W dniu 2013-11-14 14:40, zxc pisze:
> Je�eli s� "tabory" to ju� nie jest to turystyka paralotnicza tylko ...
> "taborowa z elementami latania". Ja to widz� tak, �e startuj� pod domem
> w sobot� rano i wracam w nast�pn� sobot� (1 dzie� zapasu jakbym musia�
> wracaďż˝ transportem publicznym z ostatniego odcinka).
>
> No chyba, �e 20 bezszkodowych start�w i l�dowa� pod rz�d jest na PPG
> nieosi�galne?
Na PPG ciezko wziac wiekszy aparat fotograficzny, a co dopiero klamoty
na tydzien biwakowania. Do tego potrzebujesz jeszcze benzyne i olej.
Latajac swobodnie biwakowo spakujesz sie w plecak po ladowaniu i
podreptasz do jakiejs cywilizacji. Z napedem tego raczej sie nie da zrobic.
Jedyna szansa to ladowac kolo stacji benzynowych, ale ciezko o takie
polozone przy miejscach nadajacych sie do startu.
Pewnym rozwiazanim bylaby samojezdna trajka. Np z napedem pedalowym lub
niewielkim silniczkiem rowerowym typu "gnom", ale malo kto posiada cos
takiego.
Dodtkowy problem jest taki, ze trajka wymaga dosc dobrego startowiska, a
sa pory roku, np przed zniwami, kiedy naprawde ciezko o wykoszony
kawalek planety.
Bywalo, ze chcac zrobic fote jakiegos miejsca znajdowalem startowisko w
odleglosci 20 km od obiektu. Moze sie zdarzyc, ze gdzies wyladujesz i
okaze sie ze miejsce nie nadaje sie do startu i jestes w glebokiej,
czarnej niedoli.
Na dodatek jesli porzucisz swoj sprzet i pojdzesz po zakupy, to okaze
sie ze miejscowy malorolny uzna, ze nada mu sie toto do suszenia siana i
przygarnie twoj dobytek.
W ciagu tygodniowej wprawy nalezy uznac ten wariant za pewnik, w koncu
Polska to kraj katolicki.
uriuk