> Dotychczas by=B3em zdania =BFe latanie glajtem to co=B6 jak je=BFd=BFenie
> rowerem. Chc=EA to latam rekreacyjnie w dobrych warunkach glajtem B to
> w=B3a=B6ciwie jest w pe=B3ni bezpiecznie. W tym roku to mi si=EA jednak
> zweryfikowa=B3o troch=EA. W po=B3owie sierpnia w Bassano mimo =B6wietnej
> pogody pe=B3ne luzy. W sumie to tak oko=B3o 50 glajciarzy przez ca=B3y dzie=
> =F1
> korzysta ze startowisk. Cz=EAsto s=B1 puste. Pogoda =B3agodna - standardowy
> wy=BF. We wtorek zaraz po starcie Holenderka wali na prawo po drzewach
> mimo =BFe instruktor drze si=EA =BFeby w lewo. Na szcz=EA=B6cie zawisa na
> trzecim ostatnim drzewie przed drog=B1 (kilka metr=F3w dalej i spad=B3aby
> na szos=EA). =A6roda w =B6rodku dnia helikopter odwozi po=B3amanego Niemca.
> Czwartek W=B3och od razu po starcie rozwala si=EA po klapie. Zn=F3w
> helikopter ratunkowy zabiera po=B3amanego do szpitala. A to przecie=BF
> =B3atwe startowisko. =AFadnego t=B3oku, stres=F3w. Wida=E6 =BFe trzeba
> nies=B3ychanie uwa=BFa=E6 a wypadkowo=B6=E6 jest znaczna. Lepiej mie=E6 rez=
> erw=EA
> bezpiecze=F1stwa. Sam to w =B6rod=EA odczu=B3em.
> Kr=EAci=B3em wydawa=B3o si=EA =B3agodny komin w kotle. Poniewa=BF si=EA boj=
> =EA ska=B3 to
> nie zbli=BFam si=EA na mniej ni=BF 40m. Podstawa by=B3a wyj=B1tkowo nisko -
> oko=B3o 1400m. Nagle lec=EA w d=F3=B3 (s=B1dz=EA =BFe dosta=B3em klap=EA ta=
> k ponad 3/4)
> po mniej ni=BF 2 sekundach by=B3em z 15m ni=BFej, i odwr=F3cony o ponad =E6=
> wier=E6
> obrotu w kierunku ska=B3, skrzyd=B3o na poziomie horyzontu ale ju=BF
> wype=B3nione. Lekkie symetryczne przyhamowanie i odkr=EAcenie od ska=B3.
> mijam je w odleg=B3o=B6ci tak z 15m. Uf dobrze =BFe tak szybko wychodzi z
> klap. Podobn=B1 sytuacje widzia=B3em w czwartek z g=F3ry. Pilot na Swingu
> dosta=B3 klap=EA na 3/4. Spada=B3 ale d=B3u=BFej i ni=BFej odkr=EAci=B3 do =
> ska=B3. Po
> wype=B3nieniu zosta=B3a mu jeszcze lewa klapa tak na 1/4. Dopiero po
> trzepni=EAciu i nast=EApnych 2 sekundach mu wysz=B3a. Na szcz=EA=B6cie wyso=
> ko=B6ci
> mu starczy=B3o. Uwaga i rezerwa jest podstaw=B1 bezpiecze=F1stwa.
> Bezpiecznych lot=F3w
> Tadeusz
A ze mnie chyba jakis CYKOR jest. Ja od zawsze uwazalem, ze latanie jest
niebezpieczne !. Tyle tylko, ze na jednych statkach powietrznych bardziej boli
w razie czego a na innych mniej. Podczas kazdego lotu staram sie (miejsce do
ladowania, wysokosc) o wlasna D... zeby bylo na niej jak najmniej sincow. Jak
na razie los jest dla mnie bardzo laskawy !.
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
______________________________
Dorzuć linka :)
pozdr,
TS
Ta duża rezerwa sie kończy czasami tak- doszedłem pod następną chmurkę
za nisko więc żeby nie szurać po drzewach na żaglu opuszczam się w dół
wzdłuż stoku w żleb. Niestety brak powiewów , coraz niżej, garb troche
poratował ale i tak coraz nizej az do lądowania w dolince. Gdybym
zmniejszył rezerwę bezpieczeństwa pewnie bym dotarł do lepszego zbocza
żaglowego, a tak kosztowało mnie 10km piechotą (Włosi nie chcieli
zabrać na stopa). Potem 2 godziny czekania na autobus. Potem brak
nastepnego autobusu i na campingu znalazłem się po 7 godzinach
wędrówki wieczorem zamiast wrócić za 2 godziny powietrzem. Ale D.. nie
bolała :)))
Tadeusz
Gdzie link do tego przykładu ?
> > w razie czego a na innych mniej. Podczas kazdego lotu staram sie (miejsce=
> do
> > ladowania, wysokosc) o wlasna D... zeby bylo na niej jak najmniej sincow.=
> Jak
>
> Ta du=BFa rezerwa sie ko=F1czy czasami tak- doszed=B3em pod nast=EApn=B1 ch=
> murk=EA
> za nisko wi=EAc =BFeby nie szura=E6 po drzewach na =BFaglu opuszczam si=EA =
> w d=F3=B3
> wzd=B3u=BF stoku w =BFleb. Niestety brak powiew=F3w , coraz ni=BFej, garb t=
> roche
> poratowa=B3 ale i tak coraz nizej az do l=B1dowania w dolince. Gdybym
> zmniejszy=B3 rezerw=EA bezpiecze=F1stwa pewnie bym dotar=B3 do lepszego zbo=
> cza
> =BFaglowego, a tak kosztowa=B3o mnie 10km piechot=B1 (W=B3osi nie chcieli
> zabra=E6 na stopa). Potem 2 godziny czekania na autobus. Potem brak
> nastepnego autobusu i na campingu znalaz=B3em si=EA po 7 godzinach
> w=EAdr=F3wki wieczorem zamiast wr=F3ci=E6 za 2 godziny powietrzem. Ale D.. =
> nie
> bola=B3a :)))
> Tadeusz
>
> Gdzie link do tego przyk=B3adu ?
Przepraszam nie wkleil sie.
Oto link: http://www.youtube.com/watch?v=OrhjZ0Fwbuk
Lubie filmy paralotniarzy z Krasnegostawu, ale czasem przesadzaja !.
Pozdrawiam.
Użytkownik "Leszek Lubański" napisał
> Lubie filmy paralotniarzy z Krasnegostawu, ale czasem przesadzaja !.
Latanie w nocy na paralotni nie jest zabronione.
To, ze dla ciebie jest to za trudne, to nie znaczy zaraz, ze dla wszystkich
;)
Pamietam jak kiedys pewien instruktor oglaszal:
-Koniec latania, zaczela sie termika.
--
uriuk
>.............
> Latanie w nocy na paralotni nie jest zabronione.
.............
A nie jest to przypadkiem tak, ze latanie na paralotni jest dozwolone na
0,5h przed wschodem i 0,5h po zachodzie slonca (czy jakos tak)?
A jak faktycznie nie jest zabronione, to jak to sie ma do zasad latenia
wg VFR?
Pozdrowienia
ZToniS
--
Dobra paralotnia to taka, na której pilot bezpiecznie lata i pod która
dobrze się czuje.
tu nie jest problem latania w nocy i widzenia lądowiska, ale widzenia
siebie nawzajem.
masz np.: taka sytuacje, ze trzech w powietrzu, maja radio, wiedza, ze
ktos bedzie podchodzil pierwszy drugi, trzeci, no i teraz informowanie
sie, gdzie kazdy jest, zeby sie nie pocalowac w gorze.
--
Pozdrawiam
K.Gajda(cra3y)
Pewnie masz racje, ale....
wkladania palcy w kontakt tez nie zabraniaja !.
Byc moze dla mnie jest to za trudne bo jestem paralotniowym nowicjuszem, ale
nikt mi nie powie, ze latanie w ciemnosciach na paralotni jest bezpieczne.
Ostanie dni pokazaly, ze czynnosc ta moze byc niebezpieczna nawet w dzien !.
Po co wiec kusic los ?. I tylko dlatego uwazam, ze czasem przesadzaja !.
Pozdrowienia.
Użytkownik "Leszek Lubański" napisał
> Byc moze dla mnie jest to za trudne bo jestem paralotniowym nowicjuszem,
> ale
> nikt mi nie powie, ze latanie w ciemnosciach na paralotni jest bezpieczne.
> Ostanie dni pokazaly, ze czynnosc ta moze byc niebezpieczna nawet w dzien
> !.
> Po co wiec kusic los ?. I tylko dlatego uwazam, ze czasem przesadzaja !.
A slyszales o jakims wypadku z tego powodu?
Wiec czemu twierdzisz ze niebezpieczne?
Jakies gusla wasc czynisz.
Nie myl bezpieczenstwa z poczuciem bezpieczenstwa.
Zreszta najwiecej wypadkow powstaje wtedy, gdy ludzie posiwecaja
bezpieczenstwo na rzecz poczucia bezpieczenstwa.
--
uriuk
>
>
> Użytkownik "Leszek Lubański" napisał
>
>
> > Byc moze dla mnie jest to za trudne bo jestem paralotniowym nowicjuszem,
> > ale
> > nikt mi nie powie, ze latanie w ciemnosciach na paralotni jest bezpieczne.
> > Ostanie dni pokazaly, ze czynnosc ta moze byc niebezpieczna nawet w dzien
> > !.
> > Po co wiec kusic los ?. I tylko dlatego uwazam, ze czasem przesadzaja !.
>
>
> A slyszales o jakims wypadku z tego powodu?
Nie kazdy lot wykonany w dzien konczy sie wypadkiem, a "nocnych super pilotow"
paralotni na sczescie jest jeszcze niewielu, pewnie dlatego jeszcze nie slyszalem.
A Ty moze slyszales, ze czasem silnik w powietrzu sie zwyczajnie zatrzymuje ?
> Wiec czemu twierdzisz ze niebezpieczne?
A jezeli zatrzyma sie w strefie z ktorej paralotniarz nie doleci do
oswietlonej plamki lotniska ?. Ja oczywiscie wiem, ze taki "Wiedzmin" jak
Uriuk wyladuje bezpiecznie bo widzi w ciemnosci, ale wiekszosc pilotow zrobi
sobie krzywde, duza krzywde !.
> Jakies gusla wasc czynisz.
Czlowiek zgodnie z guslami jest stworzeniem dziennym, i w swietle slonca
funkcjonuje bardzo dobrze, w ciemnosci jest podatny na gusla i jego wzrok jest
do d...y !. A do ladowania zawsze potrzebna jest dosc precyzyjna ocena
wysokosci, i nie zwazanie na ww. gusla moze a w zasadzie musi byc bardzo bolesne.
> Nie myl bezpieczenstwa z poczuciem bezpieczenstwa.
Popelniles blad, adresatem tej uwagi powinien byc wlasnie ten latajacy w nocy
na paralotni dla ktorego mala jasna plama lotniska wydawala sie
bezpieczenstwem, bo wg. mnie dawala jedynie takie poczucie.
> Zreszta najwiecej wypadkow powstaje wtedy, gdy ludzie posiwecaja
> bezpieczenstwo na rzecz poczucia bezpieczenstwa.
Najwiecej wypadkow powstaje wlasnie z przeginania i nieuzasadnionej wierze w
niezawodnosc sprzetu oraz wlasne nadprzyrodzone mozliwosci !.
Od zwalenia si� z wysoko�ci 8 pietra (lecia�em obok bloku) dzieli�o mnie
jakie� 50 cm (1/2 metra), jak zauwa�y�em przeszkod� to ma�o nie zgniot�em
manetki.
Osobi�cie nie polecam, bzdurny lans bez jakichkolwiek rozs�dnych korzy�ci (w
mojej opinii).
pozdrawiam
v.
jak juz, to tak (od 1min 35s)
http://www.youtube.com/watch?v=wa3xQFJsO38#t=1m35s
--
Pozdrawiam
K.Gajda(cra3y)
Myśląc w tych kategoriach zawsze będziemy mogli stwierdzić, że pilot mógł
wypadku uniknąć np. skręcając w lewo, a nie w prawo, lub ostatecznie nie
startując w ogóle. Wtedy odczuwamy ulgę, bo przecież każdy chce wierzyć w to
jak mało ryzykuje latając na paralotni, a wypadek, jeśli już się zdarzył, to z
winy pilota. No ale my jesteśmy lepsi, ostrożniejsi, mamy bezpieczniejszy
sprzęt…
Odpowiedz sobie na pytane na ile procent latanie na paralotni za bezpieczne?
Czy to 90%? Raczej nie, bo wtedy na stu paralotniarzy dziesięciu by kiepsko
kończyło. A zatem 99,99% - stosunek 1 do 10000 wygląda już lepiej. Ale to wciąż
mało, jeśli weźmiesz pod uwagę ilość decyzji podejmowanych podczas latania! Za
którymś razem ta decyzja będzie zła (bo niewiele jest rzeczy na świecie pewnych
na 100%) i co wtedy? Najczęściej nic się nie stanie, bo nie każdy błąd prowadzi
do tragedii, i będziemy w stanie kontynuować nasz lot – szczęście kolejny raz
nam sprzyjało. Najgorsze, co możemy wtedy zrobić to nie przemyśleć zdarzenia i
nie wyciągnąć żadnych wniosków.
Udowadniając sobie jak bardzo paralotnie są bezpieczne możemy pomagać sobie
statystyką i błędnie stwierdzić, że najbardziej niebezpiecznym dla
paralotniarza jest dojazd na startowisko. To stwierdzenie powtarzane jest chyba
przez ludzi, dla których znajomość statystyki kończy się na pojęciu średnia
ważona (i tu jestem optymistą, bo można i tego nie wiedzieć). Wg USHPA
(amerykańskie stowarzyszenie lotniarzy i paralotniarzy) latanie na paralotni
jest 6 razy niebezpieczniejsze od jazdy samochodem.
Każdy pilot paralotni to optymistą, bo czy ktoś, kto trzymając się sznurków
lata na szmacie może nim nie być ;-) Paralotnia, wbrew temu w co niektórzy
wierzą lub chcieliby wierzyć, nie jest najbezpieczniejszym urządzeniem
latającym. Paralotniarstwo nie stało się popularne dzięki osiągom czy
bezpieczeństwu, ale dzięki:
- prostocie szkolenia (nawet szkolenie na niemrawy balon trwa dłużej)
- poręczności i jeszcze raz poręczności (gdyby lotnie dało się wpakować do
plecaka to kto by latał na paralotni)
- prymitywnemu sprzętowi (brutalne, no ale rocket science to nie jest) który
nie wymaga zaplecza
- cenie (zarówno nabycia jak i utrzymania)
Wszystko to sprawia, że średnio rozgarnięty człowiek, bez specjalnych dochodów
i mieszkając w bloku może doświadczyć latania i to jest SUPER.
Ale podczas kursu powinna być chwila prawdy, gdy instruktor powie, że to nie
będzie jak jazda na rowerze. I może się zdarzyć taka sytuacja, że dojdzie do
wypadku BEZ WZGLĘDU na posiadane doświadczenie i typ paralotni, bo wynikać to
będzie z konstrukcji paralotni. Raczej tego nie zrobi, bo wolałby sprzedać
kursantowi nowy sprzęt albo zabrać na wyjazd, więc co go będzie straszył.
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> A Ty moze slyszales, ze czasem silnik w powietrzu sie zwyczajnie zatrzymuje ?
> A jezeli zatrzyma sie w strefie z ktorej paralotniarz nie doleci do
> oswietlonej plamki lotniska ?.
Wyobraznia zaniosla Cie troche za daleko na ciemna strone. Z tym gasnieciem silnika to chyba najczestrze pytanie nielotow i odpowiedz dla Ciebie mam taka sama jak dla nich - wtedy podchodzi sie do ladowania. Da sie to robic w 100% bezpiecznie. Startuje sie na srodku szczerego pola i lata tak, zeby zawsze miec dolot do tej plamki. Z napedem nie startowalem w nocy ale robilismy loty cholowane w srodku nocy. Wszyscy byli cali i zdrowi.
Jak ze wszystkim tak i tu mozna rowniez zrobic to w glupi sposob. Sam mialem okazje wracac z przelotu o zmroku, na oparach paliwa. Nie moglem zrobic wysokosci bo chmury byly bardzo nisko. W efekcie ze strachu przed skonczeniem sie paliwa w zlym momencie postanowilem ladowac w terenie zabudowanym na jakims poletku. Udalo sie ale byla to najwieksza glupota jaka zrobilem w swojej karierze.
tylko to sie tez tyczy jazda samochodem/motorem.
mozesz jechac super dobrze, ale zdarzy sie jełop z naprzeciwka, ktory
zaparkuje na Twoim tylnim siedzeniu (uprzednio gniotac siedzienie
kierowcy).
--
Pozdrawiam
K.Gajda(cra3y)
Inne korzysci: niezapomniane widoki:
https://picasaweb.google.com/slawek.socha/20090805NocnyLotEPSD?authuser=0&feat=directlink
https://picasaweb.google.com/slawek.socha/20090809Fajerwerki?authuser=0&feat=directlink
Latanie w sylwestra: w chwile po starcie robi sie ciemno jak w d....,
powyzej 600m niebo wyglada prawie jak z pocztowki - tyle gwiazd ze sie
tego nie ogarnia.
http://paramotors.xcontest.org/2008/world/pl/loty/szczegoly:slaweks82/31.12.2008/22:52
Albo latanie podczas nocy meteorow:
http://paramotors.xcontest.org/2009/world/cs/prelety/detail:slaweks82/14.8.2009/20:08
Widok dopalajacego sie meteoru przelatujacego nad czasza - az nie
potrafie tego opisac slowami :))))))))
podsumowujac: nie jest tak niebezpiecznie o ile zachowuje sie zdrowy
rozsadek, a nagroda jest warta zachodu (zachodu slonca;)
pozdrawiam
Slawek ZSP
BTW: jeszcze marzy mi sie nocny lot, przy pokryciu nieba 4/8-7/8
srednimi lub srednio-niskimi chmurami, w okolicach pelni ksiezyca,
przy prawie bezwietrzu. Widok pewnie jest podobny do tego z pierwszych
sekund teledysku M.J. Black or white
http://www.youtube.com/watch?v=F2AitTPI5U0&ob=av2n
Tylko dlugo trzeba czekac na taki warun.
> Ale podczas kursu powinna być chwila prawdy, gdy instruktor powie, że to nie
> będzie jak jazda na rowerze. I może się zdarzyć taka sytuacja, że dojdzie do
> wypadku BEZ WZGLĘDU na posiadane doświadczenie i typ paralotni, bo wynikać
to
> będzie z konstrukcji paralotni. Raczej tego nie zrobi, bo wolałby sprzedać
> kursantowi nowy sprzęt albo zabrać na wyjazd, więc co go będzie straszył.
>
>
Maxx, świetna konkluzja. Warto jednak podkreślić , że jak w mało której
aktywności człowieka bezpieczeństwo zależy w największym stopniu OD NAS
SAMYCH.
W powietrzu nie przejedzie Cię zasypiający kierowca TIR-a, naprany komendant
Policji, przestraszona kursantka. Nie spadnie ci cegła na głowę, nie
przygniecie drzewo w wichurę,itd.
Mamy ogromny wpływ na obnizenie ryzyka. Jeśli nie startujemy (głównie PPG)
przy wietrze powyżej 4m/s, podczas przechodzenia frontu,w burzy, w górach (i
górkach), nie latamy nad terenami zurbanizowanymi (druty, domy) i nie niżej
niż 100m itd itd. to ryzyko może być 100000x a może milion razy mniejsze niz
pilota który właśnie lata w takich warunkach. A to znaczy że mozna latac do
końca życia nie mając poczucia że przekracza się jakieś magiczne granice.
Warto jednak o tym pomyśleć, zawsze gdy zachciewa nam się ekstrawagancji...
Pozdrawiam
Jogi
W Bassano jest ciągle mnóstwo szkół i bardzo początkujących pilotów.
Wypadki muszą się tam zdarzać i się zdarzają. Nie ma co patrzeć na to
co tacy wyrabiają bo tylko psycha od tego klęka.
Żeby latać w miarę bezpiecznie na paralotni, trzeba się przyłożyć - to
się samo nie zrobi. Po prostu trzeba jak najszybciej nauczyć się
dobrze latać i tyle.
Pomaga też odpowiednie nastawienie - nie piszemy "dostałem klapę",
zamiast tego proponuję "dałem sobie założyć klapę". Za wszystko co się
dzieje w trakcie lotu czujmy się odpowiedzialni - nawet za rzeczy
pozornie od nas niezależne. To motywuje do rozwoju. ;-)
Pozdrowienia,
MiG
A zastanawiałeś się dla czego samoloty latające w nocy się nie zderzają?
A zastanawiałeś się dla czego loty paralotnią w nocy SĄ PRAWNIE DOZWOLONE?
A czytałeś wymogi ustawy dotyczące lotów nocnych paralotnię?
Jednym z podstawowych wymogów lotów nocą jest oświetlenie ostrzegawcze w postaci błyskających lamp oraz reflektor oświetlający lub oświetlone lądowisko.
Jeśli lecisz dalej i może nastąpić problem z lądowaniem poza miejscem startu bierzesz reflektor i oświetlasz sobie drogę, jeśli latasz blisko wystarczy oświetlone miejsce startu/lądowania.
Każdy inny pilot będzie widział twoje oświetlenie a dzięki łączności radiowej ustalicie kolejność podejścia do lądowania.
Latanie w nocy i tak nie stwarza tylu komplikacji co latanie we mgle czego wymagają czasem starty o wczesnej porze (~5:00-6:00 rano) jeśli ktoś chce zobaczyć chmury z góry. Ale na szczęście dzięki radiom, Vario oraz nawigacji GPS wraz z Live Trackingiem (ja używam Endomondo bo można obserwować położenie własne i innych) wszystkich latających da się to zrobić bezpiecznie a wrażenia są niesamowite - choć lata się raczej krótko.
A tak to wygląda z powietrza: http://www.youtube.com/watch?v=flScnTRsKXE
BartQ
tak, wiem to - komentowalem filmik
widziales u tego "pilota" oswietlenie pozycyjne?
podejrzewam, ze latal sam, ale jak nie sam, to gratuluje im wyobrazni
--
Pozdrawiam
K.Gajda(cra3y)
Jeden z do�wiadczonych pilot�w paralotniowych, kt�ry mia� wypadek przy
l�dowaniu na pytanie czy m�g� co� zrobi�, aby tego wypadku unikn��
odpowiedziaďż˝, ďż˝e „tak, mogďż˝o mnie tam nie byďż˝”. Warunki byďż˝y wtedy dobre,
l�dowisko cz�sto wykorzystywane (�adne tam zawietrzne), pilot do�wiadczony,
ale gdy by� nisko to najprawdopodobniej na skutek oderwania si� b�bla
termicznego i powstaďż˝ej turbulencji dostaďż˝ mocnďż˝ klapďż˝ i spadďż˝. Pech po prostu…
Wiem, �e to nieprzyjemne uczucie, ale paralotnie wymagaj� zaakceptowania
pewnych faktďż˝w. W przeciwnym razie sďż˝ inne sposoby latania – bezpieczniejsze,
ale dro�sze, mniej por�czne, bardziej czasoch�onne, stawiaj�ce wymagania
zdrowotne, itd.
--
Wys�ano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
A mnie się wydaje że podstawowym wymogiem są procedury związane z
lotami w przestrzeni kontrolowanej. Zapomnieliście że przestrzeń nie
kontrolowana w jakiej zapewne odbywają się nocne loty po zachodzie
słońca zmienia status na przestrzeń kontrolowaną.
> na pytanie czy mógł coś zrobić, aby tego wypadku uniknąć
> odpowiedział, że „tak, mogło mnie tam nie być”. Warunki były wtedy
> dobre,
Zgadza się, części ryzyka nie da się uniknąć.
Nie wiem jak wy ale ja również poza lataniem podejmuje różne często
bezpośrednio nie uświadamiane decyzje obniżające ryzyko.
Wolę w wakacje podróżować w weekendy "bo nie ma Tirów", podróżować pod drogach
gdzie ludzie (pacany) się nie wyprzedzają pod górkę (unikam "7" do Gdańska),
staram sie nie jeździć po nocy, a szczególnie podczas "psiej wachty" czyli 2-6
rano kiedy kierowcy najczęściej zasypiają. Nie parkuję i nie chodzę pod
drzewami podczas burzy, jak pływam w jeziorze (a dużo pływam) to wzdłuż brzegu
a nie w poprzek itd.
Na pewne rzeczy mam wpływ, ale mam też świadomość że pijany kierowca Tira
przewożącego mrożonki w weekend może zasnąć na bocznej lokalnej drodze którą
bedę jechał unikając ryzyka...
Tyle że jest to 100 000 razy mniej prawdopodobne niż na krajowej "7" w ciagu
tygodnia :)
dorzuc jeszcze, ze statystycznie w PL ginie na drogach (wypadki
komunikacyjne) 17 osob, co daje 6200 osob rocznie, a poniewaz stalo
sie to juz "norma", to media pisza tylko, jak wyjatkowo zdarzy sie
jakis karambol.
czyli wlasciwie dobrze, ze wypadek *lotniarza (para/moto) jest
sensacja, poniewaz oznacza to, ze dzieja sie relatywnie rzadko, stad
wzbudzja sensacje (jak i inne wypadki lotnicze)
--
Pozdrawiam
K.Gajda(cra3y)
> Jogi, je=B6li Ty podczas lotu widzisz te wszystkie mro=BFonki, pijanych
> kierowc=F3w zasypiaj=B1cych za kierownic=B1, boczne drogi itd , to ja mog=
> =EA
> Ci tylko wsp=F3=B3czu=E6. Gdyby wszyscy widzieli to tak jak Ty, to lotnictw=
> o
> by si=EA w og=F3le nie rozwine=B3o a nawet nie pokaza=B3o na tym =B6wiecie,=
> nie
> wszystkie umys=B3y s=B1 tak s=B3abe i zepsute na szcz=EA=B6cie ;-)
> Pozdrawiam serdecznie
>
Trudno Adamie, niektórzy musieli pospadać, aby nie spadać mógł tak słaby i
zepsuty umysł jak mój. Wiem że nie ryzykując, narażam lotnictwo na brak
rozwoju. Fajnie by było mieć taki odjazdowy nagrobek, ze złamanym śmigłem czy
coś w podobie...
Za to potrafie się lataniem rozkoszować, to mnie chyba trochę usprawiedliwia?
latamy przecież dla przyjemności. Chyba że się mylę ?
Pozdrawiam serdecznie
Ja się tam w sumie nie znam, ale bym powiedział że jednak ktoś dobrze to
wymyślił. Wypadki śledzę na bierząco i np to co stało się w
Karkonoszach, czy to nie była śmierć na życzenie? Bo jak inaczej nazwać
start w tak ekstremalnych warunkach jakie wtedy tam były obecne? Drugi
wypadek z frontstallem po odcięciu liny holującej też może być
potraktowany jako po cześci wina pilota, bo nie słuchał on poleceń z
ziemii o skontrowanie schodzenia z kursu. Nie chcę tutaj rozgrzebywać
zbytnio tego delikatnego tematu (śmierć to jednak wielka tragedia bez
względu na to czym spowodowana), ale są wypadki do których jednak
przyczynił się w mniejszym czy większym stopniu pilot.
No ale, cześć wypadków jest jednak z prozaicznego braku szczęścia i też
zdaję sobie z tego sprawę. Mi "najbardziej bliski" jest przypadek
śmiertelny kursanta po poderwaniu przez termikę z samej ziemii. Pamiętam
że kiedy znalazłem to w internecie (to było chyba w tamtym roku) to
zimne poty mnie zlały, bo zdałem sobie sprawę z tego że zagrożenie jest
realne i tyczy się każdego. Ale mimo wszystko
Jakoś mi się jednak wydaję że każdy komu się latanie podoba, łatwo się
od tych spraw dystansuję, po prostu to coś (nałóg?) co ciągnie do
latania jest dużo silniejsze niż, powiedzmy sobie szczerze, strach. Tak
jest przynajmniej w moim przypadku, pomimo iż zarówno przed kursem jak i
po pilnie wertuję i jestem (jak mi się wydaje) na bierząco ze wszystkimi
wypadkami których opisy są publikowane na tej grupie, stronie ulc, czy
innych miejcach tematycznych....
> Udowadniając sobie jak bardzo paralotnie są bezpieczne możemy pomagać sobie
> statystyką i błędnie stwierdzić, że najbardziej niebezpiecznym dla
> paralotniarza jest dojazd na startowisko. To stwierdzenie powtarzane jest chyba
> przez ludzi, dla których znajomość statystyki kończy się na pojęciu średnia
> ważona (i tu jestem optymistą, bo można i tego nie wiedzieć). Wg USHPA
> (amerykańskie stowarzyszenie lotniarzy i paralotniarzy) latanie na paralotni
> jest 6 razy niebezpieczniejsze od jazdy samochodem.
Statystyka ma to do siebie że jest bardzo pomocna jeżeli umie się ją
interpretować i jeżeli w ogólę da się to porównać ze sobą. W ogólę
ciężko ocenić liczbę pilotów w Polsce, co już jest przeszkodą jeżeli
wypadkowość i śmiertelność chce się przeliczać na procenty. Jeżeli
przyjmie się że jest to od 4000 do 4500 osób to przy tegorocznych 3
wypadkach śmiertelnych w lotach swobodnych daje nam to 0,075 procent lub
0,067 procent. Śmiało można powiedzieć że to jest mało, ale nie mamy
tutaj żadnych danych na temat wypadków które kończą się mniej
tragicznie. Nie ma też informacji ile z nich jest spowodowanych błędami
pilota a ile pechem, a tylko te drugie mają wpływ na to jak bezpieczne
jest latanie na paralotni. Tak samo stwierdzenie że jest to 6x bardziej
groźne niż samochód nie jest dla mnie do końca trafione bo nie zostało
podane na jakiej podstawie autorzy doszli do takich wniosków. Może tylko
chcieli pokazać że są tacy odważni? A może w usa drogi są tak bezpieczne
(z tego co wiem to nie, ponoć momentami gorzej niż w PL ale to ze
względu na ludzi). Politechnika nauczyła mnie żeby nie wierzyć we
wszystko co napisane tylko najpierw włączyć rozum.
Ostatni czarny weekend dał chyba każdemu do zrozumienia że nie powinno
się tutaj w ogólę rozróżniać na czym się lata. Może być to niebezpieczne
i może to zabić, czy lata się na glajcie, lotni, szybowcu czy samolotem.
Swiadczy o tym fakt że śmierć ponieśli doświadczeni piloci pilotując
różne "latadła"
> Każdy pilot paralotni to optymistą, bo czy ktoś, kto trzymając się sznurków
> lata na szmacie może nim nie być ;-) Paralotnia, wbrew temu w co niektórzy
> wierzą lub chcieliby wierzyć, nie jest najbezpieczniejszym urządzeniem
> latającym. Paralotniarstwo nie stało się popularne dzięki osiągom czy
> bezpieczeństwu, ale dzięki:
Czy ja wiem czy latanie stało się popularne?? Nawet jeżeli w PL jest
8000 pilotów (a tyle nie ma), to by oznaczało że to 0,02 procenta (dwa
promile) całego społeczeństwa.. Ja bym powiedział że dalej jest to dość
wąskie grono. Krótkofalowców jest około 14500 osób a to moję hobby nie
należy to zbytnio popularnych (dużo osób myli to z CB-radio). Nie
powiedziałbym też że glajt ma prymitywną budowę. To że coś nie ma
elektroniki i układów mechanicznych wcale nie oznacza że jest proste w
konstrukcji i tworzeniu. Mi się to akurat podoba bo fajnie sobie
zwiedzac przestrzeń powietrzną siedząc sobie tylko w uprzęży no i ta
cisza, nic tylko szum wiatru
> Ale podczas kursu powinna być chwila prawdy, gdy instruktor powie, że to nie
> będzie jak jazda na rowerze. I może się zdarzyć taka sytuacja, że dojdzie do
> wypadku BEZ WZGLĘDU na posiadane doświadczenie i typ paralotni, bo wynikać to
> będzie z konstrukcji paralotni. Raczej tego nie zrobi, bo wolałby sprzedać
> kursantowi nowy sprzęt albo zabrać na wyjazd, więc co go będzie straszył.
>
Nie wiem jak to się zdarza w innych przypadkach, ale ja wraz z resztą
ekipy przyjechaliśmy się uczyć dość dobrze uświadomieni na temat faktu
że latanie może być potencjalnie bardzo niebezpieczne i tragiczne w
skutkach (śmierć). Zresztą na części teoretycznej było też dużo mówione
o różnych niespodziankach które może skrzydło zrobić. Celowo napisałem
niespodzianki bo zdarza się to czasami pomimo i wbrew woli pilota. Jak
mieliśmy loty wysokie to miny i samopoczucie mieliśmy jak by nas na
sznur prowadzili, ale to chyba dobrze bo znaczy że każdy ma zdrowe
reakcje i czuje ten margines bezpieczeństwa.
Mateusz SP8EBC