> W dniu sobota, 2 lutego 2013 14:50:52 UTC+1 użytkownik AndRand napisał:
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
> > > --duże cytowanie automatycznie wyczyszczone--
>
> > > Poddaję się.
>
> > Mali, nie poddawaj się tak łatwo - może znajdziesz jeszcze jakiś argument przeciwników swobodnego latania :)
>
> > Po co chcesz w prawie lotniczym i rozporządzeniach do niego jakikolwiek zapis dotyczący startów i lądowań oprócz art93A i §6 Rozporządzenia, czyli, że para/lotnie mogą startować i lądować tam gdzie są w stanie startować i lądować?
>
> > Zgody wynikają z prawa własności, które określa kodeks cywilny - lądowania przygodne, jeśli nie są regularne, nie są wtargnięciem a stanem wyższej konieczności (art93Aust1).
>
> > Regulaminy parkowe określa prawo o ochronie przyrody - nie ma zakazu para/lotniarstwa bo byłby sprzeczny z prawem lotniczym.
>
> Jak czytam coś takiego:
> "Problem polega na tym że ty zakładasz, że jesteś takim właścicielem. A
> ci co nie zakładają, ale co są tymi właścicielami nie bardzo życzą
> sobie zazwyczaj by robić rożne rzeczy na ich polu.
> A od tego jest prawo lotnicze by nie wyłączać z niego nic co lata.
> Więc paralotnie startować i lądować powinny tylko z lotnisk lub
> zarejestrowanych lądowisk.
> Wojciech Maliszewski"
>
> Mam dziwne wrażenie, że osoby i instytucje...
Zgadzam się z Tobą w 100%. Parę razy startowałem z nieużytku za
miastem.
Kiedyś przypadkiem przejeżdżał właściciel i był trochę zdziwiony że
biegam po jego "trawniku", ale od razu spytałem czy mu to przeszkadza
bo jeśli tak to mogę się przenieść na inną łąkę. Facet powiedział że
na razie spoko, ale jak coś zasieje to już sobie nie będzie życzył.
Podziękowałem mu grzecznie i po sprawie.
Generalnie jak cywilizowani ludzie w cywilizowanym świecie.
Liczyłem się również z tym że mógł przyjechać z awanturą, mieć
pretensje i mnie przegonić, wtedy bym sobie pojechał i już, takie jego
prawo (cywilne, nie lotnicze). Teraz się zastanawiam jak technicznie
miałbym szukać właściciela pola leżącego jakieś 7 km za miastem i parę
km od najbliższej wsi? Szczególnie że powiedzmy jestem z żoną na
weekendowym wyjeździe i chcę pozwiedzać okolicę z powietrza. Jechać z
koordynatami do urzędu ? Pytać w najbliższych wsiach w okolicy 5 km,
czy wysłać oficjalne pismo za każdym razem jak zobaczę jakieś rozległe
miejsce umożliwiające bezpieczny start zgodny z przepisami lotniczymi
(przestrzeń etc.) Respektuje prawo własności i lotnicze, pewnie nie
wystartowałbym stamtąd nawet gdybym zobaczył wbitą tabliczkę pt.
"teren prywatny", gdyż to by był raczej znak że koleś sobie nie życzy
deptania jego ziemi i już.