Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

ledwo uszedlem z zyciem czyli latanie za samochodem

357 views
Skip to first unread message

Sergiusz Wegnerowski

unread,
Aug 17, 1998, 3:00:00 AM8/17/98
to
Czesc Witam wszystkich po urlopie

Chyba po raz pierwszy moge "pochwalic" sie na liscie swoimi
doswiadczeniami, a wlasciwie glupota.
Wybierajac sie na urlop 2 tygodnie temu pisalem post z prosba o informacje
z mozliwoscia latania na mazurach otrzymalem wyczerpujaca odpowiec w ilosci
zero postow. Postanowilem mimo wszystko polatac i zainweseowale w line
srednicy 4 mm 500 mb bo tylko na tyle bylo mnie stac. Po dojechaniu na
miejsce wynalazlem 1200 m drogi z niewielkimi wzniesieniami. Po dokladnym
powiazaniu liny (byla w kilku kawalkach) pokazalem znajomym ktorzy nigdy
nie widzieli napelnionej szmaty jak powinien wygladal start, a jak bedzie
wygladal inaczej to krzyczec stop przez radio (bylo zero wiatru). Podpiolem
sie to holu i po proceduze startu ktora wywolala wybuchy smiechu u laikow
pobieglem kinka metrow orajac na koniec pole z ziemniakami. Powiedzialem
koledze zeby jechal szybciej i po kolejnej proceduze oderwalem sie od
ziemi. Nagle czuje luz i po chwili widze skrzydlo przed soba - lina sie
urwala. Jako, ze bylo to moje pierwsze urwanie liny zareagowalem zbyt
puzno, ale wyprowadzilem i wylodowale. Po opanowaniu skrzudla spojzalem na
vario - bylo 40 m po wyladowaniu sprawdzilem w pamieci - lot mial 70 m.
Prosty wniosek w wachnieciu przepadlem 30 m, gdyby tak lina pekla wczesniej
.... Lina pekla na wezle wiec pewnie trzeba zwiazac line inaczej i znowu to
samo. Lina rwala sie tak z 10 razy. Zalamany stwierdzilem ze trzeba zlozyc
ja na dwa - bedzie krucej ale moze da sie poleciec. No i zeczywiscie
polecialem dluzej, ale ...
Okazalo sie, ze lina pekala gdy samochud zaczynal zjezdzac z wzniesienia.
Kolega prowadzil samochod z predkoscia ok 40 km/h jak podjezdzal pod
wzniesienie bylo za wolno jak jechal po plaskim bylo ok. ale jak zaczol
zjezdzac to tak mnie szarpnol ze skrzydlo stanelo cala powiezchnia do
kierunku jazdy i nawet podwujna lina nie wytrzymala. Nauczony
doswiadczeniem po zerwanu liny przychamowalem skrzydlo i czuje ze lece do
tylu mysle sobie przeciagniecie odpuscilem, skrzydlo wystrzelilo do przodu
tak jakos bokiem cos zaszelescilo spojzalem co sie dziele a tam podwinecie
na calej rozpietosci a na tym klapa tak z 60 %. Przenioslem ciezar ciala na
napelniona strone cos zabujalo zaszelescilo i wyladowalem poprawnie vario
wskazywalo 74m. Kolega ktory jechal podemna na roweze usluszal wiazanke
przeklenstw przeplatanych nieartykulowanymi dzwiekami ja nic nie pamietam.
Byl to moj ostatni lot w zyciu za samochodem na sztywnej linie i radze
wszystkim ktozy jeszcze tego nie cwiczyli,a kiedykolwiek o tym pomysleli
zeby od razu skoczyli z okna na dziesiatym pietrze zaoszczedzicie wtedy
klopotow kierowcy samochodu i innym obecnym gapiom. Wypada jeszcze
powiedziec o skrzydle na jakim latam jest to naprawde bezpieczny i
wychodzacy sam z dziwnych sytuacji dudkowy VIP 27.
Teraz moge sie pochwalic - po powrocie z mazur w srode po wycholowanu za
normalna wyciagarka przelecialem swoje pierwsze 14 km zrobilem ponad 500 m
przewyzszenia i wisialem w powietrzu 52 minuty.
Pozdrawiam serdecznie "SER"

--
Pozdrawiam serdecznie "SER"

Przemek Kurzawa

unread,
Aug 17, 1998, 3:00:00 AM8/17/98
to
>Chyba po raz pierwszy moge "pochwalic" sie na liscie swoimi
>doswiadczeniami, a wlasciwie glupota.
>Wybierajac sie na urlop 2 tygodnie temu pisalem post z prosba o informacje


Na każdym kursie, poważnym, każdy instruktor, poważny, powienien powiedzieć
coś, poważnie, o sztywnym holu.
Generalnie EFEKT LATAWCOWY.

Włączamy wyobraźnię:
Latawiec latający na sztywnej uwięzi. Latawiec pociągnięty mocno lub wiatr
mocno powiewa nagle. Latawiec robi jedną śrubę, drugą, trzecią po kilku jest
DUP w glebę.

Teraz jeszcze raz włączamy wyobraźnię:
Człowiek na paraglajcie latający na sztywnej uwięzi.....

Przemas

Rafal Miszczak

unread,
Aug 17, 1998, 3:00:00 AM8/17/98
to
Sergiusz Wegnerowski wrote:
>
> Kolega prowadzil samochod z predkoscia ok 40 km/h...

Nie od dzisiaj wiadomo, ze do holowania potrzebna jest nie stala
predkosc wzgledem ziemi, ale sila w linie nie przekraczajaca pewnej
wartosci (zwykle 60 kG, o ile mi wiadomo). Dziwie sie, ze majac na
codzien kontakt z wyciagarkowcami nie pamietales o tym i tak sie
wyglupiales. Kompromitacja...

> Byl to moj ostatni lot w zyciu za samochodem na sztywnej linie

...a moglo to byc Twoje ostatnie w zyciu cokolwiek! Mimo wszystko
gratuluje faktu, ze nic Ci sie nie stalo, bo w tych warunkach to niezly
wyczyn.
__
Pozdrawiam __/ /________
_______/\ _______/_/_____ Rafal "RAV" Miszczak
/ / / / / / __/ http://www.altair.com.pl/zespol/rav
/---- / / /---- / / __/ r...@altair.com.pl
/ __ / / / __ / / / ICQ: 2345123
/ / / / / / / "Skrzydlata Polska"
`------`-`-`------`-`- http://www.altair.com.pl/sp


Sergiusz Wegnerowski

unread,
Aug 17, 1998, 3:00:00 AM8/17/98
to
To wszystko o czym piszecie i o czym pewnie napiszecie jest mi dobrze znane
i dobrze wiem co mi grozilo ale tak niestety jest, ze czlowiekowi muwia,
tlumacza, zakazuja, a jak sam nie sprubyje to sie nie przekona. Cala
krytyke pod swoim adresem przyjme z pochylona glowa. To co zrobilem jest
beznadziejnie glupie i nie podlega zadnej dyskusji.
--
Pozdrawiam serdecznie "SER"

Rafal Miszczak <r...@altair.com.pl> napisał(a) w artykule
<35D7D7B1...@altair.com.pl>...

Maliszewski wojciech

unread,
Aug 17, 1998, 3:00:00 AM8/17/98
to
A ja bardzo lubię holować się na sztywnej linie.
Większość holi wykonałem właśnie na takim patencie i stwierdzam z całą
odpowiedzialnością iż jeżeli osoba holująca nie jest totalnym idiotą to hol
jest łatwy i bezpieczny.
Oczywiście stosujemy dynamometr który wskazuje siłę z jaką jest holowana
paralotnia.
mali

ma...@free.polbox.pl
cor...@friko5.onet.pl
Sergiusz Wegnerowski napisał(a) w wiadomości:
<01bdc9a9$e1050320$7c81...@pc.pekao.com.pl>...


>Czesc Witam wszystkich po urlopie
>

>Chyba po raz pierwszy moge "pochwalic" sie na liscie swoimi
>doswiadczeniami, a wlasciwie glupota.
>Wybierajac sie na urlop 2 tygodnie temu pisalem post z prosba o informacje

Artur Ziajko

unread,
Aug 17, 1998, 3:00:00 AM8/17/98
to
[Ciach]

>Byl to moj ostatni lot w zyciu za samochodem na sztywnej linie i radze
>wszystkim ktozy jeszcze tego nie cwiczyli,a kiedykolwiek o tym pomysleli
>zeby od razu skoczyli z okna na dziesiatym pietrze zaoszczedzicie wtedy
>klopotow kierowcy samochodu i innym obecnym gapiom. ...
[Ciach babcie w piach]

Czesc,
Nie bede komentowal samego zdarzenia, powniewaz sam to juz zrobiles. Musze
Ci pogratulowac odwagi. Podejzewam, ze niewielu z nas odwazyloby sie do
napisania opisu tego zdarzenia na formu publicznym listy. Wiekszosc z nas
nie potrafi przyznac sie do bledu. Jeszcze raz gratuluje.

Pozdrawiam
Artur

Ryszard Lutoslawski

unread,
Aug 17, 1998, 3:00:00 AM8/17/98
to
Von: Sergiusz Wegnerowski <swegne...@pekao.com.pl>
An: paral...@sunsite.icm.edu.pl
Datum: Montag, 17. August 1998 11:15
Betreff: ledwo uszedlem z zyciem czyli latanie za samochodem

Ludzie, dlaczego tak kiepsko cenicie wlasne zycie. Na tej liscie
wielokrotnie juz sprawa startów za autem byla omawiana i za kazdym razem od
nowa dyskutujace gremium dochodzilo do wniosku, ze jest to zabawa dla
samobójców. Oczywiscie Polskim zwyczajem w kazdej z tych dyskusji byl ktos,
kto pisal -"ja sie co prawda na tym nie znam, ale za samochodem sie startuje
najlepiej i najbezpieczniej" - ale takich wtretów nie trzeba brac powaznie,
bo to w Polsce normalka, ze ktos musi koniecznie byc za, a nawet przeciw.
Na calym swiecie (oczywiscie za wyjatkiem Czadu i poludniowej Albanii) nikt
nie startuje za autem i wszystkie szkoly ucza, ze jest to szalenstwo. Mozna
w tym miejscu od nowa zaczac zaglebiac sie w tajniki teorii lotu,
aerodynamiki i jeszcze kilkunastu bardzo madrych dziedzin wiedzy scislej,
ale o wiele lepiej przyjac jako dogmat, ze tego sie pod zadnym pozorem nie
robi i koniec - tu napewno zostane zakrzyczany przez liczny klub milosników
kamikadze, ale i tak nie zmienie tego pogladu, czego i wszystkim latajacym
serdecznie zycze.
Wraz z serdecznymi pozdrowieniami

\\\||||///
\\ @ @ //
Ryszard \ (_) / Lutoslawski
||/0\||
||||||
http://members.aol.com/RyszardL/index.html

Darek Kolecki

unread,
Aug 17, 1998, 3:00:00 AM8/17/98
to
Sergiusz Wegnerowski wrote:

> Teraz moge sie pochwalic - po powrocie z mazur w srode po wycholowanu za
> normalna wyciagarka przelecialem swoje pierwsze 14 km zrobilem ponad 500 m
> przewyzszenia i wisialem w powietrzu 52 minuty.

A gdzie tak mozna sie wyholowac (kolo Warszawy)? Slyszalem juz o Chrcynnem,
ale szukam kolejnych relacji, jak tam jest, a glownie chodzi mi o info, co
bedzie jak sie tam przyjedzie w ciemno.

Darek Kolecki


Maliszewski Wojciech

unread,
Aug 17, 1998, 3:00:00 AM8/17/98
to
myślę że nie do końca to co napisałeś ma odzwierciedlenie w żeczywistości
ponieważ ostatnio spotkałem na klifie w Gdyni człowieka czynnie
uprawiającego latanie na lotni w USA (KALIFORNIA)i ku mojemu zdziwieniu
oświadczył mi że oni tam korzystają z patentu wyciągania się za
samochodem.Nie żadne abrol windy tylko na stałe zaczepiona lina do
urządzenia mierzącego naciąg na linie które to przytwierdzone na stałe jest
do auta.
więc śmiem podważyć twoją wypowiedz że na całym świecie........
pozdrawiam
a zapomniał bym w Konarzynach ,Pieniężnicy i wielu innych zakątkach
naszego pięknego kraju holuje się za pomocą sztywnej liny.
Doświadczyli to również uczestnicy zawodów w Częstochowie i dzięki naszej
maszynie skalowali swoje abrolwindy.
mali

ma...@free.polbox.pl
cor...@friko5.onet.pl
Ryszard Lutoslawski napisał(a) w wiadomości:
<001901bdc9c7$d3ef6b80$768235d4@Ryszard>...

Przemek Kurzawa

unread,
Aug 17, 1998, 3:00:00 AM8/17/98
to
>A ja bardzo lubię holować się na sztywnej linie.
ciach

>Oczywiście stosujemy dynamometr który wskazuje siłę z jaką jest holowana
>paralotnia.


no i tym się różni mrówka...

Przemas


Wlodzimierz Biskup

unread,
Aug 17, 1998, 3:00:00 AM8/17/98
to

Sergiusz Wegnerowski napisał(a) w wiadomości:
<01bdc9a9$e1050320$7c81...@pc.pekao.com.pl>...
>Czesc Witam wszystkich po urlopie
>
>Chyba po raz pierwszy moge "pochwalic" sie na liscie swoimi
>doswiadczeniami, a wlasciwie glupota.
<CIACH>
Jest mi szczególnie smutno bo znam osobiście "Sera" i wiele razy
dyskutowaliśmy o różnych aspektach lotów holowanych.
Zupełnie nie wiem co Mu odbiło, że zachował się tak nieodpowiedzialnie.
Najgorsze jest to, że po pierwszych próbach z uporem maniaka usiłował się
zabić dalej. Jestem w stanie zrozumieć przemożną chęć latania u świeżo
wyszkolonego pilota ale nie za wszelką cenę.
SER masz wyjątkowo atrakcyjną żonę i śliczną córeczkę - pomyśl o nich
jak Ci znowu odbije.
Za cywilną odwagę żeby opublikować swoje doświadczenie ku przestrodze innych
masz u mnie pięć.
Nie zgadzam się z Malim, że ten sposób holowania jest bezpieczny.
Jest on skrajnie NIEBEZPIECZNY !!!
Na potwierdzenie mojej tezy opiszę następujące zdarzenie jeszcze cieplutkie:
Holuje się facet. Na wysokości Ok 70m skrzydło ucieka mu lekko w lewo,
poprawia w prawo ale trochę za nerwowo i za głęboko, więc poprawia w
lewo, ale już zupełnie bez sensu pełna ręka w dół i takim "ranwersem" wali
się w lewo w dół. Ludzie jak on jechał do ziemi, tylko gwizd. Życie uratował mu
operator wyciągarki który natychmiast dał luz na linie i jak mi potem
opowiadał w następnym ułamku sekundy byłby ją odciął.
Facet wywinął ok 70m liny odwrócił się o 180 stopni wyprostował i dał
z wiatrem jak szarpnął liną to bezpiecznik zrywowy obliczony na ok 120 Kg
tylko prysnął. To pokazuje jak potężne dynamiczne siły się wyzwoliły
Dopiero w tym momencie Gościu połapał się, (do tej chwili nie zrobił nic
co pokazuśe jak był spanikowany o wyczepieniu nawet nie pomyślał)
odpuścił sterówki i szczęśliwie wylądował.
U mnie poziom adrenaliny skoczył tak, że odreagowywałem chyba z 20 min
Wyobraźcie sobie taki sam numer na sztywnym holu - pewny trup
a dynamometr pokazałby siłę z jaką się to działo
Mali, ja rozumiem, że bardzo dobry i opanowany pilot wykona setki a nawet
tysiące holi na sztywno i będzie wszystko ok. (Wojnar kręci na Wildze pętle
i beczki co jak powszechnie wiadomo jest dosyć dobrym sposobem na
dokonanie żywota, ale to może robić bezpiecznie taki mistrz jak Wojnar)
ale przyjdzie jeden tak raz i system nie zadziała a ktoś się efektownie
grobnie. Dlatego popieram tezę Ryśka Lutosławskiego.
Przyjmijmy dogmatycznie, że tak NIE MOŻNA !!!

Wlobis zasmucony i wystraszony

************************
Włodzimierz Biskup
wlo...@polbox.com
************************


Andrzej Subocz

unread,
Aug 17, 1998, 3:00:00 AM8/17/98
to
Wlodzimierz Biskup wrote:
<ciach>
> Holuje się facet. Na wysoko ci Ok 70m skrzydło ucieka mu lekko w lewo,

> poprawia w prawo ale trochę za nerwowo i za głęboko, więc poprawia w
> lewo, ale już zupełnie bez sensu pełna ręka w dół i takim "ranwersem"
> wali
> się w lewo w dół. Ludzie jak on jechał do ziemi, tylko gwizd. Życie
> uratował mu
> operator wycišgarki który natychmiast dał luz na linie i jak mi potem
> opowiadał w następnym ułamku sekundy byłby jš odcišł.

wiesz co się dzieje w takim przypadku u nas?
jak gosciu schodzi z kierunku to z dołu już mu ktos krzyczy żeby
prostował, wycišgarkowy zmniejsza nacišg na linie i gostek wjeżdża na
kierunek i holuje się dalej
jak nie - to dostaje kompletny luz na linie - kierowca daje wsteczny lub
WYPINA linę - tak, tak, u nas nie trzeba cišć liny, można jš wypišć...
skšd kierowca wie, że trzeba dać luz? - bo WIDZI sytuację w lusterku i
SŁYSZY w radio
poza tym jak facet daje po kołku, to siła na linie rosnie i kierowca
automatycznie zmniejsza nacišg


> Facet wywinšł ok 70m liny odwrócił się o 180 stopni wyprostował i dał
> z wiatrem jak szarpnšł linš to bezpiecznik zrywowy obliczony na ok 120
> Kg
> tylko prysnšł. To pokazuje jak potężne dynamiczne siły się wyzwoliły
> Dopiero w tym momencie Go ciu połapał się, (do tej chwili nie zrobił
> nic
> co pokazu e jak był spanikowany o wyczepieniu nawet nie pomy lał)
> odpu cił sterówki i szczę liwie wylšdował.


> U mnie poziom adrenaliny skoczył tak, że odreagowywałem chyba z 20 min

> Wyobra cie sobie taki sam numer na sztywnym holu - pewny trup
> a dynamometr pokazałby siłę z jakš się to działo

brak mi słów po tej wypowiedzi "doswiadczonego fachowca"
musisz zapanować nad swojš adrenalinš...

a poza tym holowałes się na sztywnym, że się tak autorytawnie
wypowiadasz?
wiele też razy?
widziałes parę niebezpiecznych sytuacji?
poza tym co to znaczy "na sztywnym" - u nas lina jest elastyczna
aha, ostatnio jeden człowiek pytał sie mnie co trzeba miec, zeby sie z
nami holowac - czy L+H wystarczy?
odpowiedzialem mu, ze mniej interesuje mnie jego H, interesuje mnie, czy
umie sie holowac!
taki facet, jakiego opisałes, jest kandydatem na samobójcę niezależnie
od tego, czy sie holuje za stacjonarnš wycišgarkš, czy za samochodem,
czy startuje z górki...
Jego reakcje dyskwalifikujš go jako pilota!

<ciach>


> Przyjmijmy dogmatycznie, że tak NIE MOŻNA !!!

brak mi słów...

Jendrek

PS
wiecie co, wraca se człowiek z PMP'98 włšcza komputra, i musi czytać
takie rzeczy (musi, bo żeby odróżnić ziarno od plew, trzeba najpierw
zobaczyć)
ratunku
ratunkuuu
ratunkuuuuuu...
uuuuuuuuu......

Cezary Kolak (Colok)

unread,
Aug 17, 1998, 3:00:00 AM8/17/98
to

Maliszewski Wojciech napisał(a) w wiadomości: ...

>a zapomniał bym w Konarzynach ,Pieniężnicy i wielu innych zakątkach
>naszego pięknego kraju holuje się za pomocą sztywnej liny.
>Doświadczyli to również uczestnicy zawodów w Częstochowie i dzięki naszej
>maszynie skalowali swoje abrolwindy.


Mali ja zwykle wszystko pomieszał.
Chodziło mu oczywiście o linę elastyczną bo sztywną mają tylko fakirzy
grajacy na fujarkach.
Mali wcale nie przypomina fakira bo fakir mało mówi, a Mali przeciwnie.
Jedno co ich łączy to to, że umieją latać na szmatach.

Colok też nie fakir

Ryszard Lutoslawski

unread,
Aug 17, 1998, 3:00:00 AM8/17/98
to
-----Ursprüngliche Nachricht-----
Von: Maliszewski Wojciech <cor...@friko5.onet.pl>
An: paral...@sunsite.icm.edu.pl <paral...@sunsite.icm.edu.pl>
Datum: Montag, 17. August 1998 16:12
Betreff: Re: ledwo uszedlem z zyciem czyli latanie za samochodem

>więc śmiem podważyć twoją wypowiedz że na całym świecie........
>pozdrawiam

przepraszam, nie dodałem słowa "cywilizowanym" - bo chyba za taki nie
uważasz Stanów ? Widziałem na video start na paralotni za pociągiem z dachu
wagonu towarowego na linie przytwierdzonej na fest do wagonu i w czasie
wznoszenia wypuszczanej przez startującego - i gdzie ? właśnie w Stanach,
choćby dlatego trudno ten wariacki kraj nazwać cywilizowanym.

>a zapomniał bym w Konarzynach ,Pieniężnicy i wielu innych zakątkach
>naszego pięknego kraju holuje się za pomocą sztywnej liny.

nie mam nic przeciwko holowaniu się na sztywnej linie, ale przeciwko
holowaniu się za autem !!!!! - chociaż np. w Niemczech holowanie się za
atestowaną i dopuszczoną do holi wyciągarką jest dozwolone WYŁACZNIE na
miekkiej linie sprężystej.
Serdeczne pozdrowienia i napisz coś o Grzesiu z blądyną w Chałupach

\\\||||///
\\ @ @ //
Ryszard \ (_) / Lutoslawski
||/0\||
||||||
http://members.aol.com/RyszardL/index.html

myślę że nie do końca to co napisałeś ma odzwierciedlenie w żeczywistości


ponieważ ostatnio spotkałem na klifie w Gdyni człowieka czynnie
uprawiającego latanie na lotni w USA (KALIFORNIA)i ku mojemu zdziwieniu
oświadczył mi że oni tam korzystają z patentu wyciągania się za
samochodem.Nie żadne abrol windy tylko na stałe zaczepiona lina do
urządzenia mierzącego naciąg na linie które to przytwierdzone na stałe jest
do auta.

Doświadczyli to również uczestnicy zawodów w Częstochowie i dzięki naszej
maszynie skalowali swoje abrolwindy.

Jaroslaw Lis

unread,
Aug 17, 1998, 3:00:00 AM8/17/98
to
Ryszard Lutoslawski <Rys...@vossnet.de> wrote:
: Ludzie, dlaczego tak kiepsko cenicie wlasne zycie. Na tej liscie

: wielokrotnie juz sprawa startów za autem byla omawiana i za kazdym razem od
: nowa dyskutujace gremium dochodzilo do wniosku, ze jest to zabawa dla
: samobójców. Oczywiscie Polskim zwyczajem w kazdej z tych dyskusji byl ktos,
: kto pisal -"ja sie co prawda na tym nie znam, ale za samochodem sie startuje
: najlepiej i najbezpieczniej" - ale takich wtretów nie trzeba brac powaznie,
: bo to w Polsce normalka, ze ktos musi koniecznie byc za, a nawet przeciw.

Ryszard - ja sie wielokrotnie holowalem za samochodem, nie tylko zreszta
ja, i mozesz mi wierzyc ze az tak niebezpieczne to to nie jest.
Powiedzialbym nawet ze calkiem bezpieczne.
Pewne doswiadczenia z okresu kamikadze tego dowodza :-)

: Na calym swiecie (oczywiscie za wyjatkiem Czadu i poludniowej Albanii) nikt


: nie startuje za autem i wszystkie szkoly ucza, ze jest to szalenstwo.

W kraju generalnie pokutuje poglad ze holowanie jest w ogole niebezpieczne
[na wyciagarce] i co ... jest pare osrodkow ktore jednak wyciagaja,
wyciagaja ..

: Mozna


: w tym miejscu od nowa zaczac zaglebiac sie w tajniki teorii lotu,
: aerodynamiki i jeszcze kilkunastu bardzo madrych dziedzin wiedzy scislej,
: ale o wiele lepiej przyjac jako dogmat, ze tego sie pod zadnym pozorem nie
: robi i koniec

A potrafisz bez dogmatu zaglebic sie i uzasadnic dlaczego wyciagarka mozna,
a samochodem nie ?

J.

Jaroslaw Lis

unread,
Aug 17, 1998, 3:00:00 AM8/17/98
to
Sergiusz Wegnerowski <swegne...@pekao.com.pl> wrote:
: Postanowilem mimo wszystko polatac i zainweseowale w line

: srednicy 4 mm 500 mb bo tylko na tyle bylo mnie stac.

P.S. Jaka lina i ile kosztowala ?

: Po dojechaniu na


: miejsce wynalazlem 1200 m drogi z niewielkimi wzniesieniami. Po dokladnym
: powiazaniu liny (byla w kilku kawalkach) pokazalem znajomym ktorzy nigdy
: nie widzieli napelnionej szmaty jak powinien wygladal start, a jak bedzie

: wygladal inaczej to krzyczec stop przez radio (bylo zero wiatru). [..]

: Byl to moj ostatni lot w zyciu za samochodem na sztywnej linie i radze


: wszystkim ktozy jeszcze tego nie cwiczyli,a kiedykolwiek o tym pomysleli
: zeby od razu skoczyli z okna na dziesiatym pietrze zaoszczedzicie wtedy
: klopotow kierowcy samochodu i innym obecnym gapiom.

Ja sie i innych holowalem wielokrotnie, co prawda za elastyczna lina
[zwykla stylonowa 5, sztywna to jest stalowka lub kevlar], i tu sie
nie ma co zabijac tylko trzeba myslec:

1) potrzebujesz urzadzenie do pomiaru sily holowania. Takie zeby kierowca
widzial wynik bez problemow - znaczy sie wyswietlacz przed nosem.
2) doswiadczenie u kierowcy, pilota i obserwatora. A nie ze nikt nie ma
pojecia jak to sie robi.
3) obserwator z radiem.


A jak sie chcesz zabic to faktycznie - wez chlopa z traktorem, kawal
lancucha i kaz sie ciagnac.


J.

Ryszard Lutoslawski

unread,
Aug 17, 1998, 3:00:00 AM8/17/98
to
-----Ursprüngliche Nachricht-----
Von: Jaroslaw Lis <l...@papuga.ict.pwr.wroc.pl>
An: paral...@sunsite.icm.edu.pl <paral...@sunsite.icm.edu.pl>
Datum: Montag, 17. August 1998 23:56

Betreff: Re: ledwo uszedlem z zyciem czyli latanie za samochodem

>A potrafisz bez dogmatu zaglebic sie i uzasadnic dlaczego wyciagarka mozna,
>a samochodem nie ?

Oczywiście że potrafię i nawet już tu, na tej liście to robiłem. Nie możesz
poszperać po starych postach ? To trochę nudno co jakiś czas pisać to samo w
koło. Ten temat wraca jak bumerang co parę miesięcy.

Każde auto (nawet minimalne) ma swoją masę, która nie pozwala mu natychmiast
się zatrzymać - wymaga to pewnej drogi, a tym bardziej żadne auto nie jest w
stanie natychmiast zacząć jechać do tyłu, wyciągarka natomiast to potrafi i
w ułamku sekundy może z ciągu przejść na wydawanie liny.

Fakt że to wiele razy robiłeś świadczy wyłącznie o tym, że miałeś wiele
razy, wiele szczęścia. Znam takich, którzy skaczą do wody na głowę z każdego
napotkanego mostu i robią to tak długo, dopuki nie natrafią na taki most pod
którym woda ma 5 cm głębokości. Potem już nie skaczą.

Znam innych, którzy przelatywali samolotami pod wieloma napotkanymi mostami
(nawet dla podniesienia adrenaliny w locie odwróconym (na plecach), ale z
tego, że ciągle jeszcze żyją wyprowadzać pogląd, że jest to niezwykle
bezpieczne zajęcie jest takim samym nonsensem, jak holowanie się na
paralotni za jadącym samochodem.

Niestety na samobójców nie ma lekarstwa i tu jest największy problem -
jeżeli nawet bardzo pustą głowę można przy cierpliwości w końcu napełnić, to
niestety z nieżywą głową już nic więcej dalej nie można.

Pozdrawiam serdecznie

Maliszewski Wojciech

unread,
Aug 17, 1998, 3:00:00 AM8/17/98
to
I ty śmiesz twierdzić że ja umiem latać?, a w pierwszej 20 PMP98 się nie
znalazłem i co ty nato.Jędrek lepiej zalatał (22)a i Lulek też dobrze wypadł
jako jedyny doleciał do mety (18)
a ja cóż jakieś 27 miejsce.na 34 startujących
szkoda gadać!!!!
mali

ma...@free.polbox.pl
cor...@friko5.onet.pl
Cezary Kolak (Colok) napisał(a) w wiadomości:
<6r9nug$5jt$1...@korweta.task.gda.pl>...


>
>Maliszewski Wojciech napisał(a) w wiadomości: ...

>>a zapomniał bym w Konarzynach ,Pieniężnicy i wielu innych zakątkach
>>naszego pięknego kraju holuje się za pomocą sztywnej liny.

>>Doświadczyli to również uczestnicy zawodów w Częstochowie i dzięki naszej
>>maszynie skalowali swoje abrolwindy.
>
>

Maliszewski Wojciech

unread,
Aug 17, 1998, 3:00:00 AM8/17/98
to
Jak sam piszesz to zobacz że skoro wystąpiła tam siła 120kg to ktoś dał
ciała(operator)bo jego zasranym obowiązkiem jest odwijać tyle liny ile
trzeba.
Sam kiedyś startowałem za mechaniczną wyciągarką i cóż kreciki były
zaskoczone że im jakiś facet do nor zagląda .Przeryłem ze 70 metrów zanim
pan operator dał za wygraną.
Holowałem się już najróżniejszymi patentami począwszy od holu ręcznego przez
wyciągarki bloczki motorówki i samochody(nie załapałem się na skuter wodny i
motocykl ale to jeszcze przede mną) i mogę powiedzieć jedno że nie wiem co
jest bezpieczne a co nie ale wiem jedno Ze za samochodem jest świetni
delikatnie i jak jestem w kominie to mi chłopaki kierujące autem
meldują"masz komin wypinasz????"i albo wyczepiam albo ciągną dalej
a za mechaniczną to pawie mi podchodzą aż do gardła bo tak szarpie.wyjątkiem
była wyciągarka Chłopaków z Ziębic z nylonową liną i świetnym operatorem tam
też hol to była przyjemność a nie obowiązek
pozdrawiam
mali

ma...@free.polbox.pl
cor...@friko5.onet.pl
Wlodzimierz Biskup napisał(a) w wiadomości: ...
>
>Sergiusz Wegnerowski napisał(a) w wiadomo¶ci:


><01bdc9a9$e1050320$7c81...@pc.pekao.com.pl>...
>>Czesc Witam wszystkich po urlopie
>>
>>Chyba po raz pierwszy moge "pochwalic" sie na liscie swoimi
>>doswiadczeniami, a wlasciwie glupota.
><CIACH>

>Jest mi szczególnie smutno bo znam osobi¶cie "Sera" i wiele razy
>dyskutowali¶my o różnych aspektach lotów holowanych.


>Zupełnie nie wiem co Mu odbiło, że zachował się tak nieodpowiedzialnie.
>Najgorsze jest to, że po pierwszych próbach z uporem maniaka usiłował się

>zabić dalej. Jestem w stanie zrozumieć przemożn± chęć latania u ¶wieżo
>wyszkolonego pilota ale nie za wszelk± cenę.
>SER masz wyj±tkowo atrakcyjn± żonę i ¶liczn± córeczkę - pomy¶l o nich
>jak Ci znowu odbije.
>Za cywiln± odwagę żeby opublikować swoje do¶wiadczenie ku przestrodze


innych
>masz u mnie pięć.
>Nie zgadzam się z Malim, że ten sposób holowania jest bezpieczny.
>Jest on skrajnie NIEBEZPIECZNY !!!

>Na potwierdzenie mojej tezy opiszę następuj±ce zdarzenie jeszcze
cieplutkie:


>Holuje się facet. Na wysoko¶ci Ok 70m skrzydło ucieka mu lekko w lewo,
>poprawia w prawo ale trochę za nerwowo i za głęboko, więc poprawia w
>lewo, ale już zupełnie bez sensu pełna ręka w dół i takim "ranwersem" wali
>się w lewo w dół. Ludzie jak on jechał do ziemi, tylko gwizd. Życie
uratował mu

>operator wyci±garki który natychmiast dał luz na linie i jak mi potem
>opowiadał w następnym ułamku sekundy byłby j± odci±ł.
>Facet wywin±ł ok 70m liny odwrócił się o 180 stopni wyprostował i dał
>z wiatrem jak szarpn±ł lin± to bezpiecznik zrywowy obliczony na ok 120 Kg
>tylko prysn±ł. To pokazuje jak potężne dynamiczne siły się wyzwoliły


>Dopiero w tym momencie Go¶ciu połapał się, (do tej chwili nie zrobił nic
>co pokazu¶e jak był spanikowany o wyczepieniu nawet nie pomy¶lał)

>odpu¶cił sterówki i szczę¶liwie wyl±dował.


>U mnie poziom adrenaliny skoczył tak, że odreagowywałem chyba z 20 min

>WyobraĽcie sobie taki sam numer na sztywnym holu - pewny trup
>a dynamometr pokazałby siłę z jak± się to działo


>Mali, ja rozumiem, że bardzo dobry i opanowany pilot wykona setki a nawet

>tysi±ce holi na sztywno i będzie wszystko ok. (Wojnar kręci na Wildze pętle


>i beczki co jak powszechnie wiadomo jest dosyć dobrym sposobem na
>dokonanie żywota, ale to może robić bezpiecznie taki mistrz jak Wojnar)

>ale przyjdzie jeden tak raz i system nie zadziała a kto¶ się efektownie
>grobnie. Dlatego popieram tezę Ry¶ka Lutosławskiego.


>Przyjmijmy dogmatycznie, że tak NIE MOŻNA !!!
>

Włodzimierz Biskup

unread,
Aug 18, 1998, 3:00:00 AM8/18/98
to

Andrzej Subocz napisał(a) w wiadomości: <35D83D0F...@aku.com.pl>...

>wiesz co się dzieje w takim przypadku u nas?
>jak gosciu schodzi z kierunku to z dołu już mu ktos krzyczy żeby
>prostował, wycišgarkowy zmniejsza nacišg na linie i gostek wjeżdża na
>kierunek i holuje się dalej

u nas tak samo


>jak nie - to dostaje kompletny luz na linie

jak daje się luz na linie na sztywno przypiętej do samochodu w czasie ok 0,2 sek ?


>> U mnie poziom adrenaliny skoczył tak, że odreagowywałem chyba z 20 min

>> Wyobra cie sobie taki sam numer na sztywnym holu - pewny trup
>> a dynamometr pokazałby siłę z jakš się to działo
>
>brak mi słów po tej wypowiedzi "doswiadczonego fachowca"
>musisz zapanować nad swojš adrenalinš...


Rozumiem, że Ty Andrzeju takie sytuacje obserwujesz z zimnym spokojem
i nawet Ci nie piknie. Jak się tego nauczyć?

>a poza tym holowałes się na sztywnym, że się tak autorytawnie
>wypowiadasz?
>wiele też razy?
>widziałes parę niebezpiecznych sytuacji?


Nie, ale wiem że kilku ludzi przypłaciło to życiem jednego nawet znałem

>poza tym co to znaczy "na sztywnym" - u nas lina jest elastyczna
>aha, ostatnio jeden człowiek pytał sie mnie co trzeba miec, zeby sie z
>nami holowac - czy L+H wystarczy?
>odpowiedzialem mu, ze mniej interesuje mnie jego H, interesuje mnie, czy
>umie sie holowac!


Z tego co wiem dokładnie tak był odpytany i stwierdził że tak

>taki facet, jakiego opisałes, jest kandydatem na samobójcę niezależnie
>od tego, czy sie holuje za stacjonarnš wycišgarkš, czy za samochodem,
>czy startuje z górki...
>Jego reakcje dyskwalifikujš go jako pilota!

Z tym zgadzam się całkowicie

>> Przyjmijmy dogmatycznie, że tak NIE MOŻNA !!!
>

>brak mi słów...
>
>Jendrek
>
>PS
>wiecie co, wraca se człowiek z PMP'98 włšcza komputra, i musi czytać
>takie rzeczy (musi, bo żeby odróżnić ziarno od plew, trzeba najpierw
>zobaczyć)
>ratunku
>ratunkuuu
>ratunkuuuuuu...

>uuuuuuuuu......

Na szczęście Polska to wolny kraj i każdy może robić jak chce
mam również nadzieję, że prezentować swoje poglądy na tym forum
nie narażając się przy tym na niepotrzebne szyderstwa

wlobis dociekliwy


george

unread,
Aug 18, 1998, 3:00:00 AM8/18/98
to

Ryszard Lutoslawski napisał(a) w wiadomości:
<002201bdca34$ce1c1920$628235d4@Ryszard>...

>Każde auto (nawet minimalne) ma swoją masę, która nie pozwala mu
natychmiast
>się zatrzymać - wymaga to pewnej drogi, a tym bardziej żadne auto nie jest
w
>stanie natychmiast zacząć jechać do tyłu,

Jest to fakt niezaprzeczalny.

Sztywny hol jest poza dyskusja. A co myslisz o abrolwindzie i takim sposobie
holowania za autem. Najwieksza chyba zaleta jest to, ze operator abrolwindy
znajduje sie 100, a nie 1000m od holowanego delikwenta, a abrolwinda potrafi
natychmiast zaczac wydawac line jesli trzeba. Czy na zachodzie holuja sie
tylko za wyciagarkami stacjonarnymi ???

Pozdrowienia !
George.


Maliszewski Wojciech

unread,
Aug 18, 1998, 3:00:00 AM8/18/98
to
Jak zrobić to w 0,2s nie trzeba tak szybko bo jak mówi fizyka i matematyka
to paralotnia lecąca z prędkością 40km/h w czasie 0,2 s nie przeleci więcej
niż 0,2m co na ramieniu o długości 500 metrów nie zmienia praktycznie kąta
krawędzi natarcia w stosunku do liny(siły ciągnącej)w praktyce i 3-4 sekundy
zwłoki nie mają żadnego znaczenia istotne są zasadniczo Ok 7-10 sekundy
kiedy pilot traci kontrolę nad paralotnią i brak interwencji holującego (nie
odpuszczenie liny)może spowodować sytuację niebezpieczną jak widać to 7-10
sekund to jest sporo czasu na reakcję kierowcy.
nie będę się tu dalej rozwodził jak wygląda to dalej ale ważne jest to że
nie należy się wypowiadać jak nie ma sie o czymś zielonego pojęcia
(mam na myśli autorytatywne wypowiedzi a nie zapytania)
pozdrawiam
mali

ma...@free.polbox.pl
cor...@friko5.onet.pl
Włodzimierz Biskup napisał(a) w wiadomości: <6rab99$t...@h1.uw.edu.pl>...
>
>Andrzej Subocz napisał(a) w wiadomo¶ci: <35D83D0F...@aku.com.pl>...


>>wiesz co się dzieje w takim przypadku u nas?
>>jak gosciu schodzi z kierunku to z dołu już mu ktos krzyczy żeby

>>prostował, wyciągarkowy zmniejsza naciąg na linie i gostek wjeżdża na


>>kierunek i holuje się dalej
>
>u nas tak samo
>
>
>>jak nie - to dostaje kompletny luz na linie
>
>jak daje się luz na linie na sztywno przypiętej do samochodu w czasie ok
0,2 sek ?
>
>
>>> U mnie poziom adrenaliny skoczył tak, że odreagowywałem chyba z 20 min

>>> Wyobraźcie sobie taki sam numer na sztywnym holu - pewny trup
>>> a dynamometr pokazałby siłę z jaką się to działo


>>
>>brak mi słów po tej wypowiedzi "doswiadczonego fachowca"

>>musisz zapanować nad swoją adrenaliną...


>
>
>Rozumiem, że Ty Andrzeju takie sytuacje obserwujesz z zimnym spokojem
>i nawet Ci nie piknie. Jak się tego nauczyć?
>
>>a poza tym holowałes się na sztywnym, że się tak autorytawnie
>>wypowiadasz?
>>wiele też razy?
>>widziałes parę niebezpiecznych sytuacji?
>
>
>Nie, ale wiem że kilku ludzi przypłaciło to życiem jednego nawet znałem
>
>>poza tym co to znaczy "na sztywnym" - u nas lina jest elastyczna
>>aha, ostatnio jeden człowiek pytał sie mnie co trzeba miec, zeby sie z
>>nami holowac - czy L+H wystarczy?
>>odpowiedzialem mu, ze mniej interesuje mnie jego H, interesuje mnie, czy
>>umie sie holowac!
>
>
>Z tego co wiem dokładnie tak był odpytany i stwierdził że tak
>
>>taki facet, jakiego opisałes, jest kandydatem na samobójcę niezależnie

>>od tego, czy sie holuje za stacjonarną wyciągarką, czy za samochodem,
>>czy startuje z górki...
>>Jego reakcje dyskwalifikują go jako pilota!


>
>Z tym zgadzam się całkowicie
>
>>> Przyjmijmy dogmatycznie, że tak NIE MOŻNA !!!
>>
>>brak mi słów...
>>
>>Jendrek
>>
>>PS

>>wiecie co, wraca se człowiek z PMP'98 włącza komputra, i musi czytać


>>takie rzeczy (musi, bo żeby odróżnić ziarno od plew, trzeba najpierw
>>zobaczyć)
>>ratunku
>>ratunkuuu
>>ratunkuuuuuu...
>
>>uuuuuuuuu......
>

>Na szczę¶cie Polska to wolny kraj i każdy może robić jak chce
>mam również nadzieję, że prezentować swoje pogl±dy na tym forum
>nie narażaj±c się przy tym na niepotrzebne szyderstwa
>
>wlobis dociekliwy
>


Maliszewski Wojciech

unread,
Aug 18, 1998, 3:00:00 AM8/18/98
to
Powiem krótko
Szkoda gadać
mali

ma...@free.polbox.pl
cor...@friko5.onet.pl


Ryszard Lutoslawski napisał(a) w wiadomości:
<002201bdca34$ce1c1920$628235d4@Ryszard>...

>-----Ursprüngliche Nachricht-----
>Von: Jaroslaw Lis <l...@papuga.ict.pwr.wroc.pl>
>An: paral...@sunsite.icm.edu.pl <paral...@sunsite.icm.edu.pl>
>Datum: Montag, 17. August 1998 23:56
>Betreff: Re: ledwo uszedlem z zyciem czyli latanie za samochodem
>
>>A potrafisz bez dogmatu zaglebic sie i uzasadnic dlaczego wyciagarka
mozna,
>>a samochodem nie ?
>

>Oczywi¶cie że potrafię i nawet już tu, na tej li¶cie to robiłem. Nie możesz
>poszperać po starych postach ? To trochę nudno co jaki¶ czas pisać to samo


w
>koło. Ten temat wraca jak bumerang co parę miesięcy.
>

>Każde auto (nawet minimalne) ma swoj± masę, która nie pozwala mu


natychmiast
>się zatrzymać - wymaga to pewnej drogi, a tym bardziej żadne auto nie jest
w

>stanie natychmiast zacz±ć jechać do tyłu, wyci±garka natomiast to potrafi i
>w ułamku sekundy może z ci±gu przej¶ć na wydawanie liny.
>
>Fakt że to wiele razy robiłe¶ ¶wiadczy wył±cznie o tym, że miałe¶ wiele
>razy, wiele szczę¶cia. Znam takich, którzy skacz± do wody na głowę z
każdego
>napotkanego mostu i robi± to tak długo, dopuki nie natrafi± na taki most
pod
>którym woda ma 5 cm głęboko¶ci. Potem już nie skacz±.


>
>Znam innych, którzy przelatywali samolotami pod wieloma napotkanymi mostami
>(nawet dla podniesienia adrenaliny w locie odwróconym (na plecach), ale z

>tego, że ci±gle jeszcze żyj± wyprowadzać pogl±d, że jest to niezwykle


>bezpieczne zajęcie jest takim samym nonsensem, jak holowanie się na

>paralotni za jad±cym samochodem.


>
>Niestety na samobójców nie ma lekarstwa i tu jest największy problem -

>jeżeli nawet bardzo pust± głowę można przy cierpliwo¶ci w końcu napełnić,
to
>niestety z nieżyw± głow± już nic więcej dalej nie można.

Ryszard Lutoslawski

unread,
Aug 18, 1998, 3:00:00 AM8/18/98
to
Von: george <wojc...@homer.iinf.polsl.gliwice.pl>
An: paral...@sunsite.icm.edu.pl <paral...@sunsite.icm.edu.pl>
Datum: Dienstag, 18. August 1998 12:41

Betreff: Re: ledwo uszedlem z zyciem czyli latanie za samochodem

>Czy na zachodzie holuja sie tylko za wyciagarkami stacjonarnymi ???

Na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć, bo w Niemczech jest tylko jeden
ośrodek w górach Harzu, koło miejscowości Goslar, który szkoli na holu,
sprzedaje wyciągarki i szkoli wyciągarkowych (wyłącznie atestowane przez DHV
wyciągarki stacjonarne z automatycznymi sprzęgłami, automatycznymi nożycami,
ustawianym lub regulowanym automatycznie obciążeniem i wyłącznie z
elastyczną liną) i ten ośrodek ma dosyć niewielu klientów z czego wynika, że
pewnie niezadługo zamknie działalność. Licencjonowanych paralotniarzy jest
już ponad 450 tysięcy i 99% tego towarzytwa przedkłada latanie w Alpach w
zależności od napalenia i odległości jeżdżąc tam od 1-2 do 30-40 razy w roku
i zupełnie olewając inne możliwości startowania. Ten 1% to prawie wyłącznie
motoparalotniarze, a ci co pozostają to byli kursanci Goslaru, którzy w
końcu też wyłącznie jeżdżą w Alpy. W Austrii wyciągarki są zupełnie nie
znane i nie stosowane. W Szwajcarii również. Może gdzieś w środkowej Francji
pracuje jedna lub dwie wyciągarki, ale jeżeli nawet, to na 1/10 pary, bo i
tak latający uciekają w góry. Stanów nie rozliczam, bo tam jest za dużo
wariatów i wszystko jest możliwe - nawet starty z rakietą w dupie, prawie
jak w Polsce - ale to żaden miernik jakiegokolwiek bezpieczeństwa. Z tego co
widzę zainteresowanie tego typu startami jest w pobliżu zera. Tu ludzie dość
poważnie ustosunkowują się do zaleceń uczących i raczej nie probują ich
obchodzić, a wszystkie szkoły latania w państwach Alpejskich zdecydowanie
się odcinają od innych startów niż podstawowe (klasyczny i alpejski) i
zawsze z góry na dół, a nie odwrotnie.
Co do abrolwindy - to wcale nie znam tego systemu i nie mam pojęcia o co
tutaj chodzi - opisz mi jak i co, to chętnie się do tego ustosunkuję.
Sam latam, jak na mieszkańca nadmorskiej Bremy, bardzo dużo (ostatnie 2 lata
ponad 300 godzin rocznie) i jeszcze nigdy nie startowałem za żadną
wyciągarką, samochodem czy innym pojazdem, a w Kostrzyniu nawet Dynamitowi
nie dałem się namówić na sprobowanie tej zabawy - przyczyna mojej
zawziętości w tym przypadku raczej była podyktowana troską o całość własnego
tyłka - bo bardzo wielka kupa luda już się ostrzyła na to że jak polecę, to
mi będą wyprawiać laszowanie.
Niezależnie od tego, jestem zdania, że ten cudowny sport jest tak mocno z
górami związany, że nijak go od nich odciąć się nie da. Wszelkie próby
sprowadzenia go na równiny jakoś mnie zupełnie nie odpowiadają, jak również
próby uczynienia z niego jakiejś cyrkowej zabawy.
Serdecznie pozdrawiam

Włodzimierz Biskup

unread,
Aug 18, 1998, 3:00:00 AM8/18/98
to
Maliszewski Wojciech napisał(a) w wiadomości: ...
>Jak sam piszesz to zobacz że skoro wystąpiła tam siła 120kg to ktoś dał
>ciała(operator)bo jego zasranym obowiązkiem jest odwijać tyle liny ile
>trzeba.
>Ciach>
Nie myl sił statycznych które występują w normalnym holowaniu z
siłami dynamicznymi które pojawiają się w szybko przebiegających
zjawiskach i bezwładność układu ma wtedy bardzo duże znaczenie.
Nie jest moim celem wywołanie personalnych napaści,
po prostu przedstawiam swoją opinię nie twierdzę, że jedynie słuszną.
Uważam, że temat ponieważ dotyczy bezpieczeństwa latania jest
ważny i może być szeroko dyskutowany w tym gronie.
Przedstaw cały sposób holowania na linie sztywno przyczepionej
do samochodu. Użyty sprzęt, zabezpieczenia, sposoby postępowania w
sytuacjach awaryjnych przekonaj nas że to jest bezpieczne. Ja chętnie
nauczę się czegoś nowego. Opisz stany awaryjne jak przebiegały,
co wtedy robiliście, jaka była dynamika przebiegu zjawiska
Mam nadzieję na szczerą merytoryczna dyskusje
Czym większy zasób wiedzy nas wszystkich tym bezpieczniejsze nasze
latanie.
wlobis pokojowo nastawiony


zxc

unread,
Aug 18, 1998, 3:00:00 AM8/18/98
to

Maliszewski Wojciech wrote in message ...

>Jak zrobić to w 0,2s nie trzeba tak szybko bo jak mówi fizyka i matematyka
>to paralotnia lecąca z prędkością 40km/h w czasie 0,2 s nie przeleci więcej
>niż 0,2m co na ramieniu o długości 500 metrów nie zmienia praktycznie kąta
>krawędzi natarcia w stosunku do liny (siły ciągnącej) w praktyce i 3-4

sekundy
>zwłoki nie mają żadnego znaczenia istotne są zasadniczo Ok 7-10 sekundy
>kiedy pilot traci kontrolę nad paralotnią i brak interwencji holującego
(nie
>odpuszczenie liny) może spowodować sytuację niebezpieczną jak widać to 7-10

>sekund to jest sporo czasu na reakcję kierowcy.>


Nie ok. 0.2 m ale ok. 2 m (10 m/s * 0.2 s = 2 m) presunal Ci sie
Wojtku przecinek, co oczywiscie nie ma wiekszego znaczenia
(tylko tak dla scislosci) na linie o dlugosci 500 m.

Reszta rachunku jest calkowcie OK !!!

Holowanie za samochodem na line
z dynamometren (static line) lub na abroll windzie (pay-out winch) jest
powszechnie przyjeta metoda holowanie lotni i paralotni w lotniczym
swiecie (sa to rowniez metody dopuszczone przez Aeroklub Polski -
nie wiem do czy w zwiazku z tym zostaniemy wykluczeni ze swiata
"cywilizowanego") wymagane natomiast jest aby zarowno pilot jak
i operator urzadzenia startowego mieli w tym zakresie odpowiednie
przygotowanie fachowe (umieli to robic).

Mysle, ze ludzie ktorzy wykonali dziesiatki lub setki holi i wyszkolili
w tym zakresie wiele osob maja wieksze prawo do wypowiadania
sie na ten temat niz "dogmatycy - teoretycy".

pozdrawiam
zxc


george

unread,
Aug 18, 1998, 3:00:00 AM8/18/98
to

Ryszard Lutoslawski napisał(a) w wiadomości:
<000601bdca99$594bf880$148235d4@Ryszard>...

>Co do abrolwindy - to wcale nie znam tego systemu i nie mam pojęcia o co
>tutaj chodzi - opisz mi jak i co, to chętnie się do tego ustosunkuję.


Abrolwinda wyglada nastepujaco:
na haku z tylu samochodu jest przyczepiony beben, na ktorym jest nawinieta
elastyczna lina np. 1000 - 1500m. Nie jest ona przymocowana na koncu do
bebna. Za pomoca wyskalowanego manometru mozna ustawic sile odwijania liny.
Operator wyciagarki siedzi (tylem do kierunku jazdy) z tylu samochodu tak,
ze caly czas podczas jazdy widzi co sie dzieje z holowanym delikwentem i
moze w kazdej chwili zmniejszyc albo zwiekszyc sile odwijania liny lub nawet
ja uciac (niestety nie kazde auto nadaje sie do takiego sposobu holowania ze
wzgledu na miejsce dla operatora) . Na linie tez jest bezpiecznik.
Start wyglada nastepujaco:
-Rozwija sie wstepnie okolo 100, 150 m liny i sile wyciagania ustawia na
niewielka.
-Przypina sie szczesliwca do konca liny.
-Na komende klient stawia glajta i auto powoli rusza, a lina zaczyna sie
rozwijac.
-Gdy klient juz leci, mozna zwiekszyc sile wyciagania liny, gdy ma klopoty,
to od razu to widac (100m).
-Auto jedzie z predkoscia dostosowana do warunkow, a lina sie rozwija z
ustawiona na manometrze sila, az sie rozwinie prawie cala, skonczy sie
miejsce do holowania, klient bedzie chcial sie wyczepic itp. W przypadku
klopotow operator wyciagarki zmniejsza sile wyciagania liny i jednoczesnie
daje komende kierowcy do zatrzymania auta. Cofanie nie jest raczej
potrzebne.
-Mozna sie holowac z nawrotami (jak jest miejsce i doswiadczeni ludzie), az
do wyciagniecia calej np 1500m liny - umozliwia to b. wysokie hole.
- Gdy zostanie podjeta decyzja o wyczepieniu, kierowca zatrzymuje auto, a
operator zmniejsza sile wyciagania liny. Osiagane wysokosci zdecydowanie
przekraczaja przy odpowiednich warunkach 50% dlugosci liny.

To chyba w skrocie tyle. Jesli cos napisalem zle, albo o czyms waznym
zapomnialem, to dopiszcie. Warto chyba rozpropagowac taki sposob holowania
sie, bo laczy on zalety wyciagarki stacjonarnej i holu ze sztywna lina.
Natomiast chyba nie przejmuje wad pozostalych 2 rozwiazan (przynajmniej tak
mi sie wydaje). Niestety potrzebne jest kilka osob, auto z hakiem i miejscem
dla operatora ;-(((.

Pozdrowienia !!
George

Marek Sadowski

unread,
Aug 18, 1998, 3:00:00 AM8/18/98
to

george napisał(a) w wiadomości:
<6rc22f$4kj$1...@zeus.polsl.gliwice.pl>...

> Niestety potrzebne jest kilka osob, auto z hakiem i miejscem
>dla operatora ;-(((.
>ciach<

Cześć !
No i potrzebna oczywiście sama abrollwinda (to pewnie słówko z
niemieckiego). Domyślam się, że trzeba ją sobie samemu wykonać.
Pytanie jest następujące: czy istnieją jakieś plany czy rysunki
takiego urządzenia, czy trzeba wszystko od nowa samemu wymyślać?

pozdrowienia
Maro
mikr...@friko.onet.pl

Tomasz JAGLA

unread,
Aug 18, 1998, 3:00:00 AM8/18/98
to
zxc wrote:
> Mysle, ze ludzie ktorzy wykonali dziesiatki lub setki holi i wyszkolili
> w tym zakresie wiele osob maja wieksze prawo do wypowiadania
> sie na ten temat niz "dogmatycy - teoretycy".

He! dobre!
Popieram (co na to adwersarz?) ;)))
--
Pozdrawiam, Tomek

mailto:kat...@silesia.top.pl
http://www.silesia.top.pl/~katana
ICQ#: 13420994

Cezary Kolak (Colok)

unread,
Aug 18, 1998, 3:00:00 AM8/18/98
to
Muszę zabrać głos bo się na tym znom !!!
Holowanie za samochodem jest bezpieczne (tyle co samo latanie).
Dowodów na to jest kilkanaście, a wszystkie znajdują się w trójmieście:
chodzą i żyją.

Nie dziwię się Ryszardowi z zagramanicy, że nie dał się skusić na hol
(stacjonarny)
Gdy widziałem jak przebiega taki hol ciarki po mnie przeszły.
Holowanie za samochodem jest ZUPEŁNIE inne.
Samochód oczywiście nie może się składać tylko z haka do holowania i sznurka
!!!
Kto tego nie wie faktycznie może się pochwalić, że uszedł z życiem.
Tak jak wyciągarka musi mieć dodatkowe zabezpieczenia.
Proponuję omijać takie tematy w stylu:

- Jak to uszedłem z życiem czyli latanie za lokomotywą,
- Jak to uszedłem z życiem czyli latanie w tunelu,
- Jak to uszedłem z życiem czyli latanie beż glajta.

Colok żyjący

P.S.
Czy ktoś może oglądał glajty, które latały sezon za wyciągarką stacjonarną.
Ciekawe dlaczego mają tak powyciągane linki ?
Ludzie !!! Te urządzenia trzeba szybko zakopać. W przyszłości archeolodzy
dowiodą, że służyły jako machiny piekielne do zadawania cierpień.

Alaska Piotr Babiak

unread,
Aug 18, 1998, 3:00:00 AM8/18/98
to
Nie mogę pękłem jak zacząłem to czytać, dlaczego autorytatywnie wypowiadają
się ludzie którzy wcale lub bardzo mało się holowali (ja bym się wstydził
tak się mądrzyć zanim bym spróbował).

Jeśli już się ktoś wypowiada to niech na początku napisze ile razy się
holował, jakie ma doświadczenie.

Jak można porównywać polskę z krajami Alpejskimi ?
Jak daleko oni mają do gór, ja jeśli chcę polatać w górach musze przejechać
min. 600 km w jedną stronę ( na Grappę 1600 i robię to), na hole jadę 10
albo max 100 km.
Piszecie że start za wyciągarką jest niebezpieczny - czy bezpieczniejsze
jest oderwanie się od stoku i dostanie na wysokości 10 m silnego noszenia i
np. klapy - jeśli nie zdążysz szybko zareagować prawie napewno się
połamiesz - przykładów nie będę podawał.
Na wyciągarce nie jest możliwa taka sytuacja. Holujemy się dużo na wybrzeżu
(2-3 lata bardzo intensywnie) i jak dotąd nie mieliśmy żadnych krytycznych
sytuacji, żadnego wypadku (tfu,tfu) i nie mamy zamiaru go mieć.
W zeszłym roku obsługiwaliśmy Lotniowe Mistrzostwa Polski też bezwypadkowo -
lotniarze byli zadowoleni i zaskoczeni poziomem bezpieczeństwa i faktem że
hol przebiega przy pełnej kontroli.

Uważam że holowanie się za samochodem jest bardzo bezpieczne i stabilne
często jest bezpieczniej niż przy lataniu w górach.
Sami pierwsze hole robilismy bez żadnego doświadczenia pod okiem Romka
Rocławskiego (lotniarza z Chojnic),

Przedtawione wyliczenia są poprawne matematycznie ale są cząstkowe.

Odpowiedzi na sformuowane niebezpieczeństwa:
1. SIŁY NA HOLU
Są dokładnie takie jak ustalamy z pilotem, standardowo jest to 70- 90 kG
Precyzja holowania jest taka że siła holowania jest kontrolowana z
dokładnością 2-5 kG (jeśli ktoś nie wierzy to niech przyjedzie i zobaczy, a
nie się mądzrzy i wylicza)
2. ELASTYCZNOŚĆ LINY
Używamy liny stylonowej 6mm bez rdzenia która w zależności od siły potrafi
się wyciągnąć do 20% - to jest odpowiedź na bezwładność samochodu
(współczesny samochód zatrzymuje się z szybkości 100km/h na odcinku 40m-
przy 30 km/h ? )
3. START
Po komendzie jazda kierowca rusza naciągając linę przy ok 60 kG (prętkość
sam. ok 10 km/h) skrzydło wstaje i jest doskonale widoczne we wszystkich
lusterkach, co kto lubi, jeśli idzie krzywo samochód nie jedzie tylko czeka
az pilot zareaguje jeśli nie zareaguje jest komenda stop - w najgorszym
wypadku facet się przewraca na trawę ( nie spada tak jak jest na ogół na
stoku), jeśli wszystko jest prawidłowo samochód przyśpiesza zwiększając siłę
na linie do ok. 90kG i następuje stabilne oderwanie sie pilota od ziemi.
Jeśli się zdarzy że przyjdzie silne noszenie (musi być naprawdę silne) pilot
po prostu szybciej się wznosi (nie ma klapy bo skrzydło jest bardziej
obciążone) - wzrasta siła na linie - samochód zwalnia ( nie ma sytuacji że
na linie jest 240 kG to jest bzdura). To się nie dzieje nagle.
4. HOL
Na zegarze widać co się dzieje w powietrzu szybciej niż zorientuje się pilot
( zanim przyjdzie komin siła przy stałej prętkości spada a następnie
rośnie - to jest reguła i kierowca ma dużo czasu na reakcję), po przejściu
przez komin jest odwrotnie oczywiście jeśli leci fajtułapa - (jeśli leci
pilot jest komenda luz na linie i następuje wyczepienie).
5. SYTUACJA AWARYJNA
Jeśli pilot schodzi z kierunku i nie reaguje - natychmiast na zegarze
zaczyna wzrastać siła (nawet jesli jest to niewielkie odchylenie), kierowca
zwalnia, jeśli dalej nie ma reakcji zwalnia jeszcze bardziej aż do 0,
oczywiśkie przez radio pilot jest informowany co ma robić - jeśli nic nie
zrobi na linie będzie luz - jest na to wystarczająco dużo czasu (mielismy
taką sytuację że pilot zapomniał się wyczepić i zawrócił na lądowisko -
samochód jechał po prostu do tyłu)
6. BEZPIECZNIK
Kilerstwo - nie stosujemy tego

Jeśli ktoś nie wierzy w to co napisałem niech się zwróci do osób z
doświadczeniem w holowaniu, a nie teoretyzuje bo to jest tylko bicie piany i
strata czasu i pieniędzy a jedno i drugie jest teraz w cenie.

Przepraszam za długość tego tekstu ale się wkurzyłem tak jak Jędrek.


PS. Radia najlepiej kupować niedrogie na UKF 136-174MHz taki jest na razie
standard, CTCSS jest na ogół niedrogą opcją i można go sobie dokupić za
100-150 zł.

Piotr Babiak


Jaroslaw Lis

unread,
Aug 18, 1998, 3:00:00 AM8/18/98
to
Alaska Piotr Babiak <fi...@alaska.com.pl> wrote:
: 1. SIŁY NA HOLU

: Są dokładnie takie jak ustalamy z pilotem, standardowo jest to 70- 90 kG
: Precyzja holowania jest taka że siła holowania jest kontrolowana z
: dokładnością 2-5 kG (jeśli ktoś nie wierzy to niech przyjedzie i zobaczy, a
: nie się mądzrzy i wylicza)

Mowiac szczerze niezbyt wierze. Moj dynamometr takiej dokladnosci nie ma,
a i tak chodzi w czasie holu w troche wiekszych granicach.

: 2. ELASTYCZNOŚĆ LINY


: Używamy liny stylonowej 6mm bez rdzenia która w zależności od siły potrafi
: się wyciągnąć do 20% - to jest odpowiedź na bezwładność samochodu
: (współczesny samochód zatrzymuje się z szybkości 100km/h na odcinku 40m-
: przy 30 km/h ? )

4m. W dodatku nie zawsze jest az 30km/h :-)

: 3. START


: Po komendzie jazda kierowca rusza naciągając linę przy ok 60 kG (prętkość
: sam. ok 10 km/h) skrzydło wstaje i jest doskonale widoczne we wszystkich
: lusterkach, co kto lubi,

W moich niezbyt, w dodatku te 500m to naprawde jest kawal i niewiele widac.
Ale staram sie miec na starcie obserwatora z radiem.

: 6. BEZPIECZNIK


: Kilerstwo - nie stosujemy tego

A ja stosuje. Kilerstwo ? Byc moze, rwie sie czesto.
Ale doszlismy do zdania ze lepiej jak sie trzy razy urwie przy 100kG,
niz ma raz sie lina urwac przy 150kG.

J.

Jaroslaw Lis

unread,
Aug 18, 1998, 3:00:00 AM8/18/98
to
Cezary Kolak (Colok) <co...@mw.mil.pl> wrote:
: Muszę zabrać głos bo się na tym znom !!!

: Holowanie za samochodem jest bezpieczne (tyle co samo latanie).
: Dowodów na to jest kilkanaście, a wszystkie znajdują się w trójmieście:
: chodzą i żyją.

Ja tam mieszkam we Wroclawiu :-)

: Proponuję omijać takie tematy w stylu:


: - Jak to uszedłem z życiem czyli latanie za lokomotywą,
: - Jak to uszedłem z życiem czyli latanie w tunelu,
: - Jak to uszedłem z życiem czyli latanie beż glajta.

- Jak to uszedlem z zyciem bo czarna chmura przed startem wydawala sie byc
daleko :-)

J.

: Czy ktoś może oglądał glajty, które latały sezon za wyciągarką stacjonarną.


: Ciekawe dlaczego mają tak powyciągane linki ?

Kiepskie linki ? taki hol przeciaza mniej wiecej dwukrotnie.
Ile jest przeciazenia w spirali ?


Jaroslaw Lis

unread,
Aug 18, 1998, 3:00:00 AM8/18/98
to
Ryszard Lutoslawski <Rys...@vossnet.de> wrote:
: Licencjonowanych paralotniarzy jest

: już ponad 450 tysięcy i 99% tego towarzytwa przedkłada latanie w Alpach w
: zależności od napalenia i odległości jeżdżąc tam od 1-2 do 30-40 razy w roku
: i zupełnie olewając inne możliwości startowania. [...]
: Sam latam, jak na mieszkańca nadmorskiej Bremy, bardzo dużo (ostatnie 2 lata

: ponad 300 godzin rocznie) i jeszcze nigdy nie startowałem za żadną
: wyciągarką, samochodem czy innym pojazdem, a w Kostrzyniu nawet Dynamitowi
: nie dałem się namówić na sprobowanie tej zabawy - przyczyna mojej
: zawziętości w tym przypadku raczej była podyktowana troską o całość własnego
: tyłka - bo bardzo wielka kupa luda już się ostrzyła na to że jak polecę, to
: mi będą wyprawiać laszowanie.

Oj Ryszard, Ryszard - ktos Ci glupot naopowiadal i powtarzasz.
O ile holowanie za samochodem moze byc dyskutowane, to moze odezwie
sie ktos z Aerokraka - ze statystyka od ilu lat uzywaja wyciagarki,
ile robia holi codziennie i ile bylo wypadkow [zero ?]

: Niezależnie od tego, jestem zdania, że ten cudowny sport jest tak mocno z


: górami związany, że nijak go od nich odciąć się nie da. Wszelkie próby
: sprowadzenia go na równiny jakoś mnie zupełnie nie odpowiadają, jak również
: próby uczynienia z niego jakiejś cyrkowej zabawy.

Czym sie rozni krecenie na zaglu od krecenia w kominie ?

J.

Jaroslaw Lis

unread,
Aug 18, 1998, 3:00:00 AM8/18/98
to
W?odzimierz Biskup <wlo...@polbox.com> wrote:
: Nie myl sił statycznych które występujš w normalnym holowaniu z
: siłami dynamicznymi które pojawiajš się w szybko przebiegajšcych
: zjawiskach i bezwładno ć układu ma wtedy bardzo duże znaczenie.

Przy elastycznej linie nie ma takich zjawisk. Jest na tyle dluga, ze
tych kilkadziesiat metrow wydluzenia powoduja jedynie powolne
zmiany.

: Opisz stany awaryjne jak przebiegały,
: co wtedy robili cie, jaka była dynamika przebiegu zjawiska

Nie bylo stanow awaryjnych :-)

J.

Ryszard Lutoslawski

unread,
Aug 18, 1998, 3:00:00 AM8/18/98
to
Von: Jaroslaw Lis <l...@papuga.ict.pwr.wroc.pl>
An: paral...@sunsite.icm.edu.pl <paral...@sunsite.icm.edu.pl>
Datum: Dienstag, 18. August 1998 23:22

Betreff: Re: ledwo uszedlem z zyciem czyli latanie za samochodem

Pozwólmy każdemu uczonemu mieć własne zdanie. Wybrzeże ma rację sapiąc na
mnie groźnie, że się mądrzę nie mając pojęcia o sprawie. Mógłbym co prawda
zapytać tych sapaczy ile to razy się już zdążyli zabić, że tak dobrze znają
się na tym zagadnieniu, ale będąc z natury nastawiony pokojowo wrócę do
początkowego zdania. Być może, to że powtarzam zasłyszaną na kursach i
powtarzaną we wszystkich alpejskich szkołach podstawową zasadę
bezpieczeństwa jest zwykłym mądrzeniem się - dlatego temat dla mnie
zakończył się w tym miejscu ostatecznie i przyjmuję z pokorą przekazane pod
moim adresem uwagi powstrzymując się od nasuwających się automatycznie
skojarzeń.
Serdecznie i ugodowo pozdrawiam wszystkich zapalonych automobilistów.

Henryk Białek

unread,
Aug 18, 1998, 3:00:00 AM8/18/98
to
Witam

----------
> Od: Cezary Kolak (Colok) <co...@mw.mil.pl>

> Muszę zabrać głos bo się na tym znom !!!

A ja chcę się wypowiedzieć bo patrzę na to z boku, a jedyne moje
doswiadczenie związane z lataniem za winą to latanie na stalówce (bodajże 8
mm czy coś koło tego).

> Samochód oczywiście nie może się składać tylko z haka do holowania i
sznurka
> !!!
> Kto tego nie wie faktycznie może się pochwalić, że uszedł z życiem.

Gdyby nie takie uwagi Twoje, Ryśka, Włodka to mógłbym pomyśleć, że nie ma
nic prostrzego i bezproblemowego jak latanie za samochodem, a to co opisał
SER to po prostu wypociny jakiegoś cianiarza i nie należy na nie zwracać
uwagi. Słuchajcie jak piszecie, ze nie ma nic prostrzego jak latanie za
samochodem to napiszcie również co jest do tego potrzebne, bo naprawdę
wariatów nie brakuje i po przeczytaniu kilku postów z tej listy mogą sobie
różne rzeczy pomyśleć i różne rzeczy zrobić, a wypowiedzi w stylu: "szkoda
gadać" to ... ???

> Proponuję omijać takie tematy w stylu:

> ...


> - Jak to uszedłem z życiem czyli latanie beż glajta.

Dlaczego? ;-)) Słyszałem o przypadku, jak chłopcy wymyślili na pokazy loty
spadochroniarza za samolotem. Czyli wychodzi sobie taki delikwent za
samolot z liną zaczepioną o tenże statek powietrznyi leci sobie na sznurku.
A jak ma już dosyć i ma na tyle wysokości to się wyczepia i otwiera szmatę.
Wszystko było by OK, tylko piloci nie pomyśleli o siłach bezwładności i
chcąc troche przekosiaczyć o mało nie ubili delikwenta - oni wybrali a
delikwentem majtneło kilka metrów nad ziemią.
Jak ktoś też o tym słyszał to może mnie ewentualnie poprawić, ja mam tę
informację z którejś tam ręki :-)).


Rzyczę bezpiecznych ... i do miłego
Heniek

Henryk Białek
e-mail: heni...@zeus.polsl.gliwice.pl
www: http://zeus.polsl.gliwice.pl/~heniekag
UIN 10065696

--
Wyslano przez Serwis RUBIKON - http://www.rubikon.net.pl

Henryk Białek

unread,
Aug 18, 1998, 3:00:00 AM8/18/98
to
Przepraszam

> Rzyczę bezpiecznych ... i do miłego

miało być:
Życzę bezpiecznych ... i do miłego
Heniek


--

--

Maliszewski Wojciech

unread,
Aug 19, 1998, 3:00:00 AM8/19/98
to
i znów muszę komuś przyznać rację........
oj boli boli
mali

ma...@free.polbox.pl
cor...@friko5.onet.pl
zxc napisał(a) w wiadomości: <6rbtni$eg2$1...@zeus.polsl.gliwice.pl>...


>
>Maliszewski Wojciech wrote in message ...
>>Jak zrobić to w 0,2s nie trzeba tak szybko bo jak mówi fizyka i matematyka

>>to paralotnia lecšca z prędko ciš 40km/h w czasie 0,2 s nie przeleci
więcej
>>niż 0,2m co na ramieniu o długo ci 500 metrów nie zmienia praktycznie kšta
>>krawędzi natarcia w stosunku do liny (siły cišgnšcej) w praktyce i 3-4
>sekundy
>>zwłoki nie majš żadnego znaczenia istotne sš zasadniczo Ok 7-10 sekundy
>>kiedy pilot traci kontrolę nad paralotniš i brak interwencji holujšcego
>(nie
>>odpuszczenie liny) może spowodować sytuację niebezpiecznš jak widać to


7-10
>>sekund to jest sporo czasu na reakcję kierowcy.>
>
>
>Nie ok. 0.2 m ale ok. 2 m (10 m/s * 0.2 s = 2 m) presunal Ci sie
>Wojtku przecinek, co oczywiscie nie ma wiekszego znaczenia
>(tylko tak dla scislosci) na linie o dlugosci 500 m.
>
>Reszta rachunku jest calkowcie OK !!!
>
>Holowanie za samochodem na line
>z dynamometren (static line) lub na abroll windzie (pay-out winch) jest
>powszechnie przyjeta metoda holowanie lotni i paralotni w lotniczym
>swiecie (sa to rowniez metody dopuszczone przez Aeroklub Polski -
>nie wiem do czy w zwiazku z tym zostaniemy wykluczeni ze swiata
>"cywilizowanego") wymagane natomiast jest aby zarowno pilot jak
>i operator urzadzenia startowego mieli w tym zakresie odpowiednie
>przygotowanie fachowe (umieli to robic).
>

>Mysle, ze ludzie ktorzy wykonali dziesiatki lub setki holi i wyszkolili
>w tym zakresie wiele osob maja wieksze prawo do wypowiadania
>sie na ten temat niz "dogmatycy - teoretycy".
>

>pozdrawiam
>zxc
>
>
>


Maliszewski Wojciech

unread,
Aug 19, 1998, 3:00:00 AM8/19/98
to
jest późno a ja czytam takie bzdetne gadki.
jakie siły dynamiczne masz na myśli.Jak nie rozumiesz jakiegoś zjawiska to
poproś o pomoc a koledzy na liście ci to wytłumaczą a nie pisz głupot.
serdeczne pozdrowienia
mali

ma...@free.polbox.pl
cor...@friko5.onet.pl
Włodzimierz Biskup napisał(a) w wiadomości: <6rbokr$n...@h1.uw.edu.pl>...
>Maliszewski Wojciech napisał(a) w wiadomo ci: ...
>>Jak sam piszesz to zobacz że skoro wystšpiła tam siła 120kg to kto dał
>>ciała(operator)bo jego zasranym obowišzkiem jest odwijać tyle liny ile
>>trzeba.
>>Ciach>


>Nie myl sił statycznych które występujš w normalnym holowaniu z
>siłami dynamicznymi które pojawiajš się w szybko przebiegajšcych
>zjawiskach i bezwładno ć układu ma wtedy bardzo duże znaczenie.

>Nie jest moim celem wywołanie personalnych napa ci,
>po prostu przedstawiam swojš opinię nie twierdzę, że jedynie słusznš.


>Uważam, że temat ponieważ dotyczy bezpieczeństwa latania jest
>ważny i może być szeroko dyskutowany w tym gronie.
>Przedstaw cały sposób holowania na linie sztywno przyczepionej
>do samochodu. Użyty sprzęt, zabezpieczenia, sposoby postępowania w
>sytuacjach awaryjnych przekonaj nas że to jest bezpieczne. Ja chętnie

>nauczę się czego nowego. Opisz stany awaryjne jak przebiegały,


>co wtedy robili cie, jaka była dynamika przebiegu zjawiska

>Mam nadzieję na szczerš merytoryczna dyskusje

Sergiusz Wegnerowski

unread,
Aug 19, 1998, 3:00:00 AM8/19/98
to
> > Samochód oczywiście nie może się składać tylko z haka do holowania i
> sznurka

Czesc

W istocie tak nie bylo. Lina byla trzymana w reku przez osobe siedzaca w
bagazniku oczywiscie przez dzwigne zmniejszajaca sile. Teoretycznie miala
ona informowac kierowce o narastajacej sile celem zmniejszenia predkosci,
ale cale zajcie odbylo sie tak szybko ze nie zdazyla powiedziec slowa.
Pojawiaja sie tu wypowiedzi, ze zjawiska zachodzo w czasie 7 czy 10 sekund
- jest to bzdura. Sytuacje ktora opisal Wlodek Biskup w odpowiedzi na moj
post ktora miala miejsce za wyciagarka stacjonarna trwala od momenty staru
do momentu wyladowana delikwenta moze z 15 - 20 sekund, a w tym czasie
facet zdozyl wystartowac, wzbic sie na jakies 50 - 60 m, zrobic dwa chalsy,
wytracic 30- 50m, odwrucic sie do kierunku cholowania, zerwac line i
wyladowac.
Co do tego ze jestem cieniarzem to racja, ale nie dla tego ze nie umiem
latac czy sie cholowac ale dlatego ze nie umiem opanowac sie od latania gdy
nie ma na to warunkow. Teraz juz sie nauczylem.
--
Pozdrawiam serdecznie "SER"

Maliszewski Wojciech

unread,
Aug 19, 1998, 3:00:00 AM8/19/98
to
skoro tak twierdzisz że cała sytuacja trwała 20sekund to wzbicie się na
wysokość 60m zajmuje minimum 12 sekund nie licząc stawiania glajta średnie
wznoszenie ok 5 m/s więc zostało 8 sekund na wylądowanie coś chyba
popieprzyłeś a może z wrażenia czas ci stanął.Bo ja latam troszkę ale jak
dowodzi nauka to reakcja człowiek od momentu powstania zagrożenia do
wykonania jakiego kolwiek ruchu wynosi ok 0,15 (odruchy obronne czy jak je
tam zwą samoczynne)więc nie wyobrażam sobie żeby ktoś mógł przeżyć klapę bo
przecież reakcja za zwyczaj jest spóźniona o ok 0,5 sekundy.
na koniec
przestańmy się kłócić bo jak dowodzą wcześniejsze tematy to do niczego nie
prowadzi,ustalmy pewne fakty
samochód
a)stała siła kontrolowana przez kierowcę
b)lina o długości 800m(elastyczna+20%rozciągliwości)
c)wyczep przy samochodzie
d)obserwator z radiem

wyciągarka stacjonarna
a)sprzęgło ustawione na 90kg
b)lina stalowa (zero elastyczności)
c)gilotyna
d)obserwator z radiem

więc jak widać wszystkie elementy są podobne
i skoro wszyscy tego będziemy przestrzegać to górale będą latać bezpiecznie
w górach ci z Kielc za Dynamitem a my za samochodem i oby takich wypadków
jak ostatni w Lesznie nie było
dodam że stan pilota jest ciężki(wyciągarka stacjonarna przeszkolona ekipa)
mali

ma...@free.polbox.pl
cor...@friko5.onet.pl
Sergiusz Wegnerowski napisał(a) w wiadomości:
<01bdcb45$ed4a66a0$7c81...@pc.pekao.com.pl>...

Andrzej Subocz

unread,
Aug 19, 1998, 3:00:00 AM8/19/98
to
Włodzimierz Biskup wrote:
> Rozumiem, że Ty Andrzeju takie sytuacje obserwujesz z zimnym spokojem
> i nawet Ci nie piknie. Jak się tego nauczyć?

Normalnie, poprzez doswiadczenie:
przez ostatni tydzien w Szczyrku i na Zarze mielismy 2 zlamane nogi, 1
bark, 2 razy zawodnicy wpadali w drzewa, nie zawodnicy - kilkanascie
razy, normalnych przydupien bylo kilkadziesiat, zderzen w powietrzu
kilka, zalecen drogi kilka na 10 minut lotu,
osobiscie mialem 2 krawaty i cos z 10 klap na 1/3 do 2/3 skrzydla,
mniejszych nie licze, 2 zerwane linki w gornej galerii, 1 wezel na
sterowce nie dajacy sie rozwiazac, frontsztal zaraz po starcie 3 m nad
ziemia - to wszystko przez 16 lotow dajacych razem ponad 8 godzin.
inni mieli to samo, albo jeszcze gorzej...
Wyobraz sobie, ze kilka metrow od ciebie lezy kolega ze zlamana noga,
ktorego wypadek przed chwila widziales, a ty startujesz, bo co masz
robic? - window is open!
albo widzisz jak dwa glajty zderzaja sie w powietrzu, jeden wali sie w
drzewa, na paruset metrach zbocza klebi sie paredziesiat glajtow, prawa
drogi malo kto przestrzega, co robisz? - startujesz, bo do zamkniecia
okna zostalo 15 minut
albo startujesz, przelatujesz tuz nad drzewami i widzisz na lewo glajt
na drzewach, na prawo glajt na drzewach, na wprost glajt na drzewach, a
ty dostajesz kopa do gory bo wlatujesz w komin? - ano wkrecasz sie,
zakladasz i za chwile sam dokrecasz do drzew, bo komin jest waski i
idzie po stoku...
przez chwile lecisz prosto na stok, wydaje ci sie ze siedzisz w drzewach
ale i tym razem doswiadczenie i instynkt nie zawiodly cie, komin zabiera
cie do gory, dociagasz kolek jeszcze mocniej, podkurczasz nogi i ...
wychodzisz tuz nad galeziami aby za chwile zrobic to samo...

>
> >a poza tym holowałes się na sztywnym, że się tak autorytawnie
> >wypowiadasz?
> >wiele też razy?
> >widziałes parę niebezpiecznych sytuacji?
>
> Nie, ale wiem że kilku ludzi przypłaciło to życiem jednego nawet
> znałem

co przyplacilo zyciem?
holowanie?
a moze przewianie na zawietrzna, albo jazde w spirali do samej gleby?


>
> >poza tym co to znaczy "na sztywnym" - u nas lina jest elastyczna
> >aha, ostatnio jeden człowiek pytał sie mnie co trzeba miec, zeby sie
> z
> >nami holowac - czy L+H wystarczy?
> >odpowiedzialem mu, ze mniej interesuje mnie jego H, interesuje mnie,
> czy
> >umie sie holowac!
>
> Z tego co wiem dokładnie tak był odpytany i stwierdził że tak

odpytany?
u nas nikt na line nie wejdzie, kogo nie znamy i nie wiemy jak lata!


>
> >taki facet, jakiego opisałes, jest kandydatem na samobójcę
> niezależnie

> >od tego, czy sie holuje za stacjonarnš wycišgarkš, czy za samochodem,
> >czy startuje z górki...
> >Jego reakcje dyskwalifikujš go jako pilota!


>
> Z tym zgadzam się całkowicie
>
> >> Przyjmijmy dogmatycznie, że tak NIE MOŻNA !!!
> >
> >brak mi słów...
> >
> >Jendrek
> >
> >PS

> >wiecie co, wraca se człowiek z PMP'98 włšcza komputra, i musi czytać


> >takie rzeczy (musi, bo żeby odróżnić ziarno od plew, trzeba najpierw
> >zobaczyć)
> >ratunku
> >ratunkuuu
> >ratunkuuuuuu...
>
> >uuuuuuuuu......
>

> Na szczęście Polska to wolny kraj i każdy może robić jak chce
> mam również nadzieję, że prezentować swoje poglądy na tym forum

> nie narażając się przy tym na niepotrzebne szyderstwa
>
> wlobis dociekliwy

jasne ze wolny (przynajmniej czesciowo)
poglady mozna prezentowac, po to przeciez jest ta lista
szyderstwa nalezy znosic, no bo co?
ale bez dogmatow, Panowie, bez dogmatow
za szyderstwa tradycyjnie przepraszam urazonych
za swoje poglady, wiedze i doswiadczenie w pelni odpowiadam

zauwazyliscie moze, ze najwieksi fachowcy od latania sa obecni na liscie
ale rzadko sie wypowiadaja?
nie zastanawialiscie sie dlaczego?
bo to nudne wciaz walkowac od poczatku ten sam temat
i byc napadnietym przez sfore gosci z wypowiedziami typu:
wprawdzie nigdy sie nie holowalem i nawet nie wiem jak wyglada
wyciagarka, ale gleboko wierze ze jest to niebezpieczne, bo slyszalem ze
ktos sie podobno gdzies zabil...

Jendrek

Elektryk

unread,
Aug 19, 1998, 3:00:00 AM8/19/98
to
Ryszard Lutoslawski napisał(a) w wiadomości:
<002201bdca34$ce1c1920$628235d4@Ryszard>...

>Znam innych, którzy przelatywali samolotami pod wieloma napotkanymi mostami
>(nawet dla podniesienia adrenaliny w locie odwróconym (na plecach)

:-)))
Nie moglem sie powstrzymac.
Elektryk

Slawek Gmerek

unread,
Aug 19, 1998, 3:00:00 AM8/19/98
to
Panoooowie, zaraz, zaraz. Cos mi sie tu nie zgadza.
Zrobie mala wyliczanke:
- jezeli sie holuje to znaczy, ze tam po drugiej stronie jest
wyciagarka.
- jezeli jest wyciagarka, to jest PRZESZKOLONY wyciagarkowy (z radiem
zreszta).
- jezeli ja juz lece i zaczynam fiku-miku, to ten drugi gosc widzi, co
ja wyprawiam i daje mi luz.
- jezeli sie poprawie, to gosc mnie ciagnie, a jak nie, to dalej daje mi
pelny luz i po ptokach.
- jezeli sie szkole na "H", to mam prawo robic fiku-miku, a jezeli mam
"H", to (teoretycznie) umiem sie holowac i nie hebluje sterowkami jak
pagajem, tylko robie to delikatnie i nie ma fiku-miku.
- jezeli prowadzacy holowanie widzi wariata na holu, to go wiecej nie
holuje.

Tak bylo w Kostrzyniu. Holowal sie klient, ktory mial "H", ale za
cholere nie lecial po prostej.
Wybuchowy dal mu luz, ten nic. Po ok. 30 sek.(!!!) wyrownal lot i
poszedl w gore. Po ladowaniu W. powiedzial gosciowi, ze go wiecej nie
bedzie holowal i kropka. Poza tym na lotnisku widzialem wielokrotnie,
jak uczen zbaczal z kierunku, holujacy dawal luz, uczen prostowal i nie
bylo zadnych problemow z jakimis tam 0,4 sek.
Rysiu wybacz, Twoje dupsko ocalalo od laszowania, ale nie miales okazji
sprawdzic tego w praktyce. Nie ma takich sytuacji, zeby byla wymagana az
tak szybka reakcja. Zreszta moze sie na ten temat wypowiedziec
Wybuchowy, bo sam szkoli wyciagarkowych. Czesto bywalo, ze gdy chcialem
dostac luz, to tylko machnalem na krzyz nogami i wyciagarka migiem
reagowala. Moglem sie wypiac, moglem krecic, ale wszystko na spokojnie,
bez paniki. Przeciez ten facet caly czas gapi sie na mnie jak ja na
niego i jak tylko troche zbocze z kursu, powtarzam, troche, to zaraz
reaguje. Fakt, ze jak sie holuje ktos oblatany, to czesto wyciagarkowy
nie reaguje na male zmiany kursu bo wie, ze ten gosc sobie poradzi i
szkoda wysokosci ale generalnie, przynajmniej u Wojtka, nikt nie
podskoczy na holu. Jezeli zas holujacy dopuszcza do halsowania po
niebie, to chyba cos tu z nim nie tego. Wojtek, napisz kurka pare slow,
bo niedlugo kaza mi latac z suwakiem logarytmicznym i katomierzem.
Ja sie zapytowywuje, jakim cudem mozna doprowadzic do takich wywijasow
po niebie, jakie byly opisywane? Kazdy uczen musowo ma radio, wielu
holujacych wogole ma radio i slyszy, co mowi wyciagarkowy i nie widze tu
wiekszych problemow. A poza tym radio nie jest niezbedne, a holujacy
musi patrzec na goscia i odpowiednio reagowac, a nie np. pieprzyc z kims
obok.
Panowie, chyba sie zgodzicie, ze do latania potrzebny jest rozsadek, a
na samobojcow nie ma rady. Jeżeli ktos wymachuje gablami w powietrzu, to
dac mu szturmowke i puscic 1 Maja, a nie do paralotni.


Czesc (>@Gmeracz
spoko holowany

Slawek Gmerek

unread,
Aug 19, 1998, 3:00:00 AM8/19/98
to
> : Czy kto może oglšdał glajty, które latały sezon za wycišgarkš stacjonarnš.
> : Ciekawe dlaczego majš tak powycišgane linki ?

>
> Kiepskie linki ? taki hol przeciaza mniej wiecej dwukrotnie.
> Ile jest przeciazenia w spirali ?

No dobra, moj glajt ma pierwszy rzad gr. 1,5 mm po to, zeby sobie
silniczek wrzucic na plery.
Dlatego nie widze problemu z holami. A przed sezonem i tak trzeba
zaczepic tasmy i powyciagac wszystkie linki.

(>@Gmeracz spokojny o swoje

Slawek Gmerek

unread,
Aug 19, 1998, 3:00:00 AM8/19/98
to
Henryk Białek wrote:
>
> Przepraszam
>
> > Rzyczę bezpiecznych ... i do miłego
>
> miało być:
> Życzę bezpiecznych ... i do miłego

Dobrze, ze dopisales, bo mi sie geba wykrzywila...

(>@Gmeracz

uprawiajacy pierdu pierdu

Andrzej Subocz

unread,
Aug 19, 1998, 3:00:00 AM8/19/98
to
Slawek Gmerek wrote:
>
> Panoooowie, zaraz, zaraz. Cos mi sie tu nie zgadza.
<ciach>

no nareszcie, ktos rozsadny
chyba lubie goscia :-)

pozdro
Jendrek

Henryk Białek

unread,
Aug 19, 1998, 3:00:00 AM8/19/98
to
Witam

Sergiusz Wegnerowski <swegne...@pekao.com.pl> napisał(a) w artykule

> Co do tego ze jestem cieniarzem to racja

Ja tego nie napisałem, sam się podpisałe¶ ;-))
A tak na serio, przeczytaj dokładnie mój post. Jeżeli według Ciebie wynika
z niego, że nazwałem Cię cianiarzem to przepraszam, nie miałem tego w
zamiarze.

Do miłego

Jaroslaw Lis

unread,
Aug 19, 1998, 3:00:00 AM8/19/98
to
Ryszard Lutoslawski <Rys...@vossnet.de> wrote:
: Pozwólmy każdemu uczonemu mieć własne zdanie. Wybrzeże ma rację sapiąc na

: mnie groźnie, że się mądrzę nie mając pojęcia o sprawie. Mógłbym co prawda
: zapytać tych sapaczy ile to razy się już zdążyli zabić, że tak dobrze znają
: się na tym zagadnieniu,

Byl czas, gdy kazda sobote i niedziele lata bylismy na polu, i kilka
holi co godzina odchodzilo. No - przesadzam, co drugi weekend, czasem
padalo, czasem front przechodzil.
Pare setek sie tego uzbieralo.

Byl tez czas gdy sie kolegow/zanki lotniarzy podpinalo pod line,
udzielalo dwuminutowego szkolenia, i hajda w gore.

J.


Maliszewski Wojciech

unread,
Aug 19, 1998, 3:00:00 AM8/19/98
to
wiesz ile mnie kosztowało przekupienie go?????
mali

ma...@free.polbox.pl
cor...@friko5.onet.pl
Andrzej Subocz napisał(a) w wiadomości: <35DACB87...@aku.com.pl>...

Sergiusz Wegnerowski

unread,
Aug 20, 1998, 3:00:00 AM8/20/98
to
Czesc

Zupelnie sie nie obrazam poprostu okreslam swoje postepowanie
samokrytycznie. Nie martw sie zrozumialem dokladnie twoj post.
--
Pozdrawiam serdecznie "SER"

Henryk Białek <heni...@zeus.polsl.gliwice.pl> napisał(a) w artykule
<01bdcb62$3b072740$LocalHost@default>...
> Witam

Maliszewski Wojciech

unread,
Aug 20, 1998, 3:00:00 AM8/20/98
to
może się mylę ale twoim najlepszym przyjacielem jest Piotrek
Urban.Prawda????
On mi opowiadał jak kiedyś przeszkolili pod wrockiem jakiegoś gościa w 5
min
To jest ster a to do przodu szybciej do tyłu wolniej w prawo to w prawo a w
lewo to w lewo cały kurs i jazda.............
Ps.przeszkolony przeżył co jest cudem bo był w powietrzu i to podobno nie
nisko.
pozdrawiam
mali

ma...@free.polbox.pl
cor...@friko5.onet.pl
Jaroslaw Lis napisał(a) w wiadomości:
<6rfjub$9g4$1...@okapi.ict.pwr.wroc.pl>...
>Ryszard Lutoslawski <Rys...@vossnet.de> wrote:
>: Pozwólmy każdemu uczonemu mieć własne zdanie. Wybrzeże ma rację sapi±c na
>: mnie groĽnie, że się m±drzę nie maj±c pojęcia o sprawie. Mógłbym co
prawda
>: zapytać tych sapaczy ile to razy się już zd±żyli zabić, że tak dobrze
znaj±

Jaroslaw Lis

unread,
Aug 20, 1998, 3:00:00 AM8/20/98
to
Maliszewski Wojciech <cor...@friko5.onet.pl> wrote:
: On mi opowiadał jak kiedy przeszkolili pod wrockiem jakiego go cia w 5

: min
: To jest ster a to do przodu szybciej do tyłu wolniej w prawo to w prawo a w
: lewo to w lewo cały kurs i jazda.............

No bo laduje sobie a tu podjezdza jakis i zaczyna rozmawiac jakbysmy sie
znali. Okazalo sie ze pracuje na lotnisku i sie patrzy czy mnie znioslo,
czy samolot moze rozbilem, bo jednego ze spadochronem to przeciez by
nie wznosili, wiec gdzie reszta grupy...
No a potem od slowa do slowa ... zapielismy go w uprzaz i w gore.

: Ps.przeszkolony przeżył co jest cudem bo był w powietrzu i to podobno nie
: nisko.

A gdzie Ty widzisz cud - szmata byla szkolna, wiec go przeszkolilismy
jak w prawo, jak w lewo, ze jak nic nie bedzie dotykal to wyladuje,
jak sie rzuca zapas.
Dzien spokojny, Piotrek obserwowal co sie dzieje, wiec w razie problemow
moglem go wypiac, a od 50m ryzyko spada znaczaco.
Gosc jednak z lotnictwem zapoznany, wiec 500m go nie przerazilo,
i sam wiedzial ze im wyzej tym bezpieczniej.

Przyjechal potem z synami :-)

J.

Synek

unread,
Aug 21, 1998, 3:00:00 AM8/21/98
to
Straszne !!!!!!!..............??????????????...........
Pozdrawiam

Synek
ssy...@friko5.onet.pl
ssy...@um.szczecin.pl
http://friko5.onet.pl/ki/ssynek/index.html
Andrzej Subocz napisał(a) w wiadomości: <35DAB149...@aku.com.pl>...


>Włodzimierz Biskup wrote:
>> Rozumiem, że Ty Andrzeju takie sytuacje obserwujesz z zimnym spokojem
>> i nawet Ci nie piknie. Jak się tego nauczyć?
>
>Normalnie, poprzez doswiadczenie:

>(...)

Andrzej Subocz

unread,
Aug 22, 1998, 3:00:00 AM8/22/98
to
Synek wrote:
>
> Straszne !!!!!!!..............??????????????...........

e, gdzie tam...
latałem przecież na skrzydełku UP Sharp...

pozdr
Jendrek

> Pozdrawiam
> Andrzej Subocz napisał(a) w wiadomo ci:

0 new messages