Przy transakcji wartej kilka dobrych tysięcy złotych umowa kupna
sprzedaży nie jest żadną ujmą. Właściwie powinien być to standard,
choć często nawet w wypadku zakupu nowego sprzętu od dealera (napęd,
skrzydło itd) dla osoby prywatnej trudno szukać chociażby rachunku. A
nie ma co się czarować niektórzy bywają mocno nieuczciwi.
Przy "normalnej transakcji" to tak naprawdę "strony" powinny
zdecydować czy chcą taki dokument sporządzać. Jak sprzedający jest
uczciwy to nie ma się czego obawiać, a jak kanciarz to od razu wiadomo
że "coś nie teges".
Umowa to kilka minut pisania , za to cała masa zalet w postaci
bezpieczeństwa na wypadek zarzutu o kradzież, czy chociażby w
dokumentowaniu historii sprzętu.
Jak jest z podatkami to nie wiem, jednak kilka procent pewnie trzeba
państwo wybulić z tej okazji...
Tak sobie myślę, że umowy, pokwitowania powinny dotyczyć nie tylko
sprzętu. Rzecz jasna w granicach rozsądku, by nie przesadzać.
Takie różne kwity powinny także dotyczyć szkół paralotniowych, które
ostatecznie ciągną kasę za usługi. Wielu niestety daje kasę do ręki na
piękne oczka i potem nie może się doprosić odpowiedniego poziomu.
Pozdrawiam/ŁukaszBorysBorkowski
www.paraglidepara.blogspot.com