkupić winę zakładam nowy temat .

Czyli wszystko związane z psychiką w paralotniarstwie.

a)nasze motywacje do uprawiania tego sportu , dla czego i co nam to daje

b)nasze reakcje . Może nie to że jak latam to czuję się "jak w niebie" ale np reakcje na stres , na sytuacje niebezpieczne.

c) porządane predyspozycje psychiczne do uprawiania paralotniarstwa

Proponował bym powstrzymać się od wypowiedzi związanych z ideologiami czyli religie i systemy wartości bo jest to zbyt szeroki temat i mało paralotniarski.

Wiec ja pierwszy.
Moja motywacja to głód przestrzeni ,kontakt z przyroda ,ciekawość, cheć ciekawego spędzania życia,chęć bycia lepszym od samego siebie. Też ucieczka o której nie będę pisał .
Motywacje innych oparte o generowanie adrenaliny uważam za niebezpieczne i trochę proste.

Ze doświadczenia w innych dyscyplinach związanych z ryzykiem wiem że ponad sprzęt a nawet umiejętności są nasze predyzpozycje czy umiejętności psychiczne.

A ze swojego skromnego doświadczenia paralotniarskiego moge powiedzieć że zdażyło mi się spalić start z powodu stresu i rozproszenia przez innych.


pil...@poczta.onet.pl

unread,
Oct 25, 2014, 11:07:40 AM10/25/14
to
Jak ktoś się boi latać i stresuje przed każdym lotem powinien zmienić hobby.Jeżeli po pierwszym sezonie sytuacja się nie zmienia to znaczy ,że latanie to zajęcie nie dla niego.Widać to po szukaniu problemów żeby nie lecieć ,potrzebie asysty instruktora lub kolegi z radiem i nerwowych ruchach przy starcie i lataniu dookoła łąki ,szczególnie PPG.Takie jest moje zdanie ale żyjemy w wolnym kraju i jak ktoś chce być pilotem na siłę wolna wola :).

adamparagliding

unread,
Oct 25, 2014, 11:25:25 AM10/25/14
to
W dniu sobota, 25 października 2014 16:26:31 UTC+2 użytkownik Wloczykij napisał:

Sam jestem bardzo ciekawy jak rozwinie się ten arcyciekawy temat :)
Pozdrawiam sedecznie

Wloczykij

unread,
Oct 25, 2014, 11:25:29 AM10/25/14
to
Strach jest mechanizmem który dostaliśmy od natury żeby przetrwać. Mało jest ludzi którzy wogóle nie odczuwają strachu . Często giną ci którzy nadmiernie go stłumili . Moim zdaniem sztuka polega na jego rozpoznaniu i kontrolowaniu.
Jeżeli ktoś po pewnym czasie ciągle stresuje sie przed lotem to faktycznie powinien zmienic hobby bo jaka to przyjemność.

adamparagliding

unread,
Oct 25, 2014, 11:42:35 AM10/25/14
to
W dniu sobota, 25 października 2014 17:25:29 UTC+2 użytkownik Wloczykij napisał:

Jest wiele platform na których można rozważać ten aspekt a każdy z nich pociąga za sobą inne konsekwencje i inny rodzaj działania, tym bardziej jest to ciekawsze, zachęcam do wzięcia udziału w tej dyskusji.
Pozdro

0lea...@gmail.com

unread,
Oct 25, 2014, 11:55:18 AM10/25/14
to

adamparagliding

unread,
Oct 25, 2014, 12:06:35 PM10/25/14
to
Wyrażając moją skromną opinie , uważam, że tytuł jest trafiony w dziesiątkę i nie odbiegajmy od niego.
Pozdro
Ps. Problem zauważony przez Ciebie , powinien sam wyniknąć z czasem dyskusji.

Wloczykij

unread,
Oct 25, 2014, 12:12:06 PM10/25/14
to
To znacznie szerszy temat niż co robić gdy psycha siada.
Poza tym na robienie czegoś po fakcie często jest za późno w tym sporcie.

Jeżeli to miało być jakąś aluzją do mnie to od razu mówię że psycha siadała mi bardzo dużo razy i bardzo pracę i drogę wykonałem żeby to zmienić.

temat też dotyczy naszych motywacji i naszych reakcji .
Wszystko można jeszcze rozszeżyć o powrót do latania po poważnym wypadku ale to chyba za duża rozbieżność tematów.



adamparagliding

unread,
Oct 25, 2014, 12:20:49 PM10/25/14
to
Właśnie świadomość działania psychiki kursantów, młodych pilotów na każdym etapie szkolenia może być punktem zwrotnym w następnych zamierzeniach planów szkolenia i jest to bardzo cenne, nawet w tym wypadku anonimowe wpisy, nie bójcie się piszcie anonimowo a to pozwoli stworzyć i napisać fajny plan szkolenia i doszkalania, ( mam nadzieję ).
Pozdro

Wloczykij

unread,
Oct 25, 2014, 12:49:58 PM10/25/14
to
Szkolimy się startach ,alpejkach ,wykręcaniu kominów a nie interesuje nas dla czego to robimy i co się dzieje z nami gdy to robimy .
Pomijając kwestję samoświadomości czyli motywacji jest jeszcze kewstia bezpieczeństwa. Na niewiele zda się posiadanie zapasu i nauka jego uzywania jeżeli w krytycznym momencie znieruchomiejemy .
Sytuacje niebezpieczne się zdarzają i to pilot najczęściej zawodzi.
Ile tego błedu wywodzi się z braku wiedzy i umiejętności a ile z niewłaściwych działań spowodowanych stresem ?

Nie myślałem aż o twożeniu planów szkolenia . Myśłałem że każdemu przyda się taka wiedza.

adamparagliding

unread,
Oct 25, 2014, 1:03:49 PM10/25/14
to
Wyprzedzasz ewentualne informacje, nie potrzebnie. Zostaw temat do dyskusji. To bardzo poważny temat kreujący być może ( mam nadzieję ) dalsze plany opiniodawców :)
Pozdro serdeczne

W@cek

unread,
Oct 25, 2014, 1:04:38 PM10/25/14
to
- Im mniej latania tym wiecej pieprzenia na temat latania.
- Im mniej gość potrafi tym więcej gada i teoretyzuje.
- Im więcej w gaciach tym dłuższe szpejenie sie i wymyślanie przyczyn dlaczego nie lece.(warun coś dziwny - jest za mocno albo za słabo)
- Im większy strach tym mniej racjonalne decyzje, często błędne i stwarzające przesłanki do sytuacji trudnych.
Stres jest naturalnym czynnikiem, jeżeli jednak z powodu stresu nie mogę na 100% kontrolować swojego zachowania, podejmuję błędne decyzje, strach mnie paraliżuje (nieważne czy na ułamek sek czy na dłużej) powinienem dać sobie spokój, bo wczesniej lub pozniej zrobię sobie krzywde

PPG Fareast

unread,
Oct 25, 2014, 1:08:47 PM10/25/14
to
W dniu sobota, 25 października 2014 18:12:06 UTC+2 użytkownik Wloczykij napisał:
Witam,
Podzielam zdanie Adama że ten temat jest bardzo ciekawy, a dodatkowo ukłon w stronę Wloczykija, że postanowił nieco poszufladkować "złote myśli" paralotniarzy ;P
Pewnie jak każdy trochę przez przypadek trafiłem na ten sport. Głównym motywem była ciekawość, teraz to wszystko przerodziło się w hobby i tak to traktuję nie poświęcając paralotniarstwu całej mojej uwagi, finansów itp. Chociaż obecna przerwa w lataniu utwierdziła mnie w przekonaniu, że bardzo można zatęsknić za lataniem.
Jeżeli chodzi o sytuacje szczególne to mogę odnieść się bardziej do wyścigów motocyklowych w których brałem udział. Walka z własnymi słabościami była równie zawzięta jak zdobywanie wiedzy teoretycznej o technice pokonywania zakrętów z maksymalną prędkością. Tak nawiasem mówiąc większość motocyklistów nawet nie zna podstawowej techniki zmiany kierunku na jednośladzie czyli "przeciwskrętu" Muszę przyznać, że na torach odczuwałem bardziej strach niż frajdę, w powietrzu jest inaczej. Miałem wiele wypadków na motocyklu ale za każdym razem wiedziałem co zrobiłem źle. Naprawa motocykla i jazda dalej. Aż tu gleba której nie moglem sobie wyjaśnić, mimo że zrobiłem wszystko tak jak zwykle. Po tym zdarzeniu psycha totalnie padła, sprzedałem motocykl i powiedziałem sobie basta.
W powietrzu na szczęście nie miałem poważnych incydentów, ale jak mi się coś przyplączę to mam nadzieję, że nie porzucę paralotniarstwa.
Prawdę mówiąc poszedłem na kurs po ok 40 h nalotu i poprosiłem instruktora żeby nauczył mnie pewności w powietrzu. Po kursie uważam, że jestem w pełni niezależnym paralotniarzem, a i nie łamię już prawa bo kwitek wpadł w rączki.
Uważam że pilotowi potrzebna jest chęć zdobywania porządnej wiedzy i doświadczenia to w ogromnej mierze pomaga walczyć z własnymi słabościami, a pewnie wszyscy je mają ponieważ natura nie obdarowała nas skrzydłami.
To nie jest sport dla opornych na wiedzę olewusów, którym wydaję się, że jakoś to będzie.
Dla tych co boją się startować, a jest pewnie sporo takich ananasów. Nie porzucajcie hobby tylko zapytajcie co robicie źle. Na szczęście na łąkach nikt nie kryje się pod maską nicku i nie wyśmieję Ciebie z urzędu tylko dlatego, że poprosiłeś o radę. Po nieudanej próbie startu proszę znajomych o wytłumaczenie co według nich zrobiłem źle, za każdym razem można nauczyć się czegoś nowego albo dostać super wskazówkę, która ułatwi życie.
Przepraszam że nawiązałem o motocyklach, a nie skupiłem się na paralotniarstwie ale bez krótkiego intro nie przekazałbym tego co chciałem powiedzieć.
Pozdrawiam serdecznie

adamparagliding

unread,
Oct 25, 2014, 1:44:38 PM10/25/14
to
W dniu sobota, 25 października 2014 19:04:38 UTC+2 użytkownik W@cek napisał:

> Stres jest naturalnym czynnikiem, jeżeli jednak z powodu stresu nie mogę na 100% kontrolować swojego zachowania, podejmuję błędne decyzje, strach mnie paraliżuje (nieważne czy na ułamek sek czy na dłużej) powinienem dać sobie spokój, bo wczesniej lub pozniej zrobię sobie krzywde

Fajnie to W@cek opisałeś, czekamy na opinie innych.
Pozdro ( szczególne dla Bieszczadników ;) ).

eljot71

unread,
Oct 25, 2014, 2:10:13 PM10/25/14
to
Mnie najbardziej irytują starty, czy nie spalę, czy nie wyśmieje sąsiad, który akurat sie "najawił" a po nich czy aby nie za mocno wieje(czy to nie termika) ale najbardzie przeraża mnie cena tego HOBBY. Jeśli koledzy z łąki poszli w górę a ja nie, bo problem z napędem, postawieniem to rzeczywiście wkurajęce...

pil...@poczta.onet.pl

unread,
Oct 25, 2014, 2:27:10 PM10/25/14
to
I jeszcze jedno z mojego doświadczenia bo też kiedyś zaczynałem latać jak każdy z nas.Warto latać w towarzystwie ludzi którzy się nie boją lub boją mniej niż my .Latanie z ludźmi podobnie wystraszonymi powoduje wzajemne negatywne nakręcanie się .A dobrze latający koledzy potrafią w ciągy tygodniowego wyjazdu na latanie pozbawić obaw i dylematów związanych z wiatrem ,termiką ,turbulencją i nauczyć obiektywnej oceny pogody .Mnie wystarczył jeden wyjazd w Alpy i jeden na Makarską i teraz rzadko mam złą pogodę do latania z napędem :).

zet555

unread,
Oct 25, 2014, 3:09:36 PM10/25/14
to
W dniu sobota, 25 października 2014 20:27:10 UTC+2 użytkownik pil...@poczta.onet.pl napisał:
> I jeszcze jedno z mojego doświadczenia bo też kiedyś zaczynałem latać jak każdy z nas.Warto latać w towarzystwie ludzi którzy się nie boją lub boją mniej niż my .Latanie z ludźmi podobnie wystraszonymi powoduje wzajemne negatywne nakręcanie się .A dobrze latający koledzy potrafią w ciągy tygodniowego wyjazdu na latanie pozbawić obaw i dylematów związanych z wiatrem ,termiką ,turbulencją i nauczyć obiektywnej oceny pogody .Mnie wystarczył jeden wyjazd w Alpy i jeden na Makarską i teraz rzadko mam złą pogodę do latania z napędem :).

ehhh panowie..termika..termika..termika to jest to co potrafi pokonac strach najlepiej jak ma 6m/s ;) wtedy uczy aktywnego latania
pozdrawiam Witek

0lea...@gmail.com

unread,
Oct 25, 2014, 4:32:53 PM10/25/14
to
W dniu sobota, 25 października 2014 18:12:06 UTC+2 użytkownik Wloczykij napisał:
> Jeżeli to miało być jakąś aluzją do mnie to od razu mówię że psycha siadała mi bardzo dużo razy i bardzo pracę i drogę wykonałem żeby to zmienić.
Raczej do sposobu pisania tematów na grupie by zagrzały klawiatury.
Bo "Psychika a paralotniarstwo" brzmi bardziej na tytuł dysertacji naukowej.

Co do prokrastynatorów :) (odwlekających starty) - na glajtach i tak łatwo o odwlekanie bo macie węższe okno na start. Poniżej 1m/s skrzydło nie wstanie, powyżej 5m/s można się liczyć z przewianiem wyżej. Ale za to mniej odwlekających czynników logistycznych - jak wyjdzie zlot to można być szybko z powrotem na górze.

adamparagliding

unread,
Oct 25, 2014, 4:53:38 PM10/25/14
to
W dniu sobota, 25 października 2014 21:09:36 UTC+2 użytkownik zet555 napisał:
>
> ehhh panowie..termika..termika..termika to jest to co potrafi pokonac strach najlepiej jak ma 6m/s ;) wtedy uczy aktywnego latania
> pozdrawiam Witek

Nie chcę się wymądrzać, ale dla mnie termika to jest jedynie stan panujących warunków, który nie ma większego znaczenia w realizacji wcześniej zaplanowanego zadania. Jeśli zaplanowałem sobie przelot z punktu A do punku B w godzinach aktywnych termicznie, to utrudnieniem jest start i lądowanie. Trzeba pamiętać, by startować i lądować blisko wskaźnika wiatru, bo kilkanaście metrów dalej wiatr może mieć inny kierunek. Lądować na silniku z gotowością odejścia na drugi krąg. Po starcie jak najszybciej oddalić się od ziemi. Na trasie NALEŻY oczekiwać kopów w górę i w dół, które suma sumarum zostawiają nas zawsze na tej samej wysokości. Nie ma sensu wpatrywać się w glajta , szczególnie podczas bujania, skoro lecimy, to znaczy że on tam jest. Czasami problemem jest bezczynność, gdy porwie nas na trasie silny komin. Najpierw nogi zamiotą horyzont, potem wario wariuje ( pisze o locie na wprost po wyznaczonej trasie ). Dalsze opcjonalne skutki , to jazda jak po bruku i miękniecie sterówek a w konsekwencji czekanie z której strony klapa walnie. Dlatego preferuję latanie z aktywnym wykorzystaniem termiki. To nic trudnego, trzeba stopniowo uodpornić się na wychylenie glajta nawet do 45 stopni i nie uznawać tego za katastrofę, tylko za normalny stan lotu w termice. Moja teoria to, że glajt musi mieć zadanie, bo puszczony w samopas zaklapi. Przekłada się to na krążenie w obszarze wznoszącego się powietrza. Trudno to usłyszeć na ppg, więc obserwujemy wario i stara jak świat zasada, gdy wartość wznoszenia rośnie to prostujemy krążenie, jak zaczyna spadać to dokręcamy głębiej. Ideałem jest, gdy w czasie całego obrotu ( i kolejnych ) wartość wznoszenia jest równa. Podkręcając każdy komin po drodze zaoszczędzimy paliwo, nauczymy się wykorzystywać termikę i ją polubimy , jako sprzymierzeńca przelotów a nie wroga. Można dużo pisać na ten temat, ale uważam że na początek wystarczy.
Pozdro

andrze...@gmail.com

unread,
Oct 25, 2014, 5:03:18 PM10/25/14
to
Mnie psycha siada jak wchodzę na ICM i muszę godzine jezdzić żeby znalezć startowisko do wmiarę bezstresowego startu ,teren górzysty i zarośnięty chaszczami

p.to...@gmail.com

unread,
Oct 25, 2014, 5:09:50 PM10/25/14
to
W dniu sobota, 25 października 2014 16:26:31 UTC+2 użytkownik Wloczykij napisał:
Oprę się na Twoich zagadnieniach i napisze krótko. Moją motywacją jest samo doświadczenie stanu jakim jest lot, wykonywanie czynności sterowania , zpuełnie niepodobnych do niczego na ziemi. Generalnie doświdczenie przestrzeni i związane z tym zaostrzenie zmysłów. Natomiast co do reakcji, ja generalnie się boję, boję się nieznanego oraz wyobrażonego?domniemanego. Samego lotu najmniej się boję, wysokości też mało. Boję się ziemi i spadania:P Czyli elementy start i lądowanie są najbardziej stresujące dla mnie. Z czego moim zdaniem to wynika: przekonanie o newralgiczności tych elementów, świadomość ograniczeń takich jak umiejętności, koordynacja. Mój mały nalot roczny i dłuższe przerwy też powodują odzwyczajenie od sytuacji i reakcji skrzydła, a to powoduje niepewność. Co najważniejsze im więcej lotów danego dnia/tygodnia/weekendu tym mniejszy strach u mnie, jeden dobry lot też potrafi skutecznie zasilić motywację. Co do sytuacji niebezpiecznych. Raz miałem kontuzję nogi, złamanie. Po tym zdarzeniu miałem obawy co do startu przy silnym wietrze. Stopniowo ustępuje to miejsca doświadczeniu w takich warunkach, nie bez znaczenia jest też czas i zmiana skrzydła na bardziej bezpieczne i o dobrym handlingu. W skrócie, czas i latanie pomaga przezwyciężyć kryzysy. Miało być krótko, nie wyszło. :)

szybkibzykacz

unread,
Oct 25, 2014, 5:14:21 PM10/25/14
to
powyżej 5m/s można się liczyć z przewianiem

Jaka predkosc postepowa ma twoje skrzydlo?
A jak wcisniesz speeda?
To ile musi dmuchac zebys mial wsteczny?

Odpowiedz prosze na te 3 pytania. Najlepiej tutaj-to wazne.

adamparagliding

unread,
Oct 25, 2014, 5:15:01 PM10/25/14
to
W dniu sobota, 25 października 2014 23:03:18 UTC+2 użytkownik andrze...@gmail.com napisał:
> Mnie psycha siada jak wchodzę na ICM i muszę godzine jezdzić żeby znalezć startowisko do wmiarę bezstresowego startu ,teren górzysty i zarośnięty chaszczami

Gdybym mógł Ci coś na to poradzić, to skoncentrowanie się na jednym "pewnym ", najbardziej bezpiecznym startowisku. Poczekać na odpowiedni kierunek i siłę wiatru. Z czasem, i doświadczeniem zauważysz przechodzące kominy i jak wystartujesz w odpowiednim momencie to zapewni Ci szybkie, bezpieczne odejście od stoku.
Pozdro
Ps. Może latający w górach coś podpowiedzą ?

andrze...@gmail.com

unread,
Oct 25, 2014, 5:29:03 PM10/25/14
to


> Gdybym mógł Ci coś na to poradzić, to skoncentrowanie się na jednym "pewnym ", najbardziej bezpiecznym startowisku. Poczekać na odpowiedni kierunek i siłę wiatru. Z czasem, i doświadczeniem zauważysz przechodzące kominy i jak wystartujesz w odpowiednim momencie to zapewni Ci szybkie, bezpieczne odejście od stoku.
> Pozdro
> Ps. Może latający w górach coś podpowiedzą ?

Adam latam na podkarpaciu, małe górki ale niekiedy dają popalić , na dole niema wiatru a zaper..lam 100h mam jakies pojęcie o lataniu w górach ,wszystkie kwity robiłem w górach na ppg terz ,raczej chodzi mi ze niekiedy niema jak wystartowac bo jet odchyłka i wtedy jestem wku..iony

adamparagliding

unread,
Oct 25, 2014, 5:40:26 PM10/25/14
to
W dniu sobota, 25 października 2014 23:29:03 UTC+2 użytkownik andrze...@gmail.com napisał:

> Adam latam na podkarpaciu, małe górki ale niekiedy dają popalić , na dole niema wiatru a zaper..lam 100h mam jakies pojęcie o lataniu w górach ,wszystkie kwity robiłem w górach na ppg terz ,raczej chodzi mi ze niekiedy niema jak wystartowac bo jet odchyłka i wtedy jestem wku..iony

Warto popatrzeć przed wyjazdem np. na ICM, jak podają inny kierunek niż masz na startowisku, to nie warto jechać, bo starty na siłę często źle się kończą ( na poniższych drzewach) Góry rządzą się swoimi prawami ( i wiatrami ), najlepiej nie lataj sam tylko w towarzystwie bardziej doświadczonych, ucz się tych warunków i je zapamiętuj. Zwróć uwagę gdzie ich podnosi i gdzie dusi a przede wszystkim z nimi o tym rozmawiaj.
Pozdro

Zbigniew Gotkiewicz

unread,
Oct 25, 2014, 7:15:20 PM10/25/14
to
Pil... Idąc tym tropem jeśli ktoś boi się choroby przenoszonej drogą płciową to powinien zaniechać uprawiania seksu. Jest to jakieś wyjście. Można też przyjąć jakieś procedury które zmniejszą ryzyko. W lataniu jeśli pojawi się strach to najpierw trzeba się przyznać przed samym sobą że to on nie pozwala nam prawidłowo latać. Jak już się przyznamy to możemy świadomie wybrać czy robimy coś z tym czy się poddajemy. Można sobie poradzić ze strachem i nie ma konieczności rezygnacji z latania. Strach wtedy już na stałe nam towarzyszy, ale w sposób nie sprawiający problemów.

Zbyszek Gotkiewicz

OrchPRiTV

unread,
Oct 26, 2014, 3:52:28 AM10/26/14
to
Kiedyś usłyszałem od doświadczonego pilota, że "jak się przestajesz bać, powinieneś przestać latać". Zrozumiałem, że strach jest normalnym zjawiskiem i trzeba się nauczyć go opanowywać, żeby nie paraliżował, a wyczulał naszą uwagę. Rutyna uszkodziła już niejednego.
Teraz inna sprawa - blokada psychiczna. Po wielu tygodniach mozolnych treningów, opanowałem swoje skrzydło tak, że każdy start PPG i lądowanie nie sprawiały mi najmniejszego kłopotu. Nie paliłem startów, lądowania - prawie w miejscu. Przed pewnym startem zauważyłem zmianę kierunku wiatru o ok. 30 stopni. Ale co tam, JA nie dam rady? i... klasyczne wahadło, połamałem śmigło i pogiąłem kosz. Potem już każdy następny start był dla mnie zmorą. Paliłem za każdym razem. Koledzy patrzyli na mnie jak na zjawisko, bo jeszcze niedawno stawiali mnie za wzór. Trzeba było wielu następnych tygodni, żeby znowu uwierzyć w siebie i wrócić do normalności. Teraz obserwuję innych i uświadamiam, że wszystkie błędy, blokady siedzą w naszej głowie, bo tutaj znajduje się centrum naszego sterowania. Jak tam coś zaszwankuje, koniec z przyjemnością, a pojawia się paraliżujący strach, który ciężko pokonać. Ale "każdy PPG-ant musi być twardy" i niech to będzie motto dla pokonywania kłopotów.
Pozdrawiam wszystkich, Krzysztof Nowak.

Vigo

unread,
Oct 26, 2014, 3:53:14 AM10/26/14
to
O strachu moim..

... To był chyba 2000 rok.W trakcie robienia kursu stwierdziliśmy z kolegą że umiemy już wszystko.Pod bokiem było lotnisko a w szafie wycieruch Condor Carrera.Na efekty niedługo trzeba było czekać.Pominę szczegóły.Wynik Kompresyjne L4,lewa noga ,staw skokowy.3 mce gipsu ponad pół roku rehabilitacji.Następny sezon i próba holu pod okiem instruktora. Niczego dotychczas nie bałem się tak jak tego holu,po prostu nie mogłem normalnie oddychać.Strach paraliżował .W przeciągu pół godziny wykonałem jeszce 2 hole.Strach minał

Zapewne gdyby nie ten"zabieg" porzuciłbym latanie pomimo tego iż po przeanalizowaniu wszystkiego zawsze wychodziło ze przyczyną wypadku była tylko i wyłącznie włąsna głupota i brak wyszkolenia.

Moze te zdarzenie i nabywane staledoświadczenie pozwala mi nadal latać .
Wiem że jestem w stanie w wielu wypadkach wyjśc z groźnejsytuacji i po chwili dla odstresowania głośno zaśmiać się byłemu już niebezpieczeństwu w twarz.

...o psychice mojej...

Zacząłem latac bo od dziecka chciałem to robić.Kiedyś będac na Karaibach spróbowałem nurkowania .Poza widokami ciekawym doświadczeniem było uczucie przytłaczajacego ogromu przestrzeni (super przejrzystosc)i łatwosc poruszania sie w kazdym kierunku.Kiedy zaczałęm latac przestrzen już nie przytłaczała a dawała wręcz uczucie wolności.
Kiedy nauczyłem się latać(porzuciłem silnik) doszedł jeszcze aspekt walki z naturą i chęć bycia lepszym od niej za kazdym razem.

Ogólnie patrzac na swoje doswiadczenia z latania PPG i swobodnego śmiem stwierdzić ze w lataniu PPG (pomijam pierwszy etap PPG gdzie to należy wszystkich wkoło pozdrowić i być pozdrowionym przez wszystkich)chodzi o wspólne latanie ,wspólne poznawanie nowych miejsc,wspólne planowanie tras itp.Inaczej całe PPG traci sens i szybko sie nudzi.

W lataniu swobodnym w sumie to my tylko wspólnie wyjeżdżamy na startowisko i wspólnie spotykamy się na ladowisku albo na kempie po zwózkach.Cały międzyczas samotnie walczymy(a właściwie współdzialamy)każdy na własny sposób z Matką naturą.

Moje wnioski ? Latanie PPG jest gra zespołową
Latanie swobodne jest zabawą dla samotników

Takie są moje przemyślenia ......moze sie starzeje

P.s. Staram sie tu nie odzywać ,mam nadzieje ze mnie nie strolują

onufryz...@gmail.com

unread,
Oct 26, 2014, 5:20:58 AM10/26/14
to
o jejku, za każdym razem kiedy czytam opinie "jak się boisz to znajdź sobie inne hobby" to mnie krew zalewa. Wydaje mi się że Ci ludzie sami nie wiedza co piszą albo po prostu chcą zabłysnąć w środowiski paralotniarzy jako "prawdziwi" piloci którzy się nawet teściowej nie boją:).I teraz taki nowicjusz przeczyta takie opinie i stwierdza że prawdziwy pilot paralotni się nie boi. Idzie na górkę i lata lub próbuje latać we wszystkich warunkach pogodowych bo wyrzucił strach ze swojej głowy. Według mnie strach jest wskazany w tej dyscyplinie sportu. Mam na myśli strach który nie paraliżuje ale daje trzeźwość myślenia i oceny sytuacji. Nie jestem wielkim pilotem ale spotykając się na startowisku z początkującymi paralotniarzami lub osobami które mało latają i widzę że się boją i najchętniej wrócili by do domu ale w sercu maja to coś co kazało im tu przyjechać i cieszyć się nawet ze zlotu. Dajmy im szanse przezwyciężenia strachu który ma się przerodzić w kreowanie ryzyka a nie krótko mówiąc "jak się boisz to nie lataj" i basta.

p.to...@gmail.com

unread,
Oct 26, 2014, 5:35:35 AM10/26/14
to
Sam bym tego lepiej nie ujął, a skoro kilka rzeczy się zgadza ze mną to znaczy że to nie jest odosobniony przypadek. Stare jak świat powiedzenie koniarzy mówi że jeśli spadłeś z konia to trzeba na niego od razu wsiąść bo już nigdy nie pojeździsz. Widzę tu taki mechanizm: Przekonanie, że wiem już wszystko>bagatelizowanie warunków>wypadek>strach>przełamanie strachu>lot> zmniejszenie strachu do poziomu normalnego. Co do latania ppg i swobodnego coś w tym jest, chociaż ogólnie paralotniarstwo to stadny sport, tak mi się wydaje. Większość dąży do towarzystwa innych o podobnych zainteresowaniach, choć de facto w powietrzu każdy jest sam.

ZToniS

unread,
Oct 26, 2014, 6:34:04 AM10/26/14
to
Am 26.10.2014 10:20, schrieb onufryz...@gmail.com:
> o jejku, za każdym razem kiedy czytam opinie "jak się boisz to znajdź sobie inne hobby" to mnie krew zalewa.

......

Piszesz glupoty, ze az czytac hadko.
I mylisz strach z rozwaga.
Kto ci powiedzial, ze doswiadczony pilot lata lub probuje latac we
wszystkich warunkach pogodowych?
A tak w ogole, to ci ktorzy potrzebuja dyskutowac w tym temacie niech se
poczytaja Naukowe (przez duze Ny) artykuly w poprzednich numerach Vario.
Pozdrowienia
ZToniS

onyfryzagloba

unread,
Oct 26, 2014, 7:25:33 AM10/26/14
to
Doświadczony pilot nie obwieszcza wokół że się nie boi i się nigdy nie bał.

Wloczykij

unread,
Oct 26, 2014, 7:42:58 AM10/26/14
to
Mało udzielam się na grupie więc cięzko ocenić . Nie wiem czy moje tematy powodują gotowanie klawiatury . Nie zastanawiam się nad tym jaki efekt one wywołają . Piszę zgodnie z sobą i ze swoim charakterem . Nie zamierzam schodzić do świata tandety , nieprofesjonalizmu, zabobonu , nudy , miernoty , strachu przed opiniami innych,lenistwa intelektualnego .Zbyt długo się z tego leczyłem .

Pisząc łopatologicznie jak mam pisać o bzdetach to wolę isć na łąkę ćwiczyć alpejkę.

Dawno zostałem uznany za niekompatybilnego ze społczeństwem . Tylko szkoda bo samotność boli.

Zwróć uwagę że temat się spodobał a Ty chciałeś żebym umieścił go na innym forum.

0lea...@gmail.com

unread,
Oct 26, 2014, 7:52:09 AM10/26/14
to
"przewianiem wyżej" - 100-200m nad stokiem bywa +2-3m/s
Lotnia Funfex:
Vmin= 25kmh(6,94m/s), przy 6-7m/s można sie zatrzymać w powietrzu
Vmax= 80kmh(22m/s)
L/D= 10,5

Wloczykij

unread,
Oct 26, 2014, 8:32:04 AM10/26/14
to
Post wyżej dotyczy wypowiedzi Olea...@gmail.com .


Fajnie się tamat rozwinął . Przeczytałem dokładnie wszystko . Nie sposób się do wszystkiego ustosunkować.

Dominuje tematyka strachu więc napiszę moje doświadczenia niestety nie z paralotniarstwa bo jestem żółtodzibem.

1.Rozpoznanie zagrożenia , trudności , niebezpieczęństw z jakimi mozemy się spotkac. Daje to po pierwsze praktyczną więdzę a po drugie redukuje strach. Boimy się tego czego nie znamy . Niestety rozpoznanie zagrożeń na poziomie świadomości daje niewiele bo strach to podświadomość.
2.Stopniowanie trudności naturalnie przesuwa naszą barierę strachu.
Rezygnacja z czegoś tylko dla tego że się boimy to ucieczka .
Przyjmując taką postawę zrezygnujemy nie tylko z seksu ale i z wychodzenia z domu bo może nas samochód rozjechać.W domu też jest wiele zagrożeń można spaść ze schodów albo....
3.Nieodczuwanie strachu jest rzadką chorobą . Generalnie wszyscy się boimy . Ktoś kto się nie boi lepiej niech zajmie się szydełkowaniem . Strach nas chroni ale może paraliżować.
4.Często giną Ci którzy stłumili swój strach motywowani ambicjami itp.
5.Najważniejsze to umiejętność obserwowania siebie. Zauważenie że pod presją strachu robimy coś nie tak. To wymaga pewnego kontaktu z samym sobą .
Już sam fakt obserwacji swojego strachu minimalizuje go.
6. Zaobserwowanie u siebie niewłaściwych reakcj daje możliwość podjęcia świadomych działań.
7. Żeby iść do przodu trzeba ciągle podejmować działania i pokonywac strach. Rutyna usuwa strach który nas chronił .Gdy zadrzy sie coś nowego nie jesteśmy przygotowani.
8.Najlepszym sposobem strach jest trening.
Pozdrawiam
Dawid

bzik4

unread,
Oct 26, 2014, 4:30:15 PM10/26/14
to
Zawsze chciałem latać, ale prze wiele lat nie było mi dane, zamiast tego robiłem różne inne rzeczy. Próbowałem wspinaczki, ale nie zaraziłem się nieuleczalnie. Przez jakiś czas nurkowałem, ale mi się znudziło oglądanie mułu w ciemnościach. Chciałem kupić paralotnię, ale żona... Zająłem się w końcu kitesurfingiem na wodzie,lądzie i śniegu. Przez jakiś czas to było TO! Ale po jakimś czasie znów zacząłem patrzeć w niebo. W ubiegłym roku Naczelne dowództwo sił powietrznych (żona) powiedziała no to sobie idź na ten kurs :D . W ubiegłym roku zrobiłem pierwszy etap w tym drugi i moooże mi się jeszcze uda zdać ŚK. Raczej nie boję się powietrza mimo że kilka razy gnaty mi na kajcie porachowało. https://www.youtube.com/watch?v=tvWs52riLfo ten z pomarańczowym latawvem to ja :D
Ale pewnie nie raz w powietrzu narobię w gacie ;)

Dar Andar

unread,
Oct 26, 2014, 4:36:03 PM10/26/14
to
W dniu niedziela, 26 października 2014 21:30:15 UTC+1 użytkownik bzik4 napisał:
> Zawsze chciałem latać, ale prze wiele lat nie było mi dane, zamiast tego robiłem różne inne rzeczy. Próbowałem wspinaczki, ale nie zaraziłem się nieuleczalnie. Przez jakiś czas nurkowałem, ale mi się znudziło oglądanie mułu w ciemnościach. Chciałem kupić paralotnię, ale żona... Zająłem się w końcu kitesurfingiem na wodzie,lądzie i śniegu. Przez jakiś czas to było TO! Ale po jakimś czasie znów zacząłem patrzeć w niebo. W ubiegłym roku Naczelne dowództwo sił powietrznych (żona) powiedziała no to sobie idź na ten kurs :D . W ubiegłym roku zrobiłem pierwszy etap w tym drugi i moooże mi się jeszcze uda zdać ŚK. Raczej nie boję się powietrza mimo że kilka razy gnaty mi na kajcie porachowało. https://www.youtube.com/watch?v=tvWs52riLfo ten z pomarańczowym latawvem to ja :D
> Ale pewnie nie raz w powietrzu narobię w gacie ;)

Bzik a ziemia chociaż dobra była :)) Uśmiałem się choć domyślam się , że Tobie nie było wtedy do śmiechu. Cóż mimo wszystko nadal mam rogala na buzi jak sobie przypomnę Twoje spotkanie trzeciego stopnia z matką ziemią.

Marcus Biesioroff

unread,
Oct 26, 2014, 4:54:36 PM10/26/14
to
W dniu sobota, 25 października 2014 17:07:40 UTC+2 użytkownik pil...@poczta.onet.pl napisał:
> Jak ktoś się boi latać i stresuje przed każdym lotem powinien zmienić hobby.Jeżeli po pierwszym sezonie sytuacja się nie zmienia to znaczy ,że latanie to zajęcie nie dla niego.

To nie tak `pil...@poczta` (swoją drogą fajnie będzie jak zaczniemy się podpisywać). W pierwszym sezonie każdy ma stres, jeden mniejszy, drugi większy, ale każdy. Trochę prawdy w Twoich słowach jest, ale "pierwszy sezon" to zaledwie szkolenie i ewentualnie egzamin, od których droga strasznie daleka do bezstresowego latania.

To co inni już napisali w wątku: jak ktoś się nie boi to albo jest starym wyjadaczem, albo wkrótce zginie, taka sytuacja.

Znam pilotów, którzy się nie boją, mają po kilka(naście) lat nalotu i po prostu wiedzą doskonale co za chwilę ich uniesie w powietrze, a żółtodzioby skąd mają to wiedzieć, po "pierwszym sezonie"?

Asysta instruktora, czy kolegi z radiem jest potrzebna a może nawet wymagana, żeby przetrwać w tym sporcie a sam fakt latania jest ... anormalny dla wszystkich. Człowiek to taka istota, która nauczyła się z automatu łazić, pływać, wspinać, nawet ujeżdżać inne stworzenia, ale NIE latać.

p.to...@gmail.com

unread,
Oct 26, 2014, 5:30:36 PM10/26/14
to
Strach jest najbardziej odczuwalny, dlatego też może inne aspekty psychiczne w paralotniarstwie schodzą na dalszy plan, strach łatwo sklasyfikować. Ale fakt jest też dużo innych nazwijmy to mechaniozmów psychicznych które w lataniu się przydają, tylko że tu najczęściej nasza wiedza się kończy, chyba że ktoś jest psychologiem i napisze coś o innych aspektach? :D. Pozdrawiam Lucjan.

bzik4

unread,
Oct 26, 2014, 5:38:52 PM10/26/14
to
problem z poruszaniem się przez dwa tygodnie :D
to nie pierwsze, nie najmocniejsze i pewnie nie ostatnie bliskie spotkanie z twardym elementem krajobrazu

Beny

unread,
Oct 26, 2014, 5:40:43 PM10/26/14
to
W dniu niedziela, 26 października 2014 21:54:36 UTC+1 użytkownik Marcus Biesioroff napisał:
> W dniu sobota, 25 października 2014 17:07:40 UTC+2 użytkownik pil...@poczta.onet.pl napisał:
> >
>
> Asysta instruktora, czy kolegi z radiem jest potrzebna a może nawet wymagana, żeby przetrwać w tym sporcie a sam fakt latania jest ... anormalny dla wszystkich. Człowiek to taka istota, która nauczyła się z automatu łazić, pływać, wspinać, nawet ujeżdżać inne stworzenia, ale NIE latać.




No właśnie,jezeli doswiadczony kolega lub instruktor mowi mniej doswiadczonemu,"mozesz leciec,to bujanie i trzepanie to normalny stan lotu i oznaka,ze tam jest cos dzieki czemu lecisz a nie spadasz w dól" a on passuje i laduje bo nie zapanował nad strachem.a przecież...

Odwaga to panowanie nad strachem, a nie brak strachu. Mark Twain
Ja już nauczyłem sie panowac nad strachem w powietrzu,ale on zawsze jest.
Strach to nie jest cos co ostrzega nas o tym,ze stanie sie cos złego.
On informuje nas tylko,ze moze sie cos stac jezeli nie wlaczymy guzika (mysleć).Jezeli ten guzik jest wlączony przez caly czas,poczynajac od przygotowan przed startem to czego się obawiać?
Pilotom nowicjuszom jest jak najbardziej potrzebne wsparcie doswiadczonych kolegów lub instruktorów,ale to tylko zadziala jezeli im zaufają,jezeli strach bedzie ta silniejsza strona niz zaufanie do kolegi,instruktora to musza najpierw popracowac nad opanowaniem tego.w gorze jesteś sam,ostateczna decyzja nalezy do Ciebie Beny

Dar Andar

unread,
Oct 26, 2014, 5:57:24 PM10/26/14
to
Amen Beny :) Tak w ogóle to powoli wpadam w depresję nielota, martwię się że zapomnę jak wygląda nasza łączka :)

Conrado

unread,
Oct 27, 2014, 4:27:01 AM10/27/14
to
Motywacje, to głód przestrzeni i wrażeń wzrokowych związaniem z widoków
ogólnie niedostępnych z ziemi. Oderwanie się od spraw przyziemnych i stresów
dnia codziennego - ucieczka. Potrzeba robienia czegoś ponad przeciętny
standard. Na 100% potrzeba adrenaliny, bo mimo chęci zachowania rozsądku nie
jestem w stanie wisieć na przelocie jak wór ziemniaków a muszę coś zawsze
wykombinować dla szybszego bicia serca (na motocyklu też mam podobnie).
Lubię gadżety i technologiczne osiągnięcia. I co bardzo ważne dla mnie, to
kontakt i dzielenie hobby z innymi pasjonatami, gdzie czuję się swojo ze
swoją osobowością.

Przesiadka w znacznym stopniu z PG do PPG, poza oczywistym brakiem czasu,
była spowodowana bardzo dużą chęcią pełnego panowania nad kierunkiem,
wysokością, celem, czasem latania i miejscem. Będąc panem sytuacji czerpię
większą frajdę z latania i czuję się bardziej niezależny. Siedzenie i
czekanie czy zacznie wiać, czy zmieni się kierunek albo ruszy się terma
zaczęły mnie zwyczajnie w...iać. (Cieszy mnie swobodne, bo to inny rodzaj
latania, ale już jako dodatek).

Myślę, że bardzo ważną predyspozycją jest mocno rozwinięty w mózgu układ
nagrody, zwany także ośrodkiem przyjemności. Powoduje on pewne uzależnienie
od latania, a z jego aktywacją wiąże się wiele substancji psychoaktywnych
(m.in. alkohol), co nie jest ciężko dostrzec w kręgu latających :).
Dopaminową nagrodą jest latanie, doznania, wynik i osiągnięcia, przełamanie
barier, ryzyka. Bardzo mało znam ludzi cichych, spokojnych i ceniących sobie
bezpieczeństwo i spokój latających w paralotniarstwie (a może i nie znam).

Conrado


maniek-...@o2.pl

unread,
Oct 27, 2014, 4:34:38 AM10/27/14
to
W dniu niedziela, 26 października 2014 21:54:36 UTC+1 użytkownik Marcus Biesioroff napisał:
Strach odczuwają wszyscy normalni bez względu na to czy latają,czy przełonczają kanały telewizorni.Strach nie zabija,zabija panika,jeśli ktoś twierdzi że nigdy nie czuł strachu-jest kłamcą albo chorym na banie.Strach jest normalną reakcją organizmu na to co nie znane,jednak jeśli jest tak duży że paraliżuje umysł i ciało,to zmiana dyscypliny i hobby jak najbardziej wskazana.Co do latania stadnego(bez względu na rodzaj)to raczej nie dla mnie,lubię latać sam ew.w małej grupie(2-3)i bez gadulstwa przez radio(ono służy do przekazywania info).Na pytanie dlaczego latam-bo lubię,na pytanie co czuję przed lotem-spokój,w trakcie spokój i radość,po zadowelenie.Na pytanie co czułem po lądowaniu na zapasie rzuconym na 45m-zdziwieni,strach przyszedł póżniej.Na pytanie co czułem przy starcie i w locie po kłopotach które zmusiły mię do paki nic się nie zmieniło-jak wyżej.pozd.maniek

Conrado

unread,
Oct 27, 2014, 4:48:27 AM10/27/14
to
> Tak nawiasem mówiąc większość motocyklistów nawet nie zna podstawowej
> techniki zmiany kierunku na jednośladzie czyli "przeciwskrętu".

heheh, ja o przeciwskręcie dowiedziałem się po 15 latach jazdy od kolegi,
którego wprowadziłem w motocykle i uczył się jeździć (z książek). Okazało
się, że ja przeciwskręt stosuje od zawsze, ale jest to odruch i robię go
nieświadomie a nie na podstawie elaboratów :). Wiedzieć jedno a działać
instynktownie do drugie.

Conrado

Conrado

unread,
Oct 27, 2014, 5:36:53 AM10/27/14
to
> Dawno zostałem uznany za niekompatybilnego ze społczeństwem . Tylko szkoda
> bo samotność boli.

Taaa... Mniej boli w powietrzu, a już świetnie w powietrzu rozumie się np.
dwóch takich :). Czasem każdy z tej dwójki, kiedy tylko chce, gdzieś znika
nad jakąś łączkę a na startowisko wracamy razem i wspólnie z niego
wyjeżdżamy.

Conrado


ark

unread,
Oct 27, 2014, 5:45:20 AM10/27/14
to

Chyba o tym czy mamy gen ptaka czy nie wiadomo już po pierwszym locie, a juz na pewno po pierwszym samodzielnym.
Ja od chwili gdy zobaczyłem ladujący szybowiec na polu ,w wieku 4-5 lat, zamarzyłem o lataniu , niestety los potoczył sie tak że, dopiero w wieku około 30 lat moglem realizować marzenie. Pierwszy lot zapoznawczy z instruktorem na szybowcu ,winda , 20 minut ,objawy paniki i błogostan w powietrzu. Objawy paniki bo instuktor dołozył trochę akrobacji typu zwrot bojowy, korkociąg.. Potem kilka zerwanych lin na holu ,Olsztyńska wyciagarka jest chyba najlepsza (najsilniejsza)w kraju. Znajomy z kursu szybowcowego ,opowiadał o paralotniach, sam był po kompresyjnym złamaniu nogi itd. I eureka ! PPG. Ciężko z finansami więc WSK i VIP (bardzo dobre połączenie jak na 1998-9 rok) Kolega Andrzej w roli instruktora paralotniowego. Z braku mocy, przelot nad poletkami oczyszczalni ścieków miał brzydki finał, co prawda przeleciałem nad nimi i bagienkiem za,ale już nad górką, się nie udało zbrakło wysokości, połamane śmiglo zerwane poduszki silnika uszkodzony kosz, krwawienie z nosa i rozcieta dłoń. Innym razem, ladowanie z wyłączonym silnikiem, wyszło że, miedzy krowami, telemark na placku ,nadwyrężone ścięgno i mocno urażona duma i jako anegdota stale i wszystkim opowiadana przez żonę ,Oczywiście zarówno placek jak jego woń już jest wielkości kupy słonia. Efekt, zmiana napedu i zachowanie wysokości .
Ale zawsze jest ten zachwycający moment odrywania się od ziemi, czy to swobodnie jak dawno temu na Jaworzynce pod okiem Wojtka, czy PPG .
Nie bawia mnie zmagania zawodnicze ,ale sa momenty gdzie lecę z ptakami, czasem nad łabędziami, czasem razem z żurawiami jeden komin z bocianem ,i to jest to co kocham.
Czy sie boje ,jak sie głupot naczytam to tak. Czy spalam starty też czasem tak, latem nawet zrobiłem drugiego żółwika w życiu ,wymiana smigła,ostatnio miałem 30 osobową publike ,start ok . Czy zdarza mi sie wyladowac zaraz po starcie bo warun trudny , też tak.
Głupot tj. "przywaliłem w jedyne w okolicy drzewo - bo chciałem pokazać jaki kozak ze mnie ,więc nie latajcie, bo zawsze jest jakieś drzewo co tylko czycha na was" " siadłem w lesie po starcie ,bo cholernik zdążył wyrosnać ponad miarę ,a przeciez startu nie mogłem rozpocząć 20 m wcześniej bo sie juz rozłożyłem "
Omijam zatem drzewa. Nisko latam tylko nad znanym terenem. I wkurza mnie że jest juz 10 cm śniegu na mojej startowej łączce.

Wloczykij

unread,
Oct 27, 2014, 6:37:05 PM10/27/14
to
Widzę że wielu z nas to romantycy i fascynaci . Sam takim jestem.
To chyba dobrze że ludzie jeszcze coś odczuwają ?

Choć takie cechy charakteru często prowadzą nas w tarapaty . Rzucanie się na tzw. głęboką wodę czy głód zbyt silnych wrażeń .

Również nie wyobrażam sobie żeby w paralotniarstwie zatrzymać się na jakimś etapie np . jednej górce czy lataniu ciągle w łatwych warunkach. Poza doznaniami estetycznymi chyba właśnie rozwój ,nowe wyzwania , pokonywanie swoich ograniczeń jest dl amnie motywacją.

Nie lubię motywacji ambicyjnych , porównywanie się z innymi . Ten lepszy , ten gorszy . Uważam że to bez sensu . Każdy ma swoje własne paralotniarstwo. Z resztą takie podejście generuje niebezpieczne sytuacje. (np mniej doświadczony pilot startuje w trudniejszych warunkach bo oni przecież latają)

Chyba każdy ,ja również mam jakąś ilość takiej złej ambicyjnej motywacji ale staram się to wykorzenić .Takie podejście zostało nam zaszczepione kiedyś w młodym wieku. Są kultury w których tego nie ma .

Spodobało mi się stwierdzenie że paralotniarze są generalnie niekompatybilni ze społeczeństwem bo większość społeczeństwa nie lata . Zapamiętam to !


Paralotniarstwo zobaczyłem chyba w 90 roku jak polska telewizja otworzyła się na zachód. Kurcze jeszcze teraz pamiętam jakieś obrazy z tego programu.
Od razu wiedziałem że to dla mnie .Moją drogą są góry a paralotniarstwo w naturalny sposób do nich pasuje. Też pasuje do fotografi przyrodniczej , kontaktu z przyrodą które też są dla mnie ważne.
Niestety moja droga do paralotniarstwa trwała baaardzo długo . Nawet jeszcze 5 lat temu byłem pogodzony z tym że nie będę latał ze względów finansowych.
Ale los się nieco odmienił.

Chyba rozumiem Maniek że podczas rzucania zapasu nie czułeś strachu.
Podczas lotu czuję spokój, bezwysiłkowe skupienie ,czas biegnie wolniej , rodzaj medytacji . W takim stanie czlowiek skupiony jest na jednej rzeczy. Nie ma strachu .Niestety mam bardzo male doświadczenie glajciarskie i czasem coś mnie wyrywa z tego stanu .Pewnie strach.
Miałem też jedną sytuację niebezpieczną . Zbyt nisko zszedłem w zakręcie i czubki drzew zaczęły szybko sie przybliżać. Nie czułem wtety strachu , też zupełnie nic nie myślałem , nie przypominałem sobie co mam robić w takiej sytuacji . Poprostu to zrobiłem.Duże przełożenie ciężaru i zakręt w stronę przeciwną.





maniek-...@o2.pl

unread,
Oct 28, 2014, 2:39:32 AM10/28/14
to
Zadziałała automatyka gdybym wtedy zaczął myśleć co zrobić,na pewno bym tego nie zrobił,za mało czasu zostało na dywagacje.Jedyna myśl jaka mi przyszła do głowy,to to że fest przyjebie.Może komuś przelatują obrazy z życia w krytycznym momencie mi nie,natomiast miejsce na strach i przemyślenia jest po wszystkim.Do takich zdarzeń dobrze pasuje powiedzenie mojego byłego dowódcy cyt.możesz się zfajdać,ale potem wytrzyj dupę,zmień gacie i rób swoje.pozd.maniek

Zbigniew Gotkiewicz

unread,
Oct 28, 2014, 3:36:18 AM10/28/14
to
Przez wiele lat trudno było badać problemy związane z użyciem zapasu, bo piloci (głównie zawodnicy) lansowali pogląd że użycie zapasu to wstyd, porażka i coś co należy ukrywać przed światem. Znając podejście takich pilotów do rywalizacji gdy wygrana w wyścigu była celem najważniejszym rozumiem tą niechęć do użycia zapasu gdyż odbierało to szanse na wygranie wyścigu. Stąd też odnotowano wiele przypadków gdy zapas nie został użyty choć powinien. Na szczęście podejście do ratowania się jest już obecnie inne. Piloci wiedzą kiedy użyć zapasu, robią to i na przyszłość daje im to gwarancję że w razie problemów będą wiedzieli jak się zachować a zapas zadziała rozwiązując problem. I nie ma tu miejsca na strach związany z użyciem zapasu a jest spokój i pewność siebie że mamy przy sobie anioła stróża.
Największe lęki jakie mają piloci to:
1. Nie poradzę sobie ze startem
2. Tłok w powietrzu
3. Zaraz mnie poskłada
4. Odnowi mi się kontuzja przy lądowaniu
U starych pilotów nie umiejących latać najczęściej te lęki się sumują.
Spakowanego pilota na starcie najłatwiej poznać po tym że skrzydło za cholerę nie jest w stanie prawidłowo wyjść nad głowę i ciągle spada we wszystkie strony.

Zbyszek Gotkiewicz

mali...@gmail.com

unread,
Oct 28, 2014, 3:40:45 AM10/28/14
to
O czym wy tu wogule rozprawiacie.

Strach (lęk) jest czlowiekowi niezmiernie potrzebny. Jesli strach uniemozliwia ci startowanie, to nie startuj. Taka jest jego rola. A jesli uwazasz ze strach przeszkadza ci w zyciu, to wjedz winda na 30 pietro palacu kultury wyjdz na taras widokowy stan na krawedzi i skocz. Przeciez to kwestia tylko przezwyciezenia strachu.

Strach jest wypadkowa naszej osobowosci. Mozna go oswajac ale i tak bedzie i bedzie nas powstrzymywal przed rzeczami z ktorymi myslimy ze sobie nie poradzimy lub ktore w naszej ocenie nam zagrazaja.

Pozytywem strachu jest wydzielanie sie adrenaliny i noradrenaliny tyle ze ten ostatni efekt mozna osiagnac przez nagle spowodowanie zagrozenia. Dlugotrwale meczenie organizmu stresem zwiazanym z lataniem jest zwyklym sadyzmem wobec samego siebie.

W

uriuk

unread,
Oct 28, 2014, 3:41:43 AM10/28/14
to
W dniu 2014-10-28 08:36, Zbigniew Gotkiewicz pisze:

> Spakowanego pilota na starcie najłatwiej poznać po tym że skrzydło za cholerę nie jest w stanie prawidłowo wyjść nad głowę i ciągle spada we wszystkie strony.


A wczesniej zawsze ma splatane linki wymagajace godzinnego rozplatywania.


--
uriuk


www.uriuk.com

Zbigniew Gotkiewicz

unread,
Oct 28, 2014, 3:45:54 AM10/28/14
to
Chodziło oczywiście w ostatnim zdaniu o pilota spanikowanego a nie spakowanego.

Zbyszek Gotkiewicz

Zbigniew Gotkiewicz

unread,
Oct 28, 2014, 3:51:42 AM10/28/14
to
A wczesniej zawsze ma splatane linki wymagajace godzinnego rozplatywania. 


Spanikowany to potrafi nawet suwak od kombinezonu pół godziny zapinać. I to blokując startowisko.

Zbyszek Gotkiewicz

ZToniS

unread,
Oct 28, 2014, 4:11:15 AM10/28/14
to
Am 28.10.2014 08:40, mali...@gmail.com wprawdzie nieortograficznie, ale
skadinnad bardzo slusznie napisal:
> O czym wy tu wogule rozprawiacie.
>
> .....Jesli strach uniemozliwia ci startowanie, to nie startuj. ......

Bardzo slusznie!

> Strach jest wypadkowa naszej osobowosci......

Wot mali psicholog! ;-)

> ... Dlugotrwale meczenie organizmu stresem zwiazanym z lataniem jest zwyklym sadyzmem wobec samego siebie.

Mali masz u mnie piwo!
;-)
Pozdrowienia
ZToniS

cm...@wp.pl

unread,
Oct 28, 2014, 4:22:48 AM10/28/14
to
W dniu wtorek, 28 października 2014 08:40:45 UTC+1 użytkownik mali...@gmail.com napisał:
> O czym wy tu wogule rozprawiacie.
>
> Strach (lęk) jest czlowiekowi niezmiernie potrzebny. Jesli strach uniemozliwia ci startowanie, to nie startuj. Taka jest jego rola. A jesli uwazasz ze strach przeszkadza ci w zyciu, to wjedz winda na 30 pietro palacu kultury wyjdz na taras widokowy stan na krawedzi i skocz. Przeciez to kwestia tylko przezwyciezenia strachu.
>
> W

Tylko wyjątkowo "mali" mogą to zrobić. Tak mniej-więcej 4x4cm max :)

http://img2.wikia.nocookie.net/__cb20110922172248/warszawa/images/b/b6/Taras_widokowy_na_30_pi%C4%99trze_PKiN.JPG

Conrado

unread,
Oct 28, 2014, 4:32:10 AM10/28/14
to
> A wczesniej zawsze ma splatane linki wymagajace godzinnego rozplatywania.
> Spanikowany to potrafi nawet suwak od kombinezonu pół godziny zapinać. I
> to blokując startowisko.

A nie zauważyliście pewnej ciekawostki, że są piloci świetnie radzący sobie
w swoim małym gronie lataczy ale jak trafiają na Żar albo Skrzyczne, to ich
stres zżera?
Trafia taki między wilki i nie wie jak się nazywa, bo siedzi loża szyderców
i komentuje: Zaraz się okaże, czy przyjechał jakiś zielony baloniarz ze
środkowej Polski. Będzie pewnie skrzydło godzinę rozkładał. Linki pewnie ma
poplątane. Boi się latać, to będzie sprawdzał wszystkie klamry po trzy razy.
Pewnie nie postawi skrzydła za pierwszym razem. Co to ma być za alpejka?
Startuj, bo kolejkę blokujesz! Wracaj na łąkę ćwiczyć! Nie no na liście
obsmarujemy tych leszczy, tu nie ma miejsca dla braku profesjonalizmu.

ad. 1. Nie poradzę sobie ze startem - bo, stresuje się nie samym lataniem, a
presją otoczenia i zaczyna popełniać błędy, które czasem mogą go kosztować
życie lub zdrowie (np. niezapięta taśma piersiowa).

Myślę, że czasem warto się zastanowić, co lub kto powoduje taką presję i
atmosferę, bo ten czynnik akurat mało zależy od samego latacza. Każdy z nas
miał kiedyś pierwsze starty w większym gronie i pamięta, że było to
stresujące. Chociaż przyznam, że nowym współczuję, bo ja uczyłem się w
wąskim gronie znajomych, bez takiej presji wyjadaczy jaka jest teraz na
startowiskach, bo po prostu wtedy jeszcze większość się uczyła. Kiedyś każdy
musi trafić w końcu na "gęstą" górkę, by się rozwijać a warto mu pomóc w tym
przeżyć a nie czapę z góry.

Jak patrzę, np. na młodych napędowców, to dochodzę do wniosku, że pierwsze
latanie z innymi powinni, dla własnego zdrowia fizycznego i psychicznego,
rozpoczynać w minimalnym gronie. Sama grupa już stresuje leszcza a co
dopiero loża szyderców (choć jakoś w PPG zauważyłem o wiele większą
wyrozumiałość).

Jest jeszcze jedna prawidłowość, że im starszy wyjadacz, tym bardziej
zrzędzi i szydzi z młodszych i mniej doświadczonych :D

Conrado

Conrado

unread,
Oct 28, 2014, 4:34:32 AM10/28/14
to
> Tylko wyjątkowo "mali" mogą to zrobić. Tak mniej-więcej 4x4cm max :)

eeeeee pleciesz :)
http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,ksieza-skoczyli-z-palacu-kultury-i-nauki-poszukuje-ich-policja,142629.html

Conrado

uriuk

unread,
Oct 28, 2014, 4:36:23 AM10/28/14
to
W dniu 2014-10-28 09:32, Conrado pisze:

>
> A nie zauważyliście pewnej ciekawostki, że są piloci świetnie radzący
> sobie w swoim małym gronie lataczy ale jak trafiają na Żar albo
> Skrzyczne, to ich stres zżera?


Jesli pilotowi ma kucnac psychacz z powodu stresu, to lepiej dla niego
jesli mu kucnie na syartowisku i nie poleci, niz mialby sie
rozhisteryzowac z powodu np poskladania. To sie nazywa selekcja natutralna.
Paralotniarz musi byc twardy jak zelki z Biedronki!!!

--
uriuk


www.uriuk.com

Conrado

unread,
Oct 28, 2014, 4:44:35 AM10/28/14
to
> Jesli pilotowi ma kucnac psychacz z powodu stresu, to lepiej dla niego
> jesli mu kucnie na syartowisku i nie poleci, niz mialby sie
> rozhisteryzowac z powodu np poskladania. To sie nazywa selekcja
> natutralna.
> Paralotniarz musi byc twardy jak zelki z Biedronki!!!


hehehehee, ale jak już świetnie zauważyliśmy w tym wątku, są ludzie którzy
mają świetne predyspozycje do latania, nie boją się go i radzą sobie, ale
nie radzą sobie w normalnych relacjach interpersonalnych a co dopiero takich
jak na tym przykładowym startowisku. Umiejętności i predyspozycje do samego
latania nie muszą iść w parze z odpornością na presję otoczenia. Myślę, że
łatwiej im pomóc (a przynajmniej nie osaczać) niż ich samych zmieniać na
siłę.

Conrado

uriuk

unread,
Oct 28, 2014, 4:54:16 AM10/28/14
to
W dniu 2014-10-28 09:44, Conrado pisze:

> hehehehee, ale jak już świetnie zauważyliśmy w tym wątku, są ludzie
> którzy mają świetne predyspozycje do latania, nie boją się go i radzą
> sobie, ale nie radzą sobie w normalnych relacjach interpersonalnych a co
> dopiero takich jak na tym przykładowym startowisku. Umiejętności i
> predyspozycje do samego latania nie muszą iść w parze z odpornością na
> presję otoczenia. Myślę, że łatwiej im pomóc (a przynajmniej nie
> osaczać) niż ich samych zmieniać na siłę.
>


W niedziele w Polskiej Nowej Wsi byl egzamin. Wiekszosc z
przystepujacych to byly moje orly. Znam ich zachowanie dosc dobrze, w
koncu nauczylem ich latac od zera. Na 21 szt cztery podczas egzaminu
kompletnie rozlecialy sie psychicznie. Nie potrafili zrobic
najprostszych rzeczy, z ktorymi bez problemu radzili sobie podczas
szkolenia. Rozwiazania widze dwa. Albo przestac latac, albo duzo latac,
zeby zwiekszyc pewnosc siebie.
Swietnie to bylo widac na przykladzie przyjezdnych. Byl to dla nich
podwojny stres. Nie dosc ze egzamin, to jeszcze kompletnie nowe
otoczenie, sprzet, sposob holowania itp. Dalem im sie karnac przed
egzaminem. Wyszla totalna katastrofa, ale na egzaminie poszlo ok,
poniewaz byli juz obeznani z otoczeniem.


--
uriuk


www.uriuk.com

Gregor

unread,
Oct 28, 2014, 7:47:19 AM10/28/14
to
Nie dosć że skok nielegalny to jescze brak licencji na noszenie służbowych czarnych mundurów i koloratek - do piekła za to i zakaz skoków na 200 lat.

Gregor.

szybkibzykacz

unread,
Oct 29, 2014, 6:34:31 PM10/29/14
to
Mysle, ze podzial zdan w tej dyskusji a propos strachu wynika z tego , ze trudno jest jednoznacznie zdefiniowac strach, gdzie sie zaczyna i kiedy sie konczy.
Strach to nie musi byc od razu klocek w majtach. Ja moge powiedziec, ze np. przed startem czuje strach wiec robie jeszcze kontrole przedstartowa.
Ktos inny czuje to samo ale nie nazwie tego strachem, lecz np. emocjonowaniem sie, ciekawoscia, dreszczami, niecierpliwieniem sie, itp.
Zdazalo mi sie kilka razy w zyciu przezywac stres paralizujacy. Nie bylo to nigdy zwiazane z lataniem. Dziala do takiego stopnia ze miesnie zaczynaja "dygotac" i nie ma sie naprawde kontroli nad cialem. Po przeanalizowaniu okazywalo sie, ze moglem sobie poradzic jak to sie mowi "z paluszkiem", ale strach mnie zezarl...
W moim lataniu jest zupelnie inaczej "strach" ma zupelnie inny wymiar i zawsze dziala konstruktywnie, ewentualnie zapobiegawczo.
Gdybym miewal takie paralize w lataniu to bankowo bym sobie podarowal.

statl...@gmail.com

unread,
Oct 30, 2014, 9:45:45 AM10/30/14
to
W dniu środa, 29 października 2014 23:34:31 UTC+1 użytkownik szybkibzykacz napisał:
> W moim lataniu jest zupelnie inaczej "strach" ma zupelnie inny wymiar i zawsze dziala konstruktywnie, ewentualnie zapobiegawczo.

Jeśli piszesz, że "zawsze" to znaczy, że dzwonek już dzwoni!

> Gdybym miewal takie paralize w lataniu to bankowo bym sobie podarowal.

To, że sie np. wspinałes lub jeździłeś czymś wyczynowo nie stanowi platformy porównawczej.

Tyle samo dobrych lądowań co startów

Statler


0lea...@gmail.com

unread,
Oct 30, 2014, 2:06:10 PM10/30/14
to
W dniu czwartek, 30 października 2014 14:45:45 UTC+1 użytkownik statl...@gmail.com napisał:
> W dniu środa, 29 października 2014 23:34:31 UTC+1 użytkownik szybkibzykacz napisał:
> > W moim lataniu jest zupelnie inaczej "strach" ma zupelnie inny wymiar i zawsze dziala konstruktywnie, ewentualnie zapobiegawczo.
>
> Jeśli piszesz, że "zawsze" to znaczy, że dzwonek już dzwoni!
Jak jest coś nie tak - to powinien. To by bylo niedobrze jak by nie dzwonił.
>
> > Gdybym miewal takie paralize w lataniu to bankowo bym sobie podarowal.
>
> To, że sie np. wspinałes lub jeździłeś czymś wyczynowo nie stanowi platformy porównawczej.
>
A dlaczego nie? Sytuacje zagrożenia w niektórych wyczynach są podobne i reakcje psychiczne również.

Na lotni akurat sytuacje na starcie sa bardziej związane z logistyką niż psychiką :) Jak ktoś lata, to start przypomina skok na główkę do basenu, ze sprawdzeniem czy jest woda w basenie (gdy lotnia zaczyna "pływać" na ramionach na wietrze) i umiejętnością pływania (bo wiadomo że lata). Dla mnie start na paralotni to skok na główkę gdy się nie umie pływać - z przywiązanymi balonikami do pleców - jak się dobrze ułożą to utrzymają ;P

Ale za to trzeba się dobrze zastanowić na górce co bedzie za godzinę (jak się złoży lotnię do lotu) i za conajmniej dwie (jak się ją złoży do transportu) ;)

statl...@gmail.com

unread,
Oct 30, 2014, 2:44:36 PM10/30/14
to

> > W dniu środa, 29 października 2014 23:34:31 UTC+1 użytkownik szybkibzykacz napisał:
> > > W moim lataniu jest zupelnie inaczej "strach" ma zupelnie inny wymiar i zawsze dziala konstruktywnie, ewentualnie zapobiegawczo.
> >
> > Jeśli piszesz, że "zawsze" to znaczy, że dzwonek już dzwoni!

Chodziło mi o tzw. RUTYNE
A ona już niejednego nauczyła pokory

flypiotrek

unread,
Oct 31, 2014, 6:20:23 AM10/31/14
to
W dniu wtorek, 28 października 2014 09:32:10 UTC+1 użytkownik Conrado napisał:
> > A wczesniej zawsze ma splatane linki wymagajace godzinnego rozplatywania.
> > Spanikowany to potrafi nawet suwak od kombinezonu pół godziny zapinać. I
> > to blokując startowisko.
>
> A nie zauważyliście pewnej ciekawostki, że są piloci świetnie radzący sobie
> w swoim małym gronie lataczy ale jak trafiają na Żar albo Skrzyczne, to ich
> stres zżera?
> Trafia taki między wilki i nie wie jak się nazywa, bo siedzi loża szyderców
> i komentuje: Zaraz się okaże, czy przyjechał jakiś zielony baloniarz ze
> środkowej Polski. Będzie pewnie skrzydło godzinę rozkładał. Linki pewnie ma
> poplątane. Boi się latać, to będzie sprawdzał wszystkie klamry po trzy razy.
> Pewnie nie postawi skrzydła za pierwszym razem. Co to ma być za alpejka?
> Startuj, bo kolejkę blokujesz! Wracaj na łąkę ćwiczyć! Nie no na liście
> obsmarujemy tych leszczy, tu nie ma miejsca dla braku profesjonalizmu.
>
> ad. 1. Nie poradzę sobie ze startem - bo, stresuje się nie samym lataniem, a
> presją otoczenia i zaczyna popełniać błędy, które czasem mogą go kosztować
> życie lub zdrowie (np. niezapięta taśma piersiowa).

Moim zdaniem jest to nieprawdziwa teza.

Jeżeli pilot jest rzeczywiście "świetny" to absorbujące otoczenie nie ma wpływu na stres startowy. Bo "świetny" pilot nie ma problemu ze startem, nie rozkłada godzinami skrzydła i nikogo nie blokuje. Bo"świetny pilot przygotuje sie do startu w miejscu nie blokując innych, a jak przyjdzie na start z "różyczką" w ręku to odpalenie zajmuje mu mgnienie oka. Co więcej takiego pilota to juz po pierwszych ruchach przedstartowych można poznać. Uważam że jeżeli pilot ma stres przedstartowy związany z publiką, to po prostu nie jest "świetny".

Jest według mnie jeden niuans występujący nawet u naprawdę "świetnego" pilota a związany z rozpraszaniem uwagi . Rozgardiasz na starcie może zwiększyć ryzyko popełnienia błędu. A to już jest niebezpieczne. I to obojętne czy w górach, na klifie czy na płaskim.

Natomiast na pewność siebie i obniżenie poziomu stresu startowego zdecydowanie wpływa trening. Przy czym sam trening naziemny obniża stres związany z czynnościami startowymi.


> Myślę, że czasem warto się zastanowić, co lub kto powoduje taką presję i
> atmosferę, bo ten czynnik akurat mało zależy od samego latacza. Każdy z nas
> miał kiedyś pierwsze starty w większym gronie i pamięta, że było to
> stresujące. Chociaż przyznam, że nowym współczuję, bo ja uczyłem się w
> wąskim gronie znajomych, bez takiej presji wyjadaczy jaka jest teraz na
> startowiskach, bo po prostu wtedy jeszcze większość się uczyła. Kiedyś każdy
> musi trafić w końcu na "gęstą" górkę, by się rozwijać a warto mu pomóc w tym
> przeżyć a nie czapę z góry.
>
> Jak patrzę, np. na młodych napędowców, to dochodzę do wniosku, że pierwsze
> latanie z innymi powinni, dla własnego zdrowia fizycznego i psychicznego,
> rozpoczynać w minimalnym gronie. Sama grupa już stresuje leszcza a co
> dopiero loża szyderców (choć jakoś w PPG zauważyłem o wiele większą
> wyrozumiałość).
>
> Jest jeszcze jedna prawidłowość, że im starszy wyjadacz, tym bardziej
> zrzędzi i szydzi z młodszych i mniej doświadczonych :D
>
> Conrado


Ja w takiej sytuacji staram się pomóc "nie świetnemu" delikwentowi choć nie wszyscy takową pomoc chcą przyjąć.

Conrado

unread,
Oct 31, 2014, 6:47:06 AM10/31/14
to
> Jeżeli pilot jest rzeczywiście "świetny"

Nie napisałem, że świetny pilot, a napisałem dający sobie świetnie radę w
określonych warunkach. Gdyby radził sobie świetnie w każdych warunkach,
napisałbym "świetny pilot" jak piszesz, wiec cały wywód OT.

Conrado

flypiotrek

unread,
Oct 31, 2014, 9:52:50 AM10/31/14
to
Czepiasz się niepotrzebnie.
Przecież temat wątku jest Psychika a paralotniarstwo.
Inteligentny prawdopodobnie coś z tego wyniesie.

Conrado

unread,
Oct 31, 2014, 10:12:26 AM10/31/14
to
> Czepiasz się niepotrzebnie.

:). Napisałeś "Moim zdaniem jest to nieprawdziwa teza", podważając to co
napisałem w oparciu tego czego nie napisałem, wiec tylko sprostowałem a nie
czepiam się :). Nie ma co się czepiać, bo to fajna dyskusja :)

Conrado

zxc

unread,
Oct 31, 2014, 11:10:30 AM10/31/14
to
W dniu 2014-10-28 08:36, Zbigniew Gotkiewicz pisze:

> Przez wiele lat trudno było badać problemy związane z użyciem zapasu,
> bo piloci (głównie zawodnicy) lansowali pogląd że użycie zapasu to wstyd,
> porażka i coś co należy ukrywać przed światem. Znając podejście takich pilotów
> do rywalizacji gdy wygrana w wyścigu była celem najważniejszym rozumiem tą
> niechęć do użycia zapasu gdyż odbierało to szanse na wygranie wyścigu.

Hmm, tak wlasnie postaja legendy, na dodatek oszczercze (wzgledem
zawodnikow -> Gotek ma jakis uraz cy cus) ... Gotek opowiada
tutaj wyssane z palca pierdoly jako "prawdy objawione",
ktorych nie sposob zweryfikowac (bo to bylo "przez wiele lat"
dawno dawno temu, za siedmioma gorami, ...).

Od kiedy mam stycznosc ze srodowiskiem zawodniczym (c.a. 1997-98) uzycie
zapasu nie bylo wstydem, wprost przecipoloznie powiedzialbym ... duza
ilosc ratowan uchodzila za powod do dumy a taki delikwent chodzil
w chwale bohatera.

I tylko raz na czeskich zawodach mali dostal 0 pkt za konkurencje
bo wg czeskiej interpretacji "zmienil glajta w czasie konkurencji"
- wyladowal na innym niz wystartowal :-))))

> Stąd też odnotowano wiele przypadków gdy zapas nie został użyty choć powinien.

Nieuzycie zapasu w chwili koniecznosci ma zupelnie inne podloze niz
Gotko-wydumany wstyd czy parcie na wynik ... jest nim obizona
podzielnosc uwagi i zdolnosc do logicznego myslenia w naglej
sytuacji stresowej. Dotyczy to kazdej dziedziny zwiazanej z ryzykiem
i dotyka rowniez zawodnikow, samo bycie zawodnikiem nie daje szczepionki
na stres.

Dlatego nalezy 'trenowac na sucho', sytuacje niebezpieczne i miec
wymyslone wczesniej wyjscie awaryjne. Egzaminy z opowiadania sytuacji
niebezpiecznych sa w kazdej dziedzinie lotnictwa, jak rowniez
alpinizmu, zeglarstwa, nurkowania i temu podbnych sportow ...
a w kazdym razie byly, dopuki nie wprowadzono egzaminow testowych.

Pozdrawiam
zxc (z 1 ratowaniem w realu ale z wieloma w wyobrazni)


Zbigniew Gotkiewicz

unread,
Oct 31, 2014, 11:24:18 AM10/31/14
to
Masz prawo mieć inne zdanie. Ja swoje oparłem na tym że chciałem pilotom przybliżyć sytuacje awaryjne w których prawidłowe użycie zapasu ratowało pilota. Zwróciłem się z prośbą do zawodników o opis sytuacji w których użyli zapasu. W tamtych czasach zapasów używali głównie zawodnicy. Odezwał się tylko Mali. Napisał mi że moja próba ujawnienia tego że użył kilka razy zapasu jest próbą dyskredytacji i jest to działanie celowe aby nie mógł zostać pilotem fabrycznym Axisa. Nikt więcej się nie odezwał. Czyli Krzysiu muszą być dwie historie. Moja i twoja.

Zbyszek Gotkiewicz

zxc

unread,
Oct 31, 2014, 12:00:41 PM10/31/14
to
W dniu 2014-10-31 16:24, Zbigniew Gotkiewicz pisze:
Czyli Twoja historia jest taka, ze zawodnicy Cie olali a mali zbesztal
i na tej podstawie wyciagnales daleko idace wnioski o psychice
zawodnikow i wystepujacych w tym srodowisku napieciach, nie pomyslales
ze osoba badajacego wplynela na wynik?

BTW: mnie nie pytales (w kazdym razie nie pamietam), wiec moze do
innych tez po prostu nie dotarla Twoja 'kwerenda zapasowa' ...

pozdrawiam
zxc

PS.
Zeby wyciagac wnioski to trzeba mniec z czego, to sa podstawy naukowego
badania czagokolwiek, Tobie udaje sie wyciagac wnioski z braku danych.



Zbigniew Gotkiewicz

unread,
Oct 31, 2014, 12:19:39 PM10/31/14
to
Zawodnicy nie chcieli pomóc. Z pewnością niechęć do mnie niektórych zawodnikowi też do tego się dołożyła. Jeśli nie potrafili podzielić swoich sympatii od pożytecznego celu to nic na to nie poradzę. Mimo braku współpracy udało mi się ustalić prawidłowości i zasady użycia zapasu. Spisałem je, opublikowałem i zaczęły funkcjonować w świadomości. Spotykam się z relacjami pilotów w których posługują się argumentacją taką samą jak w moim opracowaniu. Mam nadzieje, że przynajmniej częściowo przyczyniłem się do powstania u pilotów prawidłowych procedur użycia zapasu. Cała reszta, w tym to że ktoś kogoś lubił czy nie w tej sytuacji nie ma najmniejszego znaczenia.

Zbyszek Gotkiewicz

zxc

unread,
Oct 31, 2014, 1:19:59 PM10/31/14
to
W dniu 2014-10-31 17:19, Zbigniew Gotkiewicz pisze:

> Zawodnicy nie chcieli pomóc. Z pewnością niechęć do mnie niektórych
> zawodnikowi też do tego się dołożyła. Jeśli nie potrafili podzielić
> swoich sympatii od pożytecznego celu to nic na to nie poradzę.
> Mimo braku współpracy udało mi się ustalić prawidłowości i zasady
> użycia zapasu. Spisałem je, opublikowałem i zaczęły funkcjonować
> w świadomości.

Niesympatyczni zawodnicy skrywali tajemnice uzycia zapasu ale
prometeusz paralotniarstwa Zbysiu poswiecil sie, wykradl im ten
ogien (do dzisiaj boli go od tego watroba) i opublikowal ewagelie
ratowania sie, Alleluja!

Ciekawe skad zawodnicy znali te tajne metody w erze
przedgotkiewiczowej, musi na tajnych kompletach uczuli sie
i SWIADOMOCS (duzymi literami) nie funkjonowala wtedy
w SRODOWISKU (tez duzymi). Mroczne to byly czasy a nieoswiecone
masy blakaly sie w oceanie niewiedzy ... ala nastala
w koncu jutrzenka pobiedy!

> Spotykam się z relacjami pilotów w których posługują
> się argumentacją taką samą jak w moim opracowaniu. Mam nadzieje,
> że przynajmniej częściowo przyczyniłem się do powstania u pilotów
> prawidłowych procedur użycia zapasu.

Uch coz za skromnosss, a gdziez to rewolucyjne opracowanie mozna
przeczytac? Zapewne jego cenna kopia jest w Bibliotece Narodowej
a producenci zapasow i paralotni trzymaja je na honorowym miejscu,
szkoly paralotniowe na calym swiecie dokonuja czytan wybranych
fragmentow ... a wikipedia i gugiel pelne sa cytat ...

> Cała reszta, w tym to że ktoś
> kogoś lubił czy nie w tej sytuacji nie ma najmniejszego znaczenia.

W tej sytuacji rzeczywiscie ...

:-))))
zxc


Darecki ( starry )

unread,
Oct 31, 2014, 1:39:56 PM10/31/14
to
....
>
> :-))))
> zxc

No i była całkiem sympatyczna dyskusja dopóki kolejny "Gal Anonim zxc" nie postanowił udowodnić, że jest o niebo lepszy, mądrzejszy i coś tam jeszcze .... od kogoś innego na grupie.

No i czemu to ma służyć pytam? Komu to ma pomóc?

Pozdrawiam

Maciej Opozda

unread,
Oct 31, 2014, 1:47:08 PM10/31/14
to
A kim ty w ogóle jesteś ( już pomijając fakt ze wstydzisz się podpisać) może instruktorem , a może napisałeś jakaś książkę, a może człowiekiem którego uwagi producent skrzydeł bierze pod uwagę. Podejrzewam ze nie . Więc jeśli masz jakieś kompleksy to zachowaj dla siebie , albo ,, dorob'' się czegokolwiek najlepiej autorytetu i wtedy może ktoś sobie będzie glowe zwracał Twoimi wypocinami.

Pozdrawiam

Zbigniew Gotkiewicz

unread,
Oct 31, 2014, 1:53:50 PM10/31/14
to
Krzysiu. Spodziewałem się że poważnym utrudnieniem w dyskusji na temat moich publikacji będzie fakt że ich nie znasz. Nie jest to żaden zarzut bo pilot z taką wiedzą nie powinien czytać tego, co napisali głupsi w jego mniemaniu. Jednak zanim zaczniesz wyśmiewać dobrze by było przeczytać. Jest tego trochę na stronach PSP, w Przeglądzie Lotniczym, w Vario, w przedrukach, jest i książka. Ja twoje teksty czytam bez obrzydzenia wiec ty też możesz spróbować szczególnie jeśli już napisałeś recenzję moich tekstów.

Zbyszek Gotkiewicz

W@cek

unread,
Oct 31, 2014, 1:55:28 PM10/31/14
to
W dniu piątek, 31 października 2014 18:39:56 UTC+1 użytkownik Darecki ( starry ) napisał:
> ....
> >
> > :-))))
> > zxc
>
> No i była całkiem sympatyczna dyskusja dopóki kolejny "Gal Anonim zxc" nie postanowił udowodnić, ..............

Tak naprawdę to ty nawet podając imię nazwisko pesel kod i tel bedziesz bardziej anonimowy niz zxc :)

Viking

unread,
Oct 31, 2014, 1:59:10 PM10/31/14
to
On 10/31/2014 06:47 PM, Maciej Opozda wrote (jak wynika z kontekstu do
zxc):
Trzy x TAK. Przechodzi Pan do finału.

Pozdrawiam,
Viking

Chłopaki powymieniajcie się jeszcze chwilę uprzejmościami. Dawno się tak
nie ubawiłem. Ciekawe kogo teraz SLIP promuje na kursach jako wzór do
naśladowania dla "młodych"...

0lea...@gmail.com

unread,
Oct 31, 2014, 2:50:38 PM10/31/14
to
W dniu piątek, 31 października 2014 18:19:59 UTC+1 użytkownik zxc napisał:
> W dniu 2014-10-31 17:19, Zbigniew Gotkiewicz pisze:
> prometeusz paralotniarstwa Zbysiu poswiecil sie, wykradl im ten
> ogien (do dzisiaj boli go od tego watroba)
dobreee... skorzystam z tego wiele razy :D

zxc

unread,
Oct 31, 2014, 2:57:08 PM10/31/14
to
W dniu 2014-10-31 18:53, Zbigniew Gotkiewicz pisze:

> Krzysiu. Spodziewałem się że poważnym utrudnieniem w dyskusji na
> temat moich publikacji będzie fakt że ich nie znasz. Nie jest to żaden
> zarzut bo pilot z taką wiedzą nie powinien czytać tego, co napisali
> głupsi w jego mniemaniu.

Zbyszek, twoje teksy prasowe zwykle nadaja sie do publikacji i do
czytania bez obrzydzenia tez. Ale Twoja bogata bibliografia powoduje,
ze musisz podawac (w przypisach) do czego z niej aktualnie pijesz,
znaczy piszesz ...

> Jednak zanim zaczniesz wyśmiewać dobrze by
> było przeczytać. Jest tego trochę na stronach PSP, w Przeglądzie Lotniczym,
> w Vario, w przedrukach, jest i książka. Ja twoje teksty czytam bez obrzydzenia
> wiec ty też możesz spróbować szczególnie jeśli już napisałeś recenzję moich
> tekstów.

Recenzuje wylacznie teksty wlasnie co przeczytane, tutaj ten (podpisany
przez Ciebie):

W dniu 2014-10-28 08:36, Zbigniew Gotkiewicz pisze:

> Przez wiele lat trudno było badać problemy związane z użyciem zapasu,
> bo piloci (głównie zawodnicy) lansowali pogląd że użycie zapasu to
wstyd,
> porażka i coś co należy ukrywać przed światem. Znając podejście
takich pilotów
> do rywalizacji gdy wygrana w wyścigu była celem najważniejszym
rozumiem tą
> niechęć do użycia zapasu gdyż odbierało to szanse na wygranie wyścigu.

Nic wiecej i nic mniej. Recenzja jest negatywna. Znaczy
zwyczajnie zmyslasz pod publike ... generalizujesz
w opaciu o odmowe jednego maliego[1].

Pozdrawiam
Duch z szafy, zxc

[1] Zbigniew Gotkiewicz, pl.rec.paralotnie, halloween'2014 16:24

Zbigniew Gotkiewicz

unread,
Oct 31, 2014, 3:14:19 PM10/31/14
to
Na temat zapasów
http://psp.org.pl/zapas-zasady-uzycia/
http://psp.org.pl/zapasy-najczesciej-zadawane-pytania/

To tak na szybko. Miłej lektury. Wolałbym dyskutować o ich treści zamiast o tym że darzymy się szorstką przyjaźnią, bo gdy jesteś merytoryczny to zawsze z tego wynika coś pożytecznego.

Zbyszek Gotkiewicz

uriuk

unread,
Oct 31, 2014, 5:12:04 PM10/31/14
to
W dniu 2014-10-31 18:47, Maciej Opozda pisze:
> A kim ty w ogóle jesteś ( już pomijając fakt ze wstydzisz się podpisać) może instruktorem , a może napisałeś jakaś książkę, a może człowiekiem którego uwagi producent skrzydeł bierze pod uwagę. Podejrzewam ze nie . Więc jeśli masz jakieś kompleksy to zachowaj dla siebie , albo ,, dorob'' się czegokolwiek najlepiej autorytetu i wtedy może ktoś sobie będzie glowe zwracał Twoimi wypocinami.

No widzisz Krzysiu, miejsce w pierwszej dziesiatce na Mistrzostwach
Swiata to nie jest dorobek i nie daje ci autorytetu na grupie. Bylo
powalczyc o pudlo ;)


--
uriuk


www.uriuk.com

adamparagliding

unread,
Oct 31, 2014, 5:24:57 PM10/31/14
to
Telepatia , czy cuś ;) już miałem pytać, gdzie jest pomoc ze strony uriuka, choć jak zwykle jako sikut ma g...o do powiedzenia, ale jest jak widać nie zawodny :)
Fajny wątek :) Pozdro

Maciej Opozda

unread,
Oct 31, 2014, 5:27:27 PM10/31/14
to
Nie wiedziałem kto to jest , a nie mogłem sprawdzić ze względu na brak podpisu , a wypowiedź była byle sie doczepic i powiedzieć coś swojego . Tyle mam na swe usprawiedliwienie

Zbigniew Gotkiewicz

unread,
Oct 31, 2014, 5:38:38 PM10/31/14
to
Maciek, wydaje mi się że niechcący uświadomiłeś chłopakom coś ważnego. Powinni ci podziękować.

Zbyszek Gotkiewicz

adamparagliding

unread,
Oct 31, 2014, 5:41:59 PM10/31/14
to
W dniu piątek, 31 października 2014 22:27:27 UTC+1 użytkownik Maciej Opozda napisał:
> Nie wiedziałem kto to jest , a nie mogłem sprawdzić ze względu na brak podpisu , a wypowiedź była byle sie doczepic i powiedzieć coś swojego . Tyle mam na swe usprawiedliwienie

Nie każdemu zależy na popularności na grupie :) Są ludzie, którzy robią swoje, tworząc historię a są tacy którym się tylko tak wydaje.
Pozdro

Maciej Opozda

unread,
Oct 31, 2014, 5:49:06 PM10/31/14
to
Tylko myślałem ze ci ludzie również na poziomie się wypowiadają......

Zbigniew Gotkiewicz

unread,
Oct 31, 2014, 5:51:04 PM10/31/14
to
Adam. W takiej sytuacji zawsze przypomina mi się fraszka Sztautyngera:
"Trwalszy czasem ślad na piasku
niźli życie pełne blasku"

Zbyszek Gotkiewicz

adamparagliding

unread,
Oct 31, 2014, 5:56:11 PM10/31/14
to
Zbyszku każdy ma tutaj swoją rację, więc dlatego napisałem na wstępie, że wątek arcyciekawy :) Pozdro

szybkibzykacz

unread,
Oct 31, 2014, 6:42:17 PM10/31/14
to
adamparagliding:
>
gdzie jest pomoc ze strony uriuka, choć jak zwykle jako sikut ma g...o do powiedzenia, ale jest jak widać nie zawodny :) Fajny wątek :) Pozdro 

Przygadal kociol garnkowi!
Przeczytaj wszystkie swoje wpisy w tym watku, policz je i powiedz co wnoszado dyskusji?
Jak masz ambicje to podziel sobie to co wniosles do dyskuskusji przez ilosc swoich postow w tym watku, a odkryjesz sprawnosc "napedu adamparaglidingowego" do bicia piany.
Jak zwykle rozpieprzasz dyskusje i tlumisz temat swoim BLASKIEM.
Zygac sie chce...

adamparagliding

unread,
Oct 31, 2014, 7:02:02 PM10/31/14
to
To, że szybko kończysz to twój problem, ale żeby się tym chwalić ? Takich bzykaczy przeżyłem wielu, pojawiali się i znikali, poszczekali sobie anonimowo jak ratlerki z za płotu żeby zaistnieć i odchodzili w niepamięć, dlatego nie "ruszają" mnie posty takich jak ty.

mali...@gmail.com

unread,
Nov 1, 2014, 9:07:37 AM11/1/14
to
Drogi Zbyszku proszę cię wskaż mi źródło tej objawionej informacji.

Mam podejrzenie bliskie pewności że starość cię dopada i z pamięcią już krucho.
To też z niecierpliwością czekam na zacytowanie fragmentu wraz z linkiem do tego postu w którym jako bym prezentował takie stanowisko jak przedstawiłeś je w tym wątku.

Do czasu opublikowania przez ciebie tej informacji uznajmy ze twojej wypowiedzi nie było z użyciem mojej osoby jako przykładu na poparcie twojej tezy OK.

W

Zbigniew Gotkiewicz

unread,
Nov 1, 2014, 10:41:41 AM11/1/14
to

Użytkownik <mali...@gmail.com> napisał

To też z niecierpliwością czekam na zacytowanie fragmentu wraz z linkiem do tego postu w którym jako bym prezentował takie stanowisko jak przedstawiłeś je w tym wątku.


Niestety nie znalazłem twojej wypowiedzi. Powoływałem się na nią w grudniu 2006 roku pisząc:

"Możesz dać odpór plotkom i zgłosić zdarzenie na stronie PSP. Przy okazji
udowodnisz, że nie boisz się, iż wykorzystam twoje zdarzenia przeciwko
tobie, bo takie zarzuty miałeś kiedyś do mnie. Jak widzisz plotki są
bardziej szkodliwe, a i tak nie jesteś w stanie ukryć swych zdarzeń."

Nie chce mi się dalej szukać, bo jak się okazuje problem pojawił się wcześniej niż myślałem i dotarcie do źródeł może być niemożliwe. W każdym razie ówczesna atmosfera rywalizacji uniemożliwiała współporacę na jakimkolwiek polu, nawet gdyby miało to służyć poprawie bezpieczeństwa wszystkich pilotów. Pamiętasz holpatenty? Wtedy pomógł mi tylko Peciu i Mańkowski. Reszta była obojętna lub przeciw.

Link do dyskusji, w której powoływałem się na twoje obiekcje:

https://groups.google.com/forum/?hl=pl#!searchin/pl.rec.paralotnie/jak$20u%C5%BCy%C4%87$20zapasu|sort:relevance/pl.rec.paralotnie/F3clZqluxIE/Oew7SEGA7ykJ

Zbyszek Gotkiewicz

mali...@gmail.com

unread,
Nov 1, 2014, 11:44:11 AM11/1/14
to
Przytaczasz fragment własnej wypowiedzi jako dowód ze ja to powiedziałem. Mistrzostwo Świata. W zakresie hol-patentów nadal utrzymuje moje zdanie, że nie zawsze jest to dobre rozwiązanie. Wówczas i teraz to twierdzę. Natomiast twoje niezrozumienie cudzych wypowiedzi wciąż wynika z mani generalizowania i wyciągania ogólnych wniosków ze sporadycznych zdarzeń.

W

Zbigniew Gotkiewicz

unread,
Nov 1, 2014, 12:01:11 PM11/1/14
to
Im bardziej szukam tym bardziej nie mogę znaleźć. Dotarłem w tym szukaniu do trudnych czasów i lepiej ich nie przypominać. Mam nadzieje że następne konfrontację będą przy okazji nowych wyzwań a nie upiorów z przeszłości.

Zbyszek Gotkiewicz

W@cek

unread,
Nov 1, 2014, 2:01:34 PM11/1/14
to


A wy sie naprawdę tak nie lubicie czy tylko tak hecujecie dla zwiększenia poczytności wątku :)

statl...@gmail.com

unread,
Nov 1, 2014, 2:10:04 PM11/1/14
to
W dniu sobota, 1 listopada 2014 17:01:11 UTC+1 użytkownik Zbigniew Gotkiewicz napisał:
> Mam nadzieje że następne konfrontację będą przy okazji nowych wyzwań a nie upiorów z przeszłości.
>
> Zbyszek Gotkiewicz

A kto był najbardziej upiorny?

Bo najbardziej upiorne skrzydło to pamiętam. Taki żółty DUDEK;))

Statler ciekawski

statl...@gmail.com

unread,
Nov 1, 2014, 2:22:19 PM11/1/14
to
Już wiem, to był LUX
It is loading more messages.
0 new messages