>
> --duże cytowanie automatycznie wyczyszczone--
>
> Bogdan, dzięki za rzeczową odpowiedź, jednak wymienione certyfikaty nie do końca odpowiadają wymogom paralotniowym (a przynajmniej nie wszystkie). Prawdę mówiąc zupełnie nie mam pojęcia za co wymienione certyfikaty odpowiadają. Dlatego lepiej jest, aby piloci wiedzieli czy wyciągarka spełnia podstawowe wymogi bezpieczeństwa, niż czy posiada certyfikat pochodzenia. A te podstawowe wymogi to możliwość odcięcia liny od wyciągarki i ograniczona, regulowana lub wskazywana siła ciągu. Te wymagania nie potrzebują certyfikatu, tylko prawidłowej obsługi. Co do certyfikatu liny, to ja też mam wątpliwości, czy po tysiącu wykonanych holi certyfikowane parametry nie ulegną zmianie. Zamiast tego lepiej podać wytrzymałość nowej liny. Mam nadzieję, że nie potraktujesz mojej wypowiedzi jako czepiania się. Chciałem jedynie zaprotestować przeciwko wprowadzaniu do obiegu pojęcia certyfikacja wyciągarek i dodatkowo łączeniu tego pojęcia z poczuciem bezpieczeństwa. Jeśli ktoś wyczuje że może na tym zarobić, to postara się aby był obowiązek holowania jedynie na certyfikowanych wyciągarkach. Albo wprowadzi taki nieformalny wymóg. I wtedy kierownik startu będzie pytał czy pilot ma certyfikat H, a pilot czy wyciągarka ma swój certyfikat. I wszystkim się bezie wydawało, że robią to aby dbać o bezpieczeństwo.
>
> Zbyszek Gotkiewicz
Witam Zbigniewie
Certyfikaty dotyczą przede wszystkim sprzętu gdzie oprócz normalnego holowania -wykonuje się dużo szkoleń
A tu Niemcy są bardzo rygorystyczni.
Co do liny masz rację jej sposób używania ma bardzo duży wpływ na jej żywotność.
Każdy producent podaje wytrzymałość takiej liny w zależności od grubości
Na mojej K6S jest na dwóch bębnach po 1200metrów 3,2mm -wytrzymałość na zerwanie-650kg
Certyfikat testów np: mówi,że wszystkie hole -paralotniowy,lotniowy,ULS-glider mieszczą się w założonych
parametrach.Siły występujące w każdej konfiguracji lotu nie przekraczają założonych przez konstruktora.
Zbigniewie piszesz -lepiej aby piloci wiedzieli ,że wyciągarka spełnia podstawowe wymogi niż certyfikat pochodzenia?
Właśnie w certyfikacie pochodzenia-chodzi o to kto tę windę zbudował czy firma mająca duże doświadczenie
w tej materii,czy ktoś wyklepał sobie z materiałów wtórnych w garażu.
Jestem jak najbardziej za tworzeniem prostych urządzeń do wyciągania.
Tylko jak wiesz w silnych i turbulętnych warunkach termicznych podczas holowania takie proste urządzenia
nie zawsze dają sobie radę.
Nie myślcie sobie ,że mając nowego typu windę poprzewracało mi się w głowie i się wymądrzam .Nie taki był
mój zamiar.Chciałem tylko poinformować jak technika tego typu szybko postępuje naprzód.
Moim zdaniem jest to dobry kierunek-komfortowe warunki startów pilotów oraz bezstresowa praca operatora
windy jest wiele znacząca.
W wyciągarce K-6S cała praca operatora polega na obsłudze dwóch przełączników AZS.
Hamulce zaciągane są tylko podczas transportu.Podczas pracy wyciągarki hamulce windy są
zluzowane.Cały proces sterowania,hamowania ,dobierania odpowiednich sił podczas holu następuje
automatycznie.Każdy bęben jest sterowany nie zależnie.Włączanie następuje przez siłownik :lewy+prawy.
To jest już naprawdę inny wymiar możesz mi wierzyć
Pozdrawiam serdecznie
Bogdan