Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Termika - wiedza tajemna

3,277 views
Skip to first unread message

ArekG

unread,
Dec 21, 2012, 8:20:56 AM12/21/12
to
Cześć,
Ze względu na długie zimowe wieczoy poczytałem sobie ostatnio trochę różnych artykułów o lataniu w ogóle, o lataniu w termice i na żaglu, o lataniu przelotów.
Ponieważ jestem jeszcze początkujący (ok.30h nalotu) to testowanie tych różnych teorii jeszcze przede mną, ale chciałbym je zderzyć z wiedzą i praktyką bardziej doświadczonych pilotów. A więc mam nadzieję, że uda wam się skupić na chwilę na swoim lataniu, żeby coś mertytorycznego napisać w nawiązaniu do poniższych pytań (bo zdaje sobię sprawę, że w wększości przypadków są to już odruchy, z których pilot może nawet nie zdawać sobie sprawy), no i zdaje sobię sprawę, ze jednak praktyka, praktyka, praktyka przede wszystkim. Uważam jednak, ze optymalne jest połaczenie wiedzy z praktyką, więc chcę uprzedzić też odpowiedzi typu "idz i lataj zamiast czytać te różne....":)

No i teraz seria pytań:
1. Kominy na niskich pułapach - są chyba zazwyczaj jeszcze słabe i waskie, ja zauważyłem, że ze względu na próbę złapania jak najwięcej starałem się jak najciaśniej krążyć, przez co jeszcze bardziej topiłem, jakie są wasze doświaczenia? Czy jednak staracie się trzymać jak najniższe wychylenie, co za tym idzie najniższe opadanie (równoczesniej prędkość optymalna), żeby łapać nawet po centymetrze krąząc po bardzo dużym okręgu i znajdując się w noszeniu nawet tylko przez chwile, czy staracie się zacieśniać? Chodzi mi tu o ten pierwszy moment, bo on jest często decydujący - tak mi się wydaje przynajmniej:)
2. Czy przy takim kręceniu jak powyżej, gdzie np. w noszeniu jest się przez np. ćwierć okręgu w noszeniu, a pozstałe w duszeniu ręce pracują wam zgodnie z teoriami "speed to fly" (o ile czegoś nie pomyliłem) czyli poza noszeniem przyspieszenie lotu, a w noszeniu jak najwolniej? Jak to u was wyglada?
3. centrowanie - jedna wersja z jaką się spotkałem to prostowanie na chwilę lotu (już bez wnikania w szczegóły, wiadomo o co chodzi), żeby przesunąć środek krązenia w stronę wiekszych noszeń. Druga wersja to zacieśnianie skrętu gdy noszenie spada, odpuszczanie zakrętu gdy nosznie rośnie. Które z tych metod stusujecie? może jakieś inne?
4. Jak wyglada wasza praca sterówkami podczas takich krążeń? chodzi mi tu głównie zacieśnianie i "odpuszczanie" zakrętów. Czy zazwyczaj sterówka wewnętrzna jest w jednym położeniu i zewnętrzna pracuje? Ciekawi mnie, czy macie tu jakiś patenty których się trzymacie? A może sterówki nieruchomo i sam balans? Czy tu też staracie się utrzymać jak najmniejsze wychylenie pracując tylko sterówkami, czy raczej balans ciałem tez tu wchodzi jak przy zwykłych skrętach.
5. Moze macie jakieś inne porady/prawdy itp. dotyczące latnia termicznego, które młodym pilotom mogły by sie przydac?:)


Z góry dzięki za odpowiedź, mam nadzieję, że wątek się rozwinie w ciekawą, merytoryczną dyskusję i będzie fajnym materiałem dla początkujących:)

Pozdr
ArekG


MiG

unread,
Dec 21, 2012, 9:17:23 AM12/21/12
to
Strasznie teoretyzujesz. A to jest w sumie proste.

Chodzi o to, żeby kręcić się w kółko w takim miejscu, żeby uśredniacz na wario (ustawiony na min 15s) pokazywał do góry. W Polsce po starcie szanujemy każde noszenie. 0 też jest dobre, bo pozwala na obserwację otoczenia bez utraty wysokości.

Większość pilotów jakich obserwuję nie wykręca się przez ADHD - tu poleci tam poleci, o jeju - trzeba lądować. A po drodze parę słabych noszeń olali.

Po wykręceniu nad górkę można odrobinę zwiększyć poziom optymizmu i szukać powiedzmy co najmniej 1 do góry.

MiG

PS. Technika krążenia - dużo ciała, poza tym wet za wet - jak powietrze cie szarpie chamsko to ty pilotujesz brutalnie i vice versa.

ArekG

unread,
Dec 21, 2012, 11:22:15 AM12/21/12
to
Spoko:) dzięki za odpowiedź, to jeszcze pociągnijmy temat dalej w kontekście "obserwacji otoczenia". Na czym zawieszasz oko? Znowu z teorii, jak nisko to na potencjalnych tzw. triggerach, czyli np. jakaś granica pola na zawietrznej, brzeg jeziora, pewnie jakieś drzewo stojące w polu itp. itd. A jak wysoko to z tego co wyczytałem warto robić w każdym okrążeniu "mentalną fotkę" chmurek, żeby zorientować się, które się budują, które się będą rozwijać... itd...
Może jeszcze jakieś podpowiedzi (no poza tymi i podpowiedzią:leć tam gdzie inni się wykręcają:))

Wiem, że mocno teoretyzuje, ale już wolę poteoretyzować niż wyważać otwarte drzwi;) Więc zamiast właśnie ADHD i olewania 0 (to chyba właśnie standard u początkujących - po sobie patrząc) to się teraz mogę skupić na tym, żeby polatać tak jak piszesz i oszczędzić sobie wku... że znowu start i od razu na ziemie... Także właśnie takie rady bardzo mi się przydadzą, dzięki za nie!

Pozdr!
ArekG

uriuk

unread,
Dec 21, 2012, 11:38:36 AM12/21/12
to


Użytkownik "ArekG" napisał w


>Spoko:) dzięki za odpowiedź, to jeszcze pociągnijmy temat dalej w
>kontekście "obserwacji otoczenia". Na czym zawieszasz oko? Znowu z teorii,
>jak nisko to na potencjalnych tzw. triggerach, czyli np. jakaś granica pola
>na >zawietrznej, brzeg jeziora, pewnie jakieś drzewo stojące w polu itp.
>itd. A jak wysoko to z tego co wyczytałem warto robić w każdym okrążeniu
>"mentalną fotkę" chmurek, żeby zorientować się, które się budują, które się
>będą >rozwijać... itd...


Do polowy wysokosci podstawy lataj z nosem w ziemi, a powyzej tej granicy po
chmurach.
Kominy dobrze ciagna na wikszych wysokosciach. My, w przeciwienstwie do
szybownikow, duzo tracimy na przeskokach i robimy je powoli, wiec zanim
doczolgasz sie do kolejnego komina, to moze go juz po prostu nie byc.
W tej dolnej czesci trzeba obserwowac wszystko: ptaki, smieci, zapachy,
dymy, skoki temperatury i wariometr. W poblizu komina zazwyczaj jest
niespokojnie, wiec jesli nagle zaczelo rzucac, to warto sie rozejzec po
najblizszej okolicy, czy nie fruwaja tam jakies smieci, czy ptaki.
Stada jaskolek kraza wysoko tylko wowczas, kiedy komin wyciagnal owady z
trawy ;).



--
uriuk

www.uriuk.com


MiG

unread,
Dec 21, 2012, 1:30:41 PM12/21/12
to
W dniu piątek, 21 grudnia 2012 17:22:15 UTC+1 użytkownik ArekG napisał:
> Spoko:) dzięki za odpowiedź, to jeszcze pociągnijmy temat dalej w kontekście
> "obserwacji otoczenia". Na czym zawieszasz oko?

Po starcie z popularnej górki znajduję cokolwiek i obserwuję innych pilotów. Jak widzę, że ktoś ma lepiej ode mnie to się przesiadam do lepszego komina. Pamiętać trzeba, że te nasze szmaty strasznie wolno latają, więc rzadko jest sens lecieć do pilota, który jest już wyżej, a nawet na naszej wysokości jak jest daleko. Często po doleceniu powąchamy tylko smród za kominem.

> Znowu z teorii, jak nisko to
> na potencjalnych tzw. triggerach, czyli np. jakaś granica pola na
> zawietrznej, brzeg jeziora, pewnie jakieś drzewo stojące w polu itp. itd. A

To wszystko jest fajne, ale pamiętać trzeba, że to działa na zasadzie rachunku prawdopodobieństwa - tj latając wg tych reguł zwiększamy szansę na znalezienie komina. Nie ma gwarancji. Ja osobiście staram się tak wybierać tor lotu, żeby obstawić kilka potencjalnych miejsc. Plan trzeba ułożyć wysoko - tak, żeby po doskonałości zdążyć obskoczyć kilka możliwości.

To oczywiście ma sens tylko na przelocie. Nad popularną górką piloci farbują wszystko co jest w powietrzu. Nie ma co myśleć, tylko trzeba wsiadać do widocznych kominów.

> jak wysoko to z tego co wyczytałem warto robić w każdym okrążeniu "mentalną
> fotkę" chmurek, żeby zorientować się, które się budują, które się będą
> rozwijać... itd...

To jest bardzo, bardzo trudne. Chmury zmieniają się w strasznie wrednym tempie. Na tyle wolno, że ciężko co kółko w krążeniu zauważyć zmianę, a na tyle szybko, że 5 minut przerwy w obserwacji zmienia całkowicie sytuację i powoduje dezorientację. Może koledzy latający na płaskim coś podpowiedzą - ja jestem kiepski w te klocki.

> Może jeszcze jakieś podpowiedzi (no poza tymi i podpowiedzią:leć tam gdzie
> inni się wykręcają:))

Naprawdę na początek oryginalne pomysły rzadko się sprawdzają. Pokora, cierpliwość i małpowanie tych co im wychodzi. Bez krępacji też podchodź do znanych dobrych pilotów i pytaj. W najgorszym razie ucierpi twoja duma (jak zadasz głupie pytanie), ale najczęściej czegoś tam się dowiesz.

> Wiem, że mocno teoretyzuje, ale już wolę poteoretyzować niż wyważać otwarte
> drzwi;) Więc zamiast właśnie ADHD i olewania 0 (to chyba właśnie standard u
> początkujących - po sobie patrząc)

To mnie zawsze dziwiło - startują ludzie z Żaru (przypominam - gówniana 400m górka bez przedpola "w kraju gdzie nie ma słońca przez prawie 9 miesięcy w roku a lato bywa niegorące"), kręcą jakieś 0.5 i olewają. Przecieram oczy ze zdumienia. Tymczasem obok Danek kręci pokornie 0.3. Potem dostanie się nad górkę, tam będzie miał 1.5, a pod chmurą 4. Wtedy ci niecierpliwi już będą na glebie.

Jakbym miał wybrać jeden błąd, który powoduje, że ludzie się nie wykręcają to byłoby właśnie to - brak cierpliwości i jakieś wydumane oczekiwania.

MiG

eltomek BW

unread,
Dec 21, 2012, 3:18:18 PM12/21/12
to
W dniu piątek, 21 grudnia 2012 14:20:56 UTC+1 użytkownik ArekG napisał:
> Cześć,
>
> Ze względu na długie zimowe wieczoy poczytałem sobie ostatnio trochę różnych artykułów o lataniu w ogóle, o lataniu w termice i na żaglu, o lataniu przelotów.

Hej,
Napiszę swoje obserwacje, jako bardzo początkujący, który zrobił pod koniec lata pierwszy w życiu przelot (44km) na południu Polski, a dotychczas wisiał nad startowiskiem i też dużo myślał. Myślę, że taka perspektywa będzie dla Ciebie interesująca, bo mamy chyba ten sam poziom doświadczenia. Zaznaczam, że to obserwacje początkującego, więc wyjadacze pewnie będą mogli mnie poprawić, albo doprecyzować.

Jak się kręciłem nad startowiskiem to miałem zawsze parę sprawdzonych miejsc, gdzie nosiło, przeważnie był to żagiel i jak topiłem to wracałem w znajome miejsca i się ratowałem. Zastanawiałem się wtedy jak to może być na przelocie, co jak wtopię w nieznanym terenie i będę musiał nerwowo szukać miejsca do lądowania. Pewnego dnia jak wykręciłem 400m nad start Śnieżnicy pomyślałem, że kiedyś trzeba spróbować no i poleciałem z wiatrem.

Pierwsza obserwacja: jak jesteś wysoko to dość łatwo coś znaleźć, kominy są tam szerokie, poza tym zapas wysokości możesz w stosunku wynikającym z doskonałości zamienić na przeskok pod chmurkę ;-) Dobra, to zdecydowałem i lecę nad zawietrzną stronę stoku z dużym zapasem wysokości. Od razu łapię bardzo mocny komin, zgodnie z tym co mądrzejsi mi mówili, że na zawietrznej kominy znacznie częściej się odrywają. Kręciłem tam dopóki czułem komfort odległości od podstawy, kierowałem się tam, jak i na późniejszym etapie zasadą: jak noszenie spada to dociągam, jak rośnie to utrzymuję promień skrętu - zasadniczo to działało, bo przy tamtej pogodzie kominy były "podręcznikowe".

Potem uciekam, mam jakieś 900m nad start i zaczynam srogo topić. Niebo dookoła mnie czyste, więc szukam kłaczków, znalazłem, cisnę pod kłaki, próbuję na speedzie, ale na mojej prawie "jedynce" więcej topię niż posuwam się naprzód, więc cierpliwie czekam. Kłaki rozwijają się w chmurę, która ładnie zasysa i jadę w górę. Zaraz przestało, lecę dalej w poszukiwaniu chmur i tak do końca trasy, gdzie stwierdziłem, że doświadczenia jeszcze za mało na przeskok przez Pieniny.

Po co ta historia? Po to, żeby Cię przekonać, że 1) zza biurka, rozmyślając przelotu nie zrobisz, 2) warto przełamać barierę i jak masz ten zapas wysokości pójść na przelot, bo to nic strasznego - z góry miejsc do lądowania widać dużo, 3) termika to i może temat dość wdzięczny teoretycznie i praktycznie, ale nawet znając tylko podstawy tego zjawiska jesteś w stanie się załapać.

Nie umiem jeszcze wykorzystywać słabych noszeń, bo ciągle w krążeniu używam więcej sterówek niż ciała, a wtedy paralotnia więcej w nim topi. Kolejna trudność to "wypluwające" kominy, napotykałem takie, które za cholerę nie chciały mnie wpuścić, ale im nie odpuszczałem, nawet do nich gadałem jak jakiś świr :D

W tym miejscu chciałbym doświadczonych pilotów zapytać o zdanie w sprawie, o której kiedyś usłyszałem, mianowicie czy to prawda że:
- trzeba uważać, żeby nie wypaść z komina na jego zawietrznej, bo ponoć frontem to grozi
- w kominie nie da się przeciągnąć glajta (to mi nie pasuje, bo wiem, ze w kominach zdarza się szybowcom w negatywkę wejść, więc chyba jednak się da).

No to byle do wiosny :-)
Pozdrawiam,
Tomek

uriuk

unread,
Dec 21, 2012, 3:34:11 PM12/21/12
to


Użytkownik "eltomek BW" napisał

>- trzeba uważać, żeby nie wypaść z komina na jego zawietrznej, bo ponoć
>frontem to grozi
>- w kominie nie da się przeciągnąć glajta (to mi nie pasuje, bo wiem, ze w
>kominach zdarza się >szybowcom w negatywkę wejść, więc chyba jednak się
>da).

Ad 1. Na zawietrznej komina jest spore duszenie i wieksza turbulecja,
dlatego lepiej tam nie wlatywac. Faktem jest ze nie nalezy wylatywac z
komina na pelnej predkosci, ale dotyczy to wszystkich kierunkow ;)

Ad 2 A skad biedny glajt ma wiedziec ze znajduje sie w kominie i ma z tego
powodu obnizyc swoja predkosc minimalna do zera?
Malo tego, "czajniki" (jak rosjanie okreslaja mlodych pilotow) najczesciej
produkuja negatywki usilujac zakrazyc w kominie



--
uriuk

www.uriuk.com




ZK

unread,
Dec 21, 2012, 3:37:55 PM12/21/12
to
On 21 Gru, 21:18, eltomek BW <tlo...@gmail.com> wrote:
> - w kominie nie da się przeciągnąć glajta (to mi nie pasuje, bo wiem, ze w kominach zdarza się szybowcom w negatywkę wejść, więc chyba jednak się da).
>
> No to byle do wiosny :-)
> Pozdrawiam,
> Tomek


Latam ponad trzydzieści lat na szybowcach ale negatywki nie udało mi
się zrobić na glajtach troche mniej i mi się udało...


ZK

Wojciech Maliszewski

unread,
Dec 21, 2012, 3:43:59 PM12/21/12
to
Pozostaje czerpac natchnienie z adeptow orlej sztuki

w

JJR

unread,
Dec 21, 2012, 3:53:00 PM12/21/12
to
U�ytkownik "ZK" <zbignie...@gmail.com> napisa�

>Latam ponad trzydzie�ci lat na szybowcach ale negatywki nie uda�o mi
>si� zrobi� na glajtach troche mniej i mi si� uda�o...

Mo�e dlatego �e szybowiec jako sztywnop�at wyra�niej uprzedza o zerwaniu strug,
a na glajcie o korku dowiadujesz si� jak skrzyd�o posz�o do ty�u.
Inna sprawa �e szybownicy te� si� czasem w czwartym zakr�cie w podobny spos�b o
tym dowiaduj�, czyli r�nica mo�e nie jest taka wielka.

--
pzdr,
J�drzej

Nigdy nie umiera�bym za swoje przekonania, bo mog� si� myli�. - Bertrand
Russell -

ArekG

unread,
Dec 21, 2012, 5:29:40 PM12/21/12
to
W dniu piątek, 21 grudnia 2012 17:38:36 UTC+1 użytkownik uriuk napisał:
> W tej dolnej czesci trzeba obserwowac wszystko: ptaki, smieci, zapachy,
> dymy, skoki temperatury i wariometr. W poblizu komina zazwyczaj jest
> niespokojnie, wiec jesli nagle zaczelo rzucac, to warto sie rozejzec po
> najblizszej okolicy, czy nie fruwaja tam jakies smieci, czy ptaki.
> Stada jaskolek kraza wysoko tylko wowczas, kiedy komin wyciagnal owady z
> trawy ;).

Z tym zapachem to na poważnie?:)) To jeszcze takie trochę głupie pytanie, turbulencje to jednak są dookoła komina niezależnie od kierunku wiatru więc jak zaczyna torbić to na podstawie kierunku wiatru i tak nie wiadomo w którą stronę ten komin, prawda? A tak z doświadczenia, to jak rozległe mogą być takie turbulencje? Pewnie nie ma tu zasady? Jak się trafi komin co ma 100m średnicy to i turbulencje będą odpowiednio rozległe, a jak się trafi mniejszy to "zasięg" turbulencji tez odpowiednio mniejszy?

ArekG

unread,
Dec 21, 2012, 5:44:58 PM12/21/12
to
W dniu piątek, 21 grudnia 2012 19:30:41 UTC+1 użytkownik MiG napisał:
> > Spoko:) dzięki za odpowiedź, to jeszcze pociągnijmy temat dalej w kontekście
> > "obserwacji otoczenia". Na czym zawieszasz oko?
>
> Po starcie z popularnej górki znajduję cokolwiek i obserwuję innych pilotów. Jak widzę, że ktoś ma lepiej ode mnie to się przesiadam do lepszego komina. Pamiętać trzeba, że te nasze szmaty strasznie wolno latają, więc rzadko jest sens lecieć do pilota, który jest już wyżej, a nawet na naszej wysokości jak jest daleko. Często po doleceniu powąchamy tylko smród za kominem.

No tak, tego już niestety doświadczyłem pare razy....

> > Znowu z teorii, jak nisko to
> > na potencjalnych tzw. triggerach, czyli np. jakaś granica pola na
> > zawietrznej, brzeg jeziora, pewnie jakieś drzewo stojące w polu itp. itd. A
>
> To wszystko jest fajne, ale pamiętać trzeba, że to działa na zasadzie rachunku prawdopodobieństwa - tj latając wg tych reguł zwiększamy szansę na znalezienie komina. Nie ma gwarancji. Ja osobiście staram się tak wybierać tor lotu, żeby obstawić kilka potencjalnych miejsc. Plan trzeba ułożyć wysoko - tak, żeby po doskonałości zdążyć obskoczyć kilka możliwości.

No jasne, tu też w tym swoim czytaniu doszedłem do teorii MacCready'ego, pierścieni i w ogóle teorii matematycznych dotyczących tego kiedy z komina wyskoczyć itp... No ale ok, to w ogóle nie mój poziom jeszcze, na razie przyjmuje, że takie teorie istnieją... i tyle :) Ale apropos tego punktu, w przypadku miejscówek już wcześniej oblatanych przez lokalesów, albo tras przelotowych ogólnie oblatanych, chyba najłatwiej po prostu podpytać "a gdzie tu w ogóle nosi?":)

> To oczywiście ma sens tylko na przelocie. Nad popularną górką piloci farbują wszystko co jest w powietrzu. Nie ma co myśleć, tylko trzeba wsiadać do widocznych kominów.
>
> > jak wysoko to z tego co wyczytałem warto robić w każdym okrążeniu "mentalną
> > fotkę" chmurek, żeby zorientować się, które się budują, które się będą
> > rozwijać... itd...
> To jest bardzo, bardzo trudne. Chmury zmieniają się w strasznie wrednym tempie. Na tyle wolno, że ciężko co kółko w krążeniu zauważyć zmianę, a na tyle szybko, że 5 minut przerwy w obserwacji zmienia całkowicie sytuację i powoduje dezorientację. Może koledzy latający na płaskim coś podpowiedzą - ja jestem kiepski w te klocki.

No tu wydaje mi się, ze praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka. Fakt, można sobie uzupełnić trochę np. jakaś lektura o fazach życia chmurek, żeby w ogóle wiedzieć czego się szuka... no ale reszta to przez przyjrzenie na żywo.

> > Może jeszcze jakieś podpowiedzi (no poza tymi i podpowiedzią:leć tam gdzie
> > inni się wykręcają:))
>
> Naprawdę na początek oryginalne pomysły rzadko się sprawdzają. Pokora, cierpliwość i małpowanie tych co im wychodzi. Bez krępacji też podchodź do znanych dobrych pilotów i pytaj. W najgorszym razie ucierpi twoja duma (jak zadasz głupie pytanie), ale najczęściej czegoś tam się dowiesz.

Jasne, kto pyta nie bładzi... po to też ten wątek właśnie.

> > Wiem, że mocno teoretyzuje, ale już wolę poteoretyzować niż wyważać otwarte
> > drzwi;) Więc zamiast właśnie ADHD i olewania 0 (to chyba właśnie standard u
> > początkujących - po sobie patrząc)
> To mnie zawsze dziwiło - startują ludzie z Żaru (przypominam - gówniana 400m górka bez przedpola "w kraju gdzie nie ma słońca przez prawie 9 miesięcy w roku a lato bywa niegorące"), kręcą jakieś 0.5 i olewają. Przecieram oczy ze zdumienia. Tymczasem obok Danek kręci pokornie 0.3. Potem dostanie się nad górkę, tam będzie miał 1.5, a pod chmurą 4. Wtedy ci niecierpliwi już będą na glebie.

No to tez na własnej skórze nie raz. Wydawało mi się, że jestem dość spokojnym i opanowanym kolesiem, ale tam w górze zauważyłem podejście.... "no w górę, no w górę!!! dobra, tu jest za słabo może coś dalej...." i oczywiście dupa.

> Jakbym miał wybrać jeden błąd, który powoduje, że ludzie się nie wykręcają to byłoby właśnie to - brak cierpliwości i jakieś wydumane oczekiwania.
>
> MiG

Dzięki raz jeszcze za podpowiedzi!
Pozdr!
ArekG

ArekG

unread,
Dec 21, 2012, 6:08:08 PM12/21/12
to
W dniu piątek, 21 grudnia 2012 21:18:18 UTC+1 użytkownik eltomek BW napisał:
> Hej,
>
> Napiszę swoje obserwacje, jako bardzo początkujący, który zrobił pod koniec lata pierwszy w życiu przelot (44km) na południu Polski, a dotychczas wisiał nad startowiskiem i też dużo myślał. Myślę, że taka perspektywa będzie dla Ciebie interesująca, bo mamy chyba ten sam poziom doświadczenia. Zaznaczam, że to obserwacje początkującego, więc wyjadacze pewnie będą mogli mnie poprawić, albo doprecyzować.

Jak najbardziej, fajny materiał się nam tu zaczyna zbierać ... na zimowe wieczory:)

> Jak się kręciłem nad startowiskiem to miałem zawsze parę sprawdzonych miejsc, gdzie nosiło, przeważnie był to żagiel i jak topiłem to wracałem w znajome miejsca i się ratowałem. Zastanawiałem się wtedy jak to może być na przelocie, co jak wtopię w nieznanym terenie i będę musiał nerwowo szukać miejsca do lądowania. Pewnego dnia jak wykręciłem 400m nad start Śnieżnicy pomyślałem, że kiedyś trzeba spróbować no i poleciałem z wiatrem.
>
> Pierwsza obserwacja: jak jesteś wysoko to dość łatwo coś znaleźć, kominy są tam szerokie, poza tym zapas wysokości możesz w stosunku wynikającym z doskonałości zamienić na przeskok pod chmurkę ;-) Dobra, to zdecydowałem i lecę nad zawietrzną stronę stoku z dużym zapasem wysokości. Od razu łapię bardzo mocny komin, zgodnie z tym co mądrzejsi mi mówili, że na zawietrznej kominy znacznie częściej się odrywają. Kręciłem tam dopóki czułem komfort odległości od podstawy, kierowałem się tam, jak i na późniejszym etapie zasadą: jak noszenie spada to dociągam, jak rośnie to utrzymuję promień skrętu - zasadniczo to działało, bo przy tamtej pogodzie kominy były "podręcznikowe".

No i tu kolejna informacja, której chyba sobie nie uświadamiałem, odrywanie się kominów na zawietrznej. Zastanawiam się tylko jakie jest wasze podejście do utrzymania bezpiecznego zapasu wysokości względem "głębokości" wlecenia na zawietrzną. Już pewnie nie jeden to przetestował to może się ktoś podzieli? Ogólnie z tego co czytałem w różnych miejscach to przy lataniu żaglowym wraz ze wzrostem wysokości odchodzi się na przedpole, bo prędkość wiatru rośnie z wysokością i w pewnym momencie może na zawietrzna zwiać, poza tym noszenie wynikające z żagielka też jak-gdyby nie idzie pionowo w górę tylko z "odchyłką" na przedpole, dobrze mówię? No i teraz gdzieś indziej widziałem, że na zawietrzną "można" wlecieć jak jest się nad szczytem na wysokości 1/2 czy 1/3 wysokości górki, może ktoś do tego się jakoś ustosunkuje z praktycznego punktu widzenia?

> Potem uciekam, mam jakieś 900m nad start i zaczynam srogo topić. Niebo dookoła mnie czyste, więc szukam kłaczków, znalazłem, cisnę pod kłaki, próbuję na speedzie, ale na mojej prawie "jedynce" więcej topię niż posuwam się naprzód, więc cierpliwie czekam. Kłaki rozwijają się w chmurę, która ładnie zasysa i jadę w górę. Zaraz przestało, lecę dalej w poszukiwaniu chmur i tak do końca trasy, gdzie stwierdziłem, że doświadczenia jeszcze za mało na przeskok przez Pieniny.

Kłaki miałeś pod wiatr?

> Po co ta historia? Po to, żeby Cię przekonać, że 1) zza biurka, rozmyślając przelotu nie zrobisz, 2) warto przełamać barierę i jak masz ten zapas wysokości pójść na przelot, bo to nic strasznego - z góry miejsc do lądowania widać dużo, 3) termika to i może temat dość wdzięczny teoretycznie i praktycznie, ale nawet znając tylko podstawy tego zjawiska jesteś w stanie się załapać.

1) hehehe jasne, ale podchodząc do takiego przelotu jednak wolę jak najmniej zastanawiać co w ogóle ze sobą tam zrobić, tylko bardziej swoją uwagę skupić na samym przelocie i jego realizacji ("acha, tu mam chmurkę, tam widzę jakieś wirujące śmieci, tam się kłaczki tworzą, tu wiaterek itp.." a nie "ło kutwa, jak torbi... to chyba trzeba skręcać!!":D
2) no mam zamiar nad tym popracować w tym sezonie jak najbardziej:)
3)fajnie, w sumie na marzec już jakiś wyjazd zaklepany w dość pewną miejscówkę, więc mam nadzieję przełożyć te wszystkie tu teorie na ćwiczenia praktyczne:)

> Nie umiem jeszcze wykorzystywać słabych noszeń, bo ciągle w krążeniu używam więcej sterówek niż ciała, a wtedy paralotnia więcej w nim topi.

No właśnie, czy na pewno? Na pewno przy używaniu sterówek wyhamowujesz skrzydło no i prędkość optymalna (z najmniejszym opadaniem) też jest przy lekko przyhamowanym skrzydle. Gdy "skręcasz" masą to nie tracisz prędkości, ale skrzydło się wychyla... ciągle wydawało mi się, że jednak te wychylenia powodują większe topienie i w bardzo słabych kominach powinno się lecieć tak, aby skrzydło było jak najbardziej płasko... a więc bardziej z wykorzystaniem sterówek z małym dodatkiem masy.


>Kolejna trudność to "wypluwające" kominy, napotykałem takie, które za cholerę nie chciały mnie wpuścić, ale im nie odpuszczałem, nawet do nich gadałem jak jakiś świr :D

:)

> W tym miejscu chciałbym doświadczonych pilotów zapytać o zdanie w sprawie, o której kiedyś usłyszałem, mianowicie czy to prawda że:
>
> - trzeba uważać, żeby nie wypaść z komina na jego zawietrznej, bo ponoć frontem to grozi
>
> - w kominie nie da się przeciągnąć glajta (to mi nie pasuje, bo wiem, ze w kominach zdarza się szybowcom w negatywkę wejść, więc chyba jednak się da).
>
Tu już widzę się Uriuk wypowiedział, ale co do tego drugiego pytania to chyba warto dodać, ze paralotnia zawsze lata względem powietrza (wiem to głupio brzmi), ale z tego wynika, ze niezależnie od tego, w którą stronę się one przemieszczają, to jeśli wyhamujesz skrzydło względem tego powietrza to zawsze przeciągniesz (oczywiście nie mówię tu o sytuacjach gdy ten ruch powietrza zmienia się drastycznie względem skrzydła w krótkim czasie z przyczyn od Ciebie niezależnych :))

> No to byle do wiosny :-)
>
> Pozdrawiam,
>
> Tomek

Dzięki Tomek za posta, fajnie, że dyskusja się rozwija:)
Pozdrawiam i z góry dzięki wszystkim za odpowiedzi!
Pozdr!
ArekG

szybkibzykacz

unread,
Dec 21, 2012, 6:31:29 PM12/21/12
to
W dniu piątek, 21 grudnia 2012 23:29:40 UTC+1 użytkownik ArekG napisał:
> W dniu piątek, 21 grudnia 2012 17:38:36 UTC+1 użytkownik uriuk napisał:


> turbulencje to jednak są dookoła komina niezależnie od kierunku wiatru więc jak zaczyna torbić to na podstawie kierunku wiatru i tak nie wiadomo w którą stronę ten komin, prawda?


Wyobraź sobie komin jako przeszkodę względem wiatru podobnie jak wzgórze. Teraz może łatwiej wyobrazisz sobie, że turbulencje są częściej generowane na zawietrznej komina i duszenia tam się kumulują.

Rafal 'RAV' Miszczak

unread,
Dec 21, 2012, 6:54:08 PM12/21/12
to
U�ytkownik szybkibzykacz napisa�:
>
> Wyobra� sobie komin jako przeszkod� wzgl�dem wiatru podobnie jak
> wzg�rze.

A widzia�e� kiedy� wzg�rze, kt�re przesuwa si� z wiatrem? Bo kominy maj�
taki zwyczaj...

--
Pozdrawiam

Rafal "RAV" Miszczak r...@e-rav.pl www.e-rav.pl
Skype: rav_wroc_pl_2 GG: 9783 tel: +48-606-198315

uriuk

unread,
Dec 21, 2012, 7:04:16 PM12/21/12
to


U�ytkownik "Rafal 'RAV' Miszczak" napisa�

>
> A widzia�e� kiedy� wzg�rze, kt�re przesuwa si� z wiatrem? Bo kominy maj�
> taki zwyczaj...

Jesli wieje wiatr, to komin bedzie pochyly, przyjamniej w swej dolnej
czesci. Taki pochyly komin zasuwa do gory jak to ma we zwyczaju i po jego
zawietrznej stronie powstaja rotory. Nie od skladowej poziomej (bo jak sam
zauwazyles, komin przesuwa sie razem z wiatrem), ale od skladowej pionowej.



--
uriuk

www.uriuk.com


MiG

unread,
Dec 21, 2012, 8:44:37 PM12/21/12
to
W dniu piątek, 21 grudnia 2012 21:18:18 UTC+1 użytkownik eltomek BW napisał:


> mocny komin, zgodnie z tym co mądrzejsi mi mówili, że na zawietrznej kominy
> znacznie częściej się odrywają.

To nie do końca tak. Odrywają się rzadziej, ale mają większą objętość i energię. Śnieżnica wystawiona jest na północ. Więc na zawietrznej mamy południe. Czyli 2 zjawiska - powietrze osłonięte przez górę od wiatru i oddziałuje na nie (za pośrednictwem zbocza) mocno słońce. Dzięki temu ta masa ma czas i energię, żeby się porządnie ogrzać. Wtedy idzie do góry mocny bąbel, który wyżej łącząc się z kolegami tworzy mocny komin.

Czyli po nawietrznej będą kominy odchodzić często ale będą gówniane (bo zanim się powietrze ogrzeje to je wiatr zwieje), a na zawietrznej rzadziej ale konkretne.

Jeszcze kolega Arek pytał jak głęboko się zapuszczać w zawietrzną.

No więc jak na nawietrznej złapiesz komin i chcesz się rzucić z wiatrem to możesz to zrobić o ile będziesz miał dolot do następnej nawietrznej, lub do płaskiego w jakiejś sensownej odległości od góry.

Tyle, że pytanie po co masz zostawiać ten komin (cierpliwość, pamiętasz). Gdybyś był już na etapie gdzie próbujesz latać szybko, a komin jest słaby to byś nie zadawał tego pytania na grupie - to za parę lat.

Może być tak, że zobaczysz inną paralotnię czy ptaka wznoszącego się bardzo szybko na zawietrznej - wtedy to kwestia wyczucia - ja bym zawsze sobie zostawiał plan B na wypadek, że z tego noszenia wyjdzie kupa. Powrót na nawietrzną, albo ucieczka w bok - cokolwiek.

Najczęściej będzie tak, że będziesz latał na żaglu, złapiesz słaby komin i będziesz zwiewany razem z nim na zawietrzną. No i tu niestety czasem trzeba odpuścić. Te nawietrzne kominy jak już wiemy są słabe. Skończy się franca za chwilę i zostaniesz w d. Trzeba zawsze mieć powrót na nawietrzną. Generalnie im mocniejszy komin tym bardziej można mu zaufać. Te mocniejsze są też słabiej zwiewane.

> trudność to "wypluwające" kominy, napotykałem takie, które za cholerę nie
> chciały mnie wpuścić, ale im nie odpuszczałem, nawet do nich gadałem jak
> jakiś świr :D

Wjeżdżasz w takiego, skrzydło się przytyka (nie reaguje), dajesz mocno sterówkę, trzymasz i czekasz (cierpliwość). Ono pójdzie w końcu w zakręt - i to często dzięki opóźnieniu będzie fajnie wycentrowane.

> - trzeba uważać, żeby nie wypaść z komina na jego zawietrznej, bo ponoć
> frontem to grozi

Zawietrzne strony kominów chyba są faktycznie trochę bardziej turbulentne. Ale niezależnie od tego wylot z komina jest zawsze przejściem z powietrza wznoszącego do opadającego. Nie ma prawa być miło.

> - w kominie nie da się przeciągnąć glajta (to mi nie pasuje, bo wiem, ze w
> kominach zdarza się szybowcom w negatywkę wejść, więc chyba jednak się da).

Wszystko się da - szczególnie jak w stresie dostajemy więcej siły od adrenaliny.

Pozdrowienia,

MiG

mwi...@poczta.onet.pl

unread,
Dec 22, 2012, 3:10:56 AM12/22/12
to

> > - w kominie nie da się przeciągnąć glajta (to mi nie pasuje, bo wiem, ze w
>
> > kominach zdarza się szybowcom w negatywkę wejść, więc chyba jednak się da).

Jesli bedziesz latal aktywnie - szybko. Utrzymujac wieksza energie potencjalna to nawet gdy wpadniesz na mocne centro komina, bedziesz mogl ciasno go zakrecic bez ryzyka negatywki. Mam wrazenie ze czasem kominy sa tak waskie, ze nie da sie ich zakrecic z trymowej predkosci (to tez pewnie zalezy od glajta). Na pewno tepemu, niedowarzonemu glajtowi, przyda sie wiecej energii. Taki manewr zrobienia zakretu w przeciwna strone (aby zdobyc predkosc) trzeba odpowiednio ulozyc wzgledem komina, bo glajt leci szybciej tylko przez moment, a potem robi gorke i traci predkosc.

Wydaje mi sie, ze negatywke bardzo ciezko zrobic i trzeba sie niezle postarac. Niektorzy chca na sile zlozyc glajta w zakret, gdy on wyraznie nie chce (mala energia + zakret pod gorke tzn. do mocniejszego miejsca w kominie). Druga sprawa to znikajaca nagle sila na sterowce. Kiedy to sie dzieje wystarczy dac rece do gory i poczekac. Warto tez, bezposrednio po takiej sytuacji wczuc sie czy glajt odzyskal predkosc i ostroznie dawac po sterowce, aby upewnic sie ze glajt nie jest w spadochronowaniu lub na jego granicy.

jerzu

PS: a propos Snieznicy, to ona idealnie nadaje sie do nauki przelotow, bo zaraz za nia jest Cwilin. Gdy komin z zawietrznej Śnieznicy zrobi Ci psikusa i nagle zniknie lub Cie postraszy to lecisz na Cwilin. Niektorzy na slabych glajtach na sile chca wrocic na Snieznice, zjezdzaja po szybie w dol i musza ladowac na przeleczy (swoja droga jest tam w miare bezpiecznie). Na Cwilinie termika zwykle jest lepsza i czesciej robi sie chmura niz nad Śnieznica.

Wojciech Maliszewski

unread,
Dec 22, 2012, 3:31:15 AM12/22/12
to
Powyższy tekst powinien zostać oprawiony w ramki i pokazany każdemu
kursantowi, jak idiotyczne mogą być rady na pl.rec.paralotnie.

Że, są ludzie którzy w imie zaistnienia, bez podstawowej wiedzy
próbują wyjaśnić zjawiska, o których słyszeli w telewizji lub w
knajpie gdy inni rozmawiali to wiedziałem, ale zadziwia mnie ich chęć
poddania się na pośmiewisko ogółu.

dwa krótkie przykłądy:

1. energai potencjalna, nie jest związana z ruchem, więc nie ma
żadnego wpływu na to jak wlatujemy do komina.

2. glajt czerpie energie z komina, a nie oddaje ją jemu.

można tak, dalej wymieniać tylko po co?

Autorowi tego wątku proponuję aby bardzo uważnie czytał informacje tu
zamieszczone i poszukał potwierdzenia ich np u RAV-a, zxc lub w
literaturze przedmiotu.

Pan Jerzu jest politowania godnym fachowcem nie mający

Wojciech

Wuj

unread,
Dec 22, 2012, 4:31:02 AM12/22/12
to

> 1. Kominy na niskich pułapach - są chyba zazwyczaj jeszcze słabe i waskie, ja zauważyłem, że ze względu na próbę złapania jak najwięcej starałem się jak najciaśniej krążyć, przez co jeszcze bardziej topiłem, jakie są wasze doświaczenia? Czy jednak staracie się trzymać jak najniższe wychylenie, co za tym idzie najniższe opadanie (równoczesniej prędkość optymalna), żeby łapać nawet po centymetrze krąząc po bardzo dużym okręgu i znajdując się w noszeniu nawet tylko przez chwile, czy staracie się zacieśniać? Chodzi mi tu o ten pierwszy moment, bo on jest często decydujący - tak mi się wydaje przynajmniej:)

Po pierwsze trzeba sobie wyjaśnić sobie co to jest ciasne krążenie. W moim przypadku jest to sytuacja kiedy widzę ucho swojego skrzydła na tle ziemi a kiedy wypadam z noszenia skrzydło wchodzi do spirali. Uważam, że bardziej opłaca się przesolić niż nie dosolić. Czyli pełne ciało i pełna sterówka. Coś takiego robi się z reguły nisko i trzeba uważać by w coś nie palnąć. Niezbyt bezpieczne ale skuteczne.

> 2. Czy przy takim kręceniu jak powyżej, gdzie np. w noszeniu jest się przez np. ćwierć okręgu w noszeniu, a pozostałe w duszeniu ręce pracują wam zgodnie z teoriami "speed to fly" (o ile czegoś nie pomyliłem) czyli poza noszeniem przyspieszenie lotu, a w noszeniu jak najwolniej? Jak to u was wygląda?

Kiedy jesteśmy tylko częściowo w noszeniu to oznacza, że komin nie jest wycentrowany i trzeba to jak najszybciej zrobić. Przyśpieszanie i zwalnianie to akurat nie jest najważniejsza rzecz dla Ciebie. Chodzi o to by się jak najszybciej usadowić w kominie i nie wysuwać się z niego. Czy też go zgubić, co z resztą początkującym regularnie się przytrafia.

> 3. centrowanie - jedna wersja z jaką się spotkałem to prostowanie na chwilę lotu (już bez wnikania w szczegóły, wiadomo o co chodzi), żeby przesunąć środek krązenia w stronę wiekszych noszeń. Druga wersja to zacieśnianie skrętu gdy noszenie spada, odpuszczanie zakrętu gdy nosznie rośnie. Które z tych metod stusujecie? może jakieś inne?

By wycentrować noszenie możesz lub raczej musisz używać dowolnej metody która pozwoli Ci znaleźć się tam gdzie chcesz. Ważniejsze jest by to robić płynnie i nie rozbujać skrzydła i poprzez to nie wprowadzić dodatkowego chaosu co może utrudnić centrowanie głównie słabych noszeń. Warto także na koniec wykonać kontrolne kółko o większej średnicy by sprawdzić czy nie pozostały jakieś odpadki.

> 4. Jak wyglada wasza praca sterówkami podczas takich krążeń? chodzi mi tu głównie zacieśnianie i "odpuszczanie" zakrętów. Czy zazwyczaj sterówka wewnętrzna jest w jednym położeniu i zewnętrzna pracuje? Ciekawi mnie, czy macie tu jakiś patenty których się trzymacie? A może sterówki nieruchomo i sam balans? Czy tu też staracie się utrzymać jak najmniejsze wychylenie pracując tylko sterówkami, czy raczej balans ciałem tez tu wchodzi jak przy zwykłych skrętach.
>

Jak używać sterówek i uprzęży to zależy głownie od sprzętu oraz pilota. Ja używam obu sterówek i uprzęży. Mam na myśli krążenie. Ale są skrzydła czy sytuacje kiedy można użyć tylko jednej sterówki lub tylko uprzęży. Do tego musisz dojść sam poprzez latanie. Maksymalnie może Ci trochę pomóc osoba co lata na tym samym zestawie.

> 5. Moze macie jakieś inne porady/prawdy itp. dotyczące latnia termicznego, które młodym pilotom mogły by sie przydac?:)

>
> ArekG

Trzeba latać według swojego waria a nie cudzego. Czyli latać po swojemu ale z baczna obserwacją tego co i jak robią inni. Każdy lot czy jego element musi być po wylądowaniu przeanalizowany. Muszą być z tego wyciągnięte właściwe wnioski i nie wolno popełniać ciągle tych samych błędów.

Jeśli chodzi o samą technikę pilotażu, to ja nie patrzę na wario ani skrzydło. Wario słucham od niechcenia jednym uchem, tylko raz na jakiś czas kontroluję "urobek" Obserwuje cały czas co się wokół mnie dzieje. Szukanie noszeń to sztuka przewidywania, a nie da się przewidzieć co będzie się działo w najbliższej okolicy jeśli nie skupimy się na obserwacji tego co się aktualnie dzieje wokół nas.

Najszybsze i najprecyzyjniejsze informacje przekazuje skrzydło a nie wario. Linki to jakby system nerwowy całego układu którędy przesyłane są informacje poprzez uprząż do pilota. Czyli do mózgu całego układu. I tu jest pies pogrzebany. Wszystko zależy jaki zasób informacji już posiada, jak bardzo jest wydajny i jak bardzo jest odporny na skrajnie trudne warunki pracy.
Taka jest moja teoria.

Pozdrawiam,
Wuj

mwi...@poczta.onet.pl

unread,
Dec 22, 2012, 4:45:50 AM12/22/12
to
W dniu sobota, 22 grudnia 2012 09:31:15 UTC+1 użytkownik Wojciech Maliszewski napisał:

>
> Powyższy tekst powinien zostać oprawiony w ramki i pokazany każdemu
>
> kursantowi, jak idiotyczne mogą być rady na pl.rec.paralotnie.
>
>
>
> Że, są ludzie którzy w imie zaistnienia, bez podstawowej wiedzy
>
> próbują wyjaśnić zjawiska, o których słyszeli w telewizji lub w
>
> knajpie gdy inni rozmawiali to wiedziałem, ale zadziwia mnie ich chęć
>
> poddania się na pośmiewisko ogółu.




>
> dwa krótkie przykłądy:
>
>
>
> 1. energai potencjalna, nie jest związana z ruchem, więc nie ma
>
> żadnego wpływu na to jak wlatujemy do komina.

mialem na mysli oczywiscie energie kinetyczna... wybaczcie wprowadzenie w blad

> 2. glajt czerpie energie z komina, a nie oddaje ją jemu.

a co to znaczy? masz na mysli ze jak dostaje szpile w skrzydlo i nakrywam sie nogami to mam wiecej energi o moge ja wykorzystac do ciasnego zalozenia komina??? Sa kominy przed ktorymi glajt przyspiesza i bardzo latwo zaczac je krecic. Moze to miales na mysli tylko Ci precyzji braklo?

> można tak, dalej wymieniać tylko po co?

co chcesz jeszcze wymienic?

>
> Autorowi tego wątku proponuję aby bardzo uważnie czytał informacje tu
>
> zamieszczone i poszukał potwierdzenia ich np u RAV-a, zxc lub w
>
> literaturze przedmiotu.
>
Sam decyduje o tym kogo czytam i co pisze. Gdy pisze "moim zdaniem" moge pisac co chce i kazdy moze sie odniesc do tego jak chce.
>
> Pan Jerzu jest politowania godnym fachowcem nie mający

Pan mali jest jaki jest. Nie majacy. Pytanie (do psychologa) tylko czego?

>
> Wojciech
w emocjach


jerzu

Wojciech Maliszewski

unread,
Dec 22, 2012, 5:03:12 AM12/22/12
to
On 22 Gru, 10:45, mwim...@poczta.onet.pl wrote:
> W dniu sobota, 22 grudnia 2012 09:31:15 UTC+1 użytkownik Wojciech Maliszewski napisał:
> > dwa krótkie przykłądy:
> > 2. glajt czerpie energie z komina, a nie oddaje ją jemu.
>
> a co to znaczy? masz na mysli ze jak dostaje szpile w skrzydlo i nakrywam sie nogami to mam wiecej energi o moge ja wykorzystac do ciasnego zalozenia komina??? Sa kominy przed ktorymi glajt przyspiesza i bardzo latwo zaczac je krecic. Moze to miales na mysli tylko Ci precyzji braklo?
>

Dalej udowadniasz brak swojej wiedzy.

Dowiedz się co to jest energia i skąd się bierze, a wówczas wrócimy do
tematu.

> > można tak, dalej wymieniać tylko po co?
>
> co chcesz jeszcze wymienic?
>

Znów bład w logice.
Gdybym chciał to bym wymieniał.
Napisałem że mógłbym, ale nie będę właśnie dla tego że mi się nie
chce.

>
>
> > Autorowi tego wątku proponuję aby bardzo uważnie czytał informacje tu
>
> > zamieszczone i poszukał potwierdzenia ich np u RAV-a, zxc lub w
>
> > literaturze przedmiotu.
>
> Sam decyduje o tym kogo czytam i co pisze. Gdy pisze "moim zdaniem" moge pisac co chce i kazdy moze sie odniesc do tego jak chce.
>

Odpowiedz sobie na następujące pytanie.
Kto jest autorem tego wątku?

Jeśli uda ci się uzyskać odpowiedź, to sprawdź jak się ona ma do tego
stwierdzenia:

"Sam decyduje o tym kogo czytam i co pisze. Gdy pisze "moim zdaniem"
moge pisac co chce i kazdy moze sie odniesc do tego jak chce."

>
>
> > Pan Jerzu jest politowania godnym fachowcem nie mający
>
> Pan mali jest jaki jest. Nie majacy. Pytanie (do psychologa) tylko czego?
>

No widzisz, mi jest potrzebny psycholog, a tobie wystarczy trochę
nauki. Więc zacznij uczyć się, a nie ucz innych tego czego sam nie
umiesz..

Wojtek


>
>
> > Wojciech
>
> w emocjach
>
> jerzu

Egzi

unread,
Dec 22, 2012, 5:31:14 AM12/22/12
to
W dniu piątek, 21 grudnia 2012 14:20:56 UTC+1 użytkownik ArekG napisał:
> 1. Kominy na niskich pułapach - są chyba zazwyczaj jeszcze słabe i waskie

Najczesciej sa nieuformowane i porwane. Komin idzie jak odkurzacz i czym wiecej ma pod soba cieplego powietrza i mniej jest przeszkod terenowych wprowadzajacych zawirowania tym jest bardziej ciagly. Ze 2 razy udalo mi sie zabrac z wysokosci 20-40m (na plaskim). Jak raz zlapalem to w jednostajnym noszeniu wyjezdzalem na grube kilkaset metrow.
Czesto jest jednak tak, ze trzeba sie przemeczyc ladne parenascie minut krecac sie w jakichs porwanych pierdach, dajac sie spychac z wiatrem, az babel dojdzie do regularnego komina.

wujek

unread,
Dec 22, 2012, 6:56:31 AM12/22/12
to
Cześć,
Kilka rad dla początkującego pilota latającego na polskich pagórach:
1. Nie odchodź na przelot jeśli nie wykręciłeś podstawy, oczywiście są różne odstępstwa ale jako początkujący pilot aby nie tracić dnia i żeby jak najwięcej się nauczyć wybieraj się na przelot z najlepszej pozycji. Jak zdobędziesz doświadczenie, albo poznasz teren i będziesz miał pewność że z danej wysokości dolecisz do następnego super termicznego miejsca (bo startowska nie zawsze są miejscami gdzie najłatwiej wykręcić podstawę) wówczas będziesz mógł odlatywać z niższych wysokości.
2. Jak już wykręcisz podstawę, to nie goń dalej na przepadło - bo wszyscy tak robią. Spokojnie odczekaj, rozejrzyj się, właściwie to jak kręcisz komin to wówczas już powinieneś bardzo mocno się rozglądać żeby wiedzieć co zrobić za kilka minut jak już będziesz pod podstawą. Jeśli danego dnia tworzą się chmury, jak już zaliczysz podstawę, staraj się kierować na najbliższą chmurę, niekoniecznie zgodnie z kierunkiem wiatru. Zaobserwuj nawet jeszcze siedząc na startowisku, co się dzieje z chmurami, czy się robią bardzo duże czy też się szybko rozpadają. Jeśli się szybko rozpadają to mając podstawę nie nastawiaj się na duże przeskoki pod chmurkę bo zanim do niej dolecisz już komina nie będzie a jedyne co napotkasz to duszenie, wówczas lepiej lecieć tam gdzie nie ma chmur (a wcześniej widziałeś że się tworzyły) lub tam gdzie zauważyłeś jakieś kłaczki niż pod ładną chmurkę która jest ze 2 km od Ciebie.

3. Dobrą zasadą dopóki nie nabierzesz doświadczenia jest kręcić co popadnie, byle iść do góry, czasami nawet lecąc z dobrym pilotem który zignoruje słabe noszenie kręcąc je można nad nim uzyskać przewagę, bo on wiedząc że 500 m dalej jest termiczne miejsce nigdy nie ma 100% pewności że go od razu tam złapie i o ile jest to dobry pilot to nawet jeśli go od razu nie złapie to tak czy siak wyczeka na niego i w końcu się wykręci, natomiast początkujący pilot może nie mieć tyle cierpliowści.

4. Mając słabe noszenie nie leć na przepadło do kogoś kto kręci obok jeśli nie masz pewności że ma coś dużo lepszego niż ty. Bardzo często dzieje się tak że jak do niego dolecisz to już tego noszenia nie będzie a zamiast tego jest duszenie.

5. Nie naśladuj pilotów jeśli nie masz pewności że są dużo lepsi od ciebie i że mają większe doświadczenie a nawet jeśli lecisz w towarzystwie dobrego pilota weź poprawkę na to że raczej nie będziesz w stanie dotrzymać mu kroku, natomiast obserwuj jego zachowanie spróbuj je zrozumieć a nie tylko bezmyślnie naśladować.

6. Jak jesteś wysoko nad gruntem nie staraj się szukać miejsc termicznych na ziemi zwłaszcza przy mocnym wietrze, kominy generowane z takich miejsc mogą być
przesunięte na wysokości 1500m nad gruntem nawet o kilometr. I nawet jak nadlecisz nad miejsce w twojej ocenie termiczne i znajdziesz tam noszenie może się okazać że pochodzi ono z całkiem innego miejsca :)

7. Obejrzyj sobie Leona Zawodowca - nowicjusz powinien działać z dużych odległości, w miarę zdobywania doświadczenia będziesz mógł zbliżać się do ....(miejsc gdzie generowane są kominy) i wychodzić z tego bez szwanku - wykręcać znowu podstawę.

8. W mojej ocenie podstawowym błędem początkujących jest nastawienie na pokonywanie dużych odległości, skup się żeby utrzymać się jak najdłużej w powietrzu a km same się pojawią.


9. Jeśli chodzi o samo wykręcanie komina to nie ma jednej reguły. Raz trzeba kręcić bardzo płasko bo noszenia są słabe i jak mocno zakręcimy to zamiast mieć 0,5 mamy -0,1 , natomiast jeśli jest tak że krążąc raz masz 1,5 z po chwili 2,5 i znowu 1,5 to lepiej ostro zakręcić w momencie jak masz 2,5 na na wario i w ostrym zakręcie mieć 2,0 niż tak latać w raz słabszym raz mocniejszym noszeniu bo musisz wiedzieć że komin nie trwa wiecznie i może Ci się nie udać wykręcić podstawy zanim noszenia ustaną. Dodatkowo jeśli komin jest wąski łatwo go zgubić a ponowne jego poszukiwanie i centrowanie to kolejna strata czasu i ryzyko że nie zrobisz w nim podstawy.

10. Aby mógł się utworzyć mocny komin słońce musi mieć czas żeby ogrzać daną porcję powietrza. Jeśli widzisz miejsce które w twojej ocenie jest termiczne to zastanów się czy w nim powietrze ma szansę żeby się ogrzać (nie jest wydmuchiwane z jakiegoś powodu). Dlatego zawietrzne górek są dobrymi miejscami do tworzenia się kominów zwłaszcza jeśli są ustawione do słońca. Ale niestety to jeszcze nie wszystko, wygrzane powietrze to jedno a urywający komin to drugie, coś musi wyzwolić komin i niestety nie rzadko bywa że wyzwala go paralotniarz który ląduje w termicznym miejscu a jego koledzy którzy są 200 m wyżej łapią go i lecą dalej - dlatego lepiej nie być tym pierwszym który ląduje.

11. Jak już jesteś nisko 200-300 m nad ziemią nie podejmuj ryzykownych decyzji, jeśli masz słabe noszenie lub 0 na wario a nawet -0,3 staraj się spokojnie kręcić jest duża szansa że z tego zrobi się komin (może to trwać nawet 20 minut) ale lepiej jest tu spróbować niż lecieć z wiatrem licząc że złapiesz jeszcze coś a jak nie to zrobisz 1 km dłuższy przelot. Przyjrzyj się lotom dobrych pilotów prawie w każdym dłuższym locie mają sytuację kryzysową (wysokość poniżej 300 m nad grunt) a mimo tego robią po 150 200 km.

12. Staraj się latać na luzie, czasami zamiast lecieć po trasie zgodnej z twoim doświadczeniem lepiej polecieć "bezmyślnie" i może to przynieść lepszy efekt niż próbować na siłę znaleźć jakieś termiczne miejsce (często bywa tak że jak ci zależy żeby lecieć to jest wrażenie że nie ma wkoło żadnego noszenia, ale jak zdecydujesz że na dzisiaj dosyć idę do lądowania to nagle przelatujesz przez noszenie za noszeniem.

13. Nie da się dobrze latać nie znając zasad rządzących pogodą - polecam książkę Meteorologia i Klimatologia. Kożuchowskiego (dobra na zimowe wieczory)

14. Nie staraj się ogarnąć latania w sposób naukowy i nie słuchaj tych którzy posiłkują się wikipedią - żeby dobrze latać musisz swoje wylatać, mając dobrego nauczyciela mógłbyś radykalnie ten czas skrócić, ale żeby naprawdę dobrze latać, tak by być w pierwszej 10 musisz do pewnych rzeczy dojść sam - tego się nie da nauczyć :)

pozdrawiam
wujek

szybkibzykacz

unread,
Dec 22, 2012, 8:05:29 AM12/22/12
to
W dniu sobota, 22 grudnia 2012 00:54:08 UTC+1 użytkownik Rafal 'RAV' Miszczak napisał:

>
> A widziałeś kiedyś wzgórze, które przesuwa się z wiatrem? Bo kominy mają
>
> taki zwyczaj...

Pewnie, że się przemieszczają - ameryki nie odkryłeś. Przemieszczają się jednak nieco wolniej od samej masy powietrza w sąsiedztwie. Komin, krążące powietrze ma swoją bezwładność. Mamy do czynienia z ruchem płynów (gazy też są płynami) - to nie ciała stałe, że jedno popycha drugie.
Nie miałeś nigdy takiej sytuacji, że wiatr tak wieje, że po 2 zwitkach jesteś nad granią a w pewnym momencie łapiesz komin, kręcisz się w nim parę minut i dopiero docierasz nad grań?

W@cek

unread,
Dec 22, 2012, 8:41:11 AM12/22/12
to
Wujek napisał prawie książkę :)
Zgadzam sie z jego przemyśleniami. Mi osobiście najbardziej pomogła jedna rada
gdy kolejny raz udupiłem próbując na siłe polecieć gdzieś dalej.
Sens jej jest mniej więcej taki "nie rób kurna odległości a rób wysokość - odległość zrobi sie sama"

J.F.

unread,
Dec 22, 2012, 8:57:45 AM12/22/12
to
Dnia Sat, 22 Dec 2012 05:41:11 -0800 (PST), W@cek napisaďż˝(a):
> Wujek napisa� prawie ksi��k� :)
> Zgadzam sie z jego przemy�leniami. Mi osobi�cie najbardziej pomog�a jedna rada
> gdy kolejny raz udupi�em pr�buj�c na si�e polecie� gdzie� dalej.
> Sens jej jest mniej wi�cej taki "nie r�b kurna odleg�o�ci a r�b wysoko�� - odleg�o�� zrobi sie sama"

swieta prawda. A jak ma byc odleglosc, to z wiatrem, kurna, z wiatrem :-)

J.




Lisnerek

unread,
Dec 22, 2012, 11:38:29 AM12/22/12
to
> Sens jej jest mniej więcej taki "nie rób kurna odległości a rób wysokość - odległość zrobi sie sama"

Podpisuje się pod tym obiema rękami. Do czasu zanim to zacząłem
stosować w praktyce zazwyczaj przelot kończył się na 2 kominie.

Pozdrawiam,
Alan

uriuk

unread,
Dec 22, 2012, 11:51:38 AM12/22/12
to


U�ytkownik "Lisnerek" napisa�

>Podpisuje si� pod tym obiema r�kami. Do czasu zanim to zacz��em
>stosowa� w praktyce zazwyczaj przelot ko�czy� si� na 2 kominie.

Tera takie czasy nastaly ze mlodz podstaw nie zna ;)
Nikt wam w pierwszy dzien szkolenia nie podal podstawowych przykazan
lotniczych??
Jedno z nich brzmi:
"Nie wiesz co robic, to rob wysokosc, z niebem sie jeszcze nikt nie zderzyl"
Reszte poda wam wojek google ;)



--
uriuk

www.uriuk.com


Lisnerek

unread,
Dec 22, 2012, 12:38:07 PM12/22/12
to
> Tera takie czasy nastaly ze mlodz podstaw nie zna ;)

Młodzież podstawy zna tylko głodna wiedzy skoro ten wątek dalej
istnieje.

> Nikt wam w pierwszy dzien szkolenia nie podal podstawowych przykazan
> lotniczych??

Chętnie usłyszę pozostałe jeśli możesz ;-)

> Jedno z nich brzmi:
> "Nie wiesz co robic, to rob wysokosc, z niebem sie jeszcze nikt nie zderzyl"
> Reszte poda wam wojek google ;)

Myślę, że to jest sedno tego by latać coraz dalej. Ja kiedyś miałem
podobne pytania jak autor postu. Gdzie szukać komina? Jak krążyć i
centrować? Sporo mądrości przeczytanych, parę filmów obejrzanych w tym
kultowy speed to fly. Skupiałem się na aspektach technicznych a
rozwiązanie było banalne: "Nie wiesz co robic, to rob wysokosc, z
niebem sie jeszcze nikt nie zderzyl"

Pozdrawiam,
Alan


ArekG

unread,
Dec 22, 2012, 12:55:43 PM12/22/12
to
W dniu sobota, 22 grudnia 2012 18:38:07 UTC+1 użytkownik Lisnerek napisał:
> > Nikt wam w pierwszy dzien szkolenia nie podal podstawowych przykazan
> > lotniczych??
>
> Chętnie usłyszę pozostałe jeśli możesz ;-)

Też się pod tym podpisuje :)

> > Jedno z nich brzmi:
> > "Nie wiesz co robic, to rob wysokosc, z niebem sie jeszcze nikt nie zderzyl"
> > Reszte poda wam wojek google ;)
> Myślę, że to jest sedno tego by latać coraz dalej. Ja kiedyś miałem
> podobne pytania jak autor postu. Gdzie szukać komina? Jak krążyć i
> centrować? Sporo mądrości przeczytanych, parę filmów obejrzanych w tym
> kultowy speed to fly. Skupiałem się na aspektach technicznych a
> rozwiązanie było banalne: "Nie wiesz co robic, to rob wysokosc, z
> niebem sie jeszcze nikt nie zderzyl"

Ten masz na myśli?
http://www.trikebuggy.com/products/dvd_jocky.htm

Pozdr!
ArekG

uriuk

unread,
Dec 22, 2012, 1:01:49 PM12/22/12
to


U�ytkownik "Lisnerek" napisa�

>Ch�tnie us�ysz� pozosta�e je�li mo�esz ;-)

No zesz w gajowego, to mlodzierz trzba tez googlania uczyc?
Znalezione w jakies 10 sekund:


1. Start jest zawsze dobrowolny; l�dowanie - zawsze obowi�zkowe.
2. Latanie nie jest niebezpieczne. To co niebezpieczne, to kraksa.
3. Zawsze lepiej jest by� tu - na ziemi, marz�c by znale�� si� tam - w
powietrzu, ni� by� tam i marzy�, �eby znale�� si� tutaj.
4. Jedyna sytuacja, w kt�rej masz za du?o paliwa jest wtedy, gdy p�oniesz.
5. �mig�o to tak naprawd� tylko du�y wentylator, s�u��cy do ch�odzenia
pilota. Gdy si� zatrzymuje, mo�na na w�asne oczy zobaczy�, jak pilot zaczyna
si� poci�.
6. Je�li nie wiesz co robi�, nabieraj wysoko�ci. Nikt si� jeszcze nie
zderzy� z niebem.
7. Dobre l�dowanie, to takie, po kt�rym mo�esz o w�asnych si�ach wyj�� z
samolotu. �wietne l�dowanie, to takie, po kt�rym samolot nadaje si� do
dalszego u�ytku.
8. Ucz si� na b��dach innych. Nie po�yjesz tak d�ugo, by nauczy� si� czego�
na w�asnych.
9. Je�li doturlanie si� do terminala wymaga pe�nej mocy silnik�w, to znaczy,
�e l�dowa�e� ze schowanym podwoziem.
10. Prawdopodobie�stwo prze�ycia jest odwrotnie proporcjonalne do k�ta
podchodzenia. Im wi�kszy k�t, tym prze�ycie jest mniej prawdopodobne i na
odwr�t.
11. Nie pozw�l, by samolot zabra� Ci� w miejsce, kt�rego Tw�j umys� nie
odwiedzi� 5 minut temu.
12. Nie wchod� w chmury. Ta srebrna linia, o kt�rej m�wi� wszyscy na
pok�adzie mo�e si� okaza� innym samolotem, lec�cym w przeciwn� stron�. Z
pewnych �r�de� wiadomo tak�e, �e w chmurach lubi� ukrywa� si� g�ry.
13. Staraj si�, by ��czna liczba wykonanych przez Ciebie l�dowa� by�a r�wna
liczbie start�w, kt�re wykona�e�.
14. Zaczynasz z pe�nym workiem szcz�cia i pustym workiem na do�wiadczenie.
Ca�a sztuka, to nape�ni� worek na do�wiadczenie zanim worek ze szcz�ciem
si� opr�ni.
15. Je�li jedyne, co mo�esz zobaczy� za oknem, to ziemia kr�c�ca si� w
k�ko, a jedyne, co mo�esz us�ysze�, to ha�asy z kabiny pasa�erskiej, wiedz,
�e nie wszystko idzie jak powinno.
16. Umiej�tno�� prawid�owej oceny przychodzi z do�wiadczeniem. Niestety
do�wiadczenia przybywa w wyniku niew�a�ciwej oceny.
17. Rozgl�daj si�. Zawsze jest co�, czego nie zauwa�y�e�.



--
uriuk

www.uriuk.com


Lisnerek

unread,
Dec 22, 2012, 1:25:38 PM12/22/12
to
Wpisz w google speed to fly a w pierwszym linku będzie właśnie ten
film.

Pozdrawiam,
A.L.

tpla...@rzeszow.oip.pl

unread,
Dec 22, 2012, 1:55:30 PM12/22/12
to
Dostałeś wiele cennych rad, szereg innych pewnie już gdzieś wyczytałeś lub wysłuchałeś. Teorii można się nauczyć, jednak musi Ci to wejść w krew. Lataj zatem, doświadczaj tego na własnej skórze i analizuj. Z czasem uda Ci się przelecieć kilkadziesiąd km, a kolejnego dnia zaliczysz zlota. Nie poddawaj się. Taki to urok tego sportu. Ciesz się z każdego swojego sukcesu. Przyjdzie czas - nie tak szybko - że będziesz się stosował do tych wskazówek bez zastanowienia. Wtedy zapewne będziesz już pilotem z górnej półki.

ToP

uriuk

unread,
Dec 22, 2012, 2:08:19 PM12/22/12
to

U�ytkownik <tpla...@rzeszow.oip.pl> napisa�


>Dosta�e� wiele cennych rad, szereg innych pewnie ju� gdzie� wyczyta�e� lub
>wys�ucha�e�. Teorii mo�na si� nauczy�, jednak musi Ci to wej�� w krew.
>Lataj zatem, do�wiadczaj tego na w�asnej sk�rze i analizuj. Z czasem uda
>Ci si� >przelecie� kilkadziesi�d km, a kolejnego dnia zaliczysz zlota. Nie
>poddawaj si�. Taki to urok tego sportu. Ciesz si� z ka�dego swojego
>sukcesu. Przyjdzie czas - nie tak szybko - �e b�dziesz si� stosowa� do tych
>wskaz�wek bez >zastanowienia. Wtedy zapewne b�dziesz ju� pilotem z g�rnej
>p�ki.

Mialem kiedys kursanta. Strasznie zawzieta sztuka. Jak tylko dostal papier
zaczal odlatywac z kazdym pierdem. Najczesciej nawioslowal 10 km i dzwonil
zeby ktos po niego pojechal (zostawial kluczyki i auto na startowisku), ale
zdarzalo sie ze polecial 30 i wiecej km (to bylo w czasach kiedy sensacja
byla pierwsza "setka").
Po pol roku spotkalem go na Mistrzostwach Polski.
Skopal mi tylek :)
Zreszta nie tylko mi, ale wielu starym wyjadaczom.

Z mniej-wiecej tego okresu pochodza te artykuly
http://uriuk.com/index.php?option=com_content&view=article&id=67:aktywne-latanie&catid=36:artykuy-z-xc-pl&Itemid=60
http://uriuk.com/index.php?option=com_content&view=article&id=65:jak-zrobi-pierwszy-przelot&catid=36:artykuy-z-xc-pl&Itemid=60

Troche juz traca myszka, ale moze komus sie przydadza ;)



--
uriuk

www.uriuk.com


bub...@gmail.com

unread,
Dec 22, 2012, 5:51:28 PM12/22/12
to
Czolem
O jednej rzeczy koledzy jescze zapomnieli wspomniec, a jest ona bardzo wazna, przy kreceniu komina, chodzi o to aby paralotnie utrzymac w ryzach tzn jesli chcesz szybko sie wykrecic to staraj sie utzrymac ja nad glowa z jak najmniejsza iloscia bujania, czy na boki czy do przodu i do tylu. Potrenowac to mozesz na sucho przy kazdym zlocie, rozbujac troche szmate i sprobowac jak najszybciej wyrownac. W kominie troche to inaczej wszystko sie odczuwa, jest czesta i szybka zmiana potrzeb , ale cwiczenia w spokojnym powietrzu moga przyspieszyc nauke reakcji. Wazne jest aby reakcja sterowek byla adekwatna do zaistnialej sytuacji.
Pozdro
bubu

Sebastian Biros

unread,
Dec 23, 2012, 12:05:36 PM12/23/12
to
Fajnie napisane te artykuły Uriuk.
Ja moją pierwszą termikę wspominam jak jazdę na byku bez trzymanki ;) Torbiło okrutnie, zrobiłem na holu 1519 m wyczepiłem się na ok. 300 m. Miałem wtedy na szkoleniu uczyć się zakładania uszu, jak zaczęło mnie ssać to zakładałem uszy chyba z 10 razy i na uszach miałem noszenia zamiast opadania (marzenie przelotowców), ja się tylko modliłem aby zacząć w końcu opadać :). Tak nieświadomie zrobiłem pierwszy w życiu przelot podczas szkolenia ok. 15 km z przygodnym lądowaniem za lotniskiem. Wtedy miałem pietra, jednak po tym już tylko nie mogłem się doczekać następnego lotu. To prawda, że to jest jak nałóg

Lisnerek

unread,
Dec 23, 2012, 12:25:42 PM12/23/12
to
On 23 Gru, 18:05, Sebastian Biros <sebastian.bi...@gmail.com> wrote:
> Fajnie napisane te artykuły Uriuk.
> Ja moją pierwszą termikę wspominam jak jazdę na byku bez trzymanki ;) Torbiło okrutnie, zrobiłem na holu 1519 m wyczepiłem się na ok. 300 m. Miałem wtedy na szkoleniu uczyć się zakładania uszu, jak zaczęło mnie ssać to zakładałem uszy chyba z 10 razy i na uszach miałem noszenia zamiast opadania (marzenie przelotowców), ja się tylko modliłem aby zacząć w końcu opadać :). Tak nieświadomie zrobiłem pierwszy w życiu przelot podczas szkolenia ok. 15 km z przygodnym lądowaniem za lotniskiem. Wtedy miałem pietra, jednak po tym już tylko nie mogłem się doczekać następnego lotu. To prawda, że to jest jak nałóg

Hmmm możesz napisać u kogo to szkolenie robiłeś? Jestem Ciekaw bardzo.


A.L.
Message has been deleted

Toro

unread,
Dec 25, 2012, 9:17:51 PM12/25/12
to
Użytkownik bub...@gmail.com napisał:
To może jeszcze i ja coś dodam.
Nie ma jednej recepty na efektywne wykręcanie noszeń. Trzeba się tego
nauczyć poprzez praktykę. Jest wiele technik, a dobór właściwej techniki
zależy od wielu czynników. Zbyt wielu, aby dać jedną uniwersalną
receptę. Warto szukać informacji na temat technik krążenia, wkuć do
pamięci, choć praktyki to nie zastąpi. Pomaga to później w analizie
lotu. Ja przynajmniej tak mam, że po locie odtwarzam go w pamięci (
pomaga mi program SeeYou lub Google Earth) i kombinuję jak sprawić aby
było lepiej następnym razem.
No, zasadniczo nie o tym chciałem nadmienić.
Nikt nie poruszył wpływu sprzętu na to jak łatwo czy trudno wykręca się
noszenia. Dla bardzo doświadczonych pilotów jest to ważne, ale nie tak
ważne jak dla pilotów dopiero co uczących się tej sztuki.

Otóż, są paralotnie którymi łatwiej się wykręca komin, oraz takie które
wymagają zaawansowanych umiejętności, mimo tego są cenione za inne
rzeczy. Bardzo dużo zależy od tego jaką się paralotnię posiada po
kursie. Tak bardzo, że jedni umieją w miarę dobrze wykręcać noszenia po
50 godzinach nalotu termicznego, a inni po 200 godzinach wciąż kaleczą.

Paralotnie można podzielić na takie, które dokręcają same w kierunku
środka komina, neutralne pod tym względem, oraz takie które odkręcają na
zewnątrz komina ( wyrzuca z komina ).
Ponad to, wiele paralotni lubi topić okrutnie w ciasnych skrętach tj.
wykonanych z dużym pochyleniem ( ca. > 20st. od pionu).
Na dokładkę jeszcze, aby skomplikować sprawę, są paralotnie które
wdzięcznie przekazują co się dzieje w danej chwili, czyli informują czy
zakręcić w lewo lub prawo, zacieśnić czy rozluźnić krążenie, oraz takie
które są sztywne jak beton.
W tym drugim przypadku pilot jest zdany na wariometr, bez niego nie
wykręci się. W przypadku tych pierwszych paralotni, wykręca komin wedle
sygnałów jakie od niej dostaje.
Niestety, choć nie wiem jak uważnie by człowiek się glapił w wariometr,
nic z tego sensownego nie da się wydedukować, a to z powodu, że
wariometr reaguje z opóźnieniem. Efektywność wykręcania komina spada
drastycznie jeśli wykręcanie opiera się na wskazaniu wariometru.
Paralotnia jest najczulszym instrumentem, jeśli nie jest to paralotnia
betonowa.

Wskazania wariometru ( a w zasadzie generowany przez niego dźwięk, bo
pilot zazwyczaj nie koncentruje swojej uwagi na odczycie wskazań, tylko
na optymalizowaniu wznoszenia, i nasłuchuje pikanie) jedynie utwierdza
pilota o słuszności podjętych manewrów w krążeniu.

Można nauczyć się dobrze wykręcać noszenia po 50 godzinach w termice, po
200 godzinach albo nawet nigdy, zależnie od sprzętu na jakim się pilot
uczy. O innych czynnikach koledzy już wspomnieli.

Dobór paralotni ma bardzo duże znaczenie.

A co do techniki wykręcania noszeń, moja podstawowa polega na kręceniu
na prędkości trymowej. Ma ona różne warianty, z dokładką ciała w
kierunku krążenia dla zacieśnienia skrętu, w pozycji neutralnej ciała, z
balansem ciała w przeciwną stronę, za to z mocniej zaciągniętą sterówką
wewnętrzną, czasem krążę po okręgu, innym razem po elipsie, czasem
przyhamuję glajta w krążeniu.
Sposobów jest wiele, dobieram je do rodzaju termiki w danej chwili oraz
do możliwości glajta. Bywa że wykręcam tylko częściowo noszenie, innym
razem po całości. Raz szeroko, i na odwrót bardzo wąsko ze stabilem na
horyzoncie.

Pozdrawiam
Toro
Message has been deleted

siara

unread,
Dec 26, 2012, 2:42:57 AM12/26/12
to
W dniu środa, 26 grudnia 2012 08:39:43 UTC+1 użytkownik Rafi napisał:
> To ważne informacje, ale czy to nie jest tak że dobry pilot wykręci się na przysłowiowych drzwiach od stodoły ?
>
> Gdy byłem w Bassano latał tam jeden kolega na skrzydle Nemo i potrafił utrzymywać się w powietrzu wiele godzin (kiedyś ponad 6), gdy inni spadali, mimo że mieli lepsze glajty i wypasione kokony.
>
>
>
> Pozdrawiam świątecznie - R

No i dałeś pożywkę malemu :)))))
Dla odmiany zjedzie cie zaraz merytorycznie.

siara
Message has been deleted

MiG

unread,
Dec 26, 2012, 6:57:06 AM12/26/12
to
W dniu środa, 26 grudnia 2012 03:17:51 UTC+1 użytkownik Toro napisał:

> Paralotnie można podzielić na takie, które dokręcają same w kierunku
>
> środka komina, neutralne pod tym względem, oraz takie które odkręcają
> na
>
> zewnątrz komina ( wyrzuca z komina ).

I rozumiem, że to paralotnia steruje pilotem? I jak pilot chce skręcić a paralotnia się opiera, to pilot mówi "ok, nie chcesz to nie"? Bez żartów panie dzieju.

> Ponad to, wiele paralotni lubi topić okrutnie w ciasnych skrętach tj.
>
> wykonanych z dużym pochyleniem ( ca. > 20st. od pionu).

Nie bardzo wierzę w ten mem. Moim zdaniem pochylenie paralotni zależy od prędkości i promienia zakrętu. Kropka. Czysta fizyka. Siła odśrodkowa to m*v*v*r. Resztę można policzyć.

Inna sprawa to tendencja to pochylania się do przodu jak w wejściu do spirali. No ale po to jest pilot podczepiony na dole na tych długich linkach, żeby to powstrzymać jak skrzydło ma taki kaprys.

> Na dokładkę jeszcze, aby skomplikować sprawę, są paralotnie które
>
> wdzięcznie przekazują co się dzieje w danej chwili, czyli informują
> czy
>
> zakręcić w lewo lub prawo, zacieśnić czy rozluźnić krążenie, oraz
> takie
>
> które są sztywne jak beton.

No to akurat prawda. Ale to nie jest tak, że jedna pokazuje wszystko a druga nic. To są bardziej niuanse. Latałem chyba na najgorszym pod tym względem Tycoonie. I to właśnie na nim nauczyłem się kręcić kominy na zawodach tak, żeby mnie nikt nie wyprzedzał w kominach. I pisząc nikt mam to dokładnie na myśli. Włącznie z pilotami ze ścisłej czołówki. Oni oczywiście potem znikali mi na przeskokach i podejmując lepsze decyzje, ale w kominach szliśmy równo. I się dało. A Tycoon miał skurczybyk trymową ponad 40.

> W tym drugim przypadku pilot jest zdany na wariometr, bez niego nie
>
> wykręci się. W przypadku tych pierwszych paralotni, wykręca komin
> wedle
>
> sygnałów jakie od niej dostaje.

Czy ja wiem. Jak ciągnie do góry to niezależnie od skrzydła tyłek czuje przeciążenie. Poza tym najbardziej deskowate skrzydło coś tam przekazuje. Trzeba się przyzwyczaić i wsłuchać.

> Niestety, choć nie wiem jak uważnie by człowiek się glapił w wariometr,
>
> nic z tego sensownego nie da się wydedukować, a to z powodu, że
>
> wariometr reaguje z opóźnieniem. Efektywność wykręcania komina spada
>
> drastycznie jeśli wykręcanie opiera się na wskazaniu wariometru.

A z tym to różnie bywa. Bywają kominy, gdzie jest mnóstwo fałszywych sygnałów (fałszywych centr), a potem okazuje się, że najbardziej efektywne jest właśnie szerokie krążenie bazującee na uśredniaczu.

> Paralotnia jest najczulszym instrumentem, jeśli nie jest to paralotnia
>
> betonowa.

Każda paralotnia coś tam mówi.

> Można nauczyć się dobrze wykręcać noszenia po 50 godzinach w termice,
> po
>
> 200 godzinach albo nawet nigdy, zależnie od sprzętu na jakim się pilot
>
> uczy. O innych czynnikach koledzy już wspomnieli.

Moim zdaniem to legenda. Skrzydła są trochę lepsze i trochę gorsze, ale każde da się zmusić do współpracy.

Jeżeli już bym wskazywał jeden parametr paralotni, który ma moim zdaniem największy wpływ na łatwość wykręcania się, to byłaby to prędkość trymowa - im wolniejsze skrzydło tym łatwiej. Legendarny pod tym względem pierwszy Peak miał 36-7 trymowej. To się po prostu przekłada na mniejsze pochylenie w krążeniu (m*v*v*r).

> A co do techniki wykręcania noszeń, moja podstawowa polega na kręceniu
>
> na prędkości trymowej.

O a z tym to się akurat zgodzę. Każde zaciągnięcie sterówki psuje paralotnię. Więc staram się kręcić maksymalnie ciałem używając minimum sterówek.

> Ma ona różne warianty, z dokładką ciała w
>
> kierunku krążenia dla zacieśnienia skrętu, w pozycji neutralnej ciała,
> z
>
> balansem ciała w przeciwną stronę, za to z mocniej zaciągniętą
> sterówką
>
> wewnętrzną, czasem krążę po okręgu, innym razem po elipsie, czasem
>
> przyhamuję glajta w krążeniu.
>
> Sposobów jest wiele, dobieram je do rodzaju termiki w danej chwili
> oraz
>
> do możliwości glajta. Bywa że wykręcam tylko częściowo noszenie, innym
>
> razem po całości. Raz szeroko, i na odwrót bardzo wąsko ze stabilem na
>
> horyzoncie.

Cuda Panie. Muszę się do Ciebie na korepetycje zapisać.

Pozdrowienia,

MiG

MiG

unread,
Dec 26, 2012, 7:08:21 AM12/26/12
to
W dniu środa, 26 grudnia 2012 08:39:43 UTC+1 użytkownik Rafi napisał:

> Gdy byłem w Bassano latał tam jeden kolega na skrzydle Nemo i
> potrafił utrzymywać się w powietrzu wiele godzin (kiedyś ponad 6),
> gdy inni spadali, mimo że mieli lepsze glajty i wypasione kokony.

Rafi, bo oni już oblecieli trasą jaką sobie wymyślili na dany dzień i mieli ochotę na piwo.

MiG

W@cek

unread,
Dec 26, 2012, 7:11:43 AM12/26/12
to
"W tym drugim przypadku pilot jest zdany na wariometr, bez niego nie
wykręci się."

Kiedy z synem próbowaliśmy latać pierwsze przeloty mieliśmy oprócz gps-a do rejestracji tracka jedynie zegarki wyposażone w wysokościomierze :) i na wszystkich gości obwieszonych elektroniką patrzyliśmy jak na gości z kosmosu. Jak czułem na du...e że coś mam zaczynałem krążyć sprawdzając po każdym kółku ile wysokości mi przyrosło. Zazwyczaj kręciłem w lewo bo wtedy mogłem zerknąć na zegarek katem oka bez szkody dla obserwacji środowiska. Szło mi jednak dość opornie ale Misiek tak zrobił pierwsze 30, 50 i więcej km. Jak kupił sobie vario to walnął z mety pierwszą setką. Do czego zmierzam - otóż uważam że elektronika może ułatwić zadanie ale tylko temu kto i bez niej potrafi sobie poradzić. Początkujący pilot ma prawdopodobnie nadmiar bodźców i informacji i trudno mu je właściwie interpretować. Nim zaczniesz słuchać varia postaraj sie "poczuć" powietrze, wyczuć zblizający się komin nim ci zapika pikawka. Jeżeli potrafisz wykręcić komin bez pikania varia to potrafisz również lepiej go znaleźć niż tylko opierając sie na elektronice. Można sie bawić wyłączając dzwięk w kominie i postarać się tak skupić by nie dać sie wywalić z noszenia. Zapewniam ze jest to świetna zabawa dająca wiele przyjemności. Oczywiście - wszystkie LK i tym podobne wynalazki znacznie ułatwiają centrowanie termiki, pomagają trafić z powrotem do zgubionego noszenia ale nie zastąpią wprawy i "czucia".
A do Rafiego - to że kolega latał na szkolnym skrzydle gdy inni siedzieli na ziemi to nic nadzwyczajnego. Szkolne skrzydło nawet żylecie w kominie nie ustępuje zbytnio a nawet czasem może mieć przewagę bo pozwala na ciasniejsze krążenie w bardzo wąskim noszeniu. Kokon też nie ma tu nic do rzeczy. Nie każdy w kokonie jest miszczem tak jak nie każdy co potrafi wystartować z napędem umie latać. Kokon, elektronika, kask z "dziubkiem z tyłu" wypasione okulary to tylko takie zawnętrzne atrybuty które niekoniecznie muszą oznaczać świetnego pilota tak jak wąsy nie koniecznie muszą świadczyć o męskości. Ale większość z nas to lubi (mówię o gadzetach do latania) i chyba nie ma w tym niczego złego :)Pozdrawiam Noworocznie

Tomasz Poznański

unread,
Dec 26, 2012, 9:27:05 AM12/26/12
to
MiG napisal:
>> A co do techniki wykręcania noszeń, moja podstawowa polega na kręceniu
>>
>> na prędkości trymowej.

> O a z tym to się akurat zgodzę. Każde zaciągnięcie sterówki psuje paralotnię. Więc staram się
> kręcić maksymalnie ciałem używając minimum sterówek. iG napisal:

Z tymi radami co do krazenia na trymowej autor watku zapewne przez najblizsze piec lat nie bedzie w stanie wykrecic zadnego komina. Zakladam, ze po 30 godz. nalotu calkowitego nie wsiadzie na Tycoona, a raczej bedzie latal na skrzydlach klasy CEN-B. Nie wiem jak lata sie na superwyczynowkach, tam negatywka jak sadze jest nie do zignorownia, stad latanie na trymowej. Niemniej wiem dokladnie jak lata sie na skrzydlach rekreacyjnych i tu lata sie ponizej trymowej , czasem dosc ladnie oblatujac gosci na wyczynowkach. "Psucie" profilu paralotni jest niczym w stosunku do mozliwosci wykorzystania lepszego noszenia w centrum komina. To psucie, jest tylko modyfikacja profilu, dajaca wiekszy wspolczynnik sily nosnej. Sosuje sie to w szybowcach, samolotach, ptaki stosuja od zawsze. Po prostu do wznoszenia w kominie optymalny jest inny profil a do przelotu inny.

Pozdrawiam
Tomek


MiG

unread,
Dec 26, 2012, 10:46:45 AM12/26/12
to
W dniu środa, 26 grudnia 2012 15:27:05 UTC+1 użytkownik Tomasz Poznański napisał:

> Z tymi radami co do krazenia na trymowej autor watku zapewne
> przez najblizsze piec lat nie bedzie w stanie wykrecic zadnego
> komina. Zakladam, ze po 30 godz. nalotu calkowitego nie wsiadzie
> na Tycoona, a raczej bedzie latal na skrzydlach klasy CEN-B. Nie
> wiem jak lata sie na superwyczynowkach, tam negatywka jak sadze
> jest nie do zignorownia, stad latanie na trymowej.

To zupełnie nie chodzi o negatywkę. I nie ma związku z klasą skrzydeł.

> Niemniej wiem
> dokladnie jak lata sie na skrzydlach rekreacyjnych i tu lata sie
> ponizej trymowej , czasem dosc ladnie oblatujac gosci na
> wyczynowkach. "Psucie" profilu paralotni jest niczym w stosunku
> do mozliwosci wykorzystania lepszego noszenia w centrum komina.

Tomek, wiadomo, że trzeba kręcić tak, żeby być w najlepszym noszeniu. To ma priorytet. Subtelna różnica polega na tym, że możemy siedzieć jak na kibelku i 100% skrętu robić sterówką, albo wywalić się maksymalnie na bok w uprzęży i robić jak najmniej skrętu sterówką. I to drugie jest moim zdaniem lepsze.

> To psucie, jest tylko modyfikacja profilu, dajaca wiekszy
> wspolczynnik sily nosnej. Sosuje sie to w szybowcach, samolotach,
> ptaki stosuja od zawsze. Po prostu do wznoszenia w kominie
> optymalny jest inny profil a do przelotu inny.

No więc tu jest pewna subtelność, która całkowicie odróżnia paralotnie od np szybowców. W szybowcach lotki działają tak, że duża płaska powierzchnia na końcu profilu skrzydła pochyla się w górę i w dół. W paralotniach to tak działa tylko na samym początku ruchu sterówki - o ile w ogóle. Ciągnąc dalej tworzymy taki wygięty w dół hak (patrząc w przekroju). Taki profil nie zwiększa siły nośnej, a jedynie tworzy opór. Gdyby było tak jak piszesz, to po zaciągnięciu prawej starówki skręcalibyśmy tak jak w szybowcu w lewo (jak wychylisz lotkę na prawym skrzydle w dół to zainicjujesz skręt w lewo) . A na paralotni skręcimy w prawo, bo tworzymy po prawej stronie opór a nie siłę nośną. A opór jak wiadomo psuje doskonałość.

Kolejna powtarzana bez głębszej refleksji częściowa prawda, to, że prędkość minimalnego opadania leży poniżej trymowej. Tyle, że jak popatrzymy na biegunową zmierzoną doświadczalnie (a nie jakiś obrazek z książki do paralotniarstwa), to zobaczymy, że:
1. Prędkość ta jest istotnie poniżej trymowej ale zazwyczaj o 1-2 km/h. Taka zmiana prędkości odpowiada zaciągnięciu sterówki o parę cm - praktycznie bez odczuwalnej siły na sterówce. To z kolei widać jak się trochę polata z sondą - że te pierwsze parę cm pomimo braku odczuwalnej wiły zmienia prędkość o parę km/h.
2. Różnica w opadaniu jest na poziomie błędu pomiarowego.

Jakie to ma konsekwencje praktyczne - ano, że nie da się w praktyce latać na prędkości minimalnego opadania. W kominie i tak latamy wolniej - bo jednak pracujemy sterówkami. Im wolniej lecimy tym z większym opadaniem (bo jesteśmy już po lewej stronie krzywej biegunowej). No i znowu - im więcej skrętu wyrobimy z ciała tym lepiej, bo mniej wytworzymy oporu psując profil sterówką.

Różnica nie jest wielka, ale lecąc skrzydło w skrzydło - widoczna.

To jest moje zdanie i całkowicie się z nim zgadzam.

MiG

der

unread,
Dec 26, 2012, 1:47:28 PM12/26/12
to

Da się na paralotni uzyskać skręt odwrotny do zaciąganej sterówki, ale dzieje się tak po osiągnięciu profilu samostatecznego, na szczęście tylko w niektórych skrzydłach i jest to raczej efekt nie pożądany a nie zamierzony ;)

siara

unread,
Dec 26, 2012, 2:10:43 PM12/26/12
to
W dniu środa, 26 grudnia 2012 19:47:28 UTC+1 użytkownik der napisał:
> Da się na paralotni uzyskać skręt odwrotny do zaciąganej sterówki, ale dzieje się tak po osiągnięciu profilu samostatecznego, na szczęście tylko w niektórych skrzydłach i jest to raczej efekt nie pożądany a nie zamierzony ;)

Jest tak jak mówisz. Goniąc na pełnej belce jak nam skrzydło delikatnie znosi w lewo to przyhamowujemy lewą troszę i na troszkę i skrzydło odbija w prawo.

siara

PS. Inna sprawa że jak nam skrzydło nie trzyma kierunku to trzeba sobie speeda wyregulować, albo jeden but na koturnie założyć :P

siara

unread,
Dec 26, 2012, 2:11:47 PM12/26/12
to
Miszka
We współczesnym paralotniarstwie jednak latamy na hamulcu w kominach.

siara

Paweł Radziszewski

unread,
Dec 26, 2012, 3:43:09 PM12/26/12
to
W dniu 26.12.2012 16:46, MiG pisze:
[...]
> Kolejna powtarzana bez g��bszej refleksji cz�ciowa prawda, to, �e pr�dko�� minimalnego opadania le�y poni�ej trymowej. Tyle, �e jak popatrzymy na biegunow� zmierzon� do�wiadczalnie (a nie jaki� obrazek z ksi��ki do paralotniarstwa), to zobaczymy, �e:
> 1. Pr�dko�� ta jest istotnie poni�ej trymowej ale zazwyczaj o 1-2 km/h. Taka zmiana pr�dko�ci odpowiada zaci�gni�ciu ster�wki o par� cm - praktycznie bez odczuwalnej si�y na ster�wce. To z kolei wida� jak si� troch� polata z sond� - �e te pierwsze par� cm pomimo braku odczuwalnej wi�y zmienia pr�dko�� o par� km/h.
> 2. R�nica w opadaniu jest na poziomie b��du pomiarowego.

Dotarcie do wynik�w rzeczywistych pomiar�w jest niestety trudne.

W jednym z numer�w "Hang Gliding & Paragliding" sprzed kilku lat
by� do�� ciekawy artyku� n/t wykorzystania osi�g�w skrzyde�.
Koncentrowaďż˝ siďż˝ on przede wszystkim na znaczeniu masy startowej,
ale znalaz�y si� w nim m.in. wyniki pomiar�w dla serii skrzyde� Advance:

Alpha 4 Epsilon 6 Sigma 7 Omega 7
Min sink 33 1.15 32 1.05 33 1.00 34 1.00
Trim 38 1.26 38 1.17 39 1.17 41 1.14
50% 44 1.50 44 1.40 47 1.50 50 1.50
100% 48 1.80 53 2.00 56 2.20 60 2.20

By�y to dane udost�pnione przez producenta i nie by�o zamieszczonej
informacji n/t metodologii, opr�cz tego, �e masa by�a w po�owie zakresu,
wi�c nie podchodzi�bym do nich bezkrytycznie, ale o ile r�nica w
pr�dko�ciach opadania jest rzeczywi�cie minimalna, to jednak r�nica
pomi�dzy pr�dko�ciami trymow� i min. opadania wynosi�a dla ka�dego ze
skrzydeďż˝ 5-7 km/h.

--
PMR

stac...@o2.pl

unread,
Dec 26, 2012, 3:59:20 PM12/26/12
to
W dniu piątek, 21 grudnia 2012 14:20:56 UTC+1 użytkownik ArekG napisał:
> Cześć, Ze względu na długie zimowe wieczoy poczytałem sobie ostatnio trochę różnych artykułów o lataniu w ogóle, o lataniu w termice i na żaglu, o lataniu przelotów. Ponieważ jestem jeszcze początkujący (ok.30h nalotu) to testowanie tych różnych teorii jeszcze przede mną, ale chciałbym je zderzyć z wiedzą i praktyką bardziej doświadczonych pilotów. A więc mam nadzieję, że uda wam się skupić na chwilę na swoim lataniu, żeby coś mertytorycznego napisać w nawiązaniu do poniższych pytań (bo zdaje sobię sprawę, że w wększości przypadków są to już odruchy, z których pilot może nawet nie zdawać sobie sprawy), no i zdaje sobię sprawę, ze jednak praktyka, praktyka, praktyka przede wszystkim. Uważam jednak, ze optymalne jest połaczenie wiedzy z praktyką, więc chcę uprzedzić też odpowiedzi typu "idz i lataj zamiast czytać te różne....":) No i teraz seria pytań: 1. Kominy na niskich pułapach - są chyba zazwyczaj jeszcze słabe i waskie, ja zauważyłem, że ze względu na próbę złapania jak najwięcej starałem się jak najciaśniej krążyć, przez co jeszcze bardziej topiłem, jakie są wasze doświaczenia? Czy jednak staracie się trzymać jak najniższe wychylenie, co za tym idzie najniższe opadanie (równoczesniej prędkość optymalna), żeby łapać nawet po centymetrze krąząc po bardzo dużym okręgu i znajdując się w noszeniu nawet tylko przez chwile, czy staracie się zacieśniać? Chodzi mi tu o ten pierwszy moment, bo on jest często decydujący - tak mi się wydaje przynajmniej:) 2. Czy przy takim kręceniu jak powyżej, gdzie np. w noszeniu jest się przez np. ćwierć okręgu w noszeniu, a pozstałe w duszeniu ręce pracują wam zgodnie z teoriami "speed to fly" (o ile czegoś nie pomyliłem) czyli poza noszeniem przyspieszenie lotu, a w noszeniu jak najwolniej? Jak to u was wyglada? 3. centrowanie - jedna wersja z jaką się spotkałem to prostowanie na chwilę lotu (już bez wnikania w szczegóły, wiadomo o co chodzi), żeby przesunąć środek krązenia w stronę wiekszych noszeń. Druga wersja to zacieśnianie skrętu gdy noszenie spada, odpuszczanie zakrętu gdy nosznie rośnie. Które z tych metod stusujecie? może jakieś inne? 4. Jak wyglada wasza praca sterówkami podczas takich krążeń? chodzi mi tu głównie zacieśnianie i "odpuszczanie" zakrętów. Czy zazwyczaj sterówka wewnętrzna jest w jednym położeniu i zewnętrzna pracuje? Ciekawi mnie, czy macie tu jakiś patenty których się trzymacie? A może sterówki nieruchomo i sam balans? Czy tu też staracie się utrzymać jak najmniejsze wychylenie pracując tylko sterówkami, czy raczej balans ciałem tez tu wchodzi jak przy zwykłych skrętach. 5. Moze macie jakieś inne porady/prawdy itp. dotyczące latnia termicznego, które młodym pilotom mogły by sie przydac?:) Z góry dzięki za odpowiedź, mam nadzieję, że wątek się rozwinie w ciekawą, merytoryczną dyskusję i będzie fajnym materiałem dla początkujących:) Pozdr ArekG

uri...@gmail.com

unread,
Dec 26, 2012, 4:46:46 PM12/26/12
to


Użytkownik "Paweł Radziszewski" napisał w

> ile różnica w prędkościach opadania jest rzeczywiście minimalna, to jednak
> różnica pomiędzy prędkościami trymową i min. opadania wynosiła dla każdego
> ze skrzydeł 5-7 km/h.


To wszystko ma maly wplyw na efektywnosc krazenia w kominie, bo dotyczy lotu
po prostej.
Komin ma stala srednice, wiec musimy zalozyc krazenie o ustalonym promieniu.
Im szybciej bedziemy krazyc, tym musimy bardziej pochylic glajta, a wiec
podstawic do wyliczen predkosc w przechyleniu. Z duzym skrocie bedzie trzeba
wszystko przemnoszyc przez sinus kata wychylenia. Ale glajty nie sa
idealnymi polkolami i niektore lepiej chodza w przechyle, a niektore gorzej.
Ale wg mnie lepiej zaciagnac hebel i krazyc plasko niz zapieprzac jak na
karuzeli majac lepsze parametry.
Tyle ze, jak juz wspomniano w tym watku, niektore glajty sa "wypychane" z
krazenia, a niektore "wciagane". Jest to zalezne od predkosci. Z mojego
doswadczenia wychodzi, glajt o wydluzeniu 5,4-5,6 lecac powoli jest
wypychany a lecac szybciej wciagany w centrum komina.
Wiec czasem nie oplaca sie latac powoli :)
Zeby ustalic jak latac optymalnie, trzeba po prostu "nabic lape", a robimy
to krazac w kominie. Tak wiec trzeba sie przemoc, porzucic przytulny
zagielek i probowac odchodzic z kominami. Za ktoryms razem sie uda.



--
uriuk

www.uriuk.com

siara

unread,
Dec 26, 2012, 4:53:44 PM12/26/12
to
W swoich rozważaniach pominąłeś chyba tangens kąta wychylenia środka ciężkości.
I ugięcie powierzchni płata po stronie wewnętrznej wywołane zmianą ciśnienia. No i siły rozciągające na stronie zewnętrznej też są nie do pominięcia.
Przelicz to sobie jeszcze raz proszę. Z mojej strony takie tylko uwagi na szybko bo sam używam do tego doświadczenia...

siara

tomek....@gmail.com

unread,
Dec 26, 2012, 4:59:14 PM12/26/12
to
> Dotarcie do wyników rzeczywistych pomiarów jest niestety trudne.
>
>
>
> W jednym z numerów "Hang Gliding & Paragliding" sprzed kilku lat
>
> był dość ciekawy artykuł n/t wykorzystania osiągów skrzydeł.
>
> Koncentrował się on przede wszystkim na znaczeniu masy startowej,
>
> ale znalazły się w nim m.in. wyniki pomiarów dla serii skrzydeł Advance:
>
>
>
> Alpha 4 Epsilon 6 Sigma 7 Omega 7
>
> Min sink 33 1.15 32 1.05 33 1.00 34 1.00
>
> Trim 38 1.26 38 1.17 39 1.17 41 1.14
>
> 50% 44 1.50 44 1.40 47 1.50 50 1.50
>
> 100% 48 1.80 53 2.00 56 2.20 60 2.20
>
>
>
> Były to dane udostępnione przez producenta i nie było zamieszczonej
>
> informacji n/t metodologii, oprócz tego, że masa była w połowie zakresu,
>
> więc nie podchodziłbym do nich bezkrytycznie, ale o ile różnica w
>
> prędkościach opadania jest rzeczywiście minimalna, to jednak różnica
>
> pomiędzy prędkościami trymową i min. opadania wynosiła dla każdego ze
>
> skrzydeł 5-7 km/h.
>
>
>
> --
>
> PMR

Czesc

Bardzo ciekawe dane. Jednak nie zgodzę się z Twoją interpretacją. Zmniejszenie opadania o około 15% to jest coś wielkiego. Z tych danych wynika, że jednak warto w kominie zaciągać stery. Mniejsze opadanie a więc większy zysk na wznoszeniu. Pomijam niuanse w charakterystyce różnych glajtów.

Tomek z.

Wojciech Maliszewski

unread,
Dec 26, 2012, 6:15:55 PM12/26/12
to
Pawcio, nie czytaj tych herezji. Zostań przy twoim.

A reszcie proponuje posłuchać Pawcia lub kupić sobie dobry kalkulator,
sondę prędkości i zabrać się do liczenia. Bo to co po prostej, może w
zakręcie juz nie być takie oczywiste.

Dodatkowo, warto zastanowić się czym jest paralotnia ze względu na
fizykę.

W







Tomasz Poznański

unread,
Dec 26, 2012, 7:11:09 PM12/26/12
to
W dniu środa, 26 grudnia 2012 16:46:45 UTC+1 użytkownik MiG napisał:

>
> To zupełnie nie chodzi o negatywkę. I nie ma związku z klasą skrzydeł.
>


Jesli nie predkosc przeciagniecia (lub latwosc przeciagniecia), to nie wiem, co mialoby determinowac w wyczynowych paralotniach predkosc krazenia powyzej predkosci ekonomicznej (minimalnego opadania). Zarowno w szybowcu, jak i na paralotni rekreacyjnej krazylem z najmniejsza predkoscia na jaka pozwalaly warunki komina termicznego. W duzym rozleglym kominie pod chmura raz na Skrzycznym, spotkalem szybowiec, ktory byl szybszy we wznoszeniu. Wtedy rzeczywiscie oplacalo sie krazyc troche blizez V ekonomicznej, ale nigdy powyzej.

>
> Tomek, wiadomo, że trzeba kręcić tak, żeby być w najlepszym noszeniu. To ma priorytet. Subtelna różnica polega na tym, że możemy siedzieć jak na kibelku i 100% skrętu robić sterówką, albo wywalić się maksymalnie na bok w uprzęży i robić jak najmniej skrętu sterówką. I to drugie jest moim zdaniem lepsze.
>
Tu sie zgodze, co do wspolpracy sterowania masowego i aerodynamicznego, ale na glajcie rekreacyjnym zazwyczaj nie da sie krazyc w kominie zawieszajac sterowki i wykorzystujac balans ciala. Moze na wyczynowce tak, ale wtedy na pewno nalezy zaciagnac odpowiednio trymery lub sterowki, cos jak klapy w szybowcu.

>
> No więc tu jest pewna subtelność, która całkowicie odróżnia paralotnie od np szybowców. W szybowcach lotki działają tak, że duża płaska powierzchnia na końcu profilu skrzydła pochyla się w górę i w dół. W paralotniach to tak działa tylko na samym początku ruchu sterówki - o ile w ogóle. Ciągnąc dalej tworzymy taki wygięty w dół hak (patrząc w przekroju). Taki profil nie zwiększa siły
> nośnej, a jedynie tworzy opór.

Zwieksza sile nosna i opor :)

>Gdyby było tak jak piszesz, to po zaciągnięciu prawej starówki skręcalibyśmy tak jak w szybowcu w lewo (jak wychylisz lotkę na prawym skrzydle w dół to zainicjujesz skręt w lewo) . A na paralotni skręcimy w prawo, bo tworzymy po
> prawej stronie opór a nie siłę nośną. A opór jak wiadomo psuje doskonałość.
>

A po co nam doskonalosc w krazeniu? W kominie liczy sie minimalne opadanie i maly promien krazenia. Dlatego szybowce jesli maja stosuja klapy (wychylone jako w dol jako wyporowe), pomimo, ze znacznie psuja doskonalosc


>
>
>
> Kolejna powtarzana bez głębszej refleksji częściowa prawda, to, że prędkość minimalnego opadania leży poniżej trymowej. Tyle, że jak popatrzymy na biegunową zmierzoną doświadczalnie (a nie jakiś obrazek z książki do paralotniarstwa), to zobaczymy, że:
>
> 1. Prędkość ta jest istotnie poniżej trymowej ale zazwyczaj o 1-2 km/h.
Taka zmiana prędkości odpowiada zaciągnięciu sterówki o parę cm - praktycznie bez odczuwalnej siły na sterówce. To z kolei widać jak się trochę polata z sondą - że te pierwsze parę cm pomimo braku odczuwalnej wiły zmienia prędkość o parę km/h.
>

Tu sie nie zgodze, co do skrzydel rekreacyjnych. Na wario zauwazalem spadek predkosci opadania (ustalonej), okolo 0,1-0.15 m/s gdy zaciagalem sterowki o okolo 30-40 cm (zalezy od ustawienia sterowek) i nie bylo to na pewno zmniejszenie predkosci o 1-2 km/h (nie mialem sondy)

>
> 2. Różnica w opadaniu jest na poziomie błędu pomiarowego.

Nie jest to poziom bledu pomiarowego ale rzad 0,1-0,2 m/s dla klasy EN-B

> Jakie to ma konsekwencje praktyczne - ano, że nie da się w praktyce latać na prędkości minimalnego opadania. W kominie i tak latamy wolniej - bo jednak pracujemy sterówkami. Im wolniej lecimy tym z większym opadaniem (bo jesteśmy już po lewej stronie krzywej biegunowej). No i znowu - im więcej skrętu wyrobimy z ciała tym lepiej, bo mniej wytworzymy oporu psując profil sterówką.
>

Raczej postawilbym teze, ze latalem z predkoscia minimalnego opadania, moze nawet chwilowo na lewo od niej na biegunowej, czesto mijalem w kominie wyczynowki. Chyba nie pamietam aby wyczynowka wyrobila mnie gdy bylismy tylko sami w kominie. Pomijasz Michal (przynajmniej teoretycznie)wazny czynnik w krazeniu, mianowicie gradient predkosci wznoszenia powietrza w kominie zwiazany z odlegloscia od centrum. On ma zwykle wieksze znaczenie(zwlaszcza w bablach w ktorych zazwyczaj latamy) niz nawet wzrost predkosci opadania gdy lecimy ponizej V ekonomicznej.

Tomek

Tomasz Poznański

unread,
Dec 26, 2012, 7:17:54 PM12/26/12
to
W dniu środa, 26 grudnia 2012 22:59:14 UTC+1 użytkownik tomek....@gmail.com napisał:

>

> Zmniejszenie opadania o około 15% to jest coś wielkiego. Z tych danych wynika, że jednak warto w kominie zaciągać stery. Mniejsze opadanie a więc większy zysk na wznoszeniu. Pomijam niuanse w charakterystyce różnych glajtów.
>

To jeden aspekt na pewno nie do pominiecia. Nastepny, jeszcze wazniejszy, to gradient predkosci wznoszacego sie powietrza w kominie. Im blizej srodka tym wieksza predkosc wznoszacego sie powietrza i tym zysk ze zmniejszenia predkosci w krazeniu wiekszy. Dlatego szybowce i niektore lotnie wysuwaja klapy, ktore ewidentnie zwiekszja predkosc opadania, ale zysk ze zmniejszenia promienia krazenia jest wiekszy.

Tomek

Tomasz Poznański

unread,
Dec 26, 2012, 7:25:10 PM12/26/12
to
W dniu czwartek, 27 grudnia 2012 00:15:55 UTC+1 użytkownik Wojciech Maliszewski napisał:

>
>
> Dodatkowo, warto zastanowić się czym jest paralotnia ze względu na
>
> fizykę.
>

Jak to czym? Maszyna to przeciez jest. W uproszczonym modelu, tak jak sanki moze to byc maszyna prosta :)

Tomek

Wojciech Maliszewski

unread,
Dec 26, 2012, 7:29:09 PM12/26/12
to
A co ta maszyna robi?

W

Wojciech Maliszewski

unread,
Dec 26, 2012, 7:35:06 PM12/26/12
to
Nie problem jest w gradiencie komina, ale w przechyle i marnowaniu
"prądu" na kompensowanie tego przechyłu.

Mając już tę więdze możesz pomyslec dlaczego żylety (duże wydłużenie i
długie liny) sa pokonywane w kążeniu przez psujących możliwości
balonów pilotów latających na predkości dużo poniżej prędkości
trymowej nierozumiejący dlaczego wciąż się szybciej wznoszą od żylet.

W

Tomasz Poznański

unread,
Dec 26, 2012, 7:56:00 PM12/26/12
to
W dniu czwartek, 27 grudnia 2012 01:29:09 UTC+1 użytkownik Wojciech Maliszewski napisał:

> > Jak to czym? Maszyna to przeciez jest. W uproszczonym modelu, tak jak sanki moze to byc maszyna  prosta :)
>
> >
>
> > Tomek
>
>
>
> A co ta maszyna robi?
>

Przetwarza. A po co Ci ta wiedza Wojtek? :)

Tomek

Tomasz Poznański

unread,
Dec 26, 2012, 8:11:35 PM12/26/12
to
W dniu czwartek, 27 grudnia 2012 01:35:06 UTC+1 użytkownik Wojciech Maliszewski napisał:

>
> Nie problem jest w gradiencie komina, ale w przechyle i marnowaniu
>
> "prądu" na kompensowanie tego przechyłu.
>
>
>
> Mając już tę więdze możesz pomyslec dlaczego żylety (duże wydłużenie i
>
> długie liny) sa pokonywane w kążeniu przez psujących możliwości
>
> balonów pilotów latających na predkości dużo poniżej prędkości
>
> trymowej nierozumiejący dlaczego wciąż się szybciej wznoszą od żylet.
>

Ujales ten problem troche jednostronnie Wojtek. Ja rozumiem dlaczego wznosze sie szybciej od zylet, ktore co prawda maja dlugie liny, ale rowniez wiem dlaczego wznosze sie szybciej od lotni, ktore maja krotsze liny. Jak rowniez wiem dlaczego wznosze sie szybciej od szybowcow, ktore nie maja lin. A problem w marnowaniu "pradu" przy kompensowaniu przechylu raczej maja glajty szkolne i rekreacyjne, bo tam do ustalonego krazenia potrzeba wiecej sterowki i straty zwiazane z hamowaniem koncowki sa wieksze. Mozna to latwo zaobserwowac na ladowisku ile potrzebuje wysokosci glajt szkolny do wykonania okrazenia o np 180 stopni, a ile wyczynowka. Widac to golym okiem, albo porownac sie na slabym zaglu na Skrzycznym.

Tomek

Tomek

Wojciech Maliszewski

unread,
Dec 26, 2012, 8:52:58 PM12/26/12
to
Mnie tam po nic, ale ci co to tworza mity beda mieli możliwość
pogłówkowac, dlaczego to Pawcio ma rację,

W

Wojciech Maliszewski

unread,
Dec 26, 2012, 9:08:52 PM12/26/12
to
On 27 Gru, 02:11, Tomasz Poznański <tomasz...@interia.pl> wrote:
> W dniu czwartek, 27 grudnia 2012 01:35:06 UTC+1 użytkownik Wojciech Maliszewski napisał:
>
>
>
> > Nie problem jest w gradiencie komina, ale w przechyle i marnowaniu
>
> > "prądu" na kompensowanie tego przechyłu.
>
> > Mając już tę więdze możesz pomyslec dlaczego żylety (duże wydłużenie i
>
> > długie liny) sa pokonywane w kążeniu przez psujących możliwości
>
> > balonów pilotów latających na predkości dużo poniżej prędkości
>
> > trymowej nierozumiejący dlaczego wciąż się szybciej wznoszą od żylet.
>
> Ujales ten problem trochę jednostronnie Wojtek.

Trochę? to ciekawe.

> Ja rozumiem dlaczego wznosze sie szybciej od zylet, ktore co prawda maja dlugie liny, ale rowniez wiem dlaczego wznosze sie szybciej od lotni, ktore maja krotsze liny. Jak rowniez wiem dlaczego wznosze sie szybciej od szybowcow, ktore nie maja lin.


Jak do tej pory twierdzisz ze jest to związane tylko i wyłącznie z
gradientem prędkości wznoszenia powietrza w kominie. Ja śmiem
twierdzić że to nawet mniej niż pół prawdy :-).

> A problem w marnowaniu "pradu" przy kompensowaniu przechylu raczej  maja glajty szkolne i rekreacyjne, bo tam do ustalonego krazenia potrzeba wiecej sterowki i straty zwiazane z hamowaniem koncowki sa wieksze.

Przez moment myślałem, że wiesz więcej :-), jednak się pomyliłem.
Pomyśl od tej drugiej strony. Czyli od przyczyny a nie od skutku jak
robisz to do tej pory.

> Mozna to latwo zaobserwowac na ladowisku ile potrzebuje wysokosci glajt szkolny do wykonania okrazenia o np 180 stopni, a ile wyczynowka. Widac to golym okiem, albo porownac sie na slabym zaglu na Skrzycznym.

Patrzysz na skutek, a źle identyfikujesz przyczyny. To że żylety
dłużej latają na słabym żaglu wynika z tego że pod nimi latają lepsi
piloci, a nie z tego że to żylety maja mniejsze opadanie.

W
>



Tomasz Poznański

unread,
Dec 27, 2012, 6:13:39 AM12/27/12
to
W dniu czwartek, 27 grudnia 2012 02:08:52 UTC użytkownik Wojciech Maliszewski napisl:
>
>
>
> > Ja rozumiem dlaczego wznosze sie szybciej od zylet, ktore co prawda maja dlugie liny, ale rowniez wiem dlaczego wznosze sie szybciej od lotni, ktore maja krotsze liny. Jak rowniez wiem dlaczego wznosze sie szybciej od szybowcow, ktore nie maja lin.
>
>
>
>
>
> Jak do tej pory twierdzisz ze jest to związane tylko i wyłącznie z
>
> gradientem prędkości wznoszenia powietrza w kominie. Ja śmiem
>
> twierdzić że to nawet mniej niż pół prawdy :-).
>

Twierdzenie jak twierdzenie, ale bez zalozen i uzasadnienia nie podlega dyskusji, wiec nie moge sie odniesc.

> > A problem w marnowaniu "pradu" przy kompensowaniu przechylu raczej  maja glajty szkolne i rekreacyjne, bo tam do ustalonego krazenia potrzeba wiecej sterowki i straty zwiazane z hamowaniem koncowki sa wieksze.
>
>
>
> Przez moment myślałem, że wiesz więcej :-), jednak się pomyliłem.

To stwierdzenie na zasadzie "myslalem, ze Kwasniewski ma wyzsze wyksztalcenie"
Jak dodasz druga czesc "tak , ma wyzsze ale od Walesy" to jest nawet prawdziwe :)

>
> Pomyśl od tej drugiej strony. Czyli od przyczyny a nie od skutku jak
>
> robisz to do tej pory.
>

Widze, ze powoli rozwadniasz dyskusje. Podaj wiec przyczyne podysktujemy.


>
> Patrzysz na skutek, a źle identyfikujesz przyczyny. To że żylety
>
> dłużej latają na słabym żaglu wynika z tego że pod nimi latają lepsi
>
> piloci, a nie z tego że to żylety maja mniejsze opadanie.
>

Chcialbym bardzo zobaczyc Wojtek jak pokonujesz leszcza na wyczynowce, lecac na skrzydle do speed riidingu, na slabnacym zaglu :) . Jestes dobrym pilotem, wiec predkosc opadania speed ridingu nie maznaczenia :))

Tomek

Wojciech Maliszewski

unread,
Dec 27, 2012, 6:37:42 AM12/27/12
to
Porównaj sprawność jednej maszyny prostej i drugiej.

Tak się dyskutować nie da.

Jednakże ja na elfie z przed prawie 20 lat dziś wciąż jestem w stanie
latać tak samo na żaglu jak ty na żylecie pt Mantra R12. z tą różnicą
że ty zobaczysz dwa razy więcej okolicy :-)

Wszystkie paralotnie od ok 20 lat maja minimalne opadanie na poziomie
1 m/s. Za to cały czas podnosi sie ich prędkość przy tym opadaniu to
jedna strona krzywej, a dzieje się to kosztem tego że po drugiej
stronie staje się coraz stromiej.

Dlatego trzeba latać szybko bo wówczas nasza paralotnia jest
najbardziej sprawna. Ale tu znów mamy kompromis im szybciej tym
bardziej trzeba się pochylić a tu zaczynamy tracić bo kupa siły
(prądu) idzie na utrzymanie nas na założonej orbicie.

W dawnych czasach tez myślałem, że to sprawka tej magicznej szybkości
w centrze. Czasami to sie tak zdarza że tak jest, jednak w wiekszości
przypadków kominy sa tak rozległe że bez problemu można latać z dużą
prędkością po dośc dużym okręgu i znacznie skuteczniej sie wykręcać.
Warto byś nie tylko teoretyzował, ale pojechał na jakieś zawody,
polatał w kominach ze 100 innymi pilotami na podobnych glajtach i
zobaczył jak to wygląda w praktyce.

Gdy zaczynałem latac szybowcem tez mi sie wydawało że zawsze trzeba
krążyć, teraz juz wiem ze jest zupełnie inaczej czasem latanie po
prostej jest znacznie skuteczniejsze.

W








Tomasz Poznański

unread,
Dec 27, 2012, 7:34:05 AM12/27/12
to
W dniu czwartek, 27 grudnia 2012 12:37:42 UTC+1 użytkownik Wojciech Maliszewski napisał:

>
>
> Porównaj sprawność jednej maszyny prostej i drugiej.

Jezeli miara sprawnosci energetycznej jest doskonalosc, to ona ma niewielki wplyw na predkosc wznoszenia. Kiedys reklamowka wyprzedzala mnie w kominie, a jaka ona ma doskonalosc?


>
> Tak się dyskutować nie da.
>

Da sie, tylko musisz w koncu podac ten powod, dla ktorego Twoim zdaniem wyprzedzalem w kominie na szkolnym glajcie wyczynowki :)


>
> Wszystkie paralotnie od ok 20 lat maja minimalne opadanie na poziomie
>
> 1 m/s. Za to cały czas podnosi sie ich prędkość przy tym opadaniu to
>
> jedna strona krzywej, a dzieje się to kosztem tego że po drugiej
>
> stronie staje się coraz stromiej.

Ten 1 m/s, to chyba paralotnie na ktorych Ty latasz. Ja od 20 lat latam na paralotniach z minimalnym opadaniem w granicach 1,2-1,4 m/s (jestem w gornej wadze)
>
>
> Dlatego trzeba latać szybko bo wówczas nasza paralotnia jest
>
> najbardziej sprawna. Ale tu znów mamy kompromis im szybciej tym
>
> bardziej trzeba się pochylić a tu zaczynamy tracić bo kupa siły
>
> (prądu) idzie na utrzymanie nas na założonej orbicie.
>

Wiec moze nalezaloby troche zaciagnac trymery, lub sterowki i nie krazyc z przechyleniami >60 stopni :)

>
> W dawnych czasach tez myślałem, że to sprawka tej magicznej szybkości
>
> w centrze. Czasami to sie tak zdarza że tak jest, jednak w wiekszości
>
> przypadków kominy sa tak rozległe że bez problemu można latać z dużą
>
> prędkością po dośc dużym okręgu i znacznie skuteczniej sie wykręcać.

Zdarza sie tak jak piszesz, moze u Ciebie czesciej, ale wtedy paralotnia rekreacyjna nie wyprzedzi Cie w kominie. Tak jak mnie przy rozleglym slabym noszeniu pod chmura wyprzedzal szybowiec. Kiedys w Bassano nawet lotnia mnie wyprzedzila w rozleglym kominie i nic nie moglem zrobic.

>
> Warto byś nie tylko teoretyzował, ale pojechał na jakieś zawody,
>
> polatał w kominach ze 100 innymi pilotami na podobnych glajtach i
>
> zobaczył jak to wygląda w praktyce.

W praktyce dawalem sobie rade z pojedynczymi wyczynowkami w kominie. Na zawodach zapewnie nie dalbym rady w kominie ze 100-tka wyjadaczy. Tam kto przetrwa w kominie zalezne jest raczej od rozmiaru jaj niz osiagow glajta :)


>
> Gdy zaczynałem latac szybowcem tez mi sie wydawało że zawsze trzeba
>
> krążyć, teraz juz wiem ze jest zupełnie inaczej czasem latanie po
>
> prostej jest znacznie skuteczniejsze.
>

Czekam wiec na Twoja pierwsza setke bez krazenia :). Kiedys na zawodach szybowcowych na Litwie , w naszej ekipie podniecali sie trackiem jednego z pilotow ktory trase okolo 300 km zaliczyl bez jednego kolka. Wiec da sie :)

Tomek

maro

unread,
Dec 27, 2012, 7:41:18 AM12/27/12
to

U�ytkownik "MiG" <mgrz...@gmail.com> napisa� w wiadomo�ci
news:9d8f139b-2e6b-4463...@googlegroups.com...



............

Nie bardzo wierz� w ten mem. Moim zdaniem pochylenie paralotni zale�y od
pr�dko�ci i promienia zakr�tu. Kropka. Czysta fizyka. Si�a od�rodkowa to
m*v*v*r. Reszt� mo�na policzy�.
.
.
.

Je�eli ju� bym wskazywa� jeden parametr paralotni, kt�ry ma moim zdaniem
najwi�kszy wp�yw na �atwo�� wykr�cania si�, to by�aby to pr�dko�� trymowa -
im wolniejsze skrzyd�o tym �atwiej. Legendarny pod tym wzgl�dem pierwszy
Peak mia� 36-7 trymowej. To si� po prostu przek�ada na mniejsze pochylenie w
kr��eniu (m*v*v*r).
..................

Wz�r jest b��dny, ale wnioski wyci�gasz prawid�owe. Znaczy co� ci si�
popierdzieli�o.

..................
Cuda Panie. Musz� si� do Ciebie na korepetycje zapisa�.
..................

No my�l�, �e korepetycje to zdecydowanie dobry pomys� :)
...................
Pozdrowienia,

MiG
..............
ja r�wnie�
maro


Message has been deleted

siara

unread,
Dec 27, 2012, 8:37:59 AM12/27/12
to
W dniu czwartek, 27 grudnia 2012 13:56:46 UTC+1 użytkownik Rafi napisał:
> > Wszystkie paralotnie od ok 20 lat maja minimalne opadanie na poziomie
>
> > 1 m/s.
>
>
>
> Ha ha ha..totalne bzdury piszesz ;)))
>
>

Rozumiem że już po świętach to wyczekujesz okazji na dowalenie?
Akurat gdybyś sobie zadał trochę trudu to być może stwierdziłbyś że jeśli Tomek się nie pomylił to być może ma po prostu złe glajty :)
Przykłady za http://www.para2000.org/wings/index.html
2000 - Ozone Octane - 1,1m/s
2001 - Swing Mistral 2 - 1,1m/s
2002 - Nova Artax - 1,1m/s
2005 - Ozone Rush - 1,1m/s
2010 - Nova Mentor2 - 1,1m/s
2012 - Dudek Optic - 1,0m/s

Rafale a tak poza tym to Bóg z Tobą. Mam nadzieję że będzie prowadził Cię ścieżką szczęścia i rozchylał ciernie problemów przed Tobą.

siara
Message has been deleted

siara

unread,
Dec 27, 2012, 9:45:21 AM12/27/12
to
W dniu czwartek, 27 grudnia 2012 13:34:05 UTC+1 użytkownik Tomasz Poznański napisał:
>
> W praktyce dawalem sobie rade z pojedynczymi wyczynowkami w kominie. Na zawodach zapewnie nie dalbym rady w kominie ze 100-tka wyjadaczy. Tam kto przetrwa w kominie zalezne jest raczej od rozmiaru jaj niz osiagow glajta :)
>

Tomek nie doświadczyłeś więc pewnie dlatego wyolbrzymiasz.
Tam wszyscy zasuwają w tym samym kierunku z podobną prędkością. Przez większość czasu gdy krąży kilkudziesięciu, czasem ponad stu pilotów nikomu nie zależy na tym aby za wszelką cenę zrobić szybciej wysokość. Tam trzeba być stosunkowo wysoko, w jednym miejscu przez 15, 20, 30 a czasem 60 min żeby wyczekać na otwarcie okna. Wtedy wszyscy kręcą szeroko, płasko, itp.
Możesz to porównać do ruchu na autostradzie. Niby wszyscy jadą szybko ale w jednym kierunku i nie robi się problematycznie

Najwyżej od wszystkich trzeba być tylko w jednej chwili. Na kilka sekund przed odejściem na start.

Uwierz że latając wolę krążyć na zawodach ze stu pilotami niż być na żaglu na podobnej wysokości na Żarze z 10.

siara

PS. Wiecie do czego dążycie w rozmowie? Przecież to dlaczego "materace" lepiej potrafią wykręcić kominy już zostało ze 3 razy napisane.

siara

unread,
Dec 27, 2012, 10:15:42 AM12/27/12
to
W dniu czwartek, 27 grudnia 2012 15:41:04 UTC+1 użytkownik Rafi napisał:
> > Rafale a tak poza tym to Bóg z Tobą. Mam nadzieję że będzie prowadził Cię ścieżką szczęścia i rozchylał ciernie problemów przed Tobą.
>
>
>
> > siara
>
>
>
> jest subtelna różnica w słowie "wszystkie" i "od 20 lat", chodzi właśnie o to "coś" za przecinkiem Grzesiu, pomijam tu fakt że producenci skrzydeł nagminnie zaniżają te wartości, które w rzeczywistości są większe (przecież dlatego piszą minimalne), podobnie piszą producenci napędów zaniżając masę i zawyżając ciąg swoich "najlepszych" przecież maszyn ;D
>
> Dyskusja toczy się w temacie realnego, a nie teoretycznego latania gdybyś nie zauważył.
>
> Przed godziną rozmawiałem z jednym z pilotów szybowcowych i szczerze się uśmiał jak mu opowiedziałem że jeden miszczu od paralotni zaleca szybownikom by więcej latali po prostej, to..dalej zalecą ;D
>
>
>
> Cieszę się że po Świętach stałeś się żarliwym Chrześcijaninem, tak działa magia Bożego Narodzenia, ale to nie to forum Grzesiu, tym nie mniej bardzo dziękuję za dobre słowo, a poniżej masz link do właściwego forum ;D
>
>
>
> http://www.radiomaryja.pl/forum/
>
>
>
> R

Rafał
Wydaje mi się że trochę ty nie zrozumiałeś o czym panowie piszą.
Więc po kolei:
- prędkość minimalna opadania to taka którą jesteś w stanie osiągnąć - jest jak najbardziej mierzalna (obecnie 1.0 jest jak najbardziej osiągalne, nawet 0,9, a kiedyś 1,1 było standardem). Być może pomyliłeś tą wartość z doskonałością która bywa naciągana. Dla przykładu jest też prędkość minimalna (lotu) - też jest określana przez producentów - po niej następuje przeciągnięcie, zerwanie strug. Czy tutaj tez będziesz uważał że jest to wartość marketingowa?
- lepiej pewnie dla Tomka by było gdyby panowie rozmawiali o teorii a nie o praktyce. Osiągnięcia malego świadczą bezwzględnie za nim że ma lepszą praktykę.

Teraz "subtelne różnice":
- od 20 lat - mali przesadził. Sprawdzalne na para2000.org jest 12 lat co ci wykazałem.
- większość vs Tomka skrzydła - pewnie większość skrzydeł nie ma przytoczonych przeze mnie (w poprzednim poście) parametrów bo WIĘKSZOŚĆ to knoty ale jednocześnie czy Tomek latał na WIĘKSZOŚCI? Żeby wykazać WIĘKSZOŚĆ/MNIEJSZOŚĆ trzeba by wszystkie policzyć.
Dyskusja obu panów dawno już przestała być merytoryczna i Tomek w tym elemencie przedstawił swoje doświadczenia które wcale nie korespondują z twierdzeniem malego... bo Tomek nie latał na większości skrzydeł wyprodukowanych przez 20 lat :)
Generalnie od 3-4 wymian ciosów (upsss zdań) czepiają się semantyki. Chcesz "dowalić" malemu to wróć się kilka poziomów w tej dyskusji wyżej (jak rozmawiali o argumentach) i tam szukaj punków zaczepienia.

siara

PS. Nie porównuj prędkości opadania na skrzydłach PPG do PG - przepaść jest
PPS. Dla mnie jest to kolejny dowód że na tej grupie żeby napisać najprostszą rzecz trzeba trzeba siąść i opisać dokładnie, na 2-3 strony A4 problem ale bardziej niż zagadnienie zastanowić sie do czego może się ktoś "przywalić". Nie można zostawić niedomówień - to nie było do ciebie tylko do wymiany zdań miedzy malim i Tomkiem

Wojciech Maliszewski

unread,
Dec 27, 2012, 10:21:02 AM12/27/12
to
Ja tam słaby jestem, ale proszę cie bardzo taki kum

http://xcc.paragliding.pl/module.php?id=21&l=pl&contest=PL&date=20100930&reference=c9ee8abde1078135

Ani jednego kółka i 3/4 z setuni

W

siara

unread,
Dec 27, 2012, 10:26:43 AM12/27/12
to
W dniu czwartek, 27 grudnia 2012 15:41:04 UTC+1 użytkownik Rafi napisał:
>
> Przed godziną rozmawiałem z jednym z pilotów szybowcowych i szczerze się uśmiał jak mu opowiedziałem że jeden miszczu od paralotni zaleca szybownikom by więcej latali po prostej, to..dalej zalecą ;D
>

Nie wiem z kim rozmawiałeś, z czego się śmialiście i jaki problem komuś przedstawiłeś.
To co napisał mali potwierdza mi się trochę za to z tym co kiedyś opowiadał Peson - wrażenia po swoich pierwszych zawodach na szybowcach.
Twierdził że oczekiwał właśnie że zaraz po starcie przeskoczą kilkanaście kilometrów, zaczną się kręcić, później znowu, itd - jak na glajtach. A tu dupa.
Start, prędkość, wjazd pod chmurę, hamulec po to żeby być jak najdłużej pod chmurą, i znowu prędkość pod następną chmurę. Pierwsze kółko po kilkudziesięciu kilometrach...

siara

W@cek

unread,
Dec 27, 2012, 10:38:31 AM12/27/12
to
E - hamulca to chyba nie używali - przekoloryzowałeś coś chyba :)
Może to były klapy? :)
W@cek

siara

unread,
Dec 27, 2012, 10:55:39 AM12/27/12
to
Ehhhhh
tak jak napisałem wcześniej. Wszystko trzeba dosłownie. Nic w sferze abstrakcji czy domysłów.

siara
Message has been deleted

siara

unread,
Dec 27, 2012, 11:21:08 AM12/27/12
to
W dniu czwartek, 27 grudnia 2012 17:00:12 UTC+1 użytkownik Rafi napisał:
> > Chcesz "dowalić" malemu to wróć się kilka poziomów w tej dyskusji wyżej (jak rozmawiali o argumentach) i tam szukaj punków zaczepienia.
>
> > siara
>
>
>
> Ależ Grzegorz wszyscy popełniamy błędy i gafy, nawet czasem nasz "miszczu" coś palnie.. ;D
>
> Problem w tym Grzesiu, ze wy "wyjadacze żyletek" powinniście czasem polatać na skrzydłach "klasy Nemo", bo wasze doświadczenie opiera się wyłącznie na zawodniczych glajtach, co ni jak nie przekłada się do latania rekreacyjnego, a przecież taką formę latania uprawia większość z nas, świetnie pokazuje to ta dyskusja.
>
> Zauważ że (w innym wątku) nawet starzy wyjadacze-latacze nie bardzo wiedzieli kto ma pierwszeństwo, czy ten kręcący w kominie, czy koleś na żaglu, a to już jest nieco zastanawiające ;D
>
> Jako przysłowiowy leszcz chciałbym się dowiedzieć jak mam szukać noszeń i w jaki sposób sterować rekreacyjnym glajtem by je najefektywniej wybierać, jednak bardziej skłonny jestem wierzyć Tomkowi niż tobie, bo to on latał na tego typu skrzydle (Aeros Vitamin) i nie raz widziałem jak on latał, a "wyjadacze" musieli lądować..na piwo oczywiście ;D
>
> Dla mnie wniosek jest jeden - trzeba samemu popróbować, korzystając z rad dobrego instruktora, dlatego na wiosnę jadę w świat z Walterem ;)
>
>
>
> Pozdrowienia - R

No i wybrałeś najlepszą drogę.
Tylko praktyką można do czegoś dojść.

A co do tej dyskusji. Ja w życiu niczego bym się nie nauczył czytając tą dyskusję. Latanie i czucie jest tak abstrakcyjnym i zależnym od percepcji człowieka że nie ma szans aby czytając o gradiencie prędkości komina czegoś trwale się nauczyć. Więc jak zależy ci na dowiedzeniu się czegoś olej to co pisze tu mali czy Tomek (i tak nie rozmawiają merytorycznie) tylko jedź z Walterem i słuchaj jego. Powie ci co robisz źle gdy to zobaczy a nie gdy usłyszy to co mu opowiesz - wyeliminujesz wpływ percepcji, którą każdy ma inną.

siara

Wojciech Maliszewski

unread,
Dec 27, 2012, 11:25:16 AM12/27/12
to

Kenia

unread,
Dec 27, 2012, 11:52:40 AM12/27/12
to
mali zacząl o fizyce ale nie zdążył skończyć (albo nie chciał). postaram się zrobić to za niego:) kochany czytelniku.
1. tylko z napędem jesteś w stanie się wznosić. latając swobodnie nigdy!!!(wiem, wiem głoszę herezje ale czytaj dalej)
2. układ pilot-skrzydło to układ wahadła. im bardziej wychylisz (PPG) tym bardziej skrzydło musi nadążyć aby się znaleźć nad tobą. a ty w każdym wychyleniu (trwającym w gruncie rzeczy cały czas) podnosisz się wyżej i wyżej. tak jakbyś podnosił punkt podpięcia linek (skrzydło). W lataniu swobodnym nie jesteś wahadłem wychylonym do przodu ale do tyłu!!! przynajmniej przez 95% czasu.
3. komin to słup wznoszącego się powietrza, tylko tyle i aż tyle. Jaki z tego wniosek? wszyscy mają równe szanse, jeśli jest on wystarczająco rozległy i jednakowo "ciągnie" w każdym punkcie - przyjmijmy na chwilę takie założenie.
4. skrzydło w lataniu swobodnym to balon, im większa powierzchnia/masa tym większa szansa na to różnica prędkości powietrza w kominie i twojego opadania bedzie mniejsza niż krążących wokół.
wniosek? musisz zrobić wszystko aby mieć jak najmniejszą PRĘDKOŚĆ OPADANIA!!!
Jak to wyznaczyć doświadczalnie? pogoda bezwietrzna (góra 1m/s ale laminarnego), napęd na plecy i w górę na 200, 300 metrów. ustawić jednakowe obroty i zaczynamy zabawę. wtedy można przećwiczyć wszystko i wyznaczyć prędkości opadania przy różnych wariacjach krążenia i zaciągania sterówek.
Takie mam zdanie... czy słuszne?

J.F.

unread,
Dec 27, 2012, 12:11:41 PM12/27/12
to
Dnia Thu, 27 Dec 2012 08:25:16 -0800 (PST), Wojciech Maliszewski
>> W dniu czwartek, 27 grudnia 2012 15:41:04 UTC+1 u�ytkownik Rafi napisa�:
>> Nie wiem z kim rozmawia�e�, z czego si� �miali�cie i jaki problem komu� przedstawi�e�.
>> To co napisa� mali potwierdza mi si� troch� za to z tym co kiedy� opowiada� Peson - wra�enia po swoich pierwszych zawodach na szybowcach.
>> Twierdzi� �e oczekiwa� w�a�nie �e zaraz po starcie przeskocz� kilkana�cie kilometr�w, zaczn� si� kr�ci�, p�niej znowu, itd - jak na glajtach. A tu dupa.
>> Start, pr�dko��, wjazd pod chmur�, hamulec po to �eby by� jak najd�u�ej pod chmur�, i znowu pr�dko�� pod nast�pn� chmur�. Pierwsze k�ko po kilkudziesi�ciu kilometrach...
>
> Proszďż˝ bardzo
> http://www.onlinecontest.org/olc-2.0/gliding/flightinfo.html;jsessionid=60B0402408CFBAC28699D28FF98C5FF3?dsId=2793957
> Ten si� nakr�ci� :-)

W tej skali tego wprost nie widac, ale krecenia troche jest. Widac jak na
poczatku kreci z 2 na 3 km, i zakladam ze to nie hol.

Tak czy inaczej - przypominam ze wiekszosc konkurencji szybowcowych jest na
czas - kto szybszy ten lepszy, wiec marnowac czasu w kominach nie nalezy.
A z 3km wysokosci to on jest w stanie przeleciec ponad 100km - wiec
strategia raczej taka aby osiagnac bezpieczna wysokosc, a potem w teren -
moze sie zdarzy jakies rozlegle noszenie, moze kilka kominow przez ktore
wystarczy przeskoczyc, moze sprzyjajacy wiatr ....

J.

Wojciech Maliszewski

unread,
Dec 27, 2012, 12:25:08 PM12/27/12
to
On 27 Gru, 18:11, "J.F." <jfox_xnosp...@poczta.onet.pl> wrote:
> Dnia Thu, 27 Dec 2012 08:25:16 -0800 (PST), Wojciech Maliszewski
>
> >> W dniu czwartek, 27 grudnia 2012 15:41:04 UTC+1 użytkownik Rafi napisał:
> >> Nie wiem z kim rozmawiałeś, z czego się śmialiście i jaki problem komuś przedstawiłeś.
> >> To co napisał mali potwierdza mi się trochę za to z tym co kiedyś opowiadał Peson - wrażenia po swoich pierwszych zawodach na szybowcach.
> >> Twierdził że oczekiwał właśnie że zaraz po starcie przeskoczą kilkanaście kilometrów, zaczną się kręcić, później znowu, itd - jak na glajtach. A tu dupa.
> >> Start, prędkość, wjazd pod chmurę, hamulec po to żeby być jak najdłużej pod chmurą, i znowu prędkość pod następną chmurę. Pierwsze kółko po kilkudziesięciu kilometrach...
>
> > Proszę bardzo
> >http://www.onlinecontest.org/olc-2.0/gliding/flightinfo.html;jsession...
> > Ten się nakręcił :-)
>
> W tej skali tego wprost nie widac, ale krecenia troche jest. Widac jak na
> poczatku kreci z 2 na 3 km, i zakladam ze to nie hol.
>
> Tak czy inaczej - przypominam ze wiekszosc konkurencji szybowcowych jest na
> czas - kto szybszy ten lepszy, wiec marnowac czasu w kominach nie nalezy.
> A z 3km wysokosci to on jest w stanie przeleciec ponad 100km - wiec
> strategia raczej taka aby osiagnac bezpieczna wysokosc, a potem w teren -
> moze sie zdarzy jakies rozlegle noszenie, moze kilka kominow przez ktore
> wystarczy przeskoczyc, moze sprzyjajacy wiatr ....
>
> J.

Gdyby szybowiec był bardziej sprawny w kominie niż po prostej to by
krążył tak jak glajty.

W

ZK

unread,
Dec 27, 2012, 1:03:25 PM12/27/12
to
Tu to lekko przegiąłeś w tym wszystkim na patykach chodzi o to by
krążyć jak najmniej.Część na glajtach krąży ustawicznie bo się
zastanawiają kto ma pierszeństwo...


ZK

J.F.

unread,
Dec 27, 2012, 1:24:42 PM12/27/12
to
Dnia Thu, 27 Dec 2012 09:25:08 -0800 (PST), Wojciech Maliszewski
> On 27 Gru, 18:11, "J.F." <jfox_xnosp...@poczta.onet.pl> wrote:
>>> Proszďż˝ bardzo
>>> http://www.onlinecontest.org/olc-2.0/gliding/flightinfo.html?dsId=2793957
>>
>> Tak czy inaczej - przypominam ze wiekszosc konkurencji szybowcowych jest na
>> czas - kto szybszy ten lepszy, wiec marnowac czasu w kominach nie nalezy. [...]
> Gdyby szybowiec byďż˝ bardziej sprawny w kominie niďż˝ po prostej to by
> kr��y� tak jak glajty.

Zobacz jaka tu byla dlugosc trasy zadana - 848km.
Tu nie chodzi o krazenie w kominie, tu chodzi o przelecenie tyle po prostej
:-)

Tak czy inaczej - szybowiec lata znacznie lepiej niz szmata, pod wieloma
wzgledami, i to wszystko wplywa na strategie.

Sam start tez - jesli sie dobrze domyslam to wyholowali na 2000m ?
To co sie dziwic ze glajt po wyciagarce krazy i krazy

J.

J.F.

unread,
Dec 27, 2012, 1:42:25 PM12/27/12
to
Dnia Thu, 27 Dec 2012 08:52:40 -0800 (PST), Kenia napisaďż˝(a):
> 4. skrzyd�o w lataniu swobodnym to balon, im wi�ksza powierzchnia/masa
> tym wi�ksza szansa na to r�nica pr�dko�ci powietrza w kominie i twojego
> opadania bedzie mniejsza ni� kr���cych wok�. wniosek? musisz zrobi�
> wszystko aby mie� jak najmniejsz� PR�DKO�� OPADANIA!!!

A zawody sa na osiagniea wysokosc ?

Niestety, ale predkosci opadania zazwyczaj towarzysza inne parametry.
Duze skrzydlo, duze opory, mala predkosc - w kominie polecisz w gore
szybciej niz inni, ale wystarczy lekki zefirek i do kolejnego nie dolecisz.

No chyba ze to nie zawody, i tylko o zalapanie na termike chodzi ...
wieksza wysokosc poczatkowa potrzebna, bo sporo kominow ma wystarczajacy
ciag do utrzymania paralotni, tylko trzeba na taki trafic.

I wyzej tym lepiej ciagnie, a i szansa na znalezienie wieksza.

> Jak to wyznaczy� do�wiadczalnie? pogoda bezwietrzna (g�ra 1m/s ale laminarnego),

A po co do tego bezwietrznosc ? Bezkominowosc.

> nap�d na plecy

A mamy w przyszlosci latac z napedem czy bez ?

> i w g�r� na 200, 300 metr�w. ustawi� jednakowe obroty i zaczynamy
> zabaw�. wtedy mo�na prze�wiczy� wszystko i wyznaczy� pr�dko�ci opadania przy
> r�nych wariacjach kr��enia i zaci�gania ster�wek.
> Takie mam zdanie... czy s�uszne?

To mozna przecwiczyc tez z holu, byle wario bylo dobre a powietrze
spokojne.
Na ile jest to pozniej powtarzalne to nie wiem - mnie sie nie udalo zalapac
termiki, no poltora raza, ale to sie nie liczy ...

J.

ZK

unread,
Dec 27, 2012, 1:52:10 PM12/27/12
to
On 27 Gru, 19:24, "J.F." <jfox_xnosp...@poczta.onet.pl> wrote:

> Zobacz jaka tu byla dlugosc trasy zadana - 848km.
> Tu nie chodzi o krazenie w kominie, tu chodzi o przelecenie tyle po prostej
> :-)
>
> Tak czy inaczej - szybowiec lata znacznie lepiej niz szmata, pod wieloma
> wzgledami, i to wszystko wplywa na strategie.
>
> Sam start tez - jesli sie dobrze domyslam to wyholowali na 2000m ?
> To co sie dziwic ze glajt po wyciagarce krazy i krazy
>


Nie wiem czy miałeś okazję lecieć na szybowcu będącym na przelocie.Mi
się marzy taki w którym by się dało po prostej przelecieć choćby
300km. bo nawet na tak dopracowanych aerodynamicznie konstrukcjach
jest to raczej niemożliwe.To czy lata lepiej to kwestia dyskusji na
pewno szybciej to czego niezmiernie brakuje glajtom to masa której za
wiele nie mają a patyki właśnie to najbardziej wykorzystują wlatując w
obszar noszeń wybierając dynamicznie i rozpędzając się powtórnie w
obszarze noszeń potrafią dolecieć do nastepnego takiego miejsca.Choć
nie zawsze tak się da ale jak na to pozwalają warunki to wtedy nie
krąząc połyka się dość efektywnie km.Akurat się nie wyholowali bo to
szybowiec z napędem a wysokość taka podyktowana jest wysokością QFE
lotniska,zauważ na jakiej zakończyli zadanie.Tu kodeks sportowy jest
bezlitosny w przypadku jakieś sportowej konkurencji 1000m różnicy
między startem lotnym i metą logery nie dają tu jakiś forów szkoda że
ich nie ma w XCC nie było by wielu niedomówień.


ZK

MiG

unread,
Dec 27, 2012, 2:55:33 PM12/27/12
to
W dniu czwartek, 27 grudnia 2012 13:41:18 UTC+1 użytkownik maro napisał:

> Wzór jest błędny, ale wnioski wyciągasz prawidłowe. Znaczy coś ci się
>
> popierdzieliło.

A faktycznie. m * (omega)^2 * r, lub mv^2/r, gdzie v-prędkość zwykła, a omega - prędkość kątowa. Mea culpa.

MiG

Wojciech Maliszewski

unread,
Dec 27, 2012, 3:27:31 PM12/27/12
to
No właśnie gdyby tak szybowiec mógł latać 30 km/h i w dodatku przy tej
prędkości skręcać i mieć przy tym opadanie poniżej 1 m/s a na
przeskoku tak przy 200 doskonałość 60 to by sie latało :-)

W

ZK

unread,
Dec 27, 2012, 3:40:32 PM12/27/12
to
On 27 Gru, 21:27, Wojciech Maliszewski <mali7...@gmail.com> wrote:
>
> No właśnie gdyby tak szybowiec mógł latać 30 km/h i w dodatku przy tej
> prędkości skręcać i mieć przy tym opadanie poniżej 1 m/s a na
> przeskoku tak przy 200  doskonałość 60 to by sie latało :-)
>
>  W


Wlałeś miód w serce choć bym bardziej optował przy tych 200 i 60
doskonałości bo wtedy bym zwalniał przy dobiegu.

chce wolno http://www.garnek.pl/szybol/24276039

chce szybciej http://www.garnek.pl/szybol/24181873/karkonosze



ZK

Tomasz Poznański

unread,
Dec 27, 2012, 6:15:32 PM12/27/12
to
W dniu czwartek, 27 grudnia 2012 15:45:21 UTC+1 użytkownik siara napisał:
> W dniu czwartek, 27 grudnia 2012 13:34:05 UTC+1 użytkownik Tomasz Poznański napisał:
>
> >
>
> > W praktyce dawalem sobie rade z pojedynczymi wyczynowkami w kominie. Na zawodach zapewnie nie dalbym rady w kominie ze 100-tka wyjadaczy. Tam kto przetrwa w kominie zalezne jest raczej od rozmiaru jaj niz osiagow glajta :)
>
> >
>
>
>
> Tomek nie doświadczyłeś więc pewnie dlatego wyolbrzymiasz.
>
> Tam wszyscy zasuwają w tym samym kierunku z podobną prędkością. Przez większość czasu gdy krąży kilkudziesięciu, czasem ponad stu pilotów nikomu nie zależy na tym aby za wszelką cenę zrobić szybciej wysokość. Tam trzeba być stosunkowo wysoko, w jednym miejscu przez 15, 20, 30 a czasem 60 min żeby wyczekać na otwarcie okna. Wtedy wszyscy kręcą szeroko, płasko, itp.

Nawet jesli wyolbrzymiam, to Ty Grzesiek zaweziles dyskusje o krazeniu do jednego komina przedstartowego. Przeciez nie dolatujecie do mety z jednego komina :)


> Najwyżej od wszystkich trzeba być tylko w jednej chwili. Na kilka sekund przed odejściem na start.

Znow idealizujesz, naczytalem sie wystarczajaco opowiesci zawodnikow o walce o kazdy metr wysokosci. Czy Ty tez po tych Swietach uwazasz, podobnie jak mali, ze bedziesz latal po prostej na zawodach bez krazenia? :))

>
> Uwierz że latając wolę krążyć na zawodach ze stu pilotami niż być na żaglu na podobnej wysokości na Żarze z 10.
>

Wierze, kazdy ma swoje upodobania.

>
> PS. Wiecie do czego dążycie w rozmowie? Przecież to dlaczego "materace" lepiej potrafią wykręcić kominy już zostało ze 3 razy napisane.

Ja odnioslem sie do, moim zdaniem zupelnie blednej rady, sugerujacej krazenie w kominie na trymowej, dla poczatkujacego pilota pytajacego jak krazyc. Sadzilem, ze pojecie gradientu pionowej predkosci powietrza w kominie i optymalizacji promienia krazenia w zaleznosci od warunkow w kominie, przynajmniej wsrod doswiadczonych pilotow nie jest jakims spornym tematem w dyskusji. To chcialem tylko przekazac mniej doswiadczonym pilotom. Nie wiem natomiast, do czego daza inni w tym watku, musisz ich zapytac :)

Tomek

Tomasz Poznański

unread,
Dec 27, 2012, 6:22:51 PM12/27/12
to
W dniu czwartek, 27 grudnia 2012 16:21:02 UTC+1 użytkownik Wojciech Maliszewski napisał:


>
> Ja tam słaby jestem, ale proszę cie bardzo taki kum
>
>
>
> http://xcc.paragliding.pl/module.php?id=21&l=pl&contest=PL&date=20100930&reference=c9ee8abde1078135
>
>
>
> Ani jednego kółka i 3/4 z setuni
>

No coz, ladny zagiel byl, ladne zbocze, ladny przelot :)
A propos, latalem kiedys na zaglu ponad 4 godz., nie zrobilem ani jednego okrazenia, co prawda nie mialem jeszcze wtedy GPSa, ale biorac pod uwage predkosc ekonomiczna mojego glajta i czas lotu, przekroczylem w tym locie setkę :)

Tomek

Tomasz Poznański

unread,
Dec 27, 2012, 6:34:51 PM12/27/12
to
W dniu czwartek, 27 grudnia 2012 17:25:16 UTC+1 użytkownik Wojciech Maliszewski napisał:


>
> http://www.onlinecontest.org/olc-2.0/gliding/flightinfo.html;jsessionid=60B0402408CFBAC28699D28FF98C5FF3?dsId=2793957
>
>
>
> Ten się nakręcił :-)
>

Patrzac na barogramke i biorac pod uwage podstawy chmur, sile noszen oraz doskonalosc szybowca rzedu 50, to nic nadzwyczajnego w tym tracku nie ma.
Tylko co to ma wspolnego z krazeniem glajta w kominie?

Tomek

Tomasz Poznański

unread,
Dec 27, 2012, 6:47:39 PM12/27/12
to
W dniu czwartek, 27 grudnia 2012 18:25:08 UTC+1 użytkownik Wojciech Maliszewski napisał:

>
> Gdyby szybowiec był bardziej sprawny w kominie niż po prostej to by
>
> krążył tak jak glajty.
>

Jedno auto jest czerwone, drugie tez skreca w prawo :)
Gdyby szybowiec mial doskonalosc 10, to musialby krazyc nawet dluzej niz glajty :)
Mialo byc Wojtek merytorycznie, bo Siara nas ignoruje :), wiec niech bedzie merytorycznie.
Ja nadal twierdze, ze materacem udaje mi sie rysnac wyscigowke, gdyz wykorzystuje szybciej wznoszace sie powietrze w czesci centralnej komina (ze wzgledu na wystepowanie gradientu predkosci pionowej w kominie liczonego wzdluz promienia komina), dzieki mozliwosci krazenia z mniejsza predkoscia.
Ale chcialbym uslyszec w koncu Twoj kontrargument, bo moze wtedy posiadlbym poziom wiedzy bardziej odpowiedni twoim oczekiwaniom :)

Tomek

Toro

unread,
Dec 27, 2012, 7:38:28 PM12/27/12
to
> Cuda Panie. Muszę się do Ciebie na korepetycje zapisać.
>
> Pozdrowienia,
>
> MiG

Taniej Cię wyjdzie jak poćwiczysz sam w Bassano ;-)


Na serio. Każdy pilot ma swoje recepty, i uważam że najlepiej jest nie
małpować cudzych błędów, tylko popełniać własne.

Pewnie uszło to waszej uwadze, swój post zacząłem od takich zdań:
"Nie ma jednej recepty na efektywne wykręcanie noszeń. Trzeba się tego
nauczyć poprzez praktykę."

Post zakończyłem przykładami jak ja to robię. To nie miała być recepta.
Po prostu robię wiele rzeczy, które w danej chwili wydają mi się
właściwe, aby jak najlepiej wykorzystać noszenie. Są to różne rzeczy.
I nie chcę z tym polemizować, z powodów wymienionych na początku mojego
pierwszego posta.

Napisałem, że wykręcanie noszeń opierając swoje manewry wyłącznie na
wskazaniach wariometru, drastycznie obniża efektywność.
Betonowe skrzydła nie ułatwiają wykręcanie, takie jest moje zdanie, a ty
Michał masz swoje.



Jeszcze jedna dobra rada dla adeptów latania na paralotni. Jedźcie do
Bassano ćwiczyć wykręcanie noszeń, odpuście sobie ćwiczenie z holowanych
startów. Szkoda wysiłku i kasy. Można a jakże, ale aby się szybko i
skutecznie podszkolić najlepiej wybrać miejsce takie jak Bassano, bo tam
jest pełno noszeń, ćwiczyć można dzień po dniu ( a nie jak w kraju w
weekendowych odstępach), staruje się kiedy jest termika w
przeciwieństwie do kolejki do startu z holu.

Pozdrawiam
Toro

sewer

unread,
Dec 28, 2012, 8:28:23 AM12/28/12
to
W dniu piątek, 28 grudnia 2012 01:38:28 UTC+1 użytkownik Toro napisał:
> > Cuda Panie. Muszę się do Ciebie na korepetycje zapisać.
>
> >
>
> > Pozdrowienia,
>
> >
>
> > MiG
>
> a ja mam propozycje jak ktoś chce potrenować jutro janowiec i w niedzielę :)

W@cek

unread,
Dec 28, 2012, 8:36:09 AM12/28/12
to
Do du..y ten watek. Fragles nic nie pisze - chory jest?
Przecież to, że te kominy są poszarpane to krecia robota PSP, Gotka, i AP

siara

unread,
Dec 28, 2012, 9:01:27 AM12/28/12
to
W dniu piątek, 28 grudnia 2012 14:36:09 UTC+1 użytkownik W@cek napisał:
> Do du..y ten watek. Fragles nic nie pisze - chory jest?
>
> Przecież to, że te kominy są poszarpane to krecia robota PSP, Gotka, i AP

Sam z siebie nie milczy. Musiał dostać zjebe od trzymacza łańcucha.

siara
It is loading more messages.
0 new messages