W dniu sobota, 13 października 2018 19:16:52 UTC+2 użytkownik
scoutparam...@gmail.com napisał:
> Ktoś coś wie?
Większość latających na samostatkach nigdy nie latała w termice!
I ta większość boi się termy jak diabeł święconej wody. Jak nie mocniej.
I potem takie duperele ludzie tu piszą.
Statler
Witam panowie swobodni i PPG
Przyglądam się dyskusji i jak rzadko się wypowiadam na forum tak teraz się wypowiem chociaż wielu mądrzejszych nie wiem dlaczego nie zabiera głosu.
Celem wstępu: latam swobodnie od 1991 roku a PPG od 2002. Przez pierwsze 10 lat na PPG latałem na skrzydle swobodnym swing astral 28m. Po latach wiem,że skrzydło było o 10 m za duże.Skutek latania na takiej powierzchni to latanie tylko z wiatrem (bo pod wiatr nie dało rady).Na marginesie dodam,że klasyk ma to do siebie,że wybiera najmniejsze pierdy co przy próbie powrotu pod wiatr powodowało ciągle wybieranie (czytaj zadzieranie skrzydła co jeszcze bardziej spowalniało powrót)
I to jest pierwszy powód sensu latania na samostatkach by latać daleko i również pod wiatr.
Drugi powód to : przy 28 m i klasycznym profilu łapałem czasami mniejsze lub większe klapy (jako swobodny pierwsze 10 lat latałem w termice by spełnić wieczny niedosyt zabrania się na przelot z krawężnika wys. 55m- latanie w alpach i naszych górach w tamtych czasach zdarzało mi się od czasu do czasu.
Latanie na PPG ma największy urok nad chmurami a póżniej nisko "po krzakach",złożenie na małej wys, przy ograniczonych możliwościach sterowania skrzydłem (pamiętajmy,że w swobodzie sterujemy najwięcej ciałem a trochę sterówkami co umożliwia nam wysokość podwieszenia w uprzęży a w PPG zwłaszcza w tamtych czasach przy podwieszeniu górnym zostawały nam tylko sterówki a i informacje od skrzydła otrzymujemy w mniejszym stopniu niż przy swobodzie.
To rodziło czasami mniej komfortowe sytuacje bo skrzydło swobodne w większej termie chodziło na boki a ciałem nie dało się tego gasić.
Skoki do przodu również zdarzały się często i groziło frontem ale broniłem się długo i chociaż były Reactiony jako swobodny trwałem przy swoim.Pojechałem na kilka zawodów do Balcerka i np na ekonomii, która polegała na zrobieniu jak największej ilości kólek na małej wysokości okazało się,że nie jestem w stanie lecieć pod silny wiatr a przy tym byłoby to niebezpieczne z powodu dużej turbulencji a Reactiony śmigały w tych warunkach i nic się nie działo. Po przeciągnięciu mocą Astrala wyleczyłem się z latania PPG na klasykach.
Latając PPg nie da się latać w maśle ,nawet jeśli tak wygląda na ziemi to w górze PPGant spotyka termikę i turbulencje w większym lub mniejszym stopniu i uwierzcie mi wylatując dwa ,trzy czy cztery razy więcej godzin niż swobodni łapią doświadczenie z radzeniem sobie w termice (bo muszą ). Przywołam tu przykład. "Władzy" latał PPG jako zawodnik i przygodę z klasykiem zaczął od skrzydła DHV 3 bo miał już ogromne doświadczenie.
Po co są trymery pytacie? A do zmniejszania powierzchni skrzydła. Odpuszczone trymery dają mniejszą pow. skrzydła przez co zmniejsza się podatność na turbulencje ,termikę bo zwiększa się obciążenie skrzydła, zwiększa się prędkość co po zrobieniu wysokości daje nam większą możliwość penetracji okolicy a gdy siła wiatru okaże się duża nie stajemy w miejscu jak na klasyku tylko idziemy pod wiatr. Ostatnia sprawa-może będą tacy co nie zgodzą się z tą teorią ale uczono mnie, że w profilu klasycznym środek wyporu przy skoczeniu skrzydła do przodu wędruje do tyłu próbując jeszcze go pogłębić i potrzebna jest interwencja pilota by ten ruch wyhamować zaś w profilu samostatecznym wędrówka ta jest odwrotna i skrzydło samo stara się być nad głową.(Mańka wstańka)
Jeśli chodzi o wyższość latania swobodnego nad PPG i wyższość latania PPG nad swobodnym to nie istnieje takie porównanie.Prawdziwy pilot powinien korzystać z każdej możliwości znalezienia się w przestworzach (przecież każdy z nas na początku o tym marzył) i przepychanie się na forum co jest lepsze służy chyba tylko podniesieniu własnego Ego.
Zgodzę się,że każdą szmatę da się złożyć bo w końcu to tylko szmata ale nie o to tu chodzi. Proponuję oponentom ze swobody przelecieć się na klasyku a póżniej na samostatku ot choćby bezpiecznym Reporterze,zrobić małą trasę i póżniej się wypowiedzieć. Latam obecnie na trajce dwuosobowej i klasyku ale tylko dlatego,że zależy mi na małej prędkości startu i lądowania a przede wszystkim na krótkiej drodze startu (startowisko 40x80 z przeszkodami na każdym boku) ale nie jest lekko w termie z zawietrzną albo gdy stoi się pod wiatr i trzeba
kombinować jak dolecieć do lądowiska
Trzeba też pamiętać ,że pilot trajki ze skrzydłem klasycznym w turbulencji ma jeszcze większy problem bo ciężar trajki i pasażera daję większą bezwładność układu a ciągle przemieszczające się skrzydło można wyhamować tylko sterówkami zaś pasażer na ramieniu robi odwrotną robotę odciążając skrzydło. Można to porównać do początkującego swobodnego gdy np prawa strona skrzydła pójdzie w górę zamiast dociążyć tą stronę żółtodziub daje się "stoczyć" w przeciwną stronę odciążając ją i generując klapę.
I na koniec taka myśl- skoro samostatki są takie be to czego cały świat paralotniowy PPG lata w większości na samostatkach,dlaczego w zawodach startujący na klasykach nie mają szans, i uwierzcie mi bezpieczniejszy jest latający na samostatku a więcej ryzykuje PPGant latający na klasyku. Większa ilość wypadków w PPG wynika z wielu innych powodów Np,niskiego latania,dynamiki nowych małych skrzydeł,kozaczeniu,większej ilości elementów, które mogą zawieźć a także większe możliwości popełnienia błędu np, puszczenie sterówek i wkręcenie w śmigło (nawet klapa w PPG może być dużo bardziej groźna w skutkach),wysunięcie szarpaczki w śmigło, uszkodzenie śmigła, skończenie się paliwa lub awaria silnika i wiele wiele innych.
I to na tyle ..pozdrawiam wszystkich pilotów i tych swobodnych i tych ppg.
Bogdan Rojek