> Romanie - jak zapewne wiesz - są kable zasilające (czyli te od gniazdka
> 230V do urządzenia) dla sprzętu audio z super hiper czystej miedzi,
> pozłacane wtyki i w ogóle czary mary. Kosztuje to to jak pisałem - często
> ponad 1000 zł. Teraz wytłumacz mi - przy zakłóceniach/zniekształceniach w
> sieci przesyłowej i tej domowej - jaką korzyść daje ten ostatni metr kabla
> na drodze od stacji transformatorowej do urządzenia? Chętnie się dowiem.
Bill :), wiesz są po prostu takie produkty jak kabel HDMI i kabel HDMI z
pozłacanymi końcówkami. Jedna grupa konsumentów kupuje pierwsze, druga
drugie. Cześć kupuje to co tańsze, cześć to gdzie napisane jest ze lepsze,
kolejni to co droższe i jeszcze jest kilku takich co wie czy takie
pozłacanie końcówki coś zmienią w jakości przesyłanych danych czy są tylko
"lepsze". Tych ostatnich jest najmniej, więc producenci i marketingowcy
robią produkty takie, by obskoczyć cały rynek, ale promują głownie
rozwiązania najdroższe, bo na nich jest największy zysk a i typ odbiorcy
jest łatwiejszy do zmanipulowania (dobrym przykładem podziału odbiorców jest
Orlen, który z racji droższego paliwa niż konkurenci, zgarniał tylko cześć
rynku odbiorców paliwowych. Wprowadził więc stacje Bliska o niższej marży,
by ciągnąć zyski też z pozostałej grupy klientów oferując to samo paliwo w
niższej cenie). Można sobie ozłocić takie końcówki i będą lepsze, ba nawet
można własną końcówkę sobie ozłocić i będzie jeszcze lepsza, bo przecież
złoto ogólnie jest najlepsze (widać przecież po gwiazdach amerykańskiego
hip-hopu jak wzrasta ich przekaz wraz z ilością zamontowanego złota). Od lat
pracuje w reklamie i wiem, że mimo tego, że czasem kupowanie już czegoś
"lepszego i droższego" nie ma sensu zupełnie, to człowiek jest tak
skonstruowany, że jak uwierzy iż zainwestował w "lepsze", to się po prostu
lepiej z tym czuje i jest to często taki "podatek od dobrego samopoczucia".
Więc skoro tak jest, to należy w marketingu to wykorzystać :). Kolejną
marketingową zagrywką jest tworzenie produktu dla konkretnego odbiorcy.
Klient lubi wiedzieć, że produkt jest skierowany dokładnie do niego. Mamy
więc powiedzmy olej 2T ogólnego stosowania w cenie 20 zł za litr. Obok ten
sam oklej lejemy do butelki z nalepką "do łodzi motorowych", "do skuterów",
"do kosiarek" w cenie 25 zł za litr. Przeciętny Kowalski idąc kupić olej do
kosiarki jaki olej wybierze? :). Jest jeszcze przeciętny Kowalski z bardziej
zasobnym portfelem, z którego portfela jakoś trzeba coś wyssać, więc tworzy
się "pozłacany" olej na którym zysk jest większy a i przy okazji ma się w
garści całe spektrum odbiorców :).
Conrado