W dniu piątek, 4 stycznia 2013 22:41:38 UTC+1 użytkownik
mogi...@gmail.com napisał:
> W dniu wtorek, 1 stycznia 2013 21:27:14 UTC+1 użytkownik scaut napisał:
>
> > Witam, Rozlgadam sie za napedem z ciagiem powyzej 65kg w rozsadnej cenie. Napotkalem kilka wypowiedzi niezadowolonych uzytkownikow Motoromy. Czy rzeczywiscie 90% posiadaczy psioczy na ten naped, czy moze zadowoleni sie nie wypowiadaja?? Prosba - napiszcie jak sie spisuja Wasze motoromy. Czy w tym napedzie rzeczywiscie co parenascie godzin trzeba cos wymieniac?
>
>
>
> A moze Leszek Klich cos sie wypowie jak sie sprawuje motoroma kturą wsadził w ramy mostera w czerwcu?
Witam
Wywołany do tablicy już piszę o RoMosterze, czyli Motoromie w koszu Mostera.
To byłe jeden z pierwszych silników z rozruchem ręcznym i Roman Kapler mówił, że mogę mieć problemy. Dostałem w dobrych pieniądzach taki prototyp. Najpierw pękł przewód odprężnika, potem ciekło non stop spod głowicy. Okazało się, że była to jakaś kombinowana głowica i zastosowanie oryginalnej miało ten problem rozwiązać. Sprzedałem po kosztach koledze i mam z nim stały kontakt. Nic nie mówił o problemach.
U mnie są 3 Motoromy i stale je obserwuję:
Tylko jedna zepsuła się poważnie (rozleciał się wał). Ale nie bez powodu. Otóż była to jedna z pierwszych Motorom, która miała stary wydech - ni to rezonans, ni to puszka. Mocy trochę brakowało. A kolega lubi powywijać. Wydmuchał więc sobie rezonans (skopiował z oryginału). Tłumik ma chyba od Fresh Breeze :) Rezonans wyszedł tak idealnie, że jak Motoromka dostała "kopa", to po 2-3h rozleciał się wał. No ale te wały pękały. Wysłał do producenta i za 900zł w serwisie wymienili mu wał,łożyska, chyba koła przekładni, wyregulowali i teraz działa jak cholera! A lata naprawdę dużo piłując silnik na duże wysokości. Pękł też rozrusznik, ale sobie pospawał (teraz są stosowane mocniejsze rozruszniki).
Druga Motoroma to też jakaś starsza (ale nie najstarsza) wersja. Wiecznie uciapana w oleju i kurzu. Kolega słabo dba... Ale tylko leje paliwo i lata godzinami. Notorycznie zrywały mu się sprężyny wydechu. Może dlatego, że wykorzystywał sprężyny z... materaca. Ten egzemplarz Motoromy lata na długie przeloty trajką z Reactionem 29. Raz miał lądowanie awaryjne, ale to była jakaś pierdółka z kabelkami (nie pamiętam przyczyny).
Trzecia Motoroma wozi kolegę Tomka o wadze 117kg. Lata na trajce ze skrzydłem Sting 250. Na liczniku motogodzin jest jakieś 50-60h. Sam na niej latałem i naprawdę ten silnik daje radę. Napęd robiliśmy we własnym zakresie. Zakupiliśmy mocny kosz od Pawła Ścibiorskiego, kolega Tomek mocował bebechy (akumulator, rozmieszczał przewody, regulator, itp.). Ja zaś wykonałem MOCNĄ instalację elektryczną. Wszystkie przewody z grubszego elastycznego przewodu a wszystkie połączenia elementów - lutowane. Oprócz poduszki silnika zero awarii.
Muszę Wam powiedzieć, że gdybym miał zmienić Mostera na inny napęd, wybrałbym właśnie Motoromę lub Rotorka. Dlaczego? Bo wszystkie się psują i ważny jest dostęp do serwisu i części zamiennych. Ktoś napisał, że jak ktoś kupi drogi to nie chwali się awariami. Jest w tym wiele prawdy... Poza tym np. Rotora naprawisz za maksymalnie kilka stów, Motoromę za 1000zł. a "lepsze" nawet za kilka tysięcy, bo takie kosmiczne ceny za naprawy znam.
Mój Moster ma już około 90h i zero problemów, ale dbam i przed każdym lotem wszystko dokładnie sprawdzam. Gdy przed startem zauważyłem na rezonansie rysę (pęknięcie odczuwalne w dotyku), nie odpalałem nawet, tylko pojechałem do spawacza. Pewnie gdybym wtedy poleciał, rozdarło by rezonans w locie. O szarpaczkach nie wspomnę, ale na nowej wylatałem sezon i już zapomniałem o problemach. Niezależnie od tego, jaki napęd mamy, stosujcie checklistę przedstartową.
Użytkownikom latającym na jak mówią niektórzy: starych, przestarzałych technologicznie czy wręcz archaicznych i mało szpanerskich silnikach Solo powiem tak: nie ma jak to stare, poczciwe Solo. Nie słuchajcie, gdy wam mówią, że to silnik technologicznie przestarzały, bo to jest akurat zaleta. I jeśli nie musicie mniejsza waga pilota, lepiej zostańcie przy tym silniku a będziecie zdrowsi. Amen
pozdro
Leszek Klich
691050123