Latamy: Paweł na napędzie Igora na wagach, ja Fresh Breeze również
wagi. Do obydwu zdarzeń doszło przy raczej słabym wietrze ok.1m/s,
skrzydełko idealnie rozłożone pod wiatr, pilot w osi.
- pilot stawia skrzydło klasykiem z wybranym luzem na linkach taśmy A,
(nie szarpiąc skrzydła) w tym przypadku na odcinku (i tu mój domysł,
chyba słuszny - nie sprawdzałem w naturze) na odcinku od zaciśniętej
dłoni pilota poprzez taśmy do karabinków i dalej do uprzęży mamy luz,
- skrzydło napełnia się i wchodzi na kąt ok.50 stopni (tutaj może
podałem zły kąt) dalej z uwagi np.słabego ciągnięcia za taśmy nie
wchodzi,
- pilot czuje to i próbuje pomóc sobie napędem czyli gaz na maxa,
struga zaśmigłowa jeszcze omija skrzydło,
- skrzydło całkowicie napełnione (zależy od ułożenia przed startem -
większy lub mniejszy rogal) np.przez nierówne ciągnięcie za taśmy lub
mały podmuch zaczyna spadać nierównomiernie lewą lub prawą stroną, i
tu POWAŻNY BŁĄD pilot nie daje za wygraną i nie odpuszcza gazu próbuje
podbiec w kierunku spadającej wypełnionej połówki. Tak jak napisałem
na początku start za wszelką cenę.
- podbiegnięcie nie pomaga POŁOWA skrzydła spada dalej i uderza w nią
struga zaśmigłowa z silnika PRACUJĄCEGO NA MAX. OBROTACH, a więc
potworna siła, która przenosi się na jedną rękę,
- nasza ręka zaczyna bardzo gwałtowną podróż do tyłu w kierunku
pracującego śmigła, i tu mamy farta jeżeli uderzy w kosz lub (ale na
to bym nie liczył) zatrzyma się na oplocie kosza - luz o którym
wspomniałem wcześniej pomiędzy zaciśniętą dłonią poprzez taśmy,
karabinki i dalej do uprzęzy zaczyna być również gwałtownie
redukowany,
- dalszą drogę naszej dłoni należałoby obejrzeć w zwolnionym tempie na
filmie ( w którym miejscu dochodzi do uderzenia śmigła ). Fakt jest
faktem: Paweł - prawie stracił palec, ja jako większy farciarz uchwyt
sterówki i linkę.
Od tamtej chwili wykonaliśmy startów, których nie liczę bogatsi o
srogie doświadczenia, z których myślę, że jeżeli nawet jedna osoba
skorzysta to będzie plus.
pozdrawiam Marcin - co wciska gaz wtedy jeżeli ma pewność, że
skrzydło jest już nad nim i swobodnie z nim biegnie do oderwania od
ziemi zgodnie z zasadą pewnego doświadczonego pilota "zauważysz choćby
minimalne ryzyko przeciwdziałaj"
Zbyszek
--
Wys�ano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Świetny post i bardzo potrzebny - znam sprawę z autopsji. Choć mi się
to nie zdarzyło, to widziałem takie rzeczy u kolegów. Na szczęście
obyło się bez strat w palcach choć linki zostały nie raz nawinięte na
piastę śmigła (mam nawet nagrane na filmie). Wg mnie dużo zależy (jak
zawsze) od doświadczenia, choć zdarzało się to nawet doświadczonym
pilotom. Także stare kosze Parapower miały marny oplot, ale te nowsze
mają gęsty i są na pewno bezpieczniejsze. W starszych potrafiła
manetka gazu wpaść pomiędzy oplot. Co do startu, to zauważyłem, że
piloci startują różnie: moi doświadczeni koledzy startują podnosząc
skrzydło od razu na palniku, żeby pomóc sobie wyciągnąć skrzydło. Z
boku wygląda to na w pełni bezpieczne, bo mają doświadczenie, ale
pewnie tylko tak wygląda. Ja daję w palnik jak skrzydło minie strugi
zaśmigłowe, czyli pewnie też za wcześnie. Jeszcze inni wyciągają w
pełni skrzydło i dopiero jak znajdzie się nad głową, dodają gazu.
Teraz kupiłem napęd ze sprzęgłem odśrodkowym i chcę przedstawić się na
bezpieczne starty z pełnym wyciągnięciem skrzydła. Na grupie są jednak
głosy, że sprzęgło to tylko złudne poczucie bezpieczeństwa. Muszę sam
się o tym przekonać, bo jeszcze nie wypróbowałem mojego Vittorazi.
Pozdrawiam
Maciek Seroka
www.paralotnie24.pl
Elbląska Grupa Paralotniowa
"Baran nie pilot"
albo
"Kto go uczy� lata�"
Pomijam fakt �e wi�kszo�� pewnie kursu nie widzia�a, ale w koncu kto� ich
nauczy� lata�. I to z takimi b��dami. Ja przy nauce jak przebieg�em sie
3razy z MINI4 zgaszonym na plecach i 12l paliwa to si� nauczy�em wci�ga�
skrzyd�o i teraz chod� �adko latam z buta, to wci�gam skrzyd�o, ogl�dam stan
spl�tania linek i dopiero palnik ale to przychodzi z czasem jak si�
temperament cz�owieka zmieni z KOZAKA no HOMO SAPIENS :]
Podobnie jest z jazd� samochodem, dopiero po kilku tysi�cach km na drogach i
ogl�daniu nieciekawych obrazk�w cz�owiek nabiera pokory. Jednii robi� to po
100k km, inni po 1M km a jeszcze inni nigdy bo niezd��yli przejecha� tej
magiczej odleg�o�ci do POKORY.
Skrzyd�o trzeba czu� na dupie, i wiedzie� czy mo�na sobie pom�c gazem czy
najpierw ustabilizowa� skrzyd�o, a najlepiej wcale nie wciska� gazu dopuki
nie czyjemy �e nas nic nie si�gnie do ty�u.
Ot taki kr�tki wyw�d �ӣTODZIOBA, co to lata� nie umie.
dodanie gazu, a dodanie gazu na max i startowanie na sile to dwie
rozne sprawy.
z racji niewielkiej wagi, krotkich nozek nie wyobrazam sobie startu
(napelniania) bez dodania 1/3 gazu (zeby miec ta sile do popchania
skrzydla i nabierania rozpedu)
tak, uczylem sie startowac "po bozemu", ale to zdaje egzamin jak wieje
2m/s wzwyz, ponizej 1m/s to meki i udreki i bez dodania gazu bede
biegl dlugo i szczesliwie :-)
PS: jak juz ktos posilkuje sie dodawaniem gazu przy starcie to z
umiarem i nie na sile i nie za wszelka cene (czyli nie stabilem po
ziemi ;-), czy "ratowanie fronta" ), a bedzie dobrze.
--
Pozdrawiam
K.Gajda(cra3y)
> Pomijam fakt że większość pewnie kursu nie widziała, ale w koncu ktoś ich
> nauczył latać. I to z takimi błędami. Ja przy nauce jak przebiegłem sie
> 3razy z MINI4 zgaszonym na plecach i 12l paliwa to się nauczyłem wciągać
> skrzydło i teraz chodź żadko latam z buta, to wciągam skrzydło, oglądam stan
> splątania linek i dopiero palnik ale to przychodzi z czasem jak się
> temperament człowieka zmieni z KOZAKA no HOMO SAPIENS :]
Czytałem na stronie dudka o skrzydłach samostatecznych i w
przeciwieństwie do pg w samostatekach trzeba startować bez przerw na
przyhamowanie skrzydła, tylko trzeba zrobić to płynnie i wydaje mi się
że moment kiedy skrzydło jest już nad głową jest za późny na dodanie
gazu.. trzeba dodać gazu z wyprzedzeniem. jeśli się mylę poprawcie.
--
Wiadro(SoldierAK)
Witam
tutaj
http://www.youtube.com/watch?v=DOzE7pkygmY
macie przykład startu
na samostateczniku
i to co mówił kolega cytuję
.....Zaciągnięcie na krótko dość głębokie sterówek .....
jest bardzo widoczne
cała reszta się zgadza
pozdrawiam
Nie do konca jest to prawda. Wiele skrzyde� a g��wnie samostateczniak�w
wr�cz wymaga stawiania z gazem. Ale r�wniez z g�ow�.
Dlatego tez, nie poleca� bym samostateczniaka zw�aszcza szybkiego, pilotom o
ma�ym doswiadczeniu.
Co do zaci�gania ster�wek i startu na gazie to wyglada to tak ;
http://www.youtube.com/watch?v=j4IA8h7h6vE
http://www.youtube.com/watch?v=Gqz4mYASBzU
ten pierwszy film to kompletna flauta czyli zero wiatru , chodzi oczywi�cie
o Actiona GT - samostateczniaka
pozdr�wko janusz
Ps. faktem jest �e dodawanie gazu przy starcie nie jest dla pocz�tkujacych.
... dowcip z zamawianiem pięciu piw znałem o drwalach. Czyżby coś się miało zmienić ? :)
--
pzdr,
Jędrzej
<michal> ty się nie boisz tak sama wracać wieczorem przez park?
<anka> a czego mam się bać? kasy nie mam a seks lubię ;)
Jasne, �e nie do ko�ca. Problem w tym, �e ci, kt�rzy nie umiej� postawi�
skrzyd�a i dodaj� gazu my�l�, �e robi� to samo, co ci, kt�rzy umiej� postawi�
skrzyd�o i dodaj� przy tym gazu. Je�li kto� umie postawi� skrzyd�o i zrezygnuje
ze zbyt wczesnego dodania gazu, to nie b�dzie w tym wielkiej straty, ale je�li
kto� nie umie stawia� skrzyd�a i zrezygnuje ze zbyt wczesnego dodania gazu b�d�
z tego du�e korzy�ci, kt�re ucz�cy si� b�dzie m�g� policzy� na palcach.
Wszystkich palcach:)
Zbyszek
P.S. Pisa�em niedawno artyku� o b��dach jakie mo�na zrobi� podczas startu
klasykiem. By� on dedykowany do tych, kt�rzy my�l�, �e danie w palnik jest po
to, aby skr�ci� cierpienia podczas kataklizmu zwanego przez nich startem.
U�ytkownik "Zbigniew Gotkiewicz" <z_g...@poczta.onet.pl> napisa� w
wiadomo�ci grup dyskusyjnych:095f.000003...@newsgate.onet.pl...
> P.S. Pisa�em niedawno artyku� o b��dach jakie mo�na zrobi� podczas startu
> klasykiem. By� on dedykowany do tych, kt�rzy my�l�, �e danie w palnik jest
> po
> to, aby skr�ci� cierpienia podczas kataklizmu zwanego przez nich startem.
Tu masz ca�kowit� racj�. Dla mnie start zaczyna sie dopiero wtedy kiedy
pilot ma nad g�ow� postawione, prawid�owo wype�nione i skontrolowane
skrzyd�o. Wszystko, co to poprzedza to tylko stawianie skrzyd�a kt�re w
ka�dej chwili mo�na i powinno si� mie� mo�liwo�� bezpiecznie przerwa� (za
wyj�tkiem ekstremalnych warunk�w, je�li ju�). A bardzo cz�sto wida� pilot�w
kt�rzy zaczynaj� rozbieg z determinacj� godn� kamikadze, bez ogl�dania si�
na cokolwiek pr� do przodu, z nozdrzy bije im para a z but�w lec� iskry :-))
I dotyczy to nie tylko startu klasykiem....
pozdrawiam
v.
__________ Informacja programu ESET NOD32 Antivirus, wersja bazy sygnatur wirusow 4859 (20100211) __________
Wiadomosc zostala sprawdzona przez program ESET NOD32 Antivirus.
Brawo!!!
Bardzo konstruktywna wypowiedź, z której młodzi piloci na pewno wiele
wyniosą.
Zamiast kozaczyć tandetną ironią na grupie jako homo sapiens (może) w
pierwszej kolejności opanuj elementarne zasady ortografii i wtedy
zapraszam.
Za drugim razem chcialem sie podeprzec napedem oczywiscie znowu
pociagnelo mi reke tylko tym razem zdarlo mi skore z malego palca.
Teraz pilnuje, zeby rece mialy swoja separacje, nie pozwalam im sie
tak odhylac do tylu, wczesniej rece mialem tam gdzie sie tasmy
ukladaly, a ze sie tasmy ukladaja blisko kosza to stalo sie co sie
stalo.
Ale który z was nie zaciąga lekko skrzydełka aby sie oderwać ?
Jeśli chodzi o stawianie skrzydła za pomocą napędu - heh to zależy
jeśli mam małe przedpole i muszę dosyć szybko się podnieść - robię to
z silnikiem.
Oczywiście nie odrazu i nie bezmyślnie - po pierwszym naciągnięciu
skrzydła czuć naprężenie na taśmach i wiadomo czy idzie równo czy
trzeba przerwać (jak nie mamy dużo miejsca na poprawę skrzydła) - jak
idzie równo to palnik oczywiście z dalszą kontrolą.
Ale co ja tam wiem :P
BB
Zawsze można doczepić taki półksiężyc z plexi i nic juz nie wpadnie w
śmigło ;)
cygan
http://picasaweb.google.com/egzumer/Parasanki#
to podobno jest fly costelucio ale kosz sie chyba komus kiedys polamal
bo nie jest orginalny.