link do artykułów:
http://www.ledauphine.com/parapente-la-victime-n-est-pas-identifiee-chute-mortelle-hier-apres-midi-@/index.jspz?article=305464&chaine=25
http://www.ledauphine.com/parapente-la-victime-a-ete-identifiee-hier-chute-fatale-samedi-apres-midi-@/index.jspz?comnumcom=38185&article=305835
Jest to jedna z około 35 osób która zginęła w tym sezonie latając
swobodnie .
PZDR
Czy moge zapytac skad posiadacie takie dane?
Pozdrowienia
Jarek Borowiec
Z t� liczb� 35,to chyba jaki� �art i w dodatku bardzo g�upi !!!
Pozdrawiam,
Jaca.
--
Wys�ano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
przykry ale wcale nie głupi, minęło 5 miesięcy z 12 czyli ponad 40%
roku kalendarzowego - sezon na świecie dla uproszczenia można uznać za
miłościwie nam panujący całe 365 dni - skoro w polsce średnio rocznie
jest 2 wypadków śmiertelnych to statystycznie jakiś biedak mógł już
pasję życiem przypłacić, a nas jest tylko 40 mln-ów, podczas gdy
świata rozważanego jako potencjalnie zparaglidowanego jakieś 2 mld...
prosty rachunek...wedle naszych norm "bezpieczeństwa" do tej pory
powinno zostać zgładzonych nawet 50 nieostrożnych smagaczy choinek...
pytanie jaki to jest udział w dziele ogólnym... i jak liczyć, na loty
czy na osoby latające?
pzd. rd.
Według mnie jest to liczba zawyżona. Z reguły jest to jeden wypadek
śmiertelny rocznie. Był jeden wyjątkowy rok, gdzie zdarzyły się trzy
wypadki, ale w jednym to było zderzenie dwóch paralotniarzy w którym
to zderzeniu obaj zginęli. jak widać z powodu małej ilości wypadków
śmiertelnych wpływ na statystykę może tu mieć jakieś wyjątkowe
zdarzenie.
Zbyszek
Tendencja wzrostowa zdaje sie byc wyrazna.
Koniu
Bezwzględnie rzecz biorąc wzrostowa, ale to niewiele mówi. Względnie
może być spadkowa. Trzeba by wiedzieć o ile wzrasta liczba pilotów w
danym roku.
MaRo
Bo rośnie ilość latających. O bezpieczeństwie coś istotnego mówi dopiero
statystyka w ujęciu względnym (ilość wypadków w stosunku do ilości
pilotów, godzin lotu itd) a tej nie znamy.
Chociaż ja bym się nie zdziwił gdyby się okazało że w ujęciu względnym
liczba wypadków spada. Popatrz choćby u nas ilu jest słabo wszykolonych
pierwiosnków którzy robią podstawówkę i od razu wsiadają na PPG mając
naprawdę słabe pojęcie tym co się w powietyrzu może dziać. A jednak
ilość wypadków w kraju jest mniej wiecej stała - czyli relatywnie się
zmniejsza.
--
pzdr,
Jędrzej
Jestem lumpeninteligenckim wykształciuchem w kamaszach, ujadającym
pieskiem stojącym tam gdzie ZOMO, polskojęzycznym oraz pozbawionym
patriotyzmu marginesem z łżeelit.
Zgodnie z takim punktem widzenia, to np. twoj wypadek - gdyby mial miejsce w
biezacym roku - powinien nas poruszyc o tyle mniej, ilu pilotow przybylo nam w
tzw. miedzyczasie...
Hmmm... no, nie wiem. ;)
Ja mam w tej materii nieco odmienne zapatrywania.
Jesli przybywa pilotow, to zarazem rosnie pula doswiadczen a zatem wiedza w temacie.
Powinno to prowadzic do SPADKU wypadkowosci wraz ze wzrostem populacji lataczy.
A przynajmniej liczba wypadkow nie powinna wzrastac.
Wzrost liczby wypadkow jest ZAWSZE zly - niezaleznie od prob relatywizowania
takiej sytuacji za pomocą statystyki.
Bo oznacza on niestety tylko tyle, ze nie potrafimy sie uczyc na wlasnych bledach.
> Bo rośnie ilość latających. O bezpieczeństwie coś istotnego mówi dopiero
> statystyka w ujęciu względnym (ilość wypadków w stosunku do ilości
> pilotów, godzin lotu itd) a tej nie znamy.
No, według mnie to ilość latających utrzymuje się na stałym poziomie
bo ilość rezygnujących z latania jest według mnie podobna do ilości
podejmujących latanie po kursie. Jeszcze jak sobie zdefiniujemy, że
posiadanie ŚK i nawet sprzętu to jeszcze nie jest latanie, to nam się
ta grupa zawęzi. A jak jeszcze umówimy się, że jeden wyjazd
zorganizowany z instruktorem lub w grupie w roku to też nie jest
latanie (a jest to spora grupa urazowa) to wyjdzie, że jednak
latających pilotów jest nie tak wielu. Jakieś 10 lat temu piramidę
szacowałem następująco: wyszkolonych 2000, latających 200, dobrze
latających 20, mogących rywalizować ze światową czołówką 2. Obecnie
możemy te cyfry podwoić lub potroić. No, może z wyjątkiem tej
ostatniej :)
Zbyszek
Dwóch(dwoje)??? No Ty i kto jeszcze? :)
> PrzeMo
No wiec, pewien moj znajomy - asystent na wydz.malarstwa pewnej polskiej uczelni
- zwykl byl mawiac:
-"Nie, nie uwazam sie za najlepszego polskiego malarza. Jest jeden lepszy ode
mnie. Ale on nie zyje."
Koniu :)
--
Wys�ano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Koniu wrote:
> Jesli przybywa pilotow, to zarazem rosnie pula doswiadczen a zatem
wiedza
> w temacie. Powinno to prowadzic do SPADKU wypadkowosci wraz ze
wzrostem
> populacji lataczy.
No i prowadzi. W�a�nie to napisa�em - �e sta�a (mniej wi�cej) liczba
wypadk�w przy rosn�cej liczbie pilotogodzin oznacza mniejsz�
wypadkowo��. Je�li chodzi o polskie podw�rko, to zgadzam si� z
szacunkami Zbyszka, a ilo�� �miertelnych wypadk�w mamy w�a�nie mniej
wi�cej sta��*.
Gorzej jest ze �wiatem, bo na ten temat szczerze m�wi�c nic nie wiemy.
Podawane liczby s� bardzo orientacyjne, r�wnie dobrze mo�e si� okaza� �e
ilo�� wypadk�w jest ca�y czas podobna, a tylko w miar� globalizacji
informacja staje siďż˝ powszechniejsza.
Nie m�wi�c o tym �e jak si� paralotniarstwo upowszechni w Indiach i
Chinach to w og�le statystyk b�dzie m�g� si� tylko i�� powiesi�, bo tego
�aden komputer nie przerobi :)
*Zastanawia�bym si� tylko nad populacj� pepegant�w co maj� swoj� cha�up�
i pole i interesuje ich tylko latanie wokďż˝ dzwonnicy - tej liczby nie
znamy. Ale ich wypadki juďż˝ znamy bo o nich zaraz jest w mediach, czyli
og�ln� wypadkowo�� tacy latacze tylko poprawiaj�
--
pzdr,
J�drzej
Zwijasz?
www.zwijaj.pl
>
> No i prowadzi.
No i nie prowadzi.
Ty tu chyba jak�� geometri� �obaczewskiego stosujesz, typu: "r�wnoleg�e, ale
jednak gdzie� tam w ko�cu zbie�ne".
> W�a�nie to napisa�em - �e sta�a (mniej wi�cej) liczba
> wypadk�w przy rosn�cej liczbie pilotogodzin oznacza mniejsz�
> wypadkowo��.
A sk�d ty sobie tak a priori bierzesz rosn�c� liczb� pilotogodzin?
Kto to kiedy na tw�j u�ytek policzy�?
> Je�li chodzi o polskie podw�rko, to zgadzam si� z
> szacunkami Zbyszka, a ilo�� �miertelnych wypadk�w mamy w�a�nie mniej
> wi�cej sta��*.
10 lat temu, je�li dobrze pami�tam, to chyba sam Dudek przyznawa� si� do 1000
wydanych licencji?
Zapewne byli to wyszkoleni piloci, zresztďż˝ sam go zapytaj.
Czyli reszta szk� przez ile� tam lat wyszkoli�a ��cznie tyle� samo, co sam
jeden Dudek?
Powiedzmy nawet, �e myl� si� dwukrotnie na korzy�� Dudka...
W 1997 roku by�o ok. 70 zarejestrowanych szk�... :)
W 1996 roku na naszym kursie instruktorskim (czyli jakieďż˝ dwa czy trzy lata po
twoim) zgodnie szacowano liczb� wyszkolonych w Polsce pilot�w na ok. 10.000, a
czynnych na ok. 2000.
Jakby si� to mia�o do szacunk�w Zbyszka?
>
> Gorzej jest ze �wiatem, bo na ten temat szczerze m�wi�c nic nie wiemy.
> Podawane liczby s� bardzo orientacyjne, r�wnie dobrze mo�e si� okaza� �e
> ilo�� wypadk�w jest ca�y czas podobna, a tylko w miar� globalizacji
> informacja staje siďż˝ powszechniejsza.
> Nie m�wi�c o tym �e jak si� paralotniarstwo upowszechni w Indiach i
> Chinach to w og�le statystyk b�dzie m�g� si� tylko i�� powiesi�, bo tego
> �aden komputer nie przerobi �:)
Jak jest naprawdďż˝ w Polsce, teďż˝ siďż˝ nigdy nie dowiesz.
Polak Polakowi prawdy ch�tnie nie powie, nawet, jak j� zna.
A zw�aszcza, jak j� zna.
Taki juďż˝ nasz konspiracyjny etos, na psa urok.
>
>
>
> *Zastanawia�bym si� tylko nad populacj� pepegant�w co maj� swoj� cha�up�
> i pole i interesuje ich tylko latanie wokďż˝ dzwonnicy - tej liczby nie
> znamy. Ale ich wypadki juďż˝ znamy bo o nich zaraz jest w mediach, czyli
> og�ln� wypadkowo�� tacy latacze tylko poprawiaj�
No akurat oni to nie chc� si� tak cz�sto ubija�, bo lataj� jak tylko mog� w
ma�lanych warunkach, a motogodzin maj� tyle, ile tzw.swobodni chcieliby tylko mie�.
>
> --
> pzdr,
> J�drzej
>
> Zwijasz?
> www.zwijaj.pl
M�j kolega (na temat wypadk�w innej natury :) mawia:
"M�czyzna, kt�ry raz pope�ni� b��d, nie wyci�ga wniosk�w i pope�nia ponownie
b��d identyczny, nie zas�uguje na wsp�czucie".
My�l�, �e jest to niez�a refleksja tak�e w kwestii wypadkowo�ci w paraglidingu.
Mamy du�y materia� obserwacyjny, nie b�d�my dzie�mi, wyci�gajmy wnioski zamiast
wydupcza� w gleb� "za Wolno�� (od my�lenia) Wasz� i Nasz�".
Dla kogo�, kto ju� osobi�cie wydupczy�, pociecha statystyczna jest s�ab� pociech�.
Koniu
> No, wed�ug mnie to ilo�� lataj�cych utrzymuje si� na sta�ym poziomie
> bo ilo�� rezygnuj�cych z latania jest wed�ug mnie podobna do ilo�ci
> podejmuj�cych latanie po kursie.
Co Ty Gotek chyba �artujesz :)
3 lata temu dziaďż˝ paralotniarstwo na allegro liczyďż˝ 2-3 strony. Teraz jest 9-11
To znaczy �e co , ze ta sta�a grupa po prostu dokupuje gad�ety? Czy mo�e
producent�w i sprzedawc�w jest wi�cej i sie pchaj� z towarem?
A Paragie�da przenios�a si� do dwa razy wi�kszej hali. To o niczym nie �wiadczy?
Ja my�le �e procentowo nadal tyle samo rezygnuje co dawniej , ale jest to
procent od wiekszej ilo�ci szkolonych wi�c przyrost ilosciowy jest na pewno.
Kolejny czynnik to ilo�� instruktor�w. Co roku jest kurs instruktorski i zdaje
siďż˝ ktoďż˝ tam zdaje ?
Pozdrawiam'
Jogi
Koniu, please. Jeden Fragles naprawdďż˝ mi na tej grupie wystarczy.
Wklejam po raz trzeci i ostatni: sta�a (mniej wi�cej) liczba
wypadk�w przy rosn�cej liczbie pilotogodzin oznacza mniejsz�
wypadkowo��.
B��du szukaj w sobie, bo wnioskowanie jest poprawne.
> A sk�d ty sobie tak a priori bierzesz rosn�c� liczb� pilotogodzin?
> Kto to kiedy na tw�j u�ytek policzy�?
Nikt tego nie policzyďż˝. Ale wzrost jest pewny.
Co do pilot�w, rosn�ca ilo�� dealer�w i wyjazdowych instruktor�w
naprawd� by si� nie utrzyma�a ze sta�ej grupy.
Co do wylatywanych godzin, zajrzyj do kolejnych rocznik�w xcc.
>> *Zastanawia�bym si� tylko nad populacj� pepegant�w co maj� swoj�
cha�up�
>> i pole i interesuje ich tylko latanie wokďż˝ dzwonnicy - tej liczby
nie
>> znamy. Ale ich wypadki juďż˝ znamy bo o nich zaraz jest w mediach,
czyli
>> og�ln� wypadkowo�� tacy latacze tylko poprawiaj�
>
> No akurat oni to nie chc� si� tak cz�sto ubija�, bo lataj� jak tylko
mogďż˝
> w ma�lanych warunkach, a motogodzin maj� tyle, ile tzw.swobodni
chcieliby
> tylko mieďż˝.
O tym w�a�nie m�wi�. Ich w��czenie do szacunk�w jeszcze bardziej obni�a
wzgl�dn� wypadkowo��.
> W 1996 roku na naszym kursie instruktorskim (czyli jakieś dwa czy trzy lata po
> twoim) zgodnie szacowano liczbę wyszkolonych w Polsce pilotów na ok. 10.000, a
> czynnych na ok. 2000.
> Jakby się to miało do szacunków Zbyszka?
Pamiętam te szacunki, ale nie mylmy osób, które ukończyły kurs
(dawniej nawet L) z pilotami. Nie mam tu danych, ale szkoły z większym
przerobem szacują ilość pilotów do absolwentów na 10%. A dla szkoły
pilot, to ktoś, kto obecnie nie tylko pójdzie na egzamin, ale kupi
sprzęt. Z tej grupy, które zdobyły uprawnienia i kupiły sprzęt tak
naprawdę zostaje pilotami znowuż niewielki procent. Dlatego ilość
osób, które do tej pory otarły się o kursy paralotniowe jest przydatna
jedynie w momencie, gdy trzeba powiedzieć coś dla Dziennika
Telewizyjnego.
Zbyszek
> Co Ty Gotek chyba żartujesz :)
> 3 lata temu dział paralotniarstwo na allegro liczył 2-3 strony.
> A Paragiełda przeniosła się do dwa razy większej hali.
O ! Właśnie. Jest zjawisko przypominające szarą strefę. Paralotniarze
napędowi. 10 lat temu tego nie było i nagle gdzieś środowisko nasiąkło
od dołu pepegantami. Nie tworzą (jeszcze) klubów, ale już ich wszędzie
pełno. To tak jak powstanie proletariatu na początku ery przemysłowej
zostało przeoczone przez arystokrację ;) Nie wiem co jest sprzedawane
na Allegro, ale Paragiełda to już tylko sprzęt dla napędowców. Tam się
kręcą pieniądze i tam jest rynek. A losy arystokracji wiemy jakie
były. Mam nadzieję, że napędowy lumpenproletariat kiedyś sięgnie po
arystokratyczne maniery i zacznie się snobować na przykład na
elegancję startów, wytworność lądowań i erudycję techniczną :)
Zbyszek
No nieee!! To chyba bez echa nie przejdzie!!!??? :-)))))
pozdrawiam,
Tomek.
A co ty tak po pansku jakos sie odzywasz?
Nieladnie.
Zauwazylem, ze uczonej oglady w dyspucie starcza ci na ogol do momentu, w ktorym
ktos nie przestaje myslec tak samo, jak ty.
I nie dokuczaj tu Panu Fraglesu, Fragles dobry. :)
> Wklejam po raz trzeci i ostatni: sta�a (mniej wi�cej) liczba
> wypadk�w przy rosn�cej liczbie pilotogodzin oznacza mniejsz�
> wypadkowo��.
> B��du szukaj w sobie, bo wnioskowanie jest poprawne.
Wnioskowanie jest oparte na nieokreslonych danych, wiec niewiele jest warte.
Tak naprawde nic nie wiesz o wielkosci populacji ani o "pilotogodzinach", nie
znasz zadnych liczb.
> > A sk�d ty sobie tak a priori bierzesz rosn�c� liczb� pilotogodzin?
> > Kto to kiedy na tw�j u�ytek policzy�?
>
> Nikt tego nie policzyďż˝. Ale wzrost jest pewny.
Ograniczenia czasowe (urlopy, etc) sa ostateczna bariera wzrostu "pilotogodzin"
dla stalej populacji pilotow.
I TO jest pewne, a nie wzrost.
Kazdy lata ile da rade, a da rade tyle, ile mu szef w pracy i w domciu pozwoli.
A pozwoli co roku tyle samo.
Amen.
> Co do pilot�w, rosn�ca ilo�� dealer�w i wyjazdowych instruktor�w
> naprawd� by si� nie utrzyma�a ze sta�ej grupy.
> Co do wylatywanych godzin, zajrzyj do kolejnych rocznik�w xcc.
To nie jest grupa reprezentatywna.
Te dane pokazuja tylko, ze wiecej lotow ZAMIESZCZAMY w XCC.
Byc moze jest to miara rosnacej popularnosci XCC, co i dobrze, natomiast
niekoniecznie jest to w jakimkolwiek stopniu odbiciem twoich "pilotogodzin" w
skali kraju w danym roku.
Niejeden moj kolega wylatujacy PG/PPG po 200h rocznie, nie zamieszcza w XCC nic.
To ze 15 lat temu nie bylo zadnych trackow w XCC, nie znaczy, ze nikt wtedy nie
latal.
:)
>
> >> *Zastanawia�bym si� tylko nad populacj� pepegant�w co maj� swoj�
> cha�up�
> >> i pole i interesuje ich tylko latanie wokďż˝ dzwonnicy - tej liczby
> nie
> >> znamy. Ale ich wypadki juďż˝ znamy bo o nich zaraz jest w mediach,
> czyli
> >> og�ln� wypadkowo�� tacy latacze tylko poprawiaj�
> >
> > No akurat oni to nie chc� si� tak cz�sto ubija�, bo lataj� jak tylko
> mogďż˝
> > w ma�lanych warunkach, a motogodzin maj� tyle, ile tzw.swobodni
> chcieliby
> > tylko mieďż˝.
>
> O tym w�a�nie m�wi�. Ich w��czenie do szacunk�w jeszcze bardziej obni�a
> wzgl�dn� wypadkowo��.
A wlasciwie dlaczego oni mieliby nie byc wlaczeni do szacunkow, badz mieli byc
traktowani na jakichkolwiek specjalnych zasadach?
>
> --
> pzdr,
> J�drzej
Pozdrowienia - Koniu
W moim tekscie: 10.000
> (dawniej nawet L) z pilotami.
W moim tekscie: 2.000
Tak wi�c pomylka raczej nie zachodzi. :)
> Nie mam tu danych, ale szko�y z wi�kszym
> przerobem szacuj� ilo�� pilot�w do absolwent�w na 10%.
Tak jest w kazdej dyscyplinie, to jest okreslane jako "Stopien utrzymania w
temacie" i 10% to wskaznik szkol ktore szkola, 20% to wskaznik szkol ktore
szkola i pomagaja w uprawianiu dyscypliny po szkoleniu.
> A dla szko�y
> pilot, to kto�, kto obecnie nie tylko p�jdzie na egzamin, ale kupi
> sprz�t. Z tej grupy, kt�re zdoby�y uprawnienia i kupi�y sprz�t tak
> naprawdďż˝ zostaje pilotami znowuďż˝ niewielki procent.
A to znow zalezy od szkoly i jaki ma ona "modus vivendi". :)
> Dlatego ilo��
> os�b, kt�re do tej pory otar�y si� o kursy paralotniowe jest przydatna
> jedynie w momencie, gdy trzeba powiedzieďż˝ coďż˝ dla Dziennika
> Telewizyjnego.
>
> Zbyszek
Albo wtedy, kiedy znamy mechanizmy i jako-tako liczymy procenty.
A tak juz poza tymi, ktorzy kiedykolwiek otarli sie o szkolenie...
Hm... czyzbys nigdy nie spotkal (niekoniecznie zaraz na Klonowce :) "weteranow
przestworzy" BEZ jakiegokolwiek papiera, ktorzy zawsze staraja sie zachowac
bezpieczna odleglosc od najblizszego instruktora...? :)
Wliczamy ich, czy nie?
Bo prasa akurat nie wyroznia ich w swoich doniesieniach... na ktorych bazuje
paraglidingforum...
:)
Schizos Krajst!
Zbyszku, nie kokietuj tu "brunatna PPG-ancka zaraza" - przeciez sam z nia z
powodzeniem romansujesz - wypisz, wymaluj, jak inna arystokracja ze "Zmierzchu
Bogow" Luchino Viscontiego. :)
> Zbyszku, nie kokietuj tu "brunatna PPG-ancka zaraza" - przeciez sam z nia z
> powodzeniem romansujesz - wypisz, wymaluj, jak inna arystokracja ze "Zmierzchu
> Bogow" Luchino Viscontiego. :)
Ja bym nie nazywał zaproszenia na pokoje dziewki służebnej romansem.
Trędowatej się oczytałeś. Tym niemniej są sytuacje, gdy może coś ludzi
połączyć bez zaglądania w pochodzenie. I zmieńmy wątek, bo w tym nie
wypada.
Zbyszek
>Zauwazylem, ze uczonej oglady w dyspucie starcza ci na ogol do momentu,
w ktorym
>ktos nie przestaje myslec tak samo, jak ty.
Nie. Przestaje mi starczaďż˝ kiedy trzy razy podajďż˝ prosty argument, a w
zamian s�ysz� pseudomerytoryczne dywagacje o �obaczewskim.
Co wi�cej, odwa�nie b�d� twierdzi� �e da si� mnie przekona� do zmiany
pogl�d�w. Warunek jest jeden - u�ywanie argument�w ad rem, nie ad
personam.
> Ograniczenia czasowe (urlopy, etc) sa ostateczna bariera wzrostu
> "pilotogodzin" dla stalej populacji pilotow.
> I TO jest pewne, a nie wzrost.
Dla sta�ej populacji, owszem, bariery s� sta�e. Ale liczba lataj�cych
ro�nie. Rosn�ca ilo�� dealer�w i wyjazdowych instruktor�w naprawd� by
si� nie utrzyma�a ze sta�ej grupy (zn�w mnie zmuszasz do przeklejania
tego samego).
> XCC to nie jest grupa reprezentatywna.
Oczywi�cie, lata du�o wi�cej ludzi.
> Niejeden moj kolega wylatujacy PG/PPG po 200h rocznie, nie zamieszcza
w
> XCC nic. To ze 15 lat temu nie bylo zadnych trackow w XCC, nie znaczy,
ze
> nikt wtedy nie latal.
> A wlasciwie dlaczego oni mieliby nie byc wlaczeni do szacunkow, badz
> mieli byc traktowani na jakichkolwiek specjalnych zasadach?
Wszystko to tylko potwierdza moj� opini� o spadku wzgl�dnej wypadkowo�ci
(bo zwi�ksza liczb� pilotogodzin), wi�c nie bardzo rozumiem po co o tym
m�wisz.
--
J�drzej
Zwijasz?
www.zwijaj.pl
A wiec argument "ad Fraglessum" pod moim adresem, to nie jest "ad personam"?
Brawo.
:)
>
> > Ograniczenia czasowe (urlopy, etc) sa ostateczna bariera wzrostu
> > "pilotogodzin" dla stalej populacji pilotow.
> > I TO jest pewne, a nie wzrost.
>
> Dla sta�ej populacji, owszem, bariery s� sta�e. Ale liczba lataj�cych
> ro�nie. Rosn�ca ilo�� dealer�w i wyjazdowych instruktor�w naprawd� by
> si� nie utrzyma�a ze sta�ej grupy (zn�w mnie zmuszasz do przeklejania
> tego samego).
Ja cie nie zmuszam. Sam sie zmuszasz.
Rozwaz takie zdanie:
"Rosnaca liczba 'Hipermarketow' i 'Biur Podrozy' naprawde by sie nie utrzymala,
gdyby ludnosc Polski nie przyrastala dokladnie w takim samym tempie, jak liczba
polskich 'Hipermarketow' i 'Biur Podrozy'".
Bzdura.
Mylisz pan, szanowny panie Jedrzeju, liczebnosc populacji z zamoznoscia
populacji i wynikajacym z niej potencjalem nabywczym. :)
To jak z ta zmiana zdania? :)
>
> > XCC to nie jest grupa reprezentatywna.
>
> Oczywi�cie, lata du�o wi�cej ludzi.
>
> > Niejeden moj kolega wylatujacy PG/PPG po 200h rocznie, nie zamieszcza
> w
> > XCC nic. To ze 15 lat temu nie bylo zadnych trackow w XCC, nie znaczy,
> ze
> > nikt wtedy nie latal.
> > A wlasciwie dlaczego oni mieliby nie byc wlaczeni do szacunkow, badz
> > mieli byc traktowani na jakichkolwiek specjalnych zasadach?
>
> Wszystko to tylko potwierdza moj� opini� o spadku wzgl�dnej wypadkowo�ci
> (bo zwi�ksza liczb� pilotogodzin), wi�c nie bardzo rozumiem po co o tym
> m�wisz.
Przeciwnie.
To wykazuje brak korelacji pomiedzy liczba pilotogodzin w skali kraju, a w skali
XCC.
XCC to nisza zawodnicza.
I tyle.
> J�drzej
>
> Zwijasz?
> www.zwijaj.pl
Zwijam sie. :)
Hmmm... co do "Tredowatej" - jest to (niezaleznie od kiczowatej formuly) zdaje
sie rzecz o uczuciu raczej serio, a nie o bzykaniu pokojowek.
(Tak na marginesie - jak zapewne ci wiadomo, skoro cytujesz zrodlo - ta "dziewka
sluzebna" byla takze szlachcianka, tyle, ze akurat nie przy kasie... ;)
Czyli o uczuciu laczacym ludzi - wlasnie "bez zagladania w pochodzenie".
Bo wlasnie tego rodzaju literatury potrzeba bylo pannom spod magla, ktore w
prawdziwym zyciu na "uczucie ponad spolecznymi podzialami" mogly liczyc - na
ogol w literaturze wlasnie. ;)
Przynajmniej w czasach, w ktorych to romansid�o powstawa�o.
> I zmie�my w�tek, bo w tym nie
> wypada.
>
> Zbyszek
E, no co ty...
"Ludzie odchodza - uczucia pozostaja" ;)
Jesli dobrze zrozumialem sytauacje, to w tym watku wypada pisac tylko tyle, ze
co prawda liczba wypadkow rosnie, ale wporzo jest, bo populacja nasza (rzekomo)
rosnie szybciej.
To juz pojalem z wypowiedzi Jedrzeja.
Pisanie, ze wzrost liczby wypadkow powinien byc alarmujacy NIEZALEZNIE od
wzrostu populacji, a nawet TYM bardziej - ze srodowisko ROSNAC, powinno stawac
sie CORAZ BARDZIEJ SWIADOME ZAGROZEN - nie jest cool.
Co robic... taka juz dola Konia wolajacego na puszczy. ;)
Koniu
PS. A jak bedzie sie nazywal ten nowy watek o uczuciach PG do PPG, ktory na twoj
wniosek zalozymy? :)
Zamoznosc spoleczenstwa zwieksza czas wolny a wiec zwieksza ilosc
wylatanych godzin w przeliczeniu na pilota, wiecej kasy to wybieranie
bardziej wyrafinowanych hobby przez spoleczenstwo czyli wiecej
pilotow.
wiecej pilotow * wiecej czasu = duzo wiecej pilotogodzin
Powoli, powoli... :)
A slyszal kolega:
"W zyciu zwykle ma sie albo czas, albo pieniadze"? ;)
> a wiec zwieksza ilosc
> wylatanych godzin w przeliczeniu na pilota, wiecej kasy to wybieranie
> bardziej wyrafinowanych hobby przez spoleczenstwo czyli wiecej
> pilotow.
Owszem.
Tyle, ze samolotowych, jak s�dz�.
Dokladnie tak, jak w USA, znacznie od nas zamozniejszym kraju i spoleczenstwie.
PG, PPG - to tacy, prosze pana, fruwajacy hippisi sa.
;)
>
> wiecej pilotow * wiecej czasu = duzo wiecej pilotogodzin
Owszem.
Jak wyzej.
Nie znam prezesa korporacji szczycacego sie przed kolegami posiadaniem
prawdziwej wlasnej paralotni.
Wlasnego helikoptera, lub odrzutowca - to i owszem.
;)
Koniu
PS.
Ale dzieki temu postowi przez krotka chwile poczulem sie NAPRAWDE bogaty.
Zajebiste uczucie. :)
To ty zacz��e�. Ja si� dostosowa�em do poziomu.
>> Dla sta�ej populacji, owszem, bariery s� sta�e. Ale liczba lataj�cych
>> ro�nie. Rosn�ca ilo�� dealer�w i wyjazdowych instruktor�w naprawd� by
>> si� nie utrzyma�a ze sta�ej grupy (zn�w mnie zmuszasz do przeklejania
>> tego samego).
> Ja cie nie zmuszam. Sam sie zmuszasz.
No a kto zamiast mi podaďż˝ jakiďż˝ argument dyskutuje na pusto?
Dopiero za czwartym razem mi poda�e� co� w stylu argumentu, cho� kul� w
p�ot:
> Rozwaz takie zdanie:
> "Rosnaca liczba 'Hipermarketow' i 'Biur Podrozy' naprawde by sie nie
> utrzymala, gdyby ludnosc Polski nie przyrastala dokladnie w takim
samym
> tempie, jak liczba polskich 'Hipermarketow' i 'Biur Podrozy'".
Rozwa�y�em. Analogia (bo o ni� ci chodzi�o) jest do luftu - do
hipermarket�w i biur podr�y ci sami ludzie chodz� po iks razy.
Cz�stotliwo�� wymiany sprz�tu (a co dopiero pobierania nauki) ma si�
nijak do kupowania mleka i chleba - ja bym raczej stawia� na to �e
kursanci s� wci�� nowi, a nie w k�ko ci sami.
> Bzdura.
No i co, nie fraglesujesz? Uprzejmie proszďż˝ nie pokrywaďż˝ braku
argument�w epitetami.
> To jak z ta zmiana zdania? :)
Patrz wy�ej. Jak uznam �e masz racj�, to zmieni�.
>Jesli dobrze zrozumialem sytauacje, to w tym watku wypada pisac tylko
tyle, ze
>co prawda liczba wypadkow rosnie, ale wporzo jest, bo populacja nasza
(rzekomo)
>rosnie szybciej.
>To juz pojalem z wypowiedzi Jedrzeja.
Najlepszy dow�d �e jej nie zrozumia�e�. O liczbie wypadk�w �miertelnych
na �wiecie trudno rozmawia� z powodu braku danych, o kraju mamy lepsze
poj�cie wi�c rozmawiam o kraju.
U nas od lat jest to jeden-dwa wypadki �miertelne i ta liczba jest
sta�a, nie rosn�ca.
--
pzdr,
J�drzej
Suma inteligencji na planecie jest sta�a. Liczba ludno�ci ro�nie.
Jakos tak mi sie gdzies kiedys przeslyszalo, ze Polska jest jednym z
krajow gdzie ilosc srednio przepracowanych godzin na tydzien na
czlowieka jest jedna z wiekszych w okolicy. Chyba nie chcesz mi
powiedziec, ze to dla tego ze jestesmy jednym z bardziej pracowitych
narodow w okolicy?
> Owszem.
> Tyle, ze samolotowych, jak sądzę.
> Dokladnie tak, jak w USA, znacznie od nas zamozniejszym kraju i spoleczenstwie.
> PG, PPG - to tacy, prosze pana, fruwajacy hippisi sa.
Jaki kraj taki kram (tak to sie mowi?).
Nie wiem jak u ciebie ale u mnie w sasiedztwie to ludzie jednak maja
co z pieniedzmi robic. Ja tez sobie czasem mysle co ja bym nie mial
gdyby nie te pieniadze wydane przez ostatnie 3 lata na latanie.
> Nie znam prezesa korporacji szczycacego sie przed kolegami posiadaniem
> prawdziwej wlasnej paralotni.
> Wlasnego helikoptera, lub odrzutowca - to i owszem.
> ;)
Kto tu mowi o szczyceniu sie. Chodzi o to ze sa ludzie ktorzy by
polatali ale ich na to najzwyczajniej nie stac. Skoro spoleczenstwo
zamoznieje to wiecej ludzi jest w stanie spelnic swoja zachcianke.
Proste?
Problem jest w tym, że tak naprawdę to nie wiemy jak wygląda ilość
pilotów i ilość godzin przez nich wylatywanych. Niby ci starzy piloci
cały czas zwiekszają swój nalot przez co rośnie ich doświadczenie, ale
z moich obserwacji wynika, że im starszy pilot, tym mniej lata, a
jeśli już, to robi to z malejącym entuzjazmem. Dlatego wypadki trzeba
traktować jak zjawisko nie dotyczące jednej grupy pilotów z
ugruntowaną wiedzą, ale że ta grupa jest jak wciąż przesuwający się
taśmociąg. Jedni na niego wchodzą, inni spadają i to, co było
przerobione z pilotami kilka lat temu może obecnie być zupełnie
nieznane dla aktualnej grupy pilotów. Dlatego powstał dział
bezpieczeństwa w PSP, aby monitorować najpopularniejsze trendy
wypadkowe i w przypadku pojawienia się kilku zdarzeń tego samego
rodzaju natychmiast ostrzegać pozostałych pilotów przed zjawiskiem.
Takich akcji od początku prowadziłem kilka. Na przykład dostosowanie
skrzydła do umiejętności (w celu wyeliminowania opinii, że pilot
powinien dorastać do trudniejszego skrzydła), propagowanie kontroli
technicznych przeprowadzanych w serwisach, wyeliminowanie przeciągnięć
na holu, przewiania na żaglu, zwrócenie uwagi na poprawę umiejętności
startowania, prawidłowa obsługa napędu po serii doniesień o urazach
wśród pilotów PPG. Od pewnego czasu wałkowany jest temat błędów
popełnianych podczas składania i montowania zapasu w uprzęży. Z
założenia rosnąca ilość pilotów miała skutkować rosnącą ilością
doniesień o niebezpiecznych zdarzeniach. Okazało się, że ilość tych
doniesień jest malejąca, więc można z tego faktu wysnuć mylny wniosek,
że bezpieczeństwo jest rosnące :)
Zbyszek
Kiedys dawno temu znany starszym stazem kolegom Marek Sniezek opowiadal mi, jak
to wlasnie poprzedniego dnia zaliczyl negatywke i konkretnie przylozyl cialem w
glebe po starcie spod Krokwi w turbulentnych warunkach.
I jak juz opowiedzial kolegom, jak to bylo, to mowi tak: "I dobrze, ze mnie
troche obtluklo. Bo jak czlowiek zrozumie, ze zabic go chcialo, to sie potem
bardziej pilnuje kostuchy. A tak - to sobie �pi az do konca."
No wiec co mamy na dzis?
..ktos grzebnal, ktos inny przy tej okazji podal smutne cyferki z tego polrocza
- mna to osobiscie potrzachnelo, za kazdym razem mam wrazenie, ze jest cos nie
tak, kiedy zliczymy trupki.
I chyba nie tylko ja tak mam.
Widze sobie, ze trupkow na kupce na oko przybywa coraz szybciej - niefajnie,
pora chyba na jakas refleksje.
A tu Jedrzej mi dyktuje raznym glosem, ze alez nie ma sprawy, statystyka,
pitupitu, fajno jest, spijmy sobie spokojnie.
Dziwie sie, ze akurat to on rozumuje w tym kierunku.
Koniu
Zdecydowanie sprzeciwiam si� kreowaniu tezy, �e jakoby lataj�c na
paraloniach (w odr�nieniu do latania na czym� innym) mamy ma�y wp�yw na
bezpiecze�stwo. Ilo�� wypadk�w we wszystkich dziedzinach lotnictwa
SPORTOWEGO jest podobna od lat (szybowce przecieďż˝ siďż˝ nie podwijajďż˝ - a
piloci na nich latajacy teďż˝ ginďż˝, samoloty majďż˝ jeszcze do tego silniki - a
piloci siďż˝ na nich zabijajďż˝).
Podana ilo�� wypadk�w �miertelnych jest niepokoj�ca (cho� nie poda�e�
�ADNEGO �R�D�A tej informacji). I tym bardziej nale�y propagowa�
bezpiecze�stwo w lataniu. Bezpiecze�stwo polega na unikaniu zagro�e� i na
aktywnym przeciwdzia�aniu zagro�eniom, szkoleniu si�, uczeniu si� na
przykladzie wypadk�w innych ludzi i przes�ankach do wypadk�w (kiedy nic si�
nie sta�o ... cho� mog�o). To s� typowe praktyki, wsz�dzie tam gdzie
bezpiecze�stwo zale�y od ludzi. A ono od nas pilotow ZALE�Y NAJBARDZIEJ!
Powiem wiecej! Nasze bezpiecze�stwo w 100% zale�y od nas samych, nawet jak
ktos inny w nas 'wleci' to jest te� nasza wina! Musimy przewidywa� mo�liwe
zagro�enia, mie� zawsze w zanadrzu manewry zapasowe jak co� si� nie uda,
zna� i umie� zastosowa� w praktyce metody wyj�cia ca�o z krytycznej opresji
(co nie zawsze oznacza, �e dolecimy do l�dowiska, osi�gniemy met�, zrobimy
20 m/s opadania w spirali, machniemy hiper-utra-fuck-twista... czy co tam
sobie pierwotnie zak�adali�my). Musimy mie� w ka�dej chwili 'wyj�cie
zapasowe' + 'awaryjne-ewakuacyjne' (nawet, kurwa, w autobusie takie jest ...
a jak nie ma, to siďż˝ go nie dopuszcza do ruchu).
Nieprawd� jest, �e glajt ma ma�a odporno�� na turbulentne powietrze.
Odporno�� (wzgl�dna) glajta na turbulencj� jest podobna (lub nawet lekko
wieksza) do odporno�ci szybowca - powszechne jest latanie na paralotniach
przy turbulencji r�wniej ok. 1/2 pr�dko�ci post�powej - szybowiec ma
optymalna ok 100 km/h (28 m/s), ma mamy optymalnoa ok. 40 km/h (10 m/s) ...
kto� si� ostanio chwali� ile 'mia� na u�redniaczu' ...
Janku, "Lotnicza Polsko" (i paralotnicza Polsko)! Nie id�cie w t� stron�
(pogodzenia siďż˝ z 'nieuchronnymi' i 'nieprzewidywalnymi' wypadkami)!
bespiecznie pozdrawiam
zxc
"Lotniczapolska Lotniczapolska" <janek.lotn...@gmail.com> wrote in
message
news:2efc83ae-de09-43b7...@l6g2000vbo.googlegroups.com...
W ilu przypadkach b��dy ze strony pilota (niedo�wiadczenie ) oraz ze
strony sprz�tu (np. stary glajt) s� przyczyn� wypadk�w a na ile to
"wina" braku odporno�ci skrzyd�a na turbulentne powietrze. Po prostu
lataj�c na paralotni nie mamy na to wp�ywu i nie da si� przewidzie� w
100% klapy czy fronta i komplikacji kt�re z tego wynikaj�.
Popieram glos zxc w ca�ej rozci�g�osci, od pierwszej do ostatniej literki
Jego postu. Nic doda�, nic uj�c. Podczas latania nie mo�na sobie pozwoli�,
�e jako� to b�dzie i stosowa� zasad� "no risk no fun". ZAWSZE po pierwsze
trzeba MY�LE� o bezpiecze�stwie i przewidywa� co si� mo�e z�ego sta�, a
nast�pnie unika� niepotrzebnego ryzyka zachowuj�c wysoko��, separacj�,
unikaj�c za silnych wiatr�w itd.
Pozdrawiam i r�wnie� �ycz� przede wszystkim bezpiecznego latania.
rw
No pain, no gain :)
Oczywiscie kazdy by chcial aby tych przypadkow bylo jak najmniej, ale
w takim zawodzie wypadki sa raczej nieuniknione i zdazaja sie w rownym
stopniu tym mlodym, "glupim" i niedoswiadczonym jak i tym starym,
doswiadczonym i "madrym" (widze po swoich znajomych). Kazdy kto sie
bierze za paralotniarstwo chyba jest tego swiadom a jak nie to moze
dzieki temu watkowi sie uswiadomi. Ja sam do pewnego momentu na
pytanie czy to bezpieczny sport odpowiadalem ze bardzo bezpieczny. No
coz, teraz odpowiedz jest bardziej wymijajaca.
Najlepiej to nie latac wcale.
pozdrawiam
zxc
PS.
Ranking subiektywny jest banalnie prosty - ilu ludzi ktorych znales, uleglo
wypadkom, w tym smiertelym (w czasie uprawiania "ryzykownej dzialalnosci"
okreslonego rodzaju). Niestety tego typu ranking jest
statystycznie/matematycznie dosyc dobra metoda.
"PrzeMo" <bi...@grupa.info.pl> wrote in message
news:ded3ed0f-2287-4976...@q33g2000vbt.googlegroups.com...
Ja sam do pewnego momentu na
> pytanie czy to bezpieczny sport odpowiadalem ze bardzo bezpieczny. No
> coz, teraz odpowiedz jest bardziej wymijajaca.
>
> Najlepiej to nie latac wcale.
Nie lata�, nie jezdzic na rowerze, nie gra� w nog�, w koszyk�wk�.... A
basen?! Zgroza!
pozdrawiam
Przemo
Ja na pytanie czy to bezpieczny sport odpowiadam, ze w porownaniu do
roweru czy pi�ki no�nej najmniej kontuzyjny i �miertelny
To tak nie do konca, podobno jazda konna jest bardziej niebezpieczna i
z tym moze bym sie zgodzil. Natomiast rekreacyjna jazda na rowerze
jest wielokrotnie bardziej bezpieczna niz rekreacyjne latanie na
paralotni. Pila to moze troche kontuzyjny ale raczej malo smiertelny
sport.
ps. ostatnio znajomy, nawiasem mowiac calkiem dobry paralotniarz,
zlamal czy zwichna reke na meczu w noge. W szpitalu z lekarzem zgadali
sie, ze pilka nozna to niebezpieczna jest i warto by moze bylo znalezc
jakis spokojniejszy sport. Na co znajomy, ze ma taki ale ostatnio
pogody nie bylo, wiec musial grac w pile.
Pozdrowienia dla Kazia :)
to nawet jak nic nie bedziesz robil, to w koncu "zginiesz z przyczyn
naturalny" ;-)
PS: lepiej na końcu, ogladając sie na drogę własnego życia stwierdzić,
ze była prosta nudna, smutna jak.. (nie bede cytowal JaroXS), czy ze
"byla zajebista, chce jeszcze raz!"? ;-)
--
Pozdrawiam
K.Gajda(cra3y)
U�ytkownik "zxc" napisa�:
> Ranking subiektywny jest banalnie prosty - ilu ludzi ktorych znales,
> uleglo wypadkom, w tym smiertelym (w czasie uprawiania "ryzykownej
> dzialalnosci" okreslonego rodzaju). Niestety tego typu ranking jest
> statystycznie/matematycznie dosyc dobra metoda.
Nie wydaje mi sie. Sposrod moich latajacych znajomych zginelo 13, posrod
wspinaczy 1, a motocyklistow 3. Wynika to z duzej dysproporcji pomiedzy
iloscia znanych mi pilotow w stosunku do wspinaczy czy motocyklistow.
--
uriuk
Moglbys zapytac jednego wspinacza i jednego motocykliste prezentujacych w ramach
swoich dyscyplin mniej-wiecej twoj poziom i twoj zakres kontaktow, ilu ich
znajomych nie zyje?
Po dokladnych obliczeniach moznaby latwo dojsc do scislego wskaznika, znajomosc
z ktorym z was jest najniebezpieczniejsza.
:)
Niestety, nie aďż˝ tak proste.
Mam kilku koleg�w, kt�rzy maj�c BARDZO skromne mo�liwo�ci materialne, znacznie
poni�ej krajowej �redniej, mimo to OD WIELU LAT ROK W ROK lataj� po 100-200h w
roku. (Czego �yczy�bym wszystkim prezesom naprawd� du�ych firm. :)
Udaje im si� to - pomimo bardzo skromnych dochod�w - poniewa� maja BARDZO SILNA
MOTYWACJE - latanie jest ich PASJ� - oni w ten spos�b spe�niaj� swoje najg��bsze
pragnienia.
Mam te� kilku innych znajomych, kt�rzy tak jak wcze�niej nie wyci�gali nowego,
drogiego glajta z szafy, "bo nie pozwala�a im na to sytuacja zawodowa", tak
obecnie z tego samego powodu nie wyci�gaj� prywatnego samolotu turystycznego z
hangaru.
Tak naprawd�, to tych drugich �al mi znacznie bardziej, ni� tych pierwszych. :)
Bo ci pierwsi pomimo obiektywnych przeciwno�ci losu jednak daj� rad� realizowa�
swoje najwi�ksze marzenia, a ci drudzy pomimo znacznych mo�liwo�ci nie daj� rady
speďż˝niďż˝ swojej stosunkowo drobnej zachcianki, bo przecieďż˝ „czas to pieniďż˝dz” i
trzeba go goni�. To si� przecie� w �yciu liczy przede wszystkim.
Nie wiem, jakiego losu chcia�by�, a�ebym �yczy� tobie... ;)
Pozdrowionka – Koniu
PS.
A z innej ma�ki...
Przelicz na latanie w skali roku, dw�ch lat, trzech lat, etc. codzienny wydatek
na 1-2 paczki fajek dziennie, albo np. 3-4 browarki...
Dopiero jasno widaďż˝, na co potrafiďż˝ zamieniďż˝ „niedosiďż˝g��" realizacjďż˝ swoich
pragnie� ludzie tzw. "ubodzy", kt�rzy przysi�gn� ci na Boga, �e na latanie ich
naprawdďż˝ nie staďż˝... :)
To nie s� ma�e kwoty - przelicz je, prosz� - ja na swoje latanie w skali roku
wcale nie wydaj� wi�cej.
�ycie to wybory, ka�dy wybiera, jak potrafi.
:-(
zxc
"uriuk" <wywal-...@uriuk.com> wrote in message
news:htobf4$6kq$1...@inews.gazeta.pl...
>
> U�ytkownik "zxc" napisa�:
Ja nic nie zaczalem.
A kazdy przeciez sam wyznacza sw�j wlasny poziom tak, jak potrafi najlepiej,
czyz nie...?
Jak mawiaja: „Mistrz NIGDY nie schodzi ponizej okreslonego poziomu”. J
> Dopiero za czwartym razem mi poda�e� co� w stylu argumentu, cho� kul� w
> p�ot:
> > Rozwaz takie zdanie:
> > "Rosnaca liczba 'Hipermarketow' i 'Biur Podrozy' naprawde by sie nie
> > utrzymala, gdyby ludnosc Polski nie przyrastala dokladnie w takim
> samym
> > tempie, jak liczba polskich 'Hipermarketow' i 'Biur Podrozy'".
>
> Rozwa�y�em. Analogia (bo o ni� ci chodzi�o) jest do luftu -
> do
> hipermarket�w i biur podr�y ci sami ludzie chodz� po iks razy.
� Cz�stotliwo�� wymiany sprz�tu
-----------------------------------------------
> (a co dopiero pobierania nauki)
-----------------------------------------------
> ma siďż˝
> nijak do kupowania mleka i chleba
Otoz je�li ci o tym nie wiadomo J - hipermarkety poza dzialami nabialowym i
piekarniczym maja tak�e inne, znacznie bardziej rozbudowane dzialy, gdzie kupuje
siďż˝ nieco drozsze dobra innego typu. J
Mowiac o hipermarketach, mowimy o instytucji, kt�ra pod wzgl�dem
sobotnio-niedzielnej frekwencji mo�e ostatnio konkurowac w Polsce z Kosciolem.
Tyle, ze chyba zgarnia wiecej kasy J
Zreszta... kazdy, kto sprzedaje sprzet od powiedzmy 10-15lat, potwierdzi ci, ze
jego STALI KLIENCI z POLSKI, obecnie DUZO CZESCIEJ wymieniaja sprzet, niz
dawniej i obecnie stac ich na ZNACZNIE DROZSZE zabawki, niz kiedys.
To samo dotyczy dzialalnosci wyjazdowej instruktorow - pod tym wzgledem
upodobnilismy sie do niealpejskich krajow zachodu – dominuja wyjazdowe seminaria
termiczno-przelotowe za granica i wyjazdy o charakterze
paralotniowo-wycieczkowym, kt�re takze nie generuja nowych pilotow.
A uprawianie takiego trybu szkolenia pilotow i ich dalszej dzialalnosci w ramach
dyscypliny tez niestety nie byloby mozliwe bez ich obecnych dochodow.
I w dawniejszych latach na ogol nie mialo miejsca.
> ja bym raczej stawia� na to �e
> kursanci s� wci�� nowi, a nie w k�ko ci sami.
A ja to widze nie calkiem tak, jak ty - o czym bylo powyzej.
Zreszta poczekaj jeszcze kilka lat, to i u nas tez zaczna siďż˝ utyskiwania -
podobnie jak to jest obecnie w wielu miejscach na swiecie – „instruktorzy wola
latac tandemami i organizowac wycieczki po swiecie, szkolenie podstawowe
zamiera, populacja pilotow sie zmniejsza, co w przyszlosci b�dzie czekac nasz
sport??”
>
> > Bzdura.
> No i co, nie fraglesujesz? Uprzejmie proszďż˝ nie pokrywaďż˝ braku
> argument�w epitetami.
Nie widze roznicy pomiedzy twoim: "do luftu" i moim: "bzdura".
Zatem... albo obydwaj fraglesujemy*, albo jednak znow siďż˝ zagalopowales... :P
>
> > To jak z ta zmiana zdania? :)
>
> Patrz wy�ej. Jak uznam �e masz racj�, to zmieni�.
Nie wydaje mi sie, zeby to bylo az takie proste... :)
> O liczbie wypadk�w �miertelnych
> na �wiecie trudno rozmawia� z powodu braku danych, o kraju mamy lepsze
> poj�cie wi�c rozmawiam o kraju.
> U nas od lat jest to jeden-dwa wypadki �miertelne i ta liczba jest
> sta�a, nie rosn�ca.
Obawiam sie, ze tw�j poglad na sytuacje w kraju oparty jest na danych rownie
niekomplenych, jak swiatowe.
>
> --
> pzdr,
> J�drzej
>
> Suma inteligencji na planecie jest sta�a. Liczba ludno�ci ro�nie.
A to �adnie powiedziane.
I jak skromnie. :)
Pozdrowionka – Koniu
-------------------------------------------------------------------
* Czy ktos wie, co to znaczy „fraglesowaďż˝”?
Czy to czasem nie jest epitet? J
Czy Jedrzej mnie nie obraza?
Albo moze Fraglesa? J
Nigdy nie twierdzi�em �e jestem mistrzem. I faktycznie pope�niam b��dy,
wci�� usi�uj�c prostowa� fikcje i p�prawdy z kt�rych przecie� sk�ada
si� ludzki �wiat i w kt�re ludzie nie przestan� wierzy�.
Ale masz racj� nie czuj� si� dobrze na poziomie na kt�ry jako�
zle�li�my - w zwi�zku z tym eot.
Co prawda w ten spos�b nie b�dziesz mia� szansy mnie przekona�, ale
skoro sam wzywasz...