> To materiał z drona, każdy zbyt szybki ruch skutkuje rozmazaniem obrazu.
No niestety, ale to też wynika z tego, że początkujący operator coptera
obracanie ma najbardziej opanowane :). Wystarczy powiesić coptera w miejscu
i jedna gałą obsługiwać obracanie wokół osi obrotu. Do tego dochodzi
specyficzna optyka kamer (rybie oko lub beczka), co skutkuje
"przyśpieszaniem" obrazu wraz z oddaleniem od centrum szkła. Jak się
okazuje, nawet dobre aparaty i kamery często średnio sobie radzą z
filmowaniem podczas obrotu wkoło własnej osi (i tu się można często naprawdę
negatywnie zaskoczyć - kto próbował "panoramować", ten pewnie się
przekonał). Co do ujęć z coptera, to jak obracasz w osi, to trzeba to robić
z dużym wyczuciem. O wiele lepiej wychodzi obrót wraz z lotem w kierunku
obrotu (jak w przypadku filmowaniu np. z paralotni). No i początkującego
operatora coptera poznasz właśnie po takich ujęciach jak stacjonarna, szybka
panorama :)
Adam, proponuję poeksperymentować ze sprzężoną kamerą ręczną wraz tą z
coptera. Zamontować jedną nad drugą i całość na statyw. Później ustawić
maksymalnie zbliżoną szerokość kadru i z różnymi ustawieniami wykonać
"panoramowanie w osi" z różną prędkością obrotu. Powiem Ci, że ja psioczyłem
na początku na obracane obrazy z kamer sportowych lub copterów, ale jak się
okazało, sprawa jest równie trudna dla wielu ręczniaków. Taki test wiele
powie o możliwościach i ograniczeniach posiadanego sprzętu jak i
możliwościach ich końcowego wyświetlania na ekranie.
Kolejną zmorą jest "szarpanie obrazu" przy wypuszczaniu z takich ujęć z
postprodukcji... (podobnie jak w przypadku filmowania uciekającego obrazu w
dole kadru podczas lotu nisko nad ziemią). Stosuje się tu czasem celowy blur
przy krawędzi kadru, ale to już inna temat.
No i zwyczajnie też sam typ tego ujęcia jest bardzo "nieszczęśliwy"...
Conrado