Użytkownik
bub...@gmail.com napisał:
To może jeszcze i ja coś dodam.
Nie ma jednej recepty na efektywne wykręcanie noszeń. Trzeba się tego
nauczyć poprzez praktykę. Jest wiele technik, a dobór właściwej techniki
zależy od wielu czynników. Zbyt wielu, aby dać jedną uniwersalną
receptę. Warto szukać informacji na temat technik krążenia, wkuć do
pamięci, choć praktyki to nie zastąpi. Pomaga to później w analizie
lotu. Ja przynajmniej tak mam, że po locie odtwarzam go w pamięci (
pomaga mi program SeeYou lub Google Earth) i kombinuję jak sprawić aby
było lepiej następnym razem.
No, zasadniczo nie o tym chciałem nadmienić.
Nikt nie poruszył wpływu sprzętu na to jak łatwo czy trudno wykręca się
noszenia. Dla bardzo doświadczonych pilotów jest to ważne, ale nie tak
ważne jak dla pilotów dopiero co uczących się tej sztuki.
Otóż, są paralotnie którymi łatwiej się wykręca komin, oraz takie które
wymagają zaawansowanych umiejętności, mimo tego są cenione za inne
rzeczy. Bardzo dużo zależy od tego jaką się paralotnię posiada po
kursie. Tak bardzo, że jedni umieją w miarę dobrze wykręcać noszenia po
50 godzinach nalotu termicznego, a inni po 200 godzinach wciąż kaleczą.
Paralotnie można podzielić na takie, które dokręcają same w kierunku
środka komina, neutralne pod tym względem, oraz takie które odkręcają na
zewnątrz komina ( wyrzuca z komina ).
Ponad to, wiele paralotni lubi topić okrutnie w ciasnych skrętach tj.
wykonanych z dużym pochyleniem ( ca. > 20st. od pionu).
Na dokładkę jeszcze, aby skomplikować sprawę, są paralotnie które
wdzięcznie przekazują co się dzieje w danej chwili, czyli informują czy
zakręcić w lewo lub prawo, zacieśnić czy rozluźnić krążenie, oraz takie
które są sztywne jak beton.
W tym drugim przypadku pilot jest zdany na wariometr, bez niego nie
wykręci się. W przypadku tych pierwszych paralotni, wykręca komin wedle
sygnałów jakie od niej dostaje.
Niestety, choć nie wiem jak uważnie by człowiek się glapił w wariometr,
nic z tego sensownego nie da się wydedukować, a to z powodu, że
wariometr reaguje z opóźnieniem. Efektywność wykręcania komina spada
drastycznie jeśli wykręcanie opiera się na wskazaniu wariometru.
Paralotnia jest najczulszym instrumentem, jeśli nie jest to paralotnia
betonowa.
Wskazania wariometru ( a w zasadzie generowany przez niego dźwięk, bo
pilot zazwyczaj nie koncentruje swojej uwagi na odczycie wskazań, tylko
na optymalizowaniu wznoszenia, i nasłuchuje pikanie) jedynie utwierdza
pilota o słuszności podjętych manewrów w krążeniu.
Można nauczyć się dobrze wykręcać noszenia po 50 godzinach w termice, po
200 godzinach albo nawet nigdy, zależnie od sprzętu na jakim się pilot
uczy. O innych czynnikach koledzy już wspomnieli.
Dobór paralotni ma bardzo duże znaczenie.
A co do techniki wykręcania noszeń, moja podstawowa polega na kręceniu
na prędkości trymowej. Ma ona różne warianty, z dokładką ciała w
kierunku krążenia dla zacieśnienia skrętu, w pozycji neutralnej ciała, z
balansem ciała w przeciwną stronę, za to z mocniej zaciągniętą sterówką
wewnętrzną, czasem krążę po okręgu, innym razem po elipsie, czasem
przyhamuję glajta w krążeniu.
Sposobów jest wiele, dobieram je do rodzaju termiki w danej chwili oraz
do możliwości glajta. Bywa że wykręcam tylko częściowo noszenie, innym
razem po całości. Raz szeroko, i na odwrót bardzo wąsko ze stabilem na
horyzoncie.
Pozdrawiam
Toro