W dniu 25.01.2020 o 10:18, Chrząszczu pisze:
'Za poszukiwanie ubezpieczonego uznaje się okres od zgłoszenia
zaginięcia ubezpieczonego przez osoby bliskie lub osoby trzecie'
Finansowa chata w swoim tłumaczeniu nie zwraca uwagi, że PZU uznaję za
akcję ratowniczą sytuację wyłącznie zainicjowaną zgłoszeniem przez osoby
trzecie. Używając literalnego znaczenia tego paragrafu jeżeli pilotowi
uda się samodzielnie wezwać pomoc, choćby był ciężko ranny i znajdował
się w nieznanym mu miejscu (zaginiony), to PZU również może odmówić
wypłaty ubezpieczenia. Odmówi, bo zaginięcie zgłosił on sam a nie osoba
trzecia.
Jestem oczywiście tutaj niemiarodajny, bo reprezentuję konkurencję ale
naprawdę to ubezpieczenie PZU sprzedawane przez finansową chatę to lipa.
Zastanawiam się co czuje codziennie rano agent PZU, który patrzy w
lustro i widzi człowieka który, twierdzi, że drzewo to 'nie powierzchnia
ziemii oraz nie przestrzeń powietrzna'
Ja rozumiem, że ubezpieczyciele mają tak naprawdę w dupie ubezpieczonych
i zależy im tylko i wyłącznie na pieniądzach ale jest gdzieś taka cienka
granica, której przekraczać nie wolno. Jeżeli więc ściąganie z drzewa
pilota nie można nazwać ratownictwem, to całe to ubezpieczenie nie
powinno być tak reklamowane.
Tymczasem spieszę poinformować, że nigdy w historii PSP nie doszły nas
słuchy aby nasze ubezpieczenia nie pokryły kosztów ściągnięcia z drzewa.
A jak wszyscy wiemy nie raz takie rzeczy się działy ;)
// ML