W dniu 03.08.2019 o 00:41, Mateusz SP8EBC pisze:
>
> W sumie chyba mógłbym ale nie zmieni to faktu, że z tego co było mówione
> to i tak każdy będzie się musiał stawić osobiście i osobiście podpisać
> papier. Wiem, że dla przyjezdnych z daleka to będzie duży ból rzyci,
> dlatego będę zachęcał do zorganizowania 2 - 3 szkoleń 'stacjonarnych'
> żeby każdy mógł wpaść kiedy mu będzie bardziej pasowało.
Szkoda że nie było informacji o tym spotkaniu na Zarze bo chętnie bym
przyjechał. Co prawda ostatnimi czasy bywam tam bardzo rzadko ale
miałbym dodatkowy pretekst żeby przyjechać i wziąć udział, szkoda...
Co do ustaleń jakie zapadły to z całym szacunkiem dla ustalających nie
mają one (w mojej opinii) żadnego sensu. Dają jedynie namiastkę
przekonania że "będzie dobrze", wprowadzając wszystkich zainteresowanych
w błąd, generując niepotrzebny, nieefektywny ruch. Otóż "nie będzie
dobrze".....
Dlaczego ? Ano dlatego że kwestię "szkolenia z karteczką opieczętowaną"
przerabiałem już na Żarze bodajże dwa lub trzy razy. Może nawet gdzieś w
szpargałach mam nadal KL z takowym wpisem. Pamiętam tez jak się
zatrzymywałem "przy zakręcie" i szedłem szukać KL albo innego szefa
wyszkolenia żeby zgłosić lot...
I co z tego? Ano jak widać nic to nie dało. Efekt - usiłuje się ponownie
wprowadzać metody które okazały się wysoce nieefektywne. Przyczyna
wprowadzania takich regulacji? - mam własne zdanie ale nie czas żeby o
tym pisać.
Co zatem proponuję. Mianowicie moja propozycja jest następująca (i jeśli
nie jest za późno może warto ją rozważyć)
1. W kawiarni hotelu GSS Żar, na parkingu GSS Żar przy kasach, na
startowisku N,W,S i w porozumieniu z PKL na jej budynkach ustawić duże
tablice sytuacyjne z rozpisanym "podziałem przestrzeni w pionie i
poziomie", wyrysowanymi podejściami i informacją gdzie i na jakiej
wysokości PG nie ma prawa się znaleźć (kiedyś takie informacje były
wywieszane)
2. Na w/w tablicach umieścić wyraźną informację że w przypadku
naruszenia "jej postanowień" będą wzywane odpowiednie służby w celu
wyjaśnienia sytuacji
3. W regulaminie startowiska umieścić zapis o obowiązku zapoznania się z
w/w tablicą/informacją
4. z żelazną konsekwencją przestrzegać punktu drugiego.
W mojej opinii to jedyny sensowny sposób na rozwiązanie tej sytuacji. W
przeciwieństwie do klasycznego lotnictwa, start na paralotni jest
"niebiletowany" i zawsze znajdzie się ktoś komu "mogą skoczyć".
Zapytam przewrotnie, która informacja szybciej dotrze do Szczecina,
Gdańska, Elbląga i Suwałk docierając do większości paralotniarzy w
Polsce i uczulając ich realnie na to żeby dowiedzieć się gdzie jest i
nie lądować na pasie startowym :
a/ siadłem na pasie i ktoś się tam pobuldoczył trochę na kwadracie, ale
było zaje..ście, chłopie widoki, jak Annecy prawie
b/ siadłem na pasie, qwa 5000 zł mi dowalili kary i straszą przepadkiem
mienia wykorzystanego do sprowadzenia zagrożenia w ruchu
Według mnie opowieść "b" będzie miała większą siłę przebicia :-)
pozdrawiam
v.
ps. taka tablica mogłaby też zawierać informacje o atrakcjach regionu,
co być może pozwoliło by częściowo pokryć koszty tablic przez gminę